Strona główna Blog Strona 315

Uderzył w drzewo

0

PRZEWORSK: Kierowca audi trafił do szpitala po tym, jak stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo.

Do tego groźnie wyglądającego zdarzenia doszło 17 maja po godz. 10 na ul. Lwowskiej w Przeworsku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący audi 46-letni mieszkaniec powiatu przemyskiego stracił panowanie nad prowadzonym przez siebie pojazdem. Najpierw zjechał na przeciwległy pas ruchu, a następnie wjechał do przydrożnego rowu i uderzył w pień drzewa. Siła uderzenia była tak duża, że pojazd odbił się i uderzył jeszcze w drugie drzewo, na wysokości ok. 2 metrów. Mężczyzna podróżował sam, był trzeźwy. Z uwagi na obrażenia, jakich doznał, został przetransportowany do szpitala.

 

DP/KPP Przeworsk

Rusza budowa farmy wiatrowej w Laszkach. 18 turbin zieloną energię do sieci powinno zacząć dostarczać za niewiele ponad rok.

0

Rozpoczynająca się budowa wpisuje się w realizację rządowego Polskiego Ładu oraz wychodzi na przeciw zapowiedziom zarówno prezydenta Andrzeja Dudy, jak i prezesa Jarosława Kaczyńskiego, którzy postawili na rozwój produkcji zielonej, bezemisyjnej energii w Polsce.

 

Cieszymy się, że możemy wspomagać dążenia polskiego rządu w rozwoju tego sektora energetyki – podkreśla Katarzyna Napora, przedstawicielka ERG/Laszki Wind – Wierzymy, że kierunek rozwoju wyznaczony przez programy rządowe jest dobry zarówno dla Polski jak i całej Europy.

Farma w Laszkach jest jedną z ważniejszych w Polsce inwestycji wiatrowych ostatnich lat. Zainstalowane turbiny będą miały moc 36 megawatów i pozwolą dostarczyć zieloną energię do blisko 30 tysięcy gospodarstw domowych.

Inwestycja ma wszystkie prawomocne pozwolenia administracyjne oraz środowiskowe, obejmujące budowę farmy wiatrowej. Budowa parku wiatrowego jest formalnie rozpoczęta po otrzymaniu zaświadczeń o braku sprzeciwu wydanych przez Starostwo Powiatowe w Jarosławiu.

Zgodnie z wygraną w rządowym Urzędzie Regulacji Energetyki przez firmę aukcją, farma w Laszkach powinna zacząć dostarczać energię do sieci jeszcze w 2022 roku. Inwestor jest mocno zaangażowany w dotrzymanie terminu pomimo opóźnień spowodowanych pandemią Covid 19 – co będzie możliwe w przypadku dobrej współpracy z lokalnymi władzami.

Właścicielem Laszki Wind jest grupa ERG, niezależny producent energii ze źródeł odnawialnych z siedzibą we Włoszech, wiodący operator na włoskim rynku wiatrowym, który jest obecny w 7 innych krajach europejskich – w których posiada podobne inwestycje. ERG ma również ugruntowaną pozycję w Polsce, gdzie posiada od 2015 roku, 3 działające farmy wiatrowe w sumie 82 MW i 2 farmy wiatrowe w budowie na dodatkowo 60 MW.

Chcemy być dobrym partnerem dla gminy i dobrym sąsiadem dla mieszkańców Laszek. Taka jest nasza polityka we wszystkich krajach, w których inwestujemy i z powodzeniem wdrożyliśmy ją również w Polsce, gdzie w 2015 roku zbudowaliśmy 3 farmy wiatrowe, które działają z obopólnymi korzyściami. Jesteśmy przekonani, że to samo będziemy mogli zrobić również w Laszkach, gdzie szacujemy, że corocznie będziemy odprowadzać około 1,5 mln zł podatków na rzecz budżetu gminy. Ponadto lokalne przedsiębiorstwa będą zatrudnione do budowy farmy wiatrowej, a społeczność odniesie korzyści z remontu dróg – zapewnia Katarzyna Napora.

Inwestor nie ukrywa pewnych nieporozumień z Gminą Laszki w zakresie wykonalności umowy zawartej z Gminą w 2014 roku, jednak spółka Laszki Wind uzyskała ostatnio korzystny nakaz z Sądu Rzeszowskiego, co pozwoliło na rozpoczęcie prac. Inwestor deklaruje, że jest nadal pewny, że uda mu się znaleźć polubowne rozwiązanie z Gminą i nawiązać pozytywne, długoterminowe relacje, jak to miało miejsce we wszystkich dotychczasowych projektach wiatrowych w Europie, w tym w Polsce.

Farma wiatrowa przyczyni się do stworzenia trwałej wartości dla społeczności, a także do realizacji ambitnych celów w zakresie energii odnawialnej, które polski rząd wyznaczył w Narodowym Planie na rzecz Energii i Klimatu, przedłożonym niedawno Komisji Europejskiej – wyjaśnia przedstawicielka ERG.

Strażacy sprzątali Mleczkę

0

Ponad czterdzieści worków śmieci zebrali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej z Więckowic, którzy w majowy weekend sprzątali rzekę Mleczkę.

 

Druhowie OSP Więckowice wzięli udział w akcji „Czysta rzeka”. W sobotnie popołudnie posprzątali koryto rzeki Mleczki, która przepływa przez ich miejscowość. W kilka godzin strażacy przeszli ponad kilometrowy odcinek rzeki. Efektem ich działań było zebranie czterdziestu worków śmieci. Z wody wyciągnęli m.in. szklane i plastikowe butelki, puszki oraz foliowe reklamówki. Wśród znalezisk były także opakowania po opryskach, a nawet opona od ciągnika. Inicjatorem akcji był Urząd Gminy Roźwienica.

 

EK, fot. OSP Więckowice

 

 

Nowe oblicze urzędu pracy

0

W ubiegłym tygodniu oficjalnie oddano do użytku wyremontowane pomieszczenia Powiatowego Urzędu Pracy w Przeworsku. Siedziba PUP doczekała się modernizacji po 40 latach.

 

Remont pomieszczeń, gdzie mieści się Powiatowy Urząd Pracy w Przeworsku, wyniósł ok. 500 tys. zł. W zakres prac weszła m.in. wymiana posadzek, drzwi, mebli oraz remont toalet. W znaczący sposób podniesie funkcjonalność i dostępność dla klientów oraz komfort pracy urzędników.

Uroczystego przecięcia wstęgi podczas otwarcia dokonali: Anna Schmidt – sekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej, poseł na Sejm RP, ks. prałat Tadeusz Gramatyka, ks. prałat Wojciech Pac, Agnieszka Bukowa-Jedynak – przewodnicząca Rady Powiatu Przeworskiego, Bogusław Urban – starosta Powiatu Przeworskiego oraz Adam Zabłocki – dyrektor PUP w Przeworsku. W otwarciu wzięli udział również: Jacek Kierepka – wicestarosta Powiatu Przeworskiego, Mieczysław Żuk, Wiesław Bukowski i Łukasz Laska – członkowie Zarządu Powiatu Przeworskiego, Marcin Fujarowicz – przewodniczący Powiatowej Rady Rynku Pracy, Jan Śliwa – sekretarz Powiatu Przeworskiego, Łukasz Kawaliło – zastępca dyrektora PUP w Przeworsku, Joanna Kalin – główna księgowa PUP, Joanna Mordarska – naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury, Promocji i Ochrony Zdrowia Starostwa Powiatowego w Przeworsku oraz Andrzej Zawada z Przedsiębiorstwa Wielobranżowego „ZAWPOL”, które przeprowadziło remont.

 

DP/Powiat Przeworski

 

 

 

Poświęcenie pamiątkowej tablicy

0

„ Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych” – taki napis widnieje na pamiątkowej tablicy poświęconej śp. Teresie Kraus, zesłance Sybiru, instruktorce ZHP, działaczce Stowarzyszenia Miłośników Jarosławia oraz nauczycielce tańca w Technikum Geodezyjnym, którą Rada Miasta Jarosławia pośmiertnie odznaczyła złotą odznaką „Za Zasługi dla Miasta Jarosławia”.

 

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy, która została umieszczona na mogile śp. Teresy Kraus odbyło się w niedzielę, 16 maja na Nowym Cmentarzu w Jarosławiu. Zgromadzonych na uroczystości powitał Janusz Bochenek. Poświęcenia tablicy dokonał oraz modlitwę w intencji zmarłej odmówił ks. prał. Marian Bocho, proboszcz parafii pw. Bożego Ciała w Jarosławiu.

Pamiątkową tablicę odsłonił Szczepan Łąka, przewodniczący Rady Miasta oraz Dariusz Tracz, zastępca Burmistrza Miasta Jarosławia.

W wydarzeniu uczestniczył Bogusław Kraus wraz z małżonką, syn śp. Teresy, który ze wzruszeniem odebrał złotą odznakę „Za Zasługi dla Miasta Jarosławia” przyznaną swojej mamie.

Organizatorami tego wydarzenia i fundatorami pamiątkowej tablicy byli absolwenci Technikum Geodezyjnego – rocznik 1963. Wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie podziękował Tadeusz Szczepanik, absolwent Technikum Geodezyjnego.

Odsłonięcie tablicy poprzedziła uroczysta Msza św. odprawiona w Jarosławskiej Kolegiacie.

 

EK

 

 

Figura Matki Bożej w Mikulicach

0

Miesiąc maj poświęcony jest Maryi. Dlaczego właśnie Jej? Ponieważ maj to najpiękniejszy miesiąc w roku, a Ona uważana jest za pośredniczkę między Bogiem, a ludźmi. To ona może wybłagać łaski u swego Syna.

 

Od pokoleń katolicy w miesiącu tym spotykają się przy kapliczkach czy figurach Matki Bożej modlą się i śpiewają pieśni ku Jej czci. Okres pandemii przyhamował tę tradycję, ale jeszcze do niedawna wieczorami kobiety zasiadały na ławeczkach przy kapliczkach, figurach i śpiewały pieśni maryjne. Ich echo niosło sie przez zazielenione gaje i zasiane pola. Jest wiele kapliczek czy figur poświęconych Królowej nieba i ziemi, które w tym okresie są szczególnie przystrojone. Takim przykładem jest figura Matki Bożej w Mikulicach. Znajduje się ona w miejscowym parku, którego właścicielami przed wojną była rodzina Turnauów. Stoi niedaleko drogi prowadzącej do Ostrowa. Jednak nie była w tym miejscu od początku.

– Figura Matki Bożej pierwotnie stała na skraju parku, na niewielkiej górce, mniej więcej jak obecny przystanek autobusowy, czyli przy głównej drodze do Przeworska. Ustawiona była twarzą do wsi. Została przeniesiona w późniejszym czasie na miejsce, gdzie obecnie się znajduje – mówi pani Krystyna z Mikulic. Figura ustawiona jest na wąskim segmentowym postumencie. Maryja w dłoniach ma zapleciony różaniec. Zabezpieczona jest od góry przed deszczem czy słońcem przez daszek wykonanym z blachy nierdzewnej. Obiekt ogrodzony jest niewysokim, ozdobnym płotkiem. Nie brakuje oczywiście kwiatów wokół figury i u stóp Maryi. Mikulicka figura jest odnowiona i zadbana. Podobna znajduje się w sąsiadujących z Mikulicami Urzejowicach, również w dworskim parku. Jak przy większości kapliczek czy figur maryjnych tutaj też można usiąść na ławeczce. W cieniu drzew, w ciszy odpocząć od codziennej gonitwy.

Marcin Sobczak


	            

Komu zależy na likwidacji SMJ?

0

Atmosfera wokół Stowarzyszenia Miłośników Jarosławia gęstnieje. Nie widać końca sztucznie rozbudowywanej aferze, która stawia na cenzurowanym prezesa i zarząd miłośników Jarosławia. Burmistrz nie odpuszcza i stwierdza, że SMJ nie rozliczyło się z dotacji. Stowarzyszenie się odwołuje. Decyzje burmistrza są anulowane przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Burmistrz powtarza i tak „w koło Macieju”. Miłośnicy, nad którymi wisi widmo sprzeniewierzenia samorządowych pieniędzy zostali odcięci od pomocy miasta, a część mieszkańców słysząc o machlojkach patrzy spode łba.

 

Chodzi o tablicę poświęconą Jerzemu Hordyńskiemu. Miasto w 2016 r. przyznało dotację na jej wykonanie. Długo trwały ustalenia między stowarzyszeniem a władzami Wiecznego Miasta, gdzie na ścianie domu, w którym zmarł związany z Jarosławiem poeta, tablica ma zwisnąć. Do uhonorowania J. Horyńskiego w końcu doszło, a zawieszenie tablicy odbyło się zgodnie dyplomatycznym protokołem przy obecności władz Rzymu, polskiej ambasador, Polonii oraz trzech przedstawicieli stowarzyszenia, którzy na własny koszt pojechali do stolicy Włoch. Władze Jarosławia nie uczestniczyły w odsłonięciu. Może nie chciały wplątywać się w stworzoną przez siebie aferę, w której zarzut był jeden. Miała być tablica, ale według służb burmistrza zadanie „Wykonanie tablicy pamiątkowej poświęconej Jerzemu Hordyńskiemu w 20. rocznice śmierci poety” nie zostało wykonane. Na nic były tłumaczenia, że tablica jest i wisi tam, gdzie powinna.

Kołomyja z decyzjami

W połowie kwietnia tego roku dotarła do SMJ kolejna decyzja. Burmistrz postanawia w niej, że miłośnicy Jarosławia mają zwrócić 9 840 zł plus odsetki liczone od marca 2017 r. Powód jak wyżej. W dwunastostronicowym uzasadnieniu, według Tadeusza Słowika, prezesa SMJ jest pełno absurdalnych nie mających potwierdzenia w rzeczywistości stwierdzeń. Podobnie było we wcześniejszych decyzjach. Można było przeczytać chociażby, że – Tablica nie została wykonana. Powyższy fakt został udokumentowany na fotografiach. SMJ z kolei prezentuje fotografie z ceremonialnego odsłonięcia tablicy. W odpowiedzi na decyzję, stowarzyszenie skierowało do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Przemyślu odwołanie. Jest też obszerne. Wytykają w nim wszystkie nieścisłości i błędy merytoryczne zawarte w postanowieniu burmistrza związane z rozpatrywaniem sprawy dotacji. Wcześniej też było podobnie i decyzje burmistrza upadały. Warto zauważyć, że zarzucane przez władze miasta sprzeniewierzenie publicznych pieniędzy było badane przez stróżów prawa po wniosku Ratusza. Sprawa został umorzona z powodu stwierdzenia braku znamion przestępstwa. Miejscy samorządowcy widzą to jednak inaczej i domagają się zwrotu pieniędzy.

 

Gęsta atmosfera

Trwające od kilku lat nieporozumienie uderza w SMJ, które w swoim statucie ma zapisaną współpracę z władzami miasta. Tej współpracy nie ma. Jest tylko obrzucanie się zarzutami. Głównym powodem jest tablica, która w rzeczywistości jest i wisi tam gdzie powinna, a z urzędniczego punktu widzenia jej nie ma. Stowarzyszenie nie może liczyć na żadną pomoc ze strony miasta, bo według burmistrza nie rozliczyło się z dotacji. Koło się zamyka, a wśród miłośników Jarosławia coraz częściej pojawia się wizja likwidacji istniejącego ponad 80 lat SMJ. To pociągnie likwidację oddziałów Krakowie i Warszawie. Zagęszczająca się atmosfera nie wpływa też na odbiór stowarzyszenia przez mieszkańców. Słysząc o zarzutach, policji, decyzjach, odwołaniach i pieniądzach, które wydano nie tak jak należy wolą się trzymać z daleka.

– W tej chwili SMJ jest bezpańskie. Odcięli nas, a przecież powstaliśmy, by współpracować z lokalną społecznością. Przez jeden problem, który według nas ale też organów ścigania i samorządowe instytucje odwoławcze nie istnieje. Stowarzyszenie, w którym działało tak wiele znanych i zasłużonych dla miasta ludzi idzie w stronę likwidacji. Nasza praca, promocja miasta poszła na bok. Liczy się tylko sztuczna afera – podsumowuje prezes SMJ.

Do zarzutów władz miasta odniesie się SKO, instytucja sprawdzająca postanowienia samorządów pod względem formalnym. Będzie to już kolejny raz. Obie strony czekają na decyzję.

Patrząc z boku można wysnuć wniosek, że niekoniecznie chodzi o tablicę i rozliczenie dotacji. Bo uhonorowanie J. Hodryńskiego jest i wisi tam gdzie chcieli, a koszty tworzenia dokumentacji przy szukaniu dziury dawno przerosły wartość dotacji. Szkoda tylko, że magistrat i SMJ, które w założeniu mają się wspierać, patrzą na siebie z byka. Nie służy to nikomu. Gdyby mógł odnieść się do sprawy J. Hordyński uważany za jarosławskiego poetę, to najprawdopodobniej serdecznie podziękowałby za jakiekolwiek zainteresowanie jarosławian swoją osobą.

 

Bezzasadne obawy

O komentarz poprosiliśmy Urząd Miasta Jarosławia. W informacji przesłanej przez Renatę Chlebowską, dyrektor Wydziału Oświaty i Sportu w magistracie mamy przypomnienie, że stowarzyszenia są niezależne i działają na podstawie statutów. Co za tym idzie nikt, poza nimi, nie jest władny decydować o sposobie funkcjonowania i kierunkach ich działań. – Po drugie stowarzyszenia są organizacjami samofinansującymi się, utrzymującymi się z dotacji, darowizn czy też składek członkowskich. Burmistrz Miasta Jarosławia nie jest zobowiązany do łożenia środków finansowych na funkcjonowanie i prowadzenie działalności przez te organizacje, w tym również Stowarzyszenie Miłośników Jarosławia – wyjaśnia dyrektor, zauważając że wysokość dotacji przyznawanych corocznie przez Burmistrza Jarosławia świadczy o jego zaangażowaniu w działalność stowarzyszeń, które realizują na rzecz Gminy Miejskiej Jarosław wiele zadań, tym samym uzupełniając działalność na rzecz jarosławskiej społeczności w różnych sferach życia społecznego

erka


 

 

 

 

 

 

Remiza w Jagielle

0

Stare remizy OSP: Zorganizowanie Ochotniczej Straży Pożarnej w Jagielle przypadło na rok 1914 – okres wybuchu I wojny światowej.

 

Już na początku jej działalności dzięki staraniom kilku strażaków ochotników oraz sprzedaży części ziemi należącej do gromady zakupiono dla OSP sikawkę czterokołową konną. Jak niemal w każdej miejscowości powiatu przeworskiego, również w Jagielle przechowywana ona była w niewielkiej drewnianej szopie nazywanej „barakiem” aż do 1954 r. W tym samym roku wybudowano niewielką parterową, lecz już murowaną remizę strażacką, w której znajdowały się pomieszczenia na sprzęt przeciwpożarowy m.in. motopompę M-200 otrzymaną w 1945 r., którą w późniejszym czasie tj. w 1957 r. zastąpiono na nowszą M-800 przekazaną przez Powiatową Komendę Straży Pożarnych w Przeworsku.

Podczas wybuchu pożaru w Jagielle mieszkańcy mogli używać gongu wykonanego z pocisku artylerii, który stał pośrodku wsi. Uderzając w gong obwieszczali wybuch pożaru.

Aktywna i dobrze działająca OSP Jagiełła podjęła decyzję o budowie kolejnej remizy, większej i bardziej nowoczesnej na przechowywanie w większości używanego sprzętu strażackiego. Dzięki zaangażowaniu pracy społecznej wszystkich członków OSP oraz miejscowej ludności w 1974 r. oddano do użytku całej społeczności w Jagielle nową remizę strażacką, której koszt wyniósł 1 mln 222 tys. zł.

 

Wojciech Kruk

Dział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku

Remiza strażacka OSP Jagiełła, niewielki murowany budynek wzniesiony w 1954 r., zbiory muzeum.

 

„Lipowy zakątek” wyróżniony

0

„Lipowy Zakątek” Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza w Radymnie znalazła się w gronie wyróżnionych w konkursie „Gotowi na wiosnę” Fundacji „Wawel z Rodziną”. W rywalizacji wzięły udział placówki opiekuńczo-wychowawcze opieki dziennej i całodobowej z całej Polski. Zadaniem konkursowym było przesłanie fotografii lub pracy plastycznej, która przedstawia aktywne przygotowania do nadejścia wiosny.

 

W dniach 15 marca – 12 kwietnia trwał konkurs edukacyjny “Gotowi na wiosnę” skierowany do placówek opieki dziennej i całodobowej. Dzieci miały pokazać w formie pracy plastycznej lub zdjęcia jak aktywnie przygotowują się na nadejście wiosny. Celem konkursu była promocja współpracy w grupie i aktywnego trybu życia, a więc kwestii niezwykle istotnych w czasie długich tygodni pandemicznych ograniczeń. Organizatorem konkursu była Fundacja “Wawel z Rodziną”.

Podopieczni zgłoszonych do konkursu placówek pokazali na swoich pracach to, co kojarzy im się z wiosną – porządki wiosenne, czas spędzony z przyjaciółmi na zewnątrz, aktywną formę wypoczynku oraz interpretację artystyczną samej Pani Wiosny. Wszystkie prace były bardzo oryginalne – jury konkursu miało twardy orzech do zgryzienia. Dlatego oprócz zwycięzców jury wyróżniło także kilka prac. Do wszystkich zwycięzców konkursu trafią słodkie nagrody firmy Wawel.

 

Opr. EK, fot. org.

 

Opryskujcie rzepak, a nie pszczoły

0

Pszczelarze apelują do rolników, by podczas oprysków pamiętali o pszczołach. – To nasz wspólny interes. Więcej pszczół i lepsza ich kondycja przekłada się bezpośrednio na zbiory. Zadbajmy, by podczas zabiegów agrotechnicznych nie szkodzić również sobie. Nie trzeba wiele. Wystarczy przeprowadzić oprysk kwitnącego rzepaku wieczorem, gdy pszczoły już zakończyły pracę – mówi Jan Sęk, prezes Regionalnego Związku Pszczelarzy w Jarosławiu.

 

Właściciele pasiek przyznają, że coraz więcej rolników i działkowców zwraca uwagę i tak wybiera opryski oraz czas ich stosowania, by nie zaszkodzić pszczołom i innym owadom. – Rozumieją, że wiele roślin potrzebuje w czasie kwitnienia wizyty pszczoły, by zaowocować, więc dbając o własny zbiór im nie szkodzą – mówi Krzysztof Kiper, właściciel pasieki i prezes jarosławskiego koła pszczelarzy.

Opryski najlepiej stosować wieczorem, gdy pszczoły zakończyły loty. Do rana substancje mogące zaszkodzić pszczołom zostaną wchłonięte przez rośliny, a reszta się rozłoży. Oprysk wczesnym rankiem też może być stosowany, ale wtedy chemikalia mają mniej czasu na utylizację.

– Opryskujcie wieczorem, gdy pszczoły zakończą pracę. Wtedy będziemy mieć miód i owoce – apeluje Jan Sęk.

Ciężka zima

– Zima w tym roku była lekka, ale pszczoły zniosły ją niezbyt dobrze. Koledzy narzekają, że posypało się wiele pszczelich rodzin – mówi K. Kiper. – Pszczoły są obecnie o wiele słabsze. Z jednej strony jest to skutek wprowadzania nowych rodzin. Dbamy by były bardziej miodne, a mniej zjadliwe. Byle co im zaszkodzi. Wyselekcjonowane gatunki tracą na kondycji i odporności – wyjaśnia J. Sęk. – Na dodatek warroza nie ustępuje. Kiedyś zwalczano tę chorobę tylko jesienią. Dzisiaj walczymy z nią cały rok za wyjątkiem sezonu miodnego. Powodują ją roztocza gnieżdżące sie na czerwiu i dorosłych osobnikach – dodaje.

 

Pszczoła pachnąca opryskiem

– Pszczoły komunikują się ze sobą za pomocą zapachów. Osobnik niosący ze sobą inną niż przypisana do ula woń nie zostanie wpuszczony. Musi zginąć. Nawet wtedy, gdy stosowano oprysk, który nie szkodzi owadom przesiąkają jego zapachem i są traktowane jako nieproszeni goście – wyjaśniają pszczelarze. Obcy osobnik nie zawsze jest traktowany jako wróg. Gdy przylatuje do nie swojego ula z miodem zostanie wpuszczony. Jeśli zechce wejść bez „towaru” ul potraktuje go jak rabusia. Pachnąca opryskiem pszczoła nie ma szans na wpuszczenie. – Ul musi być czysty – zwracają uwagę właściciele pasiek.

Stosowanie oprysków zgodnie z zalecanymi terminami wymuszają też przepisy. Rolnicy, którzy nie chcą się do nich stosować przekonali się o tym na własnej kieszeni płacąc kary i odszkodowania.

erka