Strona główna Blog Strona 399

Mimo epidemii inwestycje trwają

0

Miasto Jarosław przeznaczyło 1 mln 180 tys. zł na dofinansowanie remontów dróg powiatowych na terenie Jarosławia. Ponad 100 tys. zł pochłonęła budowa oświetlenia.

 

Dzięki przeznaczonym środkom wyremontowanych zostanie 9 ulic. Ulice: Batalionów Chłopskich, Orłowicza oraz Pogodna zyskają chodnik oraz nową nawierzchnię. Na ul. Bandurskiego (od ul. Konfederackiej do Grodziszczańskiej), Fredry (od ul. Długosza do Kielara) Zwierzynieckiej (od ul. Długosza do działki nr 1089) oraz Lotników powstanie nowy chodnik, a na ulicy Traugutta i Żwirowej (250 m) wykonana zostanie nowa nawierzchnia.

Końcem października zakończyła się również budowa oświetlenia w czterech punktach Jarosławia. Na ulicach miasta pojawiły się 23 nowe lampy. Słupy oświetleniowe stanęły na ul. Pogodnej, bocznej ul. Grodziszczańskiej, Kamiennej oraz bocznej ul. Dolnoleżajskiej. Koszt tych inwestycji wyniósł ponad 100 tys. zł.

 

EK

 

Woda opadowa źródłem problemów

0
KODAK Digital Still Camera

Kańczuga: Mieszkaniec Kańczugi Józef Fudali twierdzi, że od sąsiada płynie do niego woda opadowa, zalewając mu ogród, warzywa i piwnicę. Zgłosił to do miejscowego urzędu gminy. Gmina prowadząca spór sąsiedzki wydała decyzję. Pan Józef ma do niej wiele zastrzeżeń.

 

Rozwiązanie problemu związanego z popularną deszczówką stało się najważniejszą rzeczą dla mieszkańca kańczuckiego osiedla. Przytacza on swoje argumenty dotyczące przyczyn problemu. – Teren za ogrodzeniem został podniesiony i utwardzony. Rów został zasypany gruzem. Woda od sąsiadów płynie do mnie. Gmina uważa, że nie zostało złamane prawo wodne. Nigdy wcześniej woda nie podeszła mi pod dom. Teraz zalewa mi działkę, piwnicę, warzywa stały w wodzie. Zgłosiłem to do urzędu gminy. Sąsiedzi zobowiązali się do wstawienia studzienek. Gdy był termin komisji studzienki sąsiada nie zostały sprawdzone. Później bez komisji urzędnik był je sprawdzić. Te studzienki jednak nie wyłapują wody. Chodzi mi o to, by deszczówka od sąsiadów nie płynęła do mnie – tłumaczy pan Józef.

Urząd Miasta i Gminy w Kańczudze twierdzi, że dopełniono wszelkich czynności i na ich podstawie wydano decyzję. – Pan Fudali złożył wniosek o naruszenie stosunków wodnych. Rozpoczęto postępowanie administracyjne, wszystko rzetelnie zostało sprawdzone. Została wydana decyzja. Nie jest ona prawomocna. Panu Fudali przysługuje prawo do odwołania się od tej decyzji – wyjaśnia Paweł Mucha kierownik Referatu Gospodarowania Nieruchomościami i Ochrony Środowiska z miejscowego urzędu.

 

Marcin Sobczak


 

WOT wspomoże medyków

0
07.04.2020 - Rzeszow KORONAWIRUS 3 PBOT Szpital Wojewodzki w Rzeszowie Triage pacjentow Fot. DWOT

W związku z przekroczonym progiem 20 tys. nowych zakażeń w kraju. 3 Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej wzmożyła działania w niesieniu pomocy w czasie epidemii.

 

Terytorialsi zostaną wprowadzeni do wszystkich szpitali, gdzie przejmą zadania wstępnej segregacji pacjentów, tzw. triażu. Brygada skieruje ich też do wszystkich punktów wymazowych, gdzie zajmą się oni pobieraniem materiału biologicznego. Żołnierze zostaną zaangażowani także w budowę szpitali polowych. Udzielą wsparcia logistycznego i zadbają o zasilanie awaryjne wykorzystując kontenerowe elektrownie polowe o dużej mocy. Równolegle w WOT będzie odbywało się szkolenie żołnierzy pod kątem czekających ich zadań. Już trwają i będą realizowane kolejne kursy kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz z zakresu pobierania materiału biologicznego.

Po ich ukończeniu terytorialsi w jeszcze większym stopniu odciążą lekarzy i pielęgniarki, aby kadra medyczna mogła zająć się udzielaniem pomocy najbardziej potrzebującym. Żołnierze WOT 3 listopada rozpoczęli dystrybucję środków ochrony indywidualnej w postaci płynów dezynfekujących, kombinezonów, fartuchów medycznych i chirurgicznych, maseczek i rękawiczek. Operacja planowo ma trwać tydzień. Materiały ochronne terytorialsi dostarczą do 192 podmiotów administracji publicznej i 34 placówek medycznych z terenu województwa podkarpackiego. W sumie terytorialsi mają do rozdysponowania blisko 200 tys. litrów płynów dezynfekujących i ok. 2 milionów maseczek ochronnych oraz innych niezbędnych środków. Codziennie w akcję angażuje się ok. 30 żołnierzy ochotników oraz 18 samochodów z pododdziałów brygady.

 

3PBOT/opr. GŁ


 

 

Zbiórki się nie odbyły

0

Co roku, w dzień Wszystkich Świętych, odwiedzając groby naszych bliskich mogliśmy wziąć udział w kwestach prowadzonych zarówno na jarosławskich, jak i przeworskich cmentarzach na rzecz ratowania zabytkowych nagrobków. W tym roku było inaczej.

 

Przez ostatnie 10 lat harcerzy z 13. Przeworskiej Drużyny Harcerzy „Kresy” można było spotkać 1 listopada na Starym Cmentarzu w Przeworsku. Odwiedzający groby swoich bliskich chętnie wrzucali do puszki większe i mniejsze kwoty. Tylko rok temu udało się zebrać blisko 7,5 tys. zł. Tego roku kwesta w takiej formie nie była, niestety, możliwa. Powstała internetowa zbiórka, na której, do jej zakończenia 8 listopada, udało się zgromadzić niecałe 1,2 tys. zł.

Wciąż zbieramy odpowiednią kwotę, która pozwoli na rzetelny, całościowy remont wyjątkowego pod względem artystycznym i historycznym nagrobka z czerwonego piaskowca należącego do mjra artylerii konnej Mariana Patronowicza, sodalisa mariańskiego. Jest to wymagająca inwestycja, która swoim efektem może cieszyć nas wszystkich już w kolejnych latach – piszą w treści zbiórki organizatorzy.

 

Nie odbyła się również kwesta organizowana przez Komitet Społeczny na Rzecz Ratowania Zabytków Starych Polskich Cmentarzy, działający przy SP nr 11 z Oddziałami Integracyjnymi w Jarosławiu. To pierwszy taki przypadek od 27 lat, kiedy corocznie wolontariusze pojawiali się z puszkami przed bramą jarosławskiego Starego Cmentarza. Organizatorzy zapowiedzieli, że jeśli sytuacja na to pozwoli, spróbują zorganizować kwestę w tradycyjnej formie, ale w późniejszym, bezpieczniejszym terminie, np. przy okazji świąt Wielkanocnych.

 

DP/fot. org.

 

 

Wola Węgierska będzie uzdrowiskiem?

0

– Słyszałem o źródle znajdującym się w rejonie Helusza i Woli Węgierskiej z leczniczymi wodami uznawanymi za bardziej zdrojowe niż te z Krynicy, ale były to informacje zdawkowe i niepewne. Teraz, dzięki pomocy mieszkańców, udało się go znaleźć. Pierwszym etapem będzie sprawdzenie, czy wypływająca ze wzgórza woda zawiera cenne dla zdrowia minerały – mówi Mariusz Trojak, wicestarosta jarosławski.

 

Trojak wspomina rozmowę z nieżyjącą już Zofią Wojdyła. Mieszkanka Woli Węgierskiej potwierdziła wtedy istnienie źródła uznawanego za lecznicze i w przybliżeniu opisała miejsce, gdzie go szukać. – Teresa Pupka i Maria Łuc z Woli Węgierskiej dokładnie wskazały położenie. Znajduje się na przechodzącej w skarpę pochyłości obok drogi wiodącej z Woli Węgierskiej do Helusza. Ze wzgórza wypływa woda. Przesącza się przez opadłe liście do pobliskiego potoku. Okolica jest zakrzaczona, ale znając miejsce nie sposób je ominąć – opowiada wicestarosta.

Mariusz Trojak przy źródle uważanym za lecznicze.

Źródło znajduje się w granicach Woli Węgierskiej, ale w przedwojennej prasie zostało opisane jako leżące w okolicy Helusza koło Pruchnika na obszarze Centralnego Okręgu Przemysłowego. Notka jest o tyle ciekawa, że zapowiada także budowę wielkiego sanatorium. Uzdrowiska nie powstało, ale jak wynika z przekazów źródło cieszyło się przez wiele lat sporym powodzeniem.

Notka prasowa zapowiadająca budowę wielkiego sanatorium.

Odkryć i sprawdzić

W środę, 28 października przy źródle w Woli Węgierskiej wicestarosta spotkał się z przedstawicielem Nadleśnictwa Kańczuga, jako właściciela terenu. Byli też mieszkańcy którzy wcześniej pomogli odnaleźć zdrojowe miejsce. – Najpierw chcemy odkryć i oczyścić źródło aby pobrać wodę do badania. Jeśli okaże się że faktycznie ma dużo siarki, a może też innych minerałów, to rozpoczniemy działania by je ożywić – zapewnia M. Trojak.

 

Komentarze

Wykorzystanie właściwości leczniczych wód wypływających przy drodze w stronę Helusza wywołało spore zainteresowanie. – Ten temat wraca jak bumerang, tylko nikt nigdy nie pociągnął inicjatywy do przodu – pisze internautka. O dawnym centrum rehabilitacji i uzdrowisku przypomina komentujący dodając – W opowieściach od starszych osób było to miejsce lecznicze . – Taką szansę trzeba koniecznie wykorzystać – dodaje inny.

 

Jeśli w pięknej podgórskiej okolicy, jak pisała przedwojenna prasa rzeczywiście biją wody lecznicze, to Wola Węgierska i Helusz mają szansę zostać ośrodkami sanatoryjnymi. Sprawy formalne już ruszyły. Jeśli nie będzie problemu z uzgodnieniami odkrywka może niedługo powstać.

Wicestarosta zaznacza, że próba ożywienia leczniczego źródła, to zasługa mieszkańców Woli Węgierskiej, którzy nie zapomnieli, że kiedyś wodę wypływającą ze skarpy wykorzystywano leczniczo.

 

Erka/ fot. facebook.com/mariusz.trojak


	            

Złoto i srebro tenisistów Kolpingu

0

TENIS STOŁOWY: Dwa medale, złoty i srebrny wywalczyli tenisiści stołowi Kolpingu Jarosław w 1. Grand Prix Podkarpacia kadetów i kadetek. W turnieju, który odbył się w sobotę w Nowej Sarzynie, pierwsze miejsce wśród chłopców zajął Szymon Flaumenhaft, a na drugiej pozycji w gronie dziewcząt została sklasyfikowana Natalia Maciałek.

 

Szymon Flaumenhaft, który w sobotnim turnieju był jednym z najmłodszych uczestników, w całych zawodach przegrał zaledwie dwa sety. Z dobrej strony w Nowej Sarzynie zaprezentowali się także pozostali przedstawiciele jarosławskiego klubu. Natalia Maciałek wśród kadetek przegrała tylko jeden pojedynek – w finale z inną jarosławianką Kingą Hawro W 1. Grand Prix Podkarpacia do lat 15 zaprezentowali się także Alan Zieliński i Łukasz Hajduk. Pierwszy został sklasyfikowany na siódmej pozycji, a drugi rywalizację ukończył na czternastej lokacie. – Od niedzieli w Jarosławiu trwa obóz reprezentacji Polski juniorów i juniorek. W zajęciach, które już po raz drugi organizowane są na obiektach MOSiR Jarosław, udział bierze trzynastu zawodników, w tym reprezentanci Kolpingu Jarosław: Anna Brzyska, Karolina Hołda, Martyna Hajduk, Dawid Jadam i Szymon Brud oraz trenująca na co dzień w jarosławskim ośrodku i mieszkająca w Jarosławiu Kinga Hawro. Zgrupowanie z pewnością pozytywnie wpłynie na rozwój zawodników – mówi Kamil Dziukiewicz, menadżer występującego w LOTTO Superlidze zespołu Sokołów S.A. Jarosław oraz jednocześnie wiceprezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego.

 

Brawo dziewczyny!

0

PIŁKA RĘCZNA I LIGA KOBIET: Szczypiornistki JKS San Jarosław zgodnie z tym co obiecały, poprawiły się po ostatnim meczu i w dobrym stylu ograły zespół Uniwersytetu Warszawa. – Brawo dziewczyny –   komentowali na forum kibice. Przypomnijmy, że zespół JKS-u Sanu oparty jest w większości na własnych wychowankach. Zwycięstwo z drużyną ze stolicy jest dla naszej ekipy pierwszym w tym sezonie.

 

SPR JKS SAN JAROSŁAW – UNIWERSYTET WARSZAWA 24-17 (13-6)

JKS SAN: Kulpa, Kubisztal – Wicińska 7, Szymborska 4, Bartoszek 2, Biedroń, Dębiak 3, Dębowska, Fedor, Motowidło 1, Pazdro 2, Borowska 2, Bartuzel, Świerk 1, Zięba 2, Stachowicz.

Sędziowali: K. Jac i M. Wrona. Kary: 2 i 2 minuty. Widzów: mecz bez udziału publiczności.

 

– Ten zespół będzie rósł w siłę, ale potrzeba mu czasu. Mamy własne wychowanki, bo nie sztuką jest „nakupić” zawodniczki. Ważne by zespół miał swoją tożsamość. Taka filozofię wyznajemy. Zresztą nie może być inaczej skoro jesteśmy klubem kontynuującym tradycje jarosławskiego handballu – mówią szefowie „czarno-niebieskich” Jarosławianki nie zawiodły. Od pierwszej minuty grały mocno skoncentrowane. Trzymały na dystansie rywalki, które pierwszego gola zdobyły dopiero po 10 minutach. W tym czasie JKS San miał już na koncie sześć trafień. Na listę strzelczyń wpisywały się Amanda Szymborska, Katarzyna Świerk, Aleksandra Pazdro, Aleksandra Dębiak i Iga Wicińska.

 

Tylko karne

Warszawianki próbowały i szukały możliwości pokonania bramkarek JKS-u Sanu, ale nic im nie wychodziło. Drugiego gola udało się im zdobyć dopiero przy stanie 10-1. Uniwersytet ratowały tylko rzuty karne. To dzięki nim przewaga jarosławianek przed przerwą nie była jeszcze większa. Po zmianie stron obraz gry nie wiele się zmienił. Gospodynie wciąż dyktowały warunki na boisku, ale specjalnie nie szalały. Trenerzy naszej drużyny pozwolili pograć zawodniczkom rezerwowym. Uniwersytet dopiero w samej końcówce trochę zmniejszył straty, ale nie miał szans na nic więcej.

 

POZOSTAŁE MECZE: SMS III – Radom 18:21 (6:8); AZS AWF – Varsovia 25:23 (11:11); Lublin – Wesoła zakończył się po zamknięciu strony; Karczew – Kielce 23:31 (9:18).

  1. AZS AWF Warszawa 5          12        135-112
  2. Korona Kielce 5          12        149-108
  3. Varsovia Warszawa 4          9          151-91
  4. AZS UMCS Lublin 4          6          75-76
  5. APR Radom 4          6          99-115
  6. Wesoła Warszawa 3          6          71-94
  7. MKS Karczew 3          3          57-59
  8. SPR JKS San Jarosław 4          3          85-109
  9. SMS III Płock 2          0          38-53
  10. Uniwersytet Warszawa 4          0          75-118

 

 

 

 

Falowanie szczypiornistów Orła

0

PIŁKA RĘCZNA MĘŻCZYZN: Mimo prowadzenia przez większą część spotkania przeworski Orzeł znowu zawalił końcówkę i przegrał. Rezerwy Vive wykorzystały falowanie naszej drużyny.

 

VIVE II Kielce – SPR Orzeł Przeworsk 39:33 (18:17)

SPR Orzeł: Maj, Kędzior – Czapka 5, Styczeń 5, Bakowski 2, Litwińczuk 4, Gancarz 1, Andrusiewicz, Michalik, Kozdroń 8, Świerk 6, Karabanowski, Wańkowicz 2.

Kary: 6 I 12 minuty.

Orzeł zagrał w Kielcach falami. Były momenty dobre i były momenty bardzo złe. Mimo, że przeworszczanie prowadzili od pierwszej minuty, to w końcówce pierwszej połowy dali sobie rzucić cztery bramki z rzędu. Po zmianie stron kiepska postawa gości została wykorzystana przez miejscowych, którzy jeszcze bardziej odskoczyli. Między 30 a 37 minutą rezerwy Vive zdobyły kolejne sześć bramek z rzędu. W 51 minucie pojawiło się jednak światełko w tunelu. Orzeł poprawił się i przegrywał tylko 30:31, ale po chwili znowu się pogubił.

POZOSTAŁE MECZE: SMS II – Azoty II przeł. na 11.11; Busko – Politechnika Kielce 27:29 (13:14). Pauza SPR Stal II Mielec.

 

  1. SMS II Kielce 4          12        131-84
  2. HLB Buskowianka 5          9          127-127
  3. VIVE II Kielce 5          9          139-142
  4. Orzeł Przeworsk 4          5          121-124
  5. Politechnika Świętokrzyska Kielce 6          5          151-171
  6. Azoty II Tarnów 4          4          109-115
  7. Stal II Mielec 4          4          92-107

 

 

JKS blisko ósemki

0

Piłka nożna IV liga: Piłkarze JKS-u wygrali w Ropczycach i są blisko ósemki, która na wiosnę powalczy o awans. Pozostałe nasze drużyny nie mogą zaliczyć tej kolejki do udanych. Najbardziej boli porażka Piasta Tuczempy, który stracił tym samym fotel lidera.

 

Błękitni Ropczyce – JKS Jarosław 0:1 (0:0)

Bramka: Sobolewski 78.

Błękitni: Albrycht ż – Gawron cz [12, faul taktyczny), Gdowik, Sulisz ż, Kukla – Kmiotek, Fornek, Kot, Kurek, Bęben (46 Darłak) – Ł. Kosiba (46 Ogrodnik). Trener Łukasz Chmura.

JKS: Siryk – Ptasznik, Szakiel, Saramak, Bartnik – Krzyczkowski (65 Socha), Sobolewski, Oziębło ż ż cz [45], Stankiewicz (60 Brodowicz), Kopcio (71 Borowski) – Rączka (90+3 Aksamit). Trener Arkadiusz Baran.

– Nie chcemy się martwić o utrzymanie. Wierzymy, że zagramy dobrze w ostatnim pojedynku jesieni i zostaniemy w grupie mistrzowskiej. Mecz był trudny. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że miejsce w tabeli nie ma znaczenia. Tu każdy może urwać punkty. Najistotniejsza była efektywna gra, a nie styl. Ładnie możemy grać w grupie mistrzowskiej – podsumował Arkadiusz Baran, trener JKS. Nasza drużyna zagrała z Błękitnymi bardzo konsekwentnie. Miała na początku trochę ułatwione zadanie, bo od 12 minuty gospodarze grali w dziesiątkę. Za faul czerwoną kartką ukarany został Gawron. W 14 minucie w poprzeczkę przymierzył Krzyczkowski. Potem siły na boisku się wyrównały. Czerwień po stronie JKS w 45 minucie zobaczył Oziębło. W drugiej połowie z rzutu wolnego z ponad 40. metrów piłkę w pole karne wrzucił Borowski, a bramkarza Błękitnych wpakował Sobolewski.

 

Sokół Nisko – Start Pruchnik 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Tetlak 28, 2:0 Wojtak 44, 3:0 Tyczyński 66.

Sokół: Drzymała – Przepłata (58 Drelich ż), Tetlak, Maciorowski, Szewczyk, P. Tur (75 Czerepak), Stypa (58 Soboń), M. Tur (86 Łyko ż), Wojtak, Tabaka, Tyczyński (82 Buda). Trener Paweł Wtorek.

Start: Madejowski – Pilch, Benc, K. Mikłasz, Stanik ż, Jarosz (70 Tuleja), Rabczak, Czerwiński (58 M. Mikłasz), Czura, Gemra, Kubas. Trener Maciej Mikłasz.

Sędziował Godek (Rzeszów).

 

Pruchnik nie miał szans w Nisku. Sokół zdominował grę i już do przerwy prowadził dwoma bramkami. Po uderzeniu Tetlaka i Wojtaka. Gospodarze obie bramki zdobyli po stałych fragmentach gry.

 

Piast Tuczempy – Głogovia Głogów Młp. 1:3 (1:1)

Bramki: 1:0 Sobol 19, 1:1 Tarała 40, 1:2 Tarała 60, 1:3 Pałys-Rydzik 67.

Piast: Strawa – Stopyra, Sobol, Demski ż, Harasz (79 Hawryłko ż) – Czub (64 Barszczak ż), Karkovsky, Wota, Sas (74 Tyrawski ż), Wielgosz (64 Bobak) – Kloc (74 Kogut). Marek Strawa.

Głogovia: Lipka – Bożek ż, Brogowski ż (46 Kądziołka), Hus, Kłak – Pyrdek (90+1 Codello), Frankiewicz ż, Chamera, Pałys-Rydzik – Szymański, Tarała. Trener Adam Wałczyk.

Sędziował Pająk (Mielec).

 

To nie był dzień Piasta. Dotychczasowy lider nie wykorzystał atutu swojego boiska. – Zagraliśmy słabszy mecz. Zabrakło nam też trochę szczęścia, jednak trzeba oddać, że trafiliśmy na trudnego rywala – mówił po meczu trener Piasta Marek Strawa. – Graliśmy szybko, precyzyjnie. Po ostatnim niepowodzeniu z Niskiem za wszelką cenę chcieliśmy wygrać i cel osiągnęliśmy – cieszył się natomiast Adam Wałczyk, trener Głogovii.

 

Orzeł Przeworsk – Ekoball Stal Sanok 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Kalemba 67.

Orzeł: Kurosz – Broda, Pikuła, Lech ż, Salwach – Czyrny, Obłoza, Gwóźdź ż, Dec (65 Najsarek) – Bednarz (71 Andreasik), Boratyn (71 Wilk). Trener Paweł Załoga.

Ekoball: Krzanowski – Słysz, Lorenc, Karol Adamiak, Kaczmarski – Ząbkiewicz (71 Kamil Adamiak), Tabisz ż, Jaklik, Jakubowski – Niemczyk (84 Posadzki), Kalemba (90 Pielech). Trener Piotr Kot.

Sędziował Mastaj (Dębica).

 

– Szkoda sytuacji z pierwszej połowy, strzał w poprzeczkę Boratyna i dobitka Bednarza, która musi wpaść. Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, jak byśmy to wykorzystali. Mówiliśmy sobie w szatni, że mecz może rozstrzygnąć jedna sytuacja. Popełniliśmy błąd przy stałym fragmencie gry, nasze gapiostwo okupiliśmy bramką. Trudne spotkanie, musimy się zebrać przed następnym meczem. To nie był nasz najlepszy występ, ale i takie się zdarzają – mówił po meczu trener Orła, Paweł Załoga.

Sokół wygrał ze stalówką i jest wiceliderem

0

Piłka nożna III liga: Piłkarze Sokoła Sieniawa wrócili już do zdrowia. Nasz zespół pokonał drużynę Stali Stalowa Wola i trzyma się drugiego miejsca. Wólczanka Wólka Pełkińska i Wiązownica tym razem na minusie.

 

Wisła Sandomierz – Wólczanka Wólka Pełkińska 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Kajpust 84.

Wisła: Polit – Kuśmierczyk, Kajpust, Wojcinowicz, Kołoczek – Piątkowski (74 Klockowski), Tyl, Kmiotek (68 Sudy), Siedlecki (80 Stasiak), Bełczowski (68 Matuszewski) – Zawiślak (80 Mażysz). Trener Rafał Wójcik.

Wólczanka: Kubik ż – Wach (75 Galara), Wrona, Pawłowski, Łazarz – Peda (46 Baran), Podstolak, Gul – Bała (67 Olejarka), Masny (67 Matofij) – Durda (67 Dusiło). Trener Daniel Myśliwiec.

Sędziował Nestorowicz (Biała Podlaska).

 

Wólczanka straciła punkty i podium w ostatnich fragmentach meczu. Spotkanie nie było porywającym widowiskiem. Jedyny gol padł w 84 minucie po akcji dobrze znanego w Wólce Pełkińskiej Adriana Kajpusta. Wcześniej przeważała Wólczanka, która wywalczyła kilka rzutów rożnych. Jednak najlepszą okazję na trafienie mieli gospodarze. Rzutu karnego nie wykorzystał jednak Kmiotek.