Strona główna Blog Strona 318

Pomarańczowe niebo

0

Wypuszczenie w górę masy pomarańczowych baloników zainaugurowało obchody Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

 

Celem obchodów Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną

jest sprzeciw wobec dyskryminacji osób niepełnosprawnych w pracy, urzędzie oraz w życiu codziennym. Jest to dzień manifestowania tolerancji i równouprawnienia. Zwykle wydarzeniu temu towarzyszył Marsz Godności, który prowadził uczestników na jarosławski rynek. W tym roku wydarzenie to musiało zostać zorganizowane w nieco skromniejszej formie. Tradycja została jednak zachowana. W samo południe w niebo pofrunęła ogromna ilość pomarańczowych baloników.

W wydarzeniu wzięły udział dzieci z pobliskiego przedszkola.

Z okazji dnia godności PSONI Koło w Jarosławiu przygotowało również internetową zabawę, która podbija serca uczestników.

– Celem akcji PSONI Koło w Jarosławiu jest zwrócenie uwagi na prawa Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, do równego uczestnictwa we wszystkich sferach życia społecznego oraz propagowanie wiedzy o Dniu Godności Osób z niepełnosprawnością Intelektualną – mówią organizatorzy akcji.

Aby dołączyć do wyzwania wystarczy ubrać się na pomarańczowo, zrobić zdjęcie lub nagrać film z napisem #dziengodnosci i wstawić na swój profil na Facebook. Na wykonanie zadania jest 48 godzin. Osoba, która wykona zadanie może nominować kolejne osoby.

EK, fot. PSONI Koło w Jarosławiu

 

Strażacy świętowali

0

We wtorek, 4 maja na terenie Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu odbył się uroczysty apel z okazji Dnia Strażaka. Podobna uroczystość miała miejsce w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku w piątek, 7 maja.

 

W Jarosławiu uroczystość z okazji Dnia Strażaka rozpoczęła się od przyjęcia meldunku przez bryg. Krzysztofa Kowala, komendanta powiatowego PSP w Jarosławiu od kpt. Kamila Kondrackiego, dowódcy uroczystości. Po podniesieniu flagi na maszt odegrano hymn państwowy. W czasie uroczystości odczytane zostały wyciągi z rozkazów personalnych o awansach na wyższe stopnie służbowe. Otrzymało je 27 funkcjonariuszy, w tym 4 oficerów i 2 aspirantów. Wyróżniono także 7 strażaków PSP i 2 strażaków OSP Brązową Odznaką „Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej”. Po uroczystym apelu w Kościele p.w. Chrystusa Króla w Jarosławiu odprawiona została Msza św. w intencji strażaków, emerytów pożarnictwa i ich rodzin, którą koncelebrował JE ks. bp Stanisław Jamrozek wraz z ks. prał. Andrzejem Surowcem.

Z kolei uroczysta zbiórka związana z wręczeniem odznaczeń, awansów na wyższy stopień służbowy i złożeniem ślubowania przez trzech nowo przyjętych strażaków odbyła się w Komendzie Powiatowej PSP w Przeworsku w piątek, 7 maja. Obecni byli Starosta Powiatu Przeworskiego Bogusław Urban, funkcjonariusze KP PSP w Przeworsku oraz rodziny ślubujących strażaków. Akty nominacji i odznaczenia wręczyli Starosta Przeworski Bogusław Urban i Komendant Powiatowy PSP w Przeworsku st. kpt. Marcin Lachnik.

W minionym tygodniu swoje święto obchodzili też strażacy z gminy Tryńcza. Obchody rozpoczęła uroczysta Msza św. w Kościele pw. św. Kazimierza. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod remizę strażacką.

 

EK, fot. org.

 

Anna Jenke z honorowym obywatelstwem

0

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Jarosławia zdecydowano o pośmiertnym nadaniu Służebnicy Bożej Anny Jenke tytułu Honorowego Obywatela Miasta Jarosławia.

 

Na sesji, która odbyła się 26 kwietnia, Rada Miasta Jarosławia pozytywnie przychyliła się do wniosku złożonego przez Publiczne Katolickie Liceum Ogólnokształcące w Jarosławiu i i postanowiła nadać pośmiertnie tytuł Honorowego Obywatela Miasta Jarosławia Służebnicy Bożej Annie Jenke.

Anna Jenke to postać znana mieszkańcom Jarosławia. Żyła w latach 1921-1976. Była harcerką, nauczycielką języka polskiego, działaczką społeczną. Jako wyraz najwyższego uznania oraz głębokiego szacunku za poświęcenie całego swojego życia w służbie dla społeczności Jarosławia została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. Jest pochowana na terenie jarosławskiego Opactwa.

 

DP/fot. opactwo.pl

Dokuczliwości

0

Nudy nie ma, a nawet jakby ktoś bardzo chciał w zobojętnienie popaść, to się nie da. Dzieje się tyle, że aż brzuch może rozboleć, a ludzie zamiast się cieszyć, coraz bardziej wkurzeni. Dziwne to, ale po części zrozumiałe. Co za dużo, to może zaszkodzić. Nadmiar szczęścia też.

 

Pani Halima z Afryki Zachodniej spodziewała się, że urodzi siedem słodziaków za jednym razem. Na świat przyszło dziewięć. Powielona pełnia radości. Ciekawe jak sobie z nimi poradzi, gdy zaczną raczkować. U nas z przyrostem naturalnym spokojniej, a nawet gorzej. Dzieci z roku na rok mniej. Za to odchodzących z tego świata w ostatnim czasie mamy nadmiar. Jakby nie patrzeć Polaków ubywa, a politycy dalej uważają, że w stronę światowej potęgi idziemy. Może mają rację. Do kierowania wystarczą jednostki. Reszta ma tylko robić, co nakażą.

Jarosław centralnie rozkopany. Dwa ronda nawiązujące zarysem do nieskończoności już nazwano. Ul. Kraszewskiego nazwy nie zmienia, ale czas też remontu jest długi. Widocznie specjaliści wychodzą z założenia, że im dłużej robią, tym wycena większa. Uznawana za główną w mieście krzyżówka stała się dzięki remontom bezpieczniejsza, bo auta ledwie się suną i jak nawet dojdzie do zetknięcia dwóch, to krzywdy większej sobie nie zrobią. Każdy jedzie jak chce. Przepisy zaczynają obowiązywać dopiero po przejechaniu skrzyżowania. Monotonii nie ma i to najważniejsze. Ludzie narzekają, że wszystko drożeje a wynagrodzenie nie rośnie. Premier odpowiada, że specjaliści twierdzą, iż wzrasta, a oni wiedzą lepiej. Stratedzy z właściwą wizją potwierdzają wprawdzie, że ceny rosną, ale zaraz pocieszają, że w zamian złotówka spada. Na dodatek najbardziej zdrożały psy rasowe, a szczególnie szczeniaki i trzeba nawet o połowę więcej zapłacić. Te kilkanaście procent przy prądzie, śmieciach albo paliwie to drobnostka w porównaniu do tego, że dzisiejszy szczeniak kosztuje półtora szczeniaka sprzed roku.

Słuchając o ligowcach KSW (Kasa Stanowiska Władza) zazdrość tylko targa. Oni wiele mogą i przeciętny Polak raczej do kolan im nie dorasta, a na pewno wyżej pasa nie sięgnie. Oni potrafią pełnić jednocześnie kilka funkcji w spółkach, agendach i agencjach i jeszcze mają czas na wypoczynek. Zwykłego wyjadacza chleba jeden etat wykańcza. W ogólnym rozliczeniu wypadamy jednak gorzej niż bracia mniejsi. Szczególnie ci, którzy na szczycie drabiny troficznej się znaleźli. Dla przykładu taki żubr spędza większość czasu na nicnierobieniu albo robieniu tego co mu się podoba. Człowiek pędzi non stop i nawet nie wie kiedy mu życie uciekło. Jeden ma czas, by się życiem nacieszyć. Drugi toczy walkę z czasem i zapewnia, że jest panem życia.

Dobre wieści też są. Rada Unii Europejskiej uznała, że larwy mączniaka to tzw. nowa żywność i wpisała je na listę produktów spożywczych. Tylko patrzeć, a pojawią się jako dodatek do makaronu albo ciasteczek. Wcześniej też można było je znaleźć. Były traktowane jako biologiczne zanieczyszczenie. Teraz je doceniono i stały się jedzeniem. Pędraki chrabąszcza majowego też mają trafić na stoły.

Gdzie nie spojrzeć wszędzie ciekawie. Ten zalew informacji staje się powoli nudny.

Roman Kijanka


 

 

Sezon komunijny w pełni

0

Wraz z początkiem maja rozpoczęły się komunie. Niektóre parafie odsunęły tę uroczystość w czasie, inne pozostały przy majowych terminach.

 

– Mój syn przyjmie I Komunię św. w najbliższą niedzielę. Nie planujemy żadnego większego przyjęcia. Zaprosiliśmy same najbliższe osoby: dziadków oraz rodziców chrzestnych. Cieszymy się, że termin komunii nie został przesunięty. Dzieci tak bardzo na ten moment czekają. Tyle czasu się przygotowywały – mówiła w ubiegłym tygodniu pani Anna, mama 9-letniego Igora, który w minioną niedzielę przyjął Komunię św.

Zadowolona z majowego terminu uroczystości była również pani Monika, mama Wiktora.

– Planowaliśmy przyjęcie w restauracji. Z wyprzedzeniem zarezerwowaliśmy termin. Niestety w obecnej sytuacji zmuszeni jesteśmy zorganizować komunię w domu. Skorzystamy jednak z cateringu, jaki oferuje jedna z okolicznych restauracji – mówi.

Terminy I Komunii św. najczęściej są ustalane przez proboszczów w porozumieniu z rodzicami dzieci pierwszokomunijnych. W ubiegłym roku komunie organizowane były niemal przez całe lato.

– Moja córka przyjmowała I Komunię św. w sierpniu ubiegłego roku. Jej termin był kilkukrotnie zmieniany, dlatego zrezygnowaliśmy z zarezerwowanego miejsca w lokalu. Postanowiliśmy zorganizować przyjęcie komunijne w ogrodzie. Kupiliśmy nawet namiot. Niestety dwa dni przed uroczystością zerwał się wiatr, który go połamał. W ostatniej chwili wypożyczyliśmy drugi – wspomina z uśmiechem na twarzy pan Krzysztof, tata Emilki.

 

Komunie rozpoczęły się w maju

W połowie kwietnia abp Adam Szal, metropolita przemyski wydał rozporządzenie względem organizacji I Komunii św. Z jego zapisów wynikało, że parafie mogą zachować wcześniej ustalony termin, bądź wyznaczyć nowy, dla tych dzieci, których rodzice wyraźnie wyrażą taką wolę. Uroczystość można było także przenieść na późniejszy, bardziej dogodny i bezpieczny czas. Na takie rozwiązanie zdecydowało się co najmniej kilka okolicznych parafii, jednak w większości przypadków zachowane zostały terminy majowe.

Już początkiem maja do I Komunii św. przystąpiły m.in. dzieci z parafii pw. Chrystusa Króla w Przeworsku oraz z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Jarosławiu. Tydzień później komunie odbyły się także m.in. w parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jarosławiu, parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Jarosławiu, parafii pw. Chrystusa Króla w Jarosławiu czy w parafiipw. Bożego Ciała w Jarosławiu.

W liczniejszych parafiach dzieci przyjmują I Komunię św. w kilku grupach na osobnych Mszach św. Planowanie uroczystości w dużej mierze zależało także od rządowych obostrzeń.

 

Ile kosztuje catering na komunię?

Catering na przyjęcie komunijne kosztuje od 60 do 200 zł za gościa. Dla przykładu w cenie 65 zł za osobę mamy zupę, danie główne, dwie surówki oraz deser. Jeśli ktoś pokusi się o przystawki, ciasta, napoje czy inne zimne przekąski, wówczas cena jest odpowiednio wyższa. Dania na wynos to teraz jedyny sposób, w jaki mogą zarabiać restauracje. Niektóre oferują także obsługę kelnerską oraz możliwość wypożyczenia stołów, krzeseł, naczyń, obrusów czy zadaszenia miejsca uroczystości.

 

Prezenty i artykuły komunijne

Na komuniach zarabiają też producenci i sprzedawcy biżuterii, elektroniki, rowerów, dewocjonaliów i innych upominków. Przychody ze sprzedaży prezentów raczej zagrożone nie są, choć niewykluczone, że rozłożą się one w czasie.

– Ruch związany z zakupami rozpoczął się dopiero w kwietniu. Ludzie chodzą, pytają, oglądają. Każdy chce być raczej przygotowany. Wcześniej nikt nawet nie wiedział, czy komunie będą teraz organizowane – mówią sprzedawcy.

EK, . Fot. Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu.

Była burmistrz Przeworska usłyszała wyrok

0

Sad Okręgowy w Przemyślu uznał pod koniec kwietnia, że odpowiedzialni za nieprawidłowości finansowe związane z Zajazdem Pastewnik są winni zarzucanych im czynów. Na ławie oskarżonych zasiadała była burmistrz Przeworska Maria D.-L. oraz Zbigniew M. były dzierżawca zajazdu i Tadeusz R., były dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz Henryk S., były pracownik MOSiR. Cała czwórka została skazana. Wyrok jest nieprawomocny.

 

Byłej burmistrz sąd wymierzył rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Ma także zapłacić 20 tys. zł grzywny i wyrównać stratę w wysokości około 22 tys. zł, którą poniosło miasto. Zbigniew M. został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywnę w wysokości 30 tys. zł. Musi też naprawić szkodę, jaką poniosło miasto. Jej wysokości wynosi 205 tys. zł. Wyrok, jaki usłyszał Tadeusz R. to 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i 30 tys. zł grzywny. Henryk S. również został skazany na 2 lara pozbawienia wolności w zawieszaniu na 4 lata i grzywnę w wysokości 20 tys. zł.

Wszyscy odpowiadali za działanie na szkodę interesu publicznego. Zarzuty usłyszeli po kontroli rzeszowskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego wszczętej w 2015 r w Zajeździe Pastewnik. Sprawdzano m.in. inwestycje, przetargi i umorzenia finansowe. Funkcjonariusze zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa w latach 2010 – 2015. Śledztwo pozwoliła na przedstawienie zarzutów.

Maria D.-L. odpowiadała za przekroczenie uprawnień w czasie pełnienia funkcji burmistrza Przeworska umarzając zobowiązania Zbigniewowi M. z tytułu odsetek za nieterminowe płatności w kwocie prawie 22 tys. zł. Uznano to za działanie na szkodę miasta. Zbigniew M. był sądzony za rozliczanie kosztów prac budowlanych i modernizacyjnych w Pastewniku na podstawie nieprawdziwych dokumentów. Poświadczali je Tadeusz R. i Henryk S. chociaż wyszczególnienie w dokumentach wydatki faktycznie nie istniały. Te działania doprowadziły do szkody samorządu miejskiego w wysokości prawie 205 tys. zł.

Sprawa toczyła się od połowy 2019 r.

Jak informuje Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu oskarżyciel zgodził się z wymiarem kary dla byłej burmistrz wystąpił natomiast o uzasadnienie wyroku dwóch skazanych. Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu uzupełniła w poniedziałek, że o uzasadnienie wystąpili także obrońcy. To wskazuje, że strony noszą się z zamiarem odwołania.

erka


	            

Maraton maturalny w reżimie sanitarnym i z alarmami bombowymi

0

Matury rozpoczęły się we wtorek, 4 maja. Pierwszego dnia maturzyści sprawdzili swoją wiedzę z języka polskiego, drugiego z matematyki, a trzeciego z języka obcego nowożytnego.

 

– Ze szkół z terenu powiatu jarosławskiego do egzaminu dojrzałości przystąpiło 1032 absolwentów – informuje Marta Kurpiel, naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego w Jarosławiu. – U nas maturę zdaje 328 uczniów – mówi natomiast Joanna Mordarska, naczelnik Wydziału Oświaty, Promocji i Ochrony Zdrowia Starostwa Powiatowego w Przeworsku. Na maturze z języka polskiego uczniowie mieli do wyboru temat z „Lalki” Bolesława Prusa lub „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta. Analiza tekstu dotyczyła „Zemsty” Aleksandra Fredry. Kolejnego dnia maturzyści zmierzyli się z królową nauk, matematyką. Niektórym przysporzyła ona nieco problemów.

– Pomimo nauki zdalnej staraliśmy się jak najlepiej przygotować. Jednak matura z matematyki do najłatwiejszych nie należała – mówi Martyna, maturzystka z Zespołu Szkół Ekonomicznych i Ogólnokształcących.

Trzeciego dnia maturzyści sprawdzili swoją wiedzę z języka obcego nowożytnego.

– Wśród najchętniej wybieranych przedmiotów był j. angielski. Wybrało go ponad 90% absolwentów – podkreśla naczelnik M. Kurpiel. W tym roku nie ma obowiązkowych egzaminów ustnych. Nie ma też obowiązku przystąpienia do egzaminu z jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym, czyli do egzaminu z przedmiotu do wyboru.– Uczniowie dobrowolnie zdają przedmioty dodatkowe, ponieważ jest im to potrzebne do aplikacji na uczenie wyższe – dodaje M. Kurpiel. Egzaminy odbywają się zgodnie z zasadami reżimu sanitarnego. – W salach jest mniej osób. Obowiązuje większy odstęp pomiędzy zdającymi. W trakcie egzaminu nie trzeba mieć jednak maseczek. Są one wymagane tylko do momentu wejścia na salę – tłumaczy naczelnik J. Mordarska.

Aby uzyskać maturę, abiturient musi uzyskać minimum 30 proc. punktów z egzaminów obowiązkowych. Oficjalne wyniki tegorocznych matur ogłoszone zostaną 5 lipca.

 

Alarmy bombowe

W ośmiu szkołach na terenie powiatu jarosławskiego, w których przeprowadzany był egzamin dojrzałości wystąpiły alarmy bombowe. Informacje o podłożeniu ładunków wybuchowych, które trafiły do szkół, nie zakłóciły jednak przeprowadzenia egzaminów. W żadnej placówce nie zarządzono ewakuacji. Egzaminy rozpoczęły się o czasie.

– Zarówno dyrektorzy, jak i kadra pedagogiczna mają doświadczenie w przeprowadzaniu matur w takich warunkach – mówi M. Kurpiel.

E-mail dotyczący rozpylenia śmiertelnie trującego gazu został wysłany również do jednej ze szkół na terenie powiatu przeworskiego.

– Pojawiła się informacja, że został użyty gaz sarin. Na miejsce skierowane zostały służby, które przeszukały budynek. Na szczęście nic nie znaleziono. Informacja taka najprawdopodobniej trafiła do siedmiuset szkół w całej Polsce – mówi J. Mordarska.

 

EK,  Fot. Nikola Maciałek.

 

81. rocznica pierwszych aresztowań młodzieży szkolnej w Jarosławiu podczas okupacji

0

Już w chwili ogłoszenia mobilizacji uczniowie i harcerze z Jarosławia pełnili służbę na ważnych punktach alarmowania. Działali w formacjach pomocniczych patrolowych  i wartowniczych, wykazując wielką odwagę patriotyczną. Działalność antyokupacyjna młodzieży jarosławskiej rozpoczęła się w listopadzie 1939 roku od udzielenia pomocy  i schronienia jeńcom polskim, którzy zbiegli z niewoli, od ratowania księgozbiorów bibliotecznych publicznych np. „Sokoła” i „Ogniska”, a także szkolnych.

Pierwsze aresztowania młodzieży o większym zasięgu miały miejsce w dniach 4-6 maja 1940 roku. Wielu z tych młodych ludzi marzyło o innej Polsce, wielu zaangażowało się   w działalność konspiracyjną, kolportaż ulotek i nielegalnej prasy oraz rozpowszechnianie wiadomości z radia stacji alianckich. Byli to zarówno mieszkańcy Jarosławia, jak i ci, którzy swoje życie związali z tym miastem. 6 maja 1940 roku o ósmej rano pod budynek jarosławskiej szkoły budowlanej podjechały dwa ciężarowe samochody z żandarmami   i gestapowcami. Niemcy wkroczyli do środka aresztując uczniów podejrzewanych o udział w ruchu oporu. Aresztowano również uczniów II Gimnazjum im. Augusta Witkowskiego oraz  I Gimnazjum. W Szkole Budowlanej aresztowano Stanisława Ryniaka, Mieczysława Ciepłego, Wojciecha Bieleckiego i Stanisława Fudalego. Aresztowania odbywały się również w miejscach zamieszkania np. Edwarda Ferenca, Antoniego Rychłowskiego.   Część młodzieży Franz Schmidt aresztował podczas ulicznych łapanek jak np. Romana Trojanowskiego, Stanisława Hedorowicza czy Jana Teichmana. Ulubionym miejscem Schmidta była stacja kolejowa, gdzie legitymował młodzież dojeżdżającą do szkół z powiatu.

8 maja 1940 roku pierwsi aresztowani zostali ciężarówkami wywiezieni do Tarnowa, gdzie byli trzymani w ciężkich warunkach więziennych i do 13 czerwca nie wyprowadzano ich z cel. W tym dniu zaprowadzono ich do łaźni. Po kąpieli całą noc spędzili pod strażą w ogrodzie, a następnego dnia zostali wywiezieni zbiorczym transportem do obozu w Oświęcimiu (Konzentrationslager Auschwitz). Był to pierwszy transport, który zapoczątkował tragiczną historię tego obozu. W pierwszym transporcie znaleźli się trzej   uczniowie jarosławskiej szkoły budowlanej: Stanisław Ryniak, który w obozie   otrzymał nr 31 jako pierwszy Polak – więzień polityczny Auschwitz, Mieczysław Ciepły nr 35 i Tadeusz Motowidełko nr 532. W kolejnych transportach zostali wywiezieni m.in. Wojciech Bielecki nr obozowy 3397, Stanisław Fudali nr 9151, Stanisław Żurawski nr 9148.

Wielu młodych ludzi trafiło do obozu w późniejszym terminie, część z nich zginęła śmiercią męczeńską, część przetrwała obóz, przekazując nam wiele wiadomości o swoich losach. Niektórzy z nich przekazywanie wiedzy o tych przejściach uznali za swoją życiową misję. Wierzyli, że przekazywanie porażającej prawdy o czasach ludobójstwa to jedna z form przeciwstawienia się powtórzeniu historii z czasów okupacji.

Społeczność szkolna Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących w Jarosławiu pamięta o tych tragicznych wydarzeniach. W celu upamiętnienia 81. rocznicy aresztowania na ogrodzeniu szkoły został umieszczony baner, przedstawiający sylwetki aresztowanych   6 maja 1940 roku uczniów, późniejszych więźniów KL Auschwitz.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

 

Unikalna Izba Pamiątek Strażackich

0
KODAK Digital Still Camera

CHORZÓW: Jedyna w powiecie jarosławskim sprawna przedwojenna konna sikawka, duża kolekcja hełmów, medali i odznaczeń strażackich, syren oraz kronika… Można wymieniać jeszcze długo. Wszystko to znajduje się w Izbie Pamiątek Strażackich „Ocalić od zapomnienia” przy miejscowej remizie. Od 1982 roku Jan Paszczyński zbiera i gromadzi przedmioty związane ze strażą pożarną.

 

Jan Paszczyński w chorzowskiej OSP jest od 1966 roku. Przez 26 lat był jej komendantem. Obecnie jest kronikarzem i gospodarzem oraz Honorowym Prezesem. Wraz z żoną Ireną prowadzi też Kronikę Strażacką, wielokrotnie wyróżnianą na konkursach ogólnopolskich. Jego pasja kolekcjonerska doprowadziła do powstania Izby Pamiątek Strażackich.

Kolekcja mundurów

Spalona stodoła wyznaczyła przyszłość

Wszystko zaczęło się od tragicznego w skutkach wydarzenia. – To był piękny, słoneczny, jesienny dzień. Miałem wtedy 5 lat. Razem z kolegą Rysiem chcieliśmy spróbować miodu z ula. Wyciągnęliśmy więc jedną ramkę. Odpaliłem fukawkę i położyłem ją potem na ziemi. Siedzimy, liżemy sobie miód, a tu nagle słychać krzyki „Pali sie, pali się”. Od fukawki zajęły się liście, a od nich znajdująca się w pobliżu stodoła. Przyjechał milicjant i spisał protokół. Tak skończyła się nasza uczta. Potem nie mogłem wyjść z domu, dzieci krzyczały na mnie „podpalacz”. Postanowiłem sobie, ze jak dorosnę to wstąpię do straży pożarnej i zrehabilituję się za to co się wydarzyło – mówi Jan Paszczyński. Tak się faktycznie stało, a straż pożarna stała się życiową pasją. W głowie pana Jana powstał pomysł na izbę pamiątek, który zaczął realizować od 1982 roku. Po rozbudowie remizy w 2009 roku izba zyskała nowe pomieszczenie. Do tej pory zbiory mieściły się głównie na klatce schodowej.

Skarby przeszłości

Gdy wchodzi się do pomieszczenia z eksponatami nie wiadomo na co kierować wzrok. Półki wokół zapełnione. Na środku sali jeden z najcenniejszych skarbów – sikawka konna na bryczce. Brała udział w wielu regionalnych zawodach zabytkowych sikawek konnych. Dwutłokowa pompa ssąco-tłocząca wyprodukowana została w 1924 roku we Lwowie. Innym gabarytowo dużym eksponatem jest autopompa z działkiem wodnym z 1971 roku. Możemy zobaczyć tu również kolekcję mundurów wojskowych pochodzącego z Chorzowa ppłk. pilota Juliana Dejnaki, mundur galowy dh Józefa Kuszyka, będącego 70 lat w straży. Są też sztandary chorzowskiej jednostki. Jeden z 1989, a drugi 2009 roku. Na ścianie wisi piękna kopia obrazu Jana Zygmuntowicza „Do pożaru”. Wyeksponowano kolekcję pucharów, odznaczeń, medali oraz hełmów. Sprzętu cały czas przybywa. – Najnowszym nabytkiem jaki dostałem na urodziny jest amerykański hełm strażacki z moim nazwiskiem. Na pewno znajdzie się tu dla niego miejsce – mówi gospodarz muzeum. Znajdziemy tu kolekcję aparatów fotograficznych, telefonów, radiostacji, radiotelefonów, a nawet przedwojenną maszynę do pisania i telegraf. Osobliwą kolekcją jest też ta składająca się z około 70 modeli samochodów pożarniczych. Jak żartuje sołtys Chorzowa Marek Rogus, nawet gdy zepsuje się wóz do wyjazdów na akcję, w rezerwie stoją inne do wyboru. Należy wspomnieć, że w garażu znajduje się zabytkowy Żuk. Zgromadzono także przedmioty takie jak toporki, bosaki, piły oraz środki alarmowe. Pięknie prezentuje się trąbka „sygnałówka” z lat 20 ubiegłego wieku, Ciekawym eksponatem jest gong z łuski artyleryjskiej i gong z lemiesza od pługa. Jest tu też wiele typów syren alarmowych. W izbie przechowywana jest czterotomowa kronika, którą prowadzi pan Jan z żoną, dyplomy, podziękowania, zbiory bibliofilskie o tematyce strażackiej. Można zobaczyć tu miniaturowe modele kościoła, szkoły i remizy oraz wpisać się do pamiątkowej księgi.

Z pasji Jana Paszczyńskiego powstało wielkie dzieło. Jak mówi, chce coś po sobie pozostawić. W chorzowskiej Izbie Pamiątek Strażackich jest wiele atrakcyjnych eksponatów. Warto zwiedzić to lokalne muzeum.

Marcin Sobczak


	            

Kolejne odkrycie w Sieniawie

0

Pasjonaci historii zrzeszeni w Stowarzyszeniu Eksploracyjno-Historycznym „Galicja” znów dokonali ciekawego odkrycia na terenie Nadleśnictwa Sieniawa.

 

Przypomnijmy, że poszukiwaczom z „Galicji” w okolicy Nadleśnictwa Sieniawa udało się już wcześniej znaleźć m.in. siekierkę tulejową i sztylet z epoki brązu. Pisaliśmy o tym w ubiegłym roku. Teraz znaleźli kolejną siekierkę z brązu i inne zabytki, które trafiły już do konserwacji i naukowego opracowania. Należy wspomnieć, że poszukiwacze działają legalnie i zawsze posiadają stosowne pozwolenia. Przy użyciu m.in. wykrywaczy metali poszukują śladów dawnej obecności człowieka.

Archeolodzy i odkrywcy w terenie.

Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Krzysztofa Opica, znalazcy prawdopodobnie średniowiecznego ciosła i polskiej szlacheckiej pieczęci herbu Trąby. Ciosło będzie można dokładniej określić dopiero po konserwacji i poznaniu techniki, jaką zostało wytworzone, najprawdopodobniej pochodzi ono ze średniowiecza. To jednak nie wszystko na co natrafili poszukiwacze – Kamil Kaczmarzyk znalazł na siekierkę tulejową.

To jest pierwszy taki zabytek trafiony w moim życiu. Kiedy Krzysiek wykopał kilka miesięcy temu siekierkę i sztylet, stwierdziłem że wiele więcej tam nie znajdę. Poszukiwałem trochę zniechęcony, ale gdy zobaczyłem po kilku godzinach, co tym razem na kilku centymetrach zasygnalizował detektor, moje serce się zatrzymało w miejscu – tak K. Kaczmarzyk wspomina moment odkrytego przez siebie zabytku z brązu.

 

Więcej artefaktów?

Fakt, że na stosunkowo niewielkim obszarze udało się odkryć kilka artefaktów pozwala przypuszczać, że gdzieś w okolicy mogła istnieć cała osada z tego okresu, której dotychczas nie zlokalizowano. Znaleziska wywołały poruszenie w środowisku naukowym, bowiem odnalezionych przedmiotów do tej pory nie widywano w tej okolicy.

Jak ocenił Waldemar Duszka, znany kowal i rekonstruktor, znalezioną siekierkę w przybliżeniu można datować na lata 1100-1000 p. n. e., czyli na krąg kultur popielnicowych. Nie można też wykluczyć, że zabytek to import np. z kultury Pilińskiej ze terenów współczesnej Słowacji.

Pasjonaci-eksploratorzy po raz kolejny przyczynili się do odkrycia fragmentu naszej przeszłości, co we współpracy z archeologami krok po kroku pozwala coraz lepiej poznawać naszą historię. Mamy nadzieję, że to nie ostatnie odkrycia na tym terenie.

DP/fot. www.zwiadowcahistorii.pl