Strona główna Blog Strona 514

Chciał popełnić samobójstwo na stacji paliw

0

Policjanci oraz pracownicy stacji paliw uratowali życie 26-letniego mężczyzny, który próbował popełnić samobójstwo. Jarosławianin zabarykadował się w toalecie, a następnie zacisnął sobie kabel na szyi. Nieprzytomnego, ale oddychającego jeszcze mężczyznę odnaleźli wezwani na miejsce policjanci. Został on przewieziony do szpitala.

W czwartek, 14 maja przed godz. 5, dyżurny jarosławskiej komendy otrzymał zgłoszenie, od przerażonej pracownicy stacji paliw w Jarosławiu, z którego wynikało, że młody mężczyzna zamierza popełnić samobójstwo. Na miejsce zostali skierowani mundurowi z jarosławskiej jednostki. Kiedy przybyli, mężczyzna przebywał w toalecie. Drzwi były zamknięte. Panowała cisza. Z wewnątrz nie dochodziły żadne odgłosy.

Policjanci, przy użyciu zapasowych kluczy, otworzyli drzwi toalety. Wówczas spostrzegli mężczyznę, który miał na szyi zaciśnięty kabel.

– Funkcjonariusze zwolnili pętlę. Nieprzytomnego, ale oddychającego mężczyznę, położyli w pozycji bocznej bezpiecznej i monitorowali jego czynności życiowe, aż do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Tuż przed przybyciem karetki, mężczyzna odzyskał świadomość. 26-letni mieszkaniec Jarosławia został przewieziony do szpitala.

EK/KPP

Epidemia wrzuciła nas do Internetu

0

– Obserwujemy, że coraz młodsze dzieci poruszają się swobodnie w świecie technologii informacyjnej – mówią: Alicja Halejcio i Joanna Starzecka, pracownicy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jarosławiu, autorki programów popularyzujących zasady bezpiecznego poruszania się w świecie wirtualnym.

Od ponad dekady Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Jarosławiu, w ramach współpracy z placówkami oświatowymi, prowadzi warsztaty na temat zasad bezpiecznego korzystania z Internetu.

– Ich uczestnicy podkreślają korzyści płynące z Internetu oraz możliwości mediów społecznościowych. Młodzież zna i rozumie wymogi wzajemnie szanującej się komunikacji w sieci – zauważa Alicja Halejcio.

W czasie epidemii Internet umożliwia nam kontakty oraz realizację potrzeb edukacyjnych i zawodowych. Ta konieczność wymusza doskonalenie umiejętności posługiwania się zasobami technologii informacyjnej.

– Niejednokrotnie dzieci wspierają dorosłych w tym zakresie. To dobry czas do budowania wspólnych relacji – uczymy się od siebie nawzajem – mówi Joanna Starzecka.

 

Świat wirtualny zbliża i uczy

W obecnej sytuacji mobilizujemy nasze mechanizmy adaptacyjne do radzenia sobie z wymaganiami realności.

– Żyjemy w stresie. Pamiętajmy jednak, byśmy byli łagodni dla siebie i innych. Możemy odczuwać zaskakujące nas myśli i emocje. Mamy do tego prawo, po raz pierwszy przeżywamy tak wiele zmian i kryzysów jednocześnie. Staramy się dostosować do zaleceń autorytetów medycznych i epidemiologicznych. Wiemy co należy robić. To daje nam poczucie sprawczości i mniej lub bardziej bezpieczeństwa. Dzieci potrzebują naszego spokoju, rytuałów, wspólnego czasu, książki na dobranoc i chociażby gry w szachy. Bądźmy uważni, rozmawiajmy o tym co się dzieje wokół nas, ale ograniczmy im dopływ informacji medialnych. Nawet bardzo zła wiadomość przekazana dziecku przez rodzica, daje mu poczucie bezpieczeństwa. Dziecko nie powinno zostać samo z informacją – zwracają uwagę pracownicy poradni.

Halejcio i J. Starzecka podkreślają również, że należy uważać na to co czytamy w Internecie i do czego mają dostęp dzieci. Bowiem teoria zarażania emocjami w sieci ma już solidne podstawy naukowo- badawcze.

– Według niej, treści przekazywane przez media społecznościowe mają wpływ na nasze nastroje i zachowania. Ich wybór jest bardzo ważny. Dokonujmy zatem mądrych wyborów – mówią na zakończenie autorki.

EK/PPP w Jarosławiu

Motopompy strażackie

0

Motopompy, czyli sprzęt pożarniczy służący do pobierania wody ze źródła oraz przetłaczania jej pod odpowiednim ciśnieniem i dostatecznej ilości do miejsca pożaru. Stanowią podstawowy sprzęt gaśniczy straży zawodowych i ochotniczych. Jaka jest ich historia?

Działanie takiej pompy polega na wykorzystaniu siły odśrodkowej w ten sposób, że woda, która dostała się do korpusu pompy na tzw. „wirnik” jest wskutek jego szybkich obrotów wprawiana w ruch obrotowy, dzięki czemu uzyskuje odpowiednie ciśnienie. Wynalezienie silnika benzynowego pozwoliło na wykorzystanie go do napędu pompy, dzięki czemu w strażach pożarnych wprowadzano motopompy i autopompy. Według norm przedwojennych motopompy wyrabiane były w trzech wielkościach normalnych: „0”, „I”, i „II”, których wydajność była: 300 l/min., 400 l/min. i 600 l/min.

W Polsce produkcję motopomp zapoczątkowano w 1927 r., a pierwszymi ich producentami były firmy: Fabryka Sikawek Motorowych „Autoremont” – Warszawa, Fabryka Narzędzi Pożarniczych „Strażak” – Warszawa, Składnica Straży Pożarnych SA – Warszawa, Unia Strażacka – Lwów. Do 1930 r. krajowa produkcja motopomp była niewielka, stąd w celu wyposażenia straży pożarnych sprowadzano motopompy z zagranicy. W Polsce było ich 397, w większości produkcji zagranicznej.

Krajowa produkcja motopomp prowadzona była do sierpnia 1939 r., co związane było z wybuchem wojny. Większość zakładów, które produkowały motopompy uległa zniszczeniu lub zaprzestała produkcji. Ocalała fabryka „Ochsner I syn” w Bielsku, przed wojną produkująca motopompy „Silesia”, po wojnie została upaństwowiona i przemianowana na „Wytwórnię Sprzętu Mechanicznego Nr 1” w Bielsku. W 1947 r. uruchomiono produkcję pierwszej motopompy, której producentem silnika i pompy była sama fabryka pod kierownictwem inż. Fryderyka Blümkego, znanego konstruktora motopomp „Leopolia”.

Motopompy znajdujące się w zbiorach Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku w większości pochodzą z Bielska z lat 50. i 60. XX w. Najstarsza jest produkcji niemieckiej – W. Dittmann z 1943 r.

Wojciech Kruk

Dział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku

 

Motopompa pożarnicza M-200, wydajność 200l/min., ciężar 96 kg, Wytwórnia Sprzętu Mechanicznego Zakład Nr 1, 1956 r., zbiory muzeum pożarnictwa w Przeworsku

Byk wpadł do studni. Pomogli strażacy

0

Ponad dwie godziny strażacy pracowali nad uwolnieniem byka, który wpadł do starej, nieczynnej studni. Zwierze całe i zdrowe wróciło do właściciela.

– Zdarzenie miało miejsce w niedzielę, 17 maja w Charytanach, tuż przed godziną 13 – potwierdza mł. bryg. Waldemar Czernysz, rzecznik prasowy KP PSP w Jarosławiu.

Strażacy otrzymali wówczas zgłoszenie, z którego wynikało, że do studni wpadło zwierzę, najprawdopodobniej krowa. Na pomoc uwięzionemu zwierzęciu ruszyły dwa zastępy strażaków. Po przybyciu na miejsce pierwszych ratowników okazało się, że w miejscu, w którym istniała niegdyś studnia, zaklinował się byk. Zwierzę najprawdopodobniej odłączyło się od stada i przechodząc po leżących tam deskach zapadło się. Jego tylne nogi znajdowały się na głębokości dwóch metrów.

Po rozpoznaniu sytuacji strażacy przystąpili do działań ratowniczych. Odkopano dwa kręgi z ziemi. Z odsieczą przybył ciągnik z pobliskiego gospodarstwa, który za pomocą pasów wydobył zwierzę na powierzchnię.

Po zbadaniu przez służby weterynaryjne oswobodzone zwierzę całe i zdrowe wróciło do właściciela.

Akcja ratownicza trwała dwie godziny. Nie była skomplikowana, ale wymagała przemyślanych działań. Brali w niej udział strażacy z Laszek i Miękisza Starego. Łącznie 12 osób. Na miejscu obecna była również policja i służby weterynaryjne.

EK, fot. OSP Miękisz Stary

Można bez myślenia

0

Karmią nas epidemią tak solidnie, że zaczyna się przejadać. Zakażenia, zgony i ozdrowieńcy. Albo odwrotnie. Czyżby chodziło o to, że mamy się bać czegoś, co jest poza naszym zasięgiem. Czy może chodzi o to, by zajmować się wirusem i nie pchać się w inne tematy. Jakby nie było, przesada szkodzi. Tym bardziej że w kwietniu tego roku zmarło znacznie mniej ludzi niż w ciągu ostatnich pięciu lat. Mimo pandemii.

Coś w tym jest. – Nie chodzą do lekarzy, więc nie ma ich kto wykończyć – podsumował znajomy. Wątpię by takie tłumaczenie, było trafne. Bardziej prawdopodobne jest, że razem z zagrożeniem zmieniliśmy sposób życia i poszliśmy w zdrowszą stronę. Tak sami z siebie.

U nas jest tak, że jak pojawia się nieprzewidziana sytuacja, to są afery. Jak wszystko biegnie normalnie, to też są. Mamy więc aferę maseczkową. Minister zlecił bratu i wydano miliony bez atestu. Inny ważny minister nakazał wydrukować karty do głosowania przed czasem. Poszły grube miliony. Karty pójdą do spalenia, bo makulatury nie chcą kupować. Karty papierowe. Pieniądz też. Ważni zrobili, co im nakazano. Zwykli ludzie ponieśli stratę. Wcześniej było podobnie i też palono to, co akurat było, nie pomyśli. – Był czas przywyknąć – to już w „Samych Swoich” wiedzieli. Do „Trójki” też wielu przywykło, a teraz ci, co ją tworzyli, odchodzą bo jest demokracja i mówić można wszystko byle tylko było po myśli. Kazik zawsze był niepokorny. Zaśpiewał o bólu i wolność słowa się oburzyła, doprowadzając do tego, że w „Trójce” została już tylko administracja. Ludzie odeszli. Starsza pani, która od popkultury trzymała się raczej z daleka, zachęcona medialną aferą wysłuchała Kazika. Nie tylko w tym jednym utworze, ale w kilku i przyznała, że fajne. Zapromowali go zamiast wyciszyć. Mieli zrobić z „Trójki” szeroko słuchaną stację. Wyrzucili na margines. Wszystko na odwrót.

Prymas Polski abp Polak kolejny raz pokazał, że potrafi godnie reprezentować Kościół i stać po stronie wiary. Odniósł się do „Zabawy w chowanego” tak jak na chrześcijanina przystało i zaapelował by nie kierować się fałszywą logiką troski o Kościół, skutkującą ukrywaniem sprawców przestępstw seksualnych. Szkoda, że takich duchownych ze świecą trzeba szukać. Na szczęście o. Rydzyk patrzy realnie i uspokaja, stwierdzając, że pewną higienę należy zachować, ale ważniejsze jest zdrowie ducha. – Mamy życie wieczne – przypomina i ma rację. Tylko nikt nie wyjaśnia, dlaczego tak trzymamy się doczesności, zamiast iść za jego głosem. On sam też korzysta ile wlezie z dobrodziejstw ziemskiej wędrówki zamiast, jak przystało na osobę zakonną w stronę życia wiecznego dążyć.

Mimo wszystko jest nieźle, a jeśli jeszcze nie jest, to kiedyś może być. Zimnych ogrodników mamy już za sobą. Zimną Zośkę też. Wszystko się zmienia, a oni pojawiają się corocznie. Jest więc nadzieja, że ten świat doszczętnie nie zwariował i kieruje się jakimiś zasadami. Trzymajmy się ich, bo w naszym otoczeniu mamy wielu stojących w rozkroku. Niosących Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Niewygodne to, chociaż zyskowne. Problem w tym, że w takim balansowaniu zatracają siebie, stając się łatwą do kształtowania masą.

Roman Kijanka

Zauważona przez włoski dom mody

0

Pochodząca z Jarosławia młoda adeptka sztuki fotografii konsekwentnie realizuje swoje plany i marzenia. Ma zaledwie 24 lata, a studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. L.Schillera w Łodzi łączy z nauką w czeskim Instytucie Twórczej Fotografii w Opavie. To jednak nie wszystko.

Karolina Wojtas, bo o niej mowa, współpracowała niedawno z włoskim domem mody Marni, który zlecił jej tworzenie kampanii reklamowej nowego modelu torebek, Trunk Reverse. To ogromny sukces dla młodej i – jeszcze – szerzej nieznanej fotografki, tym bardziej, że Marni dało jej dość dużą swobodę podczas pracy.

Punktem wyjścia do zdjęć miał być „odwrócony świat”, sytuacje pokazane w ironiczny, zabawny i pozbawiony sensu sposób. Na planie zdjęciowym nie było żadnego przedstawiciela Marni, mogłam sama decydować o tak ważnych elementach, jak lokalizacja, stylizacje, czy scenografia. Zdjęcia robiliśmy w hotelu widmo po remoncie, który widywałam po drodze do szkoły w Czechach. W swoim pomyśle sportretowałam gości hotelowych i pracowników. Były więc ekscentryczne postaci z szalonymi fryzurami, elementy akrobatyki, taniec na rurze i inne smaczki – opowiada o pracy nad kampanią młoda fotografka.

Przełamywanie schematów, ciągłe eksperymentowanie i bawienie się, tym co robi sprawiają, że zdjęcia Karoliny przyciągają uwagę. Jak sama mówi, inspiracją może być wszystko – wspomnienia z dzieciństwa, bieżące wydarzenia, a nawet pozornie nieistotne rzeczy, takie jak np. bałagan w ogrodzie. Stara się nie odrzucać żadnych, nawet najbardziej absurdalnych pomysłów. Również na wernisażach jej wystaw wiele się dzieje – mogą pojawić się balony, brokat, a zebrani goście nigdy nie mogą być pewni, czy i kiedy zostaną nimi obsypani.

 

Obiecujący fotograf

Karolina jest dwukrotną laureatką stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Swoje prace pokazywała już m. in. na wystawach w Wiedniu, Bratysławie, Pekinie, Kopenhadze, czy Amsterdamie gdzie wygrała konkurs ING Unseen Talent Award 2019. Prestiżowy miesięcznik „British Journal of Photography” umieścił ją na liście najbardziej obiecujących młodych fotografów. W ubiegłym roku, w pobliskich Pełkiniach, w pustym domu po prababci, otworzyła swoją własną galerię fotografii. I miała kolejne plany.

– Ten rok zapowiadał się bardo ciekawie. Miałam zaplanowanych kilka wystaw, np. w Musée de l’Elysée w Szwajcarii, czy Arles na tamtejszym Festiwalu fotografii, jak i w Polsce, choćby w Krakowie na Miesiącu fotografii. Były kolejne zlecenia, lecz to wszystko na razie zawiesiło się przez epidemię. Mimo to, na niektóre rzeczy już i tak znalazłam sposoby, np. zdalna sesja, którą wykonałam dla znanego rapera, Tymka – opowiada Karolina.

 

Epidemia jej nie zatrzymuje

Przez kwarantannę, jak sama mówi, straciła nieco poczucie czasu. To dla niej okres, kiedy kończy pisać prace dyplomowe na studiach, bo w Łodzi jest na piątym roku, a w Opavie na trzecim. Zdjęcia miała gotowe już wcześniej. Do pozowania do prac na studia często zaprasza rodzinę i przyjaciół, jak twierdzi, taka współpraca pogłębia ich relacje. Oprócz tego, pomaga teraz młodszemu bratu podczas lekcji on-line. Choć jest między nimi duża różnica wieku, dziś mają ze sobą bardzo dobry kontakt, a 11-letni Jakub często jest bohaterem jej prac. Pod koniec lutego w warszawskiej Galerii Naga można było nawet obejrzeć wystawę Karoliny pt. „Gatunek: brat. Jak unicestwić?”.

Oprócz tego ciągle znajduję sobie zajęcia, np. zrobiłam tymczasową wystawę w gigantycznej butelce na swoim podwórku. Postanowiłam też reaktywować galerię, którą wspólnie z przyjaciółmi prowadziliśmy ok. cztery lata temu w akademiku szkoły filmowej. Wszystko wtedy działo się spontanicznie. Teraz, z uwagi na sytuację, przenieśliśmy się na instagram. Zapraszamy różnych artystów na jednodniowe rezydencje z wystawą, chcemy żeby pokazali nam, co robią i żeby był to bardzo różnorodny profil. Zapraszam i polecam do śledzenia: @palarniasztuki – zachęca na zakończenie artystka.

Zdjęcia Karoliny można obejrzeć też na jej stronie internetowej https://karolinawojtas.com/work oraz na instagramie.

DP

Karolina Wojtas. /fot. Agnieszka Sejud

 

 

Pamiętajmy o kapliczkach

0

Gminny Ośrodek Kultury w Przeworsku zaprasza do wzięcia udziału w konkursie plastycznym pt. „Szlakiem znaków wiary i pamięci – kapliczki, krzyże i figury świętych w Gminie Przeworsk”.

Konkurs polega na wykonaniu dowolną techniką pracy plastycznej wraz z krótkim opisem i historią miejsca kultu znajdującego się na terenie Gminy Przeworsk. Każda kapliczka, figura świętego, czy też krzyż ma własną historię i swego fundatora. Organizatorzy zachęcają do podzielenia się ich pięknem i historią. W konkursie mogą wziąć udział całe rodziny – konkurs podzielono na 5 kategorii wiekowych. Dla uczestników, którzy zajmą I, II i III miejsce w każdej z kategorii, przewidziano nagrody, a dla pozostałych – drobne upominki. Wybrane prace zostaną również umieszczone w publikacji przygotowanej przez Gminny Ośrodek Kultury w Przeworsku. Zgłoszenia można przesyłać do 15 lipca 2020 r. Więcej szczegółów w regulaminie na stronie www.gok.przeworsk.pl.

Opr. DP

 

 

Ukraińcy wracają do pracy w Polsce

0

Nawet 850 ciężarówek i 12 tysięcy podróżnych dziennie odprawiają funkcjonariusze Straży Granicznej na przejściu w Korczowej. Pomimo epidemii nie brakuje przemytów, ani prób przekroczenia granicy na fałszywych dokumentach.

Od 15 marca przejście graniczne w Korczowej było jedynym czynnym przejściem na Podkarpaciu, gdzie prowadzona jest kontrola ruchu osobowego i towarowego. Rekord padł 15 marca, kiedy strażnicy odprawili na wyjazd z Polski ponad 12 tys. osób.

– Aktualnie coraz większa liczba obywateli Ukrainy powraca do Polski, gdzie po obowiązkowej kwarantannie zamierza na nowo podjąć pracę. Utrzymuje się zwiększony ruch towarowy, odprawianych jest tutaj nawet 850 ciężarówek dziennie – mówi mjr SG Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy BiOSG.

Zadaniem strażników granicznych z Korczowej jest aktualnie oprócz kontroli, rejestracja osób objętych obowiązkową kwarantanną oraz współpraca ze służbami sanitarnymi i strażą pożarną zaangażowaną na granicy w walce z epidemią.

Od połowy marca mundurowi z SG ujawnili już kilkanaście fałszywych dokumentów. Głównie były to prawa jazdy wykorzystywane przez obywateli Ukrainy. Niektórzy z nich zamierzali pracować w Polsce jako zawodowi kierowcy. Funkcjonariusze SG ujawnili również m.in. 3 fałszywe dowody rejestracyjne oraz 2 zaświadczenia ADR uprawniające do przewozu materiałów niebezpiecznych. Zawsze w takich przypadkach wszczynane są postępowania karne, a osoby posługujące się fałszywkami najczęściej kierowane są z powrotem na Ukrainę.

EK/BiOSG

Kolejne etapy „odmrażania”

0

Po dwóch miesiącach przerwy fryzjerzy, kosmetyczki i pracownicy gastronomii mogli w końcu wrócić do swoich obowiązków. Niestety zarówno pracownicy, jak i klienci będą musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W trosce o zdrowie obu stron konieczne było wprowadzenie nowych zasad bezpieczeństwa i reżimu sanitarnego.

Jedną z grup zawodowych, za którą tęsknili klienci są fryzjerzy. Od 18 maja mogą oni w końcu legalnie świadczyć swoje usługi. Wraz z nastaniem epidemii wiele wizyt zostało odwołanych, dlatego po ogłoszeniu zniesienia obostrzeń rozdzwoniły się telefony. Klienci dopytywali o możliwość wizyty, a fryzjerzy informowali o wznowieniu działalności. Nie wszyscy jednak zdecydowali się otworzyć swoje salony już 18 maja. Niektórzy deklarowali, że otworzą je z kilkudniowym opóźnieniem. Niekiedy miało to związek z niespełnieniem na czas wszystkich wymogów sanitarnych.

Ci, którzy zdecydowali się otworzyć swoje salony już w poniedziałek, zapewniali, że są zabezpieczeni i przygotowani na pracę w nietypowych warunkach.

– Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że w salonie przyjmuje sama. Nie muszę więc uważać na to by zachowywać odpowiednią odległość. Nie każdy ma jednak taki komfort – zauważa jedna z jarosławskich fryzjerek. – Zamknięcie salonów spowodowało, że wiele osób spróbowało swoich sił w domu. Niektóre kobiety samodzielnie zaczęły farbować włosy, a mężczyźni zakupili maszynki, którymi zapewne dalej będą się strzyc. Nie ma wesel, więc nie wykonuje się też upięć. Na razie klienci są, ale jak będzie za dwa miesiące nie wiadomo – mówi Bożena, fryzjerka z kilkunastoletnim stażem. Zaznacza, że czas pracy uległ wydłużeniu.

– Wcześniej wykonując koloryzację mogłam przyjąć jeszcze osobę na drobne strzyżenie. Teraz przepisy na to nie pozwalają – mówi.

Według nowych zasad fryzjerzy są zobowiązani m.in. do noszenia rękawiczek, maseczek, czy nawet przyłbic ochronnych, stosowania odzieży ochronnej lub dedykowanej odzieży roboczej, oczyszczania każdej dotykanej powierzchni kilka razy w ciągu dnia pracy oraz zabezpieczania i dezynfekcji urządzeń i mebli po każdym kliencie. Mimo to, po tak długiej przerwie cieszą się z powrotu do pracy. Nie brak im chęci i entuzjazmu.

Przypomnimy, że klienci powinni umawiać wizyty przez telefon lub Internet, zachować bezpieczną odległość (2 metry mijając się z innymi osobami w salonie), nosić jednorazowe maseczki i rękawiczki (które można zdjąć jedynie na czas usługi), a także w miarę możliwości dokonywać płatności w sposób bezgotówkowy.

Pamiętajmy, że z funkcjonowania zostały wyłączone też poczekalnie. O używaniu telefonu komórkowego podczas wizyty, czy ploteczkach przy kawie lub herbacie również musimy na razie zapomnieć.

 

Restauracje, bary, kawiarnie

Od 18 maja usługi gastronomiczne mogą być świadczone zarówno na miejscu, jak i na wynos. Właściciel restauracji powinien stworzyć takie warunki pracy, aby gwarantowały zachowanie bezpiecznych odległości między pracownikami. Ponadto właściciele lokali muszą zadbać o zachowanie bezpiecznych odległości i środków higieny dla gości oraz regularnie dezynfekować powierzchnie w restauracjach i kawiarniach z miejscami do siedzenia. Osoby stojące w kolejce powinny zachować 2-metrowy dystans. Wymagana jest również dezynfekcja rąk przy wejściu na teren lokalu.

– Dozowniki z płynem do dezynfekcji powinny się znajdować w obszarze sali jadalnej (przy punktach składania zamówień/ kasowych) oraz przy wyjściu z toalet – czytamy w wytycznych.

Do właścicieli lokali gastronomicznych należy też ustalenie i kontrola maksymalnej liczby gości, która w danym momencie w nim przebywa.

 

Co jeszcze się zmieni?

Edukacja

Od 18 maja możliwe jest również prowadzenie zajęć praktycznych w szkołach policealnych,

rewalidacyjno-wychowawczych oraz wczesnych wspomagania rozwoju i specjalistycznej rewalidacji. Otwarte zostały placówki i instytucje z bazą noclegową i działalnością opiekuńczo-edukacyjną (schroniska młodzieżowe, ośrodki sportowe czy świetlice środowiskowe).

Od 25 maja rząd umożliwia prowadzenie zajęć opiekuńczo-wychowawczych w klasach 1-3 szkoły podstawowej oraz konsultacji z nauczycielami w szkołach dla maturzystów i uczniów 8 klas (przede wszystkim z przedmiotów zdawanych na egzaminach). Konsultacje będą mogły odbywać się indywidualnie lub w małych grupach. Przedłużony zostanie zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8.

Od 1 czerwca możliwe będzie prowadzenie konsultacji w szkołach z nauczycielami dla pozostałych uczniów ze wszystkich przedmiotów.

Od 17 maja dzieci poniżej 13. roku życia mogą wychodzić z domu bez opieki dorosłego opiekuna.

Od 25 maja przywrócona będzie możliwość prowadzenia zajęć na uczelniach wyższych. Będzie możliwość prowadzenia zajęć dydaktycznych (dla studentów ostatnich lat studiów) i zajęć, które nie mogą być realizowane zdalnie. Powrót do zajęć dotyczy również kształcenia doktorantów i zajęć organizowanych np. w laboratoriach i centrum symulacji medycznej.

 

Transport publiczny

Od poniedziałku 18 maja zmienił się także limit pasażerów w środkach transportu publicznego. Zarządzający transportem publicznym mogli samodzielnie podjąć decyzję, czy skorzystać z tej opcji, czy nie. MZK Sp. z o.o. poinformował w ubiegłym tygodniu, że od 18 maja zostaje przywrócony rozkład jazdy autobusów na wszystkich liniach, który obowiązywał przed wprowadzeniem ograniczeń. Wiele kursów już początkiem maja wznowił również jarosławski PKS (szczegóły na stronie internetowej: www.pks-jaroslaw.pl).

 

Większy limit dla wiernych w kościołach

Od niedzieli, 17 maja został zwiększony limit osób, które mogą uczestniczyć w praktykach religijnych w świątyniach. Od minionej niedzieli podczas mszy lub innego obrzędu na 1 uczestnika musi przypadać 10 m2. Dotychczas na 1 osobę przypadało 15 m2.

EK

Sto milionów

0

Sam już nie wiem co myśleć o pandemii. Na początku była panika, potem wątpliwości. Teraz zniecierpliwienie, ale strach wciąż siedzi w tyle głowy. Jest też niezłe zamieszanie; z początku maseczki były niepotrzebne, bo nic nie dawały, potem się okazało, że jednak przymusowo trzeba je nosić, mało tego, będzie to trwało dopóki nie wynajdzie się szczepionka. Ostatnio pojawiają się pogłoski, że w ciągu najbliższych tygodni ten nakaz zostanie złagodzony i w niektórych miejscach, będzie można swobodnie chodzić bez „kagańca”. Trzeba jednak przyznać, że sytuacja na świecie rozchwiała się i jest dość nieprzewidywalna i władza też musi się uczyć na bieżąco jak reagować. Koniec końców, dzięki lepszym lub gorszym działaniom obecnych władz nasz kraj nie ucierpiał tak bardzo. Owszem, straty ekonomiczne są ogromne, ale… gdy wybucha wojna, to każdy walczy o życie a nie o pracę, a światowa pandemia wstrząsnęła nie tylko Polską, ale całym światem w podobny sposób.

Fryzjerzy i salony kosmetyczne przygotowują się do wielkiego otwarcia; ich obroty pewnie będą zdecydowanie wyższe niż rok temu w tym okresie. Pozostało nam tylko czekać, aż w wiadomościach ogłoszą to jako kolejny sukces naszych elit politycznych. A państwo już wróciło do normalności zupełnie. Pieniądze na dzieci już są zagospodarowane, teraz przyszedł czas na następne priorytety: wakacje. A więc tysiąc dla każdego (oczywiście każdego, kto będzie uprawniony), żeby mógł odpocząć od ciężkiej pracy. Pomoc finansowa państwa nieraz ma sens – często dzięki dodatkowym funduszom i dotacjom firmy mogą funkcjonować i się rozwijać, więc można potraktować to jako inwestycję w gospodarkę. Jednak gdzie jest granica opiekuńczości i nadopiekuńczości? Po dotowaniu wakacji pozostało jeszcze dawać po kilka tysięcy dla tych, którzy kupują samochody i po kilkanaście tysięcy dla nabywających domy. Czemu Wałęsa nie dał rady nasi politycy podołają. Jak nic, niedługo zbierze się tego sto milionów na każdego. Pomoc jest ważna, a w naszym raczej biednym społeczeństwie każdy grosz ma znaczenie. Tylko czy przypadkiem te pieniądze nie były już w naszych rękach, zanim oddaliśmy je w formie podatku?

Sebastian Niemkiewicz