Strona główna Blog Strona 384

Na ulicach miast i wsi czuć już atmosferę świąt

0

W niedzielę, 6 grudnia w wielu miejscach powiatu jarosławskiego oraz przeworskiego po raz pierwszy rozbłysło oświetlenie świąteczne.

 

Na przełomie listopada i grudnia samorządy miast i gmin prowadziły przygotowania do świąt Bożego Narodzenia.

– Montaż świątecznej iluminacji na terenie miasta już się rozpoczął. W tym roku oświetlenie zostało wzbogacone o ponad 20 sztuk nowych latarniowców 3D (trójwymiarowych). Służby starają się przygotować oświetlenie tak, by zostało uruchomione z okazji Mikołajek 6 grudnia – informowała w ubiegłym tygodniu Iga Kmiecik, rzecznik prasowy Burmistrza Miasta Jarosławia.

Początkiem grudnia na sezon świąteczny gotowy był też Przeworsk.

– Ozdoby świąteczne zostały już zamontowane. Ich zaświecenie planujemy na 6 grudnia. Niestety w tym roku stan budżetu nie pozwala na zakup nowych ozdób – mówi Agnieszka Zakrzewska, sekretarz Miasta Przeworska.

W centralnych punktach miast i wsi zawieszone zostały lampki, a w niektórych miejscach stanęły choinki. Kolorowo zrobiło się m.in. w Radymnie, Pruchniku, Sieniawie czy Kańczudze, bowiem każdego roku zarówno gminy miejskie, jak i wiejskie dwoją się i troją by zachwycić swoich mieszkańców. Niewątpliwie największą radość sprawiają najmłodszym.

 

EK, fot. UM

 

 „Cudze chwalicie, powiatu jarosławskiego nie znacie”:  Kwatera Wielkiej Wojny w Bobrówce

0

Gromadząc materiały o wojennych cmentarzach w powiecie jarosławskim w 2002 roku, w Bobrówce spostrzegłem kilka elementów świadczących o istnieniu w tym miejscu pochówków żołnierskich.

 

W tym czasie było to pewne zaskoczenie, ponieważ kwatera nie była znana, nie występowała również w opracowaniach, dotyczących tego tematu. W związku z tym, że jest to przykład kwatery zapomnianej i z biegiem czasu zniszczonej zwracamy uwagę na nią wśród prawie 40 cmentarzy w powiecie jarosławskim.

Do miejsca pochowku w Bobrówce najlepiej z Jarosławia można dojechać przez Makowisko w kierunku torów kolejowych. Po prawej stronie drogi, przed pierwszą zabudową wsi widoczny jest parafialny cmentarz. Od strony południowej w części dawnego cmentarza greckokatolickiego widnieje fragment wolnego miejsca. Jest to miejsce po niewielkiej kwaterze o wymiarach 18 m x 5 m, na której szczęśliwie ocalały dwa oryginalne słupki ogrodzeniowe i jeden wspornik na ceramiczną tabliczkę z nazwiskiem i numerem pułku.

W sumie powinno być osiem słupków w odległości 6 m i dwa z bramką wejściową od północy. W kwaterze nie zachowały się żadne ziemne kopce grobowe , zapewne zniwelowane wskutek warunków atmosferycznych. Ekshumacji raczej nie przeprowadzono. Można domniemywać o istnieniu około 20 pochówków w dwóch rzędach. Znanych jest siedem nazwisk żołnierzy pochowanych w tym miejscu, sześciu grenadierówi jednego starszego szeregowca.

Wszyscy polegli 25 maja 1915 roku. Głównym akcentem architektonicznym tej kwatery była kamienna płyta umieszczona od strony drogi Makowisko- Bobrówka. Miałem okazję widzieć ją jeszcze w całości na swoim pierwotnym miejscu i jestem w stanie obecnie to miejsce wskazać. Z nieznanych przyczyn podjęto decyzję o przeniesieniu jej pod dwa drzewa. Gdy przystąpiono do wycinki drzew, płytę wyrzucono na zużyte znicze i zwiędłe wieńce, w wyniku czego pękła.

Na płycie w kształcie prostokąta widnieje napis o złamanej formie kreski literowej, posiadającej gotyckie wersaliki. Treść tablicy; „Naszym Towarzyszom z Pułków Gwardii Grenadierów: im. Cesarza Franciszka, im. Cesarza Aleksandra, im. Królowej Augusty, Pułku Pionierów nr 29, Gwardii Piechoty i 4 Pułku Gwardii Art. Pol.”. Obecnie pęknięta płyta znajduje się w rogu części na której złożono najstarsze nagrobki. 16 listopada 2020 r. udało mi się wraz z synem Jarosławem odnaleźć zniszczony fragment podstawy płyty z napisem „Bobrówka”. Ta część została przeniesiona obok płyty. Przy dobrej woli zainteresowanych stron kwaterę można odtworzyć, a przynajmniej ogrodzić, wzorując się na prawidłowym przykładzie w niedalekim Makowisku, wykorzystując zachowane oryginalne dwa słupki. Płytę należałoby umieścić na swoim właściwym miejscu. Trudności mogą wystąpić przy podstawie, bez której płyta nie będzie mogła stać w pionie.

 

Jerzy Czechowicz


	            

Pojechali dla dzieci

0

W niedzielę 6 grudnia, mimo przeszywającego zimna i silnego wiatru, ulicami miasta ponownie przejechali motocykliści przebrani w biało-czerwone stroje Mikołajów.

 

Motocykliści zebrali się na parkingu przed Dworcem PKP w Jarosławiu i przejechali ulicami miasta. Parada, oprócz ciekawego widowiska dla mieszkańców miasta, podobnie jak w roku ubiegłym miała na celu obdarowanie najmłodszych mikołajkowymi podarkami.

Tym razem Motomikołaje postanowili przygotować paczki dla 250 niepełnosprawnych intelektualnie dzieci, które objęte są opieką Centrum Wspomagania Rozwoju Małego Dziecka oraz Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego im. Krystyny Rajtar działających w ramach PSONI Koło w Jarosławiu.

 

DP

 

 

Mikołaj z Mirocina

0

Święty Mikołaj z Ochotniczej Straży Pożarnej z Mirocina tradycyjnie udał się do szpitali w Przeworsku i Jarosławiu, gdzie przekazał paczki dla dzieci przebywających na oddziałach dziecięcych.

 

Z powodu panującej pandemii Mikołaj nie mógł osobiście wręczyć prezentów dzieciom, dlatego przekazał je personelowi, który odda je najmłodszym.

Paczki od Mikołaja zostały przekazane przez przedstawicieli OSP Mirocin, a zakup prezentów był możliwy dzięki składce, w którą włączyli się wszyscy strażacy. Do Akcji OSP Mirocin dołączyły się też Delikatesy w Mirocinie oraz wójt Gminy Przeworsk Daniel Krawiec.

 

DP/fot. OSP Mirocin

 

Zarzuty dla sprawcy wypadku w Makowisku

0

Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu przedstawiła zarzuty 18-letniemu mieszkańcowi powiatu jarosławskiego za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, do którego doszło 25 października na łuku drogi w Makowisku. Jak się okazało młody mężczyzna jechał nie tylko zbyt szybko, ale i był pod wpływem środków odurzających.

 

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło przed godz. 22, na drodze wojewódzkiej nr 865. 18-latek, kierujący mercedesem poruszał się z nadmierną prędkością. Na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem. Samochód zjechał do przydrożnego rowu i dachował. Śmierć poniosła 16-letnia pasażerka tego pojazdu. Kierowca oraz dwaj pasażerowie w wieku 17 lat nie odnieśli obrażeń.

Prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Jarosławiu śledztwo wykazało, że kierujący mercedesem 18-latek znajdował się pod wpływem środków odurzających. Końcem listopada postawiono mu zarzuty z art. 177 § 2 k.k. i art. 178a § 1 k.k. Z uwagi na fakt znajdowania się pod wpływem środków odurzających, grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Jarosławiu z wnioskiem o areszt. Sąd wniosek odrzucił. Wydano jednak postanowienie o zastosowaniu wobec podejrzanego dozoru policyjnego, zakazu opuszczania kraju, zakazu prowadzenia pojazdów oraz poręczenia majątkowego.

 

EK

 

Łaska pańska

0

Mikołaja już się doczekaliśmy. Był od zawsze. Dawniej skromny, ale bardziej radujący. Dziś rozbuchany, ale nie nadążający za reklamami. Tradycyjnego przedświątecznego świniobicia nie będzie, bo zwierzę też cierpi, a widok krwi może spowodować traumę u mniej odpornych. Zresztą schab w markecie wyjdzie taniej, a lepiej nie wnikać skąd pochodzi.

 

Hodowcy wyżej wspomnianej trzody mieszkający w strefie zagrożenia pomorem świń mają swoje prosiaki trzymać aż do naturalnej śmierci. Masarnie od nich nie kupią, bo nie mają pozwoleń. Zabić nie można, bo jak rolnik udowodni, że zje dziesięć sztuk przez święta. Prosiaki nawet nie wiedzą, że dzięki afrykańskiemu pomorowi dostały dożywocie i dlatego nie są smutne.

Żyje się lepiej, gdy wie się mniej. Dotyczy to nie tylko pensjonariuszy chlewika. Dlatego unikajmy jak diabeł święconej wody niepotrzebnych informacji i nie martwmy się, czytając że zbliża się kometa albo że Słońce szybciej zagaśnie, niż przewidywano. Bo kometa pojawi się za sto lat, a Słońce jeszcze kilka miliardów razy rozgrzeje wiosną ziemię. Miejmy nadzieję, iż przeżyjemy tych wiosen wiele, ale nie liczmy, że zauważymy, jak Słońce staje się gwiezdnym karłem. Nasze prapra…wnuki też tego nie doczekają. Zamiast tego lepiej poczytać horoskop, a jak się nie sprawdzi, to wytłumaczymy sobie, że katolicy w przepowiednie nie wierzą.

Coś jednak trzeba wiedzieć, bo inaczej możemy być za szczęśliwi, a to też niezdrowe. Informacji o koronawirusie jest tyle, że próba ich opanowania może doprowadzić do wrzodów żołądka. Tylko przy ilości zakażeń wprowadzono embargo i choruje tyle, ile trzeba. Umierający zakazom nie podlegają i już końcem listopada było wiadomo, że w tym roku odeszło do lepszego świata najwięcej Polaków w powojennej historii.

Śmierć wszystkich traktuje jednakowo i nie dba o to, jak na nią patrzymy. Robi swoje i już. Części żyjących bardziej jednak zależy na tym, jak o nich piszą niż na robocie. Musi tak być, bo łaska pańska rozdająca hojną ręką nasze pieniądze musi się lansować. I dostajemy – to wam kupiliśmy, tu załataliśmy, a to wyremontujemy, jak będziecie grzeczni. Podziękujcie tylko temu panu i tamtej pani, bo oni to załatwili i przy wyborach pamiętajcie. Wtedy przychodzi niesmak, bo mówią, że dzielą sprawiedliwie, czyli ci co mają dojścia załatwiają dla swoich. Relacje z takich załatwień też mogą być przeciekawe. Znajdziemy na nich wszystkich, których pokazać trzeba, a co najwyżej z boku tych, których należałoby. Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie. U nas coraz więcej uważających, że są jednocześnie i Bogiem i carem. Podatki płacą wszyscy. Dostają swoi. Wszystko się zmienia. Sprawiedliwość też.

Węgierski eurodeputowany, obrońca rodziny i zagorzały przeciwnik LGBT został przyłapany na gejowskiej orgii. Zaufanie Polaków do policji spada na łeb. Przestajemy wierzyć rządowi, politykom, a nawet Kościołowi. Telewizji publicznej mało kto ufa. Naród głupi nie jest, choć czasem daje się wmanewrować. Mamy w tym wiekowe doświadczenie, ale mimo wszystko wierzmy i ufajmy. Tylko wcześniej zastanówmy się komu.

 

Roman Kijanka


	            

Kolędy w tym roku nie będzie

0

W tym roku ze względu na epidemię nie będzie wizyt kolędowych w tradycyjnej formie. Pod znakiem zapytania stoją też spotkania kolędowe.

 

Okres po świętach Bożego Narodzenia to tradycyjnie czas kolędy w parafiach. Księża odwiedzają wówczas katolickie rodziny. W tym roku przeciągająca się epidemia uniemożliwiła wizyty kolędowe. Ze względu na bezpieczeństwo rodzin oraz księży nie będą one organizowane.

– W obecnej sytuacji, nie będziemy mogli przeżywać tradycyjnej formy wizyty kolędowej, która dawała sposobność do indywidualnych rozmów oraz wspólnej modlitwy rodzinnej z obecnością duszpasterza. Zachęcam zatem wiernych i duszpasterzy, aby w ramach wizyty duszpasterskiej, organizowali spotkania w świątyni. Wierni z konkretnych ulic, rejonów lub numerów domów będą zapraszani przez duszpasterzy do kościoła, aby uczestniczyć w modlitwie w ich intencji i wziąć udział w obrzędzie błogosławieństwa rodzin – informował apb Adam Szal, metropolita przemyski w liście pasterskim w pierwszą niedzielę Adwentu.

Arcybiskup prosił, aby wierni z życzliwością przyjęli zaproponowaną przez niego formę, która z powodu pandemii, wydawała się być jedyną możliwą do zrealizowania.

Po ogłoszeniu decyzji przez arcybiskupa próbowaliśmy zasięgnąć informacji wśród okolicznych parafii, by dowiedzieć się jak takie spotkania miałyby wyglądać. Niektóre parafie nie podjęły jeszcze decyzji w tej sprawie. Inne po przeanalizowaniu obecnej sytuacji zdecydowały, że takie spotkania nie będą organizowane.

– Odbyliśmy spotkanie z proboszczami jarosławskich parafii i podjęliśmy decyzję, że nie będziemy takich spotkań organizować. Uważamy, że mija się to z celem. Nie wiadomo ile osób tak naprawdę zechciało by przyjść, nie mówiąc już o tym, że nie jest to łatwe do zorganizowania chociażby ze względu na limit osób – wyjaśnił ks. prał. Andrzej Surowiec, archiprezbiter jarosławski. – Nie wiem jak zostanie to zorganizowane w innych parafiach. W parafii pw. Chrystusa Króla w Jarosławiu będą roznoszone książeczki z życzeniami zachęcające do wspólnej modlitwy w gronie najbliższych – mówi ks. prał. A. Surowiec.

Zarówno do świąt, jak i wizyt kolędowych pozostało jeszcze trochę czasu, dlatego wiele się może jeszcze wydarzyć. Nie widomo też czy w ostatniej chwili nie zostaną wprowadzone nowe rozporządzenia rządowe wprowadzające zakaz przemieszcznia się, dlatego też nie pozostaje nic innego, jak na bieżąco śledzić pojawiające się komunikaty.

 

EK

 

Prawdziwa moc kiszonej kapusty babci Wandzi

0

Elżbieta i Mieczysław Lisieccy – właściciele Kwaszarni Kapusty Babci Wandzi z Tywoni, zgodzili się przybliżyć naszym Czytelnikom proces kiszenia kapusty

  

Być może czasami zastanawiałeś się co jesz – czy kapustę kiszoną czy kwaszoną? To jak nazywana jest kapusta pokrojona i poddana procesowi beztlenowej fermentacji zależy od producenta, z reguły jednak kapustę bez dodatków nazywamy kiszoną.

Od dawna wiemy i to potwierdzają naukowcy, że kapusta kiszona jest bardzo zdrowa. Zawiera dużo witaminy C, B i E, czyli naturalnych przeciwutleniaczy oraz sole mineralne tj. wapń i fosfor, a także bakterie rozkładające cukry w kwas mlekowy. Kwas z kapusty to naturalny probiotyk. – Często spotykam się z przypadkami ludzi chorych na wrzody, którzy leczą się kwasem z kapusty zawierającym duże ilości witaminy C – mówi Mieczysław Lisiecki. – Bakteria powodująca wrzody „helicobacter pyloris” ginie właśnie od witaminy C – dodaje.

Ponadto kwas z kapusty także wzmacnia odporność organizmu, wspomaga odchudzanie i posiada działanie przeciwnowotworowe. Jak zaznacza pan Mieczysław, leczenie trzeba zaczynać od małych ilości, bo każdy ma inny organizm. Wracając do nowotworów to przyczyną powstania nowotworów jelita grubego są procesy gnilne zachodzące wewnątrz niego. Kiszona kapusta ma tak korzystną florę bakteryjną, że nie tylko hamuje ona owe procesy, ale też wpływa stymulująco na system odpornościowy organizmu. W ten sposób oczyszcza ona nasze jelita, które dzięki temu przyswajają więcej witamin i minerałów z pożywienia. Kapusta pomaga również w przywracaniu równowagi kwasowo-zasadowej, a poprzez rozkład pożywienia, obniża poziom cholesterolu.

Przetwórstwem kapusty kiszonej zajmujemy się prawie 30 lat – opowiada M. Lisiecki. – Przez ten okres wyselekcjonowaliśmy odmianę kapusty, która jest najlepsza do przechowania i przetworzenia, czyli poddania procesowi fermentacji.

   W Kwaszarni Kapusty Babci Wandzi, chcąc utrzymać najlepszą jakość produktu, procesu kiszenia dokonuje się co dwa tygodnie. Proces ten składa się z kilku kroków. Najpierw biała kapusta zastaje poddana oczyszczeniu, a następnie poszatkowaniu. W kolejnym kroku zostaje zmieszana z marchwią wraz z dodatkiem soli. Taka mieszanka zostaje wsypana do beczki. Ubijanie kapusty w beczce trwa do momentu pokrycia powierzchni sokiem. Pozwala to uzyskać równomierne zasolenie, co wpływa korzystnie na rozwój bakterii fermentacji mlekowej oraz wypuszczenia z beczki tlenu, który mógłby powodować procesy gnilne. Proces kiszenia rozpoczyna się, i najlepiej przebiega, w temperaturze pokojowej. Beczki stoją do 10 dni w pomieszczeniu, gdzie temperatura jest w granicach 22-26oC. W czwartym dniu kapustę należy przebić, żeby gazy fermentacyjne oraz związki siarki wydostały się z dolnych warstw beczki. Niska temperatura kiszenia oraz nieodgazowanie mogą spowodować gorzkawy smak kapusty lub niestosowny zapach. Po okresie 10-dniowej fermentacji kapusta jest przepakowywana z beczek do niedużych wiader, gdzie przechodzi w stan tak zwanej powolnej fermentacji na skutek obniżonej temperatury. Taką kapustę można przechowywać w temperaturze 0-15oC do trzech miesięcy.

Dobrej jakości kapusta powinna być jędrna i chrupka w kolorze białym do jasnokremowego lub żółtym przy dodatku marchwi. Kapusta traci kolor – robi się ciemnożółta lub brązowa na skutek działania światła. Jest to naturalny objaw z powodu wytrącania się witaminy C, dlatego zawsze powinniśmy trzymać kapustę w pojemnikach nieprzeźroczystych lub w zaciemnionych miejscach.

W moim procesie przetwórczym nigdy nie stosuje żadnych środków konserwujących – mówi Elżbieta Lisiecka, właścicielka kwaszarni. – Jednak wiele firm pakując kapustę w worki przeźroczyste decyduje się na dodanie środków konserwujących, które pozwolają utrzymać odpowiednią barwę, czy wręcz zakwaszających – wyjaśnia. Warto wspomnieć, że nieetyczny wytwórca zakłamuje pisząc o kapuście kwaszonej lub kiszonej, gdy właściwie kapusta taka przeszła proces marynowania, a często dodawane środki konserwujące tworzą wręcz niezdrowy produkt. Oprócz wpływu na kolor kapusty, środki konserwujące zabijają zdrowe bakterie, te dobre dla organizmu. W takiej kapuście nie zachodzi proces zdrowej fermentacji mlekowej.

Zatem, jak rozróżnić kapustę kiszoną od pseudo kapusty kiszonej? Każdy kto spróbuje pseudo kapusty od razu wyczuje zapach octu, ponadto kolor takiej kapusty będzie zawsze bliski tej surowej. Niech nas nie zmyli dodane do pseudo kapusty kminek, liść laurowy czy cebula. Prawdziwa kapusta kiszona będzie wraz z czasem kwaśniejsza oraz zmieni barwę z jasnokremowej do żółtej. Ponadto zawsze warto sprawdzać etykiety i skład produktów, aby upewnić się, że nie ma tam konserwantów.

Obecnie, w dobie różnych wirusów i chorób, warto jeść dużo kiszonych warzyw: kapusty, ogórków, buraków ćwikłowych czy wręcz różnych przetworów, które wzmacniają nasz system immunologiczny. Jedzmy to co jest od dawna sprawdzone przez nasze babcie, bo to jest najzdrowsze i wzmacniające nasz organizm.

 

TP

Świąteczny armagedon

0

Do Bożego Narodzenia pozostało kilkanaście dni. Jednak w wielu domach finałowe odliczanie rozpoczęło się już dawno. Nie sposób przecież nie myśleć o świętach, skoro już końcem sierpnia dało się zauważyć w sklepach pierwsze bożonarodzeniowe ozdoby. Do dziś zdążyły trzy razy spowszednieć. Po drodze na chwilę nieco znikając nam z oczu, przez chwilowe zamknięcie tychże przybytków. U znajomych w mediach społecznościowych od końca listopada pojawiają się zdjęcia pięknie ubranych choinek, co dodatkowo wzmaga ciśnienie, że musimy się pospieszyć, bo „inni już mają”.

 

O czym więc mowa? O świątecznych przygotowaniach i całej strategii z nimi związanej. O natrętnej myśli, która u niektórych pojawia się z tyłu głowy gdzieś w okolicach października, czasem nieco wcześniej, a czasem później. Jedni ją ignorują. Inni, wprost przeciwnie. Szykują się jak na wojnę. Wyposażają się w środki czystości, przygotowują plany sprzątania każdego pomieszczenia. Za punkt honoru stawiają sobie dotarcie do każdego zakamarka i odkurzenie każdego bibelotu. Wszystko po to, by w nowy rok wejść w uporządkowanym otoczeniu, z lżejszą głową, a i przy wigilijnej kolacji cieszyć się tym, co udało się zrobić i że wszyscy są zadowoleni. Tylko czy na pewno?

Choć na szczęście nieco się już od tego odchodzi, w wielu domach do dziś pokutuje przeświadczenie o tym, że to pani domu musi zająć się wszystkim. Od porządków, na przygotowaniu potraw, prezentów i dekoracji, kończąc. Reszta rodziny czasem łaskawie „pomaga”. Swoją drogą, jakże niewdzięczne jest to wbrew pozorom słowo. Samo w sobie ma przecież wydźwięk pozytywny. Ale jeśli mieszkamy wszyscy w jednym domu, podobnie korzystamy ze wszystkich sprzętów i pomieszczeń, to komu pomagamy? Nie „pomagajmy”, po prostu zauważmy, bez przypominania, co jest do zrobienia wokół nas i po prostu to zróbmy. Poprawi to nie tylko estetykę i funkcjonalność, ale i relacje między nami, a to chyba zwłaszcza przed świętami, najważniejsze. Mniej obciążony pojedynczy członek rodziny nie „fuczy” i nie wyładowuje swojej frustracji na reszcie. Zróbmy więc to także dla siebie.

Z dobrymi uczynkami jest tak, że otrzymane, są przekazywane dalej. Podobnie, niestety, działają wyrządzane innym przykrości i złośliwości. Posprzątajmy więc nie tylko w swoich domach, ale i głowach. By wszystkim żyło się łatwiej.

 

Dominika Prokuska


	            

Gdzie zima sroga, tam dziury w drogach

0

Jarosław: W zeszłym tygodniu zapadł się fragment chodnika na ul. Poniatowskiego. Służby porządkowe bardzo szybko poradziły sobie z problemem, jednak rodzi się pytanie: jeśli zima się ledwo zaczęła i już mamy dziury w chodnikach, to co będzie potem?

 

– Gleby lessowe, na których położony jest Jarosław mają bardzo małą odporność na penetrację wody, dlatego nawet minimalna nieszczelność kanalizacji lub wodociągu, powoduje że w pobliżu tego miejsca po kilku latach powstaje pusta przestrzeń. To prowadzi do zapadnięcia się dużych fragmentów chodnika lub jezdni – tłumaczy Janusz Obłoza, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu. – Parę lat temu na ulicy Poniatowskiego przy kanalizacji powstała wypłukana komora o długości ponad 30 m, w którą wraz z nawierzchnią wpadł autobus – przypomina dyrektor.

Zapytaliśmy przy okazji, jakie są przyczyny częstych uszkodzeń dróg po zimie. Okazuje się, że nie jest to wina pogody, ale starych konstrukcji dróg. – Tzw. przełomy, które występują po ostrych zimach spowodowane są tym, że budowane kilkadziesiąt lat temu drogi lokalne nie posiadają konstrukcji zabezpieczającej przed przemarzaniem. Dla Powiatu Jarosławskiego maks. granica przemarzania wynosi 130-150 cm. Konstrukcja drogi składająca się z warstwy odsączającej, podbudowy kamiennej oraz masy bitumicznej powinna wynosić min. 60 cm. Na naszych drogach powiatowych, które nie zostały jeszcze przebudowane powyższa konstrukcja wynosi średnio 20 cm – tłumaczy Janusz Obłoza.

 

Zapadnięcie się fragmentu chodnika na ulicy Poniatowskiego zostało spowodowane awarią kanalizacji sanitarnej – mówi dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu.

 

Sebastian Niemkiewicz