Strona główna Blog Strona 307

Anna Jenke patronką „katolika”

0

W czwartek, 10 czerwca miała miejsce uroczystość nadania imienia Anny Jenke Publicznemu Katolickiemu Liceum Ogólnokształcącemu prowadzonemu przez Parafię pw. Bożego Ciała w Jarosławiu.

 

Po wprowadzeniu pocztów sztandarowych nastąpiło odczytanie listów gratulacyjnych. Ks. Grzegorz Delmanowicz, dyrektor liceum odczytał list od Prezydenta RP Andrzeja Dudy, a Małgorzata Rauch, Podkarpacki Kurator Oświaty przybliżyła słowa Przemysława Czarnka, ministra Edukacji i Nauki. Następnie rozpoczęła Msza św. pod przewodnictwem JE abp. Adama Szala, metropolity przemyskiego. Przybyłych gości powitał ks. Marian Bocho, proboszcz parafii.

– W setną rocznicę urodzin sługi bożej Anny Jenke dziękujemy za jej działalność i cieszymy się, że osoba, dla której całym światem była młodzież, wychowanie i oświata zostaje dzisiaj ogłoszona patronem młodej szkoły: Publicznego Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego – mówił ks. prał. M. Bocho.

Homilię wygłosił ks. Witold Burda. Podczas Mszy św. poświęcono obraz Anny Jenke wykonany przez Stanisława Lenara, jarosławskiego artystę oraz sztandar szkoły, który został przekazany społeczności szkolnej.

Uczniowie liceum odśpiewali hymn szkoły oraz zaprezentowali krótki program słowno-muzyczny. Podczas uroczystości miało miejsce przybicie pamiątkowych gwoździ przez dobroczyńców szkoły. Przed budynkiem liceum nastąpiło błogosławieństwo pomnika i odsłonięcie pamiątkowej tablicy. Nie zabrakło okolicznościowych przemówień.

 

EK

 

Święto Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki

0

120 lat od otwarcia Gmachu Sokoła, 110 lat od uruchomienia w nim kinematografu i 75 lat od momentu założenia tu Domu kultury. Taki, potrójny jubileusz świętowano w Jarosławskim Ośrodku Kultury.

 

To było prawdziwe „pulsowanie kultury” – właśnie pod takim hasłem odbyły się główne uroczystości w JOKiS, podczas których dziękowano wszystkim osobom związanym z jarosławską kulturą. Okolicznościowe dyplomy z rąk burmistrza Waldemara Palucha oraz wiceburmistrza Wiesława Pirożka otrzymali pracownicy Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki oraz Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło parlamentarzystów, przedstawicieli władz różnego szczebla, organizacji, stowarzyszeń, instytucji kultury i służb mundurowych. W trakcie spotkania przedstawiono dzieje gmachu „Sokoła”  jego dawną, ale też i najnowszą historię. Podczas wydarzenia burmistrz Paluch wręczył dyrektor Elżbiecie Śliwińskiej – Dąbrowskiej odznakę „Zasłużony dla Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Jarosławia”. Odznaka ta przyznana została również Teresie Piątek, poprzedniej dyrektorce ośrodka kultury. – To wielki zaszczyt dla mnie oraz dla JOKiS. Starałam się i staram zawsze dbać o dziedzictwo kulturowe Jarosławia. Zarówno w pracy zawodowej w oświacie, jak też teraz, pracując w instytucji kultury. Dziedzictwo „Sokoła” jest dla mnie ważne. Zresztą chyba tak samo jak dla wszystkich, którzy mają kontakt z tym miejscem – mówiła dyrektor Śliwińska – Dąbrowska. Na zakończnie imprezy instruktorzy i młodzież z zespołów artystycznych zaprezentowała spektakl pt. ,,Mały szkopuł” w reż. Pawła Sroki. Imprezie towarzyszyła wystawa ,,Ciekawostki i Fakty z Historii ,,Sokoła” eksponowana w Galerii Projektor Sztuki. Z wystawą korespondował album pod tym samym tytułem wydany przez JOKiS.

***

Gmach Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” został oddany do użytku 8 stycznia 1901 roku. Wszystko wskazuje na to, że był to pierwszy obiekt użyteczności publicznej oddany w Jarosławiu w dwudziestym wieku. Do wybuchu I wojny światowej, niezależnie od działalności sportowej, była prowadzona tutaj intensywna działalność artystyczna, kulturalno-oświatowa, wychowanie patriotyczne i przygotowanie do walki zbrojnej o niepodległość. Zespoły teatralne Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i Towarzystwa Szkoły Ludowej wystawiły szereg spektakli dramatycznych ,,pogłębiających świadomość narodową i więź społeczną”. Na scenie „Sokoła” występowały również teatry zawodowe. W związku ze zniesieniem powiatów, od 1975 r. instytucja funkcjonowała jako Jarosławski Dom Kultury. W 1980 r. przemianowana została na Miejski Ośrodek Kultury. Od roku 2019 instytucja działa pod nazwą Jarosławski Ośrodek Kultury i Sztuki. Od ponad 110 lat działa tam kino. Po zakończeniu II wojny światowej, w budynku funkcjonowało kino pod nazwą „Gdynia”, natomiast po remoncie – w latach 1969-1974 i jego unowocześnieniem, kino „Gdynia” zastąpiło kino „Ikar”. Jarosławski Dom Kultury powstał 1 stycznia 1945 r. Była to pierwsza po wojnie, instytucja tego typu w mieście. Jej nazwa zmieniała się na przestrzeni lat. Był więc: Dom Kultury Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych, Powiatowy Dom Kultury Związków Zawodowych, Powiatowy Dom Kultury, Jarosławski Dom Kultury, Miejski Ośrodek Kultury, obecnie instytucja nosi nazwę Jarosławski Ośrodek Kultury i Sztuki.

tst

Poprawność podczas Euro

0

W miniony weekend zainagurowano Euro 2020, czyli piłkarskie finały Mistrzostw Europy. Mimo że mamy 2021 rok, to Euro jest 2020, by nie robić bałaganu. O szansach naszych na turnieju napisano już wiele. Poczekajmy więc przynajmniej na koniec fazy grupowej.

 

W tematach okołopiłkowych zauważyć można też inne ciekawe kwestie, jak chociażby przyjęty jakiś czas temu zwyczaj klękania przed meczem. Wymyślił go amerykański futbolista w ramach akcji „Black lives matter”, sprzeciwiającej się rasismowi wobec czarnoskórych. Szybko podchwycono to na innych stadionach. Trudno nie odnieść jednak wrażenia, że od jakiegoś czasu nie wiadomo, na ile dany sportowiec robi to, dlatego że tak wypada, bo inni to robią, czy rzeczywiście ma takie przekonania. Polska reprezentacja grając niedawno z Anglią, nie klękała. Piłkarze wskazali jedynie na napis na koszulkach „Respect”, oznaczający szacunek, tym samym zajmując neutralne i apolityczne stanowisko wobec inicjatywy BLM. Jak pokazują pierwsze mecze na Euro, inne reprezentacje też od klękania odchodzą. Rasism nie jest niczym dobrym, nie jest też jednak chyba w porządku sytuacja kiedy strona uważająca się za dyskryminowaną doprowadza swoimi działaniami w walce o równość do tego, że inni na każdym kroku zastanawiają się, czy to już rasizm, czy jeszcze nie? Swoją drogą, dlaczego „Black lives matter”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „Czarne życia się liczą” a nie „All”, czyli wszystkie? By nie urazić, czy nie przeszliśmy już na drugą stronę, wchodząc w rolę dyskryminowanych, tyle że tym razem przez samych siebie?

Do jakich absurdów zaczyna to prowadzić niech świadczy decyzja jednego z producentów gier planszowych, który chce wycofać ze swojej oferty czarne kostki do gry, by nie kojarzyły się z niewolnictwem. Czy możemy w ogóle jeszcze używać nazwy tego koloru, by ktoś nie poczuł się źle?

 

Dominika Prokuska

Gmina sprzedała mogiłę wojenną

0

Gmina Sieniawa sprzedała działkę ze zbiorowym grobem ofiar nazizmu. Nowy właściciel ogrodził teren zamykając dostęp do miejsca pamięci narodowej. Zbiorowa mogiła została w pewnym sensie sprywatyzowana. Rodziny spoczywających w niej 17 osób zamordowanych w 1941 r. bezskutecznie starają się o możliwość odwiedzenia grobu bliskich. Interwencje m.in. w Instytucie Pamięci Narodowej nic dają. Tak wynika z opisu Czytelników, którzy po pomoc przyszli do Gazety Jarosławskiej. Według nich zawiniła gmina, której zadaniem jest opieka nad cmentarzami i grobami wojennymi.

 

– Długo po wojnie nie wiedzieliśmy gdzie pochowano dziadka. W końcu koło Sieniawy w leżachowskim lasku zwanym Głażyna znaleźliśmy mogiłę ofiar hitlerowskiego terroru. Tam spoczął razem z innymi mieszkańcami pochodzącymi głównie z jarosławskiego Zasania. Jakieś dwa, trzy lata temu gmina sprzedała działki razem z miejscem spoczynku zamordowanych, chociaż mogiła była zadbana, ogrodzona i opatrzona płytą z tablicą z napisem – „Mogiła zbiorowa zamordowanych przez hitlerowców w 1941 r. Niech spoczywają w spokoju.” Nowy właściciel ogrodził teren i dosłownie oraz w przenośni stanęliśmy przed murem. Dosłownie, bo ogrodzenie jest betonowe. W przenośni, bo nasze interwencje m.in. w Instytucie Pamięci Narodowej nie przynoszą żadnych rezultatów – opowiadają Julian Żołyniak i Piotr Skrzat. Kazimierz Kraus, ich dziadek spoczywa we wspomnianym grobie. Miejsce pochówku jest wpisane w ewidencję miejsc pamięci narodowej IPN, jako mogiła zbiorowa ofiar terroru w Leżachowie. Kryje w sobie prochy 7 Polaków, Ukraińca, 2 Rosjan i 7 Żydów rozstrzelanych przez hitlerowców 29 lipca 1941 r. Do dzisiaj udało się ustalić nazwiska 10 ofiar. Mogiła leży około 70 metrów od drogi wojewódzkiej nr 870. Niemal na pograniczu Sieniawy. Jest otoczona drzewami.

Julianowi Żołyniakowi i Piotrowi Skrzatowi zostały tylko fotografie grobu dziadka. Mogiłę gmina sprzedała.

– Chodzi nam tylko o zachowanie pamięci. Nie wchodzimy w historię. Chcemy tylko odwiedzić miejsce spoczynku najbliższych. Zapalić świeczkę. Pokazać młodym – mówią mężczyźni. – Tym bardziej, że pamięć o dziadku jest ciągle żywa w rodzinie. W momencie rozstrzelania miał 41 lat. Zabrali go razem z innymi z Szówska. Przetrzymywali w cerkwi w Sieniawie. Mama nosiła mu tam jedzenie. Potem gestapowcy wyprowadzili do pobliskiego lasu i zamordowali – dodają.

 

Interweniujący nie mogą zrozumieć dlaczego gmina nie zadbała o uszanowanie miejsca pamięci narodowej. – Gdyby to była pojedyncza mogiła, jakie czasem się zdarzają poza cmentarzami, to można zrozumieć, ale tu jest wojenna mogiła zbiorowa. Miejsce świadczące o naszej historii i wymagające upamiętnienia – uważają. – Jak to jest, że na grobie dziadka nie możemy znicza zapalić – pytają.

 

Nie ma wjazdu

– Przyjechaliśmy pod ogrodzenie. Pracownik powiedział, że nam nie otworzy. Zaczęliśmy więc szukać rozwiązania. Gmina nie pomogła. Zwróciliśmy się do IPN. Przyjechali, ale też nie zostali wpuszczeni. Powiadomili służby wojewody. Sprawa się toczy, ale bardzo wolno. Końca nie widać – narzekają bliscy spoczywających w leżachowskiej mogile. Wychodzą z założenia, że gmina mająca czuwać na cmentarzami i grobami wojennymi nie zadbała o to sprzedając działkę z mogiłą bez ustaleń dotyczących jej utrzymania i możliwości odwiedzin. Według nich zadaniem samorządu jest jak najszybsze wyjaśnienie sprawy, a urzędnicy mają czas.

 

Urzędnicy mają czas

Sami o tym się przekonaliśmy zwracając się do Urzędu Miasta i Gminy w Sieniawie o wyjaśnienie sprawy. W rozmowie telefonicznej dostaliśmy informację, że pytania należy przesłać pisemnie. Jednocześnie Barbara Matyja, sekretarz urzędu przypomniała, że ma 14 dni na odpowiedź. Stwierdziła również, że problem wygląda inaczej niż przedstawili go starający się o zapalenie znicza na grobie dziadka. Pytania przesłaliśmy 2 czerwca. Odpowiedź otrzymaliśmy w piątek, 11 czerwca. Pytaliśmy m.in. dlaczego nie ma dostępu do mogiły wojennej i jak w takiej sytuacji gmina sprawuje nad nią opiekę. Sekretarz zaznaczyła, że uwagi bliskich spoczywających w wojennej mogile są w zdecydowanej większości niezgodne z prawdą i nie mają potwierdzenia w dokumentacji przesłanej do odpowiednich instytucji, zarówno przez właściciela, jak i lokalne władze. Potwierdziła jednak, że działka nr 689/1 na terenie której znajduje się mogiła zbiorowa 17 ofiar terroru z 1941 roku, zlokalizowana w miejscowości Leżachów od 2019 roku pozostaje we władaniu osoby fizycznej. – Właściciel prywatnej posesji, na której znajduje się mogiła, zadeklarował otwartość i dopuszczenie wszystkich osób do mogiły. Zatem osoby odwiedzające mają możliwość dotarcia do miejsca pochówku bez jakiegokolwiek problemu. Ponadto właściciel deklaruje działanie na rzecz zabezpieczenia i przeprowadzenia prac restauratorskich w/w mogiły przy zachowaniu warunku zaangażowania i pokrycia kosztów przez odpowiednie organy, jak również umożliwienie ekshumacji ofiar poprzez organy do tego upoważnione. Z kolei zabezpieczenie terenu ogranicza możliwość ewentualnych aktów wandalizmu i dewastacji miejsca pochówku – wyjaśnia B. Matyja.

 

Otwarci na rozmowy

Pytaliśmy także spółkę Newkom Eko, która zajmuje teren w sąsiedztwie działki z mogiłą. Po kilku godzinach dostaliśmy wyjaśnienie. Spółka potwierdza, że właścicielem nieruchomości jest osoba prywatna. – Jednak w odpowiedzi na pytania dotyczące mogiły zlokalizowanej na wspomnianym terenie informujemy, że już dwukrotnie udzieliliśmy wyczerpujących odpowiedzi stosownym organom samorządowym. Podkreślamy zatem, iż stworzyliśmy możliwość korzystania z mogiły zainteresowanym, w tym rodzinom poległych. Podmioty te zostały również poinformowane o możliwości bezpośredniego kontaktu z właścicielem terenu. Dane kontaktowe są ogólnodostępne w internecie i na bramie wjazdowej – informuje zarząd spółki zaznaczając, że jeśli zajdzie taka konieczność umożliwi odpowiednim organom sprawowanie opieki nad zbiorowym grobem.

 

Nie wpuścili

Po otrzymaniu odpowiedzi skontaktowaliśmy się z J. Żołyniakiem. On stoi przy swojej wersji. – Dwa dni temu kuzyn chciał zapalić znicze na grobie dziadka. Nie został wpuszczony – stwierdza.

erka


	            

Więzień pierwszego transportu do KL Auschwitz mjr Józef Bieniek (w obozie Józef Rychel nr 207)

0

Józef Bieniek urodził się 17 grudnia 1892 roku w   Gnieźnie. Służył w 39 Pułku Piechoty Strzelców Lwowskich w Jarosławiu przy ulicy Kościuszki. Mieszkał wraz z rodziną przy ulicy Polnej 6. Dwa lata przed rozpoczęciem II wojny światowej został służbowo przeniesiony   do Lubaczowa, gdzie został dowódcą II batalionu 39 pułku. II batalion był poligonem doświadczalnym, którym dowodzili   różni oficerowie przydzieleni ze sztabu.

Z batalionem przebył kampanię wrześniową. Jako członek organizacji konspiracyjnej, po klęsce wrześniowej prawdopodobnie został aresztowany przez gestapo w czasie przekraczania granicy słowackiej lub węgierskiej w maju 1940 roku. Następnie wraz z innymi z Jarosławia, Radymna i okolicy został wywieziony do KL Auschwitz. W obozie otrzymał nr 207. Więzień nr 282, Kazimierz Tokarz w swojej książce „Nie tracić nadziei” wspominał:: „W bloku 3a w mojej sztubie mieszkał starszy pan (ok. 40 lat) z którym prawie nie znaliśmy się. Przy pisaniu listów jednej niedzieli tak jakoś oko moje zerknęło na adres. O ile sobie przypominam Henryka Bieniek, Jarosław, ul. Kraszewskiego 31 (po aresztowaniu żona zmieniła miejsce zamieszkania). Po napisaniu   listu, zapytałem go: – To Ty też jesteś z Jarosławia? Początkowo zmieszał się, ale w ustronnym miejscu wyznał mi szczerze: – Ja jestem w obozie pod przybranym nazwiskiem Rychel, a nazywam się Bieniek. Moja żona i dzieci mieszkają w Jarosławiu”.

W Auschwitz mjr Józef Bieniek został rozstrzelany pod ścianą śmierci bloku nr 11 w sierpniu 1941 roku. Nazwiska Rychel użył dla zmylenia Niemców. W przypadku odkrycia jego prawdziwej tożsamości zapewne zginąłby o wiele wcześniej.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

 

 

 

Jest problem z komunikacją?

0

– Odbieram po kilka telefonów dziennie z pretensjami od mieszkańców – mówi Władysław Gruba, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji w Jarosławiu. W związku z remontami dróg do MZK wpływa wiele skarg. Niektóre są uzasadnione, inne wręcz kuriozalne.

 

– Jechałam ostatnio linią nr 16. Poprosiłam kierowcę, by zatrzymał się na przystanku na os. Armii Krajowej koło bloku, w którym mieszkam. Kierowca odmówił. Wyjaśnił mi, że tego przystanku nie ma w harmonogramie – opowiada pani Halina, mieszkanka Jarosławia, która zazwyczaj korzysta z linii nr 0.

Czytelniczka zmuszona była wysiąść aż za parkiem, na końcowym przystanku, a następnie cały park przejść pieszo, by dojść do bloku, w którym mieszka.

– Młodszy da sobie radę, ale człowiek starszy może mieć już problem. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ktoś, planując trasę przejazdu autobusu, nie uwzględnił jego zatrzymania na przystanku, koło którego autobus i tak przejeżdża. Może po prostu o nim zapomniał? – zastanawia się pani Halina.

W sprawie opisanej przez naszą Czytelniczkę skontaktowaliśmy się z Miejskim Zakładem Komunikacji w Jarosławiu. Władysław Gruba, prezes zarządu wyjaśnił, że MZK jest tylko przewoźnikiem. Właścicielem spółki jest Urząd Miasta Jarosławia.

– By zmienione zostało miejsce zatrzymania, zmiana przejazdu, przebiegu czy częstotliwość linii musi zostać podjęta odpowiednia uchwała przez Radę Miasta Jarosławia. Wówczas dopiero my dostajemy zadanie do wykonania. Kierowca nie może zatrzymywać się na przystanku, którego nie ma w rozkładzie jady, nawet jeśli po kilka razy w ciągu dnia koło niego przejeżdża. Takie samowolne zatrzymanie grozi wysoką karą – tłumaczy W. Gruba.

 

Skarg jest wiele

Remontowane obecnie ulice powodują utrudnienia w ruchu. Tworzą się korki, poprzez które spóźniają się autobusy miejskie. Mało tego, sytuacja związana z zamknięciem ulic w centrum miasta spowodowała, że w ciągu dnia autobusy komunikacji miejskiej wykonują około 60 km więcej. Prezes MZK zapewnia, że jako przewoźnik stara się na bieżąco informować pasażerów o wszystkich nadchodzących zmianach, jeśli tylko ma taką możliwość.

– Czasami o zamknięciu ulic dowiadujemy się w ostatniej chwili. Nie zawsze mamy czas, by odpowiednio wcześniej powiadomić o tym pasażerów. Wiele osób kupuje bilety miesięczne na dany miesiąc. Kiedy nagle okazuje się, że z powodu remontu, autobus nie będzie jeździł tak, jak zapewniał przewoźnik przy sprzedaży biletów, pasażerowie czują się oszukani. Ich pretensje są dla nas zrozumiałe i jak najbardziej zasadne – tłumaczy MZK. – Niemniej jednak zdarzają się sytuacje, że ktoś dzwoni do nas i mówi, że spóźnił się tylko minutę, a autobus na niego nie poczekał. To absurd – mówi prezes.

By rozwiać wątpliwości mieszkańców, zapytaliśmy właściciela spółki, w jakim odstępie czasu informuje przewoźnika o ewentualnych remontach.

– Zgodnie z umową miasto, z minimum tygodniowym wyprzedzeniem, zawiadamia MZK o okresowych planowanych utrudnieniach w ruchu, zamknięciach ulic itp., jeżeli na tych drogach przebiegają linie komunikacji miejskiej – wyjaśnia Iga Kmiecik, rzecznik prasowy Burmistrza Miasta Jarosławia

 

Mieszkańcy listy piszą

Do MZK bardzo często trafiają pisma kierowane od mieszkańców Jarosławia. Najczęściej dotyczą one zmiany godziny odjazdu autobusu albo uruchomienia nowej linii. Pojawiają się też uzasadnione pretensje związane z blokowaniem przystanków przez prywatnych przewoźników, którzy pozostawiają swoje autobusy na przystankach należących do MZK, uniemożliwiając tym samym wjazd na przystanek autobusu komunikacji miejskiej. – Na wszystkie sygnały staramy się odpowiadać. Cieszymy się, że jarosławianie interesują się komunikacją miejską. To znak, że jest ona potrzebna. Obecnie rzadko zdarza się, by transport w mieście był opłacalny. Pandemia spowodowała spadek około 60% przewożonych pasażerów. Mamy jednak nadzieję, że sytuacja w końcu się poprawi – mówi W. Gruba.

 

EK

 

 

 

 

 

Nagrodzone samorządy

0

W XXI edycji Konkursu Podkarpackiej Nagrody Samorządowej doceniono dwa samorządy z naszych powiatów.

 

Rozstrzygnięcie konkursu odbyło się 8 czerwca podczas obchodów Dnia Samorządu Terytorialnego zorganizowanego przez Zarząd Podkarpackiego Stowarzyszenia Samorządów Terytorialnych pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego.

Wójt Gminy Tryńcza Ryszard Jędruch odebrał nagrodę w kategorii Gmina./ fot. UG Tryńcza

Laureatem w kategorii Gmina została Gmina Tryńcza z wójtem Ryszardem Jędruchem na czele. Gmina Tryńcza otrzymała także wyróżnienie w kategorii Opieka senioralna i wczesnorozwojowa.

Samorząd powiatu jarosławskiego, obok miasta Rzeszowa i powiatu rzeszowskiego, został wyróżniony tytułem Podkarpacki Lider Samorządności. Oprócz tego Powiat Jarosławski został nominowany do najlepszej piątki samorządów powiatowych Podkarpacia, a także wyróżniono go w kategorii Wizerunek samorządu w sieci Internet. Powiat jarosławski reprezentował starosta Stanisław Kłopot oraz poseł Tadeusz Chrzan, który przez wiele lat sprawował ten urząd.

DP, fot. Powiat Jarosławski

 

 

Od lat walczą z gawronami  

0

Mieszkańcy Jarosławia skarżą się na zanieczyszczony ptasimi odchodami Park Miejski im. Bohaterów Monte Cassino w Jarosławiu. Miasto od trzech lat próbuje ukrócić ten proceder. Niestety jego działania skutecznie blokują dwa towarzystwa zajmujące się ochroną nad ptakami. Czy w parku zapanuje w końcu porządek?

 

– Ten park był kiedyś cudem. Teraz, aż żal patrzeć co się z nim stało. By usiąść na ławce trzeba przynieść sobie ścierkę i pościerać. Niemal wszystko pokryte jest ptasimi odchodami – skarży się jedna z mieszkanek Jarosławia.

   Iga Kmiecik, rzecznik prasowy burmistrza wyjaśnia, że Miasto od 3 lat podejmuje działania, których celem jest wyeliminowanie siedlisk gawronów i kawek z terenu parku. Niestety nie jest to proste ponieważ ptaki te objęte są ochroną.

– Jednym ze sposobów zmierzających do eliminacji utrudnień stwarzanych przez ww. ptaki jest m.in. systematyczne usuwanie pustych gniazd, aby nie dopuścić do ich zasiedlenia. Kolejną metodą jest płoszenie bądź niepokojenie ptaków metodą sokolniczą z użyciem ptaków drapieżnych. Metody polegające na emisji sygnałów akustycznych okazują się nieskuteczne lub mało skuteczne. Trzeba pamiętać, że przynosząca pozytywne efekty metoda sokolnicza jest jednocześnie bardzo kosztowna – mówi I. Kmiecik.

Robią co mogą

W 2018 roku Miasto złożyło wniosek o wydanie zezwolenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na odstępstwa od zakazów w stosunku do gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną. Wniosek dotyczył usunięcia ok. 200 gniazd z terenu Ogrodu Jordanowskiego. Na 2019 rok zaplanowano natomiast usuwanie niezasiedlonych gniazd oraz umyślne płoszenie i niepokojenie ptaków przy użyciu ptaków drapieżnych. RDOŚ o wniosku Miasta powiadomił Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków oraz Towarzystwo Ochrony Przyrody.

W 2019 roku RDOŚ wydał decyzję zezwalającą na płoszenie ptaków metodą sokolniczą z użyciem specjalnie wyszkolonych ptaków drapieżnych, pod nadzorem ornitologa.

– Od decyzji odwołało się Towarzystwo Ochrony Przyrody, w wyniku czego Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ w Rzeszowie i cofnął ją do ponownego rozpatrzenia przez organ I instancji. W efekcie w 2019 roku nie mieliśmy możliwości prowadzenia działań w odniesieniu do populacji gawronów i kawek – mówi I. Kmiecik.

W 2020 roku RDOŚ w Rzeszowie wydał ponownie decyzję zezwalającą na płoszenie ptaków metodą sokolniczą.

– Od tej decyzji odwołało się Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Podobnie, jak w roku wcześniejszym, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ w Rzeszowie i przekazał ją do ponownego rozpoznania – mówi I. Kmiecik.

Tak minęły dwa lata, a teraz mija kolejny rok, w którym władze miasta walczą o uzyskanie stosownej decyzji na podjęcie działań.

– W tej sprawie składaliśmy obszerne pisemne wyjaśnienia do RDOŚ w Rzeszowie. Zleciliśmy również wykonanie opracowania ornitologicznego w celu rozpoznania składu gatunkowego i zagęszczeń gatunków ptaków wykorzystujących obszar parku w okresie lęgowym jako siedlisko rozrodu oraz określenie zagrożeń tych gatunków w związku z przewidywanym płoszeniem kolonii gawronów w okresie przystępowania do lęgu – mówi I. Kmiecik.

Opracowanie ma zostać wykonane do 15 czerwca tego roku. RDOS w Rzeszowie wyznaczył termin załatwienia sprawy na 15 lipca. Uczestnikami postępowania nadal są, oprócz Miasta, dwa ww. stowarzyszenia: Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków oraz Towarzystwo Ochrony Przyrody.

– Obecnie czekamy na wykonanie opracowania ornitologicznego, a następnie na wydanie decyzji przez RDOŚ w Rzeszowie. Do momentu wydania prawomocnej decyzji nie mamy możliwości podjęcia jakichkolwiek działań wobec populacji gawronów i kawek zamieszkujących teren Parku Miejskiego – tłumaczy I. Kmiecik.

 

Skarg na pieski nie było

Czytelniczka zwraca też uwagę na inny dość istotny jej zdaniem problem.

– Do parku przychodzą ludzie z psami, którzy nie zawsze sprzątają po swoich pupilach. Nie raz obserwuję jak długie mają smycze. Pies niby jest na smyczy, a biega niewiadomo gdzie. Tam też się załatwia, a właściciele udają, że nic nie widzą – mówi pani Teresa.

Kmiecik przypomina, że usuwanie zanieczyszczeń pozostawianych przez czworonogi na terenie parku należy do obowiązków ich właścicieli.

– Aby pomóc w jego wypełnianiu, służby miejskie rozmieściły na terenie parku odpowiednie dystrybutory worków na odchody, a także osobne pojemniki na odpady tego rodzaju. Straż Miejska monitoruje teren parku i podejmuje interwencję, kiedy funkcjonariusz zauważy, że właściciel czworonoga nie wypełnia obowiązku posprzątania nieczystości po swoim pupilu. W ostatnim czasie tego rodzaju zgłoszeń od mieszkańców Miasta Straż Miejska nie odnotowała – mówi I. Kmiecik.

EK


 

Dzień Patrona

0

W sobotę, 12 czerwca jarosławianie wspominali bł. o. Michała Czartoryskiego OP – księcia, żołnierza, wychowawcę, społecznika, dominikanina oraz jednego ze 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej.

 

Obchody Dnia Patrona Miasta Jarosławia rozpoczęło złożenie kwiatów pod tablicą poświęconą bł. o. Michałowi Czartoryskiemu OP. Następnie w Klasztorze OO. Dominikanów w Jarosławiu odbyła się uroczysta Msza św. ofiarowana w intencji mieszkańców. Po wspólnej modlitwie odbył się koncert zespołu GGDuo, który tworzy małżeństwo: Gabriela i Wojciech Gąsior.

Obchodom Dnia Patrona Miasta Jarosławia towarzyszyła wystawa plenerowa „Michał Czartoryski. Błogosławiony Dominikanin” wg scenariusza o. Dariusza Kantypowicza, ze zbiorów Klasztoru OO. Dominikanów w Warszawie. Do 30 czerwca będzie można ją obejrzeć na terenie klasztoru.

 

Dzień Patrona obchodzono również w Przeworsku, gdzie opiekę nad miastem sprawuje Święty Antoni. W niedzielę, 13 czerwca, w kościele OO. Bernardynów odprawiona została Msza św. w intencji mieszkańców.

 

EK, fot. dominikanie

 

Śpiewali pod platanem

0

W niedzielę, 13 czerwca, na terenie Zespołu Pałacowo-Parkowego w Zarzeczu odbyła się XXII edycja Festynu pod platanem, czyli Regionalnego Przeglądu Grup Śpiewaczych.

W przeglądzie, z pieśniami zwyczajowymi i obrzędowymi wystąpiły grupy śpiewacze, instrumentalne oraz soliści-śpiewacy. Każdy z nich zaprezentował po dwie piosenki. Komisja w składzie: Katarzyna Ignas – etnograf, Muzeum Zespół Pałacowo-Parkowy w Przeworsku, Jolanta Dragan – etnograf, muzyk, kulturoznawca, Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej oraz Dorota Gunia – muzyk, MOK w Radymnie, po wysłuchaniu 25 prezentacji postanowiła przyznać następujące nagrody i wyróżnienia. W kategorii dzieci i młodzieży nagrodę przyznano Lidii Biały ze Świlczy wraz z uczniami. Ponadto wyróżniono: „Leszczynkę” z Wólki Grodziskiej oraz „Grzęszczaneczki” z Grzęski. W kategorii solistów-śpiewaków nagrodę specjalną otrzymała Aniela Mrówka z Cewkowa. I Miejsce przyznano Józefowi Kędziora z Gorliczyny, a II – Zofii Sokół z Gniewczyny Trynieckiej.   Wyróżniono Joannę Brodę z Krzeczowic oraz Natalię Dudek z Sieteszy. W kategorii zespołów śpiewaczych przyznano dwa równorzędne I Miejsca – dla „Studzienczanek” ze Studziana oraz „Galicjanek z Roztocza” z Narola. Trzy równorzędne II Miejsca przyznano „Dębowianom” z Dębowa, „Dolanom” z Gniewczyny Trynieckiej oraz zespołowi z Rożniatowa. Trzy równorzędne III Miejsca przyznano: „Stokrotkom” z Cewkowa, „Krzeszowiczankom” z Krzeczowic oraz zespołowi z Kisielowa. Wyróżnienia I st. otrzymali: zespół z Maćkówki, „Cantus” z Gorliczyny oraz „Pawłosiowianie” z Pawłosiowa. Wyróżnienia II st. otrzymali: „Wierzbianie” z Wierzbnej, „Sąsiedzi” z Białobrzegów, „Grodziszczoki” z Grodziska Dolnego, „Biesiada” z Tuczemp, „Leszczynka” z Wólki Grodziskiej oraz zespół „Kłos II” z Soniny.

 

Organizatorami oraz fundatorami nagród byli: Centrum Kulturalne w Przemyślu oraz Centrum Kultury w Zarzeczu.

 

DP/