Strona główna Blog Strona 515

Mobbing czy wymysł?

0

Do redakcji dotarł list byłego uczestnika zajęć organizowanych przez Centrum Integracji Społecznej „Pawłowe Sioło” w Pawłosiowie. Uskarża się w nim na złe traktowanie ze strony pracownika tejże instytucji. Pomimo iż już tam nie uczęszcza, chce pokazać na jakie traktowanie można tam liczyć.

Autorka listu zaczęła uczęszczać na praktyki w lipcu ubiegłego roku.- Ja zostałam ofiarą instruktorki, byłam straszona, karana, poniżana, nękana telefonami w czasie pracy i po pracy – żali się. – Pupilki instruktorki w czasie pracy mogły wychodzić do banku, bawić się telefonem, rozmawiać przez telefon, śmiać się z osobami które ich odwiedzały i siedzieć w kantorku z nogami na mopach zwijając papier toaletowy – można wyczytać w liście. Z rozmowy telefonicznej z byłą uczestniczką dowiedzieliśmy się, że dochodziło do nierównego traktowania. Obarczenie ilością obowiązków miało zależeć od sympatii instruktorki, im osoba mniej przez niego lubiana tym więcej pracy do wykonania miała. – Ja w SMS-ie do instruktorki odważyłam się zapytać co mam dziś robię na zmianie i Powiedziałam, że pupilki instruktorki szyderczo się śmieją, że dostałam tyle zajęć i je i odrabiam. Za to dostałam karę 3 dni na drugą zmianę i pół godziny pracy dłużej . Instruktorka chyba powinna sama nauczyć się sprzątać, a potem uczyć innych, bo kantorek dla pań sprzątaczek to sam syf instruktor to widzi ale nie reaguje – otrzymaliśmy również zdjęcia kantorka od autorki listu, do którego dostęp miały wszystkie osoby sprzątające w godzinach wykonywania pracy. W liście opisywane były inne sytuacje. – Ja umytą podłogę w pokojach i sekretariacie, miałam ją jeszcze umyć ściereczką i szorować gąbką po to żeby mnie poniżyć i krzyczeć że muszą czekać na mnie – W innym znowu miejscu można wyczytać: – Po skończonej pracy nie można wyjść do domu, trzeba koło budynku czekać, aż instruktor zgasi światła, zamknie drzwi, bramę, dopiero wtedy można razem wyjść i po przejściu około 30 metrów do chodnika, można samodzielnie iść do domu – pisze była uczestniczka. W miarę jak sytuacja stawała się bardziej napięta, podejmowano środki mające zaradzić problemom. Uczestniczce zaproponowano rozmowę z psychologiem, z której skorzystała. Została przeprowadzona również rozmowa z instruktorką pod nadzorem psychologa. Jak twierdzi autorka listu druga strona zaprzeczyła zarzutom. Sprawa zaczęła jednak nabierać tempa. Pod koniec stycznia tego roku uczestnika złożyła skargę pisemną na instruktorkę, po której została przeprowadzona rozmowa wraz z kierownikiem i instruktorką. Praktykantka została poinformowana o możliwości złożenia zawiadomienia o mobbing, ale jak się okazuje z tego nie skorzystała. Ryszarda Czubocha, nowy kierownik CIS-u potwierdził, że taka rozmowa miała miejsce, twierdząc przy tym, że to pierwsza skarga na tę instruktorkę i takie przypadki nie miały miejsca. – Opisywane zdarzenia przez autorkę listu nie dotyczą okresu pełnienia przeze mnie funkcji kierownika. Zapewniam, że każdy uczestnik Centrum jest objęty szczególną pomocą zarówno kadry jak i pracownika socjalnego, doradcy zawodowego oraz psychologa. – zaznacza R. Czubocha.

Rozżalona uczestniczka odeszła z CIS-u końcem lutego tego roku. – Dla mnie ważniejsze było zdrowie – twierdzi. – Zapraszam autora listu, jeśli czuje się w jakiś sposób pokrzywdzony do naszego Centrum w celu udzielenia możliwego wsparcia – podkreśla z kolei kierownik CIS-u.

Gabriel Łowicki

 

 

Nowe chodniki oddane do użytku

0

W ostatnich dniach na terenie powiatu jarosławskiego do użytku oddano kilka nowych chodników.

Większość ukończonych ostatnio chodników powstała we współpracy z gminami, na których terenie się znajdują. Tak więc: 380 metrów nowego chodnika za 350 tys. zł powstało w Korczowej (gmina Radymno), 160 metrów za kwotę 280 tys. zł wykonano w Czudowicach (gmina Roźwienica), a 205 metrów za 191 tys. zł w powstało Woli Węgierskiej (gmina Roźwienica).

Natomiast ze środków samorządu powiatowego wykonano 60 metrów chodnika na ul. Grucy w Jarosławiu. To nie koniec inwestycji. Planowane są kolejne.

Opr. EK

 

Wyłudzał VAT, teraz posiedzi

0

W 2013 roku w ciągu 1,5 miesiąca wystawił 53 fikcyjne faktury dla firmy z Rokietnicy w powiecie jarosławskim. Teraz został zatrzymany.

57-letniego Zbigniewa B., pochodzącego z Oświęcimia właściciela spółki Handlomax z Bielska Białej zatrzymano w środę, przed tygodniem kilkanaście minut po godz. 6.00 rano. Agenci rzeszowskiej delegatury CBA przewieźli przedsiębiorcę do podkarpackiego oddziału Prokuratury Krajowej w Rzeszowie, gdzie przedstawiono mu zarzuty. – Pomógł innym firmom wyłudzić ponad 500 tys. zł z tytułu zaniżenia podatku VAT – mówią w podkarpackim oddziale Prokuratury Krajowej w Rzeszowie. Jak się okazuje także dla firmy z Rokietnicy, która zajmuje się transportem i budową dróg. Wystawił jej fikcyjne faktury opiewające na kwotę 2 983 mln zł. – Ta firma jest objęta naszym śledztwem – podkreśla Rafał Teluk, szef podkarpackiego oddziału PK. Poszukiwany od 11 grudnia 2018 roku Zbigniew B. prowadził „wędrowny” tryb życia. Pracował na budowach w Polsce i za granicą. Jak twierdzi prokuratura, od 2013 do 2016 roku w Jarosławiu, Krakowie i innych miejscowościach na terenie całego kraju działała zorganizowana grupa przestępcza, która wyłudzała podatek VAT na podstawie tzw. pustych faktur. Fikcyjne faktury VAT wykorzystywano do wystawiania poświadczających nieprawdę dokumentów Tax-Free. Prokurator ustalił, że w okresie działalności grupa mogła wyłudzić około kilkunastu milionów złotych. Dotychczas zarzuty w sprawie postawiono 35 osobom, wobec 28 podejrzanych stosowane są środki zapobiegawcze. Sprawa ma rozwojowy charakter i nie wykluczone są dalsze zatrzymania.

 

 

„Dobra psina” –  Kijanka w Wietnamie cz. 18

0

Dwuznaczności są zabawne. Przykład: większość z Was sformułowanie „dobra psina” zrozumie pewnie jako określenie poczciwego, chociaż może nie najpiękniejszego psa. W azjatyckim pojmowaniu świata te dwa wyrazy mogą wzbudzać zupełnie inne skojarzenia. Może nawet coś w stylu „mniam, mniam”.

Czy Wam się to podoba, czy nie, psina to takie samo mięso jak konina, baranina, wieprzowina czy wołowina. Albo krokodylina, do pożerania której przyznałem się w poprzednim tygodniu.

To nie jest zupa z psa, ale uwzględniając treść artykułu, chciałem Was zrobić w konia.

Tak! W Azji spożywa się psy. I nie bez powodu napisałem „spożywa się”, a nie „żre”. Bo wbrew ogólnemu przekonaniu nie robi się tego z głodu i biedy. Wręcz przeciwnie. Psina jest mięsem uznawanym za bardzo dobre, a co najważniejsze jest drogie. Dlatego przeciętnego Wietnamczyka nie stać na to, żeby w poniedziałek delektować się udkiem Pikusia, we wtorek schabowym z Hektorka, a w pozostałe dni innymi częściami ciał Dżekusiów i Burków.

Jest to raczej składnik kuchni tradycyjnej (przejętej najprawdopodobniej od Chińczyków, ale nie traktujcie mnie jako eksperta) i odświętnej. Czyli szczekające mięso to rarytas, a nie karma dla wygłodniałych biedaków.

Na ulicach nie widać też ślicznych, puszystych szczeniaczków czekających na rzeź. Prawdę mówiąc, dziś wypatroszone psy zostały schowane pod lady. Częściowo winny jestem temu ja. Władze zakazały pieczenia psów na rożnie na ulicach miast. Ten widok przerażał delikatnych białych turystów (czyli jednak nie ja) odwiedzających Azję. I to uważam za nieuczciwe. A kluczem do nieuczciwości jest słowo „odwiedzających”. Trzeba przecież pamiętać, że jako turysta jestem w danym kraju tylko gościem. A goście powinni szanować zwyczaje gospodarzy.

Spokojnie. Ta przerażająca, krwiożercza bestia pilnuje obejścia. Nie jest przeznaczona na gulasz.

W tym miejscu chciałbym z całą stanowczością podkreślić: ja uwielbiam psy, ale nie rozumiem lamentów związanych z tematem ich jedzenia. Po pierwsze, nikt Ci nie każe zeżreć swojego pupila. Po drugie, w czym pies jest lepszy od świnki czy krówki? Świnie są inteligentne. A konie, których też wiele osób broni przed zjedzeniem są durne. Do tego duże, a to dużo mięsa.

Czemu więc możemy jeść naszych genetycznych krewnych (świnie ze zgodnością DNA z ludzkim na poziomie 94% ustępują tylko naczelnym z ich 98%), a nie możemy psa czy konia? Dobra! Nie odpowiadajcie. Nie chcę następnej wojny polsko-polskiej ani kolejnej kłótni o pawlakowego kota. Abstrahując od tego, czy Wietnamczycy jedzą psy, czy nie, muszę Wam powiedzieć, że ja najchętniej „zeżarłbym” większość tych, jakie tam spotkałem. Pożarł dosłownie. Bez gotowania, bez przyrządzania. Na surowo. Rzucałbym się i rozdzierał zębami te pierdzielone półdzikie likaony. Parszywe i wynędzniałe, po których nie wiesz czego się spodziewać, albo wyrachowanych morderców, którzy patrzą na Ciebie, oceniając czy jest ich wystarczająco dużo, żeby można było Cię zaatakować i zjeść. Jednak się nie rzucałem. Powstrzymywałem się, żeby nie zepsuć opinii innym białym turystom. Nie chciałem, żeby Azjaci pomyśleli, że my cywilizowani Europejczycy, jemy psy.

Bartłomiej Kijanka

Rozbił bmw, uszkodził bariery

0

Do dwóch lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna grozi 26-letniemu mieszkańcowi Radymna, który swoją brawurową jazdę pod wpływem alkoholu zakończył, rozbijając samochód na barierach energochłonnych. Na szczęście ani kierowca, ani pasażerowie nie odnieśli większych obrażeń.

 

W sobotę około godz. 14.40, policjanci z Komisariatu Policji w Radymnie, w trakcie patrolu miasta, na ul. Zasanie, wyminęli bmw, którego kierujący poruszał się z dużą prędkością. Funkcjonariusze zawrócili by go zatrzymać. Chwilę później zauważyli bmw wbite w bariery energochłonne. Z pojazdu o własnych siłach wysiadło trzech mężczyzn.

– Funkcjonariusze wstępnie ustalili, że kierujący bmw, na łuku drogi nie dostosował prędkości, stracił panowanie nad pojazdem i najechał na bariery energochłonne. Kierujący tym pojazdem, 26-letni mieszkaniec Radymna miał w organizmie 2,18 promila alkoholu – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Na szczęście nikt z podróżujących nie odniósł poważniejszych obrażeń. 26-latek za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości odpowie teraz przed sądem. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna.

EK/KPP

 

Przyznano dotacje na remont zabytków

0

Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu przyznał dotacje na przeprowadzenie prac remontowo-konserwatorskich. Na liście znalazły się m.in. kamienice, kościoły, cerkwie i dworki.

 

Do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Przemyślu z terenu województwa podkarpackiego wpłynęły 422 wnioski o dotację. 256 z nich dotyczyło obiektów architektury, zaś 166 renowacji tzw. obiektów ruchomych. Pozytywnie rozpatrzono blisko połowę z nich.

W Jarosławiu dotację w wysokości 200 tys. zł przyznano na remont Kościoła pw. św. Mikołaja. Prace mają dotyczyć wzmocnienia struktury murów, naprawę sklepienia nad nawą główną oraz wymianę więźby i pokrycia nad korpusem głównym (nawą). 50 tys. zł przeznaczono na zakończenie prac przy baszcie nr VI oraz prace przy murze obronnym i baszcie nr VII jarosławskiego Opactwa.

Grant w wysokości 80 tys. zł otrzymał Klasztor OO. Dominikanów na wykonanie prac przy stropie w Kaplicy Białej, a 40 tys. zł Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP na remont elewacji z gankiem i sygnaturką przy ul. Głębokiej.

Przyznane środki wspomogą również remont kamienic – 200 tys. zł przeznaczono na remont dachu i stropu Pałacu Rungów (ul. Jana Pawła II 12), 60 tys. zł na remont dachu budynku przy ul. Grunwaldzkiej 18, 50 tys. zł na remont elewacji frontowej budynku przy ul. Kraszewskiego 37, a 40 tys. zł na remont elewacji i ściany budynku przy ul. 3 Maja 50.

Grant w wysokości 140 tys. zł przeznaczono na prace projektowe, badawcze i zabezpieczające przy cerkwi w Miękiszu Starym. 100 tys. zł otrzymał dwór w Węgierce. Po 80 tys. zł otrzymała Parafia pw. św. Mikołaja w Pruchniku oraz Parafia pw. św. Wawrzyńca w Radymnie. 70 tys. zł wspomoże remont dworu w Roźwienicy, a także cerkwi w Chotyńcu.

50 tys. zł otrzymał Kościół w Moszczanach na wykonanie prac przy fundamentach oraz wymianę stolarki okiennej nawy. Dotację w takiej samej kwocie otrzymała Parafia pw. św. Piotra i Pawła w Ryszkowej Woli oraz Pałac w Wysocku.

Grant w wysokości 20 tys. zł otrzymał cmentarz grekokatolicki w Łazach (gmina Radymno) na remont bramy wyjściowej, a także cerkiew w Zapałowie na wykonanie nowych tynków. 10 tys. zł otrzymał dworek w Hawłowicach.

 

W przeworskim skromniej

W Przeworsku grant na wykonanie prac remontowo-konserwatorskich w wysokości 100 tys. zł otrzymał Klasztor OO. Bernardynów, a 80 tys. zł Kościół pw. św. Ducha. 60 tys. zł wspomoże przeprowadzenie prac w Pałacu Lubomirskich, a 50 tys. zł zasili remont cerkwi w Leżachowie, która pełni obecnie funkcje kościoła filialnego. 20 tys. zł przeznaczono na remont kaplicy grobowej Dąbrowskich na cmentarzu parafialnym w Nowosielcach oraz na wyminę okien w kościele parafialnym w Pantalowicach.

 

Zabytki ruchome

W Jarosławiu wśród zabytków ruchomych dotację w wysokości 50 tys. zł przyznano na remont kamienicy przy ul. Rynek 14, a 30 tys. zł na remont kamienicy przy ul. Słowackiego 1. Środki w kwocie 40 tys. zł wspomogą konserwację ołtarza św. Antoniego w Klasztorze OO. Franciszkanów, a 60 tys. zł polichromię malowideł ściennych jarosławskiej Kolegiaty. Grant w wysokości 25 tys. zł wspomoże kompleksową konserwację ikonostasu w Cerkwi pw. Przemienienia Pańskiego.

40 tys. zł przekazano również na konserwację ołtarza bocznego w Kościele pw. św. Mikołaja i Matki bożej Częstochowskiej w Rokietnicy, a po 30 tys. na konserwację techniczno-estetyczną balustrady chóru kościoła w Siennowie oraz na przeprowadzenie prac konserwatorskich przy ołtarzu głównym w Kościele pw. św. Katarzyny w Manasterzu (powiat przeworski).

Niestety nie wszyscy wnioskodawcy dostali dofinansowanie, na jakie liczyli. W większości przypadków jest to tylko cześć potrzebnej kwoty.

EK

 

Urzędnik czy nadzorca?

0

– Umówiłam się na konkretną godzinę, by załatwić sprawę w jarosławskim magistracie. Uprzejmy pan poprosił urzędnika, który kompetentnie i kulturalnie zajął się moim problemem. Na raz zza drzwi przyległego pokoju wyskoczył jakiś osobnik. Zrugał mnie i obsługującego pana bez żadnego powodu. Byłam zaskoczona. Czy jego zadaniem jest sianie zamętu w urzędzie – zastanawia się poruszona Czytelniczka.

 

Kobieta skontaktowała się pod koniec kwietnia z Redakcją GJ, była bardzo zdenerwowana Zapewniała, że złoży skargę do Burmistrza Jarosławia, ponieważ nie wyobraża sobie takiego postępowania pracowników magistratu. Tym bardziej wtedy, gdy są to osoby pełniące funkcje kierownicze. Niedługo później skarga wpłynęła do Ratusza.

Zachowywał się jak Cerber strzegący wejścia do Hadesu. Po takim zajściu przychodzi myśl, że część pracowników Ratusza się nudzi i wyładowuje swoją frustrację na podległych im pracownikach. Ten pan zachował się podobnie przy trzech kolejnych petentach. Może wyskakiwanie jak kukułka z zegara leży w zakresie jego kompetencji, bo na pewno nie ma to nic wspólnego zachowaniem przystającym urzędnikowi. Kompetentnie, rzeczowo i kulturalnie zachował się pan pomagający mi załatwić sprawę. Zachowanie jego „nadzorcy” było wprost przeciwne. Źle to świadczy o całym urzędzie – komentuje kobieta.

Trudno powiedzieć, jak wyglądało zajście tak mocno bulwersujące kobietę. Złożona przez nią skarga do Burmistrza Jarosławia jest wyjaśniana.

Z informacji uzyskanych od Igi Kmiecik, rzecznika prasowego burmistrza wynika, że takich skarg skierowanych na postępowanie tego pracownika nie było. Jest on doświadczonym, zdyscyplinowanym i przestrzegającym zasad urzędnikiem samorządowym.

Interweniująca Czytelniczka podała dane obu urzędników. Zastrzegła też, by jej imię i nazwisko pozostawić do wiadomości Redakcji.

erka

Sadzonki wiele nie zdrożały

0

Na targach i bazarach handel kwitnie. To dobra pora by kupić trochę roślin do swojego ogródka.

Przy ul. Pruchnickiej stoją liczne stragany, a na nich zielono. Jest w czym przebierać. Podchodzę do jednego z nich. Pytam o ceny, jak mają się do roku poprzedniego i co na nie wpływa. – Ceny są podobne jak rok temu. Nasiona znacznie podrożały. Nie inaczej jest w wypadku środków ochrony roślin. Cen nie możemy zbytnio podnieść. Inaczej klienci nie będą kupować – mówi sprzedawczyni Ewa Kielar. Sprzedawcy muszą ciężko pracować już od stycznia by sadzonki wyrosły. Przechodzę między straganami. Patrzę również na ceny, a te bywają różne. Za sadzonkę pomidora trzeba zapłacić w granicach 2-3 zł, kapusty 30-50 gr, papryki czerwonej 1-2 zł, sałaty 30-40 gr. Klientów jest całkiem sporo. Dla tych którzy wolą unikać tłumów jest alternatywa. Wielu gospodarzy prowadzi sprzedaż bezpośrednio u siebie. Ich oferty można znaleźć np. w Internecie na wszelakiej maści portalach ogłoszeniowych czy facebook-u.

Chaos na Spytka i Sobieskiego

0

Ulice Spytka i Sobieskiego z powodu prac prowadzonych na jarosławskim Rynku stały się dwukierunkowe. – Problem w tym, że na obydwu panuje chaos – mówią nasi czytelnicy, zwracając uwagę między innymi na błędne oznakowanie, mogące doprowadzić do wypadków. Dzięki naszej interwencji ma się to zmienić.

Znak zakazu skrętu na Spytka zniknął dopiero po naszej interwencji.

– Ulica Spytka jest teraz dwukierunkowa, ale jadąc od centrum ulicą Lubelską zgodnie ze znakiem skręcić w nią nie można – informuje nas jeden z kierowców. Rzeczywiście przy Lubelskiej, na wysokości drukarni, mimo zmiany organizacji ruchu na Spytka cały czas stał znak zakazu skrętu w prawo. Można więc, czy nie można skręcić od tej strony zapytaliśmy retorycznie w Urzędzie Miasta, czyli zarządcy drogi. – Spytka jest teraz ulicą dwukierunkową, począwszy od zbiegu z ulicą Lubelską do Szkoły Podstawowej nr 6. To oznacza, że można nią jechać od Rynku w „dół” oraz wjechać w nią zarówno od strony ulicy Pełkińskiej jak i ulicy Lubelskiej – powiedzieli w Wydziale Rozwoju Miasta i Infrastruktury Technicznej jarosławskiego magistratu. Skoro więc można skręcić, to co tam robił wspomniany znak zakazu? Okazuje się, że to przeoczenie, ktoś po prostu o nim zapomniał, bo w wydziale zarządzającym drogami o nim nie wiedzieli. – Ten znak od razu ściągamy, nie powinno go tam być – usłyszeliśmy w Urzędzie i po kilkudziesięciu minutach zniknął. Inna kwestią również dotyczącą tej ulicy jest ustawianie się samochodów przy wylocie na Lubelską.

Na Sobieskiego drogę zawężają słupki i taśma.

– Może warto byłoby pomyśleć o oznakowaniu poziomym. Kierowcy jadą na pamięć jakby to była droga jednokierunkowa. Dodatkowo mimo znaku zakazu postoju wciąż tam parkują samochody – dodaje inny czytelnik. – Jak tylko pogoda się ustabilizuje i nie będzie opadów, takie oznakowanie zrobimy, natomiast jeśli chodzi o parkowanie samochodów, być może należy tam zwiększyć patrole Straży Miejskiej lub Policji – tłumaczą w magistracie. W przypadku ulicy Sobieskiego sprawa dotyczy słupków i taśmy rozciągniętej wzdłuż drogi, ograniczających jej przepustowość. W jakim celu je tam ustawiono skoro są znaki informujące o ruchu dwukierunkowym i znaki zakazu postoju? – Musimy się temu przyjrzeć i porozmawiać z wykonawcą remontu płyty Rynku, bo to on je tam ustawił. Trzeba będzie je usunąć – mówią w Urzędzie.

ts

 

Nie słabnie pomoc dla szpitali

0

Grono darczyńców wspierających lokalne szpitale powiększa się z dnia na dzień. Pomoc dla Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, jak i Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Przeworsku płynie zarówno ze strony samorządów, fundacji, stowarzyszeń przedsiębiorców, jak i zwykłych obywateli.

Rotary Club Jarosław przekazał sprzęt wspomagający oddychanie o wartości 20 tys. zł.

Już trzeci miesiąc szpitale w całej Polsce pracują w mocno zmienionych warunkach. Niestety w wielu placówkach cały czas odczuwalne są braki, które dotyczą nie tylko personelu, aparatury, sprzętu medycznego, ale i podstawowych środków ochronnych. Dlatego każdy przejaw pomocy ma tak wielkie znaczenie.

Od początku epidemii miejscowe szpitale wspomogło wielu darczyńców, których nie sposób wymienić. Dla przykładu w ciągu ostatnich dni do COM Jarosław trafiło m.in.: 10 sztuk masek ochronnych z zapasem filtrów od PPHU Patrex Poland, sprzęt wspomagający oddychanie – AIRVO2-SET o wartości 20 tys. zł od Rotary Club Jarosław, blisko 600 sztuk kombinezonów oraz fartuchów ochronnych od burmistrza Waldemara Palucha, przyłbice od Fundacji WOŚP, 120 sztuk maseczek ochronnych uszytych przez Siostry Benedyktynki z Jarosławia, dwie palety napojów witaminowych od Grupy Żywiec SA, a także kolejna przesyłka od Fundacji Siepomaga, w której znajdowały się różnego rodzaju maseczki, rękawiczki, ochraniacze na buty oraz przyłbice.

Nieoceniona pomoc płynie również do SP ZOZ w Przeworsku. Przeworski szpital wsparła w ostatnich dniach m.in. Fundacja Siepomaga ofiarowując: 1 000 sztuk maseczek, 800 sztuk rękawiczek, 400 czepków, 400 sztuk ochraniaczy na buty, 120 kombinezonów oraz 80 przyłbic. Castorama przekazała: 1 600 maseczek, 200 przyłbic oraz 10 płynów do dezynfekcji. Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Podkarpackiej przekazało: 300 sztuk maseczek, 25 przyłbic oraz środki pieniężne w kwocie 500 zł. Fundacja 4F Pomaga podarowała 15 000 maseczek medycznych oraz 150 sztuk gogli o wartości 56 tys. zł. Wsparcia finansowego na zakup sprzętu medycznego w wysokości 20 tys. zł udzieliła również gmina Jawornik Polski.

Wszystkim darczyńcom, którzy od początku epidemii wsparli jarosławski i przeworski szpital dziękuje zarówno Dyrekcja, jak i pracownicy szpitali.

EK