Niebawem rozpocznie się remont ulicy Kraszewskiego. Umowa z wykonawcą została już podpisana.
W połowie ubiegłego tygodnia burmistrz Waldemar Paluch w towarzystwie Macieja Łukaszka, dyrektora technicznego firmy Strabag Sp. z o. o. z Przuszkowa podpisał umowę na wykonanie przebudowy ulicy Kraszewskiego. Prace mają rozpocząć się już niebawem. Potrwają przez następne dwa lata.
– Wykonawca, któremu wkrótce przekażemy teren budowy, zobowiązał się zakończyć inwestycję wartą 8,7 mln zł brutto w październiku 2022 roku – poinformował burmistrz Waldemar Paluch na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Postanowienia umowy przewidują wykonanie prac rozbiórkowych, przebudowę sieci energetycznej, teletechnicznej, kanalizacji deszczowej i sanitarnej, sieci wodociągowej, przebudowę gazociągów, oświetlenia ulicznego oraz wykonanie nowej nawierzchni. W ramach umowy powstanie też skrzyżowanie tzw. małe rondo, zatoki postojowe, miejsca postojowe dla samochodów osobowych, chodniki, ścieżki rowerowe i ciągi pieszo-rowerowe. Prace obejmą również wykonanie oznakowania poziomego i pionowego oraz nowych zieleńców.
Przypomnijmy, że o przebudowie ulicy Kraszewskiego było głośno w 2017 roku, kiedy burmistrz przestawił plan remontu tej ulicy. Planowana inwestycja budziła wówczas sprzeciw radnych oraz mieszkańców, którzy obawiali się m.in. wycinki rosnących tam drzew oraz zwiększenia natężenia ruchu na tej ulicy.
Mija właśnie pół roku, odkąd w Polsce ogłoszono stan pandemii. Codziennie słyszymy nowe raporty o kolejnych zakażonych oraz zmarłych, u których stwierdzono obecność COVID-19. Wszyscy, mniej lub bardziej, musieliśmy się przystosować do nowej rzeczywistości, w której przyszło nam funkcjonować. Wielu z nas czytając codzienne raporty, nie wyobraża sobie, jak naprawdę wygląda praca na pierwszej linii walki z koronawirusem, jak np. na Oddziale Obserwacyjno-Zakaźnym jarosławskiego COM…
Od początku pandemii jarosławski Oddział Zakaźny hospitalizował ok. 450 chorych i pobrał ok. 2.500 wymazów w kierunku wirusa SARS CoV-2 – warto w tym miejscu wspomnieć, że nie były to tylko wymazy pochodzące od mieszkańców Jarosławia, ale i z miast takich jak m.in. Rzeszów, Leżajsk, Łańcut, Lubaczów czy Przeworsk. Dodatnich wyników wykazano ok. 400. Na Oddziale są również hospitalizowani pacjenci z koronawirusem z ogniska w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym jarosławskiego szpitala. Takich pacjentów od 8 sierpnia było czternastu, chorzy z ujemnymi wynikami sukcesywnie przekazywani są z powrotem do ZOL. Od marca w COM w Jarosławiu zmarło 6 osób z potwierdzonym COVID-19.
Ordynator Małgorzata Dankiewicz.
Trudne pół roku
– Mija właśnie pół roku pracy w warunkach pandemii, do których musieliśmy się przystosować. Przed nami trudny okres jesienny, gdzie COVID-19 może nakładać się na inne sezonowe infekcje dróg oddechowych, w tym grypę – mówi ordynator Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego, lek. Małgorzata Dankiewicz.
Jak informuje Ordynator Oddziału Zakaźnego, oddział praktycznie cały czas jest pełny, ponadto stara się też przyjmować pacjentów, którzy trafiają na SOR i trzeba wykluczyć u nich zakażenie, zanim trafią na inne oddziały.
Codzienne komunikaty to suche liczby, a tak naprawdę mało kto zastanawia się, że za nimi stoją ludzie z krwi i kości – m.in. personel, który codziennie ciężko naraża się. Są to tacy sami ludzie jak my, którzy też się boją, mają rodziny, dzieci, czy starsze osoby w domu.
– Chciałabym podkreślić duże zaangażowanie i oddanie dla chorych całego personelu Oddziału Zakaźnego, szczególnie naszych pań pielęgniarek, które od pół roku wykonują swoją pracę w szczególnie trudnych warunkach, spędzają przy chorych wiele godzin, ubrane szczelnie w stroje ochronne. Tą drogą chciałabym im za to serdecznie podziękować – dodaje M. Dankiewicz.
Codzienność na oddziale
Na oddziale sale są używane jako izolatki. O odwiedzinach oczywiście nie ma mowy. Jeśli jest dwóch pacjentów „dodatnich”, tak jak np. z ogniska w ZOL-u, wtedy kładzie się ich razem na dwuosobowej sali. Jeśli są to tylko podejrzenia o zakażenie, wówczas pacjent jest sam na sali. Personel oddziału cały czas pracuje w fartuchach i maseczkach, natomiast do chorych zakłada kombinezony ochronne i w nich wykonuje wszystkie czynności przy pacjentach.
– Mamy sale ze śluzami, więc tam przebieramy się i na korytarz wychodzimy już tylko w fartuchach jednorazowych. Cały czas działają też lampy wiruso- i bakteriobójcze, osobne w śluzach i osobne na korytarzu oraz oczyszczacze powietrza – opowiada Ordynator Oddziału dodając, że sprzętu ani ubrań ochronnych na razie im nie brakuje.
– Chcemy serdecznie podziękować wszystkim sponsorom. Wiele osób nam pomogło, dostaliśmy m.in. środki na ubrania ochronne, jedna z firm zrobiła nam śluzy, a od pana Andrzeja Szarka codziennie przez pół roku dostajemy obiady, to bardzo miłe. Nie sposób wymienić tu wszystkich, ale bardzo im dziękujemy – mówi personel Oddziału dziękując przy okazji także kolegom z innych oddziałów za dobrą współpracę oraz wszystkim, którzy ich wspierają.
Dla pacjentów ważne powinno też być to, że na Oddziale, mimo kontaktu z chorymi, nikt się nie zakaził. Personel jest regularnie badany, nie ma żadnego zakażenia, które wyszłoby z oddziału, dopełniane są wszelkie procedury. Oddziałowi bardzo dobrze układa się też współpraca z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Jarosławiu.
– Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy z chorobami zakaźnymi, ale czegoś takiego nie było od stu lat. Kiedy była świńska, czy ptasia grypa, też ludzie bali się, ale teraz jest to coś, czego nigdy nie było. Też się boimy, ale idziemy i leczymy. Na Oddziale jest tylko czwórka lekarzy tzw. zakaźników. Było nas za mało, na szczęście do pomocy dobrowolnie zgłosiło się kilku lekarzy z innych oddziałów oraz dwoje rezydentów. Więcej chętnych nie było. Nie zdarzyło się też, by ktoś kto mówił, że maseczki są niepotrzebne, bo wirusa tak naprawdę nie ma, przyszedł i zaproponował, że np. przyjdzie karmić ludzi na oddziale, czy po prostu zechce spędzić z nimi trochę czasu– mówi M. Dankiewicz i wspomina o przypadku młodego, 27-letniego mężczyzny, który zaraził się koronawirusem i przechodził ciężkie zapalenie płuc. Został odesłany do Łańcuta. To tylko potwierdza, że wirus dotyka nie tylko starszych i schorowanych i nie można go lekceważyć.
Jesień może być ciężka
Jesień coraz bliżej, a wraz z nią infekcje dróg oddechowych. Ludzie boją się, że trudno będzie im odróżnić objawy zakażenia wirusem od grypy. Boją się też, że mogą zostać błędnie zdiagnozowani. Jakie są w tym zakresie wytyczne Ministerstwa Zdrowia?
– Jeśli pacjent będzie mieć objawy infekcji dróg oddechowych, powinien zadzwonić do lekarza rodzinnego, który przeprowadzi z nim wywiad i jeśli objawy potrwają dłużej niż trzy dni, dostanie skierowanie na wymaz. Jeśli u pacjenta wyjdzie COVID-19 dodatni, skierowany zostanie do Oddziału Zakaźnego, jak będzie ujemny, będzie leczony w kierunku grypy. Taki jest plan Ministerstwa Zdrowia, bez badania jednoznacznie nie da się niczego wykluczyć, a inne choroby przecież nie znikły – tłumaczy nasza rozmówczyni.
Personel Oddziału zdaje sobie sprawę, że sezon jesienno-zimowy będzie ciężką połową roku, dlatego też zaleca szczepienia przeciwko grypie. Mogą one zminimalizować prawdopodobieństwo równoległego zakażenia wirusem grypy i SARS CoV-2, co jest możliwe, a połączenie takie może skutkować bardzo ciężkim przebiegiem choroby. Poza tym raczej nikt z grypą nie chciałby pewnie leczyć się na oddziale, gdzie będą też leczyć koronawirusa. Żeby więc uniknąć hospitalizacji w okresie epidemii, zaleca się szczepienia, oczywiście jeśli nikt nie ma ku temu przeciwwskazań.
Tygodniowy raport o koronawirusie
Wirus zdaje się nie odpuszczać tak łatwo mieszkańcom naszych powiatów. Dodatkowo, powiat przeworski od piątku znajduje się w tzw. żółtej strefie – jako jedyny powiat z dodatkowymi obostrzeniami na Podkarpaciu. W liczbie nowych zakażeń goni go jednak powiat jarosławski. Od 1 do 7 września w powiecie przeworskim wykryto 27 przypadków zakażeń. W powiecie jarosławskim – 24. W Łańcucie 1 września zmarł 89-letni mieszkaniec powiatu przeworskiego. To pierwsza ofiara śmiertelna z tego powiatu związana z zakażeniem koronawirusem.
W ogniskach na terenie naszych powiatów nie odnotowano nowych przypadków. W ZOL COM w Jarosławiu do 31.08. potwierdzono łącznie 36 pozytywnych wyników. Zakład odzieżowy w Przeworsku, gdzie pozytywny wynik stwierdzono u 39 osób (24 pracowników, 15 osób z kontaktu), wznowił już działalność. Od 25.08. nie potwierdzono tam nowych przypadków.
Założycielką Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP w 1854 roku była Błogosławiona Matka Marcelina Darowska. Pierwszą siedzibą był Jazłowiec (obecnie Ukraina). Na terenie obecnego Podkarpacia Matka Darowska miała do wyboru kilka propozycji, jak: Jasło, Krosno, Zagórz, czy Krasiczyn, wybrała Jarosław, budując w latach 1873-1875 na przedmieściu Głębokim wspaniały klasztor z kaplica i założeniem ogrodowo- parkowym.
Klasztor jest najstarsza placówką Zgromadzenia w obecnych granicach Polski. W klasztornej bryle wyróżnia się pod względem architektonicznym kaplica pw. „Niepokalanego Poczęcia”, według projektu lwowskiego architekta Kuhne i realizacji inż. Kołodziejskiego z Krakowa. Kaplicę ukończono w 1876 roku, znajduje się ona w narożu południowej części klasztornego skrzydła, powiązanego bezpośrednio z całością założenia. Wnętrze kaplicy wyraźnie wyróżnia się spośród wszystkich kaplic w Jarosławiu. Wysokość kaplicy to 13 m, długość 16,7 m, szerokość 10,8 m. Zakrystia znajduje się poza kaplicą w jednym z pomieszczeń klasztoru. Wzdłuż trzech ścian umieszczone są drewniane, dwupoziomowe stalle przeznaczone dla Sióstr. Na ołtarzem znajduje się nisza, oprawiona bogato złoconą neorenesansową ramą, wykonaną w Wiedniu w kształcie wiszącego ołtarza.
W niszy umieszczony jest posąg Matki Boskiej Niepokalanej, dłuta Oskara Sosnowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy XIX wieku, autora ponad 120 posągów, popiersi i płaskorzeźb. Figura jest darem artysty dla jarosławskiego klasztoru, przywieziona w 1875 roku, o wymiarach 195x60x47 cm, wykona z marmuru karraryjskiego. Bliźniaczy posąg został wykonany księżom zmartwychstańcom w Rzymie obok słynnych schodów hiszpańskich. Marmurowy ołtarz w kaplicy posiada formę pięknie rzeźbionego sarkofagu z wykonaną w gipsie sceną przedstawiającą Wieczerzę Pańską.
Tak jak ułani z 14 pułku przypisali MB w Jarosławiu zwycięstwo nad bolszewikami 11- 13 lipca 1919 roku, tak w 1946 roku założono koronę na głowę jarosławskiej figury, jako votum za ocalenie klasztoru podczas II wojny światowej. W kaplicy znajduje się wieczna lampka, ufundowana ze składek uczestników jednej z pielgrzymek w 1913 roku. Byli to unici, grekokatolicy z Rosji, prześladowani za wiarę, nie chcieli przejść na prawosławie. Pragnęli przedostać się na stronę Galicji, teren austriacki. W jarosławskim klasztorze kilkanaście młodych kobiet przystąpiło do Zgromadzenia. Architektura kaplicy nawiązuje do klasycyzującego baroku włoskiego. Ściana zewnętrzna od strony prezbiterium posiada piękną i harmonijną elewację o podziałach horyzontalnych. Poniżej trójkątnego tympanonu powierzchnię ściany podzielono czteroma pilastrami, opartymi na cokołach. W środkowej części znajduje się kilkumetrowy, drewniany krzyż z żelazna figurą ukrzyżowanego Chrystusa. W bocznych częściach w absydach znajdują się kamienne posągi św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. W okresie okupacji kaplica miała być przeznaczona na salę kinową lub wykładową.
Artykuł można uzupełnić ciekawostką o potężnym wiązie, jaki rósł do lat siedemdziesiątych XX wieku przed gankiem klasztoru od strony Sanu. Spłonął od pioruna. Pamiętał czasy ks. Piotra Skargi, który w jego cieniu napisał „Żywoty Świętych” i prawdopodobnie „Kazania sejmowe”. Pamiętał również kapelana, historyka O Waleriana Kalinkę, piszącego „Sejm Czteroletni” (1880).
Tuż przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego odbyły się uroczystości wręczenia aktów nadania stopnia nauczyciela mianowanego oraz powierzenia obowiązków dyrektora w dwóch szkołach średnich.
Uroczystość w Starostwie Powiatowym odbyła się w poniedziałek, 31 sierpnia.
W piątek, 28 sierpnia burmistrz Waldemar Paluch wraz z zastępcą Dariuszem Traczem oraz dyrektor Wydziału Oświaty Renatą Chlebowską wręczyli akty nadania stopnia nauczyciela mianowanego ośmiu pracownikom szkół podstawowych podległych miastu.
W Przeworsku z rąk burmistrza Leszka Kisiela akt mianowania odebrała Wioletta Jaskuła.
Akty otrzymali: Marek Demski (SP nr 4), Aneta Lenart (SP nr 4), Maria Krzanowska (SP nr 4), Katarzyna Kasprzyk (SP nr 11 z Oddziałami Integracyjnymi), Jolanta Ryzner (SP nr 6), Małgorzata Żabińska (SP nr 10), Anna Skrzypska (MP nr 11), Magdalena Szylar (SP nr 1). W Przeworsku z rąk burmistrza Leszka Kisiela akt mianowania odebrała Wioletta Jaskuła (SP nr 2).
W przeddzień rozpoczęcia nowego roku szkolnego podobna uroczystość odbyła się także w Starostwie Powiatowym w Jarosławiu. Stanisław Kłopot, starosta jarosławski w towarzystwie Marty Kurpiel, naczelnika edukacji starostwa powiatowego wręczył dokumenty potwierdzające przedłużenie sprawowania funkcji dyrektora Dorocie Dubaj-Wierzbińskiej (ZSSChiO w Jarosławiu), Adamowi Tomaszewskiemu (ZSTiO w Jarosławiu) oraz Bartłomiejowi Kordasowi. Akty awansu na wyższy stopień zawodowy (nauczyciela mianowanego) odebrali zaś Agnieszka Starzecka-Huk (Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna) i Robert Giec (I LO w Jarosławiu).
Niepubliczne punkty przedszkolne na terenie Gminy Zarzecze zakończyły działalność. Skutkiem tego jest większe zapotrzebowanie na wychowanie przedszkolne w placówkach publicznych. Wysokość opłat za pobyt dziecka w gminnych oddziałach przedszkolnych przy szkołach podstawowych ustalono 31 sierpnia br. na XXI nadzwyczajnej sesji Rady Gminy.
W poprzednim roku szkolnym 2019/2020 na terenie gminy Zarzecze działało 5 niepublicznych punktów przedszkolnych. Po ich zamknięciu do przedszkola publicznego oraz oddziałów przedszkolnych, tzw. „zerówek” przybyło 71 podopiecznych. –By wypełnić zapotrzebowanie, stworzono nowe oddziały przedszkolne i wydłużono czas pracy już istniejących – informuje Sylwia Mazur, dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Jednostek Budżetowych w Zarzeczu. Od września br. w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych w Maćkówce, Zarzeczu i Żurawiczkach godziny zajęć dla chętnych dzieci zostaną wydłużone zgodnie z zapotrzebowaniem rodziców. Uchwała przewiduje takie same stawki jak dla przedszkola publicznego ustalone w 2014 roku. Bezpłatne nauczanie przedszkolne odbywać się będzie w wymiarze 5 godzin dziennie. Opłata za dodatkowy czas wynosić będzie 1 zł za każdą rozpoczętą godzinę faktycznego pobytu dziecka w przedszkolu lub oddziale przedszkolnym. Częściowe zwolnienie z opłaty przysługuje w przypadku uczęszczania 2 i więcej dzieci z jednej rodziny. Na 2 dziecko upust wynosi 25% a na 3 i każde kolejne 50%.
Janusz Obłoza, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu informuje, że ulica Sikorskiego i Piekarska są już ukończone, a roboty przy podwójnym rondzie na Placu Mickiewicza już się rozpoczęły.
Dyrektor PZD w Jarosławiu odniósł się do felietonu „Jarosław miasto zdziwień” zamieszczonego w 36 numerze Gazety Jarosławskiej. Zaznaczył, że na skrzyżowaniu ukończonych już ulicach Sikorskiego i Piekarskiej nie było planowane rondo. Natomiast przebudowa ul. Lisińskiego powinna się zakończyć do 20 września br. – „Podwójne rondo” będzie na Placu Mickiewicza i roboty już się rozpoczęły od wymiany kanalizacji.Roboty na Placu Mickiewicza i ulicy Grunwaldzkiej nadzorowane są przez Urząd Miasta Jarosławia. – wyjaśnia J. Obłoza.
Z Wyjaśnień wynika, że ulica Sikorskiego jest już gotowa, a to że nie można z niej wyjechać na plac Mickiewicza przez skrzyżowanie przy banku jest spowodowane rozpoczętymi przygotowaniami do budowy ronda.
– Chcemy wznowić działalność Radawy, jeśli tylko sytuacja pozwoli – mówi Marian Ryznar, dementując krążące pogłoski na temat sprzedaży Gminnego Ośrodka Wypoczynku i Rekreacji w Radawie.
O zawieszeniu działalności GOWiR-u poinformował wójt podczas lutowej sesji Rady Gminy Wiązownica. Powodów tej decyzji było kilka. Kluczowym było jednak wycofanie się spółki energetycznej z dzierżawy turbiny na jazie. Na nieodwracalność tej decyzji wpłynęła również sytuacja epidemiologiczna. Te i kilka innych czynników doprowadziły do tego, że w Radawie nie odbywały się w tym roku żadne imprezy, ani wydarzenia kulturalne. Nieczynne było również kąpielisko.
Zawieszenie działalności ośrodka spowodowało, że zarówno wśród mieszkańców gminy, jak i okolicznych miejscowości zaczęły krążyć różnego rodzaju informacje, dotyczące sprzedaży ośrodka. Jedni mówili, że ośrodek został zakupiony przez właściciela znajdującego się tam hotelu, inni, że jego działalność będzie kontynuowana na zbiornikach wodnych leżących po drugiej stronie Sanu, również należących do gminy Wiązownica.
By rozwiać tego typu informacje, zapytaliśmy Wójta Gminy Wiązownica, o plany dotyczące Radawy. Wójt zapewnił, że ośrodek nadal znajduje się w rękach gminy.
– Jeśli tylko sytuacja pozwoli, zrobimy wszystko, aby działalność ośrodka została wznowiona – zapewnia Marian Ryznar, wójt gminy Wiązownica. – Wiele pracy i serca włożyłem, żeby to wszystko funkcjonowało. Nie pozwolę, aby moja praca i praca moich pracowników poszła na marne – wyjaśnia wójt.
Wójt nie ukrywa swojego żalu, do władz województwa, które przez te wszystkie lata nie dostrzegały wysiłków gminy. Wspomina problemy, które nie były dziełem przypadku. Nadmienia, że zyski z działalności ośrodka wbrew pozorom były niewielkie.
O pierwszej remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Sieteszy wiemy tylko tyle, że był to nieduży budynek z desek w formie szopy.
Kolejna remiza to również remiza drewniana zbita z desek, ale znacznie większa. Przechowywano w niej sikawkę czterokołową konną, sikawkę kubłową tzw. taczkową oraz pozostały sprzęt strażacki, a od roku 1960 także samochód marki Dodge, zakupiony od Jednostki Wojskowej w Łańcucie, którego kierowcą był druh Władysław Wiglusz.
Nowa remiza OSP Sietesz
Drewniana remiza służyła strażakom z Sieteszy dość długo, bo aż do 1970 r., do czasu wybudowania remizy murowanej mającej służyć nie tylko strażakom, ale i całej wsi. Budowa nowej remizy trwała kilka lat, już w 1963 r. zaczęto gromadzić materiał budowlany, następnie przystąpiono do opracowania dokumentacji technicznej, której projektantem był inż. Bronisław Rut. Przy budowie remizy w ramach czynu społecznego zaangażowana była młodzież ze Szkoły Podstawowej, pracownicy Gminnej Spółdzielni, pracownicy kasy SOP (Służba Ochrony Państwa), członkowie Koła ZMW (Związek Młodzieży Wiejskiej), Kółka Rolniczego, miejscowi gospodarze oraz wiele innych osób. 6 września 1970 r. oddano ją do użytku jako duży, obszerny Dom Strażaka, w którym znalazły się pomieszczenia: duża sala wraz ze sceną, sala mała, dyżurka, dwa garaże na samochody bojowe, pomieszczenia na magazyn podręczny oraz sala sprzedażowa.
Budynek remizy spełniał więc wielorakie funkcje dając jednocześnie źródło stałego dochodu, które przeznaczano na cele działalności strażackiej w Sieteszy.
Policjanci zatrzymali seryjnych włamywaczy, którzy dopuścili się kradzieży na terenie Jarosławia. W ręce mundurowych wpadł też paser, który kupował od nich nielegalny towar. Skradzione przedmioty zostały odzyskane przez funkcjonariuszy. Jest ich jednak więcej niż poszukiwali.
Policjanci z wydziału kryminalnego jarosławskiej komendy, od początku sierpnia pracowali nad sprawą serii kradzieży oraz włamania do altany ogrodowej, do których dochodziło na terenie Jarosławia.
– Łupem sprawców padały rowery oraz kosiarki spalinowe o łącznej wartości ponad 5 tys. zł. Policjanci ustalili sprawców tych czynów. Okazali się nimi: 34-latka i 30-latek, mieszkańcy Jarosławia. Kryminalni zatrzymali w tej sprawie także 38-letniego mieszkańca Jarosławia, pasera któremu złodzieje sprzedawali skradzione przedmioty. Podejrzani przyznali się do serii kradzieży oraz włamania – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu
Za przestępstwo kradzieży z włamaniem grozi do 10 lat pozbawienia wolności, natomiast za paserstwo do 5 lat pozbawienia wolności.
Rozpoznajesz swój rower?
Podczas przeszukania, w garażu pasera policjanci znaleźli kosiarki oraz rowery, których poszukiwali. Funkcjonariusze zabezpieczyli także części do rowerów oraz rowery, których kradzież nie została zgłoszona. Teraz ustalają czy zabezpieczone przedmioty pochodzą z przestępstwa.
– Osoby, które rozpoznają rowery widniejące na zdjęciu proszone są o kontakt z wydziałem kryminalnym Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu pod nr tel. 47 824 13 20 – mówi A. Długosz.
Więcej zdjęć można znaleźć na stronie internetowej Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu w zakładce: wydarzenia.
Stowarzyszenie Poszkodowanym w Wypadkach Komunikacyjnych „Bezpieczne życie” w Jarosławiu podarowało jarosławskiemu COM specjalistyczny sprzęt do monitorowania parametrów krwi.
Członkowie stowarzyszenia Józef Napora, starszy oficer policji, wykładowca w prywatnym Ośrodku Szkoleniowym Kierowców „Wiraż”, i Wacław Ochota, właściciel Ośrodka, złożyli na ręce Piotra Pochopienia, nowego dyrektora Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, akt darowizny. Do szpitala trafiło 10 pulsoksymetrów, czyli urządzeń pozwalających w sposób bezinwazyjny monitorowanie nasycenia krwi tlenem (saturacji) oraz tętna; a także 1 wideo-domofon, który ma trafić na oddział zakaźny, dzięki temu personel szpitala zyska pełną kontrolę nad tym, kto na taki oddział wchodzi. Wartość urządzeń to 2900 złotych. Józef Napora przedstawił pokrótce historię Stowarzyszenia. Funkcjonuje ono od 2005 roku. Licząca 17 członków organizacja pozarządowa wielokrotnie podejmowała podobne akcje. Zestawy ratownicze dla pogotowia ratunkowego, kardiomonitor i sprzęt do magnetoterapii. To tylko niektóre przykłady wsparcia służby zdrowia przez stowarzyszenie. Łączna wartość przekazanych przez nie urządzeń to blisko 30 tys. złotych. Zakupiono także 19 apteczek dla szkół podstawowych w Jarosławiu. Miały być przekazane placówkom w marcu, lecz te plany udaremniła pandemia. Czekają, aż będzie możliwe bezpieczne wręczenie przedstawicielom szkół. „Bezpieczne życie” swoją działalność finansuje głównie z odpisu 1% podatku dochodowego.