Strona główna Blog Strona 452

Milion dla szkół

0

Samorząd powiatowy pozyskał kolejny grant na wzmocnienie potencjału szkół średnich, które są przez niego prowadzone. Mowa o milionie złotych z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Projekt obejmie uczniów i nauczycieli dwóch szkół średnich oraz Państwową Wyższą Szkołę Techniczno-Ekonomiczną.

 

– Jedną z cech reformy szkolnictwa zawodowego jest takie kształcenie młodzieży, które dostosowane będzie do zmieniającej się gospodarki i odpowiadać będzie realnym warunkom pracy w danym zawodzie. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom Starostwo Powiatowe w partnerstwie z Państwową Wyższą Szkołą Techniczno-Ekonomiczną opracowało projekt pt. „Branża budowlana: technik budownictwa i technik geodeta motorami rozwoju lokalnego rynku pracy” – informuje Stanisław Kłopot, starosta jarosławski.

W projekcie, obok wspomnianej uczelni, udział wezmą dwie szkoły średnie z powiatu jarosławskiego: Zespół Szkół Drogowo-Geodezyjnych i Licealnych oraz Zespół Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących.

– Istotą projektu jest opracowanie i realizacja modelu kształcenia zawodowego opartego na ścisłej współpracy szkoły, pracodawców, instytucji rynku pracy i wyższej uczelni prowadzącej kształcenie w tych samych zawodach co szkoły – wyjaśnia Marta Kurpiel, naczelnik Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych Starostwa w Jarosławiu.

Projekt rozpocznie się we wrześniu 2020 r. i ma potrwać 12 miesięcy. Jego ogólna wartość, finansowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, wynosi ponad milion złotych.

Opr. EK, fot. Starostwo.

 

W Jarosławiu zalewa ludzi

0

Na ul. Kruhel Pawłosiowski woda opadowa spływa całkiem sprawnie, szkoda tylko, że do budynków mieszkańców.

 

Na Kruhelu od lat występują podtopienia. Zmieniają się władze miasta, a problem pozostaje. Krystyna Jarosz nie może się doprosić u lokalnych władz uregulowania kwestii odpływu deszczówki. Dawniej były rowy odprowadzające nadmiar wody. Nie było takich incydentów. W przypadku Krystyny rów biegł w granicy z sąsiadującą z nią działką. Sąsiad twierdzi, że rowu nie było. Jak słyszymy został przez niego zasypany. Jako że mieszka ona niżej, taki stan rzeczy jest w jej wypadku bardzo niekorzystny. Przy opadach cała woda przepływa przez jej posesję, zalewa piwnicę, płynie przez całe podwórze. Zapytaliśmy o sytuację w tamtym obszarze Urząd Miasta w Jarosławiu – Temat znamy, dlatego zaproponowaliśmy konkretne rozwiązania w celu odwodnienia terenu, jednak musieliśmy wstrzymać nasze działania, gdyż obecnie w sprawie toczy się postępowanie sądowe przed Sądem Administracyjnym w Rzeszowie na wniosek jednej z osób zainteresowanych. Mamy do czynienia z problemem, który występuje w czasie obfitych opadów deszczu lub roztopów i jak najbardziej chcemy go rozwiązać. Jeśli sąd utrzyma w mocy proponowane przez nas rozwiązania, rozpoczniemy odpowiednie prace – . odpowiedział Wiesław Pirożek, zastępca burmistrza. Rozmawiając z Janiną, niedaleką sąsiadką Krystyny dowiaduję się, że Urząd Miasta nie uwzględnia w swych projektach istniejącej już instalacji. Władze chcą po prostu zbudować nową. Jak twierdzi miałoby się to wiązać z czasową niemożnością dojazdu do własnej posesji, co byłoby dla wielu mieszkańców bardzo kłopotliwe. – Chcemy mieć gwarancję, że to zadziała – mówi Janina o planowych pracach. Wspomina dawne prace, gdzie zbudowano kolektor. Wskutek braku niezbędnej konserwacji jest on ciągle niedrożny co składa się na obecne podtopienia. Pomimo iż Kruhel Pawłosiowski jest jedną z ulic Jarosławia nie uświadczymy tu przyzwoitego oświetlenia ulicznego. Może władze wreszcie się o niego zatroszczą?

Gabriel Łowicki

 

 

Konkurs rozstrzygnięty

0
dav

Znamy laureatów powiatowego konkursu plastycznego pt. „Mamo, tato nie pal przy mnie proszę”.

 

W poniedziałek, 22 czerwca komisja oceniła 51 prac, które wpłynęły z 11 przedszkoli i szkół podstawowych z terenu powiatu jarosławskiego. Przyznano 10 równorzędnych nagród i 10 wyróżnień.

Nagrodę otrzymali: Nadia Matwijczak (MP nr 8 w Jarosławiu), Maja Kubas (MP nr 12 w Jarosławiu), Zofia Wawrzkiewicz (Przedszkole nr 14 w SOSW w Jarosławiu), Marek Więckowski (Przedszkole nr 14 w SOSW w Jarosławiu), Aleksandra Łukaszewicz (SP w Chłopicach), Karol Tadla (SP nr 1 w Jarosławiu), Milena Fleszar (SP w Rokietnicy), Julia Strzelec (SP w Rokietnicy), Izabela Szkoła (SP w Rokietnicy) oraz Dominika Żelazko (SP w Wólce Pełkińskiej).

Wyróżnienia odebrali: Wiktoria Malinowska (MP nr 8 w Jarosławiu), Julia Zarzeczka (MP nr 8 w Jarosławiu), Wiktor Bieniasz (MP nr 8 w Jarosławiu), Kornelia Janda (MP nr 10 w Jarosławiu, Aniela Wojtaszek (MP nr 10 w Jarosławiu), Elena Zając (SP w Rokietnicy), Marlena Popiela (SP w Chłopicach), Hubert Skrzypek (SP w Powodzie), Anna Siegieda (SP w Wólce Pełkińskiej) oraz Aleksander Gerlach (Przedszkole nr 14 w SOSW w Jarosławiu).

Nagrody dla laureatów zostały przekazane do placówek. Fundatorem nagród jest Inspekcja Sanitarna.

Opr. EK, fot. org.

Żywioł

0

Natura kolejny raz pokazała swoją siłę. Ulewy i niszczące dobytek powodzie ciągle zagrażają. Tylko w najbliższej okolicy woda wdarła się do kilkuset domów. Na szczęście nikt nie zginął, ale straty są potężne. Nie potrafimy zabezpieczyć się przed mocą żywiołu, a często nawet o nim zapominamy.

 

Tragedie o takiej mocy z jaką spotkaliśmy się teraz przychodzą rzadko. Raz na dziesięć, dwadzieścia lat, więc goniąc za tu i teraz traktujemy je jak wspomnienie.

W dobie rozbuchanej konsumpcji nikt nie zwraca uwagi na to co będzie jutro. Liczy się dziś i jak najwięcej. Pradziadkowie byli znacznie bardziej przewidujący. Wystarczy zwrócić uwagę na położenie praktycznie każdej miejscowości. Jarosław, Przeworsk, Kańczuga, Pruchnik, Radymno itd. były ulokowane blisko wody, ale tak, że Mleczka, San, czy drobne cicho szemrzące potoczki mogły sobie spokojnie wylewać i zatapiać co najwyżej łąki. Dziś słyszymy o powodzi błyskawicznej. Ogromne ilości wody spływały jak najszybciej aż natrafiały na wąskie gardło. Tam siały spustoszenie. Ogromny zbiornik retencyjny w Siedleczce koło Kańczugi mógł zatrzymać ponad 3 miliony kubików wody powodziowej. Kosztował prawie 37 milionów złotych i mówiono, że zapewnia ochronę przeciwpowodziową Kańczugi i okolicznych miejscowości. Nie zapewnił. Szybko się wypełnił i przestał chronić. Czyżby nikt z projektujących nie przewidział, że deszczu może spaść trochę więcej i zamiast rzeczywistego zabezpieczenia stworzył iluzoryczny polder dający spokój władzom i mieszkańcom do czasu nawalnej ulewy.

Niestety zawsze tak jest, że planuje i potem realizuje ktoś mądrzejszy, a ze skutkami często całkowicie głupich wizji muszą się zmagać zwykli ludzie. Nie zazdroszczę mieszkańcom tego co przeżyli w ubiegłym tygodniu, a do zaangażowania strażaków podchodzę z szacunkiem. Warto się jednak zastanowić, czy regulacja potoków i rzeczek, osuszanie mokradeł, kilometry rowów melioracyjnych, prostowanie koryt i budowa polderów, które w czasie powodzi się nie sprawdzają ma sens. Powódź błyskawiczna przychodzi wtedy, gdy woda szybko spływa. Jeśli płynie wolniej to zagrożenie maleje. Z jednej strony robimy wszystko by deszczówka odpłynęła szybciutko. Z drugiej przeklinamy, gdy płynie przez nasze podwórko. Natura rządzi się takimi samymi prawami od milionów lat i nieźle sobie radzi. Człowiek swoje zasady stworzył niedawno, a jak sobie radzi widzimy.

Nie tak dawno alarmowano o suszy. Teraz jest odwrotnie. Epidemię koronawirusa mieliśmy opanować dosyć szybko. Do dzisiaj nikt nad nim panuje. Hordy ślimaków zjadają wszystko. Kleszcza można spotkać nawet na trawniku w centrum miasta. Żywność zdrożeje, bo podtopione zboża i ziemniaki wydadzą niższy plon. Na dodatek ciepło i wilgoć sprzyjają rozwojowi pleśni i grzybów. Marnie wypadamy w zderzeniu z przyrodą, ale stoimy na stanowisku, że jesteśmy królem stworzenia. Okłamujemy samych siebie i o dziwo dobrze się czujemy. Od lat prowadzono nas do dobrobytu. Dziś też prowadzą i robią to z uśmiechem, a kto chce żyć lepiej i spokojniej jedzie zbierać truskawki w innej części wspólnej Europy. Czyżby tam były inne owoce?

Roman Kijanka

 

Kapliczka Matki Boskiej w Łopuszce Wielkiej

0
"Jedzą, piją, lulki palą, Tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą,
Cha, cha, chi, chi, hejże, hola!"

Treść tej strofy utworu „Pani Twardowska” Adama Mickiewicza doskonale pasuje do historii miejsca, na którym dzisiaj stoi kapliczka Matki Boskiej w Łopuszce Wielkiej.

A miejsce to znajduje się za stadionem i budynkiem klubu KKS Alabaster Łopuszka Wielka niedaleko drogi prowadzącej w kierunku Pantalowic, przed serpentyną. Kapliczka Matki Boskiej stoi obok starych lip. – O historii tej kapliczki opowiadał mi tato, który pracował u hrabiego Scipio przy koniach. Kiedyś na tym miejscu była karczma. Gospodarze z wioski ostatnie pieniądze wynosili tam i pili do upadłego, a żony mściły. I przyszedł taki czas, że ta karczma się zapadła. Na pamiątkę jest ta figura Matki Boskiej, którą postawił hrabia Scipio – opowiada pani Janina Szafran mieszkanka Pantalowic, która mieszka obok tej kapliczki jednak już w innej miejscowości. Pani Janina wraz z mężem opiekują się kapliczką Matki Boskiej pomimo swojego podeszłego wieku i doprowadzili do tego, że kapliczka nabrała nowego wyglądu.   – zajmujemy się nią by zawsze było tu czysto i ładnie. Zięć, który mieszka w Łopuszce Wielkiej zrobił drewnianą obudowę z dachem. Wcześniej było tylko trochę blachy nad głową figury Matki Boskiej. Podest wykonał z klocków akacji między którymi wysypał kamienny grysik. Teraz pasuje żeby ktoś odnowił figurę – mówi pani Janina.

Kapliczka Matki Boskiej w Łopuszce Wielkiej jest zadbana, jednak warto by było odnowić samą figurę Marki Boskiej by dla następnych pokoleń stała w tym miejscu. Jak mówi mąż pani Janiny nie zniszczyła jej nawet wielka odnoga lipy, która kiedyś oderwała się i spadła obok przykrywając ją tylko małą   gałązką. Matka Boska upodobała sobie to miejsce.

Marcin Sobczak

Ktoś wygrał, ktoś przegrał… a my?

0

Tematem przewodnim tego tygodnia są wybory. A wybory, jak to wybory. Urząd jeden, a kandydatów było jedenastu. Jeden jest bo już jest, innego miało nie być, ale jest, bo ktoś inny nie dał rady, jeszcze inny wziął się nie wiadomo skąd i tak dalej. Tylko kilku poważnych, reszta bardziej się nadawała do jakiegoś „tok szołu”. Ale rolę swoją odegrali – głosy zostały rozproszone.

 

Wyniki są dla niektórych nadzieją, a dla niektórych rozczarowaniem. Tylko szara masa jest taka sama. I będzie taka sama. Bo to nie prezydent i nie rząd nas definiuje, tylko my sami. A my sami chcemy mieć po prostu pracę i parę złotych. Nie obchodzi nas co kandydat reprezentuje, ale liczy się tylko sposób jego prezentacji. Dowód? Wystarczyło zmienić twarz, by Koalicja odzyskała poparcie. I jak tu się dziwić, że tylu Polaków nabrało się na Amber Gold? Tylko czekać, aż lewicowe środowiska okrzykną nas jeszcze męskimi szowinistami – Polacy wolą mężczyznę, a nie kobietę!

Szara masa ma to do siebie, że nic się z niej nie wyróżnia. Pozornie jednak, bo jak się przyjrzeć, to odcieni szarości jest multum i wszystkie się kotłują ze sobą. Czyli dla obserwatora z zewnątrz jest to jednolita masa, ale ktoś wewnątrz czuje się zupełnie inny od sąsiada. Na osiedlach jest coraz więcej szlabanów i płotów. Odgradzamy się od innych i ciężko dziś trafić do kogoś, choćby słowem. Bywa, że taki umysłowy szlaban się zatnie i opuszczony pozostaje na wieki wieków. Na parkingu przy PKP szlabany się na szczęście otwierają. Niestety, system prowadzi selekcję ostrą niczym bramkarz na dyskotece. W zeszłym tygodniu wypuścił samochód z baru z cieplutką pizzą, ale chwilę później już nie wpuścił strażaków na sygnale. Trzeba mieć priorytety. Alarm pożarowy okazał się fałszywy, możliwe, że szlaban o tym wiedział. Strażakom przydałby się taki „selekcjoner” przy wyjeździe z jednostki. Wtedy od razu byłoby wiadomo, czy trzeba jechać czy nie.

Tymczasem COVID-19 zadomowił się u nas na dobre i hula sobie w naszym regionie w najlepsze. Tak jak kleszcze, nachodzi niepostrzeżenie i jest nieraz niegroźny, a nieraz niebezpieczny. Tylko kleszcze widać, a bakterii już nie. No i pasożyt zaatakuje jedną osobę, a wirus całe rodziny. A zresztą… co tu gadać po próżnicy – każdy wie, że papierosy szkodzą, a i tak ludzie palą stwierdzając cynicznie, że na coś trzeba umrzeć…

Sebastian Niemkiewicz

 

 

Nie mamy już siły – mówi pani Krystyna

0

Dom, w którym od pięciu lat mieszka pani Krystyna Nazarko wraz z mężem, został w tym czasie już dwukrotnie podtopiony. Kobieta nie ma siły do dalszej walki.

 

Ubiegłotygodniowe deszcze doprowadziły do lokalnych podtopień, m.in. na terenie gminy Sieniawa. Woda szybko wdarła się do wnętrza małego domku.

Strażacy musieli nas wynieść, bo nie dalibyśmy rady wydostać się na zewnątrz. Wszystko jest zalane, woda sięgała dotąd – opowiada pani Krystyna pokazując mokre ślady na ścianie.

Małżeństwo żyje skromnie. Mieli niewiele, a teraz mają jeszcze mniej. Kobieta jest zrezygnowana i rozgoryczona, nie ma siły do dalszej walki o swój dom. W ubiegłym roku wspominaliśmy o sytuacji tej rodziny. Starsze, schorowane małżeństwo mieszkało (i nadal mieszka) w trudnych warunkach. Została wtedy zorganizowana internetowa zbiórka, której celem było postawienie dla nich domku kanadyjskiego, nie udało się jednak zebrać wystarczającej ilości środków.

DP

 

Zróbcie coś z tym rowem!

0

Pan Henryk Grabiowiec od lat zabiega o uporządkowanie rowów znajdujących się na terenie jego miejscowości. Przy większych ulewach woda zalewa mu piwnicę i podwórko. Twierdzi jednak, że nie może liczyć na zrozumienie ze strony odpowiednich instytucji.

 

Także i tym razem ulewne deszcze doprowadziły do zalania piwnicy pana Henryka. Mężczyzna od lat zwraca uwagę na stan okolicznych rowów. Rok temu również za naszym pośrednictwem interweniował w tej sprawie.

Niedrożne rowy i przepusty to jedno, ale nikogo nie obchodzi to, że woda płynie przez wioskę, a można by ją było skierować, choć w części, w stronę lasu, nie robiłaby wtedy takich szkód – uważa pan Henryk, który zwraca uwagę, że woda z rowu obok gospodarstwa agroturystycznego, na terenie którego znajdują się m.in. stawy hodowlane, w pewnym momencie przelewała się przez drogę. Zgłosił ten fakt Policji oraz Wodom Polskim.

Obojętnie, gdzie bym się nie skierował, napotykam na mur, a woda nadal zalewa mi piwnicę. Jednego dnia strażacy ją wypompowywali, drugiego znów była. To tylko rozwiązania tymczasowe, a potrzeba innych, bardziej zdecydowanych działań – mówi mieszkaniec Dybkowa licząc, że odpowiednie instytucje zajmą się wreszcie tym problemem, zwłaszcza w obliczu ostatnich zjawisk pogodowych. Zarzuty pana Henryka odpierają urzędnicy, tłumacząc że sytuacja jest wynikiem ulewnego deszczu, a nie zaniedbań.

Żadne rowy melioracyjne nie są w stanie przyjąć takiej ilości wody. Opady, które miały miejsce w niedzielę, 21 czerwca, były tożsame z sumaryczną ilością opadów ok. dwu, trzymiesięcznych. Obecnie sytuacja jest już ustabilizowana – dowiadujemy się w Urzędzie Miasta i Gminy Sieniawa.

DP

 

Stadion JKS jeszcze zamknięty

0

– W miniony czwartek i w piątek, na stadionie JKS były prowadzone odbiory. Po wykonaniu potrzebnych napraw, jeżeli otrzymamy pozytywną opinię i stadion będzie już bezpieczny będzie można z niego korzystać – mówi burmistrz Waldemar Paluch.

 

Przypomnijmy, że włodarz Jarosławia zdecydował się zamknąć obiekt przy ulicy Bandurskiego, po tym jak okazało się, że zarządzany dotąd przez władze JKS stadion nie ma odbiorów technicznych. W sieci posypały się gromy. Burmistrzowi zarzucano, że ten zrobił to celowo, po tym jak kilkanaście dni wcześniej podpisano porozumienie przejęcia stadionu przez miasto. – Moim celem nie jest blokowanie tego obiektu. Wręcz przeciwnie, chcę zadbać o ten stadion – tłumaczył W. Paluch, ale wciąż był atakowany. Zgodnie z zapewnieniami burmistrza wymagane odbiory zostały już przeprowadzone, ale bram stadionu nie można jeszcze otworzyć. – Odbiory były kompleksowe i bardzo szczegółowe tak by stadion był bezpieczny. Niestety kontrola instalacji gazowej wykazała nieszczelności przez co jego otwarcie się opóźni – mówi burmistrz.

 

Puszka Pandory

Sytuacja ze stadionem otworzyła jednak prawdziwą „puszkę Pandory”. Wróciły „stare demony”, czyli sprawa zadłużenia klubu, które jak mówiono w kuluarach sięgało ponad 500 tys. zł. i próba odcinania się od zobowiązań. – Ponoć Panowie Prezesi spłacili stare długi JKS 1909 szczególnie wobec zawodników. W załączeniu przedstawiam oryginały zajęć komorniczych wobec JKS 1909 począwszy od 31.12.2018 do najnowszego z 01.04.2020 roku. Ani jedno zajęcie komornicze, które wpłynęło do Urzędu Miasta w tym okresie nie zostało spłacone, a ołówkiem zapisano jaka jest kwota zadłużenia na dzień 01.06.2020 roku – łącznie jest to kwota 242 702,03 zł. Dziwię się postawie atakujących mnie osób, ponieważ na większości zajęć komorniczych widnieją nazwiska zawodników, firm, instytucji, a nawet jednego ze stowarzyszeń osób niepełnosprawnych – pisze na swoim profilu facebookowym burmistrz Paluch. Działacze JKS-u twierdzą z kolei, że to nieprawda. – W obliczu oszczerstw i kłamstw, wypisywanych na oficjalnym profilu włodarza miasta, nie możemy pozostać bierni. JKS Jarosław, jest klubem sportowym, który przejął sekcję piłki nożnej wraz z herbem, barwami, tradycją, historią oraz licencją piłkarską na grę w IV lidzie i ligę młodzieżową od stowarzyszenia JKS 1909 Jarosław. Powodem tej decyzji nie jest ucieczka, a umiejętne zarządzanie obecnych członków zarządu – odpowiadają szefowie JKS. Burmistrz przedstawił jednak kolejne dowody i opisał jak wygląda sytuacja w Jarosławskim Klubie Sportowym z perspektywy Miasta, które może kontrolować jedynie środki z dotacji. Według burmistrza nowy zarząd nie poradził sobie z problemami i w związku z tym założył nowy klub postanawiając zostawić stare zobowiązania. – To prawda, na początku 2020 roku założyliśmy nowy klub – potwierdza Michał Cebula, wiceprezes JKS. – Na nowy klub KS JKS na 2020 rok Miasto przekazano na szkolenie seniorskie kwotę 144 000 zł, plus jak podałem wcześniej na szkolenie dzieci i młodzieży 147 500, plus dwóch trenerów 17 760 zł, co razem daje kwotę 309 260 zł. Są to spore środki lokowane w ten klub i na pewno nie można powiedzieć, że nie wspieramy JKS-u – dodaje burmistrz W. Paluch. Na profilu klubowym pojawiło się kolejne oświadczenie zarządu, ale sprawa zadłużenia wciąż pozostaje nierozwiązana i można spodziewać się kontynuacji tego tematu.

Red.

 

 

 

 

 

 

Budżet po raz drugi

0

Ubiegłoroczna, pierwsza edycja budżetu obywatelskiego cieszyła się dużą popularnością. W tym roku na inicjatywy obywatelskie zarezerwowano 210 tys. zł.

 

Burmistrz Miasta i Gminy Kańczuga zaprasza do udziału w drugiej edycji Kańczuckiego Budżetu Obywatelskiego. Propozycje zadań do realizacji można zgłaszać od 1 lipca do 31 sierpnia. Głosowanie na projekty odbędzie się na przełomie września i października, a 6 października poznamy oficjalne wyniki. W tym roku projekty można będzie składać w trzech kategoriach. I część, w której do dyspozycji jest 50 tys. zł, dotyczy projektów mieszkańców miejscowości do 500 mieszkańców, II część – 70 tys. zł na projekty mieszkańców miejscowości liczących od 501 do 1000 mieszkańców oraz III część – 90 tys. zł na projekty mieszkańców miejscowości liczących powyżej 1000 mieszkańców. Więcej informacji na stronie www.kanczuga.pl oraz pod nr tel. 16 642-31-42.

DP