Strona główna Blog Strona 445

Szkoły podsumowują rok

0

W ubiegłym numerze prezentowaliśmy sukcesy uczniów Zespołu Szkół Drogowo-Geodezyjnych i Licealnych w Jarosławiu. W tym, zgodnie z zapowiedzią przedstawiamy osiągnięcia uczniów Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu.

 

W roku szkolnym 2019/2020 uczniowie ZSTiO otrzymali łącznie 15 indeksów uprawniających do przyjęcia na I rok studiów na uczelniach technicznych (z pominięciem warunków rekrutacji). Indeksy zwalniały także ich posiadaczy z części pisemnej egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Indeksy otrzymali m.in. finaliści 46. Ogólnopolskiej Olimpiady Innowacji i Wynalazczości. W części teoretycznej najlepsi okazali się: Gabriel Maj oraz Arkadiusz Skowron. W części praktycznej byli to: Jakub Blok, Tomasz Rydzik, Adrian Grenda, Gabriel Maj, Mateusz Skupień, Szymon Turko, Rajmund Dejnaka, Maciej Wyczawski, Adrian Przybylski, Piotr Kowalczyk, Hubert Misiąg oraz Krzysztof Zięba. Dużym sukcesem może pochwalić się także Michał Knap, finalista 43. Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy Elektrycznej i Elektronicznej.

Warto podkreślić że indeksy na uczelnie wyższe zdobywają także uczniowie klas pierwszych. Najlepszym tego przykładem jest Mikołaj Sitko, finalista V Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy Historycznej. Mikołaj zdobył indeks uprawniający do podjęcia nauki na I roku studiów na uczelni wyższej na kierunku humanistycznym.

Potwierdzeniem wysokiej jakości pracy uczniów oraz pedagogów jest przyznanie, wchodzącego w skład zespołu szkół technikum, tytułu honorowego „Złota szkoła 2020”. Placówka została wymieniona także w rankingu „Perspektyw” jako jedna spośród szkół olimpijskich.

Opr. EK, fot. org.

 

 

 

Woda w stawie była czysta

0

Badania wody ze stawu w Urzejowicach przeprowadzone na zlecenie gminy Przeworsk wykazały, że nie przyczyniła się ona do śnięcia ryb.

 

W numerze 26 Gazety Jarosławskiej w artykule „Martwe ryby w stawie” informowaliśmy, że 17 czerwca na terenie stawu w Urzejowicach znaleziono martwe ryby. Na pomoc rybom ruszyli wówczas okoliczni wędkarze oraz strażacy, którzy dotlenili wodę poprzez jej przemieszanie. Również pracownicy Urzędu Gminy poinformowani o problemie, podjęli wówczas działania, mające na celu ustalenie faktycznej przyczyny śmierci ryb. Po przebadaniu próbek wody w specjalistycznym laboratorium okazało się, że nie była ona ani skażona, ani zanieczyszczona.

– Po przeprowadzonych badaniach wody pobranej ze stawu w zabytkowym parku

w Urzejowicach w dniu 17 czerwca br., które wykonała jednostka akredytowana SGS Polska Sp. z o.o. Laboratorium Środowiskowe w Pszczynie na zlecenie Gminy Przeworsk informujemy, że woda w stawie nie została zanieczyszczona. W badanej próbie wody powierzchniowej nie zaobserwowano również komórek sinic. Przyczyną śnięcia ryb najprawdopodobniej była przyducha tj. brak dostatecznej ilości tlenu – informują przedstawiciele gminy Przeworsk.

EK, fot. OSP KSRG Urzejowice

 

 

 

 

 

 

Cmentarz choleryczny „na Mijowie” na granicy Siedleczki i Manasterza

0

Wiek XIX zapisał się w historii epidemiami cholery, która dziesiątkowała wioski i miasta. Sprzyjał temu głód oraz niski poziom higieny. Ludzie próbowali chronić się przed tą zarazą jednak nie znaleźli na nią skutecznego sposobu. Cholera zbierała swe okrutne żniwo. W Siedleczce jak i w innych miejscowościach zmarłych na cholerę chowano daleko od wioski.

 

Na cmentarz choleryczny znajdujący się na polach naprzeciw szybu wiertniczego prowadzi droga z betonowych płyt. Jest to pierwsza droga za kościołem po lewej stronie jadąc przez wioskę w kierunku Sieteszy. Teren cmentarza osłania młody lasek. Miejsce to jest jednak oznaczone, gdyż znajduje się tam metalowy krzyż na kamiennym kopcu. – W Siedleczce epidemia zbierała swoje żniwo najprawdopodobniej w latach 1870 – 1876 dziesiątkując ludność. Śmiertelność była o tyle większa, że towarzyszył jej nieurodzaj i głód. Nasze ziemie wtedy zamieszkiwała głównie ludność obrządku wschodniego. Kiedyś sąsiadka mego rodzinnego domu urodzona w 1924 roku pani Józefa Musz opowiadała, że zmarłych wywożono na cmentarz wydzieloną do tego celu drogą, a koniom przymocowywano specjalne dzwonki w celu ostrzeżenia przed „morowym” orszakiem. Pani Muszowa te relację znała z kolei od swojej matki. Zmarłych, a często i żywych zarażonych, kładziono do dołu warstwami i posypywano wapnem – opowiada pochodząca z Siedleczki pani Anna Swojak. W 2010 roku cmentarz na Mijowie został po raz pierwszy od jego powstania oficjalnie upamiętniony. Ówczesny proboszcz Siedleczki ks.Kazimierz Jarema odprawił mszę św. pogrzebową za pochowanych na cmentarzu, przy udziale sporej części mieszkańców Siedleczki.

Miejsce to jest świadkiem tragicznych czasów, wieku XIX-tego który jak mówił ks. Jarema upłynął pod znakiem cholery.

Marcin Sobczak

 

Chciał sprzedać niedźwiedzią skórę

0

Do pięciu lat pozbawienia wolności grozi 28-letniemu mężczyźnie, który oferował do sprzedaży wyprawioną skórę niedźwiedzia, będącego pod ochroną.

 

Na informację o sprzedaży wyprawionej skóry niedźwiedzia zmieszczonej na jednej z aukcji internetowych, natrafili policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. W wyniku prowadzonych czynności okazało się, że ogłoszenie to zamieścił mieszkaniec powiatu jarosławskiego.

Funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością gospodarczą jarosławskiej komendy, w trakcie prowadzonego postępowania ustalili dane osobowe sprzedającego. Mundurowi zabezpieczyli od sprzedającego wyprawioną skórę niedźwiedzia, okazu chronionego przepisami międzynarodowej Konwencji Waszyngtońskiej CITES.

28-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego usłyszał już zarzuty w tej sprawie. O dalszym losie mężczyzny zadecyduje sąd. Za popełnione przestępstwo grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

EK/KPP

 

Dzięki temu miejscu czuję się znacznie lepiej!

0

– podsumowuje swoje spostrzeżenia na temat Domu Seniora w Przeworsku Krystyna Kucab. Kobieta jest zadowolona i kiedy tylko ma okazję zachęca innych ludzi po 60-tce do odwiedzenia domu.

 

– Jeszcze przed pandemią chodziliśmy do kina i teatru, zaczęliśmy nawet formować własną grupę teatralną. Niestety, musieliśmy zawiesić niektóre rzeczy z uwagi na koronawirusa. Wciąż jednak codziennie przyjeżdżamy tu autobusem rano i wracamy po południu, bo mamy tu tyle ciekawych zajęć. Bardzo się cieszę, że burmistrz dał nam takie miejsce, jestem mu bardzo wdzięczna – dodaje.

Dom Seniora w Przeworsku funkcjonuje od stycznia tego roku. Mieści się przy ulicy Wiejskiej 68 i jest miejscem pełnym życia dzięki seniorom, którzy codziennie tu przebywają, a także pracownikom razem z kierowniczką Krystyną Kaszubą na czele.

– Mamy świetny zgrany zespół, jestem nie tyle zadowolony, co bardzo zadowolony. Przez pewien czas pandemii było zamknięte, ale już na szczęście jest otwarte i mamy tu wiele ciekawych zajęć – cieszy się Marian Gargas.

„Tu jest nasze miejsce, tu jest nasz dom”

– To motto nam towarzyszy. Jesteśmy po to, by zapewnić uczestnikom miłe towarzystwo, stworzyć okazję do twórczego spędzenia czasu ludziom starszym, którzy szukają dla siebie jakiś zajęć, nudzą się, albo może szukają towarzystwa w swoim wieku i troszkę odpoczynku od rodzinnych obowiązków – mówi kierownik domu. – Teraz, w czasie pandemii, pracujemy tak jak przed, z tym że zachowujemy podstawowe środki higieny i bezpieczeństwa. Trzeba pamiętać, że wielu seniorów ma problemy zdrowotne i jest szczególnie narażonych na negatywne działanie wirusa. Dlatego musieliśmy zawiesić wyjazdy na wycieczki, wypady do kina czy teatru. Mimo to, mamy wciąż wiele do zaoferowania wszystkim seniorom; ostatnio zrobiliśmy wspólnego grilla, a także zajęliśmy się ogródkiem warzywnym, oraz kwiatowym przy ośrodku. Planujemy zrobić kącik z przetworami. Do każdego dnia podchodzimy kreatywnie – dodaje.

Pośród ciekawych zajęć są tańce, lekcje śpiewu i gry na gitarze. Dwa razy w tygodniu jest pięciogodzinna rehabilitacja dostosowana do wszystkich seniorów, a raz na tydzień można porozmawiać z psychologiem. W planach są też spotkania z prawnikiem. Ośrodek pełni również usługi opiekuńcze i pielęgniarskie. Pracownicy służą pomocą w załatwianiu spraw urzędowych, a nawet umówieniu się na wizytę lekarską. Podczas pandemii niektóre z tych zajęć musiały zostać zmienione, ale serdeczna atmosfera panuje tu cały czas. – Jest tu wspaniała atmosfera dla wszystkich starszych ludzi, nie tylko samotnych. Dzięki temu, że cały czas coś się tu dzieje jestem pełna energii i świetnie się czuję – mówi K. Kucab. Do domu codziennie o godz. 8 przyjeżdża autobus, który zbiera chętnych z trzech miejsc: ul Studziańskiej, z Rynku oraz ul. Jagielońskiej. Kto może, ten przyjeżdża samodzielnie, a czasem zabiera ze sobą znajomych. Około godziny 14 kończą się wspólne zajęcia i autobus zabiera ludzi z powrotem. Jak widać, wystarczą tylko chęci do miłego spędzenia czasu, a reszta już jest całkowicie zorganizowana.

Sebastian Niemkiewicz

 

Strażacy mają nowy wóz

0

Do jednostki OSP KSRG Sieniawa 10 lipca dotarł bardzo przez wszystkich wyczekiwany samochód ratowniczo-gaśniczy. Trafi do codziennej służby w ramach krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, do którego już od wielu lat należy miejscowa jednostka.

 

To fabrycznie nowy, lekki samochód na podwoziu marki Mitsubishi Fuso z napędem na cztery koła, zespoloną kabiną sześcioosobową, zbiornikiem na wodę o pojemności 1000 litrów oraz zbiornikiem na środek pianotwórczy o pojemności 100 litrów.

Wartość samochodu to niespełna 350 tys. zł. Zakup był możliwy dzięki dofinansowaniu z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego w wysokości 250 tys. zł i budżetu samorządu Miasta i Gminy Sieniawa 100 tys. zł. Nowy wóz ma za zadanie poprawić skuteczność prowadzenia działań ratowniczo-gaśniczych.

– Samorząd Sieniawy wspiera takie zakupy, bowiem nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo mieszkańców – przekonuje burmistrz Adam Woś. –   To, jak ważne jest dobre wyposażenie lokalnych jednostek OSP mogliśmy się przekonać w ostatnim czasie, gdy przez kilka dni musieliśmy walczyć z żywiołem. Mam ogromną radość, że pomagamy sobie i ułatwiamy pracę naszym strażakom, którzy cieszą się ogromnym zaufaniem społecznym.

Strażacy już zdążyli pokazać się nowym wozem na ulicach Sieniawy i wzbudzić zainteresowanie przechodniów. Nie brakowało najmłodszych, którzy chcieli choćby na chwilę usiąść na fotelu kierowcy czy zrobić sobie zdjęcie. Druhowie, na czele z komendantem miejsko-gminnym Erykiem Ceglakiem, złożyli na ręce burmistrza serdeczne podziękowania za dofinansowanie zakupu wozu.

Opr. EK, fot. UMiG Sieniawa

 

 

Roślina w kulturze ludowej

0

W niedzielę, 19 lipca, po dłuższej przerwie spowodowanej pandemią, w Galerii „Magnez” otwarto kolejną, niezwykle ciekawą wystawę.

 

Otwarcie wystawy etnograficznej pt. „Roślina w kulturze ludowej: apotropeion i panaceum”

odbyło się przed oficyną kuchenną, na terenie Zespołu Pałacowo-Parkowego przeworskiego muzeum. Zebranych przywitała Katarzyna Ignas, dyrektor Muzeum. Na wernisażu obecna była również Joanna Mordarska, naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury, Promocji i Ochrony Zdrowia ze Starostwa Powiatowego w Przeworsku. Poczęstunek z potraw i napojów z dodatkiem ziół, przygotowało Koło Gospodyń Wiejskich z Leżachowa.

Wystawa ukazuje związki człowieka z rośliną, na przykładzie kultury ludowej regionu przeworskiego, regionu rolniczego i szanującego tradycję przodków. Rośliny oprócz dawania cienia, drewna, ziela, kwiatów, owoców i nasion, działały swoją naturalną, apotropeiczną mocą. Znane były panacea, czyli rośliny dobre na wszystko: czosnek, rozchodnik, szałwia, centuria. Znane były również rośliny trujące, niebezpieczne, na które trzeba było uważać.

Człowiek dawnej wsi, żył w zgodzie z naturą; wsłuchany, wpatrzony i postrzegający wszystkimi zmysłami jej coroczny rytm, decydujący o dalszym ludzkim trwaniu. Cechował się instynktowną mądrością i tradycyjną wiedzą empiryczną. Ze spuścizny przodków, z tradycji, znał rośliny dobre i złe – opowiadała podczas otwarcia K. Ignas.

Piękno, symetria, kolorystyka, rozmaitość roślin, a przede wszystkim kwiatów, stały się też inspiracją w sztuce rękodzielniczej praktykowanej przez kobiety wiejskie. Wzory roślinne, kwiatowe, kunsztownie haftowane na gorsetach, zapaskach, koszulach, zachwycają niezmiennie i ponadczasowo, co też można zobaczyć na wystawie.

Wystawa utworzona została ze zbiorów Muzeum w Przeworsku, Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, Muzeum Historii Medycyny we Fromborku, Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Czarnej oraz ze zbiorów prywatnych: Ryszarda Kapusty, Jana Kielara, Wojciecha Kruka, Jana Marczaka, Stanisława Miary, Józefa Rachwała, Jolanty Sagan-Thomas, Dariusza Zygmunta i Teresy Żołyniak.

Ekspozycja czynna będzie do końca września.

Opr. DP/fot. Jolanta Sagan-Thomas

 

Zaplanowano budowę kolejnych bezpiecznych przejść dla pieszych.

0

Pierwsze tego typu aktywne przejście dla pieszych uruchomiono w Jarosławiu na ul. 3-go Maja w zeszłym roku. Kolejne dwa mają pojawić się do końca listopada tego roku.

 

Jak podaje Kancelaria Burmistrza Miasta, przejścia powstaną w miejscach już istniejących. Pierwsze z nich znajduje się przy Parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Jarosławiu (ul 3-go Maja 12), drugie leży w pobliżu Parafii Chrystusa Króla (3-go Maja 49).

Przewidywany koszt inwestycji to 170 tys. złotych. Miasto wnioskowało o dofinansowanie projektu w kwocie 100 tys. złotych. Przejścia wyposażone są w czujniki ruchu, które uruchamiają światła poprawiające widoczność pieszych.

Aktywne przejście dla pieszych ma również pojawić się w Radymnie przy ulicy Lwowskiej. Na stronie internetowej Urzędu Miasta Radymno pojawiała się informacja o otrzymaniu na ten cel dofinansowania ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Jakub Rzeźnik/Fot. UM Jarosław

 

 

Jak odsłaniano pomnik

0

W ramach obchodów święta 22 lipca i 25-lecia PRL-u oraz rocznicy wyzwolenia Przeworska spod okupacji hitlerowskiej, w 1969 r. w Przeworsku odsłonięty został Pomnik Walki i Męczeństwa (dziś Pomnik Milenijny).

 

Lokalna prasa donosiła wówczas, że pod lokalizację pomnika przekazano najpiękniejszy plac w Przeworsku. Autorem projektu pomnika był znany jarosławski artysta Edward Kieferling. Koszt budowy pomnika wyniósł 500 tys. zł, finansowany z „dobrowolnych” wpłat mieszkańców Przeworska i powiatu przeworskiego, zakładów pracy, kółek rolniczych, szkół oraz z dotacji Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Przeworsku i z Centralnego Funduszu Budowy Pomników z Warszawy. Na placu w nowopowstającym centrum miasta zgromadziły się tysięczne rzesze mieszkańców miasta – weterani ruchu robotniczego i ludowego, kombatanci II wojny światowej, działacze partyjni, załogi miejscowych zakładów pracy i instytucji, liczna młodzież. Przybyli również: I sekretarz KW w Rzeszowie Władysław Kruczek, prezes WK ZSL Leopold Szydłowski, wiceprezes WK SD Franciszek Błoński, przewodniczący Prezydium WRN Franciszek Dąbal, przewodniczący ZO ZBoWiD Józef Tkaczow, poseł na sejm Mieczysław Kaczor, redaktor naczelny tygodnika „Rada Narodowa” Michał Szpringer i inni. Wśród zaproszonych gości była również delegacja radziecka z Drohobycza. [Uroczystości w Przeworsku dla uczczenia 25-lecia PRL, „Nowiny Rzeszowskie”, nr 193, 28 lipca 1969 r.]

Pomnik odsłonił Władysław Kruczek, członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego, I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Przyjął też meldunki sztafet z miejscowości powiatu przeworskiego, które przywiozły urny z ziemią z miejsc walk, które W. Kruczek i F. Dąbal wmurowali do jednej wielkiej urny przed pomnikiem. Kompania honorowa Wojska Polskiego i orkiestra złożyła raport Władysławowi   Kruczkowi. Podczas uroczystości Michał Szpringer wręczył przewodniczącemu Miejskiej Rady Narodowej Antoniemu Pieli dyplom, za zajęcie II miejsca w konkursie miast o tytuł „Mistrza Gospodarności”. Uroczystemu odsłonięciu pomnika towarzyszyły występy Zespołu Pieśni i Tańca Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, kapeli Polskiego Radia w Rzeszowie oraz miejscowych zespołów. Po południu odbyła się zabawa ogrodowa i imprezy sportowe, a w klubie cukrowni spotkanie władz wojewódzkich i powiatowych z W. Kruczkiem.

 

Opr. Małgorzata Wołoszyn

Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy

fot. Tadeusz Michno

Z cyklu: „Cudze chwalicie Jarosławia nie znacie”: Kamienica „krawców” Grunwaldzka 26

0

Kamienica została wybudowana w 1893 roku na parceli należącej wcześniej do dr. Adolfa Dietziusa przez Wawrzyńca Korhedera i w tym samym roku stała się własnością Leopolda Goldfingera.

 

W 1901 roku kamienicę kupił Jan Pacak wraz z żoną Karoliną. W 1935 roku część kamienicy nabył Edward Kucharski i w narożu parteru założył aptekę, zwaną potocznie „Apteką Kucharskiego pod Gwiazdą”. Później zamieniono ten lokal na zakład fryzjerski i z tego powodu zniszczono bezpowrotnie poprzednie, cenne wyposażenie. W południowym skrzydle w okresie międzywojennym mieściła się cukiernia „Hempla”. W sezonie letnim cukiernia użytkowała zadaszony ażurowy pawilon, zwany potocznie „.Tramwajem”. W późniejszym okresie zadaszenie przeniesiono na teren parku miejskiego, gdzie zostało bezpowrotnie zniszczone z powodu braku odpowiedniego zakonserwowania. Podobnych sytuacji na przestrzeni czasu wydarzyło się wiele. W części lokalu Hempla znajdował się Klub Mieszczański, takie drugie kasyno z dobrze wyposażoną czytelnią dzienników i czasopism. W kamienicy tej mieścił się też sklep z obuwiem, który prowadził Józef Koba.

Kamienica usytuowana jest w narożu ulic Grunwaldzkiej i Kraszewskiego. Posiada bardzo urozmaiconą bryłę i bogaty wystrój elewacji, o przewadze detali barokowych oraz motywów renesansu francuskiego, zgodnie z panującą modą końca XIX i początku XX wieku. Budynek posiada dwa piętra z dwoma frontami na rzucie zbliżonym w kształcie do litery „C” Nakryty jest dachem z kopułą w narożu i wieżami w formie belwederów na końcu skrzydeł. Typ kamienicy narożnej, zwieńczonej kopułą nie należał do rzadkości w tamtym czasie. Niektóre elementy nawiązują do form francuskich w architekturze Lwowa. Przez historyków sztuki określana jest secesją wiedeńską. Od 1898 roku budynek należał do Jana Pacaka seniora., właściciela firmy krawieckiej, szyjącej mundury wojskowe i ubrania cywilne   oraz składu sukna, przyborów uniformowych i cywilnych. W latach 30 XX wieku należała do Jana Pacaka juniora, który prowadził restaurację Adria, natomiast Adolf Kulmann sklep z kosmetykami, fajansami i kryształami. W kamienicy przez pewien czas mieszkał znany w Jarosławiu dr Jan Dyszyński. Obecnie w dawnej aptece Kucharskich również mieści się apteka. Jarosławska kamienica przy Grunwaldzkiej 26 stanowi niewątpliwie ozdobę jednej z głównych ulic miasta.

Jerzy Czechowicz