Strona główna Blog Strona 316

Nie czekajmy z leczeniem

0

Obawy przed koronawirusem, unikanie miejsc, gdzie ryzyko zakażenia jest większe spowodowały, że pacjenci którzy powinni się zgłosić na planowe operacje i zabiegi odwlekają wizytę w szpitalu. – Dzwonimy. Namawiany. Wielu chce jeszcze odczekać – mówi specjalista ortopedii i traumatologii Sławomir Majcher, ordynator oddziału urazowo ortopedycznego w jarosławskim szpitalu. – Trudno powiedzieć, co powoduje takie podejście, Czy jest to obawa przed zakażeniem, a może wraz z pandemią pojawił się niczym nie uzasadniony strach przed samym szpitalem – dodaje.

 

– W czasie nasilenia pandemii pracowaliśmy w bardzo ograniczonym zakresie. Część pomieszczeń ortopedii i chirurgii przeznaczono do chorych na Covid-19. Przyjmowaliśmy tylko pacjentów wymagający natychmiastowej pomocy. Na szczęście sytuacja z zakażeniami koronawirusem uspokoiła się i wróciliśmy do normalnej pracy. Wcześniej wszystkie pomieszczenia zostały dokładnie zdezynfekowane. Cały personel został zaszczepiony. Kolokwialnie mówiąc jesteśmy czyści. Zagrożenie infekcją w szpitalu jest znacznie mniejsze niż w ogólnie dostępnych miejscach, przez które przewija się więcej ludzi – przekonuje lekarz. Pocovidowy stygmat pozostał i pacjenci, którzy powinni zgłosić się na planowe zabiegi wolą jeszcze poczekać. – Nie ma żadnych powodów, by odkładać wizytę w szpitalu i zwlekać z leczeniem. Przyjmowani pacjenci także są pod ciągłą kontrolą na obecność koronawirusa. Zabezpieczamy drogi przenikania zakażeń – tłumaczy S. Majcher.

Pełna dyspozycyjność

Ordynator zapewnia, że oddział wrócił do „pełnej operatywy”. – Endoprotezy stawów, leczenie złamań kręgosłupa zarówno świeżych jak i osteoporotycznych, zabiegi związane z dyskopatią i innymi schorzeniami. Przeprowadzamy też zabiegi termolezji likwidujące uporczywy i trudny do wytrzymania ból okolic kręgosłupa nie poddający się innym sposobom leczenia. Zabieg polega na tym, że fragmenty nerwów odpowiadające za odczuwanie bólu są wyłączone. Odbywa się to przy znieczuleniu miejscowym i pod kontrolą rentgenowską – wymienia S. Majcher.

Ordynator zaznacza, że włączenie Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu do tzw. szpitali covidowych i przyjmowanie głównie zakażonych koronawirusem spowodowało, że pacjenci wymagający pomocy w innym zakresie szukali jej w placówkach pracujących normalnie. – Wróciliśmy do standartowego działania. Brud covidowy został zmyty – podkreśla ordynator.

Pandemia zmieniła sposób myślenia wielu osób. Jest nadzieja, że powoli wracamy do normalności. Możliwe, że już innej niż ta sprzed ataku koronawirusa. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od warunków o zdrowie należy zadbać, bo nie tylko Covid może dokuczyć.

erka


	            

Kto ukradł szkolne ogrodzenie?

0

Szkoła Podstawowa nr 7 w Jarosławiu od wielu lat starała się o wykonanie ogrodzenia. Jesienią ubiegłego roku zadanie udało się zrealizować. Od strony frontowej starą siatkę wymieniono na nowe przęsła. Ogrodzono też teren szkoły od strony boiska, sąsiadujący z polami uprawnymi. To właśnie tam w ubiegłym tygodniu doszło do dość zuchwałej i bezczelnej kradzieży.

 

Brak ponad 80 metrów bieżących ogrodzenia zauważono w środę, 12 maja, przed południem. Zwrócił na to uwagę pracownik gospodarczy, który miał tego dnia skosić trawę na boisku. Najprawdopodobniej złodzieje celowo ukradli przęsła tylko z tego miejsca, którego nie widać z drogi oraz od bramy wjazdowej. Dodatkowo, za płotem znajdują się pola, co na pierwszy rzut oka sprawia, że ogrodzenie jest na ich tle mało widoczne. To pewnie dlatego kradzież nie została zauważona od razu.

Miejsce, gdzie dokonano kradzieży dzieli od wejścia do szkoły skarpa, boisko i kawałek trawnika. Częściowo przysłaniają je drzewa i budynek gospodarczy. Miejsce wprost wymarzone, tym bardziej że nie sięgały tam kamery szkolnego monitoringu. Ktoś, kto dokonał tej kradzieży, musiał się do niej dobrze przygotować. Musiał wiedzieć, że szkoła ma nowe ogrodzenie i którędy można się tam dostać niezauważonym przez kamery. Jak podejrzewa dyrektor placówki, Zenon Skrzypek, sprawców prawdopodobnie było kilku, a na miejsce mogli dotrzeć polną drogą, od strony ul. Łąkowej.

Długo nie było nam dane cieszyć się nowym ogrodzeniem. Na szczęście było ono ubezpieczone, ale jak wiadomo, procedura trochę potrwa – mówił dyrektor dzień po odkryciu kradzieży.

Zgłoszenie potwierdziła też jarosławska policja.

Zgłoszenie kradzieży 32 przęseł ogrodzeniowych z terenu szkoły odebrano 12 maja, ok. godz. 11. Trwają czynności w tej sprawie – potwierdziła asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

To dość nietypowa kradzież, ale jak widać, złodzieje nie mają żadnych obiekcji, by się wzbogacić. Nawet jeśli chodzi o budynek, gdzie uczą się dzieci, które po części również zostały okradzione.

DP


 

Nożownik na „Babionce”

0

W sobotni wieczór na Przedmieściu Dolnoleżajskim w Jarosławiu rozegrały się dramatyczne sceny. Dwóch nastolatków zostało zaatakowanych nożem. Obaj trafili do szpitala, jeden z nich w ciężkim stanie. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia.

 

Jak relacjonuje asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu, dyżurny został powiadomiony o zdarzeniu przez pracowników pogotowia. Było to ok. godz. 21 w sobotę, 15 maja. Ze zgłoszenia wynikało, że dwóch 18-latków zostało zranionych nożem. Policjanci wstępnie ustalili, że do zdarzenia doszło w okolicach akwenu Babionka przy ul. Brodowicze. Sprawca tuż po ataku uciekł, a ranni mężczyźni trafili do szpitala. Stan jednego z nich był ciężki.

Trwają czynności zmierzające do wyjaśnienia okoliczności, w jakich doszło do tego zdarzenia – poinformowała A. Długosz dodając, że na ten moment nie można jednoznacznie ustalić, czy sprawca znał się z zaatakowanymi mężczyznami, czy raczej byli oni przypadkowymi ofiarami.

 

DP

Muzea nocą – wirtualnie i tradycyjnie

0

W ubiegły weekend w całej Polsce odbyły się wydarzenia kulturalne w ramach Nocy muzeów. Ma ona na celu zachęcenie do zwiedzania, nawet do późnych godzin nocnych, tak by każdy miał czas na obcowanie ze sztuką na spokojnie, bez pośpiechu.

 

Ze względu na pandemię oraz remont płyty rynku, w Jarosławiu w tym roku postawiono na wirtualne zwiedzanie. Za pośrednictwem facebook’owych stron Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu oraz Informacji Turystyczno-Kulturalnej można było dowiedzieć się m.in. o najnowszych odkryciach archeologicznych, ceramice dawnych mieszczan oraz miejskich traktach i gościńcach. On-line można było też obejrzeć spektakl „Balladyna” w wykonaniu Teatru Baccalaureus.

 

W Przeworsku zwiedzanie odbyło się w tradycyjnej formie, ale z zachowaniem obowiązujących zasad sanitarnych. Do najważniejszych wydarzeń tego wieczoru można zaliczyć otwarcie wystawy oraz wręczenie nagród w wojewódzkim konkursie „Współcześni rycerze Św. Floriana”. Odbył się też plenerowy koncert piosenki poetyckiej zespołu „Jak”, a do północy zwiedzić można było wystawę w Galerii Magnez, Pałac Lubomirskich oraz Muzeum Pożarnictwa.

 

DP/fot. Muzeum w Przeworsku

 

To nie jest parking!

0

Przed pasem zjazdowym do Galerii Stara Ujeżdżalnia przy wjeździe od strony ulicy Sikorskiego jest znak zakazu zatrzymywania, ale najwyraźniej wielu kierowców nie zwraca na niego uwagi i parkuje tam swoje samochody.

 

Dla policjantów patrolujących miasto ulica Sikorskiego mogłaby być niemalże pewniakiem, jeśli chodzi o mandatowe żniwo. – Nie rozumiem tego. Czy ludzie w ogóle respektują znaki. Przecież to nie jest parking, tylko pas ruchu – mówi nam jeden z kierowców wyjeżdżających z galerii.

Pomimo zakazu zatrzymywania, niemal codziennie stoją tam auta. Znaki jest przed pasem zjazdowym, w połowie pasa jest też znak informujący o tym, że jezdnia dzieli się na pas do jazdy na wprost i pas do skrętu w prawo do galerii. Być może problem rozwiązałoby malowanie znaków poziomych na jezdniach. – Gdyby tu był parking, to byłby znak informujący o tym. Mamy w planach już niedługo pomalować jezdnię, aby oznakowanie było bardziej widoczne. Jak tylko pogoda pozwoli zajmiemy się tym – informuje Paweł Dziekan, nadzorujący prace remontowe z ramienia spółki CD Locum.

 

Fot. Znak zakazujący zatrzymywania nie odstrasza kierowców, a znak informujący o pasie do skręcania w prawo jest mało widoczny zza rogu muru Domu Pomocy Społecznej. Może malowanie znaków poziomych na jezdni rozwiąże problem.

 

Sebastian Niemkiewicz

 

Mniej znane fakty dotyczące więźnia KL Auschwitz Zygmunta Noska

0

Zygmunt Nosek urodził się 7 września 1919 roku w Jarosławiu i tu uczęszczał do szkoły podstawowej. Następnie wraz z rodziną wyjechał na Śląsk, gdzie chodził do gimnazjum oraz należał do drużyny harcerskiej.

 

W 1935 roku powrócił do Jarosławia i został uczniem II Gimnazjum im. A.Witkowskiego i jednocześnie zastępowym w III I.P.H. Wodnej im. Zawiszy Czarnego. Każdego roku, w czerwcu brał udział w uroczystościach „Święta Morza”, jak jeden z tych, którzy uprawiali spływ kajakami Sanem i Wisłą do Warszawy. W 1939 roku został absolwentem II Gimnazjum i miał zamiar iść na studia medyczne. Jako maturzysta został powołany do odbycia służby w Junadzkim Hufcu Pracy, gdzie budował umocnienia wzdłuż granicy z Niemcami. Wraz z wycofującymi się wojskami polskimi, w październiku 1939 roku powrócił do Jarosławiu i podjął działalność konspiracyjną w Narodowej Organizacji Wojskowej.

Znał dobrze język niemiecki, który opanował mieszkając na Śląsku, dlatego w konspiracji oddawał nieocenione usługi w tłumaczeniu tekstów. Jak wspominała matka Zygmunta, Władysława Nosek, syn 5 maja 1940 roku wyszedł z domu, celem ostrzeżenia swojego kolegi przed ewentualnym aresztowaniem. W międzyczasie Franz Schmidt zjawił się w domu przy ul. 3 Maja, pytając mamę o syna. Zygmunt został zatrzymany na ulicy Reymonta, podobno Niemcy oddali za nim strzały. Następnie zawieziono go do więzienia sądowego. Mamie udało się dostarczyć tylko koc. Za dwa dni wraz z innymi został przetransportowany do więzienia w Tarnowie. Niedługo do domu przyszedł gestapowiec (Ślązak), który odwoził Zygmunta do Tarnowa z kartką dla mamy, w której syn pozdrawia wszystkich, uspokajając, że będzie dobrze i nakazując milczeć. W więzieniu     w Tarnowie wraz z Adamem Moskowitym, Wojciechem Bieleckim i Miączyńskim mieli zachorować na czerwonkę , dlatego odstawiono ich do szpitala żydowskiego. Z tego powodu nie odjechali do KL Auschwitz pierwszym transportem wraz ze swoimi współtowarzyszami, aresztowanymi w maju w Jarosławiu. Siostry szpitalne wraz z lekarzem Zachariasiewiczem, radzili chorym by ze szpitala uciekli, oferując im nawet ubranie. Dzięki wspomnianemu   lekarzowi, rodzina otrzymywała od Zygmunta listy. Dwa listy były dostarczone przez syna do mamy w okrągłym pudełku po maśle. Tą samą drogą dzięki ojcu Bieleckiego, który jeździł  z paczkami, Zygmunt dostawał listy od matki. W listach tych przebijała tęsknota za domem, za najbliższymi, pocieszał się, że go wypuszczą, licząc na starania rodziny. W jednym ze swoich listów pisał o swoim bracie Jerzym, by pilnować go jak oka w głowie, bo w tych czasach wszystko możliwe. Do KL Auschwitz wyjechał kolejnym transportem 30 sierpnia 1940 roku, otrzymał numer 3392. Z obozu również wysyłał listy droga nielegalną, za pośrednictwem łączniczki Wandy i jej rodziny, Za kontaktowanie się z więźniami w obozie rodzina Wandy została aresztowana. Zygmunt Nosek za wspomniane listy i działalność konspiracyjną w obozie dostał się do bunkra i został rozstrzelany w styczniu 1943 roku na dziedzińcu b. 11 pod ścianą straceń.   Z obozu mama otrzymała wiadomość, że syn zmarł na zapalenie płuc. Nie wszyscy wiedzą, że Zygmunt Nosek w okresie uczęszczania do gimnazjum pisał wiersze. Zachowało się 30 w rękopisie. Był niezwykle uzdolnionym, pogodnym, uśmiechniętym młodym człowiekiem, zjednał sobie kolegów niedoli, wspierał ich w trudnych chwilach, choć sam je miał przechodząc ciężko tyfus plamisty i cudem tylko unikając selekcji więźniów do komory gazowej.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości’


 

Tajemnice Mechowej Góry

0
KODAK Digital Still Camera

Mechowa Góra znajduje się na terenie sołectwa Świebodna. Jest to najwyższe wzniesienie w powiecie jarosławskim mające 447 m.n.p.m. Według przekazów w czasie II wojny światowej hitlerowcy próbowali wybudować tam wyrzutnię rakiet V2. Faktem jest, że istniał na tym terenie obóz pracy, a los pracujących w nim ludzi do dzisiaj pozostaje nieznany. Sołtys Świebodnej Monika Dzięgielowska zainteresowała się zagadkową historią góry i chce ją wypromować pod względem turystycznym.

 

Pasmo, gdzie leży Mechowa Góra łączy trzy powiaty: jarosławski, przemyski i przeworski. Znajduje się tu granica gminy Pruchnik, Dubiecko i Kańczuga. Rozciągają się stąd piękne widoki. Samo wzgórze porośnięte jest lasem.

 

Obóz pracy i wyrzutnia rakiet V2

Góra w Świebodnej skrywa wiele tajemnic. – W czasie II wojny światowej na terenie Jodłówki i oczywiście Świebodnej hitlerowcy założyli obóz pracy. Są pogłoski, że wojsko niemieckie próbowało wybudować na terenie Mechowej Góry wyrzutnię rakiet V2. Miała być podobna do tej, która znajduje się w miejscowości Blizna koło Dębicy. Hitlerowcy w 1943 roku wybudowali drogę na górę. Nazywana jest „Drogą działową”. Powstała z bazaltu i granitu, posiada nawierzchnię 1 metra grubości. To daje do myślenia. Mieli zapewne w planach przewozić bardzo ciężkie ładunki. Przy tej drodze pracowali pracownicy obozu pracy. Później pod osłoną nocy hitlerowcy wozili tu jakieś rury czy lufy. Gdy w 1944 roku przyszedł front wschodni musieli się wycofać. Podobno wraz ze zniknięciem nazistowskich obozów pracy zniknęli ludzie, którzy tam pracowali. Chodzi o 1600 osób, których los pozostaje do dziś nieznany – mówi Monika Dzięgielowska, sołtys Świebodnej.

Rakiety V2 były potężną bronią III Rzeszy. Miały 14 metrów długości i zasięg 320 km. Czy powstawała tu wyrzutnia tej śmiercionośniej broni? Co stało się z pracującymi na górze ludźmi? Dzisiaj ślady przeszłości czekają na odkrycie. – Nie wiadomo co można znaleźć tam pod ziemią. Czasami to, aż strach pomyśleć. Były prowadzone badania, ale zostały przerwane. Plotki głoszą, że do dziś można natknąć się tam na jakieś łuski. Wzdłuż drogi były budynki, bunkry, ale zostały rozebrane przez okolicznych mieszkańców – dodaje pani Monika.

 

Atrakcja turystyczna

Mechowa Góra posiada niesamowitą historię, nie zbadaną do końca. Jest też miejscem idealnie nadającym się na aktywne spędzanie wolnego czasu. – Myślę, że zbyt mało się mówi o Mechowej Górze. Jest z pewnością atrakcyjna pod względem turystycznym. Chciałabym, by powstała tu ścieżka historyczna. Mam w planie napisać również publikację dotyczącą tej góry. W tym celu chciałabym dostać się do Instytutu Pamięci Narodowej, ale muszę mieć rekomendację pracownika naukowego z dziedziny historii. Niestety miejscowe osoby, które były świadkami tych wojennych wydarzeń i mogły coś powiedzieć już nie żyją. Jednak, jeśli ktoś posiada wiedzę dotyczącą Mechowej Góry, która pomogła by wyjaśnić jej historię proszę o kontakt. Każda informacja jest ważna. W obozach pracy byli ludzie nie tylko ze Świebodnej, ale i z dalszej okolicy. Może ktoś coś wie na ten temat – apeluje pani sołtys.

To wzniesienie w powiecie jarosławskim, posiadające wielkie atuty turystyczne i tajemniczą historię z pewnością zasługuje na uwagę. Jest skarbem do odkrycia.

Marcin Sobczak


 

 

 

 

Odpowiedzą za posiadanie narkotyków

0

Policjanci z Jarosławia zatrzymali 27-latka podejrzewanego o posiadanie środków odurzających. W jego mieszkaniu zabezpieczyli marihuanę i mefedron. Za posiadanie środków odurzających będzie odpowiadał również 19-letni mieszkaniec Jarosławia. Narkotyki zostały znalezione podczas interwencji dotyczącej włamania do garaży.

 

Kilka dni temu w Wierzbnej policjanci zatrzymali audi, którym podróżowało dwóch 27-latków.

– W czasie interwencji, mężczyźni zachowywali się bardzo nerwowo, byli rozkojarzeni. Kierowca nie potrafił racjonalnie wyjaśnić, dlaczego na widok policjantów zmienił kierunek jazdy – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Policjanci podejrzewali, że mężczyźni mogą posiadać zabronione substancje. W przeszukaniu samochodu pomógł pies służbowy. Wskazał on miejsca, w których znajdowały się środki odurzające. Pojazd, którym podróżowali mężczyźni, został zabezpieczony. W toku dalszych czynności zostało także przeszukane mieszkanie jednego z mężczyzn. Tam policjanci odnaleźli dwa plastikowe pojemniki. W jednym znajdowała się marihuana, a w drugim mefedron.

– Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 27-letniemu kierowcy audi zarzutu posiadania mefedronu i marihuany. Decyzją prokuratora mężczyzna został objęty dozorem policyjnym, zakazem opuszczania kraju oraz poręczeniem majątkowym. O jego dalszym losie zadecyduje sąd – mówi A. Długosz.

 

Wpadł podczas interwencji

W sobotę, 8 maja po godz. 12, funkcjonariusze wydziału patrolowo-interwencyjnego zostali skierowani na miejsce włamania, do jednego z garaży znajdującego się na terenie Jarosławia. W trakcie wykonywanych czynności, we wnętrzu tzw. blaszaka, policjanci znaleźli dwa worki strunowe z suszem roślinnym.

– Mundurowi zatrzymali jednego z mieszkańców powiatu jarosławskiego. Badanie zabezpieczonej substancji wykazało, że susz roślinny to marihuana, o wadze 142 g. Zatrzymany 19-latek usłyszał zarzut posiadania środków odurzających. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju – mówi A. Długosz.

 

EK/KPP

 

 

 

 

Lewica o planie odbudowy

0

Łukasz Rydzik, współpracownik klubu parlamentarnego Lewicy Sejmie zapewniał podczas konferencji prasowej zwołanej w ostatni piątek, że reprezentowane przez niego ugrupowanie przypilnuje, by przyjęte warunki zostały spełnione przy realizacji Krajowego Planu Odbudowy.

 

Lewica postawiła sześć warunków dotyczących poparcia ratyfikacji Funduszu Odbudowy. Wśród nich było przeznaczenie 850 mln euro dla szpitali powiatowych, przekazanie przynajmniej 30% środków z KPO do dyspozycji samorządów, budowa 75 tys. tanich mieszkań na wynajem oraz przekazanie 300 mln euro dla firm poszkodowanych przez pandemię. Wnioskowała także o opracowanie szczegółowego planu wydatkowania i powołanie komitetu Monitorującego. – Poparliśmy przyjęcie funduszu ponieważ nasze warunki zostały przyjęte – tłumaczył Ł. Rydzik. – Dzięki tej decyzji do Polek i Polaków w trafi 250 mld złotych. To gigantyczne, unijne środki na restart gospodarki po pandemii i koronakryzysie – dodawał zaznaczając, że odpowiedzialna postawa Polski otwiera drogę do pomocy innym krajom Unii Europejskiej.

Reprezentant Lewicy zwracał uwagę na ratowanie szpitali. 850 mln euro wpisane na ten cel będzie znaczącą pomocą dla placówek leczniczych. – W miejscowościach, gdzie najważniejszą placówką jest szpital powiatowy, ten szpital musi kupić nowoczesny sprzęt do leczenia i diagnostyki. O to walczyła Lewica i to udało się. Zapewniliśmy środki dla szpitali powiatowych, ale na tej decyzji zyska cały system opieki zdrowotnej, a przede wszystkim Polki i Polacy – tłumaczył zauważając, że statystycznie na każdy szpital przypada dofinansowanie w wysokości 15 mln zł.

Przedstawiciel Lewicy wspomniał też o złożonym w Sejmie projekcie ustawy o lekach za 5 zł mającym wesprzeć osoby zmagające się z brakiem pieniędzy na realizację recept.

 

erka

 

 

 

 

 

To już druga kolizja na krzyżówce

0

W poniedziałek, 10 maja na skrzyżowaniu ulic: Jana Pawła II i Słowackiego doszło do kolizji dwóch pojazdów. To nie pierwsze tego typu zdarzenie w tym miejscu.

 

Do kolizji pojazdów doszło w godzinach wieczornych.

– Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący volkswagenem nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującemu toyotą – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Dokładne okoliczności tego zdarzenia wyjaśniają policjanci. Do podobnej sytuacji w tym samym miejscu doszło 23 kwietnia, tuż po wprowadzeniu tymczasowej zmiany organizacji ruchu. Wówczas kierująca renaultem nie udzieliła pierwszeństwa przejazdu kierującemu volkswagenem.

Zmiana organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulic: Jana Pawła II, Kraszewskiego, Grunwaldzkiej i Słowackiego obowiązuje od około trzech tygodni.

– Wielu kierowców, jeżdżąc „na pamięć”, nie dostrzega oznakowania pionowego, co powoduje zagrożenie bezpieczeństwa. Policjanci apelują do wszystkich zmotoryzowanych o zachowanie szczególnej ostrożności i bezwzględne stosowanie się do znaków drogowych – mówi A. Długosz.

 

EK/KPP