Strona główna Blog Strona 471

Dzięki Wam mogłem podjąć leczenie – mówi Damian Iwosa

0

Dzięki ludziom o dobrych sercach 35-letni Damian z Jarosławia mógł podjąć leczenie. Jego życie legło w gruzach, gdy zdiagnozowano nowotwór, a kwota ratującej życie terapii znacznie przewyższała możliwości finansowe rodziny. Dziś młody mąż i ojciec dwóch synów jest już po operacji i czuje się w miarę dobrze. Z nadzieją patrzy w nadchodzące jutro.

 

Historię Damiana Iwosy i jego choroby opisywaliśmy jesienią ubiegłego roku. Jarosławianin był już po pierwszej operacji ratującej życie. Nowotwór mózgu, który wówczas zdiagnozowano nie dawał szans na dotychczasowe życie. Guz odrastał, uciskał nerwy. Konieczne było dalsze leczenie. Terapia NanoTherm, będąca jedynym ratunkiem nie była jednak refundowana. Ruszyła zbiórka pieniędzy, zarówno internetowa, jak i do puszek. Dzięki życzliwości darczyńców potrzebną kwotę udało się uzbierać w niespełna kilka miesięcy.

– Do nie tak dawana zgromadzenie 190 tys. zł było dla nas niemożliwe. Dzięki ludziom o dobrych sercach zebraliśmy całość. 16 kwietnia Damian przeszedł operację i jest w trakcie terapii – mówi Marta Kłak-Arendt, kuzynka Damiana zaangażowana w pomoc młodemu mężczyźnie.

– Z całego serca dziękujemy proboszczom oraz wiernym, Czytelnikom Gazety Jarosławskiej oraz widzom TVP Rzeszów za zaangażowanie i okazaną pomoc w ratowaniu życia Damiana. Dziękujemy za szlachetne serca i otwartość na drugiego człowieka, co stanowi przykład troski o innych oraz podkreśla najwyższe wartości, godność człowieka i chęć niesienia pomocy. Wierzymy w to, że dobro powraca – mówią bliscy Damiana.

Obecnie Damian jest w trakcie terapii, którą odbywa w Lublinie. Powoli odzyskuje siły po przebytej operacji.

EK

Nowy stary świat?

0

Strach paraliżuje, czasem zupełnie, a czasem do pewnego stopnia, ale zawsze odczuwalnie. Podobno nie ma ludzi, którzy strachu nie odczuwają, ci odważni po prostu działają pomimo jego towarzystwa.

Obecna sytuacja na świecie wprowadziła inny wymiar strachu, a można nawet powiedzieć, że go „urzeczywistniła”, bo w porównaniu do codziennych trosk, nagle zaczęliśmy się bać o to, czy świat, który znamy właśnie się nie rozpada na naszych oczach. Nastąpiło pewne przewartościowanie życia. Kiedyś mówiłeś sobie, że będziesz szczęśliwy, jak tylko będziesz miał ten konkretny model telefonu lub samochodu, a dziś chcesz po prostu wyjść tylko ze znajomymi na pizzę. Tak niewiele, a zarazem tak wiele.

Strach przejawia się często wymówkami, nie możemy żyć tak jak chcemy, bo przeszkadza nam w tym praca, małżonek, znajomi, albo sytuacja polityczna w kraju. Od ponad miesiąca doszła inna wymówka i przyćmiła pozostałe. Unieruchomienie, wręcz ubezwłasnowolnienie obywatela poprzez zamrożenie gospodarki, instytucji i licznych usług. Jarosław do niedawna ział pustkami nie tylko po 18, ale też w ciągu dnia. Teraz, gdy jest odwilż, sytuacja powoli się zmienia, coraz częściej można usłyszeć śmiech nastolatków i nawet jeśli jest zbyt głośny, nie denerwuje mnie to. Coraz częściej można usłyszeć kogoś hałasującego na motorze i kiedy słyszę ten huk tłumika, uśmiecham się. Chętnie popatrzę, jak jeżdżą na ulicach na jednym kole i… inni ludzie będą kiwać głowami z politowaniem i złością. Tym razem będę inaczej na to wszystko patrzył. Będę widział tych, którzy korzystają z życia i tych, którzy się boją.

Jarosławianie solidarnie trzymali się w domach, kiedy było największe zagrożenie, teraz powoli z nich wychodzą. Czy przemienieni czy ci sami co dwa miesiące temu? Pewnego dnia, jeszcze przed zarazą, będąc na hali targowej przechodziłem obok starszego pana, który akurat w tym momencie zadał sprzedawczyni na stoisku moje ulubione pytanie: kiedy ci ludzie wreszcie zmądrzeją? Pytanie jak najbardziej zasadne, niestety, trzymał pod pachą zwiniętą gazetę z plotkami za złotówkę, a to oznacza, że mieliśmy różne definicje mądrości. Trzynaście lat temu po śmierci św. Jana Pawła II, cały Jarosław zjednoczył się na głównej ulicy miasta, ludzie palili znicze i modlili się. Nie tylko Jarosław, cały podzielony świat podał sobie ręce. Na 5 minut. Czy tak będzie i tym razem?

Sebastian Niemkiewicz

Gdzie posadzić drzewa?

0

Władze Miasta Jarosławia zachęcają do wspólnego tworzenia bazy miejsc dla nowych nasadzeń drzew i krzewów. Ich lokalizacje mogą wskazywać mieszkańcy.

 

„Nowe drzewa dla Jarosławia” to akcja, która pozwoli na zgromadzenie w jednym miejscu dogodnych lokalizacji dla nasadzeń, niezależnie od tego, jaki podmiot jest właścicielem terenu.

Wskazane przez mieszkańców lokalizacje będą weryfikowane pod kątem możliwości wykonania nasadzeń, a właściciele terenów zostaną poinformowani o inicjatywie. Baza będzie również wykorzystywana do wskazywania miejsc dla nasadzeń zastępczych. Pomysły i wskazówki można kierować na adres poczty elektronicznej pracownika Wydziału Gospodarki Nieruchomościami, Mieniem Komunalnym i Ochrony Środowiska: artur.zwolski@um.jaroslaw.pl

Opr. EK

Wpadł w poślizg

0

Deszczowa pogoda i niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze były przyczyną zdarzenia drogowego na drodze krajowej nr 77.

 

Do zdarzenia doszło w środę, 6 maja, po godz. 10 w miejscowości Tryńcza. 27-letni mieszkaniec powiatu siedleckiego, kierujący ciągnikiem siodłowym marki Skania wraz z naczepą, nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. Na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w barierę ochronną. Droga przez jakiś czas była nieprzejezdna, zorganizowane zostały tymczasowe objazdy. Kierujący skanią był trzeźwy. Zastosowano wobec niego postępowania mandatowe. Na miejscu pracowały: OSP Tryńcza, JRG Przeworsk oraz Policja.

DP/fot. OSP Tryńcza

 

 

 

Zmiany w budżecie obywatelskim

0

Ruszyła VII edycja Jarosławskiego Budżetu Obywatelskiego. Mieszkańcy po raz kolejny mają możliwość zgłaszania własnych pomysłów na wydanie z miejskiej kasy miliona złotych. Tego roku pojawiło się jednak kilka istotnych zmian.

 

Najważniejszą zmianą jest podział projektów na pięć kategorii oraz określenie maksymalnej liczby projektów, na które będzie można oddać głos. Do 24 maja każdy mieszkaniec, który uzyska poparcie pięciu innych osób, może zgłaszać inicjatywy do budżetu obywatelskiego na 2021 rok w pięciu kategoriach:

Kategoria A – projekty inwestycyjne duże, których koszty szacunkowe wynoszą od 40.001 zł do 100.000 zł dotyczące zadań realizowanych w ramach gminnych jednostek organizacyjnych (szkół, przedszkoli, żłobków, instytucji kultury); środki przewidziane do rozdysponowania wynoszą 300.000 zł;

Kategoria B – projekty inwestycyjne duże, których koszty szacunkowe wynoszą od 40.001 zł do 100.000 zł dotyczące zadań realizowanych poza sferą gminnych jednostek organizacyjnych; środki przewidziane do rozdysponowania wynoszą 300.000 zł;

Kategoria C – projekty inwestycyjne średnie, których koszty szacunkowe wynoszą od 10.001 zł do 40.000 zł dotyczące zadań realizowanych w ramach gminnych jednostek organizacyjnych (szkół, przedszkoli, żłobków, instytucji kultury); środki przewidziane do rozdysponowania wynoszą 120.000 zł;

Kategoria D – projekty inwestycyjne średnie, których koszty szacunkowe wynoszą od 10.001 zł do 40.000 zł dotyczące zadań realizowanych poza sferą gminnych jednostek organizacyjnych; środki przewidziane do rozdysponowania wynoszą 120.000 zł;

Kategoria E – projekty nieinwestycyjne, małe, których koszty szacunkowe wynoszą do 10.000 zł; środki przewidziane do rozdysponowania wynoszą 160.000 zł.

W kategoriach inwestycyjnych, czyli A, B, C i D, można zgłaszać projekty dotyczące zadań wyłącznie o charakterze inwestycyjnym, modernizacyjnym lub remontowym. W kategorii nieinwestycyjnej, czyli E, można zgłaszać propozycje działań takich jak wydarzenia, imprezy, szkolenia, konkursy, drobne prace upiększające, czy adaptujące teren do potrzeb mieszkańców.

Wybierając projekty w tej edycji Jarosławskiego Budżetu Obywatelskiego będziemy mogli oddać tylko dwa głosy: jeden na projekt inwestycyjny, czyli taki, który należy do kategorii A, B, C albo D, i jeden na projekt nieinwestycyjny, a więc z kategorii E. Zgłoszeń należy dokonywać na specjalnym formularzu, który można złożyć osobiście w Kancelarii Urzędu Miasta, pok. nr 2, parter; odesłać pocztą na adres: Urząd Miasta Jarosławia, Rynek 1, 37-500 Jarosław z dopiskiem „Budżet Obywatelski – Formularz” lub przez Internet, przesyłając skan wypełnionego formularza na adres e-mail: kancelaria@um.jaroslaw.pl

DP/UM Jarosław

 

Kijanka coś Ty tam żarł? – Kijanka w Wietnamie cz. 17

0

Szczury, podobnie jak w Jarosławiu również w miastach Azji mają się całkiem dobrze. Są najedzone, mają gdzie mieszkać i są bezpieczne. Bo nikt ich nie je! Czym w takim razie wypełniałem swój układ pokarmowy podczas podróży po Azji?

 

W Wietnamie najłatwiej rozpocząć dzień od wytropienia czających się przy ulicach pań, które oferują „banh my”. Są to pozostałości po czasach kolonialnych, kiedy rządzili tu Francuzi. „Banh my” to bagietka wypełniona po brzegi mięsem, pasztetem, jajkiem, rozmaitymi zieleninami i ostrym sosem. Jak tęsknisz za chlebem, jest to najlepsze śniadanie pod słońcem.

Macki kałamarnicy. Lepsze niż ośmiorniczki z afery taśmowej.
Macki kałamarnicy. Lepsze niż ośmiorniczki z afery taśmowej.

Śniadanie możesz też załatwić popularną zupą „pho”, którą w Wietnamie je się o każdej porze dnia.

Sposób przyrządzenia: zatrzymujesz się w niewielkiej miejscowości, w najbrudniejszej garkuchni, jaką znajdziesz (jadłodajnia wyglądająca, jak garaż pełen małych plastikowych stolików i krzesełek). Do doświadczonej życiem Wietnamki mówisz zaklęcie „pho bo”, które jest przepustką do świata bulionu wołowego z ryżowym makaronem, plasterkami wołowiny i przyprawami. Do tego dostajesz talerz z zieleniną i kiełkami oraz świeżą papryczkę chili, do wypalenia sobie gęby. W zestawie jest jeszcze limonka, która zmniejsza poziom wypalania.

Garkuchnia musi wyglądać tak, że nigdy nie chciałbyś tam jeść. Najlepiej, kiedy podaje tylko jedną potrawę (zupę „pho bo” ale nie ma już do wyboru nawet drobiowej „pho ga”). Jeśli utrzymuje się ze swojej specjalności, jedzenie będzie smaczne, świeże i tanie.

Kolejną moją obsesją kulinarną, bez której nie mogłem spędzić azjatyckiego dnia, jest smażony ryż. Ugotowany ryż z wybranymi dodatkami (warzywa, mięso, owoce morza) Wietnamczyk przyjara Ci w woku i co najważniejsze zrobi to szybko.

Tak produkuje się przekąski w Birmie.

Tak wygląda podstawa codziennego żywienia w Wietnamie. Wiem, że liczyliście na pożeranie szczurów, psów i kończyn małych dzieci, ale większość Wietnamczyków je kurczaczka, świnkę, kózkę lub krówkę i ryż, pod różnymi postaciami. Ryby i owoce morza też są popularne.

Ja poza wszędobylskimi krewetkami, delektowałem się ośmiorniczkami, jak przedstawiciele poprzedniej władzy. Chociaż ciekawsze podczas jedzenia są kałamarnice.

Nie warto za to brać się za kraby. Dla mnie ich rozłupywanie w poszukiwaniu mięsa jest zbyt pracochłonne, a samo mięso za mało spektakularne. Zdarzyło mi się też wpierdzielić krokodyla, ale chyba był karmiony drobiem, bo smakował prawie jak kurczak.

Do jednego z obiadów, w ramach przystawki wybrałem też larwy. Trochę mniejsze niż pędraki chrabąszczy majowych. Nieźle to smakowało. Ziemniaczano-ziemny smak z wyczuwalną nutą orzeszków ziemnych. Szkoda, że nie mają ich w biedronce.

Wracając do psów, czasami są w Wietnamie spożywane, ale to już temat na odrębną historię.

 

Bartłomiej Kijanka

 

Futbolowe zamieszanie trwa a konkretów nie widać

0

Zamieszanie w sprawie wznowienia rozgrywek w niższych ligach piłkarskich trwa w najlepsze. Kluby czekają, piłkarze czekają, kibice tez czekają… Być może gdy niniejszy numer naszej gazety, będą mieć już Państwo w swoich rękach sprawa będzie wyjaśniona. Nie mniej cała sytuacja nie najlepiej świadczy o piłkarskiej centrali. Brak awaryjnych rozwiązań, brak koncepcji i pomysłu w dobie kryzysu mocna zaskakuje i denerwuje zarówno sportowych działaczy jak i fanów futbolu.

Ostatnio sporo oliwy do ognia – o czym pisaliśmy na naszych łamach – dolał wiceprezes PZPN Marek Koźmiński, który powiedział, że ligi profesjonale powinny dograć sezon do końca, bo za nimi stoją pieniądze i biznes, a na zabawę w futbol amatorski, czyli grę w ligach niższych przyjdzie jeszcze czas, bo tam wynik nie jest aż tak ważny. Ta dość kontrowersyjna wypowiedź mocno zbulwersowała piłkarskie środowisko. – Trochę szacunku dla osób pracujących, grających, trenujących w futbol amatorski, a jeśli Pan wiceprezes Koźmiński nie może, albo nie chce szanować ludzi pracujących, trenujących, grających na niższym poziomie rozgrywkowym to choć na wzgląd na przeszłych, obecnych, a może i przyszłych reprezentantów Polski, którzy grali w małych klubach i proszę niech nie wypowiada się na temat futbolu amatorskiego – to jeden z głosów przedstawicieli klubów grających w niższych klasach rozgrywkowych. Z kolei prezes PZPN Zbigniew Boniek stwierdził, że decyzję co z rozgrywkami w niższych ligach mają podjąć prezesi ZPN-ów, czyli związków wojewódzkich. Czy to oznacza, że na przykład piłkarze ligi okręgowej, albo 4 ligi na pomorzu będą jeszcze grać w tym sezonie, a zespoły zrzeszone w Podkarpackim Związku Piłki Nożnej już nie, bo tak mogą zdecydować szefowie tych związków? Mało, to prawdopodobne, ale jednak wobec takich informacji napływających z samej góry, możliwe.

 

Decyzja powinna być taka sama

– My jako Podkarpacki ZPN czekamy na dalszy przebieg COVID-19 oraz na to kiedy obostrzenia będą znoszone. Rzecz polega na tym czy będziemy w stanie dokończyć rundę wiosenną, czyli sezon 2019/20 czy też nie. Żeby go dokończyć to musi wejść w życie czwarty poziom odmrażania gospodarki, czyli możliwość organizowania spotkań do 50 osób, meczów bez udziału publiczności i tak dalej – twierdzi Mieczysław Golba, prezes Podkarpackiej centrali piłki nożnej. M. Golba zgadza się z prezesem Bońkiem, że w kwestiach dotyczących lig niższych powinny decydować władze poszczególnych związków, ale jednocześnie dodaje, że 16 prezesów powinno podjąć taką samą decyzję dotyczącą wszystkich okręgów. – Aczkolwiek jeśli ktoś będzie miał swój indywidualny pomysł to również to uszanuje. My jednak musimy mieć warunki do tego, żeby można było trenować i dalej kontynuować rozgrywki. Decyzję podejmiemy na podstawie sytuacji w kraju – podkreśla M. Golba.

 

Czy takie przeciąganie ma sens?

Wciąż jednak nie ma odpowiedzi na pytanie, czy piłkarze niższych klas wrócą jeszcze na boiska. Temat ciągnie się już długo i z każdym kolejnym dniem tylko irytuje. – Jak możemy grać w piłkę jak nie możemy się spotkać na stadionie? Jak będziemy grać? Oczywistym jest, że to my podejmiemy decyzję, ale jaką mamy podjąć decyzję, skoro na razie nie ma możliwości grania w piłkę? Dlatego czekamy – słychać w Podkarpackim ZPN. Czy jest więc sens to nadal przeciągać. Czy trzymanie w niepewności kluby i piłkarzy, którzy przecież też muszą utrzymywać sportową formę, podobnie jak zawodowcy jest zasadne? Czy nie lepiej iść śladem rozgrywek „halowych”, które już dawno podjęły decyzje o zakończeniu rozgrywek w tym sezonie. – Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości. Być może nie będzie decyzji. Może ten czas przedłużymy do 15 lub 20 maja. My czekamy na decyzję służb sanitarnych czy nam pozwolą grać czy nie. Zobaczymy co będzie w maju. Możemy grać również w czerwcu, być może przedłużymy rundę wiosenną o kawałek lipca. Jest dużo możliwości. Będziemy też rozmawiać z klubami. Będziemy ich pytać, będziemy analizować – dodaje prezes M. Golba. Konkretów w sprawie piłkarskiego sezonu 2019/20 więc jak nie było tak wciąż nie ma.

 

 

 

Skrzydłowa JKS wśród wyróżnionych

0

PIŁKA RĘCZNA – PGNiG SUPERLIGA

Zawodniczka Eurobudu JKS Jarosław, Magda Balsam znalazła się wśród „Gladiatorów” PGNiG Superligi w minionym sezonie. Najlepszą zawodniczką okazała się Kinga Jakubowska, z KPR-u Kobierzyce, która zdobyła aż trzy tytuły.

Mimo wcześniejszego zakończenia ligi, organizatorzy i eksperci byli zgodni, że taka liczba rozegranych meczów pozwoli wyłonić najbardziej wartościowe postacie PGNiG Superligi Kobiet. Do planowanego końca rozgrywek zabrakło jedynie 8 serii. Kapituły wybrała nominowanych w 9 kategoriach. W każdej z nich o zwycięstwie decydowały same zawodniczki i sztab szkoleniowy wszystkich klubów PGNiG Superligi Kobiet. Natomiast wyjątkową kategorią był Wybór Sezonu – gdzie nominowane były zawodniczki, które najczęściej wygrywały tytuł Zawodniczki Serii, a o zwycięstwie zdecydowali sami kibice.

Fot. K. Kozdrowicz

Najwięcej dla Kobierzyc

Najwięcej, bo aż 5, nagród przypadło brązowym medalistkom tego sezonu, drużynie KPR Gminy Kobierzyce. To wśród nich jest Zawodniczka Sezonu, Trener Sezonu, Boczna Rozgrywająca Sezonu, Królowa Strzelczyń i Odkrycie Sezonu. Niekwestionowaną zwyciężczynią plebiscytu jest Kinga Jakubowska. 20-letnia rozgrywająca wygrała w najważniejszej kategorii Zawodniczki Sezonu a także zgarnęła tytuł Bocznej Rozgrywającej Sezonu i Królowej Strzelczyń. Jakubowska to wychowanka KPR-u i prawdziwa gwiazda tamtejszej drużyny, z którą w ostatnim czasie przedłużyła kontrakt. Rozgrywająca zdobyła w minionym sezonie łącznie 143 bramki, przy imponującej średniej 7,52 goli w meczu. Znana jest z niesamowitego ciągu na bramkę, w sezonie oddała aż 243 rzuty, to o ponad 64 więcej niż druga w tym zestawieniu Magda Balsam. Sukces Jakubowskiej to duma dla Edyty Majdzińskiej, która zdobyła tytuł Trenera Sezonu. Edyta Majdzińska jest autorką największego sukcesu w historii KPR-u. Drużyna z dolnego śląską pierwszy raz sięgnęła po medal mistrzostw Polski. Potrafiła postawić się najsilniejszym drużynom PGNiG Superligi Kobiet, a w przypadku meczu z Zagłębiem Lubin, nawet odebrać im punkty. Przez cały sezon nie bała się stawiać na młode zawodniczki. To pod jej skrzydłami zadebiutowała w lidze Barbara Zima, która otrzymała tytuł Odkrycia Sezonu. 20-letnia bramkarka świetnie zaaklimatyzowała się w Kobierzycach i wykorzystała swój czas w 100%, czego efektem było pierwsze powołanie do pierwszej reprezentacji Polski. Dwie nagrody dla Bramkarki i Środkowej Sezonu pojadą do Lubina.  Najlepszą bramkarką okazała się Monika Maliczkiewicz – to między innymi dzięki postawie Maliczkiewicz Metraco Zagłębie Lubin uchodzi za drużynę z najlepszą obroną w Superlidze. Zawodniczka świetnie potrafi ustawić się w bramce, zmuszając przeciwniczki do oddawania nienajlepszych rzutów.  Tytuł Środkowej Rozgrywającej Sezonu jest w rękach, etatowej reprezentantki Brazylii Patrici Matieli. Środkowanie tylko mądrze prowadzi grę i doskonale asystuje, ale również często sama kończy akcje, w tym sezonie zdobyła 44 bramki z 62% skutecznością.

 

Balsam i Shupyk

Po jednej nagrodzie otrzymują mistrzynie Polski MKS Perła Lublin, Eurobud JKS Jarosław, Młyny Stoisław Koszalin i EKS Start Elbląg. Joanna Szarawaga z MKS-u Perły Lublin to Obrotowa Sezonu, w głosowaniu zawodniczek zdobyła aż 102 z 160 głosów. Reprezentantka Polski ma za sobą znakomity sezon i z roku na rok robi duże postępy. W tym sezonie była najlepszą zawodniczką MKS-u, zdobyła 68 bramek a jej skuteczność wyniosła 79%. Zawodniczką od „czarnej roboty” okazała się, kapitan Młynów Stoisław Koszalin, Adrianna Nowicka, która została Obrończynią Sezonu. Dla drużyny z Koszalina zakończony sezon to był prawdziwy roller-coster. Potrafiły wygrać z mistrzyniami Polski, żeby następnie przegrać z dużo niżej notowanymi przeciwniczkami. W takich sytuacjach doświadczenie i niezawodność Nowickiej było niezbędne. Z tego samego wniosku wyszli włodarze drużyny z Koszalina, którzy przedłużyli kontrakt z rozgrywającą. To był także sezon Magdy Balsam, która została Skrzydłową Sezonu. Zawodniczka Eurobudu JKS-u Jarosław, zdobyła w tym sezonie 132 bramki z 73% skutecznością. To drugi wynik w całej PGNiG Superlidze Kobiet. Skrzydłowa „rozbiła bank” rzucając w meczu z KPR-em Ruchem Chorzów 16 bramek i ustanawiając rekord sezonu. Talent zawodniczki dostrzegli w drużynie mistrzyń Polski, który Balsam będzie reprezentować w następnym sezonie.  Wybór Sezonu, czyli wybór kibiców, to Aliona Shupyk z EKS Start Elbląg. Ukrainka, mimo kontuzji, rozegrała 17 meczów i zdobyła aż 110 bramek (66% skuteczności). Docenili to kibice, którzy na Shupyk oddali ponad 10 tys. głosów. To pierwszy sezon tej rozgrywającej w Elblągu, gdzie szybko stała się jedną z liderek swojej drużyny. Przypomnijmy, że do Startu Shupyk trafiła z naszego klubu. To właśnie dzięki działaczom SPR JKS Ukrainka mogła zagrać w Polsce. W sezonie 2018/19, wywalczyła z jarosławską drużyną awans do superligi. W skład kapituły tegorocznej edycji „Gladiatorów” weszli: Paweł Kotwica (Polska Press Grupa), Iwona Niedźwiedź (ekspert telewizyjny), Michał Pomorski (zobacz.tv /Handball Polska), Małgorzata Boluk (Sportowe Fakty WP), Piotr Wesołowski (Przegląd Sportowy), Sylwia Michałowska TVP Sport, Marek Skorupski (Handball Polska).

 

Nagrodzone w poszczególnych kategoriach:

Zawodniczka Sezonu:
Kinga Jakubowska (KPR Gminy Kobierzyce)
Trener Sezonu:
Edyta Majdzińska (KPR Gminy Kobierzyce)
Bramkarka Sezonu:
Monika Maliczkiewicz (Metraco Zagłębie Lubin)
Boczna Rozgrywająca Sezonu:
Kinga Jakubowska (KPR Gminy Kobierzyce)
Środkowa Rozgrywająca Sezonu:
Patricia Matieli (Metraco Zagłębie Lubin)
Obrotowa Sezonu:
Joanna Szarawaga (MKS Perła Lublin)
Skrzydłowa Sezonu:
Magda Balsam (Eurobud JKS Jarosław)
Obrończyni Sezonu:
Adrianna Nowicka (Młyny Stoisław Koszalin)
Odkrycie Sezonu (do 23 lat):
Barbara Zima KPR Gminy Kobierzyce)
Wybór Sezonu:
Aliona Shupyk (EKS Start Elbląg)
Królowa Strzelczyń:
Kinga Jakubowska (KPR Gminy Kobierzyce)

Tarcza antykryzysowa dla klubów piłkarskich

0

– W całej Polsce trwa walka z koronawirusem oraz negatywnymi skutkami, które pandemia wywołała i wywoła zarówno w życiu gospodarczym jak i społecznym. Wśród dotkniętych nimi są także piłkarskie kluby, akademie i szkółki. Mogą one skorzystać z tzw. tarczy antykryzysowej, czyli pomocy przygotowanej przez państwo – przypomina Polski Związek Piłki Nożnej.

Na stronie krajowej federacji piłkarskiej wymienione są wszelkie ulgi, zwolnienia, dofinansowania i pożyczki z których skorzystać mogą zarówno prywatne firmy (np. szkółki piłkarskie), jak i stowarzyszenia i kluby sportowe. Zainteresować może to szczególnie te grające w niższych ligach. Jednym z najważniejszych punktów, dla klubów sportowych, podobnie jak dla firm może być zwolnienie ze składek ZUS, które przysługuje za okres trzech miesięcy – od marca do maja 2020 roku. Jeśli natomiast ktoś opłacił już składkę za marzec może domagać się jej zwrotu. Ta ulga dotyczy wszystkich firm, także jednoosobowych działalności i organizacji pozarządowych. Nie trzeba wykazywać pogorszenia sytuacji finansowej. Świadczenie „postojowe” – nawet 6 tys. zł. dotyczy natomiast wszystkich firm, które zatrudniają pracowników na zasadzie umów o pracę (także umowy zlecenia i umowy o dzieło). Pracownicy klubu/szkółki mogą więc na tej zasadzie ubiegać się o rekompensatę z powodu utraty przychodów. Chodzi o kwotę 2080 zł za każdy miesiąc. O świadczenie postojowe można ubiegać się maksymalnie trzy razy. Kolejnym punktem jest dofinansowanie do wypłat dla pracowników klubu/szkółki. W przypadku spadku przychodów z tytułu działalności statutowej organizacji pozarządowej lub podmiotów prowadzących działalność pożytku publicznego (np. klubów sportowych) starosta może przyznać dofinansowanie części kosztów wynagrodzeń pracowników na stosunku pracy, jak i współpracowników na tzw. zleceniach, oraz należnych od tych wynagrodzeń składek na ubezpieczenia społeczne. Wsparcie obejmuje okres nie dłuższy niż trzy miesiące przypadające od miesiąca złożenia wniosku (włącznie). Nie ma wskazania minimalnego procentu wsparcia. Są za to trzy górne limity wsparcia, zależne od stopnia spadku przychodów. Ponadto jest także bezzwrotna pożyczka dla mikroprzedsiębiorców – do 5 tys. Zł. Czyli np. kluby sportowe zatrudniające od 0 do 9 pracowników (także jednoosobowe działalności gospodarze) mogą ubiegać się o niskooprocentowaną pożyczkę w wysokości do 5 tysięcy złotych na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej.

 

 

Zatówka za Góraka w Kolpingu

0

Daniel Górak nie zagra w kolejnym sezonie w zespole Kolpingu Jarosław, z którym wywalczył Mistrzostwo Polski. – Już rok temu negocjowałem z władzami Tours 4S TT, ale wówczas nie doszliśmy do porozumienia. Tym bardziej było mi miło, że nie zapomnieli o mnie, znów się odezwali z propozycją kontraktu. Tym razem dogadaliśmy się, będę grał we Francji – mówi Górak. Do naszego klubu wraca natomiast Patryk Zatówka, który z powodu kłopotów zdrowotnych ostatni sezon w Niemieckim FC Saarbruecken miał praktycznie stracony.

– Tym razem nie zagram w ekstraklasie, ale będę walczył o awans do elity i chcę pomóc w realizacji tego celu. Przez ostatni rok, mimo nieudanych pierwszych negocjacji, co jakiś czas zerkałem na wyniki i miejsce w tabeli Tours 4S TT. Prezes Alexandre Degeorge jest bardzo zdeterminowaną osobą, która łatwo się nie poddaje. Teraz zajęli czwarte miejsce, a zwyciężyła drużyna Chartres, kilka lat temu walcząca w finale Ligi Mistrzów. W Tours, mieście położonym nad Loarą, chcą wreszcie znaleźć się w Pro A. Z jarosławskim klubem podpisałem kontrakt na rok i raczej spodziewałem się, że moja przygoda na Podkarpaciu nie potrwa dłużej. Myślę, że nie grałem źle, miałem bilans 12-8 i swoją cegiełkę do tytułu dołożyłem. Mieliśmy równy i solidny skład, a prawdziwym liderem był Kou Lei (24-2). Takiego zawodnika chciałby mieć każdy zespół w polskiej LOTTO Superlidze. Bardzo mocnym punktem okazał Han Qiyao (15-4), a w trzech meczach pomógł nam Cheng Jingqi – przyznał Daniel Górak, wielokrotny reprezentant Polski.

 

Cieszę się, że wracam

Do Jarosławia wraca natomiast Patryk Zatówka. Reprezentant biało-czerwonych występował ostatnio w Niemczech, ale niewiele grał w drugoligowych rezerwach swojego klubu. – Zaproponowano mi przedłużenie wygasającej z końcem czerwca umowy. Zdecydowałem jednak, że skorzystam z propozycji władz klubu z Jarosławia i wrócę do Polski – podkreśla Zatówka. Tym samym trzykrotny drużynowy mistrz Polski ponownie będzie występował w Kolpingu. – W LOTTO Superlidze grałem pięć sezonów i z każdym klubem walczyłem o mistrzostwo Polski. Dla mnie, młodego zawodnika, za każdym razem to była bardzo duża, dodatkowa motywacja. Każdy mecz był o coś, miał swoją stawkę, a w Niemczech tak dobrze to nie wygląda – mówi Patryk Zatówka. W naszym kraju grało mi się dużo przyjemniej. W Niemczech z rezerwami nie mogłem awansować do pierwszej Bundesligi, poza tym na meczach u siebie w ogóle nie było kibiców, żadnego zainteresowania. Przychodziły tylko pojedyncze osoby, które na co dzień trenują w ośrodku w Saarbruecken. Rozgrywaliśmy mecze, lecz nie było konkretnego celu, chociaż każdy starał się jak mógł. Wiadomo, wszyscy staramy się też o indywidualne kontrakty. Od pewnego czasu byłem zdecydowany na powrót do Polski. Do pierwszej drużyny FC Saarbruecken nie było raczej szans na dostanie się, jedynie wchodziła opcja przenosin do innego niemieckiego klubu, ale przecież praktycznie nie grałem, więc szanse były niewielkie. Dlatego cieszę się z możliwości ponownej gry w Jarosławiu – przyznał Zatówka, który z naszym klubem w sezonie 2017/2018 mistrzostwo oraz Puchar Polski.