Strona główna Blog Strona 402

Z Kobierzyc znów na tarczy

0

PGNiG Superliga Kobiet: W zaległym spotkaniu 5 serii PGNiG Superligi Kobiet szczypiornistki Eurobudu JKS uległy
gospodyniom z Kobierzyc 27-16. O zwycięstwie zespołu z Dolnego Śląska zadecydowała słaba postawa naszego
zespołu w pierwszej połowie spotkania, w której jarosławianki zdobyły tylko 5 bramek.

 

KPR Gminy Kobierzyce – EUROBUD JKS Jarosław 27-16 (17-5)
KPR: Kowalczyk, Zima – Kucharska 2, Ilnicka 1, Tomczyk, Buklarewicz 1, Janas 6, Kuriata, Wiertelak 3, Ważna 1, Ivanović 2, Despodovska 7, Wicik 3, Michalak 1.
Karne: 1/1
Kary: 6 min. (Janas, Despodovska, Wicik)
JKS: Ciąćka, Szczurek – Guziewicz 1, Donets, Matuszczyk 8, Mikosz, Nestsiaruk 1, Pietras 1, Zimny, Strózik, Szymborska 1, Kozimur 1, Parandi 3.
Karne: 3/3
Kary: 8 min. (Nestsiaruk, Pietras, Zimny, Strózik)

Nieco ponad kwadrans potrzebowały gospodynie, by uciec szczypiornistkom Eurobudu na 6 punktów. Po zakończeniu pierwszej połowy tablica wyników wskazywała wynik 17:5 dla Kobierzyc. W drugiej części spotkania zawodniczki JKS zdobyły o jedną bramkę więcej niż przeciwniczki, co nie wystarczyło do odrobienia straty. Kolejne spotkanie jarosławska drużyna rozegra 7 listopada, podejmując na wyjeździe EKS Start Elbląg.

Zdj. PGNiG Superliga Kobiet

 

    Drużyna Punkty Mecze Z ZK P PK
1   MKS PERŁA LUBLIN 15 6 5 0 1 0
2   MKS ZAGŁĘBIE LUBIN 15 6 4 1 0 1
3   KPR GMINY KOBIERZYCE 12 6 4 0 2 0
4   MKS PIOTRCOVIA PIOTRKÓW TRYBUNALSKI 11 6 3 1 2 0
5   MŁYNY STOISŁAW KOSZALIN 8 6 2 1 3 0
6   EKS START ELBLĄG 7 6 2 0 3 1
7   EUROBUD JKS JAROSŁAW 1 5 0 0 4 1
8   KPR RUCH CHORZÓW 0 5 0 0 5 0

 

Monumentalne dzieło jarosławskiego artysty

0

W ostatnich dniach spory rozgłos zyskał obraz „Ocalenie Europy”, powstający w pracowni jarosławskiego artysty Eliasza Dyrowa. Autor podzielił się z nami szczegółami swojego dzieła. Opowiedział nam również, co przyświeca jego twórczości oraz jakie są jego najbliższe plany.

 

Jakub Rzeźnik: Co przedstawia obraz i jaką techniką jest namalowany?

Eliasz Dyrow: Upamiętnienia on to, jak Polska ocaliła świat przed natarciem komunizmu. Przedstawia kilkudziesięciu jeźdźców polskich. Podkreślam na nim również udział lotnictwa. Obraz o monumentalnych wymiarach 2,5 na 7,5 metra wykonany jest techniką olej na płótnie za pomocą współczesnych środków wyrazu. Dzieło nawiązuje jednocześnie do klasyki malarstwa polskiego. W szczególności Kossaka, Brandta czy Wyczółkowskiego.

J.R. Jak długo trwała praca?

E.D. Samo malowanie około roku. Pomysł dojrzewał we mnie od dawna, a szczegóły dopracowałem podczas wizyty w Londynie w zeszłym roku. Do pracy natchnęła mnie Polonia brytyjska. W szczególności Janusz Sikora-Sikorski, który zaproponował wystawę o tej tematyce w Parlamencie Brytyjskim i Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturowym. Wszystko było już dograne, ale z powodu wirusa plany zostały odłożone.

 

J.R. Gdzie będzie można go zatem podziwiać?

E.D. Chcę, by jak najwięcej ludzi mogło go zobaczyć. Marzę o tym, by móc wyeksponować go m.in. w Sejmie RP. Mam też zaproszenie na wystawę od Polonii w USA. Chciałbym, by znalazł się ostatecznie w muzeum poświęconym wojnie polsko-bolszewickiej. Na razie takie muzeum nie istnieje. Było dla mnie sporym zaskoczeniem, że w muzeum Wojska Polskiego nie ma stałej sali poświęconej tej wojnie. A szkoda. Bardzo chciałbym, by takie muzeum powstało. Dlatego też upamiętniam to wydarzenie.

 

J.R. Co jest motywem przewodnim twojej działalności artystycznej?

E.D. Realizuję malarstwo o tematyce historycznej i patriotycznej. Odpowiadam przed Bogiem za wykorzystanie umiejętności artystycznych, które od niego otrzymałem. Chciałbym, by moje malarstwo służyło narodowi polskiemu i budowaniu ducha narodowego. Dlatego w obrazach i rzeźbach przedstawiam najważniejsze tematy z historii Polski. Tak jak w swoim czasie Matejko, Sienkiewicz czy Paderewski.

 

J.R. Jakie są twoje dalsze plany artystyczne?

E.D. Planuję całą serię poświęconą latom 20. Będą to portrety, ale chcę pokazać również sceny związane z dyplomacją i udziałem szyfrowania. Zamierzam też uchwycić rolę kolei w transporcie koni. W najbliższym czasie planuję obraz „Modlitwa o Polskę”. Uchwycę na nim wspólnotę chrześcijan jednoczącą się w walce z bolszewizmem. Będzie na nim papież Pius XII oraz duchowieństwo.

 

Rozmawiał i opracował Jakub Rzeźnik


 

Remont dachu w XIX-wiecznym dworze

0

Pruchnik: Cieknący i przegniły w wielu miejscach dach dworu zostanie wymieniony na nowy. Po renowacji obiekt znajdujący się w sąsiedztwie zabytkowej baszty mógłby znacząco podnieść walory turystyczne miejscowości. Gmina zaznacza, że doprowadzenie dworu do odpowiedniego stanu wymaga jeszcze wiele pracy i funduszy.

 

Jak podkreśla sekretarz gminy Robert Grządziel, podjęte prace mają zabezpieczyć budynek przed dalszym niszczeniem – Celem prac jest przede wszystkim zabezpieczenie budynku przed całkowitym zniszczeniem, gdyż istniejący dach w wielu miejscach przeciekał, przez co przegniła więźba i znaczna część drewnianego stropu – informuje sekretarz. Wartość inwestycji to niemal 285 tys. zł. Sekretarz wskazuje również, że jest to jedynie kropla w morzu – Aby wyremontować cały obiekt potrzeba dużo większych środków finansowych. W przeszłości pojawiały się pomysły zagospodarowania budynków dla celów turystycznych i kulturowych, zostały jednak odłożone – przekazuje sekretarz.

JR, Fot. UG Pruchnik

Wymieniają gonty

0

Trwają kolejne, zaplanowane prace remontowe zabudowań na terenie Zajazdu Pastewnik.

 

Przeprowadzone roboty związane są z wymianą dachu (gontów) na budynku karczmy. Prace wykonuje firma Usługi Stolarsko-Budowlane Marek Kurpiel. Łączna kwota inwestycji to blisko 300 tys. zł. Całość zostanie pokryta z środków własnych gminy. Zakres robót obejmuje m.in. wymianę gontu na powierzchni 733 m2, wykonanie rynien dachowych wraz z hakami o łącznej długości 98 metrów, przemurowanie kominów z cegieł, uzupełnienie tynków zwykłych, uzupełnienie obróbek blacharskich, wymianę okienek drewnianych. Jak wspomniał podczas ostatniej sesji Rady Miasta burmistrz Leszek Kisiel, wymienione gonty powinny spełniać swoją rolę przez ok. 40 następnych lat.

DP/fot. UM Przeworsk

 

Wszystkich Świętych i zamknięte cmentarze

0

– Kiedy pandemia wywraca naszą rzeczywistość do góry nogami to musimy planować nie tylko najbliższych parę dni, ale myśleć o tym, co za tydzień, za miesiąc – mówił w piątek, późnym popołudniem premier Mateusz Morawiecki oznajmiając równocześnie, że od soboty, 31 października do poniedziałku, 2 listopada cmentarze będą zamknięte.

 

Ogłoszenie nowych obostrzeń spowodowało efekt przeciwny od zamierzonego. Ludzie tłumnie ruszyli na cmentarze. W wielu miejscach ruch przed nekropoliami był porównywalny do tego, jaki zwykle miał miejsce 1 listopada. Do późnych godzin nocnych cmentarze były pełne.

Przez weekend bramy większych cmentarzy były zamknięte. Nie brakowało jednak osób, które pomimo tego, zdecydowały się pod nie przyjść. Świadczyły o tym choćby palące się znicze. Na mniejszych cmentarzach było różnie. W większości stosowano się do zaleceń, ale można było spostrzec odwiedzających.

Policjanci apelują, by po otwarciu cmentarzy nie ruszać tłumnie na cmentarz, tylko rozłożyć te wizyty w czasie.

Sprzedawcy w trudnej sytuacji

Ogłoszenie decyzji o zamknięciu cmentarzy w tak późnym czasie spowodowało, że wielu sprzedawców znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. W piątkowy wieczór w obniżonej cenie sprzedawali oni kwiaty. Na pozytywny gest wobec sprzedawców decydowali się również klienci, którzy pomimo zamkniętych cmentarzy kupowali chryzantemy. Wsparcie dla handlujących obiecał także rząd.

 

EK/DP/erka

 

 

 

Dwa zwycięskie projekty

0

Gmina Gać po raz drugi przeznaczyła 50 tys. zł do dyspozycji mieszkańców w ramach budżetu obywatelskiego na 2021 rok.

 

W tym roku w ramach propozycji mieszkańców do budżetu obywatelskiego, złożono zaledwie dwa projekty. Oba pozytywnie przeszły weryfikację i zostały poddane głosowaniu wśród mieszkańców. Jego wyniki nie miały jednak wpływu na decyzję, kto otrzyma pieniądze na realizację zadania, ponieważ zgodnie z zasadami, jedno zadanie mogło otrzymać maksymalnie połowę przeznaczonej kwoty, czyli 25 tys. zł. Projekty były dwa, więc zarówno zadanie pt. „Zintegrowany Dębów” – miejsce wspólnych spotkań i rozmów mieszkańców oraz Termomodernizacja świetlicy wiejskiej w Mikulicach, zostaną zrealizowane w 2021 roku w ramach budżetu obywatelskiego.

DP

Covid’owe absurdy, czyli  czy ktoś jeszcze panuje nad walką z wirusem?

0

Docierające do Redakcji Gazety Jarosławskiej sygnały mogą świadczyć o tym, że zakazy i obostrzenia związane z pandemią sobie, a życie sobie. Wszystko jest niby w porządku, ale dochodzi do absurdalnych sytuacji, które szczególnie w okresie zagrożenia chorobą nie powinny się pojawić.

 

Wybraliśmy tylko część docierających do nas sygnałów. Pokazują one przypadki obrazujące sytuacje, że kwarantanna działa tylko na papierze, o leczeniu można zapomnieć, a zapobieganie zakażeniom to często tylko puste słowa.

 

Szpital

Pogotowie zabrało moją 83-letnia babcię. Trafiła do szpitala w Jarosławiu. Stan był ciężki. Po kilku dniach karetka odwiozła ją do domu. Była w jeszcze gorszym stanie, ale stwierdzono, że lepiej by opuściła szpital bo w nim jest większe zagrożenie. Nie mamy z nią kontaktu. Żyje dzięki kroplówce. Czy tak ma wyglądać opieka zdrowotna – pyta Barbara z powiatu jarosławskiego.

Maseczka

Dwie kobiety stoją przed wejściem do sklepu obuwniczego. Jedna zorientowała się , że zapomniała wziąć maseczki. Jej koleżanka pogrzebała w torebce, wyciągnęła jedną maseczkę, powąchała i podała tamtej mówiąc: – Masz, ta jest mało używana.

 

Cicho o zakażeniu

Nie podchodzę sceptycznie do pandemii, ale z drugiej strony nie popadam też w jakąś totalną panikę. Staram się funkcjonować normalnie z ogólnie przyjętymi zasadami. Te jednak nie do końca są logiczne – mówi pani Monika z Kidałowic, która pracuje w placówce oświatowej na terenie powiatu jarosławskiego. – Jeden z wychowawców źle się czuł, ostatecznie okazało się, że ma koronawirusa. Siedzi na kwarantannie w domu, ale nas już nikt nie sprawdził. To nic, że mieliśmy z nim kontakt w pracy. W zasadzie tendencja jest taka, żeby o tym nie mówić, żeby tego nie rozgłaszać, bo mogą zamknąć nam placówkę. Jakby tego było mało, tuż po tym ja sama zaczęłam się źle czuć. Takie objawy przeziębienia, być może nic groźnego, ale postanowiłam zgłosić to szefostwu. Reakcja była jedna: oj tam nic pani nie będzie, proszę pracować. Czy to tak ma wyglądać? Z jednej strony jesteśmy torpedowani całą masą informacji medialnych o wielkim zagrożeniu, z drugiej strony w praktyce chyba nikt nie ma nad tym kontroli – ocenia mieszkanka Kidałowic.

 

Nie mów, że się spotkaliśmy

Inne podejście do koronawirusa opisuje nam pan Mariusz z Radymna. – Ja zachorowałem. Nawet bym o tym nie wiedział, bo w sumie miałem tylko katar i byłem osłabiony. Coś jakby grypa. Przypadek spowodował, że miałem zrobiony test, ponieważ córka wybierała się akurat za granicę, więc od górnie musiała go mieć. Zrobiono go ostatecznie całej naszej rodzinie i siedzieliśmy w mieszkaniu przez dwa tygodnie. Ponieważ miałem kontakt z kilkoma osobami, dałem im znać a oni błagali mnie wręcz, bym nie informował o tym sanepidu, bo ich też pozamykają. Tłumaczyli, że prowadzą swoje firmy i nie mogą sobie na to pozwolić – podkreśla nasz rozmówca.

 

Skrócona kwarantanna

Krzysztof z powiatu przeworskiego wraz z rodziną został poddany kwarantannie w związku z kontaktem jego dziecka z osobą chorą na koronawirusa. Okres kwarantanny przebiegał zgodnie z wytycznymi. Rodzina przebywała w domu, nie zapraszała gości. Sprawdzali temperaturę. Sanepid kontaktował się codziennie telefonicznie sprawdzając stan zdrowia rodziny. Policja przyjeżdżała na kontrolę czy wszyscy są w domu. Nie była to jednak dziesięciodniowa kwarantanna. Dziecko pana Krzysztofa miało kontakt z osobą zarażoną koronawirusem siedem dni przed nałożeniem kwarantanny. Ta została nałożona więc na rodzinę na pozostałe trzy dni. Przez cały tydzień poprzedzający kwarantannę rodzina miała kontakt z wieloma osobami. Pan Krzysztof w pracy, żona w pracy i na zakupach. Dziecko po kontakcie z osobą zarażoną w tym czasie miało kontakt z dziadkami. Trzydniowe odizolowanie właściwie nic nie zmieniło. Jeśli rodzina miałaby koronawirusa, to zdążyłaby pozarażać wielu ludzi do momentu rozpoczęcia kwarantanny.

 

Bzdurne przepisy

Kierowniczka jednego z lokali mówi nam o swoim podejściu do przepisów w restauracjach – Oprócz tego, że przez obostrzenia dostaliśmy po kieszeni to pojawiła się masa bzdurnych konieczności, które musieliśmy wprowadzić. Na przykład te głupie informacje, że stolik został zdezynfekowany. Przecież i tak po każdym kliencie zawsze dokładnie wyciera się blat i sprząta całe stanowisko. To chyba po to, by w trakcie posiłku klient nie zapomniał jaka jest sytuacja. Bo żeby zjeść to maseczkę zdjąć musi, więc mógłby zapomnieć – opowiada restauratorka.

Na szybie przed jednym z jarosławskich lokali gastronomicznych wywieszono dwa plakaty. Jeden informuje o konieczności założenia przed wejściem maseczki. Drugi natomiast zachęca do bojkotu pandemii i wzięcia udziału w marszu wolności.

 

TS, EK, DP, SN, MS


	            

Rok sukcesów

0

TENIS STOŁOWY: Kończący się rok 2020 był dla młodzieży Kolpinga bardzo udany. – To rok sukcesów mówią w jarosławskim klubie. Indywidualnie zawodnicy naszego zespołu stawali na podium krajowego czempionatu wśród żaków, młodzików i kadetek.

 

Aż trzy medale krajowego czempionatu kadetek wywalczyła aktualna liderka rankingu europejskiego do lat15 Anna Brzyska. Z dwoma złotymi krążkami z Mistrzostw Polski młodzików wrócił Dawid Jadam, a srebrny medal w rywalizacji drużynowej wywalczył zespół młodzików Kolpingu Jarosław w składzie Dawid Jadam, Szymon Flaumenhaft, Alan Zieliński. Na podium Mistrzostw Polski żaków stanął z kolei Szymon Flaumenhaft, który zdobył złoty medal w grze podwójnej. Młodzi tenisiści stołowi z Kolpinga zdobywali także medale w imprezach wojewódzkich. W połowie października tytuł wicemistrza Podkarpacia skrzatów w grze pojedynczej wywalczył Wojciech Flaumenhaft. Złoty medal w imprezie tej samej rangi wśród kadetek powędrował do Anny Brzyskiej, a w gronie młodzików do Dawida Jadama. Medale najważniejszych imprez w naszym kraju są efektem szkolenia dzieci i młodzieży na najwyższym poziomie. W ramach współpracy z Polskim Związkiem Tenisa Stołowego w Jarosławiu funkcjonuje ośrodek szkolenia PZTS, w którym młodzi tenisiści i tenisistki stołowe mogą systematycznie podnosić swoje umiejętności. Klub od kilku sezonów współpracuje także ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego.

 

Szczyt dla Piasta. JKS przegrywa derby z Polonią

0

Piłka nożna IV LIGA: Piłkarze Piasta Tuczempy wygrali hitowy pojedynek w Krośnie i odzyskali foteli lidera. Derbowe stracie JKS-u z przemyską Polonią zakończyło się zwycięstwem rywali. Pod okiem Pawła Załogi kolejny mecz na plus zanotowali piłkarze z Przeworska, natomiast Start Pruchnik przegrał w końcówce.

 

Karpaty Krosno – Piast Tuczempy 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Bobak 17, 0:2 Kloc 55.

Karpaty: Krawczyk – Gierlasiński, Zych (90 Majewski), Pelczar ż, Sikorski – Dziadosz, Asante (46 Blezień), Wojtasik, Król ż, Czelny ż (74 Wajs) – Fundakowski (46 Kozubal).

Piast: P. Strawa – Wielgos, Noga (55 Czub ż), Sobol, Sas ż (85 Wiącek) – Bobak, Wota, Karkovskyj, Kloc ż, Harasz (90+6 Hawryłko) – Buczkowski.

Sędziował Wolan (Tarnobrzeg).

 

Jak na hitowe starcie dwóch drużyn ze szczytu tabeli emocji nie brakowało. W Krośnie Piast pokazał, że kryzys formy ma chyba już za sobą, bo zagrał naprawdę wyrafinowaną piłkę. Nasz team wykorzystał najlepsze okazję i zainkasował komplet punktów. W 17 minucie Bobak z 5 metrów nie dał szans bramkarzowi Karpat, po tym jak ten kilka sekund wcześniej piąstkował piłkę po dośrodkowaniu z prawej strony boiska. Piast nie kalkulował specjalnie, ale też mając prowadzenie cofnął się trochę na własną połowę i wyczekiwał kontrataków. – Zagraliśmy mądrze z tyłu, umiejętnie kontratakowaliśmy i te atuty uważam za podstawy sukcesu – potwierdził Marek Strawa, trener zespołu z Tuczemp. Gospodarze próbowali, szukali okazji, ale dopiero pod koniec pojedynku mocniej postraszyli golkipera Piasta za sprawą Dziadosza, Wajsa i Gierlasińskiego. Uderzenie tego ostatniego Patryk Strawa kapitalnie sparował na rzut rożny. Drugiego gola dla naszej drużyny w 55 minucie zdobył Kloc, który z okolic pola karnego po dobitce własnego uderzenia wpakował futbolówkę do krośnieńskiej siatki.

 

JKS Jarosław – Polonia Przemyśl 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Valihura 14, 1:1 Oziębło 75, 1:2 Zanko 77.

JKS: Lis – Borowski (46 Ptasznik), Szakiel, Saramak (88 Aksamit ż), Bartnik – Rączka ż, Sobolewski, Brodowicz ż (46 Oziębło), Stankiewicz – Kopcio (77 Socha), Raba (85 Krzyczkowski).

Polonia: Maciewicz – Solarz ż (70 Szpilka), Kuźniar, Zanko, Hajduk ż – Valihura (81 Stopa), Kowalski, Czuryk ż (75 Błahuciak), Popynaka ż (90+1 Janas) – Wanat, Sedlaczek (83 Gielarowski).

Sędziował Kolbusz (Jasło).

 

Klasyk okolicy, czyli derby pomiędzy JKS-em a Polonią tym razem zakończył się po myśli zespołu z Przemyśla. Rywale byli w przekroju całego spotkania minimalnie lepsi i taką właśnie minimalną przewagą wygrali ten pojedynek. Jarosławianie jakby trochę przespali pierwszą połowę i mimo, że w drugiej zdołali doprowadzić do remisu, to jednak za bardzo pozwolili przyjezdnym przejmować kontrolę. Już praktycznie pierwsza sytuacja Polonii zakończyła się bramką. Po akcji Wanata z Kowalskim na listę strzelców wpisał się Valihura, który przymierzył po ziemi w długi róg. W odpowiedzi Raba zagrał do Rączki, ale uderzenie napastnika JKS-u bramkarz przemyślan wybił. Po zmianie stron czarno-niebiescy ruszyli do zmasowanych ataków i już w 50 minucie mogli doprowadzić do remisu. Strzał Raby wylądował jednak na słupku, podobnie jak późniejsza próba Kopcia. Ostatecznie do bramki Polonii trafił Oziębło, ale radość miejscowych trwała bardzo krótko. Kilkanaście sekund później po zagraniu Popynaki naszego bramkarza pokonał Zanko.

Fot. fecebook JKS

 

Czarni Jasło – Orzeł Przeworsk 1:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Bednarz 42, 0:2 Bednarz 45, 1:2 Setlak 55.

Czarni: Lepucki – Szydło, Myśliwiec żż cz [90], Sabik, Sowa – Urban (75 Frączek), Mastaj ż, Setlak ż, Kiełtyka (80 Karol Szydło), Mchedlidze (70 Majka) – Kulish ż.

Orzeł: Kurosz – Broda, Lech, Salwach, Kowal cz [30] – Obłoza, Gwóźdź (74 Andreasik), Flis, Dec (70 Najsarek), Bednarz (90 Pieczek) – Boratyn (32 Pikuła).

Sędziował Kijak (Stalowa Wola).

 

Starcie beniaminków zakończyło się zwycięstwem zespołu z Przeworska. Nasz team poradził sobie w Jaśle mimo, że od 30 minuty po czerwonej dla Kowala musiał grać w osłabieniu. – Zagraliśmy doskonały mecz w defensywie. Po zejściu naszego zawodnika nie mieliśmy wyboru, tylko walczyć najpierw w obronie, a później wyprowadzać kontrataki. Ten manewr się powiódł, z czego się bardzo cieszymy. Tym bardziej, że mecz rozgrywał się o 6 punktów, ponieważ obydwie drużyny z tym samym dorobkiem punktowym sąsiadowały ze sobą – podsumował Paweł Załoga, trener Orła. Oba gole dla ekipy z Przeworska padły jeszcze przed przerwą, kiedy dwa razy błędy obrońców gospodarzy wykorzystał Bednarz.

 

Start Pruchnik – Wisłok Wiśniowa 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Szymański 70, 0:2 Wiktor 72-karny.

Start: Czerwiński – Rabczak (60 Kubas), M. Mikłasz, K. Mikłasz (70 Tuleja), Gemra – Znamieńczyków, Drzymała, Parawa ż, Benc (70 Czura), Czarniecki (46 Jarosz) – Bochnak.

Wisłok: Kozak – Złamaniec, Zięba, Stanek – Koczela ż (46 Kasperkowicz) – Kovtok, Krok, Orzech – Szymański (87 Oliwa), Maik, Wiktor (87 Peret).

Sędziował Zięba (Rzeszów).

 

Start długo umiejętnie się bronił, ale pękł w ostatnich 20 minutach. Być może gdyby sam wcześniej zdobył gola losy pojedynku potoczyłyby się inaczej. – Jeszcze przy stanie 0:0 świetną szansę miał Patryk Parawa, który był z piłką na szóstym metrze. Szkoda tej okazji, bo mogło być potem różnie, a tak to my straciliśmy bramkę, a chwilę później kolejną. Zostały nam jeszcze trzy mecze i będziemy w nich chcieli poprawić swoją sytuację – podkreśla Maciej Mikłasz, trener Startu.

 

Wólczanka znowu na minusie. Sokół zdrowieje

0

PIŁKA NOŻNA III LIGA: Piłkarze z Wólki Pełkińskiej w kolejnym meczu musieli uznać wyższość rywali. Tym razem lepsza była Siarka. KS Wiązownica miała zmierzyć się z Podlasiem. – Niestety nie mogliśmy zagrać. Przed wyjazdem dowiedzieliśmy się, że mecz jest przełożony. Powodem koronawirus w drużynie gospodarzy – mówi Ernest Kasia, prezes klubu z Wiązownicy. Z powodu epidemii nie grał też Sokół Sieniawa, gdzie pojawiły się symptomy choroby.

 

Wólczanka Wólka Pełkińska – Siarka Tarnobrzeg 1-2 (0-2)

Bramki: 0:1 Kargulewicz 22, 0:2 Janeczko 29-karny, 1:2 Wrona 55.

 Wólczanka: Kubik – Wach ż, Pawłowski, Wrona, Łazarz – Szczypek, Bała ż (46 Masny), Podstolak, Olejarka (82 Gul) – Durda, Pietluch (70 Dusiło).

Siarka: Kowal – Kowalik, Bierzało, Duda, Sulkowski – Kargulewicz (83 Bury ż), Janeczko ż (90 D’Apollonio), Tabor ż, Mróz, Wolski ż – Bałdyga (65 Gajewski).

Sędziował Bobrek (Kraków).

 

Wracamy już do zdrowia. Części zawodnikom kwarantanna skończyła się w ubiegły czwartek a części w sobotę. Od poniedziałku mamy w planach powrót do normalnych zajęć treningowych. Mam nadzieję, że w następnej kolejce rozegramy normalnie mecz ligowy – powiedział o sytuacji w Sokole wiceburmistrz Sieniawy, Janusz Świst.

Od samego początku na boisku lepiej wyglądała Siarka. Piłkarze z Tarnobrzega dość szybko przejęli inicjatywę i w 22 minucie cieszyli się z gola. Sytuacji sam na sam z bramkarzem Wólczanki nie zmarnował Kargulewicz. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, jednak brakowało im precyzji. W 29 minucie przyjezdni prowadzili już dwoma bramkami, po tym jak w polu karnym faulowany był Maciej Wolski a jedenastkę na gola zamienił Mateusz Janeczko. Szansę na kontaktowe trafienie jeszcze przed przerwą miał Podstolak, ale golkiper Siarki nie dał się zaskoczyć. Na początku drugiej połowy Wólczanka powinna jednak doprowadzić do remisu, bo mimo gola zdobytego przez Wronę wcześniej idealną szasnę zmarnował Pietluch. Supersnajper Wólcznaki tym razem pomylił się w sytuacji sam z bramkarzem i posłał piłkę nad poprzeczką. Jeszcze ciekawiej było później gdy oba zespoły miały rzuty karne i oba te karne popsuły. Wpierw przed szansą na wyrównanie stanął Pietluch, ale jego strzał z jedenastu metrów ręką wybił Maciej Kowal. Później Mateusz Janeczko, pomocnik Siarki piłkę ustawiona na jedenastym metrze posłał jednak wysoko nad poprzeczką. – Jako drużyna cały czas się rozwijamy. W ostatnich meczach popełniłem pewne błędy. Po siedmiu wygranych z rzędu dokładałem piłkarzom dodatkowych bodźców i zapomniałem że oni musza mieć frajdę z gry. Trochę przekombinowałem i widać to było w ostatnim meczu,. Dzisiaj wyciągnęliśmy wnioski, ale doszły kolejne błędy. Nie kontrolowaliśmy przestrzeni za linia obrony co wykorzystywała Siarka. Z tego straciliśmy pierwszą bramkę. Jestem zły bo nie umiałem swojej drużynie pomóc wygrać meczu – podsumował Daniel Myśliwiec, trener Wólczanki.