Strona główna Blog Strona 365

Mur i Biała Kaplica po remoncie

0

W minionym roku w Bazylice OO. dominikanów w Jarosławiu wykonany został remont polichromowanego drewnianego XVII wiecznego stropu w Białej Kaplicy. Naprawę i renowację przeszedł również XVIII wieczny mur ogrodzeniowy.

 

Belki poprzeczne podtrzymujące strop w Kaplicy Białej zostały podparte belką konstrukcyjną przebiegającą wzdłuż pomieszczenia. Deski powały oraz narożne belki stropowe przeszły rekonstrukcję i konserwację. Całość powały została scalona kolorystycznie z tłem polichromii belek.

– Zadanie miało na celu zabezpieczenie, zachowanie i utrwalenie wysokiej klasy XVII wiecznego zabytkowego stropu, jego wyeksponowanie i udostępnienie wraz z salą (tzw. Białą Kaplicą) na cele publiczne – informują o. dominikanie.

Koszt zadania wyniósł ponad 142 tys. zł, z czego 120 tys. stanowiły środki zewnętrzne, a pozostałą część pokryli parafianie.

W roku 2020 roku w bazylice wykonano również II etap prac związanych z remontem i konserwacją XVIII wiecznego muru ogrodzeniowego na odcinku pomiędzy bramą barokową a bramą wjazdową. Wykuto i wymieniono zniszczone cegły. Mur od strony posesji i ulicy Dominikańskiej został poddany konserwacji i otynkowany oraz pokryty dachówką ceramiczną. Koszt zadania wyniósł blisko 325 tys. zł, z czego 100 tys. pokryło dofinansowanie. Pozostałą kwotę stanowiły ofiary wiernych.

 

EK, fot. dominikanie

 

Miało być inaczej a wyszło jak zawsze

0

– Już widzę taką instalację na Starym Mieście w Krakowie czy też Sanoku, albo Sandomierzu. Czy w Jarosławiu zawsze musimy się wyróżnić w ten negatywny sposób – pyta dzwoniący do nas Czytelnik. Sprawa dotyczy tzw. siłowni plenerowej, którą usytuowano na „Małym Rynku”, czyli na terenie Jarosławskiego Parku Kulturowego.

 

Precyzując, Jarosławski Park Kulturowy jest przestrzenią, która z założenia ma zachować formę, historycznie ukształtowaną w wyniku działalności człowieka. Parki kulturowe mogą być również uznane za pomnik historii i zostać wpisane na „Listę Światowego Dziedzictwa”. Jak informuje Teresa Krasnowska prezes Jarosławskiego Stowarzyszenia Oświaty i Promocji Zdrowia, która jest jednocześnie członkiem Rady Dzielnicy, na której powstała siłownia plenerowa, pierwotnym założeniem było wybudowanie siłowni na Placu Sybiraków.

Miała być przy chodniku

Jej słowa potwierdza przewodniczący rady Wiesław Strzępek Rada dzielnicy zakładała wybudowanie siłowni plenerowej w innym miejscu – wzdłuż chodnika naprzeciwko internatu Liceum Sztuk Plastycznych. Nie wiedzieliśmy, że jej lokalizacja została przesunięta, decyzja należała do Wydziału Inwestycji Miasta i Burmistrza – tłumaczy przewodniczący. W. Strzępek powiedział też, że siłownia nie miała znaleźć się w centrum skweru, a wzdłuż chodnika sąsiadującego z internatem Zespołu Szkół Plastycznych, a rada nie otrzymała informacji o zmianie decyzji jej lokalizacji. We wszystkich dokumentach, jakimi dysponuje wydział merytoryczny urzędu, mowa jest o propozycjach rady dzielnicy nr 1 wskazujących lokalizację siłowni zewnętrznej na Małym Rynku. Plac Sybiraków, nawet jeśli został ustnie wymieniony, nie spełniałby niezbędnych warunków lokalizacyjnych z uwagi na zbyt małą powierzchnię działki należącej do Miasta i zbyt małą odległość od drogi – mówi Iga Kmiecik, rzecznik UM w Jarosławiu. Jak się okazuje wybrana lokalizacja została uzgodniona z Podkarpackim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków.

 

Nic nie widziałem, nic nie słyszałem

O opinię na temat lokalizacji obiektu zapytaliśmy kilku radnych. – Musiałbym się zapoznać z tematem. Obecnie mam na głowie budżet oraz za dużo spraw prywatnych, by zajmować się siłownią plenerową. Uważam jednak, że można było znaleźć na nią lepszą lokalizację – powiedział radny Mariusz Walter. Wiceprzewodnicząca rady Agnieszka Wywrót również odmówiła szerszej wypowiedzi, kierując redakcję do rady dzielnicy. W szczegóły nie chciał wchodzić także radny Jarosław LitwiakTrudno powiedzieć coś więcej, ponieważ nie wiem, jak to wygląda na miejscu. Raczej słabo to wygląda, gdy ktoś pije kawę w ogródku restauracji, a obok ktoś ćwiczy i odwrotnie, ale wolałbym wcześniej zobaczyć tę siłownię, by móc powiedzieć coś więcej – przekazał.

 

Jakub Rzeźnik


 

Figura Matki Bożej w Siennowie

0

Figura Matki Bożej Niepokalanej znajduje się przy głównej drodze, na niewielkiej skarpie w ogrodzie pani Janiny Szklarz, mieszkanki Siennowa. Otoczona jest kwiatami, krzewami i tujami. Ustawiona jest na masywnym postumencie, który posiada z czterech stron prostokątne płyciny. Ta dostojna, a zarazem prosta forma architektoniczna powstała w końcu XIX wieku. Ufundował ją ówczesny właściciel Siennowa.

 

– Wystawił ją pan Wolski z Siennowa. Posiadał on drewniany dwór na wzniesieniu, jednak ten nie zachował się do dziś. Z dworskiej zabudowy została jedynie murowana oficyna. Figura powstała w 1890 roku. Kiedyś od niej były schody. Zostały usunięte, gdy przed laty robiono drogę. Podstawa też była w formie schodów, które ją w koło opasywały. Jednak to wszystko się zaczęło rozsypywać i zrobiliśmy jedną płytę – mówi pani Janina. Figura Matki Bożej jest odnowiona i zadbana.

– Odnowiłam, co się dało. Warto byłoby jednak zrobić gruntowny remont. Od drogi można by zrobić wejście. Ja na to pieniędzy jednak nie mam. Staram się by było tu czysto, zawsze dbam, by świeciła się jakaś świeczka – dodaje mieszkanka wsi. Z powstaniem figury Matki Bożej wiąże się pewien przekaz – ponoć właścicielom Siennowa zmarło dziecko i w związku z tym ufundowali tę figurę. Jej data powstania może mieć też związek z innym wydarzeniem tej miejscowości. Równo 500 lat wcześniej, bo w 1390 roku została tu erygowana parafia. Czy właściciel Siennowa ufundował ją z okazji tej okrągłej rocznicy, czy to tylko przypadkowa zbieżność dat? Tak czy inaczej miejsce to nie zostało przypadkowo wybrane. Na XVIII-wiecznej mapie Miega, w tym właśnie miejscu zaznaczony jest krzyż.

 

Marcin Sobczak


	            

Świńska odyseja

0

O problemie hodowcy z Woli Buchowskiej ze sprzedażą kilku sztuk trzody chlewnej, pisaliśmy w Gazecie Jarosławskiej pod koniec listopada ub. r. Zapewniano, że problem zostanie rozwiązany i tuczniki znajdą odbiorcę. Do dziś nikt się tym nie zajął, a świnie chociaż badania potwierdzają, że są zdrowe nie mogą zostać sprzedane, ponieważ gospodarstwo leży w strefie zagrożenia ASF. Rolnik nie dostanie też pozwolenia na ich zabicie.

 

Podobny problem mają hodowcy trzody mieszkający w niebieskiej strefie zagrożenia afrykańskim pomorem świń. W naszym regionie strefa obejmuje połowę powiatu przeworskiego i jarosławskiego. Ostatnie stwierdzone przypadki zachorowań były w październiku. Wirusa wykryto u świń w Wólce Pełkińskiej i Charytanach. Przepisy dopuszczają wprawdzie sprzedaż trzody z tych terenów, ale masarnia musi mieć na zakup pozwolenie. Małe firmy nie są tym zainteresowane, a większe zakłady mają swoich stałych dostawców. Rolnicy, którzy traktowali hodowlę jako dodatkowe zajęcie zostali na lodzie.

Zbyt na świnie był, bo lukę zapełniały mniejsze lokalne masarnie. Teraz nie mogą kupić. Wzięłyby chętnie. Tym bardziej, że hodujemy w sposób tradycyjny, więc mięso jest lepsze. Przepisów jednak nie złamią – tłumaczy pan Zbigniew z Woli Buchowskiej. W listopadzie miał 12 świń przeznaczonych do sprzedaży. Do teraz uchodził pozwolenie na zabicie trzech. Reszta czeka. – Na wolność nie mogę ich wypuścić. Oddać komuś też nie wolno. Hodowałem je, by podreperować budżet. Wyszło, że dokładam. Świnie już poprzerastały i spadły z ceny. Jeść im dać muszę – tłumaczy rolnik.

O problemie ze zbytem rozmawialiśmy ze starostą jarosławskim oraz ze służbami wojewody. Dopytywaliśmy w inspekcji weterynaryjnej. Rozmawialiśmy z przedstawicielami Zakładów Mięsnych Sokołów S.A. Jeszcze w listopadzie otrzymaliśmy zapewnienie, że postarają się pomóc.

– W jarosławskich Zakładach Mięsnych powiedzieli, że wezmą i dali mi numer do pośrednika. Pośrednik stwierdził, że nie przyjedzie bo mu się nie opłaca i koło się zamknęło – mówił w ubiegłym tygodniu pan Zbigniew. Zapewniał, że był już wszędzie. Od inspekcji weterynaryjnej poczynając, na samorządowcach kończąc. – Wszędzie słyszę zrozumienie i na tym koniec – mówi.

W ostatni czwartek poinformował o świńskim problemie dyrektora biura senatorskiego Mieczysława Golby. Dostał zapewnienie, że parlamentarzysta zajmie się sprawą. Pozostaje czekać na efekt.

– Jeśli nigdzie nie sprzedam świń, to załaduję na przyczepkę i zawiozę do starostwa. Niech coś z zrobią, albo zamkną mnie razem z nimi – zapowiada.

Pan Zbigniew nie rozumie sytuacji, jaka go spotkała i uważa, że takiego bałaganu jeszcze nie było. – Nikt nic nie może zrobić, albo mu się nie chce. Zostawili nas samych i tylko zapewniają, że dbają o nas – podsumowuje.

 

erka


 

 

Z Warszawy do Jarosławia

0

– Prokuratura Krajowa zdecydowała o wzmocnieniu jednostek prokuratury, które w największym stopniu zostały dotknięte problemami kadrowymi wynikającymi z trwającej pandemii – mówi o głośnych w ostatnich dniach przeniesieniach śledczych do placówek odległych od ich miejsc zamieszkania rzecznik Ewa Bialik. W kuluarach słychać jednak, że to karna delegacja, tych którzy nie idą zgodnie z narzuconą linią. Tak do Jarosławia wydelegowana została Katarzyna Szeska z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola.

 

– Kochani, to trudny dzień dla mnie oraz moich koleżanek i kolegów prokuratorów, i chociaż nie pierwszy raz potraktowano nas nie jak ludzi, a przedmioty, zapewniam, że przetrwamy dla idei niezależnej prokuratury i niezależnych prokuratorów. Dziękuję Wszystkim za wsparcie – czytamy na oficjalnym koncie twitterowym Katarzyny Szeskiej. Prokurator z Warszawy należy do grupy blisko 20 prokuratorów, w tym 6 członków stowarzyszenia „Lex super omnia”, którzy niemalże z dnia na dzień otrzymali taką decyzje. – Miałam 48 godzin na przeorganizowanie mojego całego życia i stawienie się w Jarosławiu – twierdzi K. Szeska.

 

– Argument o wzmacnianiu kadr z powodu pandemii wywołuje u mnie krytyczny uśmiech. Gdyby rzeczywiście chodziło głównie o to, przenoszeni byliby przede wszystkim prokuratorzy mieszkający w pobliżu jednostek wymagających „wzmocnienia” – podkreśla natomiast inna wydelegowana, Katarzyna Kwiatkowska, która trafiła do Prokuratury Rejonowej w Golubiu Dobrzyniu. – Zgodnie z zarządzeniem Prokuratora Regionalnego mamy 9 etatów prokuratorskich i asesorskich. Obsada jest pełna. Fakt pracy mamy sporo, ale radzimy sobie, jednak z zadowoleniem przyjmiemy każde wsparcie. Nawet przy zwiększonej obsadzie zajęcia nie braknie – mówi Agnieszka Kaczorowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. Z komunikatu Prokuratury Krajowej wynika, że delegacje mają charakter czasowy i ewentualne kolejne decyzje, mające na celu usprawnienie prac prokuratur, będą podejmowane w zależności od bieżącej sytuacji i potrzeb.

 

TS

 

 

 

Miasto dopłaci do remontu ulic powiatowych

0

Jarosław planuje przeznaczyć 1 140 tys. zł na wsparcie remontu dróg powiatowych leżących w granicach miasta. Uchwała o pomocy finansowej w formie dotacji ma być przyjęta podczas zwołanej na 29 stycznia sesji Rady Miejskiej.

 

Wsparciem mają zostać objęte:

  1. ul. Stefana Okrzei – 150 tys. zł
  2. ul. Pasieka – 50 tys. zł
  3. ul. Królowej Jadwigi – 350 tys. zł
  4. ul. Paderewskiego – 100 tys. zł
  5. ul. Dolnoleżajska – 40 tys. zł
  6. ul. Stawki – 100 tys. zł
  7. ul. Batalionów Chłopskich – 300 tys. zł
  8. ul. Łazy Kostkowskie – 50 tys. zł.

Wsparcie przy remontach i przebudowach dróg powiatowych jest realizowane według zasady po połowie. Taki sam wydatek ponosi gmina i powiat. Ogólna kwota przeznaczona na wymienione drogi wynosi 2 280 tys. zł.

erka/Fot. DP

 

 

 

 

Duże emocje i wygrana w Rybniku

0

KOSZYKÓWKA MĘŻCZYZN – II LIGA: Koszykarze AZS-u PWSTE Jarosław rozegrali wyjątkowo emocjonujący pojedynek w Rybniku. Nasz zespół wygrał tylko jedną kwartę, ale wystarczyło to zwycięstwa na Śląsku.

 

MKKS Rybnik – AZS PWSTE Jarosław 67:69

Kwarty: 18:15, 12:26, 20:19, 17:9.

AZS PWSTE: Krawiec 16 (4×3), Gumiński 7, Mikołajko 20 (1×3), Reichert 2, Bielecki 8 (2×3) oraz Argasiński 5, Fortuna 0, Suliba 1, Majka 8, Buszta 2.

 

Gospodarze plasują się w tabeli niżej, jednak na swoim parkiecie potrafią się stawiać. Po dość wyrównanej pierwszej kwarcie jarosławianie tracili do rywali tylko trzy oczka. W drugiej kwarcie nasz zespół zdecydowanie poprawił defensywę i dość szybko wypracował sobie znaczną zaliczkę. Wydawało się, że AZS będzie już kontrolować wszystko do końca. Tymczasem kolejne odsłony przebiegały pod dyktando miejscowych, którzy rozpoczęli prawdziwą pogoń. Ostatecznie nasi akademicy zwyciężyli dwoma punktami i z uśmiechem wrócili do domu.

 

Jarosławianie zagrają o puchar Bońka

0

PIŁKA NOŻNA – TURNIEJ: Akademia Piłkarska JSSR Jarosław zagra w finale turnieju o puchar prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniewa Bońka

 

Drużyna z rocznika 2010 prowadzona przez trenera Andrzeja Mikusa zrobiła duży krok w swoim sportowym rozwoju. – Jesteśmy bezwątpienia najlepszą akademią reprezentującą nasze miasto na najwyższym poziomie – cieszą się działacze JSSR. Młodzi jarosławianie przeszli eliminacje rozegrane w Lubaczowie i zapewnili sobie awans. Zajęli drugie miejsce. Na 7 rozegranych spotkań zanotowali 5 zwycięstw i tylko jedną porażkę. – Mieliśmy najlepszy bilans bramek ze wszystkich drużyn 14-3. Najlepszym strzelcem został zawodnik naszego zespołu Mikołaj Boratyn. Nie ukrywam, że teraz interesuje nas wyjazd do Warszawy. Zadanie nie będzie łatwe, ale jesteśmy uważani za jednych z faworytów, znamy swoją wartość – krótko skwitował zaraz po turnieju w Lubaczowie trener Mikuś.

JSSR: Nikodem Folta, Kamil Piątkowski, Karol Galuch, Mikołaj Boraty, Hubert Kapuśniak, Miłosz Kuta, Kacper Wolańczyk.

Porażka Eurobudu

0

PIŁKA RĘCZNA KOBIET – SUPERLIGA: Drużyna Eurobud Grupa przegrała we własnej hali z zespołem KPR-u Kobierzyce. Gospodynie zeszły z boiska pokonane mimo, że po pierwszej połowie prowadziły różnicą 6 goli.

 

Eurobud Grupa JKS Jarosław – KPR Gminy Kobierzyce 24:26 (15:9)

Eurobud JKS: Szczurek, Ciąćka – Zimny 10, Matuszczyk 6, Nestsiaruk 4, Kozimur 3, Pietras 1, Strózik, Parandij, Guziewicz, Mikosz.

KPR: Zima, Kowalczyk – Jakubowska 11, Janas 5, Ilnicka 3, Wiertelaak 2, Ivanovic 1, Mokrza 1, Wicik 1, Buklarewicz 1, Michalak 1, Kucharska, Koprowska, Kuriata, Despodovska, Ważna.

Kary: 10 – 10 minut.

Eurobud wygrywał początkowo nawet 8 trafieniami. W zespole gospodyń rzucały wówczas właściwie tylko Aleksandra Zimny i Sylwia Matuszczyk. Pod koniec pierwszej połowy drużyna KPR-u zdobyła 4 gole z rzędu zmniejszając nieco dystans. Po zmianie stron kobierzycanki, zagrały zdecydowanie lepiej, wrzuciły piąty bieg i minuta po minucie niwelowały straty, by wreszcie za sprawą Kingi Jakubowskiej doprowadzić do remisu po 23. Gdy wyszły na prowadzenie, to nie oddały go już do końca.

W innych meczach: Start Elbląg – Piotrcovia 26-37, Zagłębie Lubin – Ruch Chorzów 36-29.

    M Zw P Rw Rp Zd St Zd-St P_Zd
1. MKS Zagłębie Lubin   12 10 2 1 2 341 276 65 31
2. KPR Gminy Kobierzyce   12 10 2 2 0 311 273 38 28
3. MKS Piotrcovia Piotrków Tryb.   11 7 4 1 1 344 291 53 21
4. MKS Perła Lublin   11 7 4 0 0 306 286 20 21
5. Młyny Stoisław Koszalin   11 5 6 1 1 281 275 6 15
6. EUROBUD JKS Jarosław   11 3 8 0 1 251 296 -45 10
7. EKS Start Elbląg   12 2 10 0 1 298 339 -41 7
8. KPR Ruch Chorzów   12 2 10 1 0 295 391 -96 5

fot. pgnig superliga

Koniec przygody Sanu-Pajda

0

SIATKÓWKA – PUCHAR POLSKI: Tym razem przygoda ekipy Sanu-Pajda w rozgrywkach Pucharu Polski zakończyła się na etapie 1/8 finału. Nasz zespół, który w poprzednim sezonie dotarł aż do Final Four przegrał we własnej hali z drużyną Volley Wrocław.

 

MKS SAN-Pajda Jarosław – #VolleyWrocław 2:3
(14:25, 17:25, 25:22, 25:22, 12:15)

SAN-Pajda: Stepko (3), Chmielewska (7), Nowak (6), Saj (18), Dąbrowska (8), Dudek (24), Murdza (libero) oraz Bagniak, Krzysztofiak (10), Szymańska (7), Papszun, Gillson, Dutkiewicz, Barczewska (2)
#Volley: Witkowska (4), Wołodko (1), Murek (11), Rapacz (22), Bączyńska (20), Fedorek (10), Adamek (libero) oraz Wellna (9), Gancarz (8), Pańko, Szady (2)

 

Wrocławianki grają na co dzień w Tauron Lidze, czyli na najwyższym szczeblu w Polsce. Do potentatów rozgrywek jednak nie należą, plasując się w dolnych rejonach tabeli, jarosławianki nie były więc bez szans, zwłaszcza grając we własnej hali. Potwierdziło się to na boisku, chociaż pierwsze dwa sety rywalki naszego teamu wygrały dość gładko.

Mimo, że zaczęło się od wzajemnych wymian, to z każdą kolejną piłką coraz większą inicjatywę przejmowały zawodniczki Volley. Prowadząc 8-5, 11-7, 13-8 wyraźnie uciekały drużynie Sanu-Pajdy. W drugim secie było podobnie. Przyjezdne czuły się jeszcze bardziej pewnie, wykorzystując zwłaszcza błędy w przyjęciu jarosławianek. – Zaczęłyśmy ten mecz bardzo dobrze, ale trzeba być skoncentrowanym w 100%, nawet jak set jest do wygrania, zawsze można go przegrać. W piątej partii nastąpił spokój w drużynie. Bardzo wspierałyśmy się na boisku i poza nim. To było bardzo ważne, ta mentalna gra mówiła po meczu  Izabella Rapacz. – siatkarka #VolleyWrocław. Zawodniczka z Wrocławia cieszyła się mocno, bo jak się okazało w kolejnych setach mecz bardzo się wyrównał i niespodzianka wisiała na włosku. Mimo, że w trzeciej partii drużyna gości wygrywała 9-4, to San-Pajda zaczął dominować i doprowadził do stanu 1-2. Jeszcze lepiej było w czwartej odsłonie. Jarosławianki grały już wówczas bez respektu, skoncentrowane, ale też na dużym spokoju i prowadziły nawet 24-16. O wszystkim decydował więc tie-break, który początkowało należał zdecydowanie do zespołu Volley. Wrocławianki wygrywały 6-2, a nasze dziewczyny goniły. Udało się im zbliżyć kilka razy do remisu, ale decydujące piłki miały już przyjezdne. – Uważam, że mecz był bardzo wyrównany. Może nie wyglądało to tak w dwóch pierwszych setach, bo popełniałyśmy dużo błędów własnych i miałyśmy kiepskie przyjęcie, ale kiedy udało nam się je ustabilizować, zaczęłyśmy pewnie atakować. Nasza gra wyglądała o wiele lepiej i mogłyśmy później toczyć walkę jak równy z równym. Myślę, że o zwycięstwie wrocławianek zdecydowały szczegóły – podsumowała Aleksandra Dudek, zawodniczka Sanu-Pajda.

fot. fb/san pajda