Strona główna Blog Strona 213

Zrobili prototyp robota czyszczącego jeziora

0

Jakub Nowak, Filip Kubecki, Kamil Badowicz i Patryk Maj, uczniowie Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu, wspólnie biorą udział w olimpiadzie „Zwolnieni z Teorii”, skierowanej do uczniów szkół ponadpodstawowych i studentów.

 

Uczniowie jarosławskiej szkoły średniej tworzą projekt ekologiczno-technologiczny „GreenWhale”, który ma posłużyć do sprzątania jezior, stawów i oczek wodnych z unoszących się na nich zanieczyszczeń za pomocą zdalnie sterowanego robota. Ukończyli już pierwszy prototyp i są blisko stworzenia drugiego, który wyruszy na swoją pierwszą, ekologiczną misję. – Jej celem jest przekuwanie wiedzy w praktykę za pomocą autorskich projektów społecznych. Uczestnicy mogą zrealizować tam niemal każdy pomysł na poprawę świata i naprawienie problemów naszego otoczenia – wynalazki, kampanie społeczne, udoskonalenia technologiczne, a nawet zbiórki pieniędzy, na wszystko znajdzie się miejsce – mówią koordynatorzy tego projektu. Zdalnie sterowana maszyna będzie potrafiła w szybki sposób zbierać duże ilości śmieci unoszących się na powierzchni zbiorników wodnych, a w niedalekiej przyszłości poradzi sobie również z plami olejowymi.Wiele z użytych elementów jest zaprojektowanych indywidualnie przez uczniów, a potem wydrukowanych za pomocą specjalistycznego sprzętu do druku 3D udostępnionego przez szkołę ZSTiO. Udział w olimpiadzie pomoże uczestnikom zdobyć doświadczenie w prowadzeniu własnego przedsięwzięcia, wartościowe znajomości, zawiązać współpracę ze znaczącymi markami, oraz gwarantowany za ukończenie projektu międzynarodowy certyfikat z zarządzania wydany przez Project Management Institute ATP.

 

Ściana do remontu?

0

Czytelnik zwraca uwagę na zniszczoną elewację jednej z kamienic, która sąsiaduje ze Starym Cmentarzem w Jarosławiu. Uważa, że niewielkim kosztem można by poprawić otoczenie jednej z najstarszych nekropolii w Europie.

 

– Na przeciw parkingu przed Starym Cmentarzem znajduje się kamienica, której jedna ze ścian jest w nienajlepszym stanie wizualnym. Można wręcz powiedzieć, że szpeci całe otoczenie. Tak się zastanawiałem czy miasto nie mogłoby jej jakoś otynkować, bo podobno jest jej właścicielem? – pyta Czytelnik.

Zapytany w tej sprawie Urzędu Miasta Jarosławia tłumaczy, że budynek przy ul. Jana Pawła II 37 nie jest własnością miasta, należy do Wspólnoty Mieszkaniowej, która zleciła zarządzanie obiektem Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o. o. w Jarosławiu.

– Miasto ma w tym budynku 6 lokali. W sumie jest ich tutaj 21. Większość z nich należy do osób prywatnych. Decyzja o remoncie musi zostać podjętą uchwałą przez wszystkich członków Wspólnoty Mieszkaniowej, miasto jako właściciel kilku lokali może pokryć część wydatków stosowanie do posiadanych udziałów. Gmina jako udziałowiec nie widzi przeciwskazań do wyrażenia zgody na taki remont i partycypowania w kosztach remontu, jeżeli Wspólnota podejmie taką decyzję – tłumaczą w Urzędzie Miasta Jarosławia.

Przedstawiciele Urzędu Miasta Jarosławia nadmieniają, że wszelkie sprawy dotyczące utrzymania stanu technicznego budynku (m.in. elewacji) leżą wyłącznie w gestii Wspólnoty Mieszkaniowej, a Gmina Miejska Jarosław stosownie do posiadanych udziałów, zgodnie z treścią podejmowanych uchwał przez wszystkich członków wspólnoty w ww. budynku, partycypuje we wszystkich kosztach prac remontowych.

– Budynek ww. wspólnoty jest wpisany do Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Jarosławia i rejestru zabytków województwa podkarpackiego, dlatego też ww. wspólnota może ubiegać się o dofinansowanie kosztów remontu w Podkarpackim Urzędzie Ochrony Zabytków z siedzibą w Przemyślu – tłumaczą w urzędzie.

 

EK

 

Festiwal Muzyki Fortepianowej dobiegł końca

0

W ostatnim czasie w sali koncertowej Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Jarosławiu odbyły się dwa ostatnie koncerty w ramach tegorocznego Festiwalu Muzyki Fortepianowej im. Marii Turzańskiej.

 

Wydarzenie upamiętniające postać wybitnej pianistki już po raz kolejny zgromadziło

wirtuozów muzyki poważnej światowego formatu. W czwartek, 3 marca w Sali koncertowej Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Jarosławiu odbył się I Koncert Fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina. Przy fortepianie zasiadał Jakub Kuszlik, a na scenie wystąpiła Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Pawła Kos-Nowickiego. Z kolei dwa dni później odbył się koncert finałowy, podczas którego wystąpiła Alicja Majewska, Włodzimierz Korcz oraz Warsaw String Quartet. A. Majewska wykonała swoje największe przeboje, wśród których nie mogło zabraknąć takich utworów jak: „Odkryjemy miłość nieznaną” czy „Jeszcze się tam żagiel bieli”.

Festiwal Muzyki Fortepianowej im. Marii Turzańskiej został objęty Honorowym Patronatem Burmistrza Miasta Jarosławia Waldemara Palucha. Organizatorem tego wydarzenia jest Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu.

 

EK, fot. CKiP

 

Tworzą dom dla setek uchodźców

0

– Uważamy to za ważne, bo po pierwszej fali spontanicznej pomocy, niezbędne są rozwiązania systemowe, pozwalające uchodźcom integrować się i zapomnieć o piekle, które przeżyli. Matce z dzieckiem na rękach nie można odmówić – z takim hasłem grupa znajomych wspierana materialnie i lokalowo przez Patrycjusza Gawła organizuje szeroko zakrojoną pomoc dla uciekających przed okropnościami wojny Ukraińców. Są to głównie matki z dziećmi.

 

– Zebrała się grupa ludzi, kolegów ze szkolnych czasów. Włączył się w to Patryk. Postanowiliśmy ruszyć z pomocą. Dzisiaj dajemy schronienie około 400 osobom. Przygotowujemy kolejne miejsca. Zapewniamy nie tylko miejsce do spania i wyżywienie, ale też pełną opiekę. Uruchamiamy fundację, której fundatorem jest Patrycjusz Gaweł, który oddał swój dom, ograniczył własną działalność biznesową, żeby móc nieść pomoc, każdej potrzebującej osobie. Miejscem naszego działania jest Jarosław. Ze względu na położenie jest to pierwszy i oczywisty punkt, w którym uchodźcy szukają pomocy – mówi Kamil Prusinowski, jeden ze współorganizatorów akcji pomocowej.

Rozpoczęło się od udostępnienia hotelu przy ul. Poniatowskiego w Jarosławiu. Potem P. Gaweł przyjął uchodźców do swego domu w Mokrej. Udostępnił miejsce w domu po babci w Woli Roźwienickiej. Okazało się, że potrzeby są znacznie większe. W ubiegłym tygodniu przygotowywany do przyjęcia uchodźców był nieużywany internat w Radymnie i budynki po szkole w Boratynie. – Nawiązaliśmy współpracę z samorządem powiatu jarosławskiego i gminą Chłopice. Współpracujemy z jarosławskim ratuszem i miejskimi służbami. Ruszamy z szeroko zakrojonym zakresem pomocy – zapewnia K. Prusinowski.

 

 

Rusza fundacja

Rozpoczęło się od pospolitego ruszenia, ale cała akcja szybko zaczęła się organizować i opierać na formalnych podstawach. Nad wszystkim ma czuwać uruchamiana fundacja. – Nazwaliśmy ją Unitatem, czyli jedność po łacinie, bo pomocy dzielić nie można – mówi K. Prusinowski.

Powołana dzięki wsparciu P. Gawła fundacja ma dostarczać systemowe oraz długofalowe wsparcie dla skrajnie wyczerpanych kobiet i dzieci szukających bezpiecznego domu, niezależnie od rasy, wyznania i koloru skóry. W działalności fundacji jest bezpłatne wsparcie w zakresie noclegu. W zamiarach jest zapewnienie 2 tys. miejsc oraz zabezpieczenie

pełnego wyżywienia, w tym domowych ciepłych posiłków. Do tego dochodzi opieka medyczna, wsparcie psychologiczne oraz zajęcia pozaszkolne dla dzieci i młodzieży.

– Dalsze działania Unitatem będą się skupiały na asymilacji uchodźców, ich edukacji oraz aktywizacji zawodowej. Kolejnym długofalowym działaniem fundacji będzie walka z wykluczeniem i pomoc dotkniętym migracją społeczną – wyjaśnia K. Prusinowski, dodając że obecnie skupiają się na pomocy kierowanej w stronę tysięcy skrajnie wyczerpanych kobiet i dzieci, szukających bezpiecznego schronienia.

Już nawiązali współpracę z amerykańską fundacją wspierana przez potężne ogólnoświatowe korporacje. – Możemy skorzystać z grantu. Chcemy, by sprawy finansowe były jasno uregulowane, a pomoc prowadzona przejrzyście. Udało się nawiązać międzynarodową współpracę. Transporty z darami docierają z Niemiec, Szwajcarii, Francji, Norwegii, czy Wielkiej Brytanii. Pomagają nam wolontariusze z Belgii, Irlandii, są ludzie z Włoch. By wykarmić kilkaset osób i przekazać im materialne wsparcie potrzebujemy ludzi. Tym bardziej, ze staramy się dokumentować rozdział pomocy – opisuje K. Prusinowski. Skupieni przy P. Gawle jarosławscy wolontariusze nawiązali kontakt z Compas Group, ludźmi zajmującymi się karmieniem zawodowo. Będą gotowi do dostarczania na dworzec kolejowy nawet kilka tysięcy ciepłych posiłków dziennie.

 

Zrzutka

Patrycjusz Gaweł zorganizował na portalu zrzutka.pl zbiórkę pieniędzy na pomoc dla uciekających przed wojną. Znajdziemy ją pod id: 6p4st6. W tytule ma „Pomoc dla uchodźców z Ukrainy”. W ostatni piątek wpłacono na nią już prawie 120 tys. zł.

– Porzuciłem wszystko i oddałem się pomocy Ukraińcom, a właściwie to ukraińskim matkom i ich dzieciom, ponieważ ich jest najwięcej. Nie odmawiam również pomocy osobom innej narodowości – było ich więcej na początku, teraz przychodzą do nas głównie Ukrainki. Za darmo przyjmuję uchodźców, dając im całodniowe wyżywienie oraz miejsce noclegowe. Mogą się u nas zatrzymać na ile tylko potrzebują – opisuje organizator, wyliczając ile osób korzysta z pomocy i jakie są plany.

 

Szerokie plany

Zamiary powstającej fundacja są rozległe. Na bieżąco można je śledzić na fb. Wystarczy wpisać: Pomoc dla uchodźców z Ukrainy – Jarosław, ul. Poniatowskiego 53. Tam są też informacje o potrzebach. W ubiegłym tygodniu apelowali m.in. o łóżka. Potrzebowali też wolontariuszy. Nie podajemy bieżących komunikatów dotyczących zakresu wsparcia, ze względu na dynamiczną sytuację i zmieniające się potrzeby. Takie informacje są na bieżąco uaktualniane na portalu społecznościowym.

erka

 

Znaleźli tu schronienie

0

Wiejski Dom Kultury w Gorliczynie to miejsce, gdzie uciekający przez wojną na Ukrainie mogą znaleźć tymczasowe schronienie przez wyruszeniem w dalszą drogę.

 

Jak opowiada sołtys wsi Gorliczyna, Tomasz Jędrzejec, to jedyny tego typu punkt na terenie Gminy Przeworsk.

Od początku przewinęło się przez to miejsce 30 osób, ale cały czas jest rotacja: jedni dopiero przybywają, inni jak np. 7-osobowa rodzina, która nas dziś rano opuściła, wyruszają w dalszą drogę. Łącznie mamy tu 18 miejsc noclegowych – mówi T. Jędrzejec.

W czwartek w ubiegłym tygodniu w WDK przebywały dwie rodziny. To kobiety z dziećmi, ich mężowie zostali na Ukrainie. Pani Ola z Dubna koło Równego trafiła do podprzeworskiej miejscowości 28 lutego z dwoma synami: Vladem i Illią. Niedługo pojedzie do Olsztyna, gdzie ma już zapewnione miejsce, gdzie się zatrzyma. Być może uda się też z pracą. Kobieta podkreśla, że mają tu spokój i ciepło, a przede wszystkim, że wreszcie czują się bezpiecznie. Pani Olena z Kijowa wraz z trójką dzieci by przejść przez naszą granicę szli pieszo przez 3 dni. Do WDK w Gorliczynie trafili w czwartek, 10 marca. Dostać się tu pomogła im Anna Skalska, która wraz z mężem przewozi busem uchodźców z Korczowej. Tego samego dnia udało się też załatwić bezpłatne wejście dla dzieci na salę zabaw Patataj w Jarosławiu. Tu również w transporcie pomogła pani Ania. Ale nie tylko ona pomaga: jak opowiada sołtys, do pomocy jest wielu chętnych, jednak stara się ogłaszać na bieżąco co jest potrzebne. Wszystko po to, by jak najlepiej wykorzystać ofiarowaną pomoc, by nic się nie marnowało, podczas gdy w innym miejscu czegoś może brakować.

Osoby u nas przybywające same sobie gotują, mają do dyspozycji kuchnię, produkty, ale od tego tygodnia dostajemy też gotowe obiady od CIS-u. Pomagają też strażacy OSP i zwykli mieszkańcy. We wsi cztery rodziny przyjęły uchodźców pod swój dach, im też staramy się pomóc, zwłaszcza jeśli czegoś nam zbywa. Dużą pomoc mamy też od pani sołtys wsi Nowosielce, ,radnego z Urzejowic, przeworskiego GOPS-u, OSP w Grzęsce oraz Stowarzyszenia „Czynimy radość pomagając” – wymienia sołtys Gorliczyny.

 

DP

 

Otwarto wystawę pt. „Kobieta”

0

W sobotę, 4 marca w Galerii Rynek 6 Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki odbył się wernisaż wystawy zbiorowej pt. „Kobieta”.

 

– Ta wystawa to zbiór różnorodnych prac 42 artystek ukazujących różne gatunki w sztuce, bogactwo talentu i pasji ale przede wszystkim siłę kobiet. To również ukłon w stronę wszystkich kobiet, które zmagają się na co dzień z różnymi przeciwnościami, zwłaszcza teraz w obliczu działań wojennych na Ukrainie – mówią organizatorzy wystawy.

Uczestników wernisażu przywitała Elżbieta Śliwińska-Dąbrowska, dyrektor Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki. W wernisażu uczestniczyły artystki prezentujące swoje prace, pedagodzy jarosławskich szkół oraz miłośnicy sztuki. Osoby wystawiające swoje prace otrzymały podziękowania oraz pamiątkowe dyplomy. Zwieńczeniem wydarzenia była muzyczna niespodzianka przygotowana przez lokalnych artystów.

 

Opr. EK, fot. JOKiS

 

Poukładać niepoukładane

0

Konflikt w Ukrainie trwa już blisko trzy tygodnie. Przez ten czas chyba każdy z nas doświadczał różnych emocji: od niedowierzania, poprzez strach, panikę i szok, smutek i beznadzieję. Niektórzy być może dotarli do fazy wyparcia, jakoś próbując sobie w ten sposób radzić z napływem tragicznych informacji. Ale nawet oszukując tak samego siebie gdzieś z tyłu głowy pozostaje lęk o jutro, zwłaszcza gdy bomby spadają tak blisko polskiej granicy.

Początkowo non-stop oglądaliśmy relacje ze spływającej krwią Ukrainy, później informacje zaczęły stawać się przytłaczające, dla niektórych nawet powszedniejące, jakkolwiek by to nie brzmiało. Część z nas wyłączyła telewizory, by móc jakoś funkcjonować na co dzień. Nie sprawiło to jednak, że wojna w Ukrainie skończyła się, przestali ginąć ludzie, a miasta nie uległy całkowitemu zniszczeniu. Ukraińcy widzący wszystko na własne oczy nie mają tego komfortu, by „ się wyłączyć”.

Głównie do Polski, ale i do innych krajów ciągle napływają rzesze uchodźców. Na pierwszej linii pomocy są wolontariusze, często spontanicznie organizujący się i pomagający z własnej woli, poświęcający własne siły, czas i środki finansowe. Coraz głośniej jednak zwracają oni uwagę na ogromny chaos i brak odgórnej koordynacji działań. Jedni pomagają z potrzeby serca, nie zastanawiając się, czy tak trzeba i co inni powiedzą. Inni chcą choć trochę przy okazji się pokazać wioząc na granicę kilka słodyczy czy zgrzewkę wody, robiąc sobie selfie na media społecznościowe, a tym samym jeszcze więcej zamieszania.

O jakości pomocy napisano już wiele. Niby nie wypada komentować co robią inni, bo każda pomoc się liczy, ale czy ty chciałbyś w lutym dostać torbę starych strojów kąpielowych i letnich sukienek, dla dzieci przeterminowane kakao, czy zepsute zabawki? Lepiej dać mniej niż poniżyć obdarowanych takimi prezentami. Warto zasięgnąć wcześniej informacji, co i gdzie jest potrzebne. By w jednym miejscu nie marnowało się to, czego brakuje w innym. Wskazany jest też udział w zorganizowanych zbiórkach niż działanie na własną rękę. Wolontariusze radzą też, że segregację darów ułatwia zakup większej ilości jednego produktu, niż torby z jednym mydłem, dwoma dezodorantami i workiem kaszy do tego.

Łatwo nam mówić o pomocy, o ułożeniu na nowo życia, ale chyba nie każdy zdaje sobie do końca sprawę z tego, ile to jest 100 tysięcy, pół miliona, milion, wreszcie pięć milionów i więcej ludzi, którzy nagle „wpadają” do systemu. Owszem, pomóc trzeba i chwała tym którzy to robią np. poprzez przyjęcie ukraińskich rodzin do swoich domów. Ale na dłuższą metę spontaniczność nie wystarczy, a dobrych chęci może zabraknąć z czasem, zwłaszcza gdy sytuacja nas przerośnie. W Polsce zdarzyło się już, że kilka rodzin zrezygnowało z goszczenia u siebie uchodźców znów rzucając ich na poniewierkę. Takie decyzje muszą być więc przemyślane.

 

Dominika Prokuska

Ministrowie UE na przejściu granicznym

0

Szefowie resortów spraw wewnętrznych Polski, Francji i Niemiec spotkali się w czwartek, 10 marca na przejściu granicznym w Korczowej. Celem wizyty było zapoznanie się z sytuacją oraz organizacją działania przejścia i zakresem pomocy skierowanej do uchodźców.

 

Przejście odwiedził Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, Gérald Darmanin, minister spraw wewnętrznych Republiki Francuskiej oraz Nancy Faeser, minister spraw wewnętrznych, budownictwa i ojczyzny Republiki Federalnej Niemiec. Ministrowie spotkali się z gen. dyw. SG Tomaszem Praga, Komendantem Głównym Straży Granicznej oraz gen. bryg. SG Andrzejem Popko, Komendantem Bieszczadzkiego Oddziału SG.

Delegacja miła okazję spotkać się uchodźcami oraz zapoznać się z infrastrukturą przejścia granicznego i wdrożonymi rozwiązaniami usprawniającymi kontrolę graniczną w obecnej sytuacji. Ministrowie mieli również okazję zobaczyć, jak zorganizowana jest pomoc bezpośrednio po przekroczeniu granicy do Polski.

– Zawiązaliśmy nieformalny sztab między MSW Polski, Niemiec i Francji, w który włączymy ministrów spraw wewnętrznych innych państw Unii Europejskiej, żeby zmierzyć się z tym wielkim wyzwaniem, jakim jest fala uchodźców wojennych w Europie – informował po spotkaniu M. Kamiński. Minister spraw wewnętrznych Republiki Francuskiej zapewnił, że skontaktuje się z szefami resortów spraw wewnętrznych w innych krajach, żeby zapewnić odpowiednią pomoc i odpowiednią liczbę miejsc, by móc odciążyć Polskę, a także odpowiedzieć na wezwanie ministra spraw wewnętrznych Polski dotyczące pomocy finansowej. – To było dla mnie bardzo ważne, żeby w imieniu Republiki Federalnej Niemiec podziękować Polsce za jej dotychczasowe wysiłki na rzecz uchodźców – podkreślała N. Faeser.

erka/BIOSG

 

Klasztor Franciszkanów Konwentualnych (nieistniejący)

0

W Jarosławiu Franciszkanie Konwentualni znaleźli się właściwie przez przypadek. Jarosław w drugiej połowie XVII wieku należał do Jana Zamojskiego i Konstantego Lubomirskiego. Lubomirski z Zamojskim mieli w planie sprowadzić do Jarosławia Franciszkanów, zwanych Reformatami, którzy odmówili podając za przyczynę, że nie mają w zwyczaju budować klasztoru w centrum miasta, lecz poza jego murami.

W międzyczasie dzierżawca dóbr Zamojskich, Józef Hadziewicz rozpoczął budowę kościoła dla przyszłych zakonników. Ostatecznie przy kościele osiedlili się Franciszkanie Konwentualni. Akt erekcyjny klasztoru spisano w Zamościu 9 sierpnia 1659 roku. Lubomirski odstąpił plac, Zamojski uposażył   klasztor folwarkiem na Przygrodziu. Do murowanego kościoła dobudowano drewniany klasztor. Zabudowa Franciszkanów znajdowała się po prawej stronie obecnej ulicy Franciszkańskiej, na styku z obecną ulicą Przemyską, wzdłuż murów obronnych. Dawniej teren ten nazwano Lwowskim Przedmieściem. Kościół był pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W aktach wizytacji prowincjała w 1717 roku zapisano: „jest to kościół duży, jest klasztor drewniany, piętrowy, w części odbudowany po pożarze miasta”. Klasztor nazywano „domem misyjnym”. W inwentarzu spisanym w 1785 roku dowiadujemy się, że klasztor jest zbudowany z ciosanych bali, pokryty gontem, wewnątrz posiada 6 cel mieszkalnych”. W tym czasie był już w stanie ruiny i zamieszkały tylko na parterze. Po usunięciu zakonników mieścił się w nim lazaret wojskowy. Klasztor służył zakonnikom ponad 100 lat, mieszkało w nim ze zmianami 6 – 7 zakonników. Z biegiem czasu, z powodu braku zakonników i nie przeprowadzanych bieżących remontów, jak i ubóstwa klasztor popadł w ruinę. Ostatecznie klasztor skasowano w 1789 roku, sprzedano go wraz z kościołem na licytacji przed rokiem1803. .Zabudowania rozebrano.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

W rocznicę pacyfikacji

0

W poniedziałek, 7 marca, na terenie Gminy Kańczuga uczczono pamięć pomordowanych 79 lat temu mieszkańców Pantalowic i Łopuszki Wielkiej.

 

Z okazji 79. rocznicy pacyfikacji tych dwóch miejscowości odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary tamtych dni. Na mogiłach poległych mieszkańców przedstawiciele lokalnych społeczności, organizacji oraz władz samorządu złożyli kwiaty oraz zapalili znicze.

W wydarzeniu udział wzięli: burmistrz Miasta i Gminy Kańczugi Andrzej Żygadło, radny Rady Powiatu Przeworskiego Marcin Fujarowicz, sołtys Wsi Pantalowice Jan Fąfera, ks. proboszcz Jan Rogula, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich w Pantalowicach Urszula Gładysz, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Kantego Elżbieta Wołoszyn wraz z delegacją uczniów, prezes OSP Pantalowice Dariusz Zięba, przedstawiciele Stowarzyszenia Kultury Rozwoju Pantalowic, radni Rady Miejskiej w Kańczudze Bronisław Morlak i Zygmunt Koba, sołtys Łopuszki Wielkiej Wiktor Malik, ks. proboszcz Tadeusz Drzymota, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Kantego w Łopuszce Wielkiej Lucyna Zięba wraz z delegacją uczniów, przedstawiciel Koła Gospodyń Wiejskich w Łopuszce Wielkiej oraz prezes OSP Łopuszka Wielka Zbigniew Czepiel. Hołd poległym oddali także przedstawiciele Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej Okręgu Roztoczańskiego: zastępca Prezesa Okręgu Roztoczańskiego Roman Zegarlicki oraz członkowie Zarządu – st. szer. Bronisław Kazik i szer. Bronisław Szuper.

Po oddaniu hołdu poległym burmistrz Miasta i Gminy Kańczuga podziękował wszystkim zgromadzonym za udział w uroczystościach oraz przypomniał, że wartości takie jak Bóg, Honor i Ojczyzna są ponadczasowe i powinny przyświecać ludziom bez względu na czas, miejsce i poglądy.

 

opr. DP/fot. UMiG Kańczuga