Strona główna Blog Strona 472

WF online? Czy to w ogóle możliwe?

0

Minęły już prawie dwa miesiące od kiedy z powodu epidemii koronawirusa zamknięte zostały szkoły i wszelkie placówki oświatowe. Nauka odbywa się online, także w ten sposób prowadzone muszą być zajęcia z wychowania fizycznego.

Większość nauczycieli wychowania fizycznego mówi jednak zgodnie, że zdalnie zajęć z tego przedmiotu nie da się prowadzić, bo przecież idea kultury fizycznej polega na tym, by dzieci się ruszały, by aktywnie i systematycznie uczestniczyły w cyklicznych zajęciach. – Wszędzie narzekają, że nauczyciele zadają dużo zadań, że tylko problem mają rodzice. W moim przypadku staram się mieć kontakt z uczniami, ale nic na siłę. Wiadomo, że wychowanie fizyczne to nie jest przedmiot, który można prowadzić w taki sam sposób jak chociażby język polski, czy matematykę. Nie mniej chyba warto, by dzieci czuły potrzebę ruchu. Zachęcanie ich do ćwiczeń w domu, czy też przekazywanie teorii z wychowania fizycznego ma sens, ale tak jak powiedziałem z odpowiednim umiarem – mówi jeden z nauczycieli WF szkoły podstawowej z Powiatu Jarosławskiego. Pedagodzy wolą być raczej anonimowi w wyrażaniu swoich opinii i nie chcą publicznie się wypowiadać, choćby dlatego, że każda szkoła w różny sposób podchodzi do realizacji zajęć z tego przedmiotu. Należy zwrócić uwagę, że problemem prowadzenia zajęć z wychowania fizycznego online nie są wyłącznie warunki domowe dzieci. Trzeba przede wszystkim pamiętać też o ich bezpieczeństwie, bo nie każdy ma komfort ćwiczenia w obecności rodziców. Wykonywanie zbyt trudnych, zaawansowanych ćwiczeń może przecież skutkować poważnymi kontuzjami. W szkole podczas zajęć wychowania fizycznego wszystkie dzieci mają równe szanse i takie same możliwości. Nauczyciel może na bieżąco kontrolować ich postępy, korygować błędy. „Wuefiści” zdają sobie z tego sprawę, dlatego w większości szkół zajęcia z tzw. kultury fizycznej schodzą na drugi plan. Nauczyciele wysyłają propozycję ćwiczeń do wykonania, dołączają też testy dotyczące ogólnej wiedzy na temat sportu i różnych dyscyplin, materiały edukacyjne i filmiki, ale nie obciążają tym mocno dzieci. Wszyscy tak naprawdę czekają na koniec epidemii i powrót do normlanego nauczania. Zajęć z WF-u na sali gimnastycznej i boisku.

 

 

Wybory 2020 – jak i kiedy?

0

Do wyborów pozostało zaledwie kilka dni. W poniedziałek, 4 maja, ciągle jednak nie byliśmy pewni jak i czy, w najbliższą niedzielę będziemy wybierać prezydenta RP.

 

10 kandydatów

Wiadomo, że według stanu z dn. 4 maja, prezydenta wybierać będziemy spośród 10 kandydatów, choć wcześniej zarejestrowano aż 35 komitetów wyborczych. Większość z nich nie sprostała jednak dostarczeniu wymaganych 100 tys. podpisów poparcia pod kandydaturą swojego przedstawiciela. Jeśli do wyborów w najbliższą niedzielę dojdzie, czy to w formie korespondencyjnej, czy tradycyjnie, udając się do lokali wyborczych, wybierać będziemy spośród następujących kandydatów:

BIEDROŃ Robert, poseł do Parlamentu Europejskiego, zam. Warszawa, wykształcenie wyższe politologiczne, 44 lata;

BOSAK Krzysztof, poseł na Sejm RP, zam. Warszawa, wykształcenie średnie, 37 lat;

DUDA Andrzej Sebastian, Prezydent RP, zam. Kraków, wykształcenie wyższe prawnicze, 47 lat;

HOŁOWNIA Szymon Franciszek, publicysta, zam. Otwock, wykształcenie średnie, 43 lata;

JAKUBIAK Marek, menadżer, zam. Warszawa, wykształcenie średnie, 61 lat;

KIDAWA-BŁOŃSKA Małgorzata Maria, poseł na Sejm RP, zam. Warszawa, wykształcenie wyższe socjologiczne, 62 lata;

KOSINIAK-KAMYSZ Władysław Marcin, poseł na Sejm RP, zam. Kraków, wykształcenie wyższe medyczne, 38 lat;

PIOTROWSKI Mirosław Mariusz, nauczyciel akademicki, zam. Lublin, wykształcenie wyższe historyczne, 54 lata;

TANAJNO Paweł Jan, przedsiębiorca, zam. Warszawa, wykształcenie wyższe w zakresie zarządzania, 44 lata;

ŻÓŁTEK Stanisław Józef, (nie podano zawodu), zam. Kraków, wykształcenie średnie, 63 lata.

 

Korespondencyjnie, czy w lokalu?

Sytuacja wydaje się być kuriozalna, ponieważ wydawałoby się, że kiedy pozostaje mniej niż tydzień do planowanych wyborów, wszystko powinno być już zapięte na ostatni guzik: komisje powinny być obsadzone, a wyborcy powinni posiadać wiedzę na temat, jak będzie przebiegało głosowanie. Tymczasem nic nie może być pewne. Komplikacje rozpoczęły się wraz z ogłoszeniem w Polsce stanu epidemii. Przedstawiciele opozycji, głównie Małgorzata Kidawa-Błońska oraz Władysław Kosiniak-Kamysz opowiadali się za przesunięciem terminu wyborów, nawołując nawet do ich bojkotu argumentując, że wybory odbywając się w zaplanowanym terminie, stanowią zagrożenie dla rozprzestrzenienia się wirusa. Prawo i Sprawiedliwość z kolei wydawało się dążyć do przeprowadzenia wyborów za wszelką cenę, tłumacząc to tym, że przesunięcie wyborów spowoduje chaos w państwie. Obserwatorzy sceny politycznej komentowali, że spowodowane jest to prognozowanym poparciem dla kandydatów – opozycja nie osiąga zadowalających wyników, dążąc do przełożenia wyborów, chce zyskać nieco czasu. Obóz rządzący – wręcz przeciwnie. Jakakolwiek prawda by nie była, im bliżej wyborów, tym bardziej narastał niepokój i dezorientacja społeczeństwa. Jako bezpieczniejsza alternatywa pojawiła się opcja wyborów korespondencyjnych forsowana przez PiS, wywołująca jednak lawinę wątpliwości wśród społeczeństwa. Wyborcy obawiali się, czy pakiety wyborcze do nich dotrą, czy nikt nie przejmie ich kart, a także czy ich głosy naprawdę pozostaną tajne. Pytania mnożyły się też wśród Polaków pozostających poza miejscem zamieszkania i tych, którzy pakiety mieliby dostarczać. Niektórzy mieli poważne wątpliwości co do udostępniania przez samorządy spisu wyborców. Wielu podkreślało jednak, że jest zbyt mało czasu, by odpowiednio takie wybory przygotować. Również Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Sylwester Marciniak, był zwolennikiem dania wyboru Polakom, w jaki sposób chcą głosować, co mogłoby znacząco zwiększyć frekwencję, a także pogodzić zarówno zwolenników, jak i przeciwników głosowania korespondencyjnego i w lokalach wyborczych. Jak bumerang powróciła też myśl o przeprowadzaniu głosowania drogą internetową, by jednak przeprowadzić je w bezpieczny dla naszych danych sposób, potrzeba znacznie więcej czasu. Może warto już dziś pomyśleć o tym na przyszłość?

 

Czy przekazano nasze dane?

Wątpliwości wśród wyborców budziło zwłaszcza przekazywanie przez samorządy spisu wyborców dla przeprowadzenia głosowania korespondencyjnego. Zdecydowana większość samorządów tego jednak nie zrobiła, m.in. Kańczuga, Jarosław, Pruchnik, czy Przeworsk.

Wniosek Poczty Polskiej ws. udostępnienia spisu wyborców otrzymaliśmy na adres poczty elektronicznej 23 kwietnia o godz. 2.10 w nocy. Spis wyborców nie został przekazany, ponieważ żądanie przekazania tego spisu nie posiada podstawy prawnej. Ww. mail został wysłany z podpisem „Poczta Polska”, co uniemożliwia jednoznaczną identyfikację osoby zgłaszającej wniosek. Potraktowaliśmy to jako anonim i nie odpowiadamy na tego maila. Należy tu zwrócić uwagę, że spis wyborców zawiera dane osobowe, które podlegają ochronie prawnej. Przepisy wynikające z RODO nie zezwalają nam na dzień dzisiejszy, aby w takiej formule te dane były udostępnione Poczcie Polskiej. W związku z powyższym nie zamierzamy przekazywać tych danych – poinformowała Iga Kmiecik, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Jarosławia.

Poczta Polska złożyła do tut. Urzędu wniosek o udostępnienie spisu wyborców. Nie został on jeszcze udostępniony wnioskodawcy; trwa analiza uwarunkowań prawnych dotycząca możliwości przekazania żądanych informacji – potwierdził 30 kwietnia Robert Grządziel, sekretarz Gminy Pruchnik.

Jeśli wybory miałyby się odbyć w normalnym trybie, problem pojawia się też z obsadzeniem obwodowych komisji, m.in. do 30 kwietnia na terenie Jarosławia zostało powołanych jedynie 8 Obwodowych Komisji Wyborczych, które miały zapewniony minimalny skład osobowy. W 15 komisjach takiego składu nie było, ale może je uzupełnić komisarz wyborczy.

 

Wybory w lipcu?

W poniedziałkowy poranek pojawiła się informacja, że może dojść do sytuacji, kiedy obecny prezydent poda się do dymisji i zostaną rozpisane nowe wybory, które odbyłyby się wtedy prawdopodobnie w lipcu. Na czas opróżnienia urzędu prezydenta, jego obowiązki przejęłaby Marszałek Sejmu, Elżbieta Witek. Tak się jednak nie stało. Jeszcze w poniedziałek w Senacie była specustawa autorstwa PiS, uchwalona 6 kwietnia, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. miałyby zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Posiedzenie izby było zaplanowane na wtorek i środę, 5 i 6 maja. Należy brać pod uwagę różne scenariusze, również ten, że ustawa może wrócić do Sejmu, jeśli senatorowie zgłoszą poprawki lub wniosek o odrzucenie w całości specustawy. Do odrzucenia ewentualnego sprzeciwu lub poprawek Senatu wymagana jest bezwzględna większość głosów. Prawo i Sprawiedliwość nie może być jednak tej większości pewnym, ponieważ może mu zabraknąć głosów Porozumienia Jarosława Gowina, który również optował za przełożeniem terminu wyborów. Przesunięcie terminu wyborów rekomendował też w poniedziałek, 4 maja, minister zdrowia, Łukasz Szumowski. Jak będzie? Nawet jeśli ustawa o głosowaniu korespondencyjnym weszłaby w życie 7 maja, to władzom i organom państwowym prawdopodobnie nie uda się rozdysponować Polakom kart wyborczych. Czasu zostaje coraz mniej. Być może gdy wydanie gazety będzie już w sklepach, będzie już wiadomo nieco więcej. Oby, bo dezinformacja, oprócz sytuacji epidemii również może niekorzystnie wpłynąć na frekwencję, a co za tym idzie, na jak najbardziej odzwierciedlający poglądy Polaków, wynik wyborów.

DP

 

Przedszkolaki na zdalnym nie próżnują

0

Przedszkolaki z Wietlina chętnie uczestniczą w prowadzonych codziennie zajęciach online. – Nasze pięcio- i sześciolatki tak samo jak uczniowie wykonują wszystkie zalecone prace z zaangażowaniem. Współpraca dzieci, wychowawczyń i rodziców układa się świetnie – mówi Monika Szkolnik ze Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Wietlinie.

Przedszkole ma prowadzone codzienne zajęcia online. Tak samo jak w szkole. Dzieci chętnie w nich uczestniczą i mimo tego, że każde pracuje w swoim domu potrafią dzięki pomocy swoich wychowawczyń współdziałać podczas zajęć. Przykładem jest kolaż z okazji Dnia Ziemi wykonany przez sześciolatków z pomocą ich pani M. Szkolnik. Pięciolatki razem z wychowawczynią Moniką Mularz stworzyły plakat.

erka

 

 

ULGI dla przedsiębiorców w Gminie Jarosław. POMOC w czasie epidemii.

0

Gmina Jarosław w ramach pakietu pomocowego dla przedsiębiorców wprowadziła zwolnienia od podatku od nieruchomości dla firm, które mają problemy finansowe w związku z epidemią koronawirusa.

Pomimo widocznego zmniejszenia wpływów budżetowych, mając na uwadze trudną sytuację przedsiębiorców z terenu Gminy Jarosław, w oparciu o ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, na wniosek Wójt Gminy Elżbiety Grunt Radni Gminy Jarosław, zwolnili przedsiębiorców z podatku od nieruchomości i wydłużyli terminy płatności rat podatku od nieruchomości. Decyzję w tej sprawie podjęli radni na sesji Rady Gminy w dniu 29 kwietnia 2020 roku.

 

Zwolnienie dotyczy przedsiębiorców, którzy w związku z ogłoszonym stanem epidemii musieli zaprzestać prowadzenia swojej działalności i przedsiębiorców którzy ponieśli straty w obrotach gospodarczych. Przedsiębiorcy uzyskali zwolnienie za miesiące kwiecień, maj i czerwiec, a przedsiębiorcy którzy ponieśli mniejsze straty w obrotach gospodarczych za miesiące maj i czerwiec mogą uzyskać odroczenie terminu płatności rat podatku do końca lipca 2020 roku.

 

Aby nie płacić podatków od nieruchomości lub odroczyć termin płatności rat podatku, przedsiębiorca powinien złożyć informację o zamiarze skorzystania ze zwolnienia wraz z załącznikami. To kilka stron prostych dokumentów do wypełnienia, które składa się zgodnie ze wzorem określonym w podjętych uchwałach. Przedsiębiorcy muszą pamiętać że stan faktyczny danych przedstawionych w informacji i dokumentach, będzie potwierdzana w ramach kontroli podatkowych.

 

Wójt Gminy oraz Radni Gminy rozumieją, w jak trudnej sytuacji znaleźli się przedsiębiorcy, stąd wyciągnięta w ich kierunku pomocna dłoń, by po trudnym okresie mogli wrócić do pełnej sprawności gospodarczej, nie rezygnując z działań, bądź nie redukować liczby zatrudnionych osób. Przy podejmowaniu tych decyzji celem nadrzędnym, jaki przyświecał władzom gminy była troska o dobro mieszkańców Gminy Jarosław, w osobach przedsiębiorców.

TP

 

Robert Turowski nowym sekretarzem  gm. Jarosław

0

Po wyborach i objęciu funkcji wójta gm. Jarosław przez Elżbietę Grunt, będącą wcześniej sekretarzem i zastępcą wójta jej miejsce w kierowaniu pracą urzędu zajął Robert Turowski, pracownik gminy.

Nowy sekretarz ma wykształcenie wyższe. Ukończył wydział zarządzania i marketingu na Politechnice Rzeszowskiej. W urzędzie gminy pracuje od ponad roku. Wcześniej był związany zawodowo z Regionalną Izbą Obrachunkową w Rzeszowie, instytucja nadzorującą gminy w zakresie spraw budżetowych. .urowski mieszka w Jarosławiu. Ma 47 lat. Wspólnie z żoną, która jest radcą prawnym wychowują 4-letnią córkę.

 

Trzybek i Marzanna

0

O epidemiach, z punktu widzenia historii i medycyny, z nutką humoru, ale i na serio – opowiedziała nam dr Anna Kozak-Sykała z przeworskiego SP ZOZ.

Epidemie, czy jak niektórzy mówią zarazy, towarzyszą ludzkości od zarania. Mówi o tym Biblia, najczęściej w kontekście gniewu Bożego i kary. Islamiści zaś cytują słowa   Mahometa: „Jeśli usłyszycie, że na jakąś okolicę spadła zaraza, nie idźcie tam, ale jeśli zaraza dotknęła ziemi, na której się znajdujecie, nie opuszczajcie jej”, co właściwie jest odpowiednikiem naszej kwarantanny.

Wracając do tytułowego Trzybka – to demon z wierzeń prasłowiańskich, który roznosił po świecie zarazy. Był na usługach Pekleneca, który karał ludzi morowym powietrzem, jeżeli zachowywali się rozpustnie, cokolwiek to w tamtych czasach oznaczało. Ale jak wiadomo sprawczynią większości nieszczęść świata zwykle bywa kobieta, stąd Marzanna, czyli dziewica morowa – kobieta niosąca mór, taki żeński Trzybek. Pisał o nich nawet Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Wychodzili więc razem z piekieł na ziemię i siali śmierć. Trzybek zabijał mężczyzn, a Marzanna kobiety. Jej święto przypadało 1 kwietnia – wtedy żeby ją zmusić do powrotu do piekieł, topiono w rzekach słomianą kukłę. Stąd też zwyczaj prima-aprilis, bo była to próba oszukania i skołowania Marzanny, żeby sobie poszła.

Przeludnienie dużych miast, szczególnie ubogich dzielnic, w których nie było mowy o zachowaniu higieny, sprzyjały rozwojowi epidemii. Niektóre choroby rozprzestrzeniały się bardzo szybko, na przykład kiła, która pojawiła się w Polsce już dwa lata po powrocie Kolumba z pierwszej wyprawy do Ameryki. W różnych krajach była różnie nazywana, np. chorobą francuską we Włoszech i Niemczech, we Francji – włoską, w Holandii – hiszpańską, a w Rosji – polską. W XIII wieku, gdy w Polsce zaczynała się rozwijać gospodarka, wraz z pojawieniem się kupców i rzemieślników z Niemiec, pojawił się trąd. Paradoksalnie, dzięki zarazkom Europejczycy łatwiej podbili obie Ameryki, Afrykę i Australię. W znanej książce Jareda Diamonda pod tytułem „ Strzelby, zarazki, maszyny” autor wymienia przewagi Europejczyków: technologie, broń, pismo, państwowość i właśnie zarazki. Duża ilość udomowionych zwierząt i zagęszczenie ludności sprzyjało transferowi drobnoustrojów, ale ewolucyjnie wykształciło odporność. Wprowadzenie kanalizacji, upowszechnienie zasad higieny, wykrycie drobnoustrojów oraz wprowadzenie szczepień przyniosło efekt w postaci opanowania większości groźnych chorób zakaźnych takich jak gruźlica, ospa czy polio. Wydawało nam się, że era wielkich epidemii już minęła. Co prawda grypa nigdy nie dawała za wygraną i tak świat zmagał się co kilka lat z różnymi mutacjami tego wirusa. Mieliśmy grypę azjatycką, ptasią, czy świńską. Teraz borykamy się z wirusem SARS CoV 2. Epidemia przybrała światowy rozmiar pandemii. Kres temu może jedynie położyć wynalezienie szczepionki, a do tego czasu możemy się spodziewać nawrotów wirusa.

Mamy już w swoim słownictwie określenia: epidemia, zaraza, pomór, morowe powietrze, cholera (niekoniecznie w znaczeniu choroby), czy dżuma. Pewnie wkrótce do tego dołączy korono-zaraza. I oby jak najszybciej zostało po tej epidemii tylko to słowo.

No i musimy pamiętać żeby co roku utopić Trzybka i Marzannę.

Anna Kozak-Sykała

 

 

Kapliczka przy drodze głównej w Siedleczce

0

Siedleczka jest wioską, w której wybudowano wiele kapliczek i krzyży przydrożnych. W poprzednim artykule opisałem kapliczkę przy domu nr 176. Kolejną z nich jest kapliczka znajdująca sie przy głównej drodze z Kańczugi do Dynowa przed skrzyżowaniem,obok przystanku PKS.

Kapliczka powstała w II połowie XIX wieku. Wybudowała ją rodzina Muchów. Wokół kapliczki rosły   lipy, z których do dzisiaj przetrwała tylko jedna. Kapliczka jest murowana, otynkowana z dwuspadowym blaszanym daszkiem, na szczycie którego znajduje się ażurowy krzyż. Na podstawie, która posiada puste, prostokątne płyciny znajduje się wnęka przeszklona z trzech stron. Każde okienko otoczone jest ozdobnym gzymsem oraz połkolumnami połączonymi górą łukiem. Powyżej wnęki jest niewielka nisza na świętą figurkę, jednak brak informacji na jej temat. We wnęce na małym ołtarzyku ustawiona jest figura Jezusa Chrystusa, jednak nie pochodzi ona z czasów powstania kapliczki. Oryginalna, zabytkowa figura została skradziona. Ciekawym elementem wnętrza kapliczki są małe pobielone półkolumienki po bokach ołtarzyka. Istnieje przekaz, że są one marmurowe. W czasie II wojny światowej zostały pobielone i w ten sposób zamaskowane przed hitlerowskimi wojskami, które grabiły okolicę. Aby takie miejsca związane z historią wioski nie zostały zapomniane Szkoła Podstawowa im. Jana i Marii Jędrzejowskich w Siedleczce postanowiła uczestniczyć w projekcie Fundacji „Tradycyjna Zagroda” o nazwie „Partycypacja wiejska: Międzypokoleniowe Rady Wsi na rzecz ochrony lokalnego dziedzictwa historycznego i kulturowo-przyrodniczego” – W ramach projektu Fundacji „Tradycyjna Zagroda” tworzymy quest, wytyczamy ścieżkę historyczną i chcieliśmy ujać na niej również kapliczki. Jednak sytuacja związana z koronawirusem zmusiła nas do przerwania – mówi pani Małgorzata Chrobak, nauczycielka j. polskiego w miejscowej szkole. Kapliczka przy drodze głównej jest zadbana, zresztą jaki inne kapliczki w tej miejscowości. Przejeżdzając tamtędy warto zatrzymać się choć na chwilę bo to jednen z naszych lokalnych skarbów.

Marcin Sobczak

Sesja powiatowa na odległość

0

Przewodniczący Rady Powiatu Jarosławskiego Marian Fedor siedział samotny w sali narad starostwa. Radni byli w domu lub uczestniczyli w obradach z miejsc pracy. Tak wyglądała pierwsza w bieżącej historii samorządu sesja RP Jarosławskiego. Odbyła się ona we wtorek, 28 kwietnia i przeprowadzono ją w formie zdalnej, za pośrednictwem Internetu

– Mimo tego, że nie ma bezpośredniej obsługi petentów przyjmujemy wnioski. Są wydawane decyzje, prawa jazdy i dowody rejestracyjne. W kwietniu do biura podawczego wpłynęło 1 881 dokumentów. Wydano 42 prawa jazdy. Zarejestrowano 656 pojazdów. W wydziale architektury i budownictwa rozpatrywano 119 spraw – wyliczał starosta jarosławski Stanisław Kłopot pokazując, że urząd działa mimo obostrzeń związanych z epidemią.

Starosta dziękował również wszystkim zaangażowanym w walkę z pandemią. Zarówno służbom, jak również wolontariuszom i społecznikom. Wymieniał tu m.in. służby medyczne, sanepid, służby porządkowe, wolontariuszy szyjących maseczki i drukujących przyłbice oraz wielu innych, „otwierających swoje serca i konta bankowe, chcąc pomagać”, jak podsumował starosta. S. Kłopot przedstawił też szczegółowe dane związane z walką z pandemią koronawirusa na terenie powiatu jarosławskiego. Radni dowiedzieli się, że w Oddziale Zakaźno-Obserwacyjnym jarosławskiego szpitala przygotowano dla zarażonych koronawirusem 33 łóżka, 14 izolatek oraz 26 respiratorów. Towarzyszą temu oddzielne izby przyjęć, śluzy, specjalistyczne drzwi, i przegrody izolacyjne i inne.

Starosta wspomniał także o Tarczy Antykryzysowej dla przedsiębiorców z terenu powiatu jarosławskiego i możliwości ich wsparcia z pieniędzy będących w dyspozycji Powiatowego Urzędu Pracy w Jarosławiu. Mówił m.in. o pożyczce dla mikroprzedsiębiorców, informując, że rozdysponowano już blisko 2,5 mln złotych na blisko 491 wniosków. Dodał także, że największa ilość wniosków spodziewana jest w pierwszej połowie maja.

Radni zdecydowali o kolejnych zadaniach inwestycyjnych na drogach powiatowych, realizowanych we współpracy z samorządami gminnymi. Dotyczą one m.in. gmin Radymno, Roźwienica, Laszki, Rokietnica i Wiązownica. W najbliższym czasie do tego grona dołączy także Pruchnik i gmina Jarosław.

Wśród pozostałych podjętych decyzji, było również przeznaczenie 1,659 mln złotych na inwestycje w jarosławskim szpitalu. Dotyczą one zakupu aparatury i sprzętu medycznego z przeznaczeniem na doposażenie oddziału ginekologiczno-położniczego w wysokości ponad 1,5 mln złotych.

 

 

Czy w okolicy Nienowic grasuje podpalacz?

0

– Tu się codziennie coś pali. Ludzie różnie mówią, ale coraz częściej słychać o podpalaczu. Może mają rację, bo jak inaczej wytłumaczyć co najmniej dziewięć pożarów w ciągu tygodnia – słyszymy od mieszkańców Michałówki. W ubiegłą środę przy drodze do Nienowic unosił się zapach spalenizny. W stronę Grabowca dymiło pogorzelisko po stogu słomy. Kilkaset metrów dalej strażacy gasili płonące trawy i krzaki.

Właściciele spalonego stogu słomy sami poszukują podpalacza. Oferują 5 tys. zł za pomoc w jego namierzeniu. Strażacy mówią o nasileniu pożarów, a policja wszczęła dochodzenie.

– W tamtej okolicy mamy nasilenie pożarów traw i nieużytków. Płonęły też stogi słomy – przyznaje mł. bryg. Waldemar Czernysz, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu. Jak informuje sierż. sztab. Bartosz Stefanowski, zastępujący oficera prasowego Komendanta Powiatowego Policji w Jarosławiu prowadzone są trzy postępowania wyjaśniające dotyczące podpaleń. Dwa związane są wypalaniem traw i dotyczą wykroczeń. Trzecie dotyczy przestępstwa jakim jest zniszczenie mienia przez podpalenie. Na razie są na etapie wstępnym. Prowadzi je Komisariat Policji w Radymnie.

Płonie coraz częściej

Już wcześniej czerwony kur pojawiał się za często w okolicy Nienowic, Michałówki i Grabowca, ale tak naprawdę rozszalał się od poniedziałku, 20 kwietnia. Tego dnia wieczorem płonął stóg z belami słomy między Michałówką a Nienowicami. – Po powrocie do remizy i zatankowaniu samochodów dyżurny zadysponował nas do dogaszenia pogorzeliska – relacjonują strażacy z OSP KSRG Duńkowice W następnym dniu gaszono trawy w pobliżu Korczowej. Pierwszy raz wyjechali tuż po godz. 10. Drugi przed godz. 13. Ledwie wrócili już szalał pożar stogu słomy przy drodze między Michałówką i Nienowicami. W piątkowy wieczór (24 kwietnia) po godz. 18 płoną suche trawy i nieużytki w Świętem.

W niedzielne popołudnie o godz. 14. 30 strażacy wyjeżdżają do pożaru budynku mieszkalnego w Zaleskiej Woli. W poniedziałek 27.kwietnia wieczorem zostają wezwani do pożaru traw i zarośli w Nienowicach. Wtorek, 28 kwietnia o godz. 9:30 jadą gasić suche trawy i zakrzaczenia w Chałupkach Chotynieckich. Tego samego dnia późnym wieczorem płoną bale słomy w Grabowcu. W środę około godz. 14:25 znów gaszą. Tym razem suche trawy i zarośli w Duńkowicach, przy drodze w kierunku Nienowic.

Akcje angażują jednostki OSP z okolicznych miejscowości. W części z nich uczestniczą także strażacy z PSP w Jarosławiu.

Sama się nie zapaliła

– Pracowaliśmy na polu obok nowego mostu w Michałówce. Stamtąd zauważyliśmy łunę. Powiedziałem, że chyba pożar w Sośnicy. Okazało się, że płonie nasza słoma – wspomina Piotr Kutyła, rolnik z Grabowca. – Ułożyliśmy ją dalej od drogi, by nie doszło do przypadkowego zaprószenia ognia. Stóg stał od żniw. Nic się nie działo, a teraz płonął – dodaje jego brat Łukasz. Razem ze strażakami gasili słomiane bele. – Płomienie wydobywały się ze wszystkich stron. Nie do opanowania. Paliło gorzej niż benzyna. Poczułem, że zajęło się moje ubranie. Brat odciągał bele podnośnikiem. Strażacy się uwijali. Ciemności nie ułatwiały gaszenia – wspomina Łukasz. Stogu nie udało się uratować. Spłonęła około 250 bel słomy wartej 15 tys. zł. Rolnicy podejrzewają, że słoma została podpalona. – Przypuszczalną przyczyna pożaru było podpalenie, bądź zaprószenie ognia – potwierdza oficer prasy jarosławskiej komendy PSP. – Samozapłonu raczej nie bierzemy pod uwagę. Do takiego zapalenia może dojść do 80 dni od czasu zebrania siana, rzadziej słomy. W tym czasie nie było też wyładowań atmosferycznych mogących spowodować pożar. W przypadku pożarów traw braną pod uwagę przyczyną też jest podpalenie – mówi W. Czernysz. – Sąsiad, który przejeżdżał obok naszego stogu niedługo przed pożarem zauważył, że stoi przy nim osobowy samochód – dodaje P. Kutyła.

Ludzie mają swoje podejrzenia

W miejscowościach przy których dochodzi do pożarów mówią o podpalaczu. Mają nawet podejrzanego. Jest to człowiek od nich. Miejscowy i znany w środowisku. – Będzie palił do deszczu. Potem natura go powstrzyma – mówią.

Kutyłowie już ponieśli spore straty. Liczą, że plaga pożarów się zakończy. – Przed nami suchy rok. Tak zapowiadają. Mamy kilkadziesiąt hektarów pszenicy w jednym kawałku. W okolicy więcej takich pól. W czasie żniw wystarczy wrzucić zapaloną zapałkę i dojdzie do tragedii na niewyobrażalną skalę. Jeśli to człowiek wznieca, to niech weźmie pod uwagę, że już kładzie na szalę ludzkie życie – podsumowują rolnicy.

erka

 

 

 

 

Ranni policjanci, rozbite BMW i trzy radiowozy

0

Sześciu policjantów w szpitalu oraz cztery rozbite samochody – to efekt pościgu za 38-letnim kierowcą BMW, który podczas kontroli drogowej podjął próbę ucieczki, kradnąc wcześniej urządzenie pomiarowe policjantom.

W niedzielę, 26 kwietnia około godziny 16. w Pełkiniach do kontroli drogowej zatrzymany został kierowca BMW, który przekroczył dozwoloną prędkość. Kierujący odmawiał wykonywania poleceń wydawanych przez policjantów. W pojeździe, którym się poruszał, znajdowały się dwie różne tablice rejestracyjne. W momencie, gdy jeden z funkcjonariuszy poprzez uchyloną szybę wskazywał mu wynik pomiaru, świadczący o tym, iż dopuścił się on przekroczenia prędkości, ten dosunął szybę i z impetem odjechał.

Urządzenie pomiarowe zostało wewnątrz BMW. Policjanci ruszyli za nim. Mężczyzna zdołał jednak uciec.

 

Rozpoczęto poszukiwania

Mundurowi ustalili tożsamość mężczyzny, który kierował BMW. W poszukiwania zaangażowano policjantów z sąsiednich jednostek.

Poszukiwany pojazd został zauważony około godziny 22. w Gniewczynie Łańcuckiej. Przeworscy policjanci próbowali go zatrzymać. Kierujący nie reagował jednak na ich polecania. Gwałtownie przyśpieszył. Zaczął uciekać. Próbując ominąć policyjną blokadę, staranował trzy radiowozy. Uszkodzenia BMW okazały się jednak na tyle poważne, że uciekinier nie był w stanie kontynuować jazdy.

Mężczyzna został zatrzymany na terenie Tryńczy. Podczas zatrzymania był agresywny. Wykrzykiwał wulgarne słowa i naruszył nietykalność cielesną policjanta. Został obezwładniony i przewieziony do policyjnego aresztu.

 

Ranni policjanci

W radiowozach, które brały udział w pościgu i blokowały przejazd 38-latkowi, znajdowali się policjanci. W wyniku uderzenia BMW w te pojazdy rannych zostało sześciu policjantów. Zostali oni przewiezieni do szpitala na badania.

 

Zarzuty dla uciekiniera

Kierowca BMW, 38-letni mieszkaniec powiatu przeworskiego usłyszał już zarzuty. Odpowie m.in. za niezatrzymanie się do kontroli drogowej, zmuszanie funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowych i spowodowanie u nich obrażeń ciała, a także za kradzież i uszkodzenie mienia.

Mężczyzna jest zatrzymany do dyspozycji Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. Decyzją sądu, 38-latek został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy.