Strona główna Blog Strona 360

Jadam zagrał wśród elity

0

TENIS STOŁOWY: Dawid Jadam, zawodnik Kolpingu Jarosław startował w prestiżowym turnieju TOP 16 juniorów, który odbył się w Białymstoku. Przedstawiciel jarosławskiego tenisa stołowego był najmłodszym uczestnikiem zawodów. W stolicy Podlasia aktualny mistrz Polski młodzików rozegrał trzy spotkania.

 

W fazie grupowej Dawid Jadam uległ Szymonowi Kolasie 0:3 (7:11, 6:11, 5:11), Konradowi Staszczykowi 2:3 (7:11, 7:11, 13:11, 11:6, 6:11) i Michałowi Gawlasowi 0:3 (9:11, 7:11, 9:11). – Dawid jako najmłodszy gracz na turnieju zaprezentował się całkiem dobrze. Grając w TOP 16 ciekawy byłem jakie są różnice pomiędzy Dawidem a zawodnikami dużo starszymi. W takich konfrontacjach widać zdecydowanie więcej – podsumował Mateusz Czernik, trener Dawida.

Budżet przyjęty

0

Dyskusja i propozycje zmian budżetu ze strony radnych klubu PiS na piątkowej, trwającej ponad 8 godzin, sesji budżetowej Rady Miasta Jarosławia była dosyć zaciekła, ale przy głosowaniu następowała stabilizacja. Głosowano 12 do 8 przy każdej sprawie dotyczącej planu finansowego miasta na bieżący rok.

 

Budżet przyjęto głosami 12 za i 8 wstrzymującymi się. Wcześniej takim samym stosunkiem odrzucono za jednym podejściem i na wniosek wiceprzewodniczącego rady Wiesława Strzępka wszystkie poprawki klubu PiS. Radny Piotr Kozak zauważył, że powtarza się sytuacja sprzed roku. Oponowali też inni. Mariusz Walter zwracał uwagę, że radni powinni mieć możliwość wyrażenia opinii przy każdej propozycji. Nic to nie dało i poprawki przepadły.

Plan gospodarki finansowej Jarosławia w tym roku przyjmuje dochody w wysokości przekraczającej 196 mln zł. Wydatki przyjęto w kwocie prawie 214 mln zł. Deficyt wynosi ponad 18 mln zł.

Nie ma zmniejszeń w inwestycjach. Zaplanowaliśmy dla każdej dzielnicy po 1 mln zł. – tłumaczył Burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch. Wanda Czerwiec zwróciła uwagę, że w ubiegłym roku deficyt wynosił ok. 10 mln zł. W tym roku o 8 mln zł więcej, a taka tendencja nie jest dobra. Burmistrz przekonywał, że część pieniędzy wpisanych jako deficyt miasto ma i są to kwoty pozostałe z poprzedniego roku.

Burmistrz zaprezentował też radnym tabelę zatytułowaną Kredyty – fakty i mity. Zawarte w niej wyliczenia pokazywały, że miasto co roku spłaca 5 mln zł zaległości, a w czasie piastowania funkcji burmistrza przez W. Palucha zadłużenie wzrosło o 17 mln zł. Wartość inwestycji w tym czasie wyniosła 114 mln zł.

Do tych wyliczeń odniósł się M. Walter stwierdzając, że miasto jest zadłużane coraz bardziej. – W 2014 r. było 36 mln zł długu. Teraz mamy 72 mln zł. To dwukrotnie więcej – zauważał.

erka

 

 

Burmistrz powrócił

0

Burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch jest już na stanowisku. Pokazał się we wtorek, 26 stycznia przy realizacji materiału telewizyjnego o nowym żłobku. Trzy dni później uczestniczył w sesji budżetowej Rady Miasta Jarosławia. Wszystko wskazuje, że co najmniej dwumiesięczne oczekiwanie na powrót włodarza i szukanie przyczyny nieobecności dobiegło kresu.

 

O zastanawiającej nieobecności burmistrza pisaliśmy w pierwszym tegorocznym wydaniu Gazety Jarosławskiej, ponieważ ten temat wywołał sporą dyskusję na sesji RM zwołanej 28 grudnia ub. r. Już wtedy radni zastanawiali się, dlaczego W. Paluch nie przychodzi do pracy, a jego kompetencje przejął pierwszy zastępca Wiesław Pirożek. Radnym chodziło o to, czy zostały zachowane uwarunkowania formalne związane z przejęciem zadań. Radny Mariusz Walter podkreślał, że sprawa kto sprawuje władzę wykonawczą w mieście jest ważna chociażby z tego względu, że W. Paluch sprawuje ją na podstawie powszechnego wyboru a wiceburmistrzowie są tylko zwykłymi pracownikami. Z tłumaczeń radcy prawnego wynikało, że burmistrz jest nieobecny dłużej niż 30 dni, a z ustawy o samorządzie gminnym wynika, iż w przypadku przeszkody w pełnieniu funkcji obowiązki szefa przejmuje zastępca. Z wyjaśnień można było wysnuć wniosek, że nieobecność W. Palucha jest związana ze względami zdrowotnymi.

Zapytana wtedy Iga Kmiecik, rzecznik prasowy UM Jarosławia nie określiła od kiedy burmistrza nie ma, ani kiedy można się spodziewać powrotu. Nie otrzymaliśmy też odpowiedzi, czy nieobecność jest związana ze stanem zdrowia. Rzecznik zasłoniła się ochroną danych osobowych.

Ponowiliśmy pytania teraz. – Przebywałem na zwolnieniu chorobowym powyżej 30 dni. We wtorek, 26 stycznia wróciłem do pracy – odpowiedział Burmistrz Miasta Jarosławia.

Duże zainteresowanie, dyskusje i krążące plotki pokazują jak ważna postacią w mieście jest burmistrz i jego nieobecność wiąże się z problemami. Miejmy nadzieję, że nie pojawią się żadne kłopoty w sprawowaniu funkcji.

erka/ www.facebook.com/BWPaluch

 

 

 

Sprzęt za 3 mln zł dla szpitala

0

Urządzenia do klimatyzacji i wentylacji oraz koncentratory tlenu, kombinezony ochronne jednorazowe, maski ochronne, a także 4 kardiomonitory i Wapotherm wspierające noworodki wzbogacą wyposażenie Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu. Doposażenie jest możliwe dzięki pozytywnemu rozpatrzeniu wniosków złożonych przez samorząd powiatowy.

 

Powiat złożył trzy wnioski. Na wszystkie została przekazana dotacja z budżetu centralnego. Kwota dofinansowania największego z trzech złożonych wniosków wyniosła niemal 2,5 mln zł, to 100% wartości inwestycji. – Zapotrzebowanie na sprzęt i wyposażenie wynikało z jego braku lub konieczności wymiany na nowy, ze względu na stopień zużycia, a także ze względu na konieczność zapewnienia pacjentom zarażonym chorobą COVID-19 właściwej diagnostyki i leczenia – wyjaśnia starosta jarosławski Stanisław Kłopot. – Co ważne, zakup sprzętu przyczyni się w dalszej perspektywie do podniesienia standardów udzielania świadczeń zdrowotnych wszystkim pacjentom jarosławskiego szpitala. Dziękuję za pomoc w tej mierze posłowi Tadeuszowi Chrzanowi i służbom wojewody podkarpackiego – dodaje starosta. Wśród zakupionego sprzętu jest m.in. aparat RTG z fluroskopią, USG echokardiograficzne oraz stacja opisowa do tomografu komputerowego.

Dwa kolejne wnioski opiewające na łączną kwotę 500 tys. zł, również zostały pozytywnie rozpatrzone.

W ramach kolejnych dwóch zrealizowanych projektów, dofinansowanych przez budżet państwa, zakupiono m.in. 40 szt. koncentratorów tlenu, niezbędnych do podtrzymywania funkcji życiowych pacjentów zakażonych wirusem COVID-19 – wyjaśnia dyrektor jarosławskiego szpitala Piotr Pochopień. Kupiono także odzież chroniącą przed drobnoustrojami, maski i sprzęt do wsparcia oddechu dla noworodków.

erka/Starostwo jarosławskie

 

W nowym roku z agresją na każdym kroku

0

Minął nam właśnie pierwszy miesiąc nowego roku. Ani się obejrzymy, a będzie lato, a potem znów jesień i zima. I tak w koło. Jeśli ktoś nie zdążył zacząć wprowadzać w czyn swoich noworocznych postanowień, to zawsze może zacząć teraz. Każda pora na zmianę jest dobra. Najważniejsze, by w ogóle podjąć ten pierwszy krok i by zmiana służyła przede wszystkim nam, a nie miała na celu dopiec drugiemu.

 

Drugi miesiąc roku to ostatni dzwonek dla tych, którzy chcą zawalczyć o figurę i formę na wakacje. Dla tych, którzy na stałe mieszkają za granicą, to też najodpowiedniejszy czas, by zacząć przygotowywać się na wakacje u rodziny w Polsce. Przez dwa tygodnie za odłożone lub pożyczone pieniądze pokazać, jak się żyje w wielkim świecie, a potem wrócić do pracy na zmywaku, o czym rodzina w kraju nie musi już przecież wiedzieć.

Młodzi narzekają na starszych, starsi na młodych, a ci średni na jednych i drugich. Nikt nie stara się zrozumieć tego drugiego. Dobrze, że zlikwidowano tzw. godziny dla seniorów, bo zamiast służyć komfortowi i bezpieczeństwu, wywoływały tylko niepotrzebną nerwowość. A warto zauważyć, że sami seniorzy o te godziny się nie prosili. Młodzież podobno niczym się nie interesuje i spędza głupio czas. Wielu starszych mogłoby się zdziwić, jakie młodzi mają ciekawe pasje, ale nie stara się do nich dotrzeć z góry stwierdzając, że jest starsza, więc wie lepiej.

Jest taka grupa na facebook’u, gdzie wspomina się dzieciństwo w latach 80. i 90. Często pada stwierdzenie: kiedyś było lepiej, inaczej. Czy na pewno? Czasy niby inne, ale jakby takie same, cytując bohatera jednego z polskich filmów. Nasze wspomnienia są dla nas najlepsze, bo są nasze. Tak było z poprzednimi pokoleniami, i tak będzie z przyszłymi, nie jesteśmy wyjątkami.

W ostatnim czasie w wieku 97 lat zmarł rysownik i satyryk Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel, autor serii komiksów o Tytusie, Romku i A’ Tomku. Przez lata niezwykle trafnie umiał komentować rzeczywistość ubierając je w humorystyczne opowiastki jednocześnie zachowując zdrowy dystans do wszystkiego. Będzie tego brakowało w coraz bardziej napiętym świecie, gdzie na ostrzu noża stawia się kwestie, które kiedyś wydawały się niepodważalne, a nawet jeśli, to nie wywoływały wzajemnej agresji.

Dominika Prokuska

Cudze chwalicie, Jarosławia nie znacie: Generał brygady Jan Hempel i jego związki z Jarosławiem

0

Jan Hempel urodził się 9 kwietnia 1879 roku we Lwowie. Do gimnazjum niższego uczęszczał w Radomiu, wyższe ukończył w Chyrowie. Studiował w austriackiej szkole kawalerii, którą ukończył z bardzo dobrym wynikiem.  

 

Absolwent Akademii Sztabu Generalnego w Wiedniu, oficer wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Podczas Wielkiej Wojny był szefem sztabu związku operacyjnego na frontach, m.in. armii walczącej przeciwko Rumunii. W 1918 roku   został przyjęty do odrodzonego Wojska Polskiego. W wojnie z bolszewikami był szefem sztabu 1 Armii, a później 6 Armii. W lipcu 1923 roku został mianowany dowódcą 24 Dywizji Piechoty w Jarosławiu.

Jak pisze żona generała, Maria Kozińska w swojej książce pt. Z łańcucha wspomnień” : „Zamieszkaliśmy obydwoje w Jarosławiu, z widokiem na pewną stabilizację życia rodzinnego i mniejszą ruchliwość zawodową męża”. W Jarosławiu                       17 grudnia 1924 roku Jan Hempel otrzymał awans na stopień generała brygady. W czasie przewrotu majowego nie zezwolił na wyjazd podległemu mu w Jarosławiu 3 Pułku Piechoty Legionów. Za odmowę wykonania marszałkowskiego rozkazu został przeniesiony w stan spoczynku. Gen. Hempel został aresztowany i osadzony w forcie toruńskim przez 6 tygodni. Podczas pobytu w Jarosławiu, jak pisze w swoich wspomnieniach żona generała byli często zapraszani na wszystkie uroczyste obchody i imprezy odbywające się tak w mieście,                     jak i w klasztorze Niepokalanek. Gen. Hempel 22 września 1932 roku podczas polowania                   w miejscowości Potok koło Krosna został zastrzelony z broni myśliwskiej. Podobno był to wypadek. Do tej pory ten przypadek nie został ostatecznie wyjaśniony. Żona generała                    w swoich wspomnieniach zapisała: „Bogate życie rodzinno – towarzyskie zostało nagle przerwane śmiercią mego męża, który zginął wskutek wypadku z bronią w czasie polowania w okolicach Krosna”. Został pochowany na cmentarzu w Jedliczu. Po generale Hemplu funkcję dowódcy 24 Dywizji Piechoty w Jarosławiu objął gen. Wacław Scaevola Wieczorkiewicz, przebywając   w Jarosławiu przez prawie 10 lat.

 

Jerzy Czechowicz


 

Konkurs wiedzy o Annie Jenke

0

JAROSŁAW: Organizatorem konkursu wiedzy o Annie Jenke na 100-lecie jej urodzin jest Publiczne Katolickie Liceum Ogólnokształcące Parafii pw. Bożego Ciała w Jarosławiu.

 

Każda szkoła z terenu powiatu jarosławskiego może zgłosić dwóch uczniów klas ósmych. Ostateczny termin wysyłania zgłoszeń upływa 28 lutego 2021 r. Szczegóły w regulaminie na stronie internetowej szkoły: katolik-jaroslaw.pl

Niezapomniane tradycje: Kolędowanie w regionie przeworskim (3)

0

Kolędnikom często towarzyszyły zwierzęta – najczęściej były to kukły, ale chodzono też z żywymi zwierzętami. O ich symbolice w kolejnej części opowiada etnograf Katarzyna Ignas z przeworskiego Muzeum.

 

W kolędzie zwierzęcej brały udział kukły, bądź maszkary zwierząt takie jak turoń, kobyłka, czy koza. Wprowadzenie ich do domu miało spowodować płodność, zdrowie i dostatek u ludzi i zwierząt. W trakcie scenki kolędniczej, zwierzę oferowane było do sprzedaży gospodarzowi przez Żyda, Cygana, Dziada lub Policjanta. W trakcie oglądania, zwierzę nagle upadało. Następowało ożywianie przez leczenie, cucenie, przywracanie do życia – czemu towarzyszyły komiczne dialogi i zachowania odgrywane po to, by zwierzę podniosło się i powracało do życia. Zachowanie zwierzęcia obrazowało zamarcie przyrody na czas zimy i jej powrót do życia na wiosnę.

Kolędowanie z turoniem nazywanym też turem, kłapaczem lub krową popularne było zwłaszcza w Gorliczynie, Studzianie, Nowosielcach, Gaci, Siedleczce i Gorzycach. Tur to inaczej dziki wół, zwierzę cechujące się siłą, zdrowiem, odpornością, uważane za protoplastę bydła domowego. Miał wygląd wołu, z długimi krętymi rogami skierowanymi do przodu.

Inną postacią zoomorficzną biorącą udział w kolędowaniu był konik kolędniczy, tzw. kobyłka. Kobyłka był to łeb konia wykonany z drewna i osadzony w opałce tj. podłużnym płytkim koszu bez kabłąka, z łubu drewnianego. Do opałki przymocowany jest ogon konia. Pośrodku opałki znajdował się otwór, do którego wchodził człowiek, dodatkowo opałka przytrzymana była szelkami zawieszonymi na ramionach kolędnika. Korpus opałki okryty był derką lub płachtą, zaś mężczyzna noszący opałkę ubrany był w mundur, a w rękach trzymał lejce i bat. Kobyłka wpadała do izby pierwsza, obiegała wnętrze wokół, wierzgała kopytami, zamiatała ogonem, wyprawiała różne hece, skakała po izbie, goniła dziewczęta. W Majdanie Sieniawskim do większych chat, z kolędą wprowadzano żywego konia.

W kolędzie brała też udział koza, którą odgrywał skulony kolędnik nakryty płachtą, z łbem kozy trzymanym na kiju. Kozę prowadził na powrozie kolędnik przebrany za Żyda. Koza była postacią niemą; wyczyniała przeróżne figle, bodła dziewczęta, szalała po całej izbie, obracała się, łapała coś ze stołu. Wiele zabawy dostarczała widzom scena targu o „kozę”. Odgrywano sceny dojenia kozy rozweselając mieszkańców, a na koniec koza odgrywała scenę zdychania.

 

Opr. Katarzyna Ignas

Muzeum w Przeworsku

Fot. Koza kolędnicza, wyk. Bronisław Szozda, Gniewczyna Tryniecka, 1995 r.

 

Bałwankowo

0

Zaczęło się w ubiegły poniedziałek. Już wtedy było od rana bajkowo, a śnieg ciągle padał. Pierwsze bałwanki pojawiły się we wtorek. W środę było ich już zatrzęsienie. Różnego kształtu i postury, a im bardziej bałwankowe tym lepsze. Były też wielkie, że aż trudno je bałwanami nazwać i przychodziły inne skojarzenia, bo bałwan musi być nie tylko biały. Najfajniejsze były te, które skumulowały w sobie wszystkie cechy im przynależne. W ich otoczeniu wielu poczuło się swojsko. Szkoda tylko, że kiedyś przyjdzie na nie kres, ale przecież z kolejną zimą znowu powstaną.

 

Nasz znajomy napisał wierszowaną bajkę zatytułowaną „Mieszkańcy zielonej krainy”. Nie wydał jej, ale dał przeczytać. Niezła jest, a nawet jeszcze lepsza. Jest o przygodach świetlika Basi i o komarze Stefanie, a ludzkie nawyki i przyzwyczajenia owadzich bohaterów przybliżają ich do naszego świata. Można się wczuć, rozmarzyć i zieloną krainę przenieść, chociaż rzeczywistość, w jakiej udało się nam znaleźć też zła nie jest i blisko jej do zielonej wyspy, a może nawet w stronę kraju kwitnących wiśni podąża.

Pieniądze płyną z różnych funduszy. Jedni dostają więcej. Inni mniej, a niektórzy wcale. To jednak zrozumiałe, bo podzielić równo nie można, ponieważ potrzeby różne i inne uwarunkowania też są. Wynagrodzenie rośnie. Średnia pensja już przekroczyła 6,5 tys. zł. Możliwe, że za jakiś czas i w naszym regionie tyle dostaną ciężko zarabiający na chleb. Nie należy przejmować się tym, ile wtedy zarobią w bogatszych obszarach, bo oni są tam, a my tu. Ceny wprawdzie lekko wzrastają, ale to zamierzone działanie i portfela nie powinny zbytnio uszczuplić, bo coraz częściej płacimy kartą. Nawet koronawirus jakby spowolnił. Może boi się szczepionek. Jak słyszymy igły mają ostre i nie boli, a odporność daje. Kto nie może dojechać do punktu tego dowiozą. Zapisać się można na kilka sposobów. Czego chcieć więcej. Dzieciaki wróciły do szkoły. Starsi też kiedyś wrócą. W obu powiatach nie zamknęli ani jednego stoku narciarskiego, więc narzekanie byłoby nadużyciem.

Pomimo pandemii samorządy pracują niemalże wzorowo i nie bierzemy pod nawet uwagę ile to dodatkowego wysiłku na nie spada. Nie dość, że urzędnicy muszą załatwić codziennie mnóstwo spraw, to jeszcze zadbać, by wirus się nie panoszył i przypilnować, aby się ewentualny klient odkaził. Jeśli ktoś narzeka, to widocznie zielonego pojęcia nie ma o funkcjonowaniu administracji obojętnie na jakim poziomie.

Należy zrozumieć, że problemy muszą występować, ale też brać pod uwagę, iż są one drobne i sprawnie rozwiązywane. We wspomnianej bajce zarówno świetlik Basia, jak i komar Stefan, mrówek nie wspominając mają znacznie więcej i to poważniejszych kłopotów. Niedługo przyjdzie wiosna i się zazieleni. Wtedy będzie jeszcze fajniej. Tym bardziej, że będziemy się już zbliżać do odporności ogólnej na wirusa i inne zarazy. Jeśli ktoś ma zamiar narzekać niech logicznie i rzeczowo pomyśli. Wracam do bajki. Czymś trzeba zająć myśli, bo zaczyna mi się przypominać ostatnie zdanie z „Folwarku Zwierzęcego” Orwella, a zaraz za nim rzymska sentencja, że pycha kroczy przed upadkiem. Niedawno przypomniano, że zbłądzić każdy może, ale mimo wszystko wracam na właściwe tory i razem z komarem Stefanem udaję się w krainę marzeń.

 

Roman Kijanka


 

 

 

Pijany uderzył w bariery

0

ZAGÓRZE: Kierujący mercedesem zjechał z drogi i uderzył w bariery ochronne mostu. Mężczyzna wsiadł za kierownicę samochodu, mimo, że wcześniej spożywał alkohol w znacznej ilości.

 

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 24 stycznia przed godz. 12. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 26-letni mieszkaniec gminy Jawornik Polski, kierując mercedesem nie dostosował prędkości do panujących warunków drogowych, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery ochronne mostu. Mężczyzna nie doznał obrażeń. Badanie stanu trzeźwości wykazało za to blisko 3 promile alkoholu w jego organizmie.

Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości odpowie przed sądem. Grozi mu kara do 2 lat więzienia, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i wysoka grzywna.

 

DP/KPP Przeworsk