Strona główna Blog Strona 391

Łopatami zbieramy błoto

0

– 20 lat walczyliśmy o tę drogę. Nie damy jej teraz zniszczyć – przestrzegają dwaj społecznicy z Malenisk, którym nie podoba się, że droga asfaltowa, która została nie tak dawno zrobiona, jest od tego czasu sukcesywnie niszczona.

 

– Kilka lat wstecz, jak były zbiory buraków wkładaliśmy na buty reklamówki foliowe, żeby móc do drogi głównej dojść. W końcu droga została zrobiona. Myśleliśmy, że to koniec naszych problemów a dalej jest to samo – mówi pan Artur.

Mowa o drodze gminnej w Maleniskach, prowadzącej w kierunku strzelnicy. Korzystają z niej nie tylko mieszkańcy znajdujących się tam posesji, ale i wojskowi oraz rolnicy. Mieszkańcy skarżą się, że ci ostatni wywożą na drogę błoto z pól, przez co asfalt niszczeje oraz zagraża bezpieczeństwu. Mieszkańcy próbowali rozmawiać na ten temat z rolnikami, jednak niewiele to pomogło.

– Rolnicy mają drogę alternatywną od Cieszacina, ale jeżdżą tędy, bo tu jest lepsza droga – zauważa pan Grzegorz.

Mężczyźni podejmowali wiele działań, aby utrzymać drogę w jak najlepszym porządku. Wielokrotnie napominali rolników, interweniowali w gminie oraz na Policji. Doszło nawet do tego, że pewnego razu drogę zablokowali. Ich działania nie rozwiązały jednak problemu.

– Zarządca drogi jest odpowiedzialny za jej stan. Policja może tylko mandat wypisać. Skoro gmina nie potrafi wyegzekwować od swoich mieszkańców poprawnych zachowań, to powinna wynająć sprzęt i drogę wyczyścić – twierdzi pan Grzegorz.

Mieszkańcy boją się tym bardziej że drogą tą poruszają się ciężkie samochody wojskowe, które mogą nie być w stanie wyhamować na zabłoconej jezdni.

   Mariusz Reń, wójt gminy Pawłosiów zapewnia, że sytuacja jest mu znana. Zarówno on, jak i pracownicy gminy wielokrotnie byli na miejscu w odpowiedzi na zgłoszenia interweniujących.

– O tej porze roku mamy wiele tego typu telefonów. W tym przypadku położyliśmy asfalt na drodze, z której korzystają też rolnicy. To, że został tam położony, nie oznacza, że ci rolnicy przestaną tą drogą jeździć. Pragnę zauważyć, że jesteśmy gminą wiejską, a problem nie występuje przez cały rok, tylko w momencie zbiorów buraków czy kukurydzy. Mam aktualne informacje z terenu i wiem, że tragedii tam nie ma. Jeśli faktycznie będzie taka potrzeba, wynajmę sprzęt i drogę wyczyścimy. Jak na razie apelowałbym, aby jedni spróbowali zrozumieć drugich – wyjaśnia wójt.

 

EK


	            

Zderzenie dwóch pojazdów

0

W sobotę, 21 listopada doszło do zdarzenia dwóch pojazdów na łuku drogi powiatowej Pruchnik-Nienadowa.

 

Zderzenie miało miejsce około godz. 19. Jak informują strażacy z KSRG OSP Pruchnik I, kierowca opla w stanie stabilnym został przetransportowany do szpitala, natomiast 4 osoby (w tym 2 dzieci) podróżujące hyundaiem nie wymagały hospitalizacji.

Działania strażaków polegały na odcięciu zasilania w obu pojazdach i zabezpieczeniu instalacji LPG w oplu, oświetleniu miejsca zdarzenia, kierowaniu ruchem oraz zneutralizowania płynów wyciekających z pojazdów.

 

EK, fot. KSRG OSP Pruchnik

Szum informacyjny

0

Minister od kultury zdecydował, że przeznaczy po kilkaset tysięcy złotych artystom, bo tracą podczas pandemii. Wsparł m.in. wykonawców przeboju „Majteczki w kropeczki”. Trudno się dziwić, bo majteczki bliższe ciału niż fortepian. Zarządzający kulturą narodową nie spodziewał się jednak, że rozpęta burzę. Z pomocy się wycofał. Zawierucha została. Szkoda, bo twórcom pomoc potrzebna jak psu buda. Kultura zemrzeć przecież nie może. Przewoźnicy, restauratorzy, branża turystyczna i cała reszta dobijana pandemią to co innego. Jak im nie idzie, to mogą się przebranżowić i zostać, dla przykładu politykami. Tam kryzysu nie ma, a do zmiany profesji jeden z nich nawet zachęcał.

 

Pielęgniarki przygotowują się do protestu. Kobiety się nie zgadzają z rządzącymi. Rządzący nie zgadzają się sami z sobą i jak uchwalą bubla, to go nie drukują. Za to Drukarnia Papierów Wartościowych pracuje pełną parą. Codziennie miliony nowych banknotów o wysokich nominałach płyną na rynek. Meteorolodzy zapowiadają, że śniegu na święta nie będzie, ale zalecają optymizm, sugerując że może być biało, bo 10 lat temu było.

Z kolei astronomowie ostrzegają, że w 2068 r. może dojść do zderzenia z asteroidą, więc znowu będzie popyt na drożdże i papier toaletowy. Podwyżek wszystkiego należy spodziewać się od nowego roku, a Trump dalej uważa, że wybrali go na prezydenta USA, tylko sfałszowano wyniki. My z takim problemem mierzyliśmy się znacznie wcześniej. Niech Amerykanie korzystają z polskich doświadczeń. W końcu oba kraje łączy przyjaźń. Kiedyś podobne uczucie łączyło nas z innym sojuzem, ale się skończyło. Tylko niektórzy mówią, że poprzedni przyjaciel ulokował swoich agentów na najwyższych szczeblach polskiej polityki. Minister zdrowia przypomina, że antybiotyki nie leczą przeziębienia, grypy i kowidu, bo działają tylko na bakterie, a nie na wirusy. Lekarze zaś wiedzą swoje i według tego leczą. Doktor Bodnar nie ma zamiaru odpuścić i dalej udowadnia, że w zmaganiach z COVID-19 pomaga amantadyna. Wzywa odpowiedzialnych za nasze zdrowie, by się tym zajęli, a nie postępowali na zasadzie nie bo nie. Czas najwyższy, bo już nie tylko słyszymy o kolejnych zakażonych, ale coraz częściej koronawirus zabiera kogoś ze znajomych. Wiosną żyliśmy z nadzieją, że nas oszczędzi. Dzisiaj liczymy, że już nas dopadł i przeszliśmy zakażenie bezobjawowo.

Na lokalnym podwórku też wesoło. Jarosławski szpital przekazuje poprzez służby powiatowe podziękowania skierowane do sądu, prokuratury i jednej z firm za przekazanie jedzenia dla pacjentów. Tylko czekać aż pojawi się podziękowanie za udostępnienie prywatnego łóżka.

Nakarmieni takim szumem informacyjnym coraz częściej zastanawiamy się, jak można normalnie żyć i gdzie w tym wszystkim jest jakakolwiek logika. Lepiej o tym nie myśleć. Tylko wtedy staniemy się ubranymi zwierzętami.

Żyjemy w zaduchu. Targani konfliktami. Tresowani i okiełznywani na każdym kroku. Przestraszone, uwięzione i żyjące w gęstej atmosferze zwierzę odpowie wściekłością i agresją. Trudno liczyć, że człowiek postąpi inaczej.

W społeczeństwach uznawanych za rozwinięte coś dojrzewa. Owoc lekkostrawny raczej nie będzie.

 

Roman Kijanka


 

Laptopy z powiatu dla domu dziecka w Radymnie

0

Urządzenia mające umożliwić naukę zdalną podopiecznym Domu Pod Lipami i Lipowego Zakątka w Radymnie przekazano 9 listopada. 30 laptopów oraz projektor multimedialny z tablicą zakupiono w ramach projektu „Wsparcie dzieci umieszczonych w pieczy zastępczej w okresie epidemii COVID-19”

 

Starostwo przekazało również ozonatory, środki ochrony indywidualnej oraz płyny do dezynfekcji. Wcześniej 28 tabletów trafiło ze starostwa do rodzin zastępczych. Jak przekazuje wychowawczyni Domu Pod Lipami i Lipowego Zakątka w Radymnie Barbara Argasińska, przekazany sprzęt przyczyni się do zwiększenia możliwości edukacyjnych w ośrodku – Przedtem na jednym laptopie pracowało kilkoro dzieci, a teraz jak każdy wychowanek będzie miał możliwość pracy indywidualnej, to jest dla nas bardzo duża pomoc. Dzieci będą miały możliwość indywidualnie pracować, bo teraz jest nauka zdalna, a nam jako wychowawcom też laptopy ułatwią pracę edukacyjną i pracę wychowawczą z dziećmi – informuje wychowawczyni.

JR,  Fot. Powiat Jarosławski

Pobiegła dla Bartusia

0

JAROSŁAW, CHELTENHAM: Pochodząca z Jarosławia Marzena Kulikowska w ostatnim czasie wzięła udział biegu, którego celem była pomoc choremu chłopcu.

 

Marzena Kulikowska pracuje jako nauczyciel w Szkole Polskiej im. W. Szymborskiej w Cheltenham. Niedawno szkoła dołączyła do akcji, która miała na celu zebranie funduszy na rehabilitację Bartusia, który poważnie ucierpiał w wypadku, kiedy rozpędzony kierowca wjechał w wózek, w którym siedział wraz ze swoim bratem bliźniakiem. Niestety, brat Bartusia, Kubuś, nie przeżył.

Pani Marzena przebiegła niezwykle trudny dystans 32 mil (50 km). W zamian za pokonane kilometry właściciel firmy B&K Environmental Services LTD, postanowił sfinansować leczenie chłopca.

To nie pierwsza akcja charytatywna, w której wzięła udział szkoła i na pewno nie ostatnia.

 

DP/fot. org (Marzena Kulikowska (z lewej) na mecie w towarzystwie dopingującej ją reprezentacji Polskiej Szkoły w Cheltenham)

Code Week w MP 9

0

Dzieci z Miejskiego Przedszkola nr 9 im. Jana Brzechwy w Jarosławiu mają ogromny wkład w zdobyciu przez Polskę pierwszego miejsca w Europie pod względem przeprowadzonych inicjatyw, związanych z kodowaniem i programowaniem. Same już po raz drugi znalazły się w gronie zwycięzców, realizując w tym roku dwadzieścia wydarzeń w ramach Ogólnopolskiego Konkursu „1000 pierwszych inicjatyw Code Week 2020”.

 

Miejskie Przedszkole nr 9 już po raz trzeci rozpoczęło przygodę z programowaniem. W ubiegłym roku dzieci z tego przedszkola jako jedyne w Jarosławiu znalazły się w gronie zwycięzców konkursu „1000 pierwszych inicjatyw Code Week 2020”.

Akcja co roku organizowana jest na terenie całej Europy i dedykowana wszystkim, którzy chcą rozpocząć przygodę z programowaniem. Wszystkie wyzwania w ramach Coode Week 2020 dzieci realizują pod kierunkiem nauczycielek: Agnieszki Szkoły i Lucyny Łaszkiewicz.

– Poprzez naukę kodowania dzieci lepiej rozumieją otaczający ich świat, który ulega nieustannym zmianom. Mają szansę rozwijać nowe pomysły i wprowadzać innowacje na przyszłość – mówi Agata Kolasa-Skiba, dyrektor przedszkola.

Za wspaniałą pracę i zabawę dzieci zostały nagrodzone certyfikatami i nagrodami. Główną nagrodą dla zwycięzców była mata do kodowania, zeszyty do nauki programowania dla wszystkich przedszkolaków oraz list gratulacyjny Ministra Cyfryzacji – Marka Zagórskiego.

 

Opr. EK, fot. org.

 

Lampa tak, ale nie na moim

0

Mieszkańcy Muniny upominają się oświetlenie ulic. Pytają dlaczego usunięto słupy z lampami, a instalacja nowych nie ruszyła. Okazuje się, że energetycy z PGE zmieniają zasilanie z powietrznego na ziemne, a gmina nie może ruszyć z budową oświetlenia, ponieważ spora grupa mieszkańców nie wyraża zgody na przebieg linii zasilającej przez ich działki.

 

– Kilka tygodni temu lampy przy ulicach w Muninie zostały usunięte wraz ze słupami wysokiego napięcia. Po zmianie czasu szybciej robi się ciemno i już po godzinie 16 bardzo niebezpiecznie poruszać się po ulicach. Do tej pory nie rozpoczęto montowania nowego oświetlenia. Czy usunięcia lamp nie można było wykonać w okresie letnim, kiedy dni są długie i brak oświetlenia tak bardzo nie utrudnia życia mieszkańców? – pyta mieszkaniec Muniny.

Jak wyjaśnia Elżbieta Grunt, wójt gminy Jarosław usunięcie słupów i budowa oświetlenia ulicznego to dwie niezależne inwestycje. Pierwsza prowadzona przez dostawcę energii. Druga przez gminę. Wcześniej gmina korzystała ze słupów energetycznych, na których zamocowano lampy. Gdy dostawca prądu rozpoczął ich likwidację i przeniesienie linii pod ziemię samorząd stanął przed koniecznością zbudowania zasilania i zamontowania słupów oświetleniowych. PGE wykonuje inwestycję według swego planu. Gmina musiała zareagować, by nie pozbawić mieszkańców oświetlenia ulicznego na dłużej. – Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia inwestycji, ale sprawa utknęła na poziomie pozwoleń. By je uzyskać konieczne są zgody właścicieli gruntów na przebieg linii oświetlenia przez ich działki. Nie wszyscy je wyrażają – tłumaczy E. Grunt. Procedurę wstrzymują także ograniczenia związane z pandemią. Wójt liczy, że część właścicieli zmieni zdanie i zgodzi się na przeprowadzenie przewodów przez działki. Rozpatrywane są też zmiany w przebiegu linii pozwalające ominąć opornych. To wszystko zajmuje czas i gmina musi czekać z rozpoczęciem inwestycji. Według planów samorządu prace przy nowym oświetleniu powinny ruszyć z początkiem roku. Lampy wzdłuż ul. 3 Maja . pojawią się później, bo tu gmina stara się o dofinansowanie z Funduszu Dróg Samorządowych na budowę chodnika i oświetlenia.

To duży zakres inwestycji, bo chodzi o oświetlenie większości Muniny, a to wiąże się ze sporym wydatkiem. Dlatego szukamy pozabudżetowego wsparcia. Na przebudowę chodnika wzdłuż ul. 3 Maja możemy dostać, więc warto poczekać – wyjaśnia E. Grunt.

 

erka


 

Trzeci etap prac zakończony

0

Zakończył się III etap remontu zabytkowego muru oporowego przy ul. Podgórze podtrzymującego Jarosławskie Opactwo.

 

Remont muru oporowego przy Jarosławskim Opactwie trwa sukcesywnie od kilku lat. Był on konieczny do wykonania ze względu na jego stan. W tym roku udało się wyremontować kolejny odcinek. Pomogła w tym dotacja w wysokości 220 tys. zł pozyskana z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Resztę dołożyło Miasto. Łączny koszt remontu 29-metrowego odcinka muru wyniósł blisko 675 tys. zł. Dzięki przeprowadzonym pracom udało się zabezpieczyć skarpę przed osuwaniem od 16 do 20 przypory z wykorzystaniem technologii mikropalowania.

Mur oporowy otaczający Jarosławskie Opactwo ma 217 metrów długości i od 3,5 do 6 metrów wysokości. Remont przeszedł już najbardziej zniszczony jego odcinek. Wykonano żelbetowy oczep i palowanie skarpy oraz częściowo przebudowano przypory (przęsła), czyli pionowe elementy wzmacniające, których jest w sumie 23. Roboty remontowe prowadzone są od 2016 roku.

 

EK, fot. UM

 

 

„Cudze chwalicie, Jarosławia nie znacie”: Pomnik na byłym cmentarzu wojennym przy ulicy Pruchnickiej

0

W ramach uzupełnia poprzednich trzech artykułów przypominamy o nieistniejącym pomniku na cmentarzu z okresu Wielkiej Wojny przy ulicy Pruchnickiej.

 

Układ przestrzenny cmentarza kończył się przy ulicy Popiela i od tej strony przy ogrodzeniu cmentarnym znajdował się kamienny pomnik z orłem wznoszącym się do lotu, który stanowił podstawowy element wystroju nekropoli. Przed pomnikiem ulokowano groby oficerów. Oni byli najczęściej chowani w odrębnych częściach cmentarzy, w pobliżu pomnika lub krzyża. Kwatera oficerska na tym cmentarzu liczyła 100 pojedynczych grobów. Pomnik składał się z sześciu piaskowych bloków, tworzących rodzaj słupa. Pierwszy moduł spoczywał na boniowanej podstawie o szerszych wymiarach od prostokątnych części. Na trzech elementach środkowych znajdował się napis o treści: „ IHREN BEI DEN KAMPFEN UM JAROSLAV IN MAI 1915 GEFALEN HELDEN”, co w tłumaczeniu na język polski brzmi: „swoim bohaterom poległym w walkach o Jarosław w maju 1915 r.”.

Pod napisem był równoramienny krzyż , będący niemieckim odznaczeniem bojowym. Przez poziome ramię krzyża przewieszony był wieniec z liści dębowych, symbol męstwa i chwały. Na poziomych ramionach krzyża widniała litera „W”, pierwsza litera imienia cesarza Wilhelma i korona jako symbol cesarstwa. Na zwieńczeniu pomnika znajdował się odlany w brązie orzeł z głową przychyloną w prawo. W szponach trzymał fragment drzewca zakończonego grotem wraz ze zwiniętym sztandarem, symbolem narodu.

Na cmentarzach, zwłaszcza w Galicji środowej jest to element występujący bardzo rzadko. Po demontażu pomnika orzeł został wywieziony na złom, natomiast krzyż był widziany u jednego z mieszkańców Cieszacina Małego. Wysokość pomnika bez orła wynosiła około 3 m, natomiast z orłem 4 m. Pomnik był ogrodzony czteroma kamiennymi słupami, połączonymi żelaznym łańcuchem z przerwą od strony frontowej, by umożliwić składanie wieńców i kwiatów.

Można również przyjąć, że była możliwość odprawiania mszy polowej na wolnym placu wokół pomnika. Wspomniany słupek waz z boniowaną podstawą pomnika, cudem ocalałe znajdowały się obok drzewa, które w 2006 roku ścięto i w tym samym czasie ostatnie fragmenty zaginęły.

W ramach uzupełnienia można jeszcze dodać informacje dotyczące zagospodarowania terenu po byłym wojennym cmentarzu. W Archiwum Państwowym w Przemyślu znajduje się dokument z dnia 6 października 1947 roku, podpisany przez architekta Michalewicza z zapisem, że: „cmentarz przy ulicy Pruchnickiej przeznaczyć na cmentarz armii radzieckiej”. Na początku lat 80 – tych XX wieku na terenie cmentarza, zgodnie z porozumieniem ówczesnego wojewody przemyskiego Andrzeja Wojciechowskiego i księdza biskupa Stanisława Jakiela planowano wybudować obiekt sakralny wraz z plebanią, punktem katechetycznym i budynkami gospodarczymi. Magazyn na terenie cmentarza użytkowany przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej miał być przeniesiony do Szówska. Funkcjonował jednak do lat 90 – tych XX wieku. Planowaną tam kaplicę wybudowano w 1984 roku u zbiegu ul. Traugutta i ul. Grottgera, po czym w 1985 roku erygowano nową parafię po wydzieleniu jej z parafii p.w. Trójcy Przenajświętszej.

Po zlikwidowaniu składu teren byłego cmentarza pozostawał bez opieki. Aby nie dopuścić do całkowitej dewastacji tego historycznego miejsca, decyzją Podkarpackiego Konserwatora Zabytków z dnia 26 stycznia 1995 roku cmentarz wpisany został do rejestru zabytków. Jako ciekawostkę można podać, że na teren cmentarza przywieziono uszkodzony posąg żołnierza radzieckiego (Iwana), pochodzącego ze zdemontowanego w 1990 roku pomnika na placu św. Michała.

Tymi informacjami można zakończyć czteroczęściową opowieść o jarosławskich cmentarzach Wielkiej Wojny, w której zginęło około 500 tysięcy Polaków, a około 900 tysięcy zostało inwalidami. To właśnie im zawdzięczamy odzyskanie niepodległości.

 

Jerzy Czechowicz


 

 

Od zarazy uchowaj nas Panie

0

– Zaraza w kraju gdy pocznie grasować, Głód i powietrze lub też mór panować; Przez Walentego wzywaj Pana Boga, by oddalona była ludu trwoga – śpiewano podczas koncertu zorganizowanego przez Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich i Stowarzyszenie Muzyka Dawna w Jarosławiu przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

 

Koncert tradycyjnych pieśni przeciw zarazie wpisujący się w obecną sytuację zorganizowano w sobotni wieczór, 21 listopada. Ze względu na pandemię był w formie on-line i można było w nim uczestniczyć poprzez łącza internetowe. Znalazły się w nim tradycyjne pieśni do świętych, którzy przez wieki dali się poznać jako obrońcy w czasach morowego powietrza. Znaleźli się w śród nich św. Roch, Walenty, Florian i Rozalia. – Gdy zaraźliwe powietrze trwało, za twą przyczyną wkrótce ustało – śpiewali artyści z Jarosławia, Przeworska i Krosna.

Ten niezwykły repertuar zebrany został przez Bartosza Gałązka, badacza i znawcę śpiewu tradycyjnego,. – Obecne okoliczności w kraju i na świecie stanowią idealną – choć nieszczęśliwą – okazję, by móc je zaśpiewać w odpowiednim kontekście i z właściwą intencją – mówią organizatorzy.

Oprócz pieśni kierowanych do Trójcy Świętej i Matki Bożej można było usłyszeć szereg utworów hagiograficznych, kierowanych do świętych patronów „od morowego powietrza”. Są pośród nich między innymi patroni Jarosławia, jak św. Mikołaj czy św. Walenty oraz święci Roch,. Florian i Sebastian, których relikwie znajdują się w słynnym ołtarzu relikwii w Bazylice Matki Bożej Bolesnej w Jarosławiu.

opr. erka/Fot. Piotr Kaplita