Strona główna Blog Strona 465

Na orbitę go

0

W Trójce się przelało. W publicznym radiu utrzymywanym za nasze podatki w końcu zrobiła się właściwa atmosfera i ludzie tworzący kultową rozgłośnię odeszli. Niepokorne radio dogorywa, za to zapewniają nas, iż w państwowych stadninach konie pasą się na świeżej trawie, więc po co szukać dziury. Zresztą każdy szef państwowego biznesu może się potknąć, bo koniowi też się to przydarza, chociaż ma cztery nogi.

Trójka powstała w czasach komunistycznej propagandy za panowania towarzysza Władysława Gomułki. Gierkowska cenzura też przymykała na nią oko. Mann dokuczał już socjalistycznej wierchuszce. Kazik żadnej władzy nie popuszczał żądając 100 mln od Wałęsy i apelując do pana Waldka z PSL by się nie bał. Jeden odszedł. Drugiego chcieli uciszyć, a zrobili mu potężną reklamę. Przy okazji dopilnowali, by atmosfera zrobiła się właściwa, czyli zniszczyli radio. Szef od mediów narodowych tłumaczy, że o propagandzie nie ma mowy, bo ona była kiedyś, a teraz jest to odpowiednia narracja. Wyszło z tego, że komuna dała żyć, a narracja nie.

Prezydent Duda zaśpiewał i niektórzy to krytykują. Uważam, że każdy ma prawo do artystycznej wypowiedzi. Można ją przyjąć albo nie, ale krytykować nie należy. Szanujmy zdanie innych i miejmy swoje. Akcja #Hot16challenge dotarła też do nas. Nawet Burmistrz Jarosławia zaśpiewał. Podkręcił tekst wizerunkowo i poszło. Rap nawiązuje do Jarosławia, a wykonawca przekonuje, że dobrze się budzić w tym mieście. Dodałbym -” Dobrze się tu budzi, choć zasypia w Koniaczowe”. Pozostaje nadzieja, że treść zmieni się w czyn i miasto w końcu się obudzi.

W internetach jest wszystko. Starosta jarosławski pokazał się w towarzystwie pszczół z okazji święta tych pracowitych owadów i dowiedzieliśmy się, że jest pszczelarzem. Właściciele pasiek to z reguły poukładani i szanujący naturę ludzie. Miejmy nadzieję, że starosta też taki jest.

Epidemia się rozmywa. Jedni noszą maseczki. Inni nie. Nie wolno robić tego, co wydaje się, że niesie minimalne ryzyko zakażenia, ale za to wolno to, co jest ryzykowne. Od dawna ustalają termin wyborów i ciągle są na początku uzgodnień. Kampanii wyborczej nie ma, ale w sumie jest. Jedyną niemal pewną informacją jest kryzys gospodarczy, który już przychodzi, chociaż niektórzy zapewniają, że jeszcze nie doszedł. Niezbyt to pocieszające, ale za wszystko odpowiada koronawirus. Drogi nie naprawiają, bo asfalt przechodzi kwarantannę. Urząd zamknięty, bo wszyscy na zdalnym. Lekarz przyjmuje tylko telefonicznie, bo cierpiący może być nosicielem. Będzie problem, gdy epidemia ustąpi. Wtedy problemy zostaną, a nie będzie już odpowiedzialnego.

Wracając do awantury wokół Trójki można wysnuć różne wnioski. Sytuacja pokazuje, że coś narasta i może być groźnie. Podobnie jak z lawiną. Niebezpieczna, bo nieprzewidywalna. Na szczęście minister Błaszczak powołał pełnomocnika ds. przestrzeni kosmicznej. Będzie on pilnował obiektów na orbicie. Pod warunkiem, że któryś na nią wejdzie. Możliwe, że przypilnuje też sprzedaż działek na Marsie, by byle kto nie stał się zaziemskim posiadaczem. Taki pełnomocnik to też zawór bezpieczeństwa. Jak trafi się ktoś nie po myśli, to go wy…ą w kosmos.

Roman Kijanka

 

 

Maj Maryi poświęcony

0

Dobiega końca miesiąc maj, który dla wielu oznacza uczestnictwo w nabożeństwach majowych. W niektórych miejscach śpiewa się je przy kapliczkach i przydrożnych krzyżach…

 

Codzienny majowy śpiew wiernych Litanii Loretańskiej przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, zapoczątkowany został staraniem zakonu papieskiego – jezuitów, w Rzymie w XVIII wieku. Z czasem zwyczaj śpiewu Litanii rozprzestrzenił się na całą chrześcijańską Europę. W 1815 nabożeństwo ku czci Maryi ze śpiewem Litanii zostało oficjalnie zatwierdzone przez papieża Piusa VII. Natomiast pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe na obszarze znajdującej się pod zaborami Polski, zostały wprowadzone w 1827 r. przez jezuitów dla uczniów gimnazjum jezuickiego w Tarnopolu. W 2. połowie XIX w. majówki odprawiane już były w wielu miastach i na wsiach, gdzie popularyzowaniem nabożeństwa, wspólnych śpiewów do Matki Boskiej, bez udziału księdza, zajmowały się kobiety – dziedziczki, praktykując śpiewy w kaplicach przypałacowych, kaplicach dworskich i przy figurach, krzyżach, kapliczkach, odpowiednio przybranych kwiatami i wstążkami, przy zapalonych świecach, w ogrodach otaczających wiejskie rezydencje.

Maj w kalendarzu rolniczym, stanowił czas rośnięcia, rozwijania się roślin, deszcz majowy zapowiadał zawsze urodzaj. Jest to czas wolniejszy, nie cechujący się wytężoną pracą aż do zachodu słońca, na jaką przychodził czas w czerwcu, lipcu i sierpniu, czy w miesiącach jesiennych. Po skończonej pracy, wiosenne majowe wieczory spędzano przy figurach Maryi i przy krzyżach, odprawiając nabożeństwo majowe. Zaś po zakończeniu majowego, trwało spotkanie zebranej młodzieży, już nie pod figurką, ale w dogodnym miejscu we wsi, nierzadko z towarzyszeniem skrzypiec czy akordeonu, harmonijki, śpiewano wówczas pieśni świeckie: ballady, rekruckie, żartobliwe, a piękne chóralne głosy niosły się po całej wsi.

Arch. Muzeum w Przeworsku

 

Na fot. figura Matki Bożej Niepokalanej stojąca w parku dworskim w Mikulicach. „Nie udało się ustalić czasu ustawienia figury. Według podania jej ufundowanie związane było z ukazaniem się figury na nieistniejącym obecnie kopcu, który miał się znajdować w pobliżu obecnego przystanku PKS Mikulice. Pierwotnie była to figura kamienna, wykonana z piaskowca. W 2005 r. społeczność wsi uznała, że figura jest zniszczona i została zmieniona. Poświęcenia dokonał ks. Wojciech Frankiewicz. Obecnie jest miejscem modlitw w maju – majówek.” Janusz Słyś, Kapliczki, krzyże i figury wtopione w krajobraz wsi Gać, Gać 2014.

Kajakiem i rowerem po gminie

0

Gmina Tryńcza zaprasza do korzystania z oferty rekreacyjnej i spędzania aktywnie czasu na łonie natury.

 

Dla chętnych dostępne są kajaki wraz z osprzętem, którymi można spłynąć wzdłuż rzeki Wisłok na trasie Gniewczyna Łańcucka-Tryńcza o długości ok. 8 km. Na trasie spływu znajdują się m.in.: przystanie rekreacyjne, zabytkowy most kolejowy i zabytkowa strażnica kolejowa. Rezerwacji sprzętu należy dokonać z co najmniej 2-dniowym wyprzedzeniem pod nr tel. 16 642-12-21, wew. 22 lub 44 w godz. 7.30-15.30. Sprzęt wypożyczany jest bezpłatnie. Wypożyczający ponosi opłatę wyłącznie za transport i załadunek kajaków, zgodnie z obowiązującym cennikiem. Opłaty za transport, zgodnie z cennikiem, należy dokonać przelewem na konto Trynieckiego Centrum Kultury w Tryńczy przed rozpoczęciem spływu.

Ci, którzy wolą rowerowe przejażdżki, mogą skorzystać z proponowanych tras rowerowych i rowerów, które można wypożyczyć. Na terenie Tryńczy i okolicznych gmin wyznaczono trzy trasy o długościach: 18 km, 36,1 km oraz 52,7 km z uwzględnieniem ważniejszych atrakcji turystycznych.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie: www.tryncza.eu

DP/UG Tryńcza

Rosną w Polsce domy z czerwoniutkiej cegły…

0

…domy wznosi piekarz, bo w tej pracy biegły – śpiewał Kazik w Kołysance Stalinowskiej o tym, jak obsadzane były stanowiska za czasów PRL. Im ktoś był mniej wykształcony i ogarnięty, tym większe miał kwalifikacje na stanowisko bo władza łatwo takim kimś sterowała. Dziś piosenka przeżywa renesans w kontekście wydarzeń w Programie Trzecim Polskiego Radia, bo takim piekarzem okazał się dyrektor radia. Jego zbyt nadgorliwa poprawność polityczna narobiła dużego szumu i chyba tylko sam Kazik zyskał na tej medialnej burzy. Politycy z obydwóch stron oburzają się na sytuację z Trójką. Opozycja dwoi się i troi, a sympatyzujący z nią media i artyści robią co mogą by rozdmuchać burzę do maksymalnych rozmiarów. A Staszewski? Jak sam przyznał, nie czuje się zagrożony, nie potrzebuje wsparcia i śmieje się z całej sytuacji. Więc może i my nie powinniśmy tak tego przeżywać, ale zająć się sobą? Jest i dobra strona zamieszania – Kazik znów jest bardzo popularny. I słusznie, bo to artysta stały i jednolity w swej twórczości, co się zdarza rzadko. Inni wykonawcy żonglują swoimi wizerunkami i muzyką, by przyciągnąć jak najwięcej słuchaczy, a lider Kultu idzie wciąż „prosto”.

Oprócz wyżej wspomnianej burzy, w mediach można zaobserwować ciekawą inicjatywę Hot16Challenge2, która polega na zaprezentowaniu 16 wersów i finansowym wsparciu personel medyczny. Zaczęło się wśród raperów, a przeszło wszelkie bariery i dotarło aż do polityki. I właśnie politycy skupili na sobie największą uwagę w tym wyzwaniu. Wykonanie prezydenta Andrzeja Dudy spotkało się z falą krytyki, a wręcz śmiechu. Nie wiem kiedy ten świat się tak zmienił, że pomaganie innym stało się powodem do drwin. Myślę, że to chwalebne, że ktoś kto jest na stanowisku ma do siebie dystans i próbuje odnaleźć się w innej roli. Przyłączył się do akcji też burmistrz Waldemar Paluch i sądzę, że nawet jak ktoś się nie zgadza z tym jak pracuje, to nie musi od razu krytykować jego wykonania lub osoby. Zbyt dużo w nas nienawiści. Dostaję od czasu do czasu wiadomości mailowe (przez pomyłkę) od pewnej amerykańskiej polityk z partii demokratycznej i uderzyło mnie w jej ostatniej wiadomości zdanie, w którym pisze, że jest pod wielkim wrażeniem pracy zarówno Demokratów jak i Republikanów w walce z pandemią. W Polsce takie coś jest nie do pomyślenia, a szkoda…

Sebastian Niemkiewicz

Dworzec w Radymnie przechodzi modernizację

0

Trwają prace przy modernizacji dworca PKP w Radymnie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem inwestycja za 5,5 mln złotych zostanie ukończona w pierwszym kwartale przyszłego roku.

 

Budynek dworca PKP w Radymnie powstał w 1898 roku. Znajduje się w gminnej ewidencji zabytków. Obecnie trwa jego gruntowna przebudowa. Prace prowadzone są pod okiem konserwatora zabytków.

– Budynek zostanie wyposażony w nowoczesne systemy bezpieczeństwa oraz systemy teletechniczne. Wnętrze budynku zyska nowy układ funkcjonalno-użytkowy – mówi Aleksandra Rudzińska-Rdzanek, rzecznik prasowy Polskich Kolei Państwowych S.A.

– Obecnie trwają prace budowlane zgodnie z przyjętym harmonogramem. Termin zakończenia inwestycji to pierwszy kwartał 2021 roku – wyjaśnia A. Rudzińska-Rdzanek.

Z uwagi na historyczny charakter obiektu struktura zewnętrzna budynku zostanie zachowana. Dzięki prowadzonym pracom budynek odzyska dawną świetlność. Elewacja zostanie wyczyszczona. Wymieniony zostanie dach, okna i drzwi. Układ pomieszczeń wewnątrz budynku zostanie nieco zmieniony. Na parterze przewidziano poczekalnię, kasę oraz pomieszczenie komercyjne.

Budynek zostanie dostosowany także do potrzeb osób niepełnosprawnych. W jego obrębie planowane jest utworzenie miejsc postojowych dla samochodów oraz wyznaczenie miejsca parkingowego dla rowerów.

EK

 

Miliony na drogi

0

Roboty na drodze Sośnica-Zadąbrowie będą kosztować 3,6 mln zł. Przebudowa dróg w gminie Wiązownica z tzw. małym rondem pochłonie 4,3 mln zł. Przebudowa drogi Makowisko-Bobrówka będzie warta 1,6 mln zł, a koszt przebudowy ul. Kolejowej w Radymnie wyniesie 1,3 mln zł. To główne tegoroczne inwestycje drogowe w powiecie jarosławskim. Są współfinansowane z Funduszu Dróg Samorządowych. Drogowe remonty uzupełnia szereg mniejszych inwestycji.

Obecnie jesteśmy już po 16 przetargach na kwotę ponad 2 mln złotych. Do 11 maja był termin złożenia ofert na drogę Makowisko-Bobrówka, a dwa pozostałe przetargi na drogi współfinansowane z FDS, czyli drogi i rondo w gm. Wiązownica oraz ul. Kolejowa w Radymnie, będą już wkrótce – mówi starosta jarosławski Stanisław Kłopot. Prace na drodze Sośnica-Zadąbrowie już trwają. Te remonty są nazywane „wielką czwórką powiatowych inwestycji drogowych”. Oprócz nich trwają lub są planowane prace w mniejszym zakresie. Już zakończono budowę 380 metrów chodnika w Korczowej o wartości 350 tys. zł, wartego 280 tys. zł chodnika w Czudowicach liczącego 160 metrów oraz 205 metrów chodnika w Woli Węgierskiej wartego 191 tys. zł. Pierwszą inwestycję wsparła finonasowo gmina Radymno. Dwie pozostałe gmina Roźwienica. Powstał też chodnik na ul. Grucy w Jarosławiu liczący 60 metrów.

W planach drogowych powiatu jarosławskiego realizowanych dzięki wsparciu gmin, dotacji FDS i pieniędzy pozyskiwanych z zewnętrznych źródeł znalazły się m.in.: przebudowa dróg w Woli Buchowskiej (700 tys. zł), Kostkowie (200 tys. zł), odcinka Bobrówka-Wysock (200 tys.), zatoki postojowej w Wietlinie III oraz projekt przebudowy drogi Pruchnik-Kramarzówka-Helusz, który ma być podstawą kolejnego wniosku do Funduszu Dróg Samorządowych (187 tys. zł). Nowe chodniki powstaną m.in. w: Bystrowicach, Cząstkowicach, Czudowicach, Roźwienicy, Rudołowicach, Zapałowie, Bobrówce, Miękiszu Nowym, Woli Węgierskiej, Węgierce, Czelatycach, Rokietnicy i Świętem. Przygotowana zostanie także dokumentacja projektowa chodników w: Miękiszu Starym, Charytanach i Rokietnicy Woli.

– Duże inwestycje za 800 tys. zł planujemy w gminie Pruchnik. To chodniki na ul. Grunwaldzkiej w Pruchniku, w Kramarzówce, Rzeplinie, Rozborzu Długim a także dokumentacja projektowa drogi przez Jodłówkę – wymienia starosta jarosławski Stanisław Kłopot – Razem, na tę chwilę chcemy wydać na powiatowe drogi w roku 2020 ponad 12 mln złotych, nie licząc kosztów drogi Sośnica-Zadąbrowie oraz dokończenia prac przy osuwisku w Świebodnej – podsumowuje starosta dodając, że samorząd powiatowy stara się zachować przyjętą w poprzednich latach zasadę podziału kosztów. – Nie dzielimy potrzeb mieszkańców na „powiatowe” czy „gminne”. Taka współpraca trwa przez cały rok i lista nie jest jeszcze zamknięta. Cały czas rozmawiamy z zainteresowanymi gminami o kolejnych inwestycjach na ich terenie – zapewnia starosta.

erka/ fot. Starostwo Powiatowe w Jarosławiu

 

Przepis na nieśmiertelność

0

Józefa Krystyna Grundzová (Kaszycka), pochodząca z podjarosławskich Dobkowic, a obecnie mieszkająca w czeskiej Pradze przesłała do Gazety Jarosławskiej interesujący i dający do myślenia komentarz dotyczący spraw, nad którymi czasem się zastanawiamy. Jak sama określa opowiada w nim o obecnym stanie istnienia, a także o przyszłości, która jest nie mniej ważna.

 

– Prawdopodobnie wielu z was zadaje sobie pytanie, co prowadzi osobę mieszkającą za granicą przez 46 lat do zmaterializowania swoich myśli i uczuć. Jest wiele powodów. Z jednej strony jest to nieopisana tęsknota za moją ojczyzną, świadomość mojego pochodzenia, a także dług, który staram się spłacić każdemu, kto uczynił mnie tym, kim jestem. Po raz pierwszy ujrzałam światło dzienne w Łowcach. Aż do dorosłości mieszkałam w pięknej wiosce Dobkowice i tam prowadziłam życie praktyczne z miłością mojej rodziny, nauczycieli, kolegów, koleżanek z klasy i mojego otoczenia. Wszystkim wiele zawdzięczam. Miasto Jarosław zawsze było takim dachem i ważnym miejscem w moim sercu. Miejsce, które zawsze było duchem regionu i odkrywało uroki kultury naszej państwowości. Dlatego postanowiłam zwrócić się do Gazety Jarosławskiej, prosząc o publikację mojej krótkiej pracy. Jest przeznaczona dla wszystkich ludzi dobrej woli i będę bardzo szczęśliwa, jeśli wzbudzi we wszystkich właściwe emocje. Potrzebujemy tego teraz bardziej niż kiedykolwiek – pisze pani Krystyna.

 

Tajemnica książki, lub przepis na „nieśmiertelność”.

Nie powinniśmy być nostalgiczni w kwestii powrotu do przeszłości. Zadowalający wybór polega na spojrzeniu w przyszłość i wykorzystywaniu darów ziemskiego gospodarza do takiego stopnia, że nawet nasze ubiegłe życie zacznie zmieniać się w to mniej ważne, co kiedyś było. Jednak nieugięty, nieznany i tak bardzo przerażający proces przekształcania naszej istoty i równowagi, zmusza nas nie tylko do bilansowania, ale też do pytań i spekulacji, co do rzeczywistości innych wymiarów.

W obliczu wielu teorii, półprawd, spekulacji i mitów, prawie każdy z nas myśli o tym, jak to wszystko się skończy, czy jego celową stacją stanie się niebo, piekło lub czyściec. Najlepszym rozwiązaniem może być reinkarnacja, ale tylko taka, która będzie coś znacząca i znośna. Niezbędny okres naszego istnienia, zatrudniamy i obciążamy nasz mózg. Owoce jego wyobraźni nie znają granic.

Najbardziej przerażającym procesem wydaje się sytuacja, żeby nie upaść w zapomnienie i jak będzie rozporządzać się z wszystkim, co zbudowaliśmy w naszym życiu, albo czego nie zdążyliśmy stworzyć dla swojego otoczenia za życia. I tak istnieje możliwość urzeczywistnienia się, oraz spróbować zmaterializować wszystko, co zawsze nas będzie przypominać i uczyni nas „nieśmiertelnymi”. To książka.

Nie każdy z nas ma dar mowy, czy to werbalnej, czy pisemnej. Nie chodzi o wspaniałe dzieła o setkach ilustrowanych stron ale powód, dla którego warto starać się inwestować w swoją wieczność. To jedyny sposób na usunięcie strachu przed drogą, z której nie ma powrotu do pierwotnej formy istnienia.

„Książka”. Siedem liter ukrywających mnóstwo informacji, przygód i doświadczeń w różnych formach. Tak zaniedbana, popchnięta do cienia najnowocześniejszej elektroniki, będąc cierpliwą, bezpretensjonalną i dyskretną. Nie wymaga dodatkowych przygotowań ani troski, nie zużywa energii, a często przesadzonych efektów świetlnych. Nie przeszkadza, tylko w milczeniu i bez dźwięku wywołuje uczucia współmierne do fabuły i treści. I tak z pewnością można powiedzieć, że w pewnych okolicznościach może ona również zmienić gorączkowy i konsumencki świat.

W świetle tych wszystkich faktów, nie wahaj się zacząć pisać co najmniej jednej książki. Jeśli uda ci się przyciągnąć pewien krąg czytelników, wygrałeś. Będą Cię podziwiać, kochać, nienawidzić i być może potępiać twoją pracę. Jednak będą cię szukać, a kiedy cię znajdą, nigdy nie będą mieli cię wystarczająco dużo.

Zakotwiczysz się mocno w ich głowach i sercach, dzięki czemu możesz wpływać na ich uczucia i działania. Nie zostaniesz zapomniany, Twoja nieśmiertelność przez cud nazywany „Książka”, zostanie zabezpieczona.

 

Zachowaliśmy oryginalną pisownię i stylistykę.

opr. erka

 

Bomby nie było, ale jest wyrok

0

Sąd Rejonowy w Przeworsku skazał 19-letniego mieszkańca powiatu zamojskiego, który w ubiegłym roku zaalarmował mieszkankę Zarzecza o podłożonym ładunku wybuchowym w jednym z bloków. Alarm okazał się głupim żartem.

 

Anonimowy mężczyzna 11 lutego 2019 r. wieczorem zadzwonił do mieszkanki Zarzecza i poinformował, że w jednym z bloków podłożony jest ładunek wybuchowy. Kobieta natychmiast zawiadomiła Policję. Na miejsce skierowano patrole policyjne, funkcjonariuszy z grupy minersko-pirotechnicznej oraz inne służby. Ewakuowano 32 mieszkańców, którzy na czas akcji znaleźli schronienie w budynku Zespołu Szkół w Zarzeczu. Podczas sprawdzenia pomieszczeń i terenu przyległego do budynku, policjanci nie znaleźli żadnych ładunków wybuchowych, ani innych podejrzanych i niebezpiecznych przedmiotów. Zgłoszenie było fałszywe. Równolegle z czynnościami podjętymi na miejscu zdarzenia, policjanci rozpoczęli działania mające na celu ustalanie osoby odpowiedzialnej za zgłoszenie. Zebrane materiały pozwoliły na wytypowanie sprawcy. Ponad rok po wywołaniu fałszywego alarmu bombowego, 19-latek usłyszał wyrok. Mężczyzna w momencie przekazywania informacji o ładunku wiedział, że zagrożenie nie istnieje. Swoim zachowaniem wywołał niepotrzebne czynności służb odpowiedzialnych za ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego. Za ten czyn Sąd Rejonowy w Przeworsku skazał go na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 20 tysięcy złotych grzywny oraz dozór kuratora.

DP/KPP Przeworsk

„Pożegnanie z Afryką” – Kijanka w Wietnamie cz.19

0

Wietnam nam się skończył. Ja przejechałem go już dawno z północy na południe, a Wy przeczytaliście już wystarczająco.

 

Wiecie co się je, jak się jeździ i dlaczego ludzie mają skośne oczy. Poznaliście historię wojny o komunizm i palący problem konfliktów religijnych. Byliście ze mną w Licheniu i spaliście w namiocie, w niesamowitej bliskości z naturą. Znacie też Kazika, ale nie tego z radia, tylko od ratowania wietnamskich zabytków i Panią sprzedającą prochy na wirusy.

Nha Trang nadmorski kurort dla Rosjan.

 Teraz przyszedł czas pożegnania. Mojego z Wietnamem, ale to już było dawno. A przede wszystkim mojego z Wami, Czytelnikami GJ. Oddając należyty szacunek gazecie, na łamach której spotykaliśmy się od kilku miesięcy, postanowiłem wykpić się od pisania ostatniego tekstu.

Świątynie My Son.

Temat pożegnania, załatwiamy w najlepszym wietnamskim stylu. Przywalimy zdjęciami, żebyście nie musieli za dużo czytać.

Wiem, że zawsze chcieliście to wiedzieć. Tak kończy się Wietnam od strony południowej. Dalej tylko woda. Motorem się nie da.

 Bartłomiej Kijanka

 

Czy ojciec okrada swoje dzieci?

0

– Miało być 500 złotych na dziecko, a moje dzieci nie mogą tych pieniędzy dostać, choć wychowuję je sama – skarży się jedna z naszych Czytelniczek. Mąż pani Moniki pracuje za granicą, dlatego wedle unijnych przepisów świadczenie powinno być wypłacane w kraju, w którym jest zatrudniony. Niestety nie do końca jasna sytuacja rodzinna sprawia, że ich dzieci nie mają świadczenia ani z Polski, ani zza granicy.

 

W 2016 roku pani Monika (imię bohaterki na jej prośbę zostało zmienione) wystąpiła do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jarosławiu z wnioskiem o przyznanie świadczenia 500+. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie, w związku z czym mieszkanka Jarosławia pobierała świadczenie na dwójkę swoich dzieci. Trwało to kilka miesięcy. Przy składaniu kolejnego wniosku okazało się, że świadczenie już jej się nie należy. Pracownicy MOPS-u twierdzili, że mąż pani Moniki od stycznia 2016 roku prowadzi działalność gospodarczą na terenie Niemiec, o czym nasza Czytelniczka nie miała pojęcia.

– Mąż przed wyjazdem w delegację poinformował mnie, że będzie pracował w kraju. Nie wiedziałam, że przebywa za granicą, a tym bardziej że prowadzi tam jakąkolwiek działalność – wyjaśnia kobieta.

Wszystkie dokumenty wraz z wnioskiem odesłano wówczas do Wojewody.

– Decyzja była odmowna – żali się matka dwójki dzieci.

Pani Monice odmówiono prawa do zasiłku rodzinnego oraz prawa do dodatku z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego. Uzasadnieniem tej decyzji była informacja o prowadzeniu przez jej męża działalności gospodarczej oraz pierwszeństwa zastosowania przepisów unijnych nad polskimi. W związku z faktem, iż miesięczna wysokość świadczeń rodzinnych przysługujących za granicą, przekracza wysokość świadczeń możliwych do przyznania w Polsce, prawo do świadczenia wychowawczego zostało zawieszone w całości. W efekcie tej decyzji pani Monika nie otrzymała nic. Od wydanej decyzji mogła złożyć odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, jednak tego nie uczyniła. W związku z tym decyzje wydane przez Wojewodę stały się prawomocne.

Pani Monika jest osobą bezrobotną. Jej jedynym dochodem są pieniądze, które otrzymuje od męża. Jak mówi, jest to kwota 2 400 zł miesięcznie. Niestety rosnące wydatki sprawiają, że kwota ta, z miesiąca na miesiąc staje się coraz mniej wystarczalna. Chciałaby, aby sytuacja, w której się znajduje, wreszcie się wyjaśniła. Mieszkanka Jarosławia wielokrotnie podejmowała próby dogadania się z mężem. Na różne sposoby próbowała dowiedzieć się, czy jej mąż pobiera w Niemczech świadczenia na ich dzieci. Niestety nie jest to takie proste. Mąż pani Moniki twierdzi, że dokumenty złożył i czeka na rozstrzygnięcie decyzji. Niestety zapewnienia te, pani Monika słyszy już od dwóch lat, a ich dzieci już od czterech lat pozostają bez świadczenia, które im najzwyczajniej w świecie przysługuje.

Sytuacja łatwa nie jest. Jedynym wyjściem pozostaje albo dogadać się z mężem i sprawdzić, czy pobiera zasiłki na swoje dzieci w kraju, w którym pracuje, albo powtórnie wystąpić z wnioskiem o wypłatę zasiłków w Polsce. Jednak biorąc pod uwagę, że nic w tej sprawie się nie zmieniło, można się spodziewać, że decyzja znowu będzie odmowna.

Tak więc najlepszym rozwiązaniem tego problemu byłoby wszczęcie całej procedury od nowa (najlepiej na terenie Niemiec) i doprowadzenie jej do końca (dopilnowanie, aby decyzja zapadła w terminie). Oczywiście pod warunkiem, że świadczenie nie jest wypłacane.

EK