Strona główna Blog Strona 238

Dodatkowe pieniądze dla powiatu

0

Dwa tygodnie po przyjęciu budżetu Powiatu Jarosławskiego konieczne było zwołanie kolejnej sesji, ponieważ dochody samorządu zwiększyły się dzięki dofinansowaniom z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych oraz Podkarpackiego Systemu Informacji Przestrzennej.

 

Radna Powiatu Jarosławskiej przyjęła, podczas zwołanej 28 stycznia sesji prowadzonej w trybie zdalnym, zwiększenie budżetu o 6 mln zł z pierwszego programu i 2 mln zł z drugiego projektu. Pieniądze z puli inwestycji lokalnych zostaną przeznaczone na kontynuację remontu przyszłej siedziby Powiatowego Ogniska Baletowego przy ulicy Tarnowskiego 1 w Jarosławiu. Tam zaplanowano 3,5 mln zł. Dodatkowe fundusze zostaną także wykorzystane do dalszych prac w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. 2 mln zł zostanie przeznaczone na realizację systemu informacji.

Podczas sesji radni zapoznali się także z informacjami o stanie zabezpieczenia przeciwpożarowego i przeciwpowodziowego powiatu jarosławskiego. Przyjęli także sprawozdanie z działalności Komendanta Powiatowego Policji za ubiegły rok.

erka

 

Stanowcze „Nie” dla PSZOK-u

0

MIKULICE, GM. GAĆ: Mieszkańcy miejscowości mają dość bycia zapleczem komunalnym swojej gminy. Sprzeciwiają się powstaniu w sąsiedztwie ich domów Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Władze tłumaczą, że inwestycja na którą gmina otrzymała dofinansowanie jest potrzebna i nie wpłynie na zanieczyszczenie środowiska.

 

O sprawie poinformowali nas mieszkańcy Mikulic, którzy dość sporą grupą zebrali się, by przedstawić swoje racje. Uważają, że lokalizacja PSZOK-u na terenie działającej oczyszczalni ścieków jest delikatnie mówiąc, nietrafiona. Wokół są domy mieszkalne, staw z parkiem i placem zabaw dla dzieci. Wszędzie prowadzą wąskie, niemal osiedlowe drogi, na których ciężko się wyminąć nawet samochodami osobowymi. Nie ma chodnika.

– Ta droga jest nieprzystosowana, jest wąska, nie wyobrażamy sobie tu wzmożonego ruchu i to samochodów o podwyższonym tonażu, a takie będą jeździć przecież z odpadami. Na sesji nam powiedzieli, że ta droga będzie poszerzana i co, będą nam jeździć pod oknami? – mieszkańcy pytają wzburzeni.

Sprawę poruszali na ostatniej sesji Rady Gminy, która odbyła się pod koniec stycznia. Jednak na opublikowanym nagraniu w pewnym momencie brakuje dźwięku, m.in. właśnie gdy omawiano wątpliwości mieszkańców co do lokalizacji PSZOK-u.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że oprócz uporczywego smrodu spada też wartość ich nieruchomości, bo gdy ktoś dowiaduje się, że oczyszczalnia jest w pobliżu, a być może będzie i PSZOK, to taka osoba rezygnuje.

– Już lokalizacja samej oczyszczalni była chybiona, wcześniej chcieliśmy żeby była za rzeką, no ale trudno. Powstała nowa oczyszczalnia, której sąsiedztwo miało nie być uciążliwe, miały być ekrany i pasy zieleni, ale nie ma nic, a fetor pozostał. Teraz jeszcze ma powstać PSZOK, chyba tylko po ty żeby w jednym miejscu śmierdziało, ale jak mamy tu żyć? – pytają.

 

Nic nie wiedzieli

Ludzie żyjący w sąsiedztwie mają żal zwłaszcza o to, że nikt ich wcześniej nie poinformował, nie przygotował na tę inwestycję, nie było to z nimi konsultowane, a być może udałoby się wypracować jakieś wspólne, satysfakcjonujące wszystkich rozwiązanie. Obwieszczenie w tej sprawie pojawiło się dopiero 16 grudnia, przed Bożym Narodzeniem.

– Nie można było tego zrobić gdzieś na uboczu? Ci, co to wymyślili, powinni sobie to zrobić koło domu, a nie nas uszczęśliwiać. W Rożniatowie też narzekają na takie sąsiedztwo. Nie było kanalizacji – śmierdziało, zrobili kanalizację, oczyszczalnię – dalej śmierdzi, teraz jeszcze ten PSZOK. Całe życie w tym smrodzie – narzeka jeden z mieszkańców dodając, że według planu ma tu być m.in. magazyn na odpady niebezpieczne, waga samochodowa, trzy wiaty na odpady i strefa ochrony sanitarnej na 100 metrów, ale gdzie, skoro wokół są domy?

Poinformowano nas, że mają tu być składowane tylko czyste śmieci, ale jak się wejdzie na opis PSZOK-u to wiemy co tam będzie składowane: będą odpady zielone, przeterminowane chemikalia – to nie będzie zdrowe, ani dla nas ani dla środowiska – mówią.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że obok płynie rzeka Markówka. Mieszkańcy mówią, że to teren zalewowy, gdy przyjdzie większy deszcz, wszystko płynie dalej. Oni z tej wody korzystają. Jak mówią, okoliczne drzewa już usychają, wyniosły się też bobry.

Nie stoimy na przeszkodzie w robieniu inwestycji, ale niech ją robią w odpowiednim miejscu. A nie że jest tak, że dostali dofinansowanie, to trzeba je wydać na szybko, na hura, po cichaczu. Już w 2020 roku były plany powstania PSZOK-u, ale nie było podanej lokalizacji. Tylko trzeba pamiętać, że podstawą do utworzenia takiego miejsca jest zgoda mieszkańców, a naszej zgody na to nie ma – dodają twardo. – My tu tyle śmieci nie mamy, na pewno będą do nas trafiać odpady z innych gmin. Dlaczego Mikulice mają być zapleczem komunalnym gminy Gać?

 

Z drugiej strony

Jak poinformowała wójt Gminy Gać, Grażyna Pieniążek, gmina decydując się na lokalizacje PSZOK-u brała pod uwagę wiele czynników, między innymi to, że Gmina Gać to gmina niezbyt zasobna – jej dochody za 2021 rok wyniosły niespełna 26 milionów, z czego dochody własne sięgają zaledwie 31%. Lwią ich częścią są wpłaty za wodę i odpady komunalne. Wszelkie inwestycje możliwe są tylko dzięki dodatkowym środkom. Tak było i w tym przypadku.

Pozyskaliśmy na utworzenie PSZOK-U z funduszy Inwestycji Strategicznych i Polskiego Ładu 1 mln 500 tys. zł. Dzięki temu przystąpiliśmy do opracowywania koncepcji budowy punktu i dopiero mogąc pokazać mieszkańcom, jak ma on wyglądać i funkcjonować, przystąpiliśmy do ustalenia warunków zabudowy zawiadamiając wszystkie strony postępowania pisemnie, a nie tylko poprzez obwieszczenie. W naszych zamierzeniach było to, by wszyscy mogli się zapoznać szczegółowo – zapewnia Wójt dodając, że Gać jest gminą, w której większość działek posiada wyższą niż 3 klasę, a w swoich zasobach nie posiada gruntów IV klasy. Każda inna lokalizacja inwestycji wiązałaby się więc ze zmianą klasyfikacji gruntu, a jest to proces bardzo długi i kosztowny.

 

PSZOK się przyda

Ze względu na prawo, każda gmina zobligowana jest zorganizować taki punkt. W Gminie Gać do tej pory odpady wielkogabarytowe odbierane były bezpośrednio od mieszkańca, co rodzi dodatkowe bardzo duże koszty – za 2021 samorząd dołoży prawie 400 tys. zł do zbiórki odpadów. Gmina wzorowała się na wielu gminach, gdzie PSZOKI są lokalizowane przy oczyszczalniach lub przy Zakładach komunalnych, którego Gmina Gać nie posiada, też ze względu na koszty jego funkcjonowania. Ważnym argumentem było też położenie obiektu blisko oczyszczalni, obsługiwanej przez pracowników, a dodatkowo otwarcie obiektu dla mieszkańców 2-4 godziny tygodniowo, co nie generowałoby dodatkowych kosztów.

Ważnym argumentem dla lokalizacji była też bliskość drogi wojewódzkiej, wywóz zebranych gabarytów byłby stosunkowo prosty. Działka, na której chcemy zlokalizować PSZOK, sąsiaduje w większej części z gruntami Małopolskiej Stacji Hodowli, gminy oraz Wód   Polskich. Pozostałe działki prywatne to działki rolne. Tylko w dwóch przypadkach są to działki, na których zlokalizowane są domy mieszkalne. Dodatkowo w ramach inwestycji planowane jest odpowiednie ogrodzenie, które oddzielałoby i niwelowało ewentualne negatywne oddziaływanie obiektu. Wszystkie odpady gromadzone będą w szczelnych pojemnikach, przystosowanych do odpowiednich frakcji. Argument zanieczyszczania środowiska i ewentualnych powodzi jest więc co najmniej niezasadny – wyjaśnia wójt Gminy Gać.

 

Dominika Prokuska

 

Przygoda na Jarmarku tłem gry planszowej o Jarosławiu

0

Wyobraź sobie, że cofnąłeś się w czasie i znalazłeś w XVII wiecznym Jarosławiu. Właśnie do miasta zjechali się kupcy ze wszystkich stron świata… To wstęp do gry planszowej, która powstała w Jarosławskim Ośrodku Kultury i Sztuki, a ma na celu promocję miasta.

 

W grze wcielamy się w rolę kupca wędrującego po Jarmarku Jarosławskim. Podczas spaceru handlujemy z innymi kupcami i napotykamy różne zdarzenia, które urozmaicają rozgrywkę. Jej celem jest zakup jednej z jarosławskich kamienic, a jak mówi instrukcja, aby spełnić swoje marzenie, musisz wykazać się sprytem, wiedzą, talentem do handlu i unikać przeciwności losu. Oprócz świetnej zabawy jest też aspekt edukacyjny – aby wypełnić niektóre zadania, trzeba będzie wykazać się wiedzą o Jarosławiu. Jest to owoc pracy grupowej całego zespołu JOKiS – mówi Henryk Paszek z Jarosławskiego Kuferka. – Gra ma ogromny potencjał, uczestnicy mogą sami modyfikować zasady i dodawać swoje własne. Nie ma też przegranych, nie można zbakrutować, więc nawet gracz bez pieniędzy ma szansę grać dalej i wygrać – dodaje.

 

Po raz pierwszy gra została zaprezentowana na ostatnim Jarmarku Jarosławskim. Spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem i trudno się temu dziwić, bo to naprawdę ciekawy i oryginalny sposób na promocję miasta. Kto chciałby się wcielić w kupca i przeżyć XVII wieczną przygodę musi zaglądnąć do księgarni Jarosławski Kuferek. Nawiasem mówiąc, kamienicę Gruszewiczów, w której znajduje się księgarnia, też można kupić w grze.

 

Sebastian Niemkiewicz

Powroty Tadeusza Bruda

0

W przeworskiej galerii Magnez odbył się wernisaż wystawy Tadeusza Bruda, pt. Powroty.

 

Urodzony w Przeworsku artysta, mieszka obecnie w Rzeszowie, gdzie przez wiele lat pracował w miejscowym WSK i Zakładzie Metalurgicznym. Swoją pasję do malarstwa zaczął realizować dopiero po przejściu na emeryturę. Pochodzi z artystycznej rodziny. Jego brat jest absolwentem krakowskiej ASP, profesjonalnie sztuką zajmują się także jego kuzyni. T. Brud zasłynął już wystawą pod tytułem „Portrety”, która skrywała niezwykłe i na swój sposób odkrywcze spojrzenie na jeden z najstarszych motywów artystycznej i jednocześnie użytkowej figury, jaką jest bez wątpienia postać stracha polnego. Od kilku lat tworzy, bierze udział w wystawach, zdobywa nagrody. Praca pn. „Laszka” dostała nagrodę Grand Prix podczas XIV Wojewódzkiej Wystawie Malarstwa Nieprofesjonalnego. W 2021 roku, w kolejnej edycji WWMN organizowanej przez Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie, zajął drugie miejsce za pracę pt. ,,Niepokój”. Teraz jego prace z cyklu Powroty można oglądać w galerii Magnez. Wystawa jest czynna do 10 kwietnia br.

Opr. red.

 

 

 

 

Uciekał, bo nie powinien kierować

0

W ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali mieszkańca powiatu przeworskiego, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej – swoją ucieczkę zakończył w polach uprawnych.

 

Do zdarzenia doszło w środę, 2 lutego po godz. 21 w Sieteszy. Funkcjonariusze Komisariatu Policji w Kańczudze patrolując okolicę, dali sygnał do zatrzymania się kierującemu samochodem osobowym marki Chrysler. Mimo użycia wyraźnych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, kierujący nie zatrzymał się i kontynuował jazdę z coraz większą prędkością. Policjanci rozpoczęli pościg za chryslerem. Chwilę później uciekinier stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w pole uprawne. Okazało się, że 30-letni mieszkaniec powiatu przeworskiego miał w organizmie 3 promile alkoholu, posiadał też sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych orzeczony do kwietnia 2023 roku.

Za swoje nieodpowiedzialne zachowanie odpowie przed sądem. Grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 5.

 

DP/KPP Przeworsk

 

Kierowcy parkują na przystanku

0

Na przystanek przy ul. Grunwaldzkiej już od 25 stycznia regularnie podjeżdżają autobusy. Mimo to, nie brakuje kierowców, którzy nadal pozostawiają tam swoje samochody.

 

Mowa o zatoczce autobusowej nieopodal kościółka pw. św. Ducha w Jarosławiu, na której notorycznie pozostawiane są samochody. Na czas remontu tej ulicy przystanek wyłączony był z użytkowania, dlatego też niejednokrotnie można było zaobserwować stojące tam samochody. Najwyraźniej wielu kierowców przyzwyczaiło się do parkowania w tym miejscu i nie bacząc na to, że przystanek znów zaczął pełnić swoją funkcję, nadal zostawia tam auta.

W minionym tygodniu stojące tam samochody były odholowywane. Nie obeszło się bez interwencji policjantów.

– W środę, 2 lutego policjanci otrzymali zgłoszenie z monitoringu miejskiego, że na zatoczce autobusowej parkowane są samochody. Policjanci udali się na miejsce, gdzie potwierdzili zgłoszenie. Na miejscu znajdowały się trzy samochody. Dwa z nich zostały odholowane – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Właściciel trzeciego samochodu miał więcej szczęścia, ponieważ był na miejscu i zdążył zabrać samochód. Nie ominął go jednak mandat.

 

Nie tylko mandat

Do sklepu, bankomatu, apteki, bo wysadzam znajomego – tak najczęściej tłumaczą się kierowcy, którzy tylko „na krótką chwilę” zaparkowali swój samochód w zatoce autobusowej. Przypominamy, że zgodnie z art. 97 KW w zw. z art. 49, ust. 1, pkt 9 Ustawy Prawo o ruchu drogowym: „zabrania się zatrzymania pojazdu: w odległości mniejszej niż 15 metrów od słupka lub tablicy oznaczającej przystanek, a na przystanku z zatoką – na całej jej długości”. Grzywna w postaci mandatu karnego za takie wykroczenie wynosi 100 zł. Na tym jednak konsekwencje kierowcy jednak się nie kończą, ponieważ funkcjonariusze mogą uznać, że zaparkowany w ten sposób samochód zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego. A to daje im podstawę do odholowania pojazdu. W takim przypadku kierowca do odzyskania auta będzie musiał wypełnić szereg formalności, ale też ponieść spore koszty. Warto zatem zastanowić się, gdzie pozostawiamy swój samochód, tym bardziej że z reguły miejsca parkingowe znajdują się niedużo dalej.

 

Zmiany na liniach MZK

Przywrócenie do ruchu przystanku przy ul. Grunwaldzkiej spowodowało zmiany na niektórych liniach komunikacji miejskiej. Autobusy linii nr 8 i 10 jadąc w stronę miasta, zatrzymują się już na przystanku „CPN” przy Biedronce oraz przy ulicy Grunwaldzkiej (wyłączony z ruchu został słupek przystankowy przy stacji paliw na ul. Pełkińskiej). Linia nr 9 rozpoczyna kurs właśnie z tego przystanku. Linia nr 14, czyli autobus jadący z ul. Misztale do miasta też już zatrzymuje się przy ul. Grunwaldzkiej oraz przy ul. Słowackiego. Linia nr 16 także przejeżdża przez ul. Grunwaldzką. W ostatnim czasie dla linii nr 9, 14 i 16 wyłączone zostały przystanki przy ul. Piekarskiej i Słowackiego. Dodatkowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: 16 621 43 82.

 

EK, fot. Facebook

 

 

Oszukana na 35 tys. zł

0

Oszuści odchodzą już od oszukiwania osób starszych. Teraz ich ofiarami coraz częściej padają osoby młode albo w średnim wieku. W ostatnim czasie oszukali choćby 38-letnią mieszkankę gminy Radymno. Kobieta straciła ponad 35 tys. zł.

 

Do 38-latki zadzwoniła osoba podająca się za funkcjonariusza policji, twierdząc, że ktoś usiłuje zaciągnąć kredyt na jej dane. Rozmówca przekonał kobietę, że jedyny sposobem, aby temu zapobiec jest postępowanie zgodne z jego poleceniami. Po chwili kobieta odebrała połączenie od rzekomego pracownika banku. – Mężczyzna powtórzył podobną historię twierdząc, że jej rachunek bankowy jest zagrożony i przekierował   rozmowę do „kierownika” placówki. Osoba ta poleciła kobiecie zaciągnąć kredyt w kwocie 35 tys. złotych za pośrednictwem jej konta internetowego. Miało to ustrzec ją przed oszustwem – informuje Komenda Powiatowa Policji w Jarosławiu.

Pokrzywdzona wykonała polecenia mężczyzny. Zaciągnęła kredyt internetowy, wypłaciła gotówkę w placówce bankowej, po czym w jednym z bankomatów na terenie Radymna, w ciągu dwóch dni, wpłaciła pieniądze za pośrednictwem metody płatności Blik na numer konta podanego jej podczas rozmowy telefonicznej.

– Zmanipulowana przez oszustów kobieta straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

To już kolejny przypadek oszustwa w ciągu tego roku. Trzy tygodnie temu informowaliśmy o 39-latce, która padła ofiarą oszustwa „na bankowca”. Mieszkanka powiatu jarosławskiego straciła wówczas ponad 30 tys. zł. Kobieta odebrała telefon od mężczyzny, który przedstawił się jako pracownik banku, w którym miała konto. Połączenie nie wzbudziło jej podejrzeń, ponieważ oprócz numeru na wyświetlaczu pojawiła się identyfikacja banku. Kobieta omamiona przez oszusta zainstalowała na swoim telefonie aplikację QuickSupport, co kosztowało ją utratę oszczędności życia.

Policjanci przypominają, że każdy z nas może odebrać telefon od „policjanta” czy też „pracownika banku”, który będzie nas zapewniał, że chce nam pomóc, bo właśnie nasze oszczędności są zagrożone.

– Nie ulegajmy temu. Nie wykonujmy instrukcji oszusta. Nie wpłacajmy pod żadnym pozorem pieniędzy – apelują.

 

EK

Z czym do ambulatorium?

0

W dobie pandemii służba zdrowia jest jeszcze bardziej obciążona niż zwykle. Ludzie nie przestają chorować i zdarza się, że potrzebują pomocy lekarza nocą, podczas weekendu lub święta. Nie zawsze jednak otrzymują pomoc, jakiej by oczekiwali…

 

Braki lekarzy na dyżurze, odmowa wydania skierowania bądź przepisania recepty, duże kolejki – tak w skrócie można podsumować zarzuty jakie kierują niektórzy pacjenci w stronę przyszpitalnego ambulatorium świadczącego nocną i świąteczną opiekę zdrowotną.

Jak wyjaśnia Janusz Szynal, zastępca dyrektora ds. lecznictwa SP ZOZ w Przeworsku, Ambulatorium Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej obsługuje pacjentów z terenu całego powiatu przeworskiego oraz bardzo często z powiatów sąsiednich.

Na dyżurze jest tylko jeden lekarz. Coraz trudniej jest obsadzić dyżury, bo brak jest chętnych do pracy. Trzeba również wiedzieć, że lekarze chorują, mają izolację, kwarantannę. Rzadko zdarza się, że dyżur pozostaje nieobsadzony. Takie sytuacje mają miejsce raz na 2, 3 miesiące. Zawsze staramy się kogoś znaleźć, co w ostatniej chwili jest wyjątkowo trudne – dodaje Zastępca dyrektora zaznaczając, że ambulatorium nie zastępuje lekarzy rodzinnych.

Pacjent może skorzystać z tej formy opieki zdrowotnej wyłącznie w przypadku nagłego zachorowania lub pogorszenia stanu zdrowia, gdy nie ma objawów sugerujących bezpośredniego zagrożenia życia lub istotnego uszczerbku na zdrowiu, a zastosowane środki domowe lub leki dostępne bez recepty nie przyniosły spodziewanej poprawy oraz gdy zachodzi obawa, że oczekiwanie na otwarcie przychodni może znacząco niekorzystnie wpłynąć na stan zdrowia.

Niestety pacjenci często nie stosują się do tych zasad. Stąd rośnie niezadowolenie, że trzeba czekać. Nie rozumieją też, dlaczego stosowany jest triage przy wejściu do ambulatorium i dlaczego nie można siedzieć w tłumie w poczekalni. Covid-19 jest chorobą zakaźną i przenosi się głównie drogą kropelkowo-powietrzną. Przestrzegamy obowiązujących zasad dla bezpieczeństwa pacjentów. Nie zamykamy drzwi dlatego, że się boimy. Jesteśmy szczepieni. Używamy środków ochrony osobistej. Prowadzimy bieżącą dezynfekcję sprzętu i pomieszczeń. Wietrzymy. A to zajmuje czas – wyjaśnia J. Szynal.

Skorzystanie ze świadczeń POZ w nocy i w święta uzasadniają m.in. zaostrzenie dolegliwości znanej choroby przewlekłej, jak np. kolejny napad astmy oskrzelowej z umiarkowaną dusznością, infekcja dróg oddechowych z wysoką gorączką, wyższą niż 39°C (szczególnie u małych dzieci i ludzi w podeszłym wieku), bóle brzucha, czy głowy, nieustępujące mimo stosowania leków rozkurczowych, biegunka lub wymioty, szczególnie u dzieci lub osób w podeszłym wieku, zatrzymanie wiatrów, stolca lub moczu, nagłe bóle krzyża, kręgosłupa, stawów, kończyn lub zaburzenia psychiczne (z wyjątkiem agresji lub dokonanej próby samobójczej – wtedy należy wezwać pogotowie ratunkowe). Pacjentom przysługują także zabiegi pielęgniarskie w ramach porady udzielonej przez lekarza dyżurującego w POZ oraz zabiegi wynikające z ciągłości leczenia. Zabiegi te mogą być wykonywane przez pielęgniarkę w gabinecie zabiegowym lub w domu pacjenta.

– W ramach nocnej i świątecznej opieki lekarskiej nie można uzyskać: wizyty kontrolnej w związku z wcześniej rozpoczętym leczeniem, recepty na stosowane stale leki w związku ze schorzeniem przewlekłym ani rutynowego zaświadczenia o stanie zdrowia – przypomina zastępca dyrektora ds. lecznictwa SP ZOZ w Przeworsku.

DP

0

„Świątynie Jarosławia”: Kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Do 24 grudnia 1977 roku punktem duszpasterskim w tej części parafii farnej była kaplica w budynku parafialnym przy ul. 3 Maja. Z uwagi na rosnące potrzeby w grudniu 1977 roku wybudowano osobną kaplicę, która służyła do 1985 roku. 8 września 1982 roku otrzymano pozwolenie na budowę kościoła. Projekt dwupoziomowej świątyni o powierzchni 2929 m² wykonali inż. Adolf Szczepański z Warszawy oraz inż. Mieczysław Wilk i inż. Jolanta Błaszczyk. Księdzu Marianowi Rajchelowi pomagał Komitet Budowy Kościoła. Kierownikiem budowy był Zenon Sznajder, a majstrem Franciszek Woś. Zatrudniono specjalistyczne ekipy. Wiele prac wykonali sami parafianie. Już w marcu 1985 roku ukończono stan surowy. Budowę finansowali mieszkańcy. Poświęcenia świątyni dokonał w dniu 9 października 1985 roku ks. bp Ignacy Tokarczuk. Dla potrzeb duszpasterskich zbudowano także budynek katechetyczny oraz księgarnie św. Maksymiliana. Dla Sióstr Służebniczek wybudowano dom zakonny, a w nim ochronkę dla dzieci przedszkolnych. Po złożeniu rezygnacji przez ks. Rajchla z funkcji proboszcza metropolita przemyski dnia 16 sierpnia 1997 roku mianował proboszczem parafii NMP Królowej Polski ks. Edwarda Chmurę. Od sierpnia 2014 roku proboszczem jest ks. Krzysztof Szczygielski.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości’

Jest decyzja na budowę mostu

0

– Dzięki wydaniu pozytywnej decyzji przez wojewodę Ewę Leniart na budowę drogi wraz z mostem na Sanie w Jarosławiu, Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich, który będzie odpowiedzialny za inwestycję, przygotowuje już dokumenty do złożenia wniosku o jej dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg – informuje Podkarpacki Urząd Marszałkowski.

 

Nowy most na Sanie powstanie wraz z odcinkiem drogi wojewódzkiej nr 865 z Muniny do Sobiecina. Wydane przez wojewodę Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej -ZRID pozwala na uruchomienie funduszy. Inwestycja ma powstać z Rządowego Programu Mosty dla Regionów.

– Cieszy mnie fakt, że mieszkańcy Jarosławia i okolic zyskają nową przeprawę przez San. Jest to inwestycja niezwykle potrzebna, bo nowy most przełoży się na mniejszy ruch samochodów w centrum miasta, a tym samym zwiększy bezpieczeństwo na drogach i umożliwi dalszy rozwój Jarosławia. Ta długo wyczekiwana inwestycja ma w końcu szansę na urzeczywistnienie się. To od tej inwestycji zaczął się rządowy program mostowy – podkreśla marszałek Władysław Ortyl zaznaczając, że w realizację tego przedsięwzięcia mocno zaangażowała się posłanka Anna Schmidt, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej.

Droga wraz z mostem będzie liczyła prawie 2 km długości i będzie wyprowadzać ruch z Jarosławia w kierunku północnym. Trasa przecina obszar Natura 2000 „Rzeka San” i przebiega przez tereny zalewowe oraz nieużytki.

Początek nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 865 zlokalizowany jest na węźle drogowym jarosławskiej obwodnicy. W tym miejscu zaplanowano budowę nowych łącznic i dwóch rond w celu zapewnienia możliwości skrętu we wszystkich kierunkach. Most będzie liczył 624 m z przęsłem nurtowym o długości 100 m. Koniec nowego odcinka drogi liczącej około 1 300 metrów zaprojektowano w formie ronda z drogą powiatową w Sobiecinie. Pasy ruchu będą miały szerokość 3,5 metra. Przewidziano też ścieżki rowerowe z możliwością ruchu pieszych po obu stronach jezdni. Most ma mieć najwyższą klasę obciążenia, a koszt budowy powinien się zamknąć w kwocie 130 mln zł.

Przygotowanie koncepcji mostu oraz wybranie ostatecznej wersji z kilku możliwości wywoływało sporo emocji. Były też protesty. Budowa według przyjętego założenia nie przewiduje się rozbiórek budynków, a dzięki budowie dodatkowych zjazdów i jezdni zostanie zapewniony dostęp do przyległych nieruchomości. Nowy most może być gotowy w 2025 r.

erka/Fot. podkarpackie.pl