Strona główna Blog Strona 330

Spisać się musisz. Ruszył spis powszechny

0

Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2021, który ruszył od 1 kwietnia jest obowiązkowy i dotyczy wszystkich. Nie można odmówić udziału w nim, a opieszałość może wiązać się z grzywną. Wszyscy musimy się spisać ale przy okazji należy uważać na oszustów, którzy podszywając się pod rachmistrzów spisowych zechcą wyłudzić ważne dane.

 

Tegoroczny spis jest pierwszym w naszej historii gdzie obowiązkową formą jest dokonanie samospisu internetowego, czyli każdy powinien sam się spisać korzystając z formularza zamieszczonego na stronie https://spis.gov.pl. Osoby, które ze względu na zaawansowany wiek, stan zdrowia czy niepełnosprawność nie będą mogły samodzielnie spisać się poprzez formularz internetowy będą mogły skorzystać z uzupełniających form spisu, czyli wywiadu telefonicznego lub bezpośrednio u rachmistrza spisowego. Z tej formy mogą także skorzystać ci, którzy nie mają dostępu do Internetu.

Rachmistrze spisowi zaczną swoją pracę od 15 kwietnia. Będą kontaktować się z osobami, które nie dokonały samospisu. Ze względu na epidemię koronawirusa nie będą odwiedzać nikogo w domu, a informacje zbiorą telefonicznie. Dodatkowo w każdej gminie funkcjonują gminne biura spisowe, w których można zasięgnąć wszelkich informacji na temat NSP 2021. Można tam także wypełnić ankietę spisową, ale żeby to zrobić trzeba się wcześniej umówić telefonicznie, ponieważ konieczne jest przygotowanie zabezpieczonego stanowiska. Wypełnienie formularza będzie możliwe także w oddziałach Urzędu Statystycznego.

 

O co pytają?

W spisie podajemy informacje według stanu na 31 marca br. Odpowiadamy na pytania dotyczące bezpośrednio nas z zakresu stanu i charakterystyki demograficznej, poziomu wykształcenia, aktywności ekonomicznej, niepełnosprawności, wyjazdów w obrębie kraju i zagranicznych, przynależności etnicznej i religijnej, stanu gospodarstwa i rodziny oraz zasobów mieszkaniowych. Na pytania dotyczące np. związków partnerskich nie musimy odpowiadać. Mamy zapewnienie, że wszystkie przekazywane w czasie spisu dane zostaną objęte tajemnicą statystyczną – będą należycie i starannie zabezpieczone oraz nie zostaną nikomu ujawnione. Stosowane przez statystykę publiczną narzędzia oraz procedury w zakresie bezpieczeństwa danych zapewniają całkowitą ochronę gromadzonych informacji. Statystyka publiczna prezentuje jedynie dane wynikowe, których nie można powiązać z konkretnymi osobami.

 

Po co spisują?

Spisy powszechne to czas, kiedy państwo, zadając obywatelom kilka pytań, stara się zdiagnozować: „ilu nas jest”, „kim jesteśmy” i „jak żyjemy”. Narodowe spisy powszechne obejmują całą populację ludności i mieszkań. Co istotne, w przypadku wielu cech demograficzno-społecznych, jak np. wyznanie, narodowość czy stopień niepełnosprawności, spisy powszechne są dla państwa jedynym źródłem danych.

Wyniki spisu umożliwiają analizę i ocenę zróżnicowania przemian demograficznych i społecznych w dowolnych przekrojach. Na ich podstawie rząd podejmuje najważniejsze decyzje gospodarcze i społeczne na kolejne lata.

Powszechny spis ludności musi być powszechny, jednoczesny, bezpośredni i imienny. Według Zaleceń ONZ powinien odbywać się co 10 lat.

 

Podstawa prawna spisu

NSP 2021 będzie realizowany na podstawie ustawy o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2021 r. Do przeprowadzenia spisu zobowiązują nas także przepisy Unii Europejskiej, jak chociażby rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie spisów powszechnych ludności i mieszkań.

 

Oszuści

Już pojawiają się informacje, że w związku ze spisem pojawiają się oszuści podający się za rachmistrzów spisowych. Ich celem jest pozyskanie wrażliwych danych jak chociażby PESEL. Warto pamiętać, że rachmistrze spisowi jeszcze nie rozpoczęli pracy, a gdy już zadzwonią to zawsze możemy ich sprawdzić. Wystarczy poprosić o jego imię, nazwisko i numer legitymacji. Nie musimy też od razu odpowiadać na pytania. Możemy umówić się z rachmistrzem na inny termin. Warto to zrobić, zanim odpowiemy na pytania.

 

Najlepiej nie czekać i spisać się wchodząc na https://spis.gov.pl. Wypełnienie formularza nie jest zbyt trudne. Można skorzystać z pomocy. Najlepiej domowników. Jeśli tego nie zrobimy skontaktuje się z nami rachmistrz spisowy. Sam spis był planowany do 30 czerwca 2021 r. Po nowelizacji ustawy zakończy się 30 września. Uczestnicy spisu internetowego mogą wziąć udział w loterii. Wśród nagród jest samochód i bony pieniężne.

opr. erka

 

Krzyż na postumencie w Pełkiniach

0

Krzyż przydrożny – ten symbol wiary chrześcijańskiej widoczny jest w każdej miejscowości. Okres Wielkanocny, w którym obecnie się znajdujemy kojarzy się głównie z nim.

 

Na krzyżu dokonał swojego żywota Bóg – Człowiek Jezus Chrystus. Ludzie stawiali i stawiają krzyże na swoich posesjach wyrażając w ten sposób swoją wiarę. Pewien mieszkaniec Pełkiń przed II wojną światową postanowił wybudować krzyż przed swoim domem.

Znajduje się przy głównej drodze, za ogrodzeniem na prywatnej posesji Władysława Pawełka. Na piewszy rzut oka widać, że czas nie obszedł się z nim łaskawie. Jest jednak zadbany. Można dopatrzeć się w nim pierwotnego piękna. Nie ma na nim żadnych napisów, czy daty powstania. Na murowanym kilkustopniowym postumencie wmurowany jest metalowy krzyż z wizerunkiem Chrystusa. Przystrojony jest bogato kwiatami róży. – Krzyż ten znajduje się na terenie mojej działki, jednak nie ja go budowałem. Został   postawiony przed II wojną światową i ma na pewno więcej niż sto lat. Wystawił go Stanisław Czereba. Ja ożeniłem się tutaj prawie 63 lata temu. Przez ten czas poprawiałem go już wiele razy, opiekuję się nim i odmalowuję. Był, jest i mam nadzieję, że jeszcze długo będzie – mówi Władysław Pawełek, mieszkaniec Pełkiń.

Pomimo upływu czasu ciagle stoi przy drodze. Zaświadcza o religijności przedwojennego własiciciela działki. Obecny właściciel również mocno się z nim utożsamia. Niepozorny, jednak jest jednym z ciekawszych obiektów wybudowanych przed wojną w Pełkiniach.

Marcin Sobczak


	            

Niebezpieczne schody

0

Odrapane, wykruszone i ogólnie zniszczone – tak najprościej opisać można schody łączące ulicę Tarnowskiego z ul. Przemyską. Na ich fatalny stan zwracali również uwagę mieszkańcy Jarosławia na jednym z portali społecznościowych.

 

Schody nieopodal wiaduktu przy ul. Przemyskiej w Jarosławiu są rzeczywiście w fatalnym stanie. Choć ich remont jest potrzebny, to zadanie to nie zostało uznane za priorytetowe.

W związku z interwencjami mieszkańców zapytaliśmy w Urzędzie Miasta Jarosławia, czy w najbliższym czasie zostaną one wyremontowane?

– Rada dzielnicy nr I, na której obszarze znajdują się schody, zgłosiła na bieżący rok inne priorytetowe prace i remonty. Schody przy wiadukcie nie znalazły się wśród nich, dlatego w planie inwestycji na 2021 rok nie uwzględniono ich remontu – wyjaśnia Iga Kmiecik, rzecznik prasowy Burmistrza Miasta Jarosławia.

Przedstawiciele Urzędu Miasta zdają sobie jednak sprawę z tego, że schody zagrażają bezpieczeństwu.

– Bez wątpienia wymagają one naprawy i dlatego Wydział Rozwoju Miasta i Infrastruktury Technicznej UM podjął kroki i weryfikuje obecnie skalę i optymalną technologię wykonania koniecznych prac, a następnie przystąpi do opracowania kosztorysu. Dopiero na tej podstawie zostaną podjęte decyzje co do ewentualnego rozpoczęcia inwestycji – wyjaśnia I. Kmiecik.

EK

 

 

Stare remizy OSP: Remiza w Ostrowie, pow. przeworski

0

Ochotnicza Straż Pożarna w Ostrowie jako jedna z nielicznych na terenie powiatu przeworskiego została założona pod koniec XIX w., bo już w 1890 r.

 

Pierwszym sprzętem jaki straż posiadała była sikawka ręczna tzw. „hydropult”, którą zakupiła wieś oraz kilka sikawek własnoręcznie wykonanych z drewna, tzw. „szpryc”. Większy sprzęt, czyli sikawkę czterokołową konną straż zakupiła w 1901 r. za gminne pieniądze staraniem wójta wsi Bernarda Szewczyka.

Strażacy OSP Ostrów często brali udział w akcji gaszenia pożarów, nie tylko w swojej wsi, ale także w sąsiednich miejscowościach: Wolicy, Gaci, Białobokach, czy Mikulicach gasząc ogień w folwarku Jerzego Turnaua w 1921 r.

Sikawka i sprzęt przeciwpożarowy przechowywany był do 1965 r. w malutkim drewnianym pomieszczeniu dobudowanym do budynku dawnej gminnej kancelarii oraz aresztu wiejskiego.

W roku 1958 powołano komitet budowy nowej murowanej remizy strażackiej, w skład którego weszli wszyscy strażacy pod kierownictwem naczelnika Franciszka Podolca.

Urządzano zabawy taneczne, przedstawienia zespołu amatorskiego, z których dochód przeznaczono na dokumentację techniczną, natomiast ziemię pod budowę remizy dała wieś.

W 1962 r. rozpoczęła się budowa nowej remizy, gdzie większość prac była wykonywana czynem społecznym. Cztery lata później, w 1966 r. oddano ją do użytku. Była to remiza parterowa, w której jedną część przeznaczono na przechowywanie sprzętu strażackiego, natomiast drugą na potrzeby kulturalne wsi. Całkowity koszt budowy remizy wyniósł 593 tys. zł. Starą drewnianą remizę strawił pożar, który miał miejsce w 1970 r.

 

Fot. Stara remiza OSP Ostrów dobudowana do budynku dawnej gminnej kancelarii, lata 60. XX w./zbiory muzeum

Dłużej z rejestracją auta

0

W powiecie jarosławskim trzeba czekać ponad dwa tygodnie na zarejestrowanie samochodu. W przeworskim troszkę krócej. Głównym powodem były nieobecności pracowników spowodowane pandemią. W przedświątecznych tygodniach w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego w Jarosławiu połowa pracowników była nieobecna z powodu zakażenia, kwarantanny lub opieki nad dziećmi z powodu Covid-19. W przeworskim wydziale koronawirus wysłał do domu prawie cały wydział.

 

– Nadrabiamy zaległości. W tym miesiącu czas oczekiwania powinien wrócić do normy, czyli 2 – 3 dni – zapewnia Wacław Szkoła, naczelnik Wydziału Komunikacji Starstwa Powiatowego w Jarosławiu.

– Nadrabiamy zaległości. Na bieżąco rejestrujemy około 100 pojazdów dziennie. Do tego dochodzą inne sprawy realizowane przez wydział. Za dwa, trzy tygodnie okres wyczekiwania powinien się skrócić do 2 – 3 dni – zapewnia Wacław Szkoła, naczelnik Wydziału Komunikacji w Jarosławiu. W ubiegłym tygodniu w Przeworsku było około 200 wniosków zaległych. – Termin oczekiwania zbliża się do tygodnia. To nie tylko problem z ludźmi. Pracujemy na sprzęcie należącym do Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Wnioskowaliśmy o zwiększenie i czekamy na odpowiedź. Zmienione przepisy też nie przyspieszają. Do tego wydłużony przez pandemię termin zgłoszenia zbycia samochodu wrócił od nowego roku do 30 dni. Takich spraw też jest sporo. Rejestrujemy 50-60 zgłoszeń zbycia – tłumaczy Tomasz Kotliński, naczelnik Wydziału Komunikacji, Transportu i Dróg w przeworskim starostwie zaznaczając, że kolejki przy rejestracji pojazdów to problem ogólnopolski. – Pracujemy, ale fizycznie nie jesteśmy w stanie załatwić wszystkich spraw na bieżąco – zapewniają w obu wydziałach. Naczelnicy dają jednak nadzieję, że jeśli wirus nie będzie atakował sprawy komunikacyjne będą załatwiane z co najwyżej kilkudniowym oczekiwaniem.

Z rejestracją pojazdów był problem od lat. Wcześniej kolejkę wydłużali rejestrujący na współwłasność z obywatelami zza wschodniej granicy. Takich spraw było tysiące. Potem zmieniły się przepisy i współwłasność przestała przynosić zyski. Sytuacja w wydziałach komunikacji niemal się unormowała i przyszła epidemia. Nie wpłynęła ona na ilość spraw, a nawet nieznacznie zwiększyła liczbę przerejestrowywanych aut, ale wysyła na wolne pracowników.

Jak się zapisać?

W powiecie przeworskim wizyta w wydziale komunikacji jest możliwa po uprzednim zarezerwowaniu terminu. Można to zrobić przez stronę internetową powiatu przeworskiego lub wykorzystując portale www.esp.pwpw.pl, https://obywatel.gov.pl, e-PUAP. Jeśli ktoś woli wykorzystać tradycyjne sposoby to może złożyć wniosek w biurze podawczym starostwa lub wysłać go tradycyjną pocztą.

W powiecie jarosławskim jest podobnie. Kolejkę można zarezerwować przez stronę : rezerwacje.jaroslawski.pl, można umówić się telefonicznie, zostawić zgłoszenie w biurze podawczym lub skrzynce przed wejściem do starostwa. Dostępne są również portale ogólnopolskie.

Rezerwacja internetowa w powiecie jarosławskim jest dostępna całą dobę. W ostatni czwartek wolne terminy były od 27 kwietnia. W powiecie przeworskim okienko rejestracyjne jest otwierane każdego dnia na określoną liczbę spraw. W poprzednim tygodniu około godz. 9 już było zamknięte i na wpisanie się do kolejki trzeba było czekać do następnego dnia.

Obojętnie w jakiej formie zostanie przekazane zgłoszenie pracownicy wydziału kontaktują się ze zgłaszającym i umawiają wizytę na konkretny dzień i godzinę. Dlatego w każdym przypadku ważne jest pozostawienie kontaktu.

Numery telefonów oraz adresy e-mail są dostępne na stronach internetowych obu powiatów.

erka

 

Absolwent PWSTE – Maksymilian Głód na praktykach Erasmus+ w Wiedniu

0

Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. Bronisława Markiewicza prowadzi szeroko zakrojoną współpracę międzynarodową. Prof. ucz. dr hab. Krzysztof Rejman, JM Rektor chwali postępy jarosławskiej Uczelnina płaszczyźnie współpracy z zagranicą, podkreślając duże zainteresowanie kadry i studentów programem Unii Europejskiej Erasmus+.

 

PWSTE wysyła studentów do zagranicznych uczelni, z którymi podpisano umowy o partnerskiej współpracy! Za realizację mobilności odpowiada mgr Magdalena Bojarska, Kierownik Działu Współpracy Międzynarodowej i Instytucjonalny Koordynator Programu Erasmus+. Studenci zauważają potencjał zarówno w wyjazdach na studia, jak i praktyki zagraniczne. Wyjeżdżają na Azory, Cypr i do Grecji, Hiszpanii, a także Portugalii kontynentalnej i Niemiec, gdzie rozwijają umiejętności językowe i kompetencje miękkie, tak przydatne na rynku pracy – mówi Rektor.Erasmus+ oferuje studentom PWSTE dwa rodzaje wyjazdów: na studia semestralne lub całoroczne do zagranicznej uczelni i na praktyki do zagranicznej instytucji – dodaje prof. Rejman.

Poniżej prezentujemy relację jednego z uczestników, który wyjechał na praktyki w bieżącym roku akademickim: Cześć nazywam się Maksymilian Głód i jestem absolwentem PWSTE w Jarosławiu. Zachęcam wszystkich studentów i absolwentów do wzięcia udziału w rekrutacji do programu Erasmus+, aby spędzić fajnie czas, poszerzyć swoje horyzonty i zwiedzić Europę, której jesteśmy częścią. Moja przygoda z Erasmus+ wciąż trwa, jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy że odważyłem się na udział w projekcie, w tych jakże trudnych czasach. Ja też na początku, jak każdy miałem wiele obaw ale pojechałem zobaczyć jak to jest na kilka miesięcy i tak mi się spodobało, że postanowiłem przedłużyć swój wyjazd. Wiedeń, w którym odbywam praktyki jest niezwykle pięknym i urokliwym miastem, zachwyca nie tylko latem ale również zimą.Każdy z nas, kto jest studentem lub absolwentem zrobił w swoim życiu pierwszy krok w stronę czegoś nieznanego, czym było podjęcie studiów, które sprawiają, że stajemy się bardziej samodzielni i odpowiedzialni za siebie, opuszczamy rodzinne strony, poznajemy nowych ludzi. Tak samo jest z udziałem w projekcie Erasmus+, który dodatkowo pozwala nam poznać różnice kulturowe, nauczyć się wreszcie tego języka angielskiego. Warto teraz wykorzystać ten okres studiów w formie zdalnej, kiedy mamy w końcu ten czas aby na spokojnie zaplanować swój wyjazd (np. na letnie praktyki) i odwiedzić Dział Współpracy Międzynarodowej. Można też przekonać znajomych na wspólny wyjazd bo i takie są praktykowane. Uczelnia daje nam szereg możliwości.Moim zdaniem takim złotym środkiem na udział w programie Erasmus+ dla osób, które chciałyby wyjechać lecz mają swoje wewnętrzne obawy są zagraniczne praktyki w czasie wakacji, które są najkrótszą formą wyjazdu i pozwalają na własnej skórze zobaczyć, jak ten program działa, i co najlepsze spędzić wakacje za granicą za darmo w bardzo komercyjnym i atrakcyjnym miejscu. Jest to ogromna szansa, którą warto wykorzystać.Gdy rozpocząłem studia magisterskie w PWSTE w Jarosławiu cały czas po głowie chodziła mi myśl o wzięciu udziału w Erasmusie.Jaktylko zauważyłem plakat Erasmusa+ postanowiłem dowiedzieć się konkretnie, na jakich zasadach to funkcjonuje, pamiętam, że miałem wiele pytań. Poszedłem więc do Działu Współpracy Międzynarodowej i tam poznałem Panią Magdalenę Bojarską która wykonuje swoją pracę z pasją i jest bardzo sympatyczną i energiczną osobą. Udzieliła mi konkretnych odpowiedzi i tak naprawdę nakręciła mnie do udziału w programie. Dzięki opiniom wielu znajomych miałem już pewność, że wyjazd w ramach Erasmusa+ to świetny pomysł i jedyna taka okazja w życiu.

tp

Posiadłość po szkole rolniczej niszczeje

0

Czytelnicy zwracają uwagę na zaniedbany park i popadający w ruinę dwór dawnej posiadłości Siemieńskich w Pawłosiowie. Nieruchomość należy do powiatu jarosławskiego. Przez lata mieścił się w niej Zespół Szkół Rolniczych. Dzisiaj, po likwidacji szkoły, oficynę zajmuje Centrum Integracji Społecznej. Budynki gospodarcze wykorzystuje stadnina koni. Odgrodzony taśmą dwór czeka na gospodarza.

 

Interweniujący nie liczą, że posiadłość zostanie szybko odremontowana, ale uważają, że uprzątnięcie parku byłoby wskazane jak najszybciej. Problem w tym, własność zespołu pałacowo-parkowego w Pawłosiowie nie jest do końca wyjaśniona i może się zdarzyć, że nieruchomość zostanie odebrana powiatowi, tak jak było z pałacem w Pełkiniach – Wygarkach. Obydwa majątki zostały znacjonalizowane po drugiej wojnie światowej.

Zespół pałacowo-parkowy w Pawłosiowie na pewno zasługuje na gruntowną rewitalizację. I takową mamy w planach, niemniej warunkiem koniecznym, by ją rozpocząć jest uregulowanie sytuacji prawnej tego terenu. Mianowicie przed Wojewodą Podkarpackim toczy się – z wniosku Jana Siemieńskiego i Marii Siemieńskiej – postępowanie o wydanie decyzji stwierdzającej, że nieruchomość położona w Pawłosiowie, nie podpadała pod działanie przepisu art. 2 ust.1 lit e) dekretu PKWN z dnia 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej – wyjaśnia starosta jarosławski Stanisław Kłopot.

Jak wynika z postanowienia Wojewody Podkarpackiego, z 2 czerwca 2014 r., postępowanie wszczęte na wniosek spadkobierców byłych właścicieli, zostało zawieszone z urzędu i do chwili obecnej, nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia, co do statusu prawnego nieruchomości. Z informacji uzyskanych w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim wynika, że wnioskodawcy do chwili obecnej nie usunęli przeszkody uniemożliwiającej dalsze prowadzenie postępowania i brakuje postępowań spadkowych. Dopóki nie będzie wiadomo kto ostatecznie jest właścicielem posiadłości trudno się spodziewać, by powiat wyłożył na nią pieniądze. Co najwyżej może planować. Jeśli ostateczne rozstrzygnięcia będą pomyślne dla samorządu powiatowego i stan prawny zostanie uregulowany na jego korzyść, to sa plany na zagospodarowanie.

Mamy plan wprowadzenia nowej funkcji dla tych obiektów. Funkcja ta będzie zaspokajać potrzeby społeczne mieszkańców powiatu jarosławskiego. Należy nadmienić, że będzie to inwestycja bardzo kosztowna, ale pozwoli odzyskać świetność tych pięknych obiektów, tj. budynków i parku. Jesteśmy przekonani, że pozyskamy większość środków na rewitalizację spoza budżetu powiatu jarosławskiego. Na przedmiotowe inwestycje patrzymy z optymizmem dotychczasowych osiągnięć w finansowaniu tego typu przedsięwzięć np. przyszłą siedzibą Powiatowego Ogniska Baletowego w Jarosławiu czy też pałacu w Wysocku, tym bardziej, że otwiera się nowa perspektywa finansowa budżetu unijnego. Otwierają się więc nowe możliwości pozyskiwania środków, które będziemy chcieli wykorzystać – mówi starosta nie określając jednoznacznie charakteru nowej funkcji pałacu.

Erka


	            

Pusty grób przynosi nadzieję

0

Tylko jaśniejący w ciemnym pomieszczeniu krzyż i leżące obok niego chusta i całun. Na zielonym trawniku przed symbolicznym ukazaniem Grobu Pańskiego odciśnięte ślady stóp. Tak wygląda Boży Grób w kościele pw. Trójcy Przenajświętszej przy klasztorze o.o. Franciszkanów Jarosławiu po święcie Zmartwychwstania.

 

Pozostajemy w obszarze Świąt Wielkanocnych i tradycji Bożego Grobu, ponieważ jak zaznacza o. Nataniel, franciszkanin z jarosławskiego klasztoru pusty grób niesie ze sobą potwierdzenie tajemnicy zmartwychwstania oraz przynosi nadzieję.

 

– Przynosi doświadczenie pustego grobu. Emocje jakie przeżyły osoby odwiedzające miejsce, w którym złożono Chrystusa po ukrzyżowaniu i zastając je puste. Daje nadzieję. Przynosi życie. Ślady stóp na trawie są potwierdzeniem – mówi o. Nataniel,.

 

– To nie jest mój pomysł. Wcześniej Grób Pański w takiej formie powstał w Warszawie w naszym klasztorze św. Antoniego z Padwy, przy ul. Senatorskiej. Był zaprojektowany przez Urszulę i Jarosława Fik. Zasadniczy trzon jest wymyślony przez nich. Mając w pamięci przeżycia parafian w Warszawie zaproponowałem, aby ten projekt zrealizować w tym roku w Jarosławiu. Bracia się zgodzili. Przy realizacji pomagali współbracia i osoby świeckie. No i zrobiliśmy – opowiada zakonnik. – Chodziło nam o to, by każdy poczuł, że jest to jego miejsce – dodaje.

Nadzieja

Grób kojarzy nam się ze śmiercią, cierpieniem, smutkiem, ciemnością, z czymś złym. Trudno się dziwić bo wiąże się z utratą kogoś bliskiego. Doznajemy poczucia krzywdy, strachu, cierpienia. Cała inscenizacja grobu ma kierować nas ku Chrystusowi żyjącemu. Podchodząc do tego ciemnego grobu z rozświetlonym krzyżem nie mamy uczucia końca. On niesie nam nadzieję. Przeżycie śmierci jest trudne ale niesie nadzieję. Pusty grób jest dowodem na zmartwychwstanie. To symbol życia. Trawa przy pustym grobie więdnie tak jak wszystko umiera bez światła. Skojarzeń znajdziemy wiele. Każdy może widzieć inaczej. Chcieliśmy oddać rzeczywistość duchową, a nie skupiać się na rozbudowanej formie – zaznacza o. Nataniel.

 

Forma

– Staraliśmy się, żeby grób był jak najbardziej skromny. Żeby nie przykuwał uwagi detalami, ale żeby skupiał uwagę na tym Kto się w nim się znajduje i czego dotyczy. Wybraliśmy formę pozwalającą się skupić. Bez zbędnych szczegółów. Patrząc na grób nie trzeba zastanawiać się co autor grobu miał na myśli, do czego nawiązywał, co chciał uwypuklić. Nie o to nam chodziło. Wystarczyło uwypuklić Chrystusa. Nie mnie oceniać jakie powinny być groby pańskie. Myślę, że każdy kto tworzy grób chce zrobić jak najlepiej. To indywidualne podejście. Nasz nie zarzuca szczegółami, ale myślę, że jest pełen symboli. Nie trzeba słów i bogatej formy, ważna jest treść i moment zatrzymania, zadumy – mówi franciszkanin.

 

Prostota

– Różne są inscenizacje. Nawiązania do wydarzeń historycznych, do społeczno-politycznych. Nasz jest prosty. To miejsce, gdzie człowiek może się zatrzymać, gdzie grób nie kojarzy się ze śmiercią, tylko przypomina, że jest życie. Przed zmartwychwstaniem było mniej światła, symbolu Chrystusa i życia. Po wyjściu Pana z grobu dostajemy uderzenie światłem. Szukajmy Jezusa tam gdzie jest. Pismo mówi: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.» (Łk 24, 5-6) – zaznacza franciszkanin.

 

Życie

– Inscenizacja Bożego Grobu jest symbolem życia. Stąd chociażby żywe elementy. Krzyż i Najświętszy Sakrament były przysłonięte jako przypomnienie wydarzeń Wielkiego Piątku, czyli męki i śmierci, ale odnosi nas do życia, do zmartwychwstania. To już jest wyczekiwanie. Wydarzeń paschalnych nie można rozdzielać. Nie powinniśmy interpretować osobno Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty, czyli czasu gdy Jezus jest w grobie oraz poranku a właściwie nocy zmartwychwstania. Nie znamy godziny. Wiemy, że to się stało przed świtem, bo jak niewiasty przyszły zastały pusty grób. Wydarzenia zbawcze traktujemy całościowo. Patrzymy nie tylko poprzez Triduum Paschalne ale w kontekście tego co działo się wcześniej. To wszystko było przygotowaniem do najważniejszego mementu, kiedy Bóg przychodzi na ziemię. Grób przypomina, że życie człowieka się nie kończy. Ciągle trwa. Zmienia tylko formę – mówi o. Nataniel.

 

Franciszkanin z jarosławskiego klasztoru mówił o odczuciach, refleksji i emocjach jakie według niego powinny się pojawiać u odwiedzających inscenizacje Bożego Grobu. – osoby przychodzące do Bożego grobu nie powinny skupiać się na twórcy – na jego pomyśle, tylko na Chrystusie – na tajemnicy Jego miłości. Wyzwolić odczucia, zbliżyć się do niej. Jak człowiek się skupi na Chrystusie to się poukłada – zapewnia zaznaczając, że prosta forma najlepiej mówi o Bogu i wierze.

 

O Nataniel urodził się w Jarosławiu. W 2011 r. zaraz po święceniach kapłańskich był w tutejszym klasztorze. Potem pełnił posługę w innych domach zakonnych. Od ostatnich wakacji znów jest wśród braci jarosławskiego Klasztoru o.o. Franciszkanów.

erka


 

Odszedł na emeryturę

0

W piątek, 9 kwietnia, pochodzący z Pruchnika nadinspektor Henryk Moskwa przeszedł na emeryturę. Od grudnia 2017 r. był Komendantem Wojewódzkim Policji w Rzeszowie.

 

Okolicznościowe spotkanie odbyło się w bardzo wąskim gronie. Życzenia i podziękowania za dotychczasową służbę na rzecz mieszkańców Podkarpacia, przekazała wojewoda podkarpacki Ewa Leniart oraz marszałek województwa Władysław Ortyl.

Nadinspektor Henryk Moskwa przez 29 lat przeszedł wszystkie szczeble kariery policyjnej.

Przez wiele lat związany był z Komendą Powiatową Policji w Jarosławiu, gdzie pracował w wydziale kryminalnym, a w 2016 r. został komendantem powiatowym. W 2017 r. powołano go na stanowisko Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie.

DP/KWP Rzeszów

MOP Kaszyce na A4 zamknięty

0

Położony na wysokości Lutkowa MOP Kaszyce na autostradzie A4 został zamknięty przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Powodem są prace zespołu przeprowadzającego analizę bezpieczeństwa po dwóch tragicznych wypadkach autokarów do których doszło w marcu na zjedzie do miejsca obsługi podróżnych. MOP będzie zamknięty do czasu przygotowania rozwiązań podnoszących bezpieczeństwo w tym miejscu.

 

GDDKiA zaznacza, że zawsze po śmiertelnych wypadkach prowadzona jest analiza bezpieczeństwa. W tym przypadku były to dwa tragiczne zdarzenia w odstępie dwutygodniowym. W obu doszło do wypadnięcia z drogi autokarów zjeżdżających na MOP. Zginęło 7 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.

Powołany przez GDDKiA zespół ma wypracować dodatkowe rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo na dojeździe do MOP Kaszyce.

W obrębie wyłącznego miejsca obsługi podróżnych zamknięty został pas zjazdowy a prędkość na autostradzie ograniczono do 110 km/h.

Erka/Fot. Policja