Strona główna Blog Strona 349

Kłusownik w areszcie

0

Policjanci z komisariatu w Radymnie zatrzymali 53-latka, który odpowie za posiadanie wnyków oraz poroża jelenia.

 

Martwy jeleń znajdował się w kompleksie leśnym na terenie Korczowej. Będący na miejscu policjanci ujawnili leżącą tuszę jelenia-byka, z której ktoś usunął poroże. Przy wnykach, na śniegu znajdowały się ślady obuwia, które prowadziły w kierunku jednej z posesji. Obecny na miejscu właściciel oświadczył, że nie posiada urządzeń służących do kłusownictwa oraz poroży jelenia, dlatego policjanci przystąpili do przeszukania domu.

– W trakcie tej czynności, w mieszkaniu oraz w budynku gospodarczym mundurowi ujawnili poroże jelenia, druciane wnyki, ślady brunatnej cieczy oraz sierść zwierzęcą. Właściciel posesji oświadczył, że znalezione rzeczy należą do mężczyzny, który pomieszkuje u niego od jakiegoś czasu. W trakcie rozmowy pojawił się 53-letni lokator, od którego czuć było alkohol. Wypowiadał się nielogicznie, co do rzeczy ujawnionych w trakcie przeszukania, dlatego stróże prawa podjęli decyzję o jego zatrzymaniu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

53-latek usłyszał zarzuty posiadania urządzeń w postaci wnyków służących do kłusownictwa oraz bezprawnego wejścia w posiadanie trofeum łowieckiego – poroża jelenia-byka. Straty na szkodę Skarbu Państwa oszacowano na blisko 6 tysięcy złotych. Za to przestępstwo zgodnie z prawem łowieckim przewidywana jest kara do roku pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy.

W trakcie prowadzonych czynności zatrzymany został także 55-letni mieszkaniec posesji, który jak się okazało był poszukiwany listem gończym przez Sąd Rejonowy w Jarosławiu.

EK/KPP

Jedź przez pole, w mieście śnieg zalega

0

Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc rezygnuje z funkcji po 18 latach rządzenia. Ogłosił to w swoje 81 urodziny. Mieszkańcy mówią, że odchodzi dobry gospodarz. To wydarzenie nie ma niestety nic wspólnego z naszym regionem. Bo u nas funkcyjnych pełno, a gospodarza trudno spotkać. Na dodatek nie dochodzi tu do sytuacji, by ktoś zrezygnował z wójtowania, czy burmistrzowania. Nie po to się wpychali, by w czasie kadencji wysiadać.

 

Niedawno rozmawiałem z wysoko postawionym urzędnikiem jednego z lokalnych samorządów. Nie określam, gdzie to było, bo coraz więcej naszych włodarzy przyjmuje jedyną i słuszną postawę polegającą na tym, że o nich można tylko dobrze. Nawet odrobina krytyki jest traktowana jako osobisty atak, a piszący staje się wrogiem śmiertelnym.

Oni muszą być chwaleni. Bez pokłonów i adoracji zaczynają się dusić. Jeśli nie widzą, że służalczość jest tylko na pokaz, należy im współczuć, bo bałwochwalczy świat nie istnieje. A wracając do rozmowy, usłyszałem że w samorządach nie ma takiego pojęcia jak gospodarz, bo każdy ma określone kompetencje i musi w ich obrębie działać. Ferenc czuł się odpowiedzialny za całe miasto i zdobył szacunek. U nas odpowiedzialność podzielono, więc szacunek też się rozmył.

Przymiarka do przebudowy ul. Kraszewskiego w Jarosławiu może być przykładem. Burmistrz miał swoją wizję, radni swoją, a mieszkańcy swoją. W efekcie wszystkie plany spaliły na panewce. Jedni zwalali na drugich, czyli winni byli wszyscy. Teraz modernizacja ma ruszyć, ale już w ramach innej bajki.

Na przełomie rządów poprzedniego i obecnego burmistrza Jarosławia sporo mówiono o miejscach do parkowania. Mniej emocjonalnie o tym, że ich brakuje. Z dużymi emocjami o usunięciu pojazdów z Rynku. Obecny włodarz zaproponował opracowanie kompleksowych rozwiązań komunikacyjnych w centrum miasta. Do realizacji nigdy nie doszło, bo radni w ramach swoich kompetencji zgody nie dali. Uznali, że są ważniejsze zadania. Gdy ruszyła budowa galerii, nikt się już parkingami nie zajmował, bo nie bardzo wiadomo skąd pojawiło się przeświadczenie, że zbudują potężny parking mogący zmieścić samochody z obu powiatów. Teraz odezwała się zima i pokazała, że brakuje gospodarza i miejsc do parkowania. Miejsca postojowe zasypało. Kierowcy parkowali, gdzie popadło. Nikt na to uwagi nie zwracał. Śnie sobie leżał i czekał na odwilż, a galeria wprowadziła opłaty za parkowanie. W mieście ruszyli z wywożeniem, ale ruszali się jak muchy w smole. Powstał paraliż. Następnym razem o braku miejsc postojowych w Jarosławiu pomyślą przy kolejnym ataku zimy. Decydujący o rozwoju miasta robią wszystko, by ewentualny turysta objechał miasto obwodnicą i skierował się w bardziej przyjazne rejony.

Wątpliwe, by wychodzenie z założenia, że wzorem wielkich aglomeracji, ruch z centrum Jarosławia i Przeworska zostanie wyprowadzony, się sprawdziło. Dojeżdżający do pracy lub na zakupy nie skorzystają przecież z miejskiej komunikacji. Pozostaje ucywilizowanie układu komunikacyjnego i stworzenie miejsc parkingowych. Kierowcy pokazują, że będą za wszelką cenę unikać płatnych parkingów. Pokazuje to plac przed dworcem albo ubiegłotygodniowy zamęt spowodowany wprowadzeniem opłat w galerii. Rolą gospodarzy jest znalezienie wyjścia pozwalającego na zdobycie szacunku wśród kierowców. Jeśli każdy będzie szedł drogą wyznaczoną przez kompetencje, to poszczególne organy władzy mogą się nie spotkać.

Roman Kijanka


	            

Bałagan przy kontenerach z odzieżą używaną

0

Wokół pojemnika na odzież na os. Kombatantów w Jarosławiu leżą pełne worki, z których wysypują się ubrania. Mieszkańcy mają już dość tego bałaganu. Proszą o interwencję.

 

– Wokół kontenera na odzież walają się ubrania. Nikt tego nie sprząta. Wszystko niszczeje w śniegu – skarży się jeden z mieszkańców os. Kombatantów. – Pracownicy jednego ze sklepów odzieżowych wynoszą pełne worki ubrań. Gdy kontener się zapełni stawiają reklamówki z odzieżą obok pojemnika. W ostatnim czasie stojące tak worki przysypał śnieg. Niektóre z nich zostały rozerwane i ubrania walają się wokół, tworząc jeden wielki bajzel na naszym osiedlu – relacjonuje mieszkaniec.

Sprawę przepełnionego kontenera przekazaliśmy do Podkarpackiego Oddziału Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża, który zajmuje się zbiórką odzieży z naszych terenów. Zgłoszenie zostało przyjęte. W połowie ubiegłego tygodnia dostaliśmy zapewnienie, że kontener zostanie niebawem opróżniony, a leżące obok rzeczy uprzątnięte.

Ponadto PCK informuje, że na każdym pojemniku na odzież oznaczonym symbolem Polskiego Czerwonego Krzyża znajduje się numer telefonu, pod którym zgłaszać można potrzebę opróżnienia kontenera, jak i inne nieprawidłowości, tj. jego uszkodzenie czy dewastację. Wystarczy zadzwonić pod numer telefonu: 508 600 444.

Do pojemników na odzież można wkładać zarówno ubrania, jak i pościel czy ręczniki, a nawet pluszowe zabawki i buty połączone w pary. Przekazując tekstylia, należy zadbać o to, aby były czyste i spakowane w komplety.

 

Gdzie trafia oddawana odzież?

Większość tekstyliów, które trafiają do pojemników, nie może być (ze względu na swój stan) przekazana potrzebującym. Najczęściej zostaje ona wykorzystana do celów przemysłowych np.: przerobiona na czyściwo czy materiały do uszczelniania. Część trafia do sprzedaży w second-handach. Za wszystkie zebrane tekstylia PCK otrzymuje pieniądze.

Zarówno mieszkańcy osiedli, na których znajdują się pojemniki na odzież, jak i pracownicy PCK apelują, żeby nie zostawiać worków z ubraniami pod kontenerami. Walające się wokół kontenera brudne, stęchłe i przegniłe ubrania nikomu nie pomogą. W przypadku zapełnionego kontenera najlepiej znaleźć inny pojemnik, który bardzo często znajduje się w niedalekiej okolicy.

 

Gdzie można znaleźć pojemnik na odzież z logo PCK?

Powiat jarosławski: Jankowice (przy świetlicy), Jarosław (Armii Krajowej 6, Kombatantów 14, Os. Pułaskiego 7, Piłsudskiego 18, Witosa 12, Witosa 9), Bobrówka (przy świetlicy), Laszki (przy szkole), Miękisz Nowy (przy szkole), Wietlin (przy świetlicy), Wysocko (przy świetlicy), Ożańsk (parking przy kościele), Pawłosiów (przy Urzędzie Gminy), Wierzbna (przy Domu Kultury), Duńkowice 121, Radymno (Jagiełły 1, Jagiełły 12, Jagiełły 16), Skołoszów (Dworska, 3-go Maja 35), Sośnica (przy świetlicy), Roźwienica (parking przy przedszkolu), Radawa (przy zalewie), Ryszkowa Wola (przy OSP), Szówsko (przy szkole), Wiązownica (przy szkole), Zapałów (przy OSP).

Powiat przeworski: Adamówka (przy szkole, osiedle 150), Białoboki (przy Domu Ludowym), Dębów (Dom sołecki), Gać (przy Urzędzie Gminy), Wolica (przy Domu Ludowym), Łopuszka Wielka, Siedleczka 207, Sietesz (szkoła), Grzęska 152, Gwizdaj (przy Domu Kultury), Przeworsk (Dworcowa 8, Grunwaldzka 4, Jagiellońska 6, 20, Jana III Sobieskiego 86, Konopnickiej 4, 10, 13, 25, Krasickiego 11, 23, 50, Misiągiewicza 14, 16, 18 24, Rynek 2, Sienkiewicza 12, 18,20, 32, Skłodowskiej 10, Szpitalna 18, Tysiąclecia 7, 11).

EK

 

Powiat pozostaje przy powstrzymywaniu ideologii LGBT

0

Uchwalona w czerwcu 2019 r. deklaracja Rady Powiatu Jarosławskiego w sprawie powstrzymywania LGBT przez wspólnotę samorządową nie została uchylona. Na ostatniej sesji radni głosami 14 za, 4 przeciw i 2 wstrzymującymi się zdecydowali o odrzuceniu petycji Jakuba Gawrona, który wnosił o uchylenie deklaracji. Petycję uznano za bezzasadną. Decyzję rady poprzedziła dyskusja.

 

Deklarację „Samorząd wolny od ideologii LGBT” przyjęto dwa lata temu na wniosek klubu radnych PiS. – Nie damy narzucić sobie wyolbrzymianych problemów i sztucznych konfliktów, które niesie ze sobą ideologia „LGBT” – czytamy w stanowisku Rady Powiatu Jarosławskiego. Deklaracja jest dość obszerna i odnosi się głównie do obrony dzieci, rodziny i środowisk przed obcymi dla naszej kultury wpływami atakującymi wolność słowa, niewinność dzieci, autorytet rodziny i szkoły oraz swobodę przedsiębiorców.

Petycja została rozpatrzona w pierwszym rzędzie przez komisję skarg i wniosków rady.

– Komisja skonfrontowała jej treść z uchwałą i opinią radcy prawnego. Po dyskusji uznano petycje za bezzasadną wnioskując o odrzucenie w całości – mówił na sesji Adam Grenda, szef komisji. Podkreślał, że nadzór ze strony służb wojewody uchybień prawa nie stwierdził, a podnoszone za uchyleniem argumenty są powszechnie znane, także przez radnych. – Z przyjętego rozwiązania wynikało, że jest to właściwe stanowisko prezentujące podstawy normy społecznej akceptowanej przez radnych -dodawał zaznaczając, że deklaracja nie oznacza braku tolerancji i szacunku dla innych osób. Jest tylko wyrazem troski o wyznawane wartości. – Radni przyjęli ją zgodnie z własnym sumieniem i oni są właściwi do ustosunkowania się do petycji – podsumował.

Radny Tomasz Kulesza odniósł się do zapisów deklaracji. – Czy w ostatnich latach jakiekolwiek instytucje pozarządowe wtargnęły do szkół by prowadzić swoje zajęcia? Czy prawdą jest, że poprzez tą deklarację fundusz norweski wstrzymał finansowanie remontu ogniska baletowego na kwotę kilku milionów zł? – pytał zaznaczając, że nie istnieje zagrożenie jakąś tam ideologią LGBT, a bardziej powinniśmy się bać ideologii autokratywnych.

 

Deklaracja a dotacja

Starosta jarosławski Stanisław Kłopot odpowiadając radnemu przyznał, że nie słyszał o wprowadzaniu doktryn sprzecznych z programem nauczania w naszych szkołach. -. Faktyczne w piśmie z funduszy norweskich jakie otrzymaliśmy zwracając się o dofinansowanie remontu ogniska baletowego jest wspomniana deklaracja przyjęta przez radę powiatu. Jesteśmy tym zaskoczeni. Przypomnę, że budynek ma służyć szeroko pojętej kulturze – wyjaśniał starosta. – Trudno połączyć decyzję i powiązanie jej z przyjętą deklaracją. Jaki jest związek między nią, a tym co chcemy ratować. Proszę pokazać, czy jest w niej mowa o dyskryminacji – argumentował.

 

Co daje deklaracja?

– Jakie korzyści materialne i duchowe przyniosło nam uchwalenie deklaracji? Nie uchroniliśmy się przecież od tego, czego nie ma. Smutno jest nam z tego powodu, że sprzeciwiamy się czemuś, czego na naszej ziemi jarosławskiej nie ma. Czy mamy się stać wobec tego strefą wolną od dotacji – dopytywał T. Kulesza.

– Ideologowie jeszcze do naszych szkół nie weszli ale już pukają. Wyprowadzają naszą młodzież na ulice i tam jest wprowadzana ideologia LGBT. To można było zauważyć. Jeśli chodzi o fundusze norweskie, to świat jest tak stworzony, iż nic nie jest za darmo. Pozbawienie dotacji odbieram jako szantaż na suwerenne decyzje Rady Powiatu, a funduszami czy to unijnymi czy norweskimi szantażuje się nasze decyzje.

– mówił Marek Kucab, szef koła radnych PiS.

 

Bezprzedmiotowość

– Jeśli nie ma ideologii LGBT, to wszystko jest bezprzedmiotowe. To tak samo jakbyśmy dyskutowali nad przyjęciem strefy wolnej od atomu. Po co zajmować oderwane od rzeczywistości stanowisko. Mówimy, że była to jakaś uchwała. To nie była uchwała i dlatego wojewoda nie mógł zakwestionować. To była tylko deklaracja. Skutki prawne rodzą się wraz z uchwałą a nie deklaracjami – tłumaczył radny Zbigniew Piskorz.

Na zakończenie dyskusji starosta powtórnie zaapelował o dokładne przeczytanie deklaracji i wskazanie choćby jednego zdania o dyskryminacji ludzi, którzy związani są ze środowiskami LGBT.

Ostatecznie radni uznali, że deklaracja pozostaje.

erka


 

Czy zdążą z obwodnicą?

0

Budowa obwodnicy Przeworska to ważny temat dla mieszkańców miasta. Niektórzy z nich zastanawiają się, czy inwestycja zostanie oddana w terminie, bo jak na razie nie widzą, jakichkolwiek postępów w tej sprawie.

 

Przypomnijmy, że termin zakończenia inwestycji planowany jest na koniec września 2022 roku. Czy rzeczywiście nic się z nią nie dzieje? Jak informuje Aldona Gujda, specjalista ds. informacji publicznej Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, obecnie

trwa procedura weryfikacji ofert złożonych w postępowaniu przetargowym, a kolejnym etapem będzie zawarcie umowy na realizację zadania z wybranym Wykonawcą.

23 grudnia 2020 r. miało miejsce otwarcie ofert do przetargu pn. „Budowa/ przebudowa drogi wojewódzkiej nr 835 Lublin-Przeworsk-Grabownica Starzeńska na odcinku od DK 4 do miasta Kańczuga” etap I. Etap ten obejmuje swoim zakresem budowę nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 835 od miejscowości Gwizdaj do Przeworska oraz przebudowę drogi na odcinku Przeworsk-Urzejowice – wyjaśnia Aldona Gujda, specjalista ds. informacji publicznej Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich.

 

DP

 

 

Martwy ryś na podwórku

0

Mieszkanka Woli Węgierskiej nie kryła zdziwienia, gdy nieopodal domu z topniejącego śniegu wyłoniła się głowa rysia. Padłe zwierzę leżało praktycznie na podwórku. – Skąd wziął się największy kot Europy w terenie, gdzie rysie nie występują, dlaczego przyszedł w pobliże domu i co było przyczyną śmierci – zastanawiała się właścicielka.

 

Rysia znalazła w niedzielę, 21 lutego. Powiadomiła syna. Ten przekazał informację policji. – Policjanci z posterunku w Pruchniku odebrali zgłoszenie w niedzielę około godz. 16. Pojechali na miejsce. Padłym rysiem zajęli się pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie – informowała asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

– Leżał kilka metrów od domu. Widać było tylko głowę. Nie ruszaliśmy go tylko wezwaliśmy policję i inspektorów ochrony środowiska – opowiada syn właścicielki. – Jeszcze przed opadami śniegu mama zauważyła, że jakieś zwierzę kręciło się koło gospodarstwa. Myślała, że to pies. Odpędziła je. Zauważyła, że kuleje. Potem ryś już się nie pojawiał. Topniejący podczas ocieplenia śnieg pokazał, że zwierzę padło koło domu. Ktoś mówił, że w tym rejonie wypuszczono jesienią parę rysi, ale nie mam potwierdzenia – dodaje.

Z notatki spisanej przez pracownika RDOŚ w Rzeszowie wynika, że właścicielka zauważyła rysia wcześniej, ale go nie rozpoznała. Uważała, że koło zabudowań kręci się pies. – Ze śniegu wystawała głowa z charakterystycznymi dla rysia pędzelkami na uszach. Nie było wątpliwości z rozpoznaniem. Po odsłonięciu ukazało się ciało z zapadniętym brzuchem i znacznie wychudzone. Była to kotka w średnim wieku. Miała złamaną tylną prawą nogę. Zdechła z przyczyn naturalnych z powodu wycieńczenia – opisuje Łukasz Lis, rzecznik prasowy RDOŚ.

W piątek pod Przemyślem również znaleziono padłego rysia. Nie miał zewnętrznych obrażeń ani ran. Ł. Lis zauważa, że wśród rysi pojawił się świerzb i już kilka osobników zdechło z tego powodu.

– Rysie bardzo rzadko pojawiają się w naszych lasach. Nie ma osiadłych na stałe, co najwyżej przechodzą przez teren nadleśnictwa. Podobnie jest z niedźwiedziami – informuje Tomasz Smędra, nadleśniczy Nadleśnictwa Kańczuga obejmującego swoim zasięgiem Wolę Węgierską. Pojawiają się też żubry, ale są to pojedyncze osobniki nie zagrzewające zbyt długo miejsca. W lutym widywano żubra w rejonie Tuligłów i Woli Węgierskiej. W ubiegłym roku przespacerował przez powiat jarosławski i przeworski. Wilki też można spotkać.

Coraz częściej spotykamy rzadko wcześniej widywane gatunki. Do wilków, żubrów dołączają rysie. Świadczy to, że natura w naszym regionie ma się nieźle.

erka


	            

Kapliczka obok kościoła w Węgierce

0

Historia danego miejsca umiera wraz z ostatnią osobą, która ją pamięta. Szukając śladów przeszłości w różnych archiwach czy bibliotekach zapominamy, że wokół nas żyją ludzie, którzy pamietają wydarzenia sprzed lat. Oni jednak odchodzą zabierając do grobu cenne informacje. Internet, choć jest wielką bazą informacji nie odpowie nam na wiele pytań.

 

Kapliczka znajdująca się nieopodal kościoła w Węgierce, przy drodze na miejscowy cmentarz z pewnością jest wiekowa. Miejscowi nie potrafią już jednak dokładnie określić daty jej powstania czy intencji w jakiej powstała. – Kapliczka jest odkąd pamiętam. Dawniej chodziło sie tam majówki śpiewać. Starsi ludzie znający historię jej powstania już poumierali – mówi pani Maria, mieszkanka Węgierki. Przydrożna kapliczka nie została jednak zapomniana. – Nie pochodzę stąd, ale 50 lat tu już mieszkam. Opiekuję sie tą kapliczką. Myślę, że na pewno ma ponad 100 lat. Zrobiłem jej remont, bo była popękana i w czasie deszczu lało się do środka. Wykonałem blaszany daszek. Pytałem oczywiście o zgodę właściciela, bo ona nie stoi na mojej parceli – tłumaczy pan Edward, były kościelny. Ta murowana i otynkowana kapliczka jest prostej budowy. Nie posiada pilastrów, płycin czy sterczyn. Pomalowana jest na biały kolor. Dwuspadowy daszek zwieńczony jest niewielkim krzyżem. W swej wnęce skrywa figurkę Matki Bożej Niepokalanej, którą otaczają wokół kwiaty. Za figurką, na tylnej ściance przymocowany jest pięknie wykonany krucyfiks. Kapliczka jest zadbana, co widać gołym okiem. – Co roku ją bielę. Cieszę się, że mogę jeszcze to robić – dodaje pan Edward. Mieszkaniec Węgierki zainteresował się i zaopiekował się tym śladem przeszłości. Tym samym wpisał się w jej historię.

 

Marcin Sobczak

Skąd różnice w rachunkach?

0

GNIEWCZYNA ŁAŃCUCKA: Pani Janina jest właścicielką dwóch domów znajdujących się ok. 40 metrów od siebie. Mimo tak bliskiej odległości, domy są położone na terenie dwóch gmin: Gminy Przeworsk i Gminy Tryńcza. W ubiegłym roku kobieta zauważyła, że rachunek za odprowadzanie ścieków z jednego z domów jest znacznie wyższy, a wcześniej koszty te były porównywalne…

 

Oba domy są zamieszkane przez rodzinę pani Janiny Lorenc. Jak mówi ich właścicielka, pewnie nie zauważyła by niczego, bo wszystko drożeje, ale mając porównanie zwróciła uwagę na stawki w rachunkach wystawionych przez Zakład Gospodarki Komunalnej przy Gminie Przeworsk.

Na rachunku wystawionym dla domu w Gniewczynie stawka za kanalizację wynosi 10.24, a na rachunku z domu w Świętoniowej – 6.29. W maju ubiegłego roku zapłaciliśmy rachunek z jednego domu na kwotę 217 zł, a z drugiego – 545 zł. Skąd takie różnice? – pyta pani Janina dodając, że przed 2020 rokiem były to kwoty zbliżone do siebie.

Papirologia i spychologia?

Kobieta rozpoczęła batalię o wyjaśnienie sprawy. Składała pisma zarówno do Urzędów Gmin w Przeworsku i Tryńczy, jak i do Zakładu Gospodarki Komunalnej. Uzbierała całkiem pokaźną kolekcję korespondencji, z której jednak do tej pory nie dowiedziała się jednoznacznie skąd taka różnica w cenach, ani czy ktoś wyrówna jej nadpłacone w jej mniemaniu rachunki. W pewnym momencie kobieta zaczęła bowiem płacić oba rachunki według niższej stawki z drugiego domu. Spowodowało to, że na kolejnych rozliczeniach widniała kwota zaległości.

W podobnej sytuacji jak my, jest jeszcze pobliskie 16 domów leżących na terenie Gniewczyny Łańcuckiej, a podłączonych do wodociągu przy Gminie Przeworsk. Mieszkają tam w większości starsi ludzie, którzy albo nie wiedzą jak, albo po prostu nie chcą walczyć o swoje i płacą rachunki takie, jakie im przychodzą. Dla każdego gospodarstwa to jednak duże obciążenie finansowe – mówi pani Janina.

 

Kluczowe są dopłaty

Andrzej Byrwa, prezes ZGK przy Gminie Przeworsk wyjaśnia, że rozlicza się z mieszkańcami w stałej cenie, a różnice w rachunkach wynikają z dopłat przez gminy.

Cena 1 m3 ścieków wynosi 10,24 zł brutto dla gospodarstw domowych położonych na terenie Gminy Przeworsk i Gminy Tryńcza i jest zatwierdzona przez RZGW w Rzeszowie. Na terenie Gminy Przeworsk dopłata do 31.12.2020 r. wynosiła 3,95zł/m3, od 01.01.2021 wynosi 3,20 zł brutto za 1 m3 ścieków, natomiast Gmina Tryńcza zatwierdziła dopłatę na poziomie 2,88 zł brutto za 1m3 zrzuconych ścieków – wyjaśnia A. Byrwa dodając, że Spółka nie ma możliwości sama dopłacać do ceny ścieków, gdyż jest to niezgodne z Kodeksem Spółek Handlowych.

 

Chcą porozumienia

Sekretarz Gminy Tryńcza, Magdalena Rachfał, przyznaje, że występuje znaczna różnica w cenach za odbiór ścieków obowiązująca na terenie obu gmin.

W Tryńczy jest zdecydowanie taniej, aniżeli na terenie Gminy Przeworsk. Mieszkańcy informowali o zaistniałym problemie, zwróciliśmy się więc do ZGK Przeworsk z prośbą o uzyskanie decyzji zatwierdzającej taryfę na ścieki na terenie gminy Tryńcza, co umożliwiłoby dopłatę do ścieków w kwocie 2,88 zł/m3 dla mieszkańców naszej gminy, ale „obsługiwanych” przez ZGK w Przeworsku. Niestety ZGK Przeworsk mimo takiego zobowiązania w roku ubiegłym, dopiero 18 stycznia 2021 r. wystąpił ze stosownym wnioskiem – wyjaśnia Sekretarz Gminy Tryńcza. Aby zrekompensować mieszkańcom gminy różnicę, Urząd wystąpił w ubiegłym roku do ZGK Przeworsk o podpisanie porozumienia, na podstawie którego dopłacana jest kwota 2,88 zł /m3 do ceny 1 m3 odprowadzanych ścieków. Zgodnie z porozumieniem dopłata była regulowana do końca roku 2020.

W roku bieżącym przesłaliśmy nowe porozumienie, które obowiązuje od 1 stycznia br. aż do momentu uzyskania taryfy przez to przedsiębiorstwo. Jeśli ZGK Przeworsk podpisze porozumienie, mieszkańcy będą mieć pomniejszone rachunki za ścieki o 2,88 zł/m3, według dopłaty obowiązującej na terenie gminy Tryńcza – dodaje Sekretarz.

DP


	            

Przez kałużę do centrum

0

Mieszkańcy ulicy Grunwaldzkiej w Radymnie skarżą się, że pod ich oknami tworzą się ogromne kałuże wody. Pytają czy droga, przy której mieszkają, doczeka się w końcu remontu?

 

– Po każdym większym deszczu, jak i w czasie roztopów na całej szerokości ulicy, powstaje jedno wielkie rozlewisko. W tej chwili topnieje śnieg, ale podobnie dzieje się, gdy pada deszcz. Ciężko jest tędy przejechać, a co dopiero przejść – mówi pan Wiesław, mieszkaniec Radymna.

Czytelnik zwraca uwagę, że zarówno na ul. Grunwaldzkiej, jak i w jej sąsiedztwie mieszkają głównie ludzie starsi, którzy idąc w kierunku centrum miasta, czy nawet po zakupy do najbliższych sklepików najchętniej wybierają tę drogę. – Tutaj nie ma takiego ruchu. Młodsi przejdą jakoś bokiem. Dla nich zalana ulica nie stanowi aż takiego problemu. Problem pojawia się w przypadku osób starszych, idących z wózkami po zakupy – wyjaśnia pan Wiesław.

Mieszkańcy przyznają, że mają już dość chodzenia po kałużach. Ich zdaniem cała nawierzchnia wymaga gruntownej naprawy.

– Z tego, co mi wiadomo, została sporządzona dokumentacja na remont tej ulicy, ale na wykonanie prac nie ma pieniędzy. W innych częściach miasta udało się wyremontować wiele ulic. Może i w tym przypadku znalazłby się jakiś sposób? – zastanawia się pan Wiesław.

Z zapytaniem naszego Czytelnika zwróciliśmy się do Urzędu Miasta w Radymnie.

Mieczyław Piziurny, burmistrz Radymna przyznaje, że kłopoty mieszkańców ul. Grunwaldzkiej są mu znane. – Mieszkańcy kilkukrotnie zgłaszali ten problem – mówi M. Piziurny. – Pragnę poinformować, iż wraz z zakończeniem okresu zimowego Miasto rozpocznie naprawianie nawierzchni i usuwania zastoisk wodnych na drogach będących w zarządzie miasta – zapewnia burmistrz.

EK


	            

Wyprzedzanie zakończone zderzeniem

0

GNIEWCZYNA ŁAŃCUCKA: W czwartek, 25 lutego, doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego, w wyniku którego jedna osoba trafiła do szpitala.

 

Około południa kierujący mercedesem 45-letni mieszkaniec powiatu ropczycko-sędziszowskiego nie zachował należytej ostrożności podczas wyprzedzania pojazdu ciężarowego i doprowadził do zderzenia ze skręcającym w lewo volkswagenem polo. 44-letni mieszkaniec powiatu łańcuckiego kierujący VW trafił do przeworskiego szpitala. Policjanci prowadzą czynności mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności zdarzenia.

 

DP/fot. KP PSP Przeworsk