Strona główna Blog Strona 359

Najczęściej zasypywana droga w powiecie

0

– Co roku nas zasypuje. Z obu stron. Od Dobkowic zawiewa, ale tam szybciej odśnieżają. Jak zaduje od Rokietnicy, to większy problem. Wszystko zależy od tego, czy wieje i z której strony – mówi mieszkanka Tapina. Przy ataku zimy pod koniec stycznia droga powiatowa Rokietnica – Radymno na kilkusetmetrowym odcinku od strony Rokietnicy była zamknięta od 29 stycznia do 2 lutego. Nie dało się jej odśnieżyć.

 

Nawet użycie ciężkiego sprzętu nie pomogło. Śnieg bardzo szybko był nanoszony z powrotem na dość wąską w tym miejscu jezdnię. Nie można było bezpiecznie odśnieżać ani utrzymać przejezdności. O wyminięciu pojazdów nie było mowy. Powiatowy Zarząd Dróg w Jarosławiu nie miał wyjścia. Podjęto decyzję o czasowym zamknięciu odcinka drogi. Dopiero po ustabilizowaniu pogody i ustaniu opadów można było zaspy usunąć. Mieszkańcy musieli poczekać pięć dni na przywrócenie przejazdu.

Robert Dąbrowski, p.o. dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu przyznaje, że są w powiecie odcinki dróg szczególnie narażone na zawianie. Dojazd do Tapina od strony Rokietnicy na przestrzeni od drogi wojewódzkiej do znaku określającego obszar zabudowany jest jednym z takich miejsc. Często zawiewa także drogę w Czelatycach i przysiółku Lubeja między Boratynem a Rokietnicą. Te odcinki leżą blisko siebie i od lat zmagają się z tym samym problemem.

Dąbrowski wyjaśnia, że powodem jest specyfika terenu i ułożenie drogi. – Pomiędzy Czelatycami a Tuligłowami droga biegnie w wykopie. Nawet jak użyjemy ciężkiego sprzętu i odsuniemy śnieg, to w niedługim czasie zostanie nawiany z powrotem – wyjaśnia. Nawierzchnia drogi do Tapina też jest obniżona w porównaniu z gruntem, a do tego zawiewany odcinek jest na wzniesieniu. – Przy silnym wietrze i obfitych opadach śniegu nie ma możliwości, by utrzymać tam przejezdność – podsumowuje. W ubiegły wtorek przyszła odwilż, ale jeszcze w środę na drogach powiatowych pracowały równiarki usuwające warstwy zajeżdżonego śniegu. Można było je spotkać w gminie Laszki. Miały też oczyścić drogę do Tapina. – Chcemy zebrać zlodowaciały śnieg tak, by został czysty asfalt i być gotowym na prognozowaną gołoledź i nawrót zimy – tłumaczył szef jarosławskiego PZD.

Co ciekawe najwięcej kłopotów związanych ze śniegiem i zaspami przynoszą drogi położone w terenie lekko pofałdowanym lub niemal równinnym. W pagórkowatych obszarach powiatu zaspy nie zamknęły żadnego odcinka drogi w tym roku.

erka

 

 

 

 

Co jeszcze kryje Grunwaldzka?

0

Po odkryciu bali i pozostałości desek tworzących drewniany trakt prowadzący ul. Grunwaldzką na jarosławski Rynek nie spodziewano się, że przy dalszych pracach będzie jeszcze ciekawiej. Podczas zrywania współczesnej nawierzchni na odcinku między skrzyżowaniem a wjazdem do galerii ukazała się drewniana droga zachowana w dobrym stanie.

 

– Natrafiono na relikty drogi drewnianej pochodzącej prawdopodobnie z przełomu XVII/XVIII w. – oceniają służby konserwatorskie. Już przy odkryciu belek i resztek desek Katarzyna Oleszek, archeolog z rzeszowskiej firmy archeologicznej Arkadia oceniała, ze jest to znaczące odkrycie. Wtedy podejrzewano, że droga zachowała się na kilkumetrowym odcinku. Dziś widać, że drewnianej pochodzącej z przed wieków konstrukcji pozostało znacznie więcej i jest w znacznie lepszym stanie.

– Relikty drogi odkryto w miejscu istnienia na przełomie XVII/XVIII w. jednego z głównych ciągów komunikacyjnych najbardziej rozbudowanego w Jarosławiu „Przedmieścia Krakowskiego” (Wola), a odkryta droga prowadziła od głównej bramy miejskiej – Bramy Krakowskiej w stronę Rzeszowa i Krakowa – wyjaśniają konserwatorzy zwracając uwagę, że pierwsze odkrycia były znacznie zniszczone. Kolejne spowodowały, że roboty budowlane związane z przebudową ulicy zostały wstrzymane, a inwestor zobowiązany jest do przeprowadzenia badań archeologicznych na odcinku ul. Grunwaldzkiej od miejsca odkrycia reliktów drewnianej drogi do zjazdu z ul. Grunwaldzkiej do Galerii „Stara Ujeżdżalnia”. Badania pozwolą na określenie chronologii i sprawdzenie jak na tym odcinku zachowała się droga drewniana.

Służby Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zwracają uwagę, że nie ma możliwości technicznych zachowania starej drogi na miejscu, dlatego rozważana jest możliwość rekonstrukcji jej fragmentu na terenie Starego Miasta.

Ul Grunwaldzka wraz z zabudową i elementami otoczenia została włączona w 2019 r. do wojewódzkiej ewidencji zabytków.

erka/Fot. PWKZ



	            

Św. Walenty – patron chorych i zakochanych

0

Przy okazji zbliżającego się święta zakochanych o tym, co mają wspólnego ptaki i róże z padaczką i św. Walentym opowiada naszym Czytelnikom dr Anna Kozak-Sykała, specjalista neurolog z SP ZOZ w Przeworsku.

 

Padaczka to choroba znana od 5 tys. lat, opisana już w papirusach, w kodeksie Hammurabiego, w Starym i Nowym Testamencie. Przez wieki wywoływała różne emocje: starożytni Egipcjanie uważali ją za dar od Boga – „świętą chorobę”, biblijni Żydzi za „chorobę nieczystą” – przekleństwo „złego ducha”, chrześcijanie traktowali chorych jak opętanych przez diabła, np. Marcin Luter pisał o „chorobie demonicznej”. Zaś za występowanie napadów uznawano często sprzeczne przyczyny: abstynencję płciową lub wręcz przeciwnie – rozwiązłość seksualną, karę za grzechy własne, czy przodków.

Wyjątkiem był Hipokrates który w 400 r. n. e. jako pierwszy opisał padaczkę jako chorobę mózgu spowodowaną naturalnymi przyczynami, która „musi być leczona dietą i lekami, a nie zaklęciami i czarami”.

Patronem epileptyków jest św. Walenty. Mało kto wie, że świętych Walentych jest kilku. Jeden z nich żył w V w. w Recji. Przypisywano mu umiejętność leczenia epileptyków. Jak głoszą pisma inny Walenty, lekarz z zawodu i biskup z powołania żył w III wieku w Cesarstwie Rzymskim za panowania Klaudiusza. Cesarz uważał, że najlepszymi żołnierzami są legioniści nie mający rodzin, dlatego zabronił udzielania ślubów zakochanym żołnierzom. Walenty złamał zakaz cesarza, za co został wtrącony do wiezienia. Tam zakochał się w pięknej, niewidomej córce strażnika. Miłość była tak wielka, że ukochana odzyskała wzrok. W przeddzień egzekucji Walenty wysłał kartkę w kształcie serca do ukochanej, która podpisał „Od Twojego Walentego”. Stąd zwyczaj wysyłania kartek walentynkowych. Egzekucja odbyła się 14 lutego 269 roku. Trzeba pamiętać, że wówczas obowiązywał kalendarz juliański, w połowie lutego praktycznie zaczynała się wiosna. Z symboliką początku wiosny wiąże się kolejny atrybut – bukiet róż, który z czasem stał się również znakiem rozpoznawczym świętego. W czasach pogańskich właśnie w połowie lutego zakochani mieli swoje święto. Początek ptasich godów, który właśnie na te dni przypadał, był postrzegany jako znak samej natury, by i ludzie wyznawali sobie miłość. Dlatego 15 lutego obchodzono Luprekalia – uroczystości ku czci boga płodności Faunusa Luprecusa. Pod koniec V wieku papież Gelazy I w miejsce Luprekalii ustanowił liturgiczne święto męczennika Walentego. Nie wiemy, czy uczynił to przypadkowo czy celowo, i o którego świętego mu chodziło. Faktem jest jednak że św. Walenty ma wiele wspólnego i kojarzy się nam z zakochanymi, ptakami, różami i padaczką.

 

Anna Kozak-Sykała


	            

Trwa walka z czasem

0

U 10-miesięcznego Liama Tomaszewskiego wykryto SMA, czyli śmiertelną, genetyczną chorobę, która powoduje obumieranie mięśni. Szansą, by zatrzymać chorobę jest terapia genowa, której koszt to ponad 9 milionów złotych. Kwota ogromna, a rodzice muszą zebrać ją jak najszybciej – terapię można zastosować tylko u dziecka, które waży mniej niż 13,5 kg…

 

Liam urodził się jako zdrowe dziecko i początkowo nic nie wskazywało na to, że nosi w sobie chorobę. Chorobę, która przyczajona, zaatakowała znienacka. Chłopiec przestał się rozwijać, nie miał siły ruszać rączkami i nóżkami. Jego rodzice, którzy mieszkają obecnie w Beverwijk w Holandii, ale pochodzą z naszego terenu, rozpoczęli wędrówkę po gabinetach lekarzy.

Diagnoza wywróciła nasze życie do góry nogami. SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni, to podstępna choroba, która sprawia, że najpierw dziecko traci władzę w rączkach i nóżkach. Następnie niszczy mięśnie odpowiedzialne za oddech, dziecko się dusi – opowiada pochodząca z Radymna mama Liama, Katarzyna Popkiewicz.

 

Szansą terapia genowa

Wiele dzieci chorujących na tę chorobę bardzo wcześnie trafia pod respirator. Rodzice Liama bardzo chcą tego uniknąć, dlatego tak ważne jest, by jak najszybciej otrzymał on terapię genową Zolgensma, nazywaną najdroższym lekiem świata. Polega ona na jednorazowym podaniu preparatu, który dostarcza kopię wadliwego genu odpowiadającego za pracę mięśni. To jedno podanie jest w stanie raz na zawsze powstrzymać postęp choroby.

Niestety, terapia możliwa jest tylko do 13,5 kilograma wagi dziecka, a Liamek waży już prawie 10 kg. Mamy bardzo mało czasu na zebranie ogromnej sumy ponad 9 milionów złotych – mówi K. Popkiewicz.

 

Co dalej?

Obecnie chłopiec nie obraca się z brzuszka na plecy i odwrotnie, nie podnosi główki, nie raczkuje. Osłabły mu rączki. Życie tej rodziny to już teraz codzienna, bardzo bolesna rehabilitacja i czuwanie przy synku. Rodzice za wszelką cenę starają się wyrwać chorobie kolejne dni i ocalić umiejętności, których SMA nie zdążyło jeszcze zabrać.

To choroba, która może skończyć się śmiercią, ale nie musi. Wszystko zależy od danego organizmu. To, co w tej chwili grozi Liamowi to przede wszystkim ciężka infekcja płuc i związana z nią niewydolność oddechowa, skolioza oraz wiążąca się z nią operacja w przyszłości. Jeśli nie zahamujemy choroby, to prawdopodobnie oprócz respiratora czeka go także sonda do karmienia – mówią rodzice chłopca.

Wierzą, że terapia genowa, która poprawiła już stan zdrowia wielu dzieci z SMA, to również szansa dla ich synka.

Jesteśmy przerażeni, ale nie poddamy się, zapukamy w każde drzwi. Trudno jest prosić o pomoc, ale nie mamy innego wyjścia, kiedy chodzi o zdrowie i życie naszego dziecka – zapewniają rodzice Liama.

 

Zbiórka pieniędzy na lek dla chłopca trwa pod adresem: https://www.siepomaga.pl/liam, pomoc można też na Facebook’u w grupie „Liam walczy z SMA2 – Licytacje”.

 

DP

 

 

Mistrzostwa Podkarpacia

0

FUTSAL: W  hali MOSiR w Przeworsku odbyły się Młodzieżowe Mistrzostwa Podkarpacia w Futsalu U-15. W rywalizacji wzięło udział osiem drużyn, w tym trzy nasze: Futsal Team Przeworsk, SMS Jarosław i Góral Tryńcza.

 

W grupie A znalazły się: Futsal Team Przeworsk, Orlik Przemyśl, Piłkarskie Nadzieje Mielec oraz Stal Łańcut. W grupie B zagrały natomiast: Junak Rzeszów, SMS Jarosław, Góral Tryńcza oraz Sparta Leżajsk. Do półfinałów awansowały SPEC Stal Łańcut i Piłkarskie Nadzieje Mielec oraz SMS Jarosław i Junak Rzeszów. Ostatecznie cały turniej wygrały Piłkarskie Nadzieje Mielec, które pokonały w wielkim finale drużynę SPEC Stali Łańcut. Na najniższym stopniu podium stanęli zawodnicy reprezentujący Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Jarosławiu, którzy w meczu o 3 miejsce wygrali z zespołem Junaka Rzeszów. Zawody organizowane były przez Podkarpacki Związek Piłki Nożnej i Futsal Team Przeworsk.

 

  1. Piłkarskie Nadzieje Mielec
  2. Stal Łańcut
  3. SMS Jarosław
  4. Junak Rzeszów
  5. Futsal Team Przeworsk
  6. Sparta Leżajsk
  7. Orlik Przemyśl
  8. Góral Tryńcza

 

Wyróżnienia indywidualne:

Najlepszy bramkarz – Aleksander Zwiercan (SPEC Stal Łańcut)

Najlepszy zawodnik – Jakub Wójcik (Piłkarskie Nadzieje Mielec)

Król strzelców – Patryk Pakuła (SMS Jarosław)

 

Tech-Project awansował do finałów

0

FUTSAL: Zespół Tech-Projectu Jarosław wywalczył awans na finały Mistrzostw Polski do lat 19 w futsalu, które odbędą się w Bielsko Białej.

 

Nasza drużyna w rywalizacji o awans zagrała najpierw ze Stalą Mielec, którą pokonała 10-4. Później ograła inny jarosławski zespół – SMS Jarosław 3-0. W ostatnim starciu, mając już pewny awans uległa ekipie Pogoni Lubaczów 0-1. Tytuł Króla Strzelców turnieju padł łupem Dawida Mazura z Tech-Project, podobnie jak tytuł Najlepszego Zawodnika, który otrzymał Kacper Benc

 

Tech-Project: Ł. Dziobek – Perczyk, Mazur, Pilch, Benc, Piróg, Boratyn, Długoń, Bartoszek, Kordas, M. Dziobek.

 

Zdecydowała czwarta kwarta

0

KOSZYKÓWKA MĘŻCZYZN – II LIGA: Koszykarze AZS-u PWST-E prowadzili w Gliwicach przez większą część meczu i wydawało się, że będą mogli cieszyć się z kolejnej wygranej, jednak w 4 kwarcie zagrali bardzo źle i do domu wrócili bez punktów.

 

GTK GLIWICE – AZS PWSTE JAROSŁAW 86-80 (22-25, 22-21, 21-18, 21-16)

AZS PWSTE: Argasiński, Krawiec 3, Gumiński 17, Suliba 2, Mikołajko 25, Majka 3, Buszta 14, Reichert 8, Bielecki 8,

Sędziowały: G. Szulik i K. Pełka.

 

Spotkanie w Gliwicach, jak na sąsiadów w tabeli było bardzo wyrównane. Wynik długo oscylował wokół remisu, ale to nasz zespół więcej minimalnie prowadził. Motorem napędowym AZS-u był doświadczony Artur Mikołajko, który tylko w pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów. Na długą przerwę jarosławianie zeszli z dwoma oczkami zapasu. Po zmianie stron nadal posiadali lekką przewagę. Po trójkowej akcji Bieleckiego prowadzili 53-48, ale za moment zrobiło się tylko 55-54. W końcówce tej odsłony gospodarze wyszli na prowadzenie 65-64. W ostatniej ćwiartce nasi koszykarze zaczęli popełniać całą masę błędów. Niepotrzebnie szybko oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji i chociaż byli jeszcze przez chwile na plusie, to wyraźnie tracili impet. Na 4 minuty przed końcem, miejscowi wygrywali 78-75, a potem, niemalże do ostatniej syreny skutecznie wykonywali rzuty wolne. Było 80-75, później 82-77. Nadzieje w szeregach akademików odżyły po trójce Krawca. Przy stanie 84-80 nasi gracze spudłowali jednak spod samego kosza, następnie stracili kolejne dwa punkty i było po herbacie.

 

MKS II Dąbrowa Górnicza 97 : 70 AZS Częstochowa    
  KS Cracovia 1906 Szkoła Gortata Kraków 89 : 82 Daas BH Bielsko-Biała  
  MKKS Rybnik 59 : 88 BS Polonia Bytom  
  AZS AGH Kraków 127 : 81 KŚ AZS Politechnika Śląska  
  GTK Sordrew Gliwice 86 : 80 AZS PWSTE Jarosław  

 

    pkt mecze zw. – por. dom wyjazd pkt. zd. – pkt. str. różnica zw. / mecze
1 AZS AGH Kraków 36 18 18 – 0 10 – 0 8 – 0 1892 – 1211 +681 1.5623
2 BS Polonia Bytom 33 17 16 – 1 7 – 0 9 – 1 1542 – 1157 +385 1.3328
3 KKS Ragor Tarnowskie Góry 29 17 12 – 5 5 – 4 7 – 1 1413 – 1277 +136 1.1065
4 AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice 29 17 12 – 5 7 – 2 5 – 3 1485 – 1351 +134 1.0992
5 Daas BH Bielsko-Biała 26 17 9 – 8 5 – 3 4 – 5 1434 – 1410 +24 1.0170
6 MKS II Dąbrowa Górnicza 26 17 9 – 8 4 – 3 5 – 5 1357 – 1385 -28 0.9798
7 GTK Sordrew Gliwice 26 18 8 – 10 5 – 5 3 – 5 1333 – 1456 -123 0.9155
8 AZS PWSTE Jarosław 25 17 8 – 9 5 – 3 3 – 6 1338 – 1309 +29 1.0222
9 AZS Częstochowa 25 18 7 – 11 4 – 5 3 – 6 1311 – 1514 -203 0.8659
10 KK UR Bozza Kraków 24 16 8 – 8 4 – 4 4 – 4 1145 – 1258 -113 0.9102
11 KS Cracovia 1906 Szkoła Gortata Kraków 23 18 5 – 13 3 – 6 2 – 7 1424 – 1603 -179 0.8883
12 MKKS Rybnik 19 18 1 – 17 1 – 9 0 – 8 1292 – 1606 -314 0.8045
13 KŚ AZS Gliwice 18 18 0 – 18 0 – 9 0 – 9 1242 – 1671 -429 0.7433

 

Kolejna porażka Eurobudu

0

PIŁKA RĘCZNA – PGNiG SUPERLIGA: Przedostatni w tabeli Start Elbląg wygrał w Jarosławiu z Eurobudem Grupa JKS i zrównał się z nim punktami. Tym samym elblążanki przerwały serię meczy bez zwycięstwa, a podopieczne trenera Reidara Moistada zanotowały kolejną porażkę.

 

Eurobud Grupa JKS Jarosław – Start Elbląg 24-25 (13-11)

Eurobud: Szczurek, Ciąćka – Zimny 9, Parandij 1, Kozimur 3, Nestsiaruk 3, Pietras 4, Matuszczyk 2, Strózik 1, Guziewicz 1, Mikosz.

Start przyjechał do Jarosławia bez swojej liderki, dobrze znanej w naszym mieście Alony Shupyk, która wciąż leczy kontuzję. Zaczął od gola z karnego Nikoli Szczepaniak, potem na minimalnym plusie był Eurobud. Trafiały Aleksandra Zimny, Olesia Parandij, Katarzyna Kozimur i Julia Pietras. Miejscowe prowadziły po pierwszej połowie trzema golami, ale w 41 minucie po bramce Joanny Gędłek był już remis, podobnie było w 49 minucie i 55 minucie. Mimo wielu okazji Eurobud nie zdołał zrobić przewagi, za to kropkę nad „i” z karnego postawiły przyjezdne i mogły cieszyć się ze zwycięstwa.

 

Inne wyniki: KPR Kobierzyce – Piłka Ręczna Koszalin 30-21, Piotrcovia – Ruch Chorzów 36-20, Perła Lublin – Zagłębie Lubin 16-28.

  MKS ZAGŁĘBIE LUBIN 37 14 11 1 0 2
  KPR GMINY KOBIERZYCE 34 14 10 2 2 0
  MKS PERŁA LUBLIN 27 14 9 0 5 0
  MKS PIOTRCOVIA PIOTRKÓW TRYBUNALSKI 24 13 7 1 4 1
  MŁYNY STOISŁAW KOSZALIN 18 14 5 1 7 1
  EKS START ELBLĄG 10 14 3 0 10 1
  EUROBUD GRUPA JKS JAROSŁAW 10 13 3 0 9 1
  KPR RUCH CHORZÓW 5 14 1 1 12 0

Fot. PGNiG Superliga

Słaba druga połowa. Rewanż nie wyszedł

0

PIŁKA RĘCZNA KOBIET – I LIGA: Piłkarkom ręcznym SPR JKS nie udał się rewanż z AZS-em UMCS Lublin. W pierwszej rundzie rywalki okazały się minimalnie lepsze od naszego zespołu, teraz przeważały bardziej. Czarno-niebieskie nie popisały się zwłaszcza w drugiej połowie.

 

AZS UMCS Lublin – SPR JKS San Jarosław 36:24 (17:13)

JKS San: Kulpa, Mitura – Borowska 1, Bartoszek, Wicińska 5, Zięba 2, Stachowicz 1, Piorun, Świerk 1, Rychlicka, Biedroń, Szymborska 5, Pazdro 1, Motowidło 4, Dębowska, Dębiak 4. Trener: Michał Kubisztal

Kary: 0 i 8 min.

 

Początek meczu nie zapowiadał problemów. W 5 minucie po golu Amandy Szymborskiej JKS San remisował z AZS-em 2-2 i chociaż potem gospodynie odskoczyły na 6 goli, to jarosławianki skutecznie odrabiały dystans i jeszcze przed przerwą podgoniły wynik na 15-13. Ostatecznie przez swoją niefrasobliwość na długą przerwę zeszły ze stratą 4 bramek. Nie było więc, źle, ale po zmianie stron nasze dziewczyny zupełnie się popsuły. AZS wykorzystywał dziurawą defensywę JKS Sanu i łatwością trafiał, natomiast podopieczne trenera Michała Kubisztala z minuty na minutę gasły, jakby traciły wiarę w to, że w tym meczu można jeszcze powalczyć. Mnożyły się błędy w ataku, zupełnie nie wychodziły rzuty z dystansu, co tylko było wodą na młyn dla gospodyń. Akademiczki odjechały więc na 8 bramek, a potem jeszcze trochę powiększyły przewagę. – W naszym zespole gra coraz więcej wychowanek, dla których takie spotkanie będzie cenną nauką na przyszłość – podsumowali włodarze SPR JKS San.

 

 

POZOSTAŁE MECZE:

AZS Radom – Wesoła Warszawa 30:28 (13:15)
Uniwersytet Warszawa – Varsovia Warszawa przeł. na 16.02
Korona Kielce – SMS ZRP III Płock przeł. na 10.02

I

    M Zw P Rw Rp Zd St Zd-St P_Zd P_St
1. KS AZS AWF Warszawa   10 9 1 0 0 284 229 55 27 3
2. Suzuki Korona Handball Kielce   9 8 1 0 0 286 189 97 24 3
3. UKS Varsovia Warszawa   9 7 2 0 0 317 208 109 21 6
4. MKS AZS UMCS Lublin   10 6 4 0 0 280 247 33 18 12
5. WKPR Wesoła Warszawa   10 6 4 0 0 279 276 3 18 12
6. MKS Karczew   9 5 4 0 0 213 204 9 15 12
7. KS APR Radom   10 4 6 0 0 264 294 -30 12 18
8. SPR JKS San Jarosław   10 2 8 1 0 219 298 -79 5 25
9. SMS ZPRP III Płock   9 1 8 0 1 208 285 -77 4 23
10. AZS Uniwersytet Warszawski   10 0 10 0 0 193 313 -120 0 30

 

 

Nieudany mecz w Szczyrku

0

SIATKÓWKA: Siatkarki Sanu-Pajda nie zaliczą do udanych wyjazdu do Szczyrku. Nasze dziewczyny przegrały ważny w kontekście walki o pierwszą czwórkę mecz. Jarosławianki ustępowały uczennicom z SMS-u przede wszystkim na bloku.

 

SMS PZPS Szczyrk – San-Pajda Jarosław 3:1 (25:16, 25:16, 22:25, 25:20)
SMS PZPS:
  Pierzchała, Borowczak, Piasecka, Łazowska, Czyrniańska, Stambrowska, Łagida, Musiał, Walczak, Dąbrowska
SAN-Pajda: Stepko, Chmielewska, Nowak, Saj, Dąbrowska, Dudek, Murdza, Bagniak, Krysztofiak, Szymańska, Papszun

Gospodynie od początku pojedynku kontrolowały grę. Widać było, że chcą szybko wypracować sobie przewagę i uciec ekipie Sanu-Pajda. Jarosławianki miały kłopoty z przebiciem się przez szczelny blok SMS-u. Dzięki bezpośredniemu zatrzymaniu naszych zawodniczek miejscowe zdobyły aż 17 punktów. Dystans powiększały też za sprawą asów serwisowych. Wysoka wygrana w pierwszym secie trochę uśpiła siatkarki SMS-u, a jarosławianki pobudziła w drugiej partii. Do stanu 16-15 dla Sanu Pajda w tej części spotkanie było wyrównane i pojawiła się nadzieja, na dobry wynik. Jarosławianki jednak niespodziewanie stanęły. Znów zaczęły popełniać proste błędy i tak się pogubiły, że nie zdołały już w tym secie zapunktować. W trzeciej odsłonie meczu podopieczne Piotra Pajdy wzięły się w garść. Wprawdzie początkowo na plusie były zawodniczki ze Szczyrku, które wygrywały 8-4, ale drużyna Sanu-Pajda wreszcie zagrała równo i zdołała złapać kontakt. Niestety wszystkie dobre chwile, jak szybko nadeszły, tak szybko się skończyły. W czwartym secie SMS znowu dominował wykorzystując kolejną serię błędów jarosławianek. Miejscowe utrzymywały kilkupunktowy dystans i na spokoju utrzymały go do ostatniej akcji.