Strona główna Blog Strona 446

„Westerplatte” do wyburzenia

0

Wracamy do podjętego w poprzednim numerze Gazety Jarosławskiej tematu budynku po kinie Westerplatte w Jarosławiu. Otoczenie już zostało uprzątnięte. Skontaktował się też z nami właściciel nieruchomości i przekazał ciekawe informacje.

 

– Początkiem maja b.r. zostało wszczęte postępowanie o wydanie zgody na wyburzenie budynku – informował. Ze względu na epidemię i znacznie przedłużony czas załatwiania spraw urzędowych jarosławskie starostwo jeszcze sprawy nie zakończyło. Jednak właściciel zapewnia, że początkiem przyszłego roku rozpoczną się prace wyburzeniowe. Wnętrze jest już przygotowane. W sali kinowej nie ma już foteli. Po wyburzeniu ruszy nowa budowa. Powstanie obiekt pokazany na wizualizacji umieszczonej na obecnym budynku.

Kino Westerplatte jest jednym w charakterystycznych dla Jarosławia obiektów. Nowy będzie nawiązywał architektonicznie do poprzednika, więc w pewnym stopniu wpisze się w miejską tradycję.

erka, Fot. Z. Lewandowski. polska-org.pl

 

Zgoda buduje…

0

Najdłuższy plebiscyt na prezydenta w Polsce dobiegł końca dwa tygodnie temu i możemy już spokojnie przejść do codzienności. Walka była zacięta. Każdy straszył ludzi swoim rywalem, a zwykli ludzie na ulicach demolowali plakaty. Oj, jeszcze dużo Wisły upłynie, a może nawet zupełnie ona wyschnie, zanim my, Polacy, będziemy dojrzale dyskutować o Polskiej Racji.

 

Różnice kandydatów było widać nie w ich licytacji na obietnice wyborcze, ale w przekazie niewerbalnym. To, co reprezentują obaj prezydenci, ich wartości i polityczne wizje Polski można było zauważyć w trakcie wieczoru wyborczego. U Andrzeja Dudy biało-czerwone kolory i pełno flag Polski. Rafał Trzaskowski zdecydował się na niebieskie barwy, co kojarzy się raczej z Unią Europejską. Można więc powiedzieć, że podejścia do Polski są zgoła przeciwne po dwóch stronach polityki.

„Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz…”

… śpiewa Grzegorz Markowski w utworze „Niepokonani”. Choć kurz po wyborach opadł, ale emocje najwidoczniej nie, przynajmniej po jednej stronie. Prezydent Polski zaprosił do podania sobie rąk, ale to Prezydent Warszawy wybiera termin kiedy zaproszenie ma zostać zrealizowane. Szkoda. „Zgoda buduje” to było hasło wyborcze poprzedniego prezydenta ze środowiska pana Trzaskowskiego. Widać, taktyka się zmieniła. Takie spotkanie było bardzo potrzebne nam wszystkim dla przykładu. Bo ryba psuje się od głowy. Wszystkie trzaski i dudnięcia, które towarzyszyły nam przez ostatnie kilka miesięcy podzieliły Polskę na pół. Jako kłótliwy naród potrzebujemy zobaczyć, że klasa polityczna naprawdę ma klasę. Niestety, prosty uścisk dłoni to zbyt wiele dla niektórych ludzi. Są zbyt zajęci, wolą przeczekać. Może jeszcze da się coś ugrać. Teraz spotkanie odbędzie się pewnie „przy okazji” jakiejś uroczystości i zabraknie spontaniczności, a co za tym idzie, szczerości gestu.

I jak tu się dziwić, że my, zwykli ludzie, żremy się o poglądy, skoro klasa polityczna daje taki przykład? Tymczasem bliżej nas, na linii Burmistrz Miasta Jarosławia – Starosta Powiatu Jarosławskiego do zgody doprowadzić się udało. Być może pozornej, ale chociaż mieszkańcy na tym skorzystają. Obydwa urzędy będą wspólnie remontować drogi w naszym rejonie. Gdyby ta współpraca się rozwinęła i strony naprawdę się zaczęły szanować, to Jarosławianie odetchnęliby z ulgą. Bo nas nie obchodzi kto z kim się spiera, tylko co z tego wynika. A z kłótni i zacietrzewienia nie wynika zazwyczaj nic dobrego.

Sebastian Niemkiewicz

Ujawniono fałszywe dokumenty

0

Dwaj obywatele Ukrainy oraz Rumun podczas kontroli granicznej okazali fałszywe dowody rejestracyjne. Teraz czeka ich odpowiedzialność karna.

 

W dniach 19-21 lipca funkcjonariusze SG z Korczowej ujawnili trzy przypadki posłużenia się fałszywym dowodem rejestracyjnym. Dwa polskie dowody rejestracyjne posiadały przerobioną datę ważności badań technicznych pojazdu. Z kolei ukraiński dowód rejestracyjny był w całości podrobiony, m.in. wykonany był niewłaściwą techniką druku.

   Wszyscy cudzoziemcy usłyszeli zarzut z posłużenia się fałszywym dokumentem,   przyznali się do winy i dobrowolnie poddali się karze pozbawienia wolności 4 miesięcy w zawieszeniu na jeden rok.

EK/BiOSG

 

Będą wspólnie remontować

0

Staroście jarosławskiemu i burmistrzowi Jarosławia udało się dojść do porozumienia w sprawie modernizacji dróg powiatowych leżących na terenie miasta. Rada Powiatu Jarosławskiego i Rada Miasta Jarosławia też przychyliły się do tych uzgodnień. Efektem było podjęcie uchwały przez miejskich radnych o udzieleniu pomocy finansowej powiatowi.

 

Radni miejscy zdecydowali o finansowym wsparciu powiatu w modernizacji i przebudowie dziewięciu odcinków dróg. W sumie z budżetu miasta zostanie przekazane prawie 1,2 mln zł.

Współfinansowanie remontów dróg powiatowych przez samorządy, na obszarze których te drogi są położone jest praktykowane od lat. Dzięki temu więcej odcinków jest przebudowanych. Przyjęto zasadę, że współfinansowanie jest po połowie. Odcinki do modernizacji są wybierane po wspólnych ustaleniach. Zdarza się, że nie zawsze plany gminy idą w parze z zamiarami starostwa.

erka

 

Trwają prace przy rynku

0

W ostatnim czasie dało się zauważyć, że w pobliżu przeworskiego rynku wiele się zmienia. Będzie nie tylko wygodniej, ale i piękniej.

 

Na jednej z uliczek, Kilińskiego, dobiegają końca prace przy układaniu nowej nawierzchni z kostki brukowej. Inwestycja zakłada wykonanie podbudowy oraz nawierzchni z kostki brukowej na powierzchni 1000 m2, a także ułożenie 350 m krawężników granitowych. Równolegle, w ramach realizowanego projektu trwają też prace przy przebudowie schodów łączących ul. Bernardyńską z ul. Gimnazjalną. Odtworzony zostanie również fragment muru obronnego wraz z furtą wejściową oraz wykonane będą obramowania schodów z cegły postarzanej. To jednak jeszcze nie koniec prac.

W przyszłym roku w tym stylu zostaną również wykonane nawierzchnie ulic Kazimierzowskiej i Wałowej, a za ok. 2,5-3 lata również ul. Bernardyńska – informuje Agnieszka Zakrzewska, sekretarz Urzędu Miasta Przeworska.

DP/fot. UM Przeworsk

 

 

 

 

PGE oszczędza kosztem wykonawców?

0

Gdy wichura powali słup sieci energetycznej przyjeżdżają niezależnie od pogody czy pory dnia. To nie pogotowie energetyczne dokonuje takich napraw. Zajmują się tym firmy, którym PGE takie naprawy zleca. Teraz zostawia je na lodzie.

 

Sytuacja nie jest wesoła

Od 3 miesięcy można obserwować gwałtowny spadek liczby przetargów ogłaszanych przez PGE. Na domiar złego, te w których wyłoniono wykonawcę zostają unieważnione bez podania przyczyny. Później taki przetarg ogłasza się na nowo. I sytuacja znowu się powtarza. Firmy pracujące dla PGE w 90% utrzymują się właśnie z nich. Takie traktowanie naraża je na koszty i stracony czas. Dotyka to także hurtownie. Firmy nie kupują, gdyż jest przestój w biznesie. Wygląda na to, iż państwowa spółka z jakiegoś powodu gra na zwłokę lekceważąc i rujnując przy tym swoich wykonawców. Dalszymi skutkami będą bezrobocie i utrata wielu firm specjalistycznych. Tej luki na rynku nie da się zapełnić w kilka miesięcy, a PGE zaplecza technicznego nie ma, gdyż zapewniają je wykonawcy. Ze strony spółki możemy się spodziewać wymiany bezpieczników czy założenia licznika. Wszystkie inne prace PGE zleca firmom zewnętrznym. Szczegóły przedstawił nam Piotr Kochman, właściciel firmy „ELPET”. Firma chcąca wykonywać zlecenia dla spółki musi zostać zarejestrowana w Bazie Kwalifikowanych Wykonawców. Wiąże się to z koniecznością spełnienia wielu warunków. Później można działać. Firmy zajmują się naprawami bieżącymi sieci, budową nowych czy modernizacją istniejących. To także one wykonują przyłączenie do sieci energetycznej. Są fundamentem prawidłowego funkcjonowania instalacji.

 

Przedsiębiorcy się organizują

O ile PGE Dystrybucja wypłacało wynagrodzenia zawsze w terminie, o tyle brak zleceń to brak wpłat. Dotknęło to całą branżę. Właściciele podjęli ze sobą kontakt i razem zwrócili się do posłanki Anny Schmidt-Rodziewicz by pomogła w tej dramatycznej sytuacji. W końcu spółka jest państwowa, może władze krajowe pomogą. Posłanka obiecała podjąć działania.

 

Nieetyczne praktyki

W rozmowie z innym przedsiębiorcą dowiadujemy się o oburzającym procederze. PGE podkrada pracowników własnym wykonawcom. Jako że część pracowników spółki odeszła na emeryturę pojawiły się braki kadrowe. Postanowiono je uzupełnić jak najniższym kosztem. Pracownik PGE potajemnie kontaktuje się z pracownikiem wykonawcy oferując mu pensję większą o symboliczną stówę. Tym sposobem PGE ma wyszkolonego pracownika nie ponosząc kosztów żadnych szkoleń. W Przemyślu co rok szkołę kończy około 20 elektroników. Sam ostatnio przyjąłem dwóch. A reszta? I gdzie się oni podzieją? Pojadą na truskawki za granicę? – mówi z oburzeniem następny przedsiębiorca. PGE nie kwapi się dać młodym ludziom szansy. Dlaczego spółka nie bierze do siebie młodych ludzi po technikum elektronicznym? Ile traci przedsiębiorca? Jakie są koszty szkoleń? – W człowieka trzeba włożyć 10 tys., samo szkolenie PPN kosztuje 5500 – wylicza pan Kochman. Pojawiają się głosy jakoby PGE ucinało premie własnym pracownikom.

 

Brak wyjaśnień

Te i inne zastrzeżenia i skargi przesłaliśmy do Adama Rafalskiego, rzecznika PGE Dystrybucja S.A., by się do nich odniósł. Niestety otrzymaliśmy zdawkową odpowiedź pełną ogólnikowych i okrągłych stwierdzeń. – Po dokonaniu analizy dużych inwestycji sieciowych (m.in. programu kablowania) zarząd PGE Dystrybucja uznał, że na tym etapie priorytetowo traktować będzie inwestycje w programy usprawniające proces przyłączeń Klientów, ponieważ to w największym stopniu przekłada się na ich satysfakcję z obsługi – można wyczytać w odpowiedzi. Większa część otrzymanej wiadomości nie odnosi się do przesłanych zastrzeżeń.- Misją Grupy Kapitałowej PGE jest zapewnianie bezpieczeństwa i rozwoju poprzez niezawodność dostaw, doskonałość techniczną, nowoczesne usługi i partnerskie relacje – Miejmy nadzieję, że owy slogan wysłany nam w wiadomości władze spółki wezmą sobie do serca i „partnerskie relacje” zaczną dotyczyć także wykonawców, z którymi współpracują. W końcu do niedawna wszystko było w porządku.

Gabriel Łowicki

fot. Piotr Kochman

 

Na przydworcowym parkingu pustki, ale za to porządek

0

Wreszcie jest tu porządek – chwali zmodernizowany parking przy jarosławskim dworcu pan Bogusław, taksówkarz korzystający z tego miejsca na co dzień. A jak wygląda sytuacja z perspektywy innych użytkowników?

 

Parking już nie jest tak oblegany przez kierowców jak przed wprowadzeniem opłat. Wcześniej wielu z nich zostawiało swoje samochody na wiele godzin. Szczególnie korzystali z tej możliwości dojeżdżający do pracy w Rzeszowie lub w Przemyślu. Dzisiaj tylko kierowcy taksówek mają abonament. Niestety cała reszta, a wśród nich nawet pracownicy dworca nie mogą liczyć na stałe opłaty. Muszą płacić za 8 godzin postoju dziennie, a to już nie jest dla nich opłacalne. – W ogóle tu nie wjeżdżamy. Chcielibyśmy wykupić abonament na parkowanie, ale niestety nie mamy takiej możliwości – mówi Małgorzata Babiarz z apteki na stacji PKP. – Jeśli mamy dostawę, to musimy się spieszyć, żeby kierowca zdążył wyjechać w pół godziny – dodaje.

 

Abonament dla innych

Trzeba przyznać, że porządek rzeczywiście tu jest. – Nikt nam nie zastawia już postoju, najgorzej było w dni bazarowe. Taksówkarze płacą 90 złotych na miesiąc. Normalna opłata, prowadzi się interes to są koszty; trzeba zatankować, pojechać do mechanika czy płacić podatki – wyjaśnia pan Bogusław. – Mogliby wprowadzić jeszcze abonament dla innych ludzi. Znam wielu, którzy chcieliby skorzystać i zapłaciliby za taką możliwość. Zauważyłem też, że często nie działa czytnik biletów przy wyjeździe i niepotrzebnie blokuje się drogę. Mogłaby być zainstalowana kamera, która odczytywałaby rejestrację i automatycznie podnosiła szlaban – dodaje.

 

Płatny parking nie ma zarabiać, tylko porządkować

Parking nie powstał w celach zarobkowych, tylko w celu zrobienia porządku na placu. Przy obecnych założeniach nie będzie on przynosił zysków. Koszt budowy całego systemu wraz z infrastrukturą wyniósł ponad 100 tys. zł. Rozwiązania oparte na odczycie rejestracji z samochodów jest znacznie droższym rozwiązaniem, nawet ponad dwukrotnie droższym – informuje Andrzej Wysocki, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Jarosławiu, które jest zarządcą placu. Abonamenty też nie są przewidziane. – Założeniem zmian na parkingu było stworzenie miejsc dla tych co potrzebują dostać się na pociąg, załatwić jakieś sprawy w pobliżu parkingu. Chodzi o parkowanie krótkoterminowe. Oprócz tego do dyspozycji są 3 bezpłatne miejsca parkingowe, przed parkingiem bez limitu czasowego – dodaje prezes. Z tych miejsc nie zawsze udaje się skorzystać Beacie Olech. Mama niepełnosprawnego Konrada często wyjeżdża z synem na kilkudniowe rehabilitacje i nie ma gdzie zostawić samochodu. – Muszę kogoś prosić, żeby mnie podwiózł i to dodaje mi jeszcze trudności, których i tak mam dużo – mówi. Miejsce dla niepełnosprawnych jest dopiero na parkingu płatnym, a opłata za kilka dni postoju to duży wydatek dla rodzica niepełnosprawnego dziecka.

 

System S.O.S. do poprawy

Podczas niedawnej akcji straży pożarnej na terenie dworca PKP okazało się, że szlaban nie otworzył się przed jednym z wozów. – Na parkingu działa system S.O.S, którego działanie polega na tym, że uprzywilejowany pojazd wjeżdża na syrenie i z odległości już 5 metrów, mikrofon rejestruje dźwieki syren i sterownik otwiera szlaban. Wjazd z tym systemem jest odpowiednio oznakowany oraz widnieje duża czytelna tabliczka. Policja już kilka razy wjeżdżała w taki sposób, co zarejestrowaliśmy na kamerach. Dodatkowo początkiem lipca został przeprowadzony kolejny test z Policją, która bez problemu otworzyła szlaban dźwiękiem syren. W sytuacjach kryzysowych przy uderzeniu auta szlabany łamią się – wyjaśnia prezes PWiK.

Jak widać parking ma swoje dobre strony i wprowadził porządek przed dworcem PKP, jednak jest jeszcze kilka kwestii, które kierowcom leżą na sercu i wciąż są jeszcze do zrobienia. Miejmy nadzieję, że ich głos będzie wysłuchany, w końcu to dla nich jest cała ta infrastruktura.

Sebastian Niemkiewicz

 

O przetwarzaniu stołecznych odpadów

0

W środę, 8 lipca w Leżachowie odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, dotycząca przetwarzania odpadów komunalnych pochodzących z Warszawy.

 

– W wyniku awarii warszawskiej oczyszczalni ścieków „Czajka” miliardy litrów nieczystości trafiały do Wisły. Okazuje się jednak, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Groźne odpady trafiały do dziewięciu województw z całej Polski – podkreślali: Teresa Pamuła oraz Tadeusz Chrzan, posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Wybór miejsca konferencji nie był przypadkowy. Odpady z warszawskiej oczyszczalni przywożone były również na Podkarpacie. Trafiały m.in. do Leżachowa w gminie Sieniawa. Wydarzenie było kontynuacją konferencji, która odbyła się już wcześniej w stolicy. Jej organizatorzy zwracali uwagę na skalę problemu. Podkreślali, że niebezpieczne osady trafiały w różne miejsca Polski.

W latach 2018 i 2019 w ośmiu na dziewięciu województwach, do których trafiały odpady z Warszawy Państwowa Inspekcja Ochrony Środowiska stwierdziła szereg uwag i nieprawidłowości, skutkujących nie tylko przeraźliwymi konsekwencjami dla mieszkańców, ale i środowiska naturalnego.

EK

 

 

Odkrycia na Rynku

0

Badania archeologiczne prowadzone przy pracach modernizacyjnych jarosławskiego Rynku przynoszą kolejne odkrycia. Jak informuje Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków na terenie obejmującym cmentarz dawnej kolegiaty pw. Wszystkich Świętych w Jarosławiu leżącej na obszarze dzisiejszego placu Św. Michała odkryto już 39 szkieletów pochodzących z XVII w.

 

Na niższych poziomach znajdowane są kolejne szczątki. Natrafiono również na monety, koraliki różańca, krzyże, fragmenty ceramiki, drobne elementy funeralne takie jak gwoździe od trumien, fragmenty ozdób metalowych z poduszek trumiennych itp.

Badania są kontynuowane. Można się spodziewać, że archeolodzy natrafią na kolejne pozostałości świadczące o historii Jarosławia.

erka/Fot. WPKZ

 

Z cyklu: „Cudze chwalicie, Jarosławia nie znacie”: Budynek byłej siedziby Gestapo

0

W pierwszym okresie okupacji po próbie obrania na siedzibę Gestapo budynku Komunalnej Kasy Oszczędności ostatecznie Gestapo ulokowało się w kamienicy rodziny Turnheimów przy ulicy Słowackiego. Komendantami niemieckiej służby bezpieczeństwa w Jarosławiu byli między innymi: Hermann Tofel, Alfons Müller, Franz Keller, Richard Weber i inni.

 

Franz Schmidt nie był komendantem, choć za takiego się uważał i czynił wszystko bardzo gorliwie, by zostać przez władzę zauważonym. Był wyjątkowym sadystą i wiernym wykonawcą nazistowskiej ideologii. Swym zasięgiem niemiecka służba bezpieczeństwa w Jarosławiu obejmowała obszar powiatów: jarosławskiego, przeworskiego, łańcuckiego i niżańskiego, krótko też Jaworów (obecnie Ukraina) oraz tereny okolic Lubaczowa. Areszt śledczy w piwnicach siedziby Gestapo składał się z pięciu cel oraz ciemnicy pod schodami. Liczba więzionych w tym miejscu mogła osiągnąć nawet kilka tysięcy osób. Podczas nieludzkich przesłuchań wielu osądzonych zostało zamordowanych na miejscu. Oddali to, co mieli najcenniejsze – życie, często bardzo młode. Wśród nich byli m.in. 17- letnia nieznana dziewczyna, towarzyszka niedoli Czesławy Romany Puzon ps. „Baśka” , która po brutalnym przesłuchaniu została rozstrzelana razem z „Baśką” w lesie kidałowickim oraz 17- letni Władysław Półtorak bestialsko torturowany i również rozstrzelany w kidałowickim „lesie pamięci”. W tym miejscu katowani byli nastoletni uczniowie jarosławskich szkół, z których część została wywieziona do KL Auschwitz i innych niemieckich obozów zagłady. Pomimo tego, że od tych tragicznych czasów upłynęło wiele lat, rodziny ciągle poszukują grobów swoich bliskich i próbują też dowiedzieć się jakie były okoliczności ich śmierci.

Jarosławskie Gestapo najczęściej rozstrzeliwało Polaków i Żydów na terenie Opactwa Benedyktynek, zaś klasztor stał się obozem przejściowymi. Zbrodniarze hitlerowscy dokonywali egzekucji w lesie kidałowickim, Surochowie, Koniaczowie, na wale obok torów kolejowych k. Muniny i innych często nieznanych do tej pory miejscach. Spośród kilku tysięcy aresztowanych, wielu nie powróciło już do rodzin, wielu którym udało się przeżyć i wyjść na wolność zostało ponownie uwięzionych.

W ramach współpracy Jarosławskiego Stowarzyszenia „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości” ze Starostwem Powiatowym w Jarosławiu, Instytutem Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie oraz Powiatowym Urzędem   Pracy, 14 czerwca bieżącego roku, w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady w piwnicach dawnej siedziby Gestapo zostały odsłonięte tablice, przypominające o latach niemieckiej okupacji Jarosławia, poświęcone pamięci ofiar niemieckiego terroru. Z szacunku i pamięci do Tych, którzy byli więzieni w piwnicach tego budynku mamy obowiązek pielęgnować ten fakt, aby chociaż w ten sposób podziękować za Ich poświęcenie dla Ojczyzny. Po wyzwoleniu, w 1947 r. utworzono w budynku byłej siedziby Gestapo Państwową Szkolę Muzyczną im. Fryderyka Chopina. W tym celu, na potrzeby szkoły dobudowano piętro. Obecnie w budynku mieści się Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych oraz Powiatowy Urząd Pracy.

Budynek byłej siedziby Gestapo, w którym byli torturowani, katowani i mordowani niewinni Polacy powinien na zawsze przypominać o tych tragicznych wydarzeniach. O przeszłości tego miejsca przypominają tablice pamiątkowe znajdujące się przy wejściu do budynku, jedna z nich wmurowana już w 1947 r., kolejna w 1995 r. W latach 90 kombatanci stworzyli izbę pamięci i obecnie kontynuacją tej pamięci są odsłonięte tablice. Dlatego ten budynek to miejsce szczególne w historii naszego miasta.

 

Nie dla muralu

Ze względu na pamięć o tych, którzy w tym budynku byli w bestialski sposób torturowani i którzy oddali swoje życie za Ojczyznę nie zgadzamy się na to, aby na ścianie tego właśnie budynku powstał mural poświęcony lotnikom RAF. Uważamy, że mieszkańcom powiatu jarosławskiego, którzy walczyli w Polskich Siłach Powietrznych w ramach struktur RAF należy się pamięć i szacunek, ale proponujemy aby mural powstał na innym budynku, innej kamienicy, a nie na ścianie „Jarosławskiej Katowni”. Swój sprzeciw wobec powstania muralu na budynku dawnej siedziby Gestapo wyrażają również rodziny więźniów, których ojcowie, czy też bracia byli torturowani w tym miejscu. Ten budynek należy traktować jak „relikwię”, która na zawsze ma przypominać o tym, co tutaj się wydarzyło. To pomnik pamięci, którego nie wolno nam naruszyć.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

Fot Jerzy Czechowicz