Do szpitala z obrażeniami ciała została przewieziona 58-letnia kobieta, która została potrącona przez samochód na przejściu dla pieszych przy ul. Pełkińskiej.
W środę, 7 października o godz. 19.30, oficer dyżurny jarosławskiej komendy otrzymał zgłoszenie o potrąceniu pieszej. Do zdarzenia doszło w Jarosławiu na ul. Pełkińskiej. Na miejscu policjanci wstępnie ustalili, że kierujący audi, 48-letni mieszkaniec gminy Pawłosiów, nie ustąpił pierwszeństwa kobiecie, która prowadząc rower, przechodziła przez przejście dla pieszych. Ranna 58-letnia mieszkanka Jarosławia została przewieziona do szpitala.
Uczestnicy tego zdarzenia byli trzeźwi. Teraz funkcjonariusze szczegółowo wyjaśniają okoliczności zdarzenia.
10 października w Parku w Urzejowicach w niezwykle ciekawy sposób uczczono 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz 81. rocznicę budowy pomnika Hallerczyka w Urzejowicach.
Sobotnie wydarzenia zorganizowane zostały w ramach zadania pn. „Szlakiem pamiątek I wojny światowej i Błękitnej Armii”. Zaczęło się od gry terenowej, w której wzięli udział uczniowie szkół podstawowych z terenu gminy oraz harcerze ZHR. Później odbyła się krótka inscenizację zaślubin Polski z morzem, która miała miejsce 20 lutego 1920 r. w Pucku. Następnie można było obejrzeć rekonstrukcję przedstawiającą wybrane sceny Bitwy Warszawskiej. Po jej zakończeniu zgromadzeni goście oraz widzowie, których ze względu na sytuację epidemiczną, nie mogło być zbyt wiele, przemaszerowali pod pomnik Halerczyka, gdzie delegacje, na czele z wójtem Gminy Przeworsk, Danielem Krawcem, złożyły kwiaty.
Przedsięwzięcie zrealizowane zostało przez Gminny Ośrodek Kultury w Przeworsku we współpracy z Biblioteką Publiczną Gminy Przeworsk z siedzibą w Urzejowicach oraz Przeworskim Szczepem Związku Harcerzy Rzeczypospolitej.
Wydarzenie dofinansowano ze środków Programu Wieloletniego Niepodległa na lata 2017-2022 w ramach Programu Dotacyjnego „Koalicje dla Niepodległej”.
W środę, 7 października, na wielu drogach w Polsce odbyły się protesty rolników sprzeciwiających się wprowadzeniu tzw. Piątki dla zwierząt. Ciągniki wyjechały również na ulice Jarosławia.
W całym kraju protesty objęły ok. sto dróg, których użytkownicy musieli się liczyć z utrudnieniami – ciągniki poruszały się z minimalną prędkością, szybko tworzyły się zatory drogowe i korki. Sami rolnicy często do ostatniej chwili nie ujawniali dokładnych lokalizacji swoich protestów. Tak było też w Jarosławiu, gdzie przed południem rolnicy „przyblokowali” (i tak często zakorkowane) rondo przed mostem na rzece San oraz ul. Sanową i sam most. Mimo, że policja starała się usprawnić ruch, przejazd przez rondo trwał bardzo długo, a przy wjazdach na nie szybko utworzyły się dość długie kolejki. Organizator ogólnopolskich protestów, AGROunia, czyli oddolny ruch rolników tworzący wspólnotę konsumentów i rolników, zapowiada że nie poprzestanie na środowych protestach.
O co walczą?
Powodem, dla którego rolnicy protestują jest procedowana przez parlamentarzystów tzw. piątka dla zwierząt. Jest to nowelizacja ustawy, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt na futra, czy ogranicza zasady uboju rytualnego. Rolnicy obawiają się, że będzie to przysłowiowy gwóźdź do trumny dla wielu z nich. Nowelizacja wprowadza także konieczność wypłacenia przedsiębiorcom rekompensat i wprowadza roczny okres na dostosowanie się do nowych przepisów.
Kilkudziesięciu funkcjonariuszy oraz strażaków poszukiwało 22-letniego mieszkańca powiatu jarosławskiego, który planował odebrać sobie życie.
Kilka dni temu do KPP w Jarosławiu wpłynęło zgłoszenie od zaniepokojonego członka rodziny, który poinformował, że młody mężczyzna może targnąć na swoje życie. Z przekazanych informacji wynikało, że 22-latek pożegnał się z rodziną, wsiadł do samochodu i odjechał w nieznanym kierunku. Rozpoczęły się poszukiwania. W działania zaangażowano kilkudziesięciu policjantów oraz strażaków. Po kilku godzinach zdesperowany mężczyzna został odnaleziony, a następnie przekazany pod opiekę lekarską.
Giełda Wschód działająca w Skołoszowie to miejsce, gdzie rolnicy mogą sprzedawać swoje plony bezpośrednio konsumentom. Klienci natomiast kupują świeży towar „prosto z pola”. Raz do roku odbywają się tu Agro Targi Wschód. Stanisław Sawa, założyciel giełdy otrzymał za to osiągnięcie wyrazy uznania między innymi od ministra rolnictwa.
Właściciel obiektu Stanisław Sawa (w samochodzie) oraz oddalający się ku straganom Grzegorz, rolnik z Ostrowa.
Przede wszystkim rolnicy
Idąc w stronę tablicy z napisem „Giełda Wschód”, zawieszonej nad wejściem widać ich z daleka. Rolnicy prezentują swoje plony rozłożone na straganach, ciągnących się obok siebie. Przy jednym z samochodów stojących w pobliżu wejścia stoi Tomasz, rolnik ze Skołoszowa. Można u niego zakupić wiele rodzajów warzyw, ale najchętniej opowiada o swoich ziemniakach – Mam bardzo dobre ziemniaczki. Najlepiej schodzi odmiana Gala. Sprzedałem już cały zapas, który dziś przywiozłem. Mam również nasienniki. Zarówno moje produkty, jak i pole są bezpieczne i przebadane, na co mam potwierdzenie w postaci certyfikatów – mówi sprzedawca. Naprzeciwko handluje Dorota, która przyjechała z Radzynia Podlaskiego. Sprzedaje między innymi drzewa i krzewy.– Już od 20 lat prowadzę gospodarstwo szkółkarskie. Produkujemy drzewka, róże, krzewy owocowe. Giełdę Wschód polecił mi znajomy i jestem zachwycona. Obiekt jest profesjonalnie przygotowany, a klienci dopisują. Widać również, że organizator dba o bezpieczeństwo – opowiada. W sąsiedztwie wejścia znajduje się też stanowisko Anety i Mieczysława, małżeństwa z Opola Lubelskiego. Oferują wiele rodzajów i odmian krzewów owocowych – Jesteśmy z żoną obecni na Giełdzie Wschód już po raz 6 i zapewne wrócimy niejednokrotnie. Sprzedajemy borówki w 8 odmianach, ale mamy również między innymi jagody, jeżyny czy porzeczki – opisuje Mieczysław.
Mam bardzo dobre ziemniaczki – zachwala swój asortyment Tomasz.
Im dalej, tym ciekawiej
Kierując się w głąb placu, można szybko zauważyć, że Giełda Wschód oferuje dużo więcej niż tylko to, co przywieźli tutaj rolnicy. Różnorodność oferowanych towarów jest oszałamiająca. Idąc pomiędzy straganami, wzdłuż alejki mijamy: ubrania, bieliznę, buty, akcesoria kuchenne, akcesoria ogrodnicze, zabawki, firany, wyroby z wikliny i mnóstwo innych użytecznych artykułów. Mniej więcej na środku placu spotykamy Damiana, który na Giełdzie Wschód jest prawdziwym weteranem – Przyjeżdżam co tydzień od powstania obiektu – mówi, po czym zapoznaje nas ze swoim towarem – Oferuję największy wybór pościeli, kołder i poduszek na całej giełdzie – zachwala swoje artykuły – Klienci również dopisują i z całą pewnością atmosfera jest pozytywna – podsumowuje na końcu. Dalej stoi stanowisko z biżuterią, przy którym obsługuje Michał. Dowiadujemy się od niego, że właściciel obiektu cały czas stara się poprawiać funkcjonalność – Nowopowstały na terenie obiektu parking jest strzałem w 10, jego pojawienie się bardzo usprawniło działanie giełdy – zwraca uwagę sprzedawca biżuterii. Spotykamy tu również Grzegorza sprzedającego kwiaty. Nie ukrywa on, że giełda przyniosła pozytywne skutki – Giełda Wschód podniosła moje obroty o nawet 80%. Uważam, że pan Sawa uczynił dla lokalnej gospodarki bardzo dużo dobrego, wcielając to przedsięwzięcie – przyznaje.
Dorota, która od 20 lat prowadzi gospodarstwo, dowiedziała się o giełdzie od znajomego.
Na drugiej stronie też kwitnie handel
Idąc dalej, spomiędzy kramów i stoisk powoli wyłania się drugi koniec giełdy, otoczony polami uprawnymi. Widzimy tam wystawione ekspozycje mebli. Niektórzy sprzedawcy osobiście prezentują ich wygodę. Na stoiskach naprzeciw mebli znów możemy znaleźć towary wszelkiej maści, od garnków, przez gry planszowe aż do staroci. Sprzedawcy tych ostatnich opowiadają nam o nich – Pochodzą z naszego własnego lokalu, wszystko odkupiliśmy wraz z nim. Są to zatem polskie sprzęty, a nie przedmioty sprowadzone z Holandii – mówią handlarze starociami. Dalej dochodzimy już do wyjścia po drugiej stronie placu, przy którym tak jak przy pierwszym spotykamy rolników. Jest tu między innymi Grzegorz, rolnik z Ostrowa, który tym razem nie przyjechał sprzedawać – Moje plony jeszcze nie są gotowe. Chcę porównać ceny i zobaczyć jak handel kwitnie. Sprzedaję i kupuje tu od powstania giełdy. Wcześniej musiałem jeździć aż do Lublina czy Sandomierza – opowiada po czym oddala się w głąb placu. Mija go samochód prowadzony przez właściciela giełdy, Stanisława Sawę. Na bieżąco dba on o to, by handel odbywał się tu zgodnie z panującymi zasadami. Pomimo obowiązków gospodarza mówi nam więcej o tym, jak działa Giełda Wschód
Mam największy wybór pościeli na całej giełdzie – mówi Damian, który przyjeżdża od założenia giełdy.
– Do utworzenia giełdy rolno-towarowej przekonywał mnie były starosta jarosławski a obecnie poseł Tadeusz Chrzan. Udało mi się zachęcić wielu rolników do sprzedawania swoich produktów na giełdzie, a mieszkańców okolicznych miast do kupowania bezpośrednio od producenta eliminując pośredników. Giełda ma charakter wielotowarowy, można tu sprzedać i kupić wiele różnych rzeczy, między innymi: odzież, obuwie, tekstylia, artykuły gospodarstwa domowego, meble i wiele innych. Rolnicy, którzy zamierzają sprzedać sprzęt rolniczy czy maszyny budowlane nie ponoszą żadnych opłat targowych. Promocja obowiązuje do końca 2020 roku. Po otwarciu granicy z Ukrainą wielu ukraińskich rolników pojawi się na Giełdzie Wschód zainteresowanych kupnem różnego rodzaju maszyn używanych. Już teraz otrzymujemy od nich zapytania w tej sprawie. Współpracujemy z Podkarpacką Izbą Rolniczą w Rzeszowie. Cały czas staramy się jeszcze bardziej usprawnić funkcjonowanie giełdy. Obecnie skupiamy się na rozwiązaniu kwestii lewoskrętów. O pomoc zwróciłem się do minister Anny Schmidt-Rodziewicz. Dzięki jej zaangażowaniu i pomocy wszystko wskazuje na to, że finał tej sprawy jest już bliski – podsumowuje swoje przedsięwzięcie właściciel.
Interesująca kapliczka znajduje się w Świętoniowej przy skrzyżowaniu. Jest murowana typu domkowego. Otoczona ozdobnym ogrodzeniem. Obok niej znajduje się grób nieznanego żołnierza, ale to już inna historia.
Kapliczka posiada dwuspadowy dach pokryty dachówką. Na szczycie znajduje się krzyż z podwójnymi ramionami. W obszernym wnętrzu ustawiona jest figura Serca Jezusa, a w górnej przeszklonej niszy figura Jana Nepomucena. Kapliczka ta powstała w XIX wieku.
– Wybudowana została przez Zakon Kanoników Grobu Bożego z Przeworska nazywany Bożogrobcami. Świadczy o tym nie tylko krzyż o podwójnych ramionach na szczycie, który jest symbolem Bożogrobców, ale również jedna z dat umieszczonych na wykończeniu dachu – 1393. W tym właśnie roku Bożogrobcy przybyli do Przeworska. W Świętoniowej byli z tej racji, że posiadali tutaj beneficjum, czyli majątek ziemski. Fakt ten nie dziwi, bo znajduje się tu bardzo dobra do uprawy ziemia – czarnoziem. Dla pracujących na polach ludzi zbudowali baraki. Swój ślad tutaj zostawili w postaci murowanej kapliczki – mówi ks. Józef Nowak, który był proboszczem parafii Świętoniowa w latach 1989 – 2010. Kapliczka godnie prezentuje się w centrum wioski. Jest odnowiona i zadbana.
– Kiedy robiliśmy elewację na kościele postanowiłem odnowić też tę kapliczkę. Była zawilgotniała. Posiadała ubytki w tynku, cegła była zmurszała. Nadaliśmy jej kolor taki sam jak na kościele. Przy okazji zleciliśmy wykonanie kutego ogrodzenia w Grodzisku Dolnym, które zwieńczyło remont. Wewnątrz kapliczki była oryginalna, drewniana figura Serca Jezusa. W obawie, by nie została skradziona została przeniesiona do kościoła w Świętoniowej. W Kaplicy jest zastępcza, gipsowa, która nie stanowi wielkiej wartości, a jest tej samej treści – tłumaczy ks. Józef. Kapliczka Bożobrobców w Świętoniowej wpisana jest w historię tej miejscowości i wiekową historię parafii w Przeworsku.
Kadra pedagogiczna Zespołu Szkół Spożywczych Chemicznych i Ogólnokształcących uczestniczyła w szkoleniach branżowych z zakresu cukiernictwa oraz nowych trendów w branży gastronomicznej. Zajęcia poprowadzili specjaliści, uznawani w swoich dziedzinach za mistrzów.
Sześciu nauczycieli cukiernictwa w ZSSChiO wzięło udział w szkoleniu „Torty i monoporcje – szkolenie cukiernicze”, realizowanym w Cukierni Wiolinka, której właścicielem jest absolwent „Spożywczaka” Lesław Inglot. Pod okiem mistrza cukiernictwa Mariusza Zycha, zgłębili tajniki przyrządzania deserów monoporcji, doboru odpowiednich nut smakowych oraz elementów wykończenia i dekoracji. W drugiej części szkolenia nauczyciele poznali sekrety dekorowania tortów w stylu angielskim. Sztuka ta wymaga zastosowania specjalistycznych narzędzi, których użytkownik musi wykazać się nie lada precyzją, by osiągnąć zadowalający efekt. Drugie szkolenie pn. „Nowe trendy i innowacje w branży gastronomicznej” skierowane było do nauczycieli gastronomii i odbyło się w Hotelu Bristol Tradition & Luxury w Rzeszowie. Można było w jego trakcie poznać zasady platingu, czyli aranżacji, stylizacji i ogólnej prezentacji potrawy. Wśród tematów szkolenia pojawiły się również technika sous vide, czyli gotowanie w próżni oraz kuchnia molekularna – polegająca na wykorzystaniu wiedzy chemicznej i fizycznej podczas przygotowywania potraw. Pierwszą część szkolenia poświęcono zastosowaniu piwa w kuchni. Warzelnia oraz kuchnia Starego Browaru Rzeszowskiego była doskonałym miejscem do realizacji tego tematu. Jak się okazuje, piwo ma w kuchni wiele niekonwencjonalnych zastosowań i w trakcie szkolenia wykonano m.in. pyszne lody, których jednym ze składników był właśnie złoty napój. Tematem drugiej części były zasady i techniki przygotowania sushi – potrawy kuchni Japońskiej, przyrządzanej z surowych ryb, owoców morza, ryżu oraz wodorostów nori.
Plac targowy ma zostać wybudowany w Kańczudze, na działkach zlokalizowanych przy drodze prowadzącej do Przeworska, pomiędzy kościołem a stacją benzynową. Jego powstanie pozwoli rolnikom lepiej promować swoje produkty na rynku lokalnym.
Na zagospodarowanym terenie ma znaleźć się zadaszona wiata handlowa oraz budynek wielofunkcyjny. W celu wyposażenia obiektu zakupione zostaną stoły oraz namioty handlowe. Teren zostanie ogrodzony oraz oświetlony światłami LED, energię dostarczać będzie instalacja OZE. Na realizację inwestycji pn. „Budowa placu targowego w Kańczudze na działkach nr 1816/2 i 1819/9” pozyskano dofinansowanie w ramach poddziałania „Wsparcie inwestycji w tworzenie, ulepszanie i rozwijanie podstawowych usług lokalnych dla ludności wiejskiej, w tym rekreacji, kultury i powiązanej infrastruktury” w wysokości ponad 800 tys. zł. Całkowity koszt projektu szacowany jest na ponad 1,5 mln zł. Czas przewidziany na realizację to 24 miesiące.
Przy ul. Fredry trwają roboty drogowe. Mieszkańcy boją się, że prowadzone tam prace obejmą tylko część ulicy.
Ulica Fredry jest drogą powiatową, dlatego o prowadzone tam prace zapytaliśmy w Powiatowym Zarządzie Dróg.
– Przebudowa ulicy Fredry zakończy się na ostatniej posesji – zapewnia Janusz Obłoza, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg. Dotyczy ona modernizacji chodnika. Sama jezdnia nie będzie przebudowywana. Brakuje pieniędzy.
Ulica Fredry na około 70-metrowym odcinku jest w dość kiepskim stanie. Przy większych opadach, na drodze zbiera się rozchlapywana po posesjach woda. Ta część najbardziej dokucza mieszkańcom. Winą za wciąż pogarszający się stan drogi obarczają wykonawcę kanalizacji, której budowa rozpoczęła się tuż po oddaniu nowej drogi do użytku.
– Już kilka lat walczymy, aby ten odcinek drogi został poprawiony. Niestety bezskutecznie – mówi Zdzisław Wójcik, mieszkaniec ul. Fredry.
Problem zapadającego się asfaltu to nie jedyny mankament tej ulicy. Inny dość poważny stanowią ciężkie samochody transportujące odpady do oczyszczalni. Mieszkańcy zwracają uwagę, że niektóre z nich jeżdżą bardzo szybko.
– Mój mąż porusza się na wózku inwalidzkim. Już dwukrotnie z niego spadł, kiedy próbował zjechać na pobocze, usuwając się przez rozpędzonymi samochodami – mówi jedna z mieszkanek. – Z drogi korzystają dzieci na rowerach oraz osoby starsze, dla których samochody wypadające zza zakrętu są niemałym zagrożeniem – dodaje druga.
Mieszkańcy czynili starania, aby na ulicy Fredry zamontowane zostały progi zwalniające. Niestety ich działania nie przyniosły efektu.
Każdego dnia w kraju stwierdza się po kilka tysięcy nowych przypadków, w tym kilkaset na Podkarpaciu. W sobotę padł nowy rekord i tego dnia wykryto ponad 5000 zakażeń. Dalszy rozwój sytuacji pozostaje niepewny, ale komunikaty Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych nie są optymistyczne. Rząd zdecydował się na wprowadzenie nowych ograniczeń i ustanowienie żółtej strefy zagrożenia w całej Polsce. Za łamanie przepisów może grozić nawet 5 lat więzienia.
Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Sanitarny dr Adam Sidor poinformował w komunikatach o stwierdzeniu w minionym tygodniu 130 nowych przypadków koronawirusa w powiecie jarosławskim. Do tej pory 29 zgonów zakwalifikowano jako ofiary Covid-19. W powiecie przeworskim w ciągu 7 dni potwierdzono go u kolejnych 91 osób. Od początku pandemii w przypadku 3 zgonów w tym powiecie jako powód podano koronawirusa. Na początku tygodnia na kwarantannie przebywało 699 osób w powiecie jarosławskim oraz 564 w powiecie przeworskim. Ogółem przebadano 89321 mieszkańców województwa podkarpackiego.
Zakażenie koronawirusem wykryto między innymi u burmistrza Radymna Mieczysława Piziurnego, który został skierowany na kwarantannę – poinformował w środę Urząd Miasta w Radymnie. W Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu do 9 października potwierdzono łącznie 38 wyników dodatnich, w tym u 10 pacjentów, 25 osób personelu medycznego i 3 osób personelu pomocniczego. W placówce wstrzymywane są przyjęcia i wypisy. Na bieżąco prowadzona jest dezynfekcja. Do środy 14 października zawieszono planowane przyjęcia do oddziałów: ginekologiczno-położniczego, ortopedycznego, wewnętrznego i reumatologicznego. Chirurgia i kardiologia już wróciły do pracy po ubiegłotygodniowym wstrzymaniu przyjęć.
W szpitalu w Przeworsku ognisko wirusa pojawiło się na oddziale geriatrii, gdzie stwierdzono 21 przypadków zakażenia. 7 z nich wykryto wśród personelu medycznego, pozostałych 14 stwierdzono u pacjentów. Przyjęcia na oddział zostały wstrzymane. W Szkole podstawowej w Wólce Pełkińskiej wprowadzono w zeszłym tygodniu hybrydowy system nauczania – 2 klasy skierowano na edukację zdalną. Również Przedszkole Miejskie nr 10 w Jarosławiu zdecydowało o wprowadzeniu w jednej z grup zajęć na odległość. Do 16 października na nauczaniu zdalnym jest też jedna z klas LO mistrzostwa sportowego w Jarosławiu. Zespół Szkół w Zarzeczu w powiecie przeworskim przekazał informację o zawieszeniu zajęć w klasie pierwszej.
Nowe zasady w przestrzeni publicznej
Premier Mateusz Morawiecki poinformował o wprowadzeniu z dniem 10 października żółtej strefy na terytorium całego kraju. Wiąże się to z pojawieniem kolejnych obostrzeń. Zakrywanie ust i nosa stało się obowiązkowe w całej przestrzeni publicznej, zarówno w pomieszczeniach, jak i na powietrzu. Z tego obowiązku zwolnione są osoby posiadające zaświadczenie lekarskie, które trzeba okazać w trakcie kontroli. Jak wskazuje Rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka, zaświadczenie obowiązuje osoby z zaburzeniami psychicznymi – osoba, która odmówi zakrycia ust i nosa będzie musiała posiadać ważne zaświadczenie lekarskie lub inny dokument potwierdzający całościowe zaburzenia rozwoju, zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność intelektualną w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim lub trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa – przekazuje rzecznik. Za posługiwanie się w tym wypadku fałszywym zaświadczeniem może grozić nawet 5 lat pozbawienia wolności. Osoby, które uporczywie nie chcą dostosować się do wprowadzonych przepisów, mogą pomimo odmowy przyjęcia mandatu, otrzymać karę administracyjną od Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych. Jej wysokość może wynosić nawet 30 tys. zł.
Tylko w sobotę podkarpaccy policjanci wypisali za brak maseczki 60 mandatów oraz 80 wniosków do sądu o ukaranie. Nowe ograniczenia nałożono również na lokale, w których na 1 osobę przebywającą wewnątrz musi przypadać 4 metry kwadratowe powierzchni. Lokale muszą być zamknięte przed 22 i nie mogą udostępniać miejsca do tańczenia. Od 17 października imprezy okolicznościowe w strefach czerwonych mogą zgromadzić maksymalnie 50 osób. W pozostałej części kraju ich liczbę ograniczono do 75. Od czwartku w sklepach, aptekach i drogeriach mają powrócić godziny dla seniorów. Między godziną 10 a 12 zakupy będą mogli robić wyłącznie klienci powyżej 60 roku życia. Policja przypomina, że w tej trudnej sytuacji nie chodzi o ilość mandatów, czy wniosków o ukaranie. Chodzi natomiast o odpowiedzialne zachowanie, od którego zależy bezpieczeństwo nasze i innych.