Strona główna Blog Strona 65

Marsz Godności osób z niepełnosprawnościami

0

W piątek, 12 maja na jarosławskim Rynku odbył się Integracyjny Piknik z Funduszami Europejskimi. Wydarzenie tradycyjnie rozpoczął Marsz Godności, który przeszedł ulicami miasta.

 

Wydarzenie miało na celu zauważenie osób z niepełnosprawnościami oraz problemów, z jakimi się zmagają. Rozpoczął je Marsz Godności, który wyruszył sprzed siedziby Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koła w Jarosławiu przy ul. Wilsona, a następnie dotarł na Rynek, gdzie jego uczestników powitała Barbara Wilk i Jarosław Litwiak. Głos zabrała Katarzyna Lepszy, wiceprzewodnicząca zarządu koła PSONI, Natalia Cencora, przedstawicielka osób z niepełnosprawnościami oraz zaproszeni goście. Na dzieci, młodzież oraz osoby dorosłe czekało wiele atrakcji. Nie zabrakło gier i zabaw. Swoje stoiska miały szkoły, stowarzyszenia, organizacje oraz służby mundurowe. Ważnym elementem tego wydarzenia było wypuszczenie w górę kolorowych baloników oraz odśpiewanie piosenki napisanej przez Anetę Litwiak z okazji 40-lecia PSONI pt. „Jesteśmy tu dla was, nieważne, z czym się zmagasz”.

Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną obchodzony był także w Przeworsku.

EK, fot. org.

 

„Malin Koszyk” po raz osiemnasty

0

Organizowany przez Centrum Kultury Sportu i Turystyki w Pruchniku Regionalny Festiwal Piosenki „Malin Koszyk” jest artystyczną formą przywołania pamięci bł. ks. Bronisława Markiewicza, pochodzącego z Pruchnika założyciela michalitów czyli Zgromadzenia Św. Michała Archanioła. W tym roku odbyła się osiemnasta edycja festiwalu. Wzięło w niej udział 31 solistów i 6 zespołów.

 

W piątek, 12 maja na sali widowiskowej CKSiT młodzi artyści, którzy przeszli przez eliminacje, zaprezentowali komisji w składzie Justyna Wota, Sylwester Olszański i Rafał Solarski piosenki związane z pruchnickim błogosławionym lub z postacią św. Jana Pawła II. – Komisja stanęła przed bardzo trudnym zadaniem przy wyłanianiu laureatów, bo uczestnicy dołożyli starań, by prezentowane przez nich utwory były miłe uchu – podkreślali organizatorzy gratulując wszystkim i zapraszając za rok.

Wyróżnienia przyznano w trzech kategoriach wiekowych. Osobno dla zespołów i solistów. W sumie nagrodzono 19 występujących.

Festiwal odbywa się pod patronatem Burmistrza Pruchnika, który corocznie oficjalnie go otwiera. Celem malinowych spotkań jest, jak podkreślają organizatorzy, rozśpiewanie dzieci i młodzieży.

erka/Fot. CKSiT

W poszukiwaniu prawdy

0

W piątkowe popołudnie, 12 maja, w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej odbył się wieczór autorski poetki Bożeny Maczugi.

 

Na spotkaniu, na które przybyło wielu zainteresowanych osobą i twórczością Bożeny Maczugi, zaprezentowany został najnowszy tomik poezji pt. „Lornetka”, będący kontynuacją poprzedniej publikacji. Tytuł ma symbolizować, jak trudno w dzisiejszym świecie odnaleźć kogoś, kto kieruje się prawdą, a owa lornetka ma być narzędziem do jego poszukiwania. Zawarte w nim wiesze mówią o miłości, wierze, szczęściu, obnażają nasze ludzkie skłonności i przywary, a przede wszystkim starają się dociec, czym jest prawda i gdzie jej szukać.

Wieczór poetycki składał się z recytacji wierszy prezentowanych przez pracownika biblioteki Halinę Jasnosz oraz samą autorkę. Przeplatany był pytaniami skierowanymi do niej, co pozwoliło nawiązać szczególną, niemal intymną więź z publicznością. Spotkaniu towarzyszył ze swoją gitarą Gabriel Manowiec – pieśniarz, poeta, lider zespołu piosenki poetyckiej „ Jak”.

Po prezentacji wierszy przyszła kolej na podziękowania i autografy od poetki, a później – na dyskusje i mały poczęstunek.

Warto wspomnieć, że B. Maczuga od kilku lat prowadzi też autorskiego poetyckiego bloga na stronie: dobreslowoconadziejeniesie.blogspot.com oraz fanpage w mediach społecznościowych pn. „Bo to się zwykle tak zaczyna – Bożena Maczuga”.

 

DP

 

Mistrzostwa w układaniu Kostki Rubika

0

W dniach 6-7 maja w Szkole Podstawowej nr 11 z Oddziałami Integracyjnymi w Jarosławiu odbywały się międzynarodowe zawody w Speedcubingu. Swoje umiejętności w układaniu Kostki Rubika postanowiło sprawdzić ponad 70 zawodników z całej Polski.

 

Zawody zostały zorganizowane przez Hufiec ZHP Jarosław oraz Szkołę Podstawową nr 11 z Oddziałami Integracyjnymi. Patronat nad wydarzeniem objął Starosta Jarosławski oraz Burmistrz Miasta Jarosławia. W zawodach wzięło udział ponad 70 uczestników w różnym w wieku, którzy przybyli m.in. z Krakowa, Lublina, Jasła, czy Warszawy. Najmłodszy uczestnik zawodów miał zaledwie 6 lat.

– Były emocje, osobiste rekordy, a nawet rekord Polski w konkurencji Clock, który należał do Macieja Skowrońskiego. Poznaliśmy wielu ciekawych ludzi, zawiązały się nowe znajomości. Był też czas świętowania. Na swoich 40. jubileuszowych już zawodach razem z nami swoje urodziny obchodził nasz przyjaciel Sebastian Nowicki – mówi Witold Wesołowski, założyciel Klubu Kostki Rubika.

  1. Wesołowski serdecznie dziękuje zarówno uczestnikom, sponsorom, jak i wszystkim zaangażowanym w organizację tego przedsięwzięcia.

– Wszystkim zawodnikom dziękujemy za świetną atmosferę. Radosławowi Drozdowiczowi dziękujemy za obecność, cenne rady oraz poświęcony czas. Dziękujemy też oczywiście całej ekipie Cube4fun.pl za profesjonalne lekcje speedcubingu i SpeedCube oraz delegatowi Jakubowi Hamkało za dopilnowanie wszystkich zasad WCA – mówi W. Wesołowski.

Układanie Kostki Rubika cieszy się coraz większą popularnością wśród dzieci i młodzieży. Zabawa ta polega na ułożeniu kwadratów w taki sposób, aby na każdej ścianie wszystkie posiadały jeden kolor. Kostkę Rubika wynaleziono w 1974 roku. Dwa lata później w Japonii ją skonstruowano i opatentowano. Do Polski trafiła w 1980 roku. Wynalazca kostki Ernő Rubik po raz pierwszy układał ją przez miesiąc. Dziś znawcy tematu potrafią ją ułożyć w niecałe 4 sekundy.

W Jarosławiu Klub Kostki Rubika od kilku miesięcy działa przy Domu Harcerza. Założył go W. Wesołowski, zainspirowany pasją swojego syna Ignacego. Spotkania odbywają się raz w tygodniu. Uczestnicy klubu układają nie tylko same kostki, ale także ciekawe mozaiki z kostek. Przyjść i dołączyć może każdy chętny. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na fanpage’u Klubu Kostki Rubika na Facebooku.

EK, fot. org.

 

 

Korczowa Dolina sprzedana. Kupił ją oligarcha z Donbasu

0
Zamierzenia spaliły na panewce. Z centrum handlu i dystrybucji zostały tylko hale (korczowadolina.pl).

Korczowa Dolina znalazła się w rękach oligarchy z Donbasu. Jak podaje portal onet.pl, kompleks kupił Leonid Juruszew, który zdaniem Ośrodka Studiów Wschodnich był związany z proputinowskim byłym prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. Był jedynym chętnym w drugim przetargu ogłoszonym przez syndyka upadłej spółki należącej do polskich włascicieli. Zapłacił za cały kompleks prawie 23 mln zł. W czasie rozpoczęcia budowy Koszt „Centrum Dystrybucji Korczowa Dolina” był szacowany na ok. 140 mln zł.

 

Ogłoszona już dwa lata temu upadłość Korczowej Doliny, kompleksu dystrybucyjno-handlowego w Młynach, uznawanego w momencie tworzenia za największy i najnowocześniejszy w Polsce została określona przez media, jako co najmniej dziwna. Komunikat ogłoszony w styczniu br. przez syndyka masy upadłościowej o sprzedaży, był zaskoczeniem. Sprzedaż strategicznie położonych magazynów określono mianem afery. – Ta historia zaskakuje, jak żadna inna, którą dotychczas opisaliśmy w Onecie w ramach cyklu „Afera upadłościowa”. Dotyczy upadłości spółki Korczowa Dolina, posiadającej hale targowe i magazyny tuż przy samej granicy. Biorąc pod uwagę toczącą się wojnę, pomoc udzielaną Ukrainie i jej przyszłą odbudowę, obecność Amerykanów na Podkarpaciu, ta lokalizacja nabiera wyjątkowego znaczenia gospodarczego, politycznego i wywiadowczego — chodzi tu o bezpieczeństwo naszego państwa – alarmował w ubiegły poniedziałek portal. Informacje w podobnym tonie ukazały się na wielu witrynach informacyjnych i biznesowych.

 

Miała być centrum polsko-ukraińskiej wymiany handlowej

– Największy i najnowocześniejszy w Polsce kompleks dystrybucyjno-handlowy powstanie tuż przy granicy polsko-ukraińskiej, niedaleko przejścia granicznego w Korczowej. Koszt projektu o nazwie „Centrum Dystrybucji Korczowa Dolina” – to ok. 140 mln zł; pracę znajdzie tu ok. 1,5 tys. osób – informowała PAP w komunikacie opublikowanym na etapie projektowania inwestycji. Miały powstać trzy hale o łącznej powierzchni ok. 70 tys. m. kw. przeznaczone do handlu. Głównym założeniem inwestycji było pobudzenie polsko-ukraińskiej wymiany handlowej. Zakładano także możliwość organizacji targów.

W założeniu „Centrum Handlu i Magazynowania Korczowa Dolina” miało być potężnym obiektem handlowym. Wyróżniało się doskonałą lokalizacją. Położone w Młynach blisko przejścia z Ukrainą i obok autostrady A4, która jest głównym szlakiem komunikacyjnym łączącym Europę Zachodnią ze wschodnią granicą Unii Europejskiej, a także w strefie ruchu bezwizowego, dawało duże możliwości.

W sierpniu 2011 r. otwarto Halę Kijowską, pierwszy z trzech budynków z parkingiem na ponad 700 miejsc postojowych. W lipcu 2014 r. uruchomiono Halę Lwowską. Hala nr 3 pozostała w planach. Budowa centrum została dofinansowana z budżetu unijnego w ramach Programu Innowacyjna Gospodarka na lata 2007-2013 kwotą ponad 41 mln zł.

 

Huczne otwarcie

Halę Kijowską otwierano szumnie. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele lokalnych władz i instytucji, było też wielu mieszkańców, a sklepy rozmieszczone wzdłuż alei o nazwach związanych z Kijowem kusiły promocjami. Obszerny parking zachęcał do odwiedzenia. Tym bardziej, że można było kupić niemal wszystko. Od artykułów spożywczych, przez odzież, rtv i agd, aż po materiały przemysłowe. Handlowcy byli nastawieni głównie na klientów z Ukrainy, a tam sytuacja zaczęła się komplikować. Manifestacje w Kijowie, odsunięcie od władzy Wiktora Janukowycza, potem aneksja Krymu przez Rosję doprowadziły do zapaści gospodarczej i spadku wartości hrywny. Handel przygraniczny wszedł w kryzys. Sklepy w Dolinie Korczowej przestały zarabiać. Pojawił się problem z opłatą czynszu. Właściciel zaczął mieć kłopoty ze spłatą kredytu. Handlowcy likwidowali swoje placówki i dzisiaj z centrum handlowego oferującego szeroki zakres towarów pozostał tylko jeden supermarket.

W ubiegłym roku Hala Kijowska stała się przez chwilę największym centrum recepcyjnym dla uchodźców z Ukrainy. Przewinęły się przez nią dziesiątki tysięcy ludzi uciekających przed wojną. Po przejściu fali uchodźców Korczowa Dolina znów świeci pustkami.

 

Zadłużona na 140 mln zł

Centrum przestało przynosić jakiekolwiek zyski. Długi rosły. BPS Bank Spółdzielczy nie mógł wyegzekwować spłaty kredytu, więc w porozumieniu z kluczowym właścicielem wdrożono postępowanie upadłościowe. Jego efektem był przetarg na sprzedaż Korczowej Doliny. Prawo własności trzech nieruchomości gruntowych o łącznej powierzchni prawie 15 ha z dwoma halami sprzedażowymi o łącznej powierzchni 47 tys. m² i budynkiem przepompowni oraz dwoma małymi lokalami wyceniono na 21,5 mln zł. Nikt jednak się nie zgłosił. Do drugiej próby sprzedaży Korczowej Doliny obniżono cenę do 19,3 mln zł. Wtedy pojawił się jeden oferent, który przebił wartość minimalną o ponad 3 mln zł. Okazał się nim Leonidas Giourusef (Juruszew), ukraiński biznesmen mający greckie korzenie.

erka/ propertynews.pl, onet.pl, ukraina.co.pl

 

 

O zdrowiu, urodzie i chorobie w PWSTE

0

12 maja w auli Biblioteki Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno – Ekonomicznej w Jarosławiu odbyła się VIII Międzynarodowa Konferencja Naukowo – Szkoleniowa pod tytułem ,,Interdyscyplinarne aspekty urody, zdrowia i choroby’’. Skierowana była do grupy zawodowej pielęgniarek, położnych, kosmetologów, ratowników medycznych i innych pracowników służby zdrowia.

 

Na konferencji byli obecni przedstawiciele środowisk naukowych, szpitali COM i SPZOZ, władze miasta Jarosławia, powiatu jarosławskiego oraz województwa podkarpackiego.

Celem była wymiana doświadczeń, poglądów, uaktualnienie wiedzy oraz nawiązanie trwałej współpracy naukowej i zawodowej – mówi dr inż. Jarosław Noworól , dyrektor Instytutu Ochrony Zdrowia w PWSTE.

Projekt był współfinansowany ze środków Ministerstwa Edukacji i Nauki w ramach programu Doskonała Nauka.

DB

 

 

 

 

Coś się przecież dzieje

0

W ubiegły weekend w całej Polsce mogliśmy zwiedzać bezpłatnie muzea i wszelkie obiekty kultury w ramach Nocy Muzeów. Dostępne były miejsca otwarte na co dzień, ale i te, zwykle dla szarych obywateli niedostępne. Dla miłośników prawdziwa gratka, ale i miły sposób na spędzenie sobotniego wieczoru, tym bardziej jeśli pogoda dopisała. Wszystko fajnie, ale pojawia się gorzka refleksja, że w wydarzeniach tego typu biorą zazwyczaj udział ludzie, którzy w większości i tak by te miejsca odwiedzili, chętnie nawet płacąc za wstęp i dokładając się tym samym do utrzymania obiektów kulturalnych w swojej okolicy. Ci, którzy mogliby skorzystać, być może pokazać nawet coś dzieciom, zaszczepić w nich zainteresowanie sztuką, ale nie zawsze ich na to stać, bo są inne wydatki – takie osoby z oferty nie korzystają, mimo że nic ich ona przecież nie kosztuje. A może kosztuje – wysiłek wyjścia z domu, zajęcia się dzieckiem, odstawienia na chwilę telewizora, czy fajek.

Mimo że z racji rozmiaru miast Przeworska czy Jarosławia, nie mamy tylu atrakcji co np. Kraków, w ten weekend można było zobaczyć i u nas kilka ciekawych miejsc. Swoje tajemnice odsłoniła jarosławska Kolegiata, a przeworskie muzeum zabrało zwiedzających w podróż w przeszłość, w udany sposób łącząc ją z nowoczesnością i tradycjami pielęgnowanymi do dziś. Zwiedzanie jarosławskiego Rynku jeszcze przed nami, więc kto nie liznął kultury w minioną sobotę, będzie miał jeszcze okazję zrobić to w najbliższą, 20 maja.

Warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu, z domu, z bezpiecznej skorupy i spróbować czegoś nowego. Może nie zawsze od razu rozumianego, być może nawet nieco dla nas przerażającego, ale o ile satysfakcjonującego, gdy się już przełamie. Nowość być może stanie się naszą nową rutyną i sprawi, że nie będziemy stać w miejscu, a w konsekwencji, cofać się.

Walka ze swoimi bezpiecznymi, dobrze znanymi nawykami i przyzwyczajeniami to jedno. Drugie to nasze reakcje na działania innych osób, tuż obok nas. Jeśli widzimy, że ktoś może potrzebować pomocy, ale nie mówi o tym wprost, uznajemy że nie chcemy się wtrącać, rozgrzeszamy się, że pewnie nam się przewidziało, że ten ktoś pewnie sobie nie życzy, żeby wchodzić z butami do jego życia. Odchodzimy więc na bok, odwracamy głowę, zajmujemy myśli czymś innym. Inaczej sprawa ma się, gdy nikt naszej pomocy nie potrzebuje, ale to my chcemy poczuć się lepiej i kogoś pouczyć. Mimo że tego nie oczekuje, upomnieć, bo jesteśmy starsi, a więc pewnie mądrzejsi. Wtrącić swoje trzy grosze, zawiadomić policję, bo sąsiad nieznacznie źle zaparkował. To nic, że możemy dopiero wtedy komuś narobić prawdziwych kłopotów, bo coś nam się zdawało. Bo na tego spokojnego łatwiej przecież donieść, niż na oprycha, którego każdy boi się ruszyć. Ale już nie jest się obojętnym, coś się przecież robi. Może jakoś to będzie, myślimy. I zazwyczaj to się udaje, dopóki nie stanie się tragedia, o której trąbią później media przez kilka tygodni.

Dominika Prokuska

 

 

Kolegiata w nocnej odsłonie

0

W sobotni wieczór, w ramach ogólnopolskiej akcji Nocy Muzeów, można było zwiedzić z przewodnikiem wnętrza jarosławskiej Kolegiaty pw. Bożego Ciała.

 

Zwiedzanie trwało do późnych godzin i cieszyło się dużym zainteresowaniem. Przewodnicy oprowadzali m.in. po archiwum parafialnym, Galerii im. Tomasza Huttera, Muzeum Siedemsetlecia im. Św. Jana Chrzciciela i Św. Jana Ewangelisty oraz po samej kolegiacie. Na zakończenie odbył się recital organowy w wykonaniu Wojciecha Bęsia. Zwiedzaniu towarzyszył kiermasz książek w podcieniach plebani, można było też napić się kawy lub herbaty.

 

DP

 

Ulice przy galerii są nadal placem budowy

0

Przebudowę ulic w obrębie Galerii Stara Ujeżdżalnia w Jarosławiu wykonywała spółka CD Locum będąca właścicielem galerii, którą otwarto końcem sierpnia 2019 r. Ronda na skrzyżowaniu ul. Grunwaldzkiej z Placem Mickiewicza oficjalnie otwarto dwa lata temu nadając im imiona. O kładce zastępującej przejście dla pieszych przez wymienioną ulicę cisza. Okazuje się, że sąsiadujące z galerią ulice są nadal placem budowy.

 

Właściciel Galerii Stara Ujeżdżalnia w ramach jej budowy modernizował m.in. ulicę Grunwaldzką, Sikorskiego i Piekarską. Efektem przebudowy były m.in. dwa sąsiadujące ze sobą ronda oraz korki spowodowane wstrzymywaniem ruchu przez przejście dla pieszych na ul. Grunwaldzkiej. Zamiary inwestora i Ratusza przewidywały kładkę zastępującą przejście. Z takim rozwiązaniem nie zgadza się Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków, który wpisał ul. ul. Grunwaldzką do rejestru zabytków. W ten sposób ma możliwość decydowania o każdej inwestycji planowanej w obrębie ulicy. Jarosławski magistrat nie podejmuje na razie żadnych działań, bo czeka na rozliczenie przebudowy. Kierowcy też czekają, bo na przejściu piesi mają pierwszeństwo.

Zapytaliśmy władze Jarosławia na jakim etapie jest przebudowa ul. Grunwaldzkiej i obu rond. Chodziło nam o sprawy formalne, bo prace już dawno się zakończyły.

– Miasto zwróciło się z prośbą o przedstawienie przez CD Locum (inwestora modernizacji ul. Grunwaldzkiej) rozliczenia poniesionych nakładów finansowych, wynikających z zawartego porozumienia dotyczącego realizacji inwestycji. Pozostałe ulice przebudowane przez firmę CD Locum: Sikorskiego i Piekarska, są własnością Powiatu Jarosławskiego. Dopiero po wnikliwej analizie rozliczenia, którego jeszcze nie otrzymaliśmy, możliwe będzie podjęcie kroków w celu przejęcia na rzecz Gminy Miejskiej Jarosław wykonanych inwestycji drogowych, a także podejmowanie jakichkolwiek dalszych działań w omawianym temacie – odpowiada Iga Kmiecik, rzecznik prasowy UM Jarosławia.

Problem czeka na rozwiązanie, bo nie wiadomo kiedy spółka rozliczy się z miastem. Na razie ulice sąsiadujące z galerią są nadal placem budowy.

erka

 

Mury przy Bramie Krakowskiej rozpadają się

0

– Zamiast byle jak naprawiać mogli pozostawić pozostałości murów obronnych bez ingerencji. Przynajmniej zachowały by charakter. Polepili je i teraz kawałki cegieł walają się dookoła – zwraca uwagę mieszkaniec Jarosławia. – Może w Ratuszu doszli do wniosku, że zabytek musi sprawiać wrażenie zniszczonego – dodaje. Czytelnikowi chodzi o niszczejącą Bramę Krakowską w Jarosławiu, której remont przeprowadzono w 2017 r.

 

O tym, że cegły użyte do remontu Bramy Krakowskiej nie wytrzymują mrozów i odremontowane mury zaczynają się rozpadać pisaliśmy w nr 10 z 2021 r. Gazety Jarosławskiej. Zwracaliśmy wtedy uwagę, że mimo remontu i konserwacji zabytkowe odmurowania nie sprostały warunkom atmosferycznym. – Lipna robota. Remontowali długo. Wydali sporo pieniędzy i okazuje się, że psu na budę. Kilka większych przymrozków doprowadzi do tego, że brama wróci do stanu sprzed konserwacji – mówił przed dwoma laty jeden z naszych Czytelników. Już wtedy przechodnie zwracali uwagę, że brama i przylegające do niej mury obronne sprawiają wrażenie, że o nich zapomniano. Teraz doszły jeszcze białe wykwity świadczące o nienajlepszym zabezpieczeniu przed wnikaniem wody.

 

Miało być fachowo

Prowadzone w 2017 r. prace remontowo-konserwatorskie kosztowały ponad 70 tysięcy zł. W tym 20 tys. zł pochodziło z dofinansowania od Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Obejmowały Bramę Krakowską i przylegające do niej mury obronne. Ich projektowany zakres był dosyć szeroki. Konserwacja polegała na czyszczeniu i myciu murów, likwidacji skażeń biologicznych z neutralizacją soli oraz uzupełnieniu i naprawie ścian i spoin, a także scaleniu kolorystycznym. Mury zostały też poddane hydrofobizacji zapobiegającej wnikaniu wody w strukturę cegieł.

Już przed dwoma laty służby Burmistrza Jarosławia przyznawały, że zauważono ślady niszczenia na części cegieł. Według ustaleń niszczeniu ulega cegła współczesna wbudowana w latach ok. 1960-1970, kiedy był prowadzony remont bramy przez PKZ. – Monitorujemy sytuację związaną ze stanem technicznym muru i będziemy odpowiednio reagować w razie konieczności podjęcia określonych działań naprawczych – zapewniała w marcu 2021 r. Iga Kmiecik, rzecznik prasowy Burmistrza Jarosławia.

Ponieważ mury nadal niszczeją i Czytelnicy zwracają na to uwagę, zapytaliśmy służby Burmistrza Jarosławia, czy miasto planuje naprawienie ubytków, a jeśli tak, to kto pokryje koszty. Wykonywane kilka lat temu prace remontowo-konserwatorskie murów obronnych w obrębie bramy miały zapobiec niszczeniu zabytku. Dzisiaj widać, że uzupełnienia odpadają. Czy władze miasta planują naprawienie ubytków, a jeśli tak, to kto poryje koszty. Czy będzie to wykonawca, czy budżet miejski.

– Działania podejmowane w celu zapobiegania niszczeniu zabytku nie były z założenia „jednorazową akcją”. Proporcjonalnie do długości okresu, w którym mury obiektu zamakały i były penetrowane przez sole, będzie trwało ich przywracanie do właściwej kondycji. Jednorazowo przeprowadzone prace konserwatorskie nie są w stanie usunąć wszystkich problemów. Opieka nad Bramą Krakowską, co podkreślają specjaliści, jak również służby konserwatorskie, musi być systematyczna i długofalowa. W celu jej profesjonalnego zapewnienia Miasto zleciło opracowanie programu prac konserwatorskich przy Bramie Krakowskiej, który został pozytywnie uzgodniony z Podkarpackim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków – wyjaśnia I. Kmiecik.

erka