Strona główna Blog Strona 440

Nie próżnują

0

TENIS STOŁOWY: Uczniowie Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Jarosławiu i zawodnicy jarosławskiego klubu – Anna Brzyska, Dawid Jadam oraz Szymon Brud podczas wakacji nie próżnują i przygotowują się do nowego sezonu.

 

– W tenisie stołowym nie ma dużo czasu na odpoczynek. W wakacje najlepsi młodzi zawodnicy w naszym kraju ciężko pracują, aby zdobywać medale w sezonie – mówi Mateusz Czernik, trener jarosławskiej Akademii Tenisa Stołowego. Mimo, że okres wakacyjny to czas na zbudowanie wysokiej formy, to już na bardzo dobrym poziomie gra Dawid Jadam. Zawodnik klubu z Jarosławia świetnie prezentował się podczas zgrupowania reprezentacji Polski juniorów w Ostródzie, gdzie był jednym z najmłodszych uczestników. Podczas obozu na Warmii i Mazurach odbyły się dwa turnieje kontrolne, podczas których Jadam dwukrotnie zajął bardzo wysokie czwarte miejsce. Na zgrupowaniu reprezentacji Polski kadetek i kadetów przebywają aktualnie liderka europejskiej listy do lat 15 – Anna Brzyska, Dawid Jadam i Szymon Brud. – Jesteśmy w Gdańsku, potem czeka nas kilka dni odpoczynku i powrót do jednego z największego ośrodków tenisa stołowego w naszym kraju. Bardzo zależy nam, aby jakość treningów była na najwyższym poziomie – dodaje Czernik. Pandemia koronawirusa, która od początku roku paraliżuje świat, mocno skomplikowała terminarz zawodów tenisa stołowego. Od września rozgrywane będą zaległe turnieje mistrzowskie, które zostały przełożone z pierwszej połowy roku. – Anna i Szymon we wrześniu wystąpią w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Kraśniku, a Dawida czekają Mistrzostwa Polski młodzików w Krośnie. Póki co, nie wiadomo jak będzie wyglądała sytuacja z turniejami międzynarodowymi – informuje Mateusz Czernik. Jeśli sytuacja z koronawirusem pozwoli, to w październiku Annę Brzyską czeka start w niezwykle prestiżowym turnieju Europe Youth Top 10, którego gospodarzem będzie Berlin.

 

Mistrzostwa Koła „Jarosław – Miasto”

0
org.

Na zbiorniku „Sportowy – Babionka” odbyły się wędkarskie zawody spławikowe o mistrzostwo koła „Jarosław – Miasto”.

 

W rywalizacji wzięło udział 20 zawodników w trzech kategoriach: senior, kobiety oraz młodzież. Otwarcia mistrzostw dokonał prezes koła „Jarosław – Miasto” Józef  Maziarek, który przewodniczył zawodom.  W skład sędziów wchodzili: sędzia główny – Kazimierz Zielonka oraz sędziowie sektorowi Jacek Bukowy i Adam Działo. Koło gościło również młodzieżowego członka kadry narodowej w kat. U15 – Huberta Nater z koła Jaz Przeworsk.

 

Najlepsi w kategoriach

 

Senior

1 miejsce – Daniel Świerk

2 miejsce – Tomasz Sztych

3 miejsce – Marian Franczuk

 

Kobiety

1 miejsce – Aleksandra Sztych

2 miejsce – Natalia Kaczmarz /juniorka/

 

Kat. młodzież /U15 kadet/

1 miejsce – Oskar Buczko

2 miejsce – Gracjan Kornakiewicz

– Karol Dul

 

 

Aktywne wakacje

0
org.

Wójt Gminy Zarzecze, Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w tej miejscowości a także kluby sportowe z terenu gminy GAP, „Badminton” i Koliber Zarzecze były organizatorami aktywnego wypoczynku dla dzieci.

 

W półkolonii, która odbywała się między innymi na terenach GOSiR wzięła udział 35 osobowa grupa dzieci i młodzieży z terenu Gminy Zarzecze. Podczas pięciu dni atrakcji uczestnicy aktywnego wypoczynku uczestniczyli w zajęciach ruchowych, pokazie pierwszej pomocy, zajęciach artystycznych oraz uczyły się strzelać na multimedialnej strzelnicy. Półkolonia miała również charakter wyjazdowy, do Łańcuta i Krakowa. Końcowym etapem półkolonii była olimpiada sportowa oraz oficjalne zakończenie w którym udział wziął Wójt Gminy Zarzecze Tomasz Bury, Przewodnicząca Rady Gminy Zarzecze Małgorzata Byrwa, Dyrektor Centrum Kultury Barbara Szczygieł oraz Dyrektor Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zarzeczu Łukasz Laska.

 

Niepełnosprawni też płacą

0

Niepełnosprawni korzystający z parkingu przed dworcem PKP w Jarosławiu muszą uiszczać opłaty za wyznaczone dla nich miejsca parkingowe. Po zgłoszeniu problemu przez jednego z Czytelników władze przedsiębiorstwa zarządzającego parkingiem chcą poszukać innego rozwiązania.

 

– Jestem osoba niepełnosprawną. W ostatnim czasie miałem okazję korzystać z parkingu przed dworcem PKP w Jarosławiu, na którym nie tak dawno wprowadzone zostały opłaty. Na parkingu tym wydzielone zostały również trzy miejsca postojowe dla osób niepełnosprawnych. Sprawą, która mnie zbulwersowała był fakt pobierania opłat również od takich osób. Podróżuję trochę po Polsce i nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką sytuacją – mówi dzwoniący do Redakcji mężczyzna.

Jak wyjaśnia prezes jarosławskiego PWiK, które zarządza parkingiem przed budynkiem dworca PKP pobieranie opłat za parkowanie odbywa się na podstawie obowiązującego regulaminu.

– Za pierwsze 30 minut parkowania nie jest pobierana opłata. Warto mieć na uwadze, że są to miejsca parkingowe, a nie postojowe, a ich celem jest ułatwienie korzystania z usług oferowanych w budynku dworca PKP. Przed parkingiem znajdują się natomiast 3 wyznaczone miejsca, które są bezpłatne – mówi Andrzej Wysocki, prezes PWiK.

Niestety miejsca te z reguły są zajęte. Dlatego też prezes A. Wysocki prosi osobę, która zgłaszała problem o kontakt z PWiK-iem, celem znalezienia rozwiązania, które będzie satysfakcjonowało obie strony.

EK

 

Czytaj w papierowym wydaniu

Rząd wprowadza nową opłatę – wymiana oleju silnikowego będzie droższa

0

Opłata depozytowa, którą poniosą kierowcy kupujący olej silnikowy, będzie uiszczana przy zakupie produktów smarownych. Przewidywany koszt to między 5 a 10 złotych za litr.

 

Kwota ma wrócić do kieszeni kierowcy, po zwrocie zużytego oleju spuszczonego z samochodu. Zwrotu będzie można dokonać w racjonalnym, niezbyt odległym terminie po okazaniu dokumentu potwierdzającego pobranie. W przypadku zakupu oleju w serwisie, w którym zostanie on od razu zmieniony, kaucja będzie mogła zostać pominięta. Nakłada to nowe obowiązki na sprzedawców i warsztaty samochodowe. Punkty, w których można zakupić bądź wymienić olej będą zobowiązane przyjąć zużyty, lub wskazać miejsce, gdzie można go zwrócić. Dotyczyć to będzie również sprzedawców internetowych. Najbardziej odczują opłatę ci kierowcy, którzy ze względu na specyfikę pojazdu i sposób użytkowania, zmuszeni są uzupełniać ubytki olejowe. Zużycie oleju w procesie spalania sprawi, że nie da się go podczas wymiany odzyskać w całości. Projekt ten ma w założeniu ograniczyć wykorzystywanie przepracowanego oleju jako środka opałowego. Jego celem jest również redukcja strat budżetowych, wynikających z działalności szarej strefy.

Przepisy mają wejść w życie w styczniu 2021, a szczegółowy projekt będzie przedstawiony we wrześniu br.

Jakub Rzeźnik

 

Utrudniała mu kontakt z dzieckiem. Sprawa trafiła do sądu

0

– Matka wbrew zawartej ugodzie wielokrotnie i uporczywie uniemożliwiała ojcu kontakt z dzieckiem działając złośliwe – stwierdzili jarosławscy policjanci zajmujący się rodzinnym dramatem i skierowali sprawę do sądu.

 

Uporczywe utrudnianie spotkań z dziećmi, a nawet całkowite odsuniecie od jakiegokolwiek kontaktu   przez jednego z rodziców to problem, który dodatkowo nasilił się w okresie pandemii i związanych z nią obostrzeń. Taką sytuację opisywaliśmy kilka tygodniu temu w nr 23 Gazety Jarosławskiej. –Najgorsze, że znikąd nie ma pomocy. Niby wszyscy są po mojej stronie ale rozkładają ręce. Niewyobrażalna tragedia – żalił się wtedy ojciec, który nie mógł widzieć się z synem. Sprawą zajmował się sąd. Interweniowali policjanci. Ojciec bezskutecznie dochodził swoich praw, aż w końcu pojawiło się światełko nadziei.

Pod koniec lipca policjanci z KPP w Jarosławiu zawiadomili go, że do Sądu Rejonowego w Jarosławiu został skierowany wniosek przeciwko jego byłej partnerce. Zarzucają jej, że od ponad roku złośliwie niepokoiła byłego partnera chcąc mu dokuczyć. Wielokrotnie też uniemożliwiała mu kontakt z synem, a gdy on zawiadamiał o utrudnieniach policję ona złośliwie kierowała wobec niego zawiadomienia o spowodowaniu bezpodstawnej interwencji. Kobieta będzie odpowiadać za czyn z art. 107 kodeksu wykroczeń, który mówi, że karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany podlega każdy kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi.

Ponieważ nieporozumienia pojawiające się między rodzicami po rozstaniu mają często delikatny charakter, a ojcowie są często na przegranej pozycji takie rozwiązanie sprawy pojawia się sporadycznie.

Tego typu problemy rozrosły się w dobie epidemii do potężnych rozmiarów. Jedni wykorzystują obostrzenia by dokuczyć byłym partnerom. Inni zwyczajnie się boją. Rzecznik Praw Dziecka ostrzega, że utrudnianie kontaktów jest naruszeniem prawa i traktowaniem dziecka jak przedmiot. Resort sprawiedliwości grozi nawet karami i uderzeniem po kieszeni rodziców, którzy utrudniają kontakt. Odsunięci od dzieci szukają ratunku wszędzie. Skierowanie wniosku do sądu przez jarosławskich policjantów daje nadzieję, że te dość drażliwe sprawy będą znajdować optymalne rozwiązania z równym traktowaniem obojga rodziców.

erka

 

Czytaj w papierowym wydaniu

Z cyklu: „Cudze chwalicie Jarosławia nie znacie”: Dom Żołnierza Polskiego w Jarosławiu

0

Decyzja o wybudowaniu domu zapadła pod koniec 1924 roku. Władze cywilne Jarosławia zgłosiły propozycję budowy takiego obiektu, którą poparły powiaty: Lubaczów, Przemyśl i Nisko. Zawiązał się komitet na czele którego stanął marszałek powiatu jarosławskiego dr Marian Lisowiecki, zastępcą został Bruno Gruszka, poseł na Sejm RP Ziemi Przemyskiej. W skład komitetu wszedł również dowódca 24 Dywizji Piechoty w Jarosławiu gen. Jan Hempel i inni.

 

Komitet zwrócił się do władz wojskowych o wytypowanie placu pod budowę Domu Żołnierza. Budowę planowano rozpocząć wiosną 1925 roku. By zdobyć odpowiednie fundusze organizowano koncerty, festyny itp. Kadra zawodowa pułków stacjonujących w Jarosławiu dobrowolnie opodatkowała się. Rozprowadzane były też cegiełki. Dom Żołnierza miał być okazałym gmachem, jednym z najbardziej reprezentacyjnych w Jarosławiu. Autorem projektu był Tadeusz Broniewski, wybitny architekt, w latach 1931- 1944 dyrektor Państwowej Szkoły Budownictwa w Jarosławiu, a następnie dziekan wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej. Budowę Domu rozpoczęto pod koniec 1925 roku, wówczas jeszcze nic nie wskazywało na to, że prace będą trwać aż 11 lat. Obiekt budowano bowiem w dobie największego kryzysu gospodarczego. Pod koniec 1936 roku budynek był gotowy do użytku i kosztował aż 500 tysięcy złotych, co było na tamte czasy kwotą zawrotną. Dom Żołnierza nazwano im. Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, którego popiersie ustawiono w holu budynku.W uroczystym otwarciu wziął udział m.in. gen. Wacław Wieczorkiewicz.

Zgodnie z planem na parterze budynku mieścił się kinoteatr, mający 500 miejsc siedzących, świetlica żołnierska i sale wykładowe oraz Wojskowy Klub Sportowy. Na piętrze znajdowało się ognisko podoficerskie, sala taneczna, czytelnia, biblioteka i pokoje gier. Wprawdzie dom został oficjalnie otwarty w 1936 roku, ale już wcześniej w 1933 roku w gotowych pomieszczeniach odbywały się akademie i koncerty, np. koncert tutejszego Koła Ligii Morskiej i Kolonialnej, natomiast w sali teatralnej miała miejsce uroczystość imienin Marszałka Piłsudskiego. Po otwarciu Domu staraniem miejscowego Koła Rodzin Wojskowych zaszczyciła nasze miasto Opera Lwowska oraz Filharmonia Lwowska. W sali koncertowej wystąpił także reprezentacyjny zespół operetkowy Poznańskiego Teatru Wielkiego. Staraniem Koła Pułkowego Trzeciaków (3 Pułk Piechoty Legionów) i Związku Legionistów Koła Jarosław odbyły się uroczyste obchody z okazji 20- tej rocznicy Rarańczy. Głównym punktem programu było przemówienie generała Mieczysława Boruty – Spiechowicza, ówczesnego dowódcy otwierającego drogę II Brygady ku upragnionej Wolności.

Podczas niemieckiej okupacji Dom Żołnierza Polskiego został zamieniony na niemiecki. W lipcu 1944 roku przed wejściem do Jarosławia drugiego okupanta, Niemcy spalili obiekt. W tym miejscu w 1966 roku wybudowano kino „Westerplatte” z restauracją „Kaskada”. Według ostatnich doniesień budynek ten ma zostać rozebrany i w jego miejscu   ma powstać nowy obiekt usługowo- handlowy. Dalsze losy tego budynku dopisze następne pokolenie.

Jerzy Czechowicz

 

Czytaj w papierowym wydaniu

 

Międzyludzka pomoc

0
All-focus

Powódź z 26 czerwca 2020 roku, która w okrutny sposób dotknęła Gminę Jawornik Polski oraz Miasto i Gminę Kańczuga wyzwoliła wielką międzyludzką solidarność. Ludzie, którzy   w wyniku nawałnicy często stracili cały dobytek życia nie zostali sami.

 

Oprócz pomocy rządowej , samorządowej oraz wsparcia z różnych instytucji, otrzymali i nadal otrzymują pomoc od zwykłych ludzi nawet z dalekich rejonów Polski. – Sam byłem zaskoczony, jak kilka dni po powodzi przyjechał pan z województwa łódzkiego sprinterem wypełnionym warzywami oraz rzeczami pierwszej pomocy. W telewizji usłyszał, że potrzebna jest pomoc powodzianom i postanowił bez wahania pomóc. Przyjechał do mnie i razem jeździliśmy po domach by bezpośrednio dostarczyć mieszkańcom potrzebnych im rzeczy. Wielu ludzi miało łzy w oczach – mówi sołtys Manasterza Mariusz Dubas.

Z okolicznych miejscowości zaczęła napływać pomoc dla poszkodowanych. – Z Rozborza k/Przeworska przyjechał samochód dostawczy pełen mebli, później chemii oraz sprzętów AGD. Przyjechali strażacy z Grzęski z Przemyśla samochód dostawczy z darami. Na cały weekend przyjechała jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Dębe Wielkich k/ Warszawy w sile 15 ludzi, by pomóc przy sprzątaniu koryta rzeki. Mogli sobie przecież w inny sposób spędzić weekend. Wiem, że była zbiórka organizowana w Studzianie, było też wsparcie z Kuryłówki – wylicza sołtys Manasterza i dodaje, że nie jest w stanie wymienić wszystkich, którzy pomogli. Powoli wszystko zaczyna wracać do normalności jednak pomoc ciągle jest potrzebna. Dotychczasowa pomoc na pewno nie zostanie zapomniana. – Chciałbym wyrazić wdzięczność za pomoc i zaangażowanie wszystkim ludziom dobrej woli. Dziękuję w imieniu mieszkańców, którzy zostali poszkodowani przez powódź – mówi sołtys Manasterza. W Manasterzu jak i w innych zalanych miejscowościach mieszkańcy doznali wielkiej międzyludzkiej pomocy, która pokazuje, że w trudnych momentach potrafimy się wzajemnie wspierać.

Marcin Sobczak

 

Czytaj w papierowym wydaniu

 

Miły upominek na start

0

Od 1 sierpnia dzieci, które przychodzą na świat w przeworskim szpitalu, otrzymują na powitanie symboliczną koszulkę z logo powiatu przeworskiego.

 

Koszulki ufundowane zostały przez Starostwo Powiatowe w Przeworsku, które zamawiając różnego rodzaju gadżety promocyjne, zamówiło też koszulki z logo Powiatu Przeworskiego. Te w najmniejszych rozmiarach postanowiono przekazać na oddział noworodkowy przeworskiego szpitala.

W pierwszym etapie przekazaliśmy 60 koszulek, ale nie wykluczamy, że przekażemy większą ich ilość, ponieważ akcja została bardzo pozytywnie odebrana przez kobiety rodzące w naszym szpitalu – poinformowała Joanna Mordarska, naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury, Promocji i Ochrony Zdrowia w Starostwie Powiatowym w Przeworsku.

DP/fot. SP ZOZ Przeworsk

Po ciemku

0

Takie mamy czasy, iż w dobie kanikuły żadnego potwora nie znaleziono, a przecież sezon ogórkowy miał to do siebie, że paskudy się pojawiały. Teraz ich rolę przejął koronawirus. Obracany na wszystkie strony i coraz bardziej zarażający. Warto zauważyć, że nikt go nie widział, więc walczymy z nim na ślepo.

 

Często słychać zdanie, że tego kowida nie ma. Wymyślili go na górze, by nas lepiej kontrolować. Inni mówią, że wypuścili go w Chinach i na tym teraz kasę trzepią. Informacji o koronawirusie jest ogrom i są tak różne, że każdy znajdzie swoją. Podchodźmy do nich rozważnie. Inaczej możemy znaleźć się w tym samym położeniu co św. Tomasz, który uwierzył gdy dotknął. Takie bezpośrednie spotkanie z SARS-CoV- 2 może być nieciekawe. Tym bardziej, że dla niektórych okazało się zapowiedzią śmierci.

Wprowadzają zakazy i obostrzenia. Potem je luzują i znowu zakazują. Nikt nie ma pojęcia co będzie wolno jutro, a co nie. Przy okazji ministrowie i ich otoczenie dają nam do zrozumienia, że zakazy są po to by były, a przestrzeganie koniecznością nie jest. Potwierdzają to politycy, a nawet policja. Funkcjonariusze patrolują, ale znaleźć kogoś, kto został upomniany za brak maseczki graniczy z cudem, a cudem prawdziwym jest natrafienie na ukaranego za niestosowanie obostrzeń, chociaż mało kto je przestrzega. Wychodzimy więc z założenia, że wirus wirusem, życie życiem, a władza kłamie. W ubiegły czwartek mieszkańcy powiatu jarosławskiego dowiedzieli się, że są w żółtej strefie, czyli koronawirus bardziej tam zagraża i maseczka musi być non stop, a wesela mniejsze. Powiat przeworski jest zielony, czyli można luźniej. Jak jarosławski okazał się żółty, to służby zaczęły czesać bezmaseczkowców. O wiele za późno, choć mówi się, że lepiej późno niż wcale.

Wakacje powoli się kończą. Minister od szkoły orzekł, że uczniowie raczej wrócą do normalnych lekcji. Założył jednak, że mogą dalej uczyć się online, czyli z domu albo pobierać wiedzę trochę w szkole, a resztę z Internetu. Zaapelował też by ręce myć. Sam umył, a decyzję czy szkołę otworzyć zostawił dyrektorom. Jeśli wyjdzie coś nie tak, to rodzice na szefach placówek będą wieszać psy, a nie na ministrze.

Ostatnie dni wolnego można wykorzystać na zrealizowanie bonu turystycznego. 500 zł na dziecko to spora kwota. Trzeba tylko wyjechać i na rekreację tę kwotę przeznaczyć. Kto nie chce bądź nie może wyjeżdżać, a tych niezbyt mogących jest dość dużo, może bon upchnąć. Handel kwitnie, więc kłopotu nie będzie. Z weselem lepiej poczekać, chyba że ktoś już nie może. Ilość gości mogących się wspólnie bawić zmienia się znacznie częściej niż szybkość doręczenia zaproszenia przez pocztę. Jak młodzi nie zrobią zawsze wyjdzie źle. Zaproszą za dużo. Trzeba będzie kogoś nie wpuścić. Zaproszą za mało, to wujek który się wśród wybranych nie znalazł obrazi się na amen. Najlepiej zrobić zdalne przyjęcie. Sesje w gminach tak robią i się udają, to i wesele wyjdzie. Młodzi zaoszczędzą, bo muzykę każdy gość puści sobie według życzenia. Nikt po pijaku wracał nie będzie, bo zaprawi się u siebie, a sprawny grafik poskłada rodzinną fotkę z podesłanych portrecików.

Podsumowując. Powstał taki galimatias, że tylko wirusy rozumieją o co chodzi. Życzmy więc sobie odporności i rozumu. Wtedy przetrwamy.

Roman Kijanka

 

Czytaj w papierowym wydaniu