Strona główna Blog Strona 237

Postraszyły lidera

0

SIATKÓWKA KOBIET – I LIGA: Siatkarki Sanu-Pajda były blisko sprawienia niespodzianki w Tarnowie. Jarosławianki mocno postraszyły lidera. O końcowym zwycięstwie gospodyń decydował tie-break.

 

Roleski Grupa Azoty PWSZ Tarnów – SAN-Pajda Jarosław 3:2
(20:25, 25:19, 19:25, 26:24, 15:8)

Grupa: Wawrzyniak, Szabo, Ponikowska, Gancarz, Kowalska, Świstek, Pawłowska (libero) oraz Nowacka, Ociepa, Cur-Słomka i Szczygieł-Głód
SAN-Pajda: Stepko, Marcyniuk, Krysztofiak,Saj, Gierszewska, P. Papszun,   Murdza (libero) oraz Kawa, Magierowska,  Bartyzel (libero)

Nasz zespół prowadził 2:1 po trzech setach, a w czwartym 24:21. Niestety nie wytrzymał ciśnienia. San-Pajda zupełnie zaskoczył pewne siebie miejscowe. W pierwszej odsłonie początkowo grano punkt za punkt. Z minuty na minutę jednak, to podopieczne trenera Piotra Pajdy zaczynały przejmować inicjatywę. Wygrały pierwszą partię 25-20. W drugiej, podrażnione Azoty przejęły inicjatywę. Przy stanie 19-18 nasz zespół stanął w miejscu, miał problemy z przyjęciem, popełniał błędy własne. Tarnowianki nie zmarnowały szansy i doprowadziły do remisu. W trzecim secie San-Pajda wrócił do dobrego grania. Znowu funkcjonował blok, znowu był skuteczny. W ataku punktowała Weronika Gierszewska, w polu zagrywki Katarzyna Saj. Przebieg czwartej partii zapowiadał niespodziankę, bo jarosławianki nadal spisywały się dobrze. Niestety pod koniec, coś się popsuło. Miejscowe błyskawicznie zareagowały na przestój naszych dziewczyn i podgoniły wynik, przechylając szalę na swoją korzyść. Do rozstrzygnięcia potrzebny był więc tie-break, co zupełnie demotywowało nasz team. Ostatnia część spotkania toczyła się więc już pod dyktando lidera.

 

 

Częstochowianka Częstochowa Wieżyca 2011 Stężyca 3:0 25:13, 25:16, 26:24
LOS Nowy Dwór Maz, Karpaty Krosno 3:1 25:12, 21:25, 25:12, 25:13
Energetyk Poznań Libero Aleksandrów Ł. 3:0 25:13, 25:18, 25:17
Solna Wieliczka BAS Białystok 0:3 12:25, 14:25, 21:25
Płomień Sosnowiec Stal Mielec 1:3 29:31, 25:19, 18:25, 25:27
PWSZ Tarnów SAN-Pajda Jarosław 3:2 20:25, 25:19, 19:25, 26:24, 15:8
       

 

1 Roleski Grupa Azoty PWSZ Tarnów 18 49 52:11 1513:1141
2 ITA TOOLS Stal Mielec 18 45 50:16 1549:1310
3 LOS Nowy Dwór Mazowiecki 19 44 53:27 1779:1580
4 KS Sorella Częstochowianka Częstochowa 18 35 41:26 1488:1380
5 Enea Energetyk Poznań 17 33 39:26 1472:1341
6 Asotra Płomień Sosnowiec 19 33 41:32 1683:1559
7 MKS SAN-Pajda Jarosław 18 28 34:31 1421:1386
8 WTS Solna Wieliczka 18 23 30:37 1414:1488
9 GKS Wieżyca 2011 Stężyca 18 22 28:38 1365:1463
10 Karpaty Krosno Glass – KPU w Krośnie 17 19 27:39 1346:1481
11 SMS PZPS I Szczyrk 17 17 24:39 1293:1411
12 KS AZS AWF Warszawa 17 14 23:44 1357:1513
13 KS BAS Kombinat Budowlany Białystok 19 8 15:52 1303:1556
14 Libero VIP Aleksandrów Łódzki 19 8 14:53 1208:1582

Fot. fb/azoty tarnów

I po pucharze…

0

PIŁKA RĘCZNA KOBIET – PUCHAR POLSKI: W meczu 1/8 Pucharu Polski drużyna Eurobudu przegrała w Kobierzycach z ekipą KPR-u i odpadła z dalszej rywalizacji. Podopieczne norweskiego trenera Reidara Mositada zaczęły nawet obiecująco. Po pierwszej połowie były na plusie, ale potem wszystko się posypało.

 

KPR Gminy Kobierzyce – Eurobud JKS Jarosław 23-21 (12-14)
KPR: 
Kowalczyk, Zima – Kucharska, Olek 1, Buklarewicz 4, Janas 1, Zima, Kozioł 1, Ważna 1, Ivanović, Despodovska 8, Shupyk, Wicik 1, Wiertelak 6
Karne: 5/5. Kary: 6 min.

Eurobud: Kukharczyk, Durasinović, Kordowiecka – Balsam 2, Gadzina 3, Dorsz 3, Mrden, Matuszczyk 5, Nestsiaruk 3, Zimny 2, Smolinh, Strózik, Kozimur 3
Karne: 2/3. Kary: 10 min.

Mecz otworzyła Joanna Gadzina, a po golu Magdy Balsam Eurobud uciekł nawet na cztery trafienia. Gospodynie stan meczu wyrównały dopiero w 17 minucie, było wówczas po 7, jednak wciąż stroną dominującą był zespół z Jarosławia. Na długą przerwę Eurobud schodził z dystansem dwóch bramek. Po zmianie stron sytuacja diametralnie się zmieniła. Gospodynie, które wcześniej wyglądały jakby były zaczarowane, nagle zaczęły prezentować się zupełnie inaczej. W 42 minucie KPR już wygrywał. Później miejscowe zdobyły aż siedem goli z rzędu. W tym czasie szczypiornistki Eurobudu tylko dwa razy zdołały pokonać bramkarkę z Kobierzyc i mimo końcowego zrywu, dzięki któremu przewaga znacznie stopniała, jarosławski zespół musiał pożegnać się z pucharową przygodą.

Fot. pgnig superliga kobiet

 

 

SPR JKS San zagrał towarzysko. Powołanie do reprezentacji

0

PIŁKA RĘCZNA KOBIET – I LIGA: Ruszyła druga runda rozgrywek I ligi. Piłkarki ręczne SPR JKS San Jarosław w pierwszej kolejce pauzowały, ale nie próżnowały. Korzystając z wolnego terminu rozegrały kontrolny mecz z Cracovią Kraków.

 

Nasz zespół pokonał popularne „pasy” 25-24. Jarosławianki miały okazję przećwiczyć trochę wariantów gry i przygotować się do spotkań ligowych. – Wynik spotkania był sprawą drugorzędną. Oczywiście wygrana, to wygrana, ale ważniejsze w tym przypadku jest wejście w rytm meczowy. Była to też okazja sprawdzenia się młodych zawodniczek, naszych wychowanek, które wprowadzamy do pierwszego zespołu – mówią w sztabie szkoleniowym SPR JKS San. Drugą rundę jarosławska ekipa rozpocznie od wyjazdu do Płocka (19 lutego). Tymczasem zaproszenie na zgrupowanie reprezentacji Słowacji otrzymała bramkarka SPR JKS San – Annamaria Musakova. Przypomnijmy, że Annamaria jest związana z Jarosławiem już od 5 lat, gdzie nie tylko gra, ale także studiuje. Wraz z SPR JKS wywalczyła awans do ekstraklasy, była podstawową bramkarką, naszego historycznego teamu. Gdy trafiła do Jarosławia występowała już w reprezentacji młodzieżowej swojego kraju, była powoływana do seniorskiego teamu.

Zagadkowa śmierć narzeczonych

0

Poszukiwania 21-letniej Wiktorii z Siennowa i rok młodszego Konrada z Przeworska wszczęto 3 lutego br.. Oboje pracowali w holenderskim Lelystad. Ostatni raz skontaktowali się z rodziną 31 stycznia. W niedzielę 6 lutego po południu prowadzący akcję poszukiwawczą przeworscy policjanci otrzymali wiadomość, że w Holandii znaleziono dwa ciała. Ustalono, że jedną ze zmarłych osób jest Konrad. Tożsamość drugiej jest ustalana. Wiadomo, że są to zwłoki młodej kobiety. Wszystko wskazuje, że śmierć zabrała również Wiktorię.

 

Młodzi ludzie wyjechali razem w celach zarobkowych. Pracowali przy testach medycznych w Lelystad, mieście płożonym w środkowej części kraju. Ostatni raz skontaktowali się ze znajomymi 31 stycznia. Od tego dnia nie pojawili się w wynajmowanym mieszkaniu pozostawiając w nim dokumenty, telefony i rzeczy osobiste. Trzy dni później zgłoszno zaginięcie w Komendzie Powiatowej Policji w Przeworsku. Po trzech kolejnych dniach holenderska policja przekazała informację o tragedii.

 

Czegoś się obawiali?

Nie tylko policja szukała Wiktorii i Konrada. Informacje o zaginionych pojawiły się na portalach internetowych i w mediach społecznościowych z apelami o jak najszersze rozpowszechnianie. – Z ustaleń rodziny wynika, iż przed kimś uciekali, niestety na chwilę obecną nie udało się ustalić przed kim – alarmowano na profilu „Zaginieni przed laty” dodając, że kobieta u której wynajmowali pokój, już na drugi dzień po ich zniknięciu zaczęła pakować ich rzeczy w kartony. Była też informacja, że w dniu zaginięcia młodzi ludzie rozmawiali z rodziną. Mówili o odbiorze samochodu z naprawy, a tuż przed wejściem do mechanika połączenie zostało zerwane.

Apel na profilu „Gdziekolwiek jesteś” brzmiał dramatycznie. Opatrzono go uwagą, że sprawa jest bardzo pilna i związaną z zagrożeniem dla życia. Tam znalazła się też informacja, że matka Wiktorii mówiła, że córka w pracy czuła się obserwowana.

 

W poniedziałek, jak przekazała asp. szt. Justyna Urban z Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, jeszcze nie potwierdzono tożsamości kobiety. Śledczy czekają na bliskich, którzy rozpoznają ciało. Na tym etapie policjanci zarówno holenderscy jak i polscy nie udzielają zbyt wiele informacji. Trwa wyjaśnianie okoliczności tragedii.

erka/Fot. facebook

 

 

 

Roboty nie ma zamiaru wykonać, ale zaliczki nie odda

0

Majster z bożej łaski wziął pieniądze. Roboty nie zrobił. Kasy nie ma zamiaru oddać. Jeden ze zlecających upomina się od trzech lat o 5 tys. zł. Drugi wpłacił 2,5 tys. zł w 2020 r. Stróże prawa oceniają, że takie przywłaszczenie nie nosi znamion czynu zabronionego.

 

W listopadzie 2020 r. pan Mariusz z Jarosławia zamówił w zakładzie w Urzejowicach wykonanie zadaszenia przy domku letniskowym. Usługa miała kosztować 5 tys. zł. Na poczet planowanych prac dał właścicielowi 2,5 tys. zł zaliczki. Do dzisiaj nie ma daszku. Zaliczka też przepadła. Policja i prokuratura postępowanie umarza nie widząc w postępowaniu przedsiębiorcy znamion popełnienia przestępstwa.

 

– Kierowali się tym, że nie można stwierdzić, iż w momencie przekazania zaliczki niedoszły wykonawca już miał zamiar mnie oszukać. To, że potem zwodził, unikał i obiecywał, by w końcu powiedzieć, że żadnych pieniędzy nie zwróci i mogę się skarżyć komu zechcę oraz składać wnioski gdzie mi tylko przyjdzie na myśl nie było dla policjantów podstawą, by rozpatrywać sprawę jako przestępstwo opisane w artykule 286 Kodeksu Karnego – tłumaczy pan Mariusz.

Wspomniany artykuł kodeksu dotyczy oszustwa i w § 1 brzmi „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8„.

 

Zaczęło się dobrze

Za wpłaconą końcem 2020 r. wykonawca miał kupić materiał, czyli stalowe elementy konstrukcyjne i pleksiglas. – Zima trochę wstrzymała. Upomniałem się na przełomie lutego i marca następnego roku. Obiecał, że zrobi, gdy tylko będzie cieplej. Pojawił się pod koniec marca. Przygotował podstawy pod słupki i zapewnił, że zaraz po świętach bierze się za daszek – opowiada pan Mariusz. Minął miesiąc, fachowca ani śladu. Telefonu nie odbierał. Na sms-y nie odpowiadał. – Po kolejnym miesiącu sam się odezwał. Zaczął tłumaczyć, że przejechał się na biznesie i nie ma ani materiału, ani pieniędzy – dodaje właściciel domku przy którym miał być daszek. Końcem czerwca pseudobiznesmen z Urzejowic zobowiązuje się pisemnie, że do końca maja zaliczkę zwróci. Potem dzwoni, że kasy nie ma, a jak będzie, to odda. – Zaproponowałem, że kupię materiał, a on za te 2,5 tys. zł wykona zlecenie i będzie po sprawie. Nie zgodził się na takie rozwiązanie – opisuje jarosławianin.

 

Coś pan taki narwany

Kolejne próby kontaktu z wykonawca spełzają na niczym. W końcu 20 sierpnia ubiegłego roku udaje się panu Mariuszowi porozmawiać z nim. – Coś pan taki narwany. Nie mam pieniędzy. Jakbym miał, to bym oddał. Zgłaszaj sobie, gdzie chcesz. Nie mam. Tyle usłyszałem – mówi poszkodowany dodając, że według jego informacji przedsiębiorca otrzymał na przełomie czerwca i lipca kilkunastotysięczne wsparcie covidowe . – Czyli pieniądze miał – podkreśla.

Po tej rozmowie pan Mariusz składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Zarzuca przedsiębiorcy, że mógł wprowadzić go w błąd co do możliwości wykonania dachu skutkujący niekorzystnym rozporządzeniem 2,5 tys. zł, czyli o to, że wziął zaliczkę choć wiedział, że usługi nie wykona. Policja sprawdza i początkiem października postępowanie umarza, stwierdzając że ten czyn nie zwiera znamion czynu zabronionego. Pan Mariusz nie zgadza się z decyzją policji i wnosi zażalenie do Prokuratury Rejonowej w Przeworsku. Prokuratura podziela zdanie policji. Sąd uchyla zażalenie.

 

Gdyby był uczciwy

Pan Mariusz uważa, że postępowanie przedsiębiorcy świadczy, iż nie postępował uczciwie. – Gdyby podszedł uczciwie, to przystałby na moją propozycję i odrobił zaliczkę, a nie mówił upominaj się gdzie tylko chcesz, bo ja pieniędzy nie mam – argumentuje. Jarosławianin widząc, że jego zabiegi o odzyskanie zaliczki przy pomocy organów powołanych do przestrzegania prawa spełzają na niczym, wniósł pozew cywilny do Sądu Rejonowego w Przeworsku. Sąd w postępowaniu niejawnym nakazuje przedsiębiorcy zwrócenie zaliczki razem z odsetkami. Nakaz opatrzono datą 24 listopada 2021 r. Sprawa jednak się nie kończy. Do dzisiaj przedsiębiorca z Urzejowic nie odebrał pisma sądowego, a dopiero po tym można się upominać o wykonanie nakazu.

 

Może kiedyś zwróci

Nakaz sądowy kiedyś trafi do niedoszłego wykonawcy dachu. Jeśli nie zwróci pieniędzy sąd opatrzy swoje orzeczenie klauzulą wykonalności i wtedy pan Mariusz będzie mógł wnieść sprawę do komornika. Ten pieniądze odzyska, chyba że się okaże, iż biznesmen spod Przeworska jest goły jak mysz kościelna. Taką drogą poszedł mieszkaniec Grzęski, który rok wcześniej wpłacił przedsiębiorcy z Urzejowic 5 tys. zł. Udał się do sądu. Uzyskał nakaz zapłaty z klauzulą wykonalności i na tym się skończyło. Pieniądze są nie do odzyskania.

Możliwe, że oszukanych przez fachowca z Urzejowic, który traktuje zaliczki jako źródło dodatkowego dochodu, jest więcej.

 

Logiczne podejście do trybów działania prawniczej maszyny może czasem zawodzić. Jeśli ktoś wziął zaliczkę. Roboty nie wykonał i zaliczki nie oddał, to jest oszustem. Tak ocenia przeciętny człowiek. Według znających się na prawie, taki postępowanie nie zawiera znamion czynu zabronionego.

erka

 

 

„Podkarpackie teraz” kontynuowane

0

W sobotę, 5 lutego odbył się wernisaż wystawy fotograficznej „Podkarpackie teraz. Kontynuacja”.

 

W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele klubów i stowarzyszeń fotograficznych z Podkarpacia. Nie zabrakło też przedstawicieli instytucji kulturalnych oraz sympatyków Galerii Rynek 6.

– Nie byłoby tej wystawy, jak i jej poprzednich edycji, gdyby nie zaangażowanie młodych osób zrzeszonych ówcześnie w Jarosławskiej Agencji Fotograficznej. Prezesi: Michał Mach i Tobiasz Nogaj, zarażając pomysłem i młodzieńczym entuzjazmem podjęli współpracę z klubami fotograficznymi pod hasłem „Podkarpackie Teraz”, udowadniając, że mimo różnic wykształcenia, wieku i doświadczenia fotograficznego – fotografia łączy, a nie dzieli! Tak, jak miało to miejsce na pierwszej wystawie w 2016 roku, tak i w tegorocznej edycji w 2022 r. tematyka prezentowanych zdjęć jest różnorodna, tak samo, jak każdy z prezentowanych klubów. I to właśnie w tej różnorodności, w tych odmiennych wizjach otaczającego świata można zauważyć siłę tego wydarzenia! – mówią organizatorzy tego wydarzenia.

Na ekspozycji można zaobserwować fotografie amatorów, pasjonatów oraz zawodowców, jak i profesjonalistów. Wystawę można obejrzeć do 28 lutego w Galerii Rynek 6.

Przedstawiciele klubów fotograficznych otrzymali pamiątkowe kalendarze przekazane przez Urząd Miasta Jarosławia, które wręczyła Elżbieta Śliwińska-Dąbrowska, dyrektor JOKiS. Do tej pory organizatorem wystawy była Jarosławska Agencja Fotograficzna, gdzie funkcję prezesa pełnili kolejno: Michał Mach i Tobiasz Nogaj. W tym roku organizacją zajął się Jarosławski Ośrodek Kultury i Sztuki.

 

Opr. EK, fot. org.

 

Z historii pożarnictwa: Pamiątki po Leonie Trybalskim

0

W styczniu Dział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku otrzymał zbiór pamiątek po Leonie Trybalskim założycielu Muzeum Pożarnictwa. Pamiątki przekazała jego córka, Jadwiga Mirkiewicz.

 

W skład otrzymanej kolekcji wchodzą: mundur strażacki galowy i czapka, a także 38 medali, krzyży i odznaczeń, które Leon Trybalski otrzymał za swoją pracę i wybitne osiągnięcia na polu strażackim, oświatowym i popularyzatorskim. Są to: krzyże i odznaki harcerskie, medale i odznaki nauczycielskie, odznaki PTTK, PCK, rzemieślnicze, odznaczenia strażackie oraz krzyże i odznaki za zasługi, w tym: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymany w 1978 r. Ponadto maszynopisy opatrzone bogatym materiałem fotograficznym powstałe w latach 1939-1983 dotyczące m.in. harcerstwa, historii OSP w Przeworsku, służby zdrowia, klęsk żywiołowych, zabytków i uroczystości odbywających się na terenie miasta. Ciekawym obiektem jest również osobista maszyna do pisania Leona Trybalskiego wzór „C38” z lat 1938-1939 pochodząca z Państwowej Wytwórni Uzbrojenia w Warszawie F.K. („Fabryka Karabinów Warszawa”), a także około 100 szt. fotografii o tematyce pożarniczej, przedstawiające architekturę i życie codzienne mieszkańców Przeworska, luźne notatki dotyczące harcerstwa i Muzeum Pożarnictwa oraz dyplom Leona Trybalskiego – Członka Honorowego Cechu Rzemieślniczego w Przeworsku z 1967 r.

Pamiątki te wzbogacą stałą ekspozycję pożarniczą oraz muzealne archiwum.

 

Wojciech Kruk

Dział Historii Pożarnictwa

Muzeum w Przeworsku

Fot. Kolekcja medali, krzyży i odznaczeń, które L. Trybalski otrzymał za swoją pracę i wybitne osiągnięcia na polu strażackim, oświatowym i popularyzatorskim.

 

Pożyczyli auto do zdjęcia i zamienili rejestrację

0

Tak bardzo chcieli okazale i z pełną pompą pokazać uroczyste przyjęcie nowych radiowozów, że przesadzili i wyszło śmiesznie. Na dodatek wprowadzony w życie koncept, który miał podnieść znaczenie ceremonii, kłóci się z autorytetem i rolą służby stojącej na straży prawa. Mowa o oficjalnym przekazaniu dwóch toyot corolli i kii sportage dla Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. Sprawę opisał portal tvn24.pl.

 

Oficjalne przekazanie trzech radiowozów odbyło się 19 stycznia. Dwie toyoty i kia zostały upamiętnione na fotografii. Otaczała je trójka wójtów, jeden starosta i jeden burmistrz oraz oficerowie formacji. Problem w tym, że jak zauważyły w informacji przekazanej do tvn24.pl osoby związane z policją, do Jarosławia trafiła tylko jedna toyota, bo druga od razu została skierowana do patrolowania rejonu polsko-białoruskiej granicy.

Jak to jednak możliwe, że podczas ceremonii były trzy samochody, skoro w czasie uroczystości jeden z nich był prawie 200 kilometrów dalej? Wyjaśnia to informator. Otóż wśród lśniących nowością trzech radiowozów jeden był wypożyczony z KPP w Przeworsku. Kreatywność autorów tego pomysłu poszła dalej. By nikt nie zauważył, że wóz pozujący jako jarosławski, jest z sąsiedniej jednostki wymienili mu tablice rejestracyjne. Toyota z Przeworska dostała rejestrację hyundaia z Jarosławia.

Oficer prasowy KPP w Jarosławiu asp. szt. Anna Długosz potwierdza, że do takiego zdarzenia doszło. Zaznacza, że użyczono pojazd tylko na czas prezentacji przekładając tablice rejestracyjne z innego radiowozu znajdującego się na stanie jarosławskiej komendy. Zapewnia, że było to tylko na czas uroczystości i auto nie wyjeżdżało na drogę publiczną.

Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie wszczęła postępowanie wyjaśniające. Na wyjaśnienie sytuacji trzeba poczekać.

Czasem źle skierowana kreatywność przynosi przeciwne od zamierzonych skutki. Tu zamiast ceremonialnego podkreślenia uroczystości wyszła śmieszność. Na dodatek ktoś z jarosławskiej komendy zdecydował o zmianie tablic, a to z przestrzeganiem prawa nie idzie w parze. Pomysł przeczy też logice, bo wymieniono policyjne numery na policyjne, a przecież większość z nas nie ma pojęcia, czym rożni się rejestracja auta policyjnego z Przeworska od wozu z Jarosławia. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłaby informacja, że toyota już służy i strzeże granicy.

Wybrano inne wyjście, a potem zastanawiamy się dlaczego spada zaufanie do tej formacji.

erka/tvn24.pl

 

Kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w Cieszacinie Wielkim

0

W Cieszacinie Wielkim znajduje się kilka zabytkowych kapliczek. Wszystkie są zadbane. Jedną z nich jest kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, która znajduje się w północnej części wsi. Stoi blisko drogi. Z trzech stron otoczona jest betonowym ogrodzeniem. Kapliczka powstała w I ćwierci XX wieku. Jest murowana i otynkowana. Wybudowna została na planie prostokąta. W jej dolnej części znajduje się pusta płycina. Jej główna część flankowana jest pilastrami. W płytkiej, przeszklonej wnęce ustawiona jest figura Matki Bożej Niepokalanej. Wokół niej pełno białych kwiatów. Obiekt posiada czterospadowy, blaszany daszek, na którym umocowany jest ażurowy krzyż. Ciekawostką jest nisza, która znajduje się w tylnej elewacji, w jej dolnej części. Ukryte są w niej znicze. Kapliczka stylem bardzo podobna jest do kapliczki znajdującej się w Chorzowie, w gminie Roźwienica. Według przekazów historia jej powstania związana jest z tragicznymi wydarzeniami, które dotknęły jedną z miejscowych rodzin. – Wybudował ją Józef Kurzydło. Powstała w 1911 roku. Data była we wnęce. Dowiedziałam się z ustnych przekazów, że prawdopodobnie w jego rodzinie zmarło jedenaście dzieci na gruźlicę. Postanowił ufundować kapliczkę właśnie na cześć tych dzieci – mówi Janina Motyka z Cieszacina Wielkiego. Smutna historia.

Przydrożna kapliczka Matki Bożej Niepokalanej jest jedną z wielu w regionie, które upamiętniają dzieci zmarłe na choroby takie jak gruźlica czy szkarlatyna. Trzeba zaznaczyć, że jest ważna dla mieszkańców wioski. Otoczyli ją opieką. – Zrobiliśmy ogrodzenie z betonowych płyt. Mieszkańcy się złożyli. Składamy się z sąsiadami i systematycznie ją odmalowujemy, ponieważ odprawiamy tu majówki – dodaje pani Janina.

 

Marcin Sobczak

Budżet zabezpieczający potrzeby

0

Rada Gminy Roźwienica przyjęła plan finansowy na bieżący rok. Przewidywane wydatki mogą przekroczyć dochody szacowane na 34 mln zł o pół mln zł. – Budżet zabezpiecza bieżące potrzeby gminy. Trudno jednak przewidzieć do jakich ruchów dojdzie w cenach energii. Liczymy się z tym, że te wydatki mogą wzrosnąć i jesteśmy na to przygotowani – zapewnia Tomasz Kotliński, wójt gminy Roźwienica.

 

Rozplanowanie wydatków to w głównej mierze zapewnienie pieniędzy na zadania, które muszą być realizowane. Największe koszty pochłania oświata i wychowanie. W tym roku na edukację gmina wyda ponad 12 mln zł. Niemal 8 mln zł pochłoną świadczenia rodzinne. Prawie 3 mln zł wyniosą wydatki związane z funkcjonowaniem samorządu, czyli koszty poniesione na działanie urzędu, rady i jednostek podległych.

Kolejne wydatki są związane z dwiema dość kosztownymi inwestycjami. Ponad 5 mln zł wynosi wartość projektu na rozwój źródeł energii odnawialnej. Pieniądze będą pochodzić ze wsparcia uzyskanego w projekcie, do którego samorząd startował w 2017 r. W inwestycjach jest też budowa Wiejskiego Domu Kultury w Woli Węgierskiej. Tu też zaplanowano kwotę 5 mln zł. – To zadanie budzi emocje i mnie się też za to obrywa. Oprócz wniosku na dom kultury złożyliśmy wnioski na modernizację oczyszczalni ścieków i przebudowę dróg gminnych. Były na większe sumy i traktowaliśmy je jako priorytetowe. Akceptację premiera uzyskała budowa dom kultury. W naszym podejściu ten wniosek miał najmniejsze szanse powodzenia – wyjaśnia wójt.

Pieniądze przekazane na obie inwestycje są ukierunkowane celowo to znaczy, że nie można ich przesunąć na inne zadania.

Podsumowując wydatki widać, że niemal całe dochody gminy weszły w wymienione zadania.

erka