Strona główna Blog Strona 366

San nie zgasił Płomienia

0

SIATKÓWKA – I LIGA KOBIET: Siatkarki Sanu-Pajda przegrały z Płomieniem Sosnowiec, który tym samym przerwał swoją serię trzech porażek. Jarosławianki zaczęły obiecująco, ale grały bardzo nierówno.

 

SAN-Pajda Jarosław – Asotra Płomień Sosnowiec 2:3
(25:20, 21:25, 22:25, 25:18, 10:15)

SAN-Pajda: Stepko (4), Chmielewska (3), Nowak (10), Saj (26), Dąbrowska (13), Dudek (14), Murdza (libero) oraz Bagniak,  Krysztofiak (6), Szymańska i Papszun
Płomień: Trojnar (14), Czerwińska (9), Bagrowska (23), Kołodziej (6), Woźniczka (2), Patoń (21), Colik (libero) oraz Grodzka, Kawa (2), Buczek i Bodzęta (1)

 

To już ósma przegrana naszych dziewczyn w tym sezonie. Szkoda, bo mecz był jak najbardziej do wygrania. Drużyna Sanu-Pajda popełniała jednak sporo błędów, grała falami, przeplatając dobre sety, słabymi. Jarosławianki po atakach Katarzyny Saj prowadziły 3:0, ich przewaga utrzymywała się do stanu 7:4, później przyjezdne zdołały wyrównać i było po 7. Taki stan rzeczy trwał tylko chwile, bo San-Pajda znowu przyśpieszył i wygrywał 19:13. Gospodynie do końca tego seta miały wszystko pod kontrolą. Niestety w drugiej partii sytuacja się zmieniła. Przy serii Martyny Kołodziej prowadziły 6:0. Z biegiem czasu za sprawą Darii Dąbrowskiej jarosławianki zdołały zbliżyć się na dwa punkty do Płomienia, przegrywały 7:9, ale nie mogły się przełamać. Jeszcze w końcówce tego seta nasz zespół tracił tylko dwa punkty 17:19, ale ostatnie słowo należało do siatkarek z Sosnowca.

W trzej odsłonie przy serii Kariny Chmielewskiej San-Pajda prowadził 5:0, ale nierówna gra jarosławianek pozwoliła przyjezdnym doprowadzić do remisu. Najpierw 10:10, potem 21:21. Gra w dalszym ciągu falowała. Punktowy blok Płomienia oraz skuteczny kontratak Magdaleny Trojnar dały sosnowiczankom dwupunktową przewagę 23:21, a ostatni punkt w tej części gry zdobyła Katarzyna Bagrowska. W czwartym secie za sprawą Katarzyny Saj jarosławianki wygrywały 10:4, później po udanych zagrywkach Aleksandry Dudek 18:10. Ostatecznie San-Pajda doprowadził do remisu i trzeba było grać tie-break. Do stanu 8:7 wszystko było możliwe, jednak od tego momentu nasza drużyna się zatrzymała.

 

fot. fb/san pajda

Dobry początek jarosławian

0

TENIS STOŁOWY: Rozpoczęła się kolejna faza rozgrywek tenisistów stołowych Lotto Superligi. Udanie grę w grupie mistrzowskiej zaczęli zawodnicy Sokołowa. Nasz team pokonał w Białymstoku miejscowe Dojlidy.

 

W grupie mistrzowskiej trwa walka o miejsca 1-2 dające bezpośredni awans do półfinału play off. Na razie na tych pozycjach są Dekorglass Działdowo i Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki, ale jarosławianie gonią liderów. Sokołów dość pewnie poradził sobie w Białymstoku. Najbardziej zacięty był pojedynek Aleksandra Khanina z Sathiyanym Gnanesekaranem. Kou Lei w drugim starciu wypunktował Piotra Michalskiego. Swoje zrobił też Paweł Chmiel.

 

Grupa mistrzowska

Dojlidy Białystok – Sokołów S.A. Jarosław 0:3

  1. Aleksandr Khanin – Sathiyan Gnanasekaran 2:3
  2. Piotr Michalski – Kou Lei 0:3
  3. Wang Zeng Yi – Paweł Chmiel 1:3

 

Dekorglass Działdowo – LOTTO ZOOleszcz Gwiazda Bydgoszcz 3:0

  1. Jakub Dyjas – Patryk Jendrzejewski 3:0
  2. Andrej Gacina – Wiaczesław Burow 3:2
  3. Jiri Vrablik – Artur Grela 3:1

 

AZS AWFiS Balta Gdańsk – Dartom Bogoria Grodzisk Maz. 1:3

  1. Patryk Chojnowski – Pavel Sirucek 3:1
  2. Tomasz Tomaszuk – Panagiotis Gionis 1:3
  3. Szymon Malicki – Miłosz Redzimski 0:3
  4. Chojnowski – Gionis 1:2

 

Grupa spadkowa

Uczelnia Państwowa Zamość – Palmiarnia Zielona Góra 1:3

  1. Igor Zawadzki – Kamil Nalepa 1:3
  2. Konstantinos Angelakis – Piotr Chłodnicki 3:0
  3. Marcin Litwiniuk – Mateusz Zalewski 1:3
  4. Angelakis – Nalepa 1:2

 

Poltarex Pogoń Lębork – Fibrain AZS Politechnika Rzeszów 2:3

  1. Bogusław Koszyk – Tomasz Lewandowski 0:3
  2. Marek Prądzinski – Piotr Chodorski 0:3
  3. Adam Dosz – Szymon Kolasa 3:0
  4. Bogusław Koszyk – Piotr Chodorski 2:0
  5. Dosz, Prądzinski – Lewandowski, Kolasa 0:2

Fot. fb/sokolów

Odszedł ks. prał. Marian Rajchel – diecezjalny egzorcysta

0

Bóg ma plan. Nie muszę wszystkiego rozumieć, ale mam w każdej sytuacji zawierzyć – często mówił ks. prałat Marian Rajchel. To stwierdzenie nabiera teraz szczególnego znaczenia. Od lat związany z Jarosławiem, niezwykły kapłan, egzorcysta znany w całej Polsce zmarł w wieku 83 lat.

 

– Odszedł do Pana, aby otrzymać wieczną radość, wieczny pokój, wieczne szczęście.  Jego śmierć napełniła bólem i smutkiem nas, chociaż wierzymy, że śmierć jest początkiem nowego, lepszego życia, a nasza rozłąka ze zmarłym jest tylko przejściowa – mówił podczas pogrzebu jego kolega z Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu Edward Frankowski, biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej.

Wiadomość o śmierci księdza prałata Mariana Rajchla niczym lot błyskawicy obiegła niemal całe Podkarpacie. Znany w całej Polsce kapłan zmarł we wtorek, 12 stycznia. Od 1998 r. był związany jarosławskim Opactwem, gdzie do czasu przejścia na emeryturę (2007 r.) pełnił funkcję dyrektora założonego przez siebie Radia „Ave Maria”.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w czwartek, 14 stycznia w parafii pw. Bożego Ciała w Jarosławiu. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył abp Adam Szal, metropolita przemyski, a koncelebrowali ją: bp E. Frankowski, bp Krzysztof Chudzio oraz wielu kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Homilię pogrzebową wygłosił ks. prał. Tadeusz Buchowski, kolega śp. ks. Rajchla. Ciało śp. ks. prałata spoczęło w jednej z pięciu podziemnych krypt, mieszczących się w kościele pw. św. Mikołaja w Jarosławiu.

 

Był dobrym uczniem

 Ks. prał. Marian Rajchel urodził się 25 września 1937 r. w Iwoniczu-Zdroju. Naukę przerwała wojna. – Marian w szkole był bardzo dobrym uczniem, pięknie śpiewał, układał wiersze, bardzo dużo czytał, pożyczał stare opracowania historii Polski, bo nowa historia w szkole była zakłamana. Pomagali mu w tym prawi i wspaniali nauczyciele patrioci, którzy nie bali się donosicieli i szykan – wspomina Krystyna, siostra śp. księdza. Święcenia kapłańskie przyjął 18 czerwca 1961 r. w Przemyślu. Pracował najpierw jako wikariusz w Babicach, Jaśle, Radymnie i Łańcucie. W latach 1968-1973 organizował Parafię pw. Matki Bożej Królowej Polski w Nisku-Malcach. 11 sierpnia 1975 roku przybył do Jarosławia, gdzie przez długie lata związany był z Parafią pw. NMP Królowej Polski. Przez lata pracy duszpasterskiej podejmował liczne działania, których nawet nie sposób wymienić. Za jego przyczyną w 1992 r. powstała miedzy innymi księgarnia im. św. Maksymiliana oraz wypożyczalnia kaset video, z których dochód przeznaczony był na Kuchnię im. Brata Alberta. Przygarniał do siebie wszystkich. Szczególnie bliscy byli mu chorzy i niepełnosprawni. Skupiał wokół siebie osoby z rodzin patologicznych oraz uzależnione od alkoholu czy narkotyków. Ofiarował im swój czas, a także pomoc materialną. Za jego przyczyną powstała m.in. Ochronka im. Bł. Edmunda Bojanowskiego oraz pierwsza grupa samopomocowa AA „Iskra”.

W 1998 r. ks. prał. Marian Rajchel zamieszkał w jarosławskim opactwie, gdzie do czasu przejścia na emeryturę (2007 r.) pełnił funkcję dyrektora założonego przez siebie Radia „Ave Maria”.

– To była niesamowita radość usłyszeć po raz pierwszy Mszę św. z naszego Kościoła – wspomina Zofia Krzanowska, która od samego początku związana była z przygotowaniem programu radiowego oraz gazetki parafialnej. – Pewnego razu pojawił się problem z koncesją. Po ostatniej audycji pożegnaliśmy się ze słuchaczami i zaczęliśmy płakać. Ludzie chcieli protestować, pisać pisma. Ksiądz powiedział, żeby tego nie robili. Jeśli to Boże dzieło, to przetrwa. Tak też się stało, po jakimś czasie wróciliśmy na antenę – wspomina pani Zofia.

W opactwie ks. M. Rajchel pozostał do końca życia. – Był człowiekiem niezwykle skromnym. Kiedy tutaj przychodziłem, siedemnaście lat temu, to się go bałem. W parafii pw. MB Królowej Polski uchodził za kogoś, z kim nie było przelewek. Pędził do przodu, oczekując, że wszyscy dorównają jego krokom. Jednak po czasie muszę powiedzieć, że nie pamiętam ani jednego momentu, żeby okazał jakąś niezgodę, jakieś zastrzeżenie, choć byłem od niego około 25 lat młodszy w kapłaństwie – wspomina ks. Marek Pieńkowski, dyrektor Ośrodka Kultury i Formacji Chrześcijańskiej im. sł. B. Anny Jenke w Jarosławiu, mieszczącym się w jarosławskim opactwie.

Egzorcysta, który walczył ze złym duchem

 Pełnił posługę egzorcysty w Archidiecezji Przemyskiej. – O każdej porze dnia i nocy gotowy był iść z pomocą ludziom dręczonym przez złego ducha. Niezmordowanie ale z wielką radością. W sposób cichy i pokorny pełnił misję egzorcysty powierzoną mu przez Pana Jezusa. Nie walczył ze złymi ludźmi, ale zacięcie walczył ze złym duchem – podkreśla ks. prał. Jan Jagustyn, przyjaciel zmarłego. Ks. Marian wykładał też psychologię w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Był cenionym spowiednikiem, kierownikiem duchowym, rekolekcjonistą, autorem wielu książek z dziedziny życia duchowego. Był gorącym patriotą oraz wielkim czcicielem Matki Bożej, do której sanktuariów niestrudzenie pielgrzymował. 17 listopada 1991 r. został włączony przez św. Jana Pawła II do grona honorowych kapelanów Ojca Świętego.

 

Ostatnie dni życia spędzał w wieczerniku . – W tym wspólnie przeżywanym, trudnym czasie pandemii, zrezygnował dla nas z posługi w kościele i pozwolił zamknąć się w wieczerniku naszej zakonnej kaplicy, służąc nam codzienną Mszą św. i homilią z tak dużym trudem wypowiadaną. Kiedy choroba nie pozwoliła mu przychodzić do nas, my przychodziłyśmy do niego, aby do ostatniego dnia wspólnie się modlić. To były dla nas prawdziwe rekolekcje – mówi siostra Barbara, benedyktynka.

Osoby, które go znały wspominają Jego słowa: Nie martwcie się, ja stamtąd jeszcze więcej pomogę…

 

EK


 

Zamieszanie z amantadyną

0

Na początku zmagań z koronawirusem dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Przemyśla stał się słynny ogłaszając, że zastosowanie amantydyny u chorych na COVID-19 przynosi dobre efekty. Swoją tezę poparł wynikami leczenia. W tym także na sobie. To rozpętało rewolucję.

 

Lek został całkowicie zakazany do stosowania u zakażonych koronawirusem. Potem upomniał się jeden z parlamentarzystów, któremu jak twierdzi amantadyna pomogła. Poparło go kilku innych. Lek miał niby wrócić i zdecydowano, że zostaną rozpoczęte badania. O przemyskim lekarzu i amantadynie było głośno w ogólnopolskich mediach. Teraz ponownie ten sposób leczenia jest w odwrocie.

– Ministerstwo Zdrowia ponownie podejmuje odmienne decyzje odnośnie badań nad amantadyną. Minister zadeklarował w połowie grudnia, że mają być dwa niezależne ośrodki do badania amantadyny. Tuż przed świętami pojawiła się informacja, że będzie tylko jeden – przypomina lekarz, który miał uczestniczyć w badaniach. – Obecnie nie mam wiedzy, jaki będzie schemat badania i zakres leczenia amantadyną – dodaje.

Mimo zapowiedzi, że z leku będzie można korzystać stosowany Polsce chlorowodorek amantadyny nadal jest reglamentowany. – Odebrany jest równy dostęp do leku pacjentom. Co prawda Ministerstwo Zdrowia wydało tymczasową zgodę na lek importowany. Jednak większość aptek ma problem z jego zamówieniem i nie da się go kupić poza kilkoma miejscami w Polsce – zaznacza W. Bodnar.

– Być może publikując schemat leczenia i konsultując pacjentów z całej Polski, badając i odpowiednio diagnozując, pomogłem wielu osobom. Dopóki stanowisko Ministerstwa Zdrowia w powyższych kwestiach się nie zmieni, nie będzie woli politycznej, skłaniam się do tego, by powoli wyłączyć się z konsultacji osób chorych na COVID-19 z całej Polski – podsumowuje lekarz, zaznaczając że wycofuje się z publicznej dyskusji dotyczącej amantadyny.

Wynika z tego, że lek, który według relacji pacjentów pomógł im w zwalczeniu wirusa ma małe szanse na zastosowaniu go w leczeniu COVID-19.

O przemyskim lekarzu i amantydynie pisaliśmy m.in. w ubiegłorocznych listopadowych wydaniach w Gazecie Jarosławskiej.

erka

 

 

Mikrobusy dla niepełnosprawnych

0

Dziewięć osobowych specjalistycznych mikrobusów będzie służyć niepełnosprawnym w powiecie jarosławskim. Zakupiono je z programu wyrównywania różnic między regionami realizowanego przez Państwowy Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

 

Koszt projektu zamknął się w kwocie 430 tys. zł. W tej sumie zawarto także przystosowanie pomieszczeń Warsztatu Terapii Zajęciowej w Jarosławiu.

Dofinansowania otrzymały gminy Pruchnik i Rokietnica na wspomniane mikrobusy oraz Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Jarosławiu na remont WTZ – informuje starosta jarosławski Stanisław Kłopot. Powiat jarosławski otrzymał ponadto dofinansowanie z programu na zakup mikrobusu dla DPS w Moszczanach.

Rozliczono już dofinansowanie ze środków PFRON dla gminy Pruchnik w wysokości 90 tys. zł. Tam łączny koszt zakupu wyniósł 160 tys. zł. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku gminy Rokietnica. Tutaj dofinansowanie wyniosło 85 tys. zł, przy koszcie zakupu 135 tys. zł. Cały projekt będzie rozliczony w tym roku.

opr. erka

 

 

 

Domek pełen nakrętek

0

Wykonany przez sieniawskich strażaków ochotników domek na plastikowe nakrętki zapełnił się w zaledwie dwa tygodnie od jego postawienia.

 

Pojemnik w kształcie domku-remizy, zaprojektowany i wykonany w całości przez strażaków, stoi przed budynkiem jednostki KSRG OSP Sieniawa przy ul. Piłsudskiego od 31 grudnia. Zaledwie dwa tygodnie od tego momentu zapełnił się on plastikowymi nakrętkami, dzięki którym m.in. osoby walczące z niepełnosprawnością mogą uzyskać realne wsparcie finansowe. Oddawanie nakrętek zmniejsza też zużycie surowców potrzebnych do wyprodukowania plastiku, dbamy więc też w ten sposób o środowisko.

 

DP/fot. UMiG Sieniawa

 

Jak twierdzą pomysłodawcy projektu, „domek” może pomieścić ok. 120 kilogramów plastikowych nakrętek.

 

Przeworska straż dronami stoi

0

Nowy bezzałogowy statek powietrzny, wyposażony w hybrydową kamerę, czyli popularny dron trafił pod koniec grudnia do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku.

 

Obrazowanie terenu działań „z góry” staje się coraz bardziej przydatne w działaniu służbom niosącym pomoc, co pokazały chociażby ubiegłoroczne powodzie, czy pożary lasów na terenie województwa. Wykorzystywane do tej pory przez przeworską jednostkę drony spełniały swoje funkcje, jednakże problem stanowił krótki czas pracy w powietrzu oraz stosunkowo niewielki zasięg działania. Dlatego też, kiedy na rynku pojawiło się nowe tego typu urządzenie, zapadła decyzja o jego zakupie. Stało się tak na wniosek Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej. Środki na jego zakup przyznała Wojewoda Podkarpacki Ewa Leniart.

 

Posiada on hybrydową kamerę zarówno światła widzialnego jak i termowizyjną. Potrafi utrzymywać się w powietrzu ok. 50 minut, a jego zasięg lotu może wynosić ok. 15 km. By jeszcze efektywniej można było wykorzystywać taki sprzęt, Podkarpacki Komendant Wojewódzki PSP zdecydował o doposażeniu przeworskiej jednostki w specjalny zestaw do transmisji obrazu, dzięki któremu istnieje możliwość podglądu na żywo w jakości HD z dowolnego miejsca w kraju. – Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku posiada obecnie ośmiu przeszkolonych pilotów oraz cztery wielowirnikowe bezzałogowe statki powietrzne. Pod tym względem zajmuje pierwsze miejsce w kraju – mówi st. kpt. Marcin Lachnik, komendant powiatowy PSP w Przeworsku.

 

W połączeniu z systemem transmisji obrazu przeworscy strażacy jako pierwsi stworzyli zastęp mogący błyskawicznie udać się w każde wskazane miejsce i z powietrza transmitować rozwój akcji, zarówno w dzień jak i w nocy. Specjalne oprogramowanie pozwala również na tworzenie map z powietrza (ortofotomapa). Koszt zakupu drona wyniósł ponad 100 tys. zł, a systemu transmisji obrazu ok. 50 tys. zł.

 

DP/fot. KP PSP Przeworsk

 

Zabrali im dziecko

0

Końcem ubiegłego roku sąd odebrał rodzicom małego synka i umieścił go w rodzinie zastępczej. Rodzice nie zgadzają się z taką decyzją, chcą chłopca jak najszybciej odzyskać. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej potwierdza słuszność tej decyzji.

 

Był wtorek, 29 grudnia. Mama chłopca wraz ze swoim niespełna 3-letnim synkiem przebywała u znajomych, mieszkających w pobliżu jej domu. Jej partner, ojciec chłopca był wówczas w lesie.

– Przyszedł wtedy kurator sądowy w towarzystwie kilku innych osób. Kazał mi wyjść z dzieckiem na podwórko. Oświadczył, że zabiera mojego syna – opowiada ze łzami w oczach mama chłopca. – Zapytałam dlaczego, na jakiej podstawie? Usłyszałam tylko, że powinnam wiedzieć. Powiedzieli, że jak będę im utrudniać, to już nigdy go nie odzyskam. Dziecko płakało, nawet nie zdążyliśmy się z nim pożegnać – mówi łamiącym się głosem kobieta.

Kuratorowi sądowemu przy realizacji postanowienia sądowego przymusowego odebrania dziecka pomagali policjanci oraz pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej i Wojewódzkiego Centrum Pomocy Rodzinie.

– Dziecko zostało przekazane bez żadnych zakłóceń – informuje asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

– Sprawa została wszczęta z urzędu na zawiadomienie kuratora i Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Radymnie – informuje Małgorzata Reizer, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego   w Przemyślu.

Jest to sprawa o wydanie zarządzeń opiekuńczych wobec małoletniego.

– Sąd zarządził umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej, której powierzył prawo pieczy nad małoletnim, prawo do jego reprezentowania i dochodzenia należnych mu świadczeń do czasu prawomocnego zakończenia sprawy o wydanie zarządzeń opiekuńczych wobec małoletniego – wyjaśnia M. Reizer.

Słuszność tej decyzji potwierdzają w GOPS-ie. – Zawsze gdy chodzi o dzieci takie sprawy są bardzo trudne. Decyzja była jednak słuszna, kierowaliśmy się dobrem tego chłopca – informują w ośrodku.

 

Kiedy chłopiec wróci do domu?

Rodzice czynią starania, aby syna jak najprędzej odzyskać. Jak mówią, nie mogą bez niego żyć.

– Dzień, w którym zabrali naszego syna, był najgorszym dniem w moim życiu. Nie mogę spać po nocach   – mówi tato chłopca. – Jestem w zagrożonej ciąży. Mam wykonać kosztowne badania, a stres związany z ostatnimi wydarzeniami nie polepsza mojej sytuacji – dodaje mama chłopca.

Rodzice zapewniają, że dziecko miało należytą opiekę i nie działa mu się krzywda. Z ustaleń sądu wynika jednak zupełnie coś innego.

W momencie gdy chłopiec był odbierany rodzice otrzymali dokumenty, w których zostali pouczeni o przysługującym im zażaleniu, które należało złożyć w terminie do 7 dni. Zażalenie nie zostało jednak złożone.

– Termin kolejnej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony – informuje M. Reizer.

Rodzice, chcąc odzyskać chłopca muszą udowodnić, że ich sytuacja się poprawiła. Po wyznaczeniu terminu rozprawy będą mogli zgłaszać wnioski dowodowe. Mogą także wystąpić z wnioskiem o przyznanie pełnomocnika. Wszelkich informacji odnośnie sprawy mogą zaczerpnąć w Biurze Obsługi Interesanta Sądu Rejonowego w Jarosławiu.

 

EK


	            

Rozpoczęły się egzaminy zawodowe

0

Uczniowie techników i szkół branżowych I stopnia rozpoczęli w poniedziałek, 11 stycznia egzaminy zawodowe. W naszym regionie przystąpiło do nich blisko 900 kandydatów w ponad 60 różnych kwalifikacjach.

 

W powiecie jarosławskim egzaminowanych jest blisko 800 uczniów. W powiecie przeworskim około 100 uczniów. Starosta jarosławski Stanisław Kłopot podkreśla, jak ważną rolę w procesie edukacji pełnią te egzaminy – Zarówno dyrektorzy szkół i placówek, jak i nauczyciele przedmiotów zawodowych wiedzą, że egzamin zawodowy to ważny aspekt kształcenia w technikum i szkole branżowej, ponieważ jego pomyślne zdanie daje uczniom, bez względu na wyniki egzaminu maturalnego, pełne kwalifikacje zawodowe i możliwość ubiegania się o pracę w danym zawodzie – tłumaczy S. Kłopot. – Organizacja sesji egzaminacyjnej to duże przedsięwzięcie logistyczne, zarówno pod względem przygotowania sprzętu i wyposażenia, jak i pod względem przygotowania pomieszczeń i kadry do jego przeprowadzenia – mówi Marta Kurpiel, naczelnik Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych w starostwie. Egzamin zawodowy składa się z dwóch części. Pierwsza z nich – pisemna wymaga zdobycia minimum 50 procent punktów. Druga część to egzamin praktyczny. Aby go zdać, należy uzyskać co najmniej 75 procent punktów.

JR

 

 

Do specjalisty tylko z e-skierowaniem

0

Od 8 stycznia pacjenci kierowani do przychodni specjalistycznych otrzymują tylko skierowanie w formie elektronicznej. Wystawiane jest podobnie jak e-recepta. Dane pacjenta wprowadzane są do systemu gabinetowego podłączonego do platformy e-zdrowie lub za pomocą aplikacji gabinet.gov.pl. Lekarz podpisuje je cyfrowo.

 

Pozostał jednak furtka. Papierowe skierowanie może wystawić lekarz tylko w przypadku awarii i braku dostępu do internetu lub systemu gabinetowego albo systemu e-zdrowie.

E-skierowanie ma zmniejszyć czas oczekiwania na wizytę u specjalisty, ponieważ pacjent jest przypisany automatycznie tylko do jednej placówki. Nie może zarejestrować się w kilku. Do specjalisty umawiać możne się telefonicznie lub w rejestracji. Należy podać kod i numer PESEL lub pokazać wydruk informacyjny.

Pacjent otrzyma 4-cyfrowy kod przesłany SMS-em lub mailem. Gdy nie ma takiej możliwości dostanie wydruk.

– Rozwój cyfrowych usług w zdrowiu to ciągły proces. Elektroniczne skierowanie jest kolejną po e-recepcie cyfrową usługą, który składa się na rozwiązania systemowe, tworząc spójny system e-zdrowia w Polsce. Najpierw wprowadzono powszechnie e-zwolnienia, rok temu zaczęła obowiązywać e-recepta, teraz kolej na e-skierowanie. Pandemia sprawiła, że pacjenci i lekarze są znacznie bardziej zainteresowani usługami dostępnymi online, gdyż znają i rozumieją płynące z tego korzyści – podkreśla Agnieszka Kister, dyrektor Centrum e-Zdrowia.

E-skierowanie nie jest wystawiane na leczenie w uzdrowisku lub sanatorium, programy lekowe, rehabilitację i do szpitala psychiatrycznego. Tam obowiązują w postaci papierowej. Warto przypomnieć, że pacjent nie potrzebuje skierowania w żadnej formie do psychiatry, ginekologa i położnika oraz do onkologa, wenerologa i dentysty.

erka