– Uprzątnęli śnieg ze swojego placu, ale wraz z nim między innymi kawałki desek i granulat. Wszystko wysypali na drugą stronę ulicy – skarży się mieszkaniec ulicy Studziańskiej w Przeworsku.
Chodzi o odcinek ulicy na granicy Przeworska i Studziana, przy której znajduje się firma produkująca worki foliowe.
– Raz, że wygląda to ohydnie, dwa nie wiem czy nie jest to szkodliwe dla człowieka lub zwierząt. Leży tam pełno granulatu. Wszystko wzdłuż chodnika. Ciekawe kiedy to uprzątną – zastanawiał się pan Michał.
Zwróciliśmy się do firmy wskazanej przez Czytelnika, jako możliwego sprawcę tego bałaganu. Właściciel po naszej interwencji i jej osobistym sprawdzeniu przyznał, że sytuacja rzeczywiście miała miejsce. Podziękował za informację i zapewnił, że natychmiast zleci i dopilnuje uprzątnięcie wskazanego terenu. Wydaje się więc, że problem powinien zniknąć, podobnie jak odgarnięty i stopniały wcześniej śnieg.
W ubiegłym tygodniu kolejne pary świętowały uroczystość Złotych Godów. Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie nagrodzono siedem par z terenu gminy Tryńcza oraz pięć par z Łopuszki Wielkiej w gm. Kańczuga.
Dwie z siedmiu nagrodzonych par z gminy Tryńcza. /UG TryńczaUroczystość w Łopuszce Wielkiej./UMiG Kańczuga
Pary z gminy Tryńcza świętowały w poniedziałek, 8 marca. Jubileusz 50 wspólnie spędzonych lat obchodzili: Danuta i Franciszek Ogryzek, Olga i Tadeusz Dałomis, Franciszek i Franciszka Niemiec, Teresa i Roman Młynarscy, Anna i Władysław Cisek, Maria i Józef Dryś oraz Stanisława i Edward Tytuła. Parom towarzyszyli najbliżsi członkowie ich rodzin, a także zaproszeni goście: Martyna Sowa – dyrektor Biura Poselskiego Minister Anny Schmidt, Jacek Kierepka – wicestarosta przeworski, Ryszard Jędruch – wójt Gminy Tryńcza, Zofia Nowak – przewodniczący Rady Gminy Tryńcza oraz wiceprzewodniczący Rady – Stanisław Kogut i Janusz Niżnik, sekretarz Gminy Magdalena Rachfał,a także Ryszard Matyja – zastępca kierownika USC. Obecni byli także sołtysi: Elżbieta Sobala, Roman Kozyra, Stanisław Gliniak i Grzegorz Drzystek oraz dyrekcja Szkoły Podstawowej w Tryńczy: Elżbieta Kubrak i Lucyna Myłek.
Dwa dni później, 10 marca, swój jubileusz świętowało 5 par z Łopuszki Wielkiej. Uroczystość odbyła się w miejscowym Domu Kultury. Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie przyznanymi przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę nagrodzeni zostali: Danuta i Tadeusz Bochna, Stanisława i Józef Malik, Maria i Antoni Osmyk, Danuta i Józef Paszyńscy oraz Maria i Stanisław Pydo. Dekoracji dokonali: burmistrz Kańczugi – Andrzej Żygadło, sekretarz Miasta i Gminy – Teresa Argasińska oraz kierownik Urzędu Stanu Cywilnego – Alicja Głowacz.
O planach powstania Środowiskowego Domu Samopomocy w budynku Uniwersytetu Ludowego na Gackiej Górce pisaliśmy jesienią ubiegłego roku.
Tydzień temu, 8 marca, nastąpiło oficjalne otwarcie miejsca, gdzie przez kilka godzin dziennie znajdą wsparcie osoby m.in. ze spektrum autyzmu, czy zaburzeniami psychicznymi. Podopieczni Domu mogą liczyć na zajęcia z psychologiem, fizjoterapeutą, czy też instruktorami terapii zajęciowej. Mają też zapewnione posiłki.
Gości przybyłych na otwarcie Środowiskowego Domu Samopomocy powitała wójt Gminy Gać, Grażyna Pieniążek. Na Gacką Górkę tego dnia przybyli: przedstawiciele Biura Poselskiego Minister Anny Schmidt, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego Małgorzata Dankowska, wicestarosta Powiatu Przeworskiego Jacek Kierepka, radny Powiatu Przworskiego Jacek Pieniążek, przewodniczący Rady Gminy Gać Lesław Stańko oraz radni Gminy Gać, a także księża proboszczowie: Wiesław Pytko i Zenon Bieszczad.
Opinią publiczną co jakiś czas coś wstrząsa. Ostatnio głośno było o wywiadzie jakiego udzieliła była już książęca para, Meghan i Harry. Skarżyli się w nim na skostniałe reguły brytyjskiej rodziny królewskiej, od której uciekli aż za ocean. Zależało im na spokoju od mediów, ale sami się do tych mediów zwrócili wywołując burzę, która zapewne za chwilę i tak ucichnie. Na razie jednak ich popularność gwałtownie spadła, więc wynika, że w starciu z monarchią, przegrywają zero do jednego.
Na Facebook’u również się dzieje. Po robieniu pompek i przysiadów przyszedł czas na fotki z kawą w uroczym kubeczku lub stylowej filiżance. Kolejny challenge, pytanie ile realnej pomocy przyniesie. Oby przynajmniej tyle, ile lajków pod zdjęciami otrzymali będący na fotkach. Karuzela na razie kręci się dalej, bo udostępniając swoje zdjęcie, trzeba nominować kolejne trzy osoby. Taki łańcuszek szczęścia albo piramida, jak kto woli, tyle że nie finansowa.
Uśmiech pod nosem wywołuje też historia z ubiegłego tygodnia, której bohaterem całkiem nieświadomie stał się dziadek i wnuczek, tyle że fałszywy. Na szczęście nie chodziło o wyłudzanie pieniędzy, ale o to że wszyscy kogoś pomylili: przedszkolanki dziadka, dziadek wnuczka, a wnuczek … w zasadzie nie wiadomo, bo zastrzeżeń nie zgłaszał. U „nowego” dziadka został posadzony przed telewizorem i dostał talerz zupy ogórkowej, która jak potem stwierdził, była lepsza niż u mamy. Wszystko skończyło się dobrze, a kuriozalne pomyłki nastąpiły przez podobne ubrania i maseczki na twarzach. Co jednak rodzice się nadenerwowali, to ich.
W pogodzie sytuację mamy dynamiczną. Od czwartku zmagaliśmy się z urokami wiatru halnego, co u podatnych osób wywoływało przesadną nerwowość i irytację drobiazgami. Można mieć nadzieję, że zwiastuje to zmianę pogody na lepsze. Cieplejsze. Dzień później, w sąsiednim powiecie pojawiła się wczesna burza. Z czasem będzie ich pewnie coraz więcej. Oby tylko szkód ze sobą nie niosły, bo ostatni rok wystarczająco pokazał siłę żywiołu na naszym terenie.
Już wkrótce czeka nas Narodowy Spis Ludności i Mieszkań. Co 10 lat państwo sprawdza jak nam się żyje, ile mamy łazienek, kilometrów do pracy oraz jakim językiem posługujemy się w domu. Część z nas dość opornie podchodzi do takiej ingerencji władzy w nasze życie. W spisie jednak wziąć udział trzeba, bo jest on obowiązkowy, a za definitywną odmowę sąd może na nas nałożyć karę 5 tys. zł grzywny. Pocieszeniem może być fakt, że jeśli ktoś wstydzi się rachmistrza, może spisać się samemu przez Internet.
Premier z Prezesem zapowiadają, że 20 marca nastąpi Nowy Ład. Niektórzy czekają z nadzieją, że będzie to jeszcze lepsza zmiana w ich życiu, inni niemal utożsamiają tę datę z przepowiedniami Nostradamusa o końcu świata. Jak będzie, zobaczymy. W naszej polityce nie ma stagnacji i zawsze coś się dzieje. Tego, że atrakcji i emocji nam nie zabraknie możemy być pewni niemal tak, jak to że „instrybutor” już teraz ma poważne szanse, by stać się słowem roku 2021.
– Przyjedźcie. Zobaczcie. Pomóżcie. Tylko wy nam zostaliście – z takim wołaniem zwróciło się do Redakcji Gazety Jarosławskiej dwóch braci z Kidałowic, którzy zostali bez dachu nad głową. Dach domu, w którym mieszkali nie wytrzymał naporu śniegu, a sam budynek już wcześniej nie bardzo nadawał się do zamieszkania. Na dodatek trudno powiedzieć, kto jest jego właścicielem. Mężczyźni uznali, że nasza gazeta jest dla nich ostatnią deską ratunku.
– Zima, a my mieszkamy kątem u znajomych. Ja u kolegi. Brat podobnie. Może znajdzie się ktoś, kto zechciałby nas wesprzeć. Nie mamy nic. Będziemy wdzięczni za wszystko. Od materiałów budowlanych, po wyposażenie. Gdyby był materiał, to razem ze znajomymi odremontujemy dom. Jestem bezrobotny. Czasem trafiają się dorywcze prace. Brat jest na rencie socjalnej. Sami nie damy rady – proszą mężczyźni podpisujący się Paweł i Edzio.
Odwiedziliśmy ich w ubiegłym tygodniu. Bracia uprzątali akurat stojący przy domu budynek gospodarczy. To, co wynieśli z wnętrza tworzyło pokaźna stertę na zagraconym podwórku. Zaniedbane obejście sprawiało wrażenie, jakby od lat nikt tam nie mieszkał. Pamiętający czasy pańszczyzny murowany dom nie odbiegał wyglądem od otoczenia. Odpadające cegły świadczyły o tym, że cały budynek chyli się ku upadkowi. Załamany dach ze sterczącymi resztkami krokiew podkreślał opłakany widok. Tylko uwijający się w ogólnym rozgardiaszu bracia świadczyli o tym, że w tej ruinie ktoś żyje. Możliwe, że zawalenie dachu było nie tylko dramatycznym wydarzeniem w aż za spokojnym życiu Pawła i Edzia, ale też stało się bodźcem do wyzwolenia aktywności. Do tej pory chwytali każdy dzień nie martwiąc się tym, co przyniesie jutro. Teraz stanęli przed wyborem. Musieli zdecydować i zająć się swoją przyszłością, albo iść do domu opieki. – Mieszkamy od urodzenia w Kidałowicach. Tu się wychowaliśmy i tu chcemy zostać – zdecydowali i zaczęli prostować to, co przez lata im się pokręciło. Pierwszy efekt już jest, bo uprzątnęli budynek gospodarczy, który docelowo ma pełnić rolę ich domu.
Pojawiła się nadzieja
Uprzątający podwórko bracia przyznają, że Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Pawłosiowie oraz pracownicy Urzędu Gminy wraz z wójtem interesują się ich sytuacją i starają się pomóc. – Proponowali dom opieki. Zastanawiali się nad kontenerem mieszkalnym. W końcu zapadła decyzja o modernizacji budynku gospodarczego – zapewnia bardziej rozmowny Paweł. Brodaty Edzio tylko przytakuje bratu.
– Przygotowujemy się do przeprowadzenie remontu budynku. To spory rozmiar prac i sami temu nie podołamy. Szukamy wolontariuszy i sponsorów. Jeśli uda się zgromadzić nieodpłatnie choćby część materiałów, uzyskać pomoc w innej formie, to uda się przygotować miejsce do mieszkania i zapewnić tym osobom odpowiednie warunki – tłumaczy Iwona Pajda, kierownik GOPS w Pawłosiowie zaznaczając, że ośrodek jest w ciągłym kontakcie z braćmi i korzystają oni z doraźnej pomocy, a starszy ma stałą rentę socjalną. I. Pajda zauważa, że mężczyźni nie zostali pozostawieni sami sobie również ze strony wsi. Dostali miejsce do spania. Sąsiedzi są gotowi pomóc w remoncie. Potwierdza to Stanisław Grabas, sołtys Kidałowic. – Rozmawialiśmy o tym problemie. Pomożemy. Zarówno ze strony Rady Sołeckiej, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz mieszkańców. Liczymy tylko, że bracia wykażą się także aktywnością i zainteresowaniem w realizację prac. Nikt nie będzie uszczęśliwiał ich na siłę, ale jak sami pokażą, że chcą, to mogą na nas liczyć – zapewnia sołtys. Z rozmowy wynika, że warunek stawiany przez lokalną społeczność o zaangażowaniu braci do uporządkowania swoich spraw będzie miał przeważający wpływ na rozmiar pomocy. – Nie jesteśmy bogatą miejscowością i jest więcej ludzi w zbliżonej sytuacji. Może nie aż tak tragicznej, ale też żyje im się ciężko. Nie zostawimy nikogo, ale nasze możliwości zbyt wielkie nie są – dodaje S. Grabas przyznając, że chcę, by sytuacja braci się ustabilizowała. Zaznacza przy tym, że kontaktował się z nimi wójt i gminne służby i ustalono już zakres remontu.
Pomożemy, jak sami sobie pomogą
Tak widzą sprawę mieszkańcy. Remont nie ruszy od razu. Po pierwsze trzeba poczekać na ocieplenie, a także zgromadzić materiały. Budynek, który ma zostać domem Pawła i Edzia zbyt wielki nie jest. Ma około 25 metrów kwadratowych. Bracia zapewniają, że im to wystarczy w zupełności. Dom, w którym wcześniej mieszkali nie nadaje się do remontu ze względu na jego stan. Na dodatek sprawy własności są nieuregulowane. Mężczyźni mówią, że nie oczekują cudów. Wystarczy im miejsce do spania, kuchenka i łazienka. – Studnie mamy swoją. Ma dobrą wodę – mówią pokazując na pochyloną cembrowinę na podwórku.
W tym pomieszczeniu mają mieć dom.
Paweł i Edzio zaczynają się angażować w stworzenie sobie miejsca do życia. Dają nadzieję, że chcą sobie pomóc. Wieś oraz gmina jest gotowa ich wesprzeć.
Razem z pawłosiowskim GOPS-em apelujemy o podanie ręki braciom z Pawłosiowa, którzy niezbyt pilnowali swojego życia i warunków w jakich go spędzają, ale zaczynają patrzeć inaczej i chcą się pozbierać. Każda pomoc będzie dobra, bo mężczyźni jak sami twierdzą nie mają nic, a potrzebują materiałów budowlanych, sprzętu agd oraz drobnego wyposażenia. Biorąc pod uwagę zakres planowanego remontu oraz skromne wymagania braci nawet drobne wsparcie będzie ważne. Możliwe, że Paweł i Edzio rozpoczną dzięki temu nowe, ustabilizowane życie.
Zainteresowani pomoc mogą kontaktować się z GOPS w Pawłosiowie. Można dzwonić pod nr tel. 16 622 03 61. Mogą też kontaktować się z Redakcją Gazety Jarosławskiej, nr tel. 16 623 07 24.
Cegły użyte do remontu Bramy Krakowskiej w Jarosławiu nie wytrzymują mrozów. Zaczynają się rozpadać. Brama się sypie sprawiając wrażenie niezbadanego od lat zabytku, chociaż w 2017 r. ją remontowano i konserwowano. Budulec użyty przed wiekami trzyma się znacznie lepiej. Współczesny nie sprostał warunkom atmosferycznym. Warto zauważyć, że wykonywane przez miasto prace remontowe były nadzorowane przez konserwatora zabytków.
Uwagę na pogarszający się stan niedawno remontowanej bramy zwrócili Czytelnicy. – Lipna robota. Remontowali długo. Wydali sporo pieniędzy i okazuje się, że psu na budę. Kilka większych przymrozków doprowadzi do tego, że brama wróci do stanu sprzed konserwacji – mówi przechodzień.
Prace remontowo-konserwatorskie prowadzone w 2017 r. kosztowały ponad 70 tysięcy zł. W tym 20 tys. zł pochodziło z dofinansowania od Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Obejmowały Bramę Krakowską i przylegające do niej mury obronne. Ich zakres, przynajmniej w projekcie, był dosyć szeroki. Konserwacja polegała na czyszczeniu i myciu murów, likwidacji skażeń biologicznych z neutralizacją soli oraz uzupełnieniu i naprawie ścian i spoin, scaleniu kolorystycznym. Mury zostały też poddane hydrofobizacji zapobiegającej wnikaniu wody w strukturę cegieł. Okazuje się, że nasiąknięte cegły rozsadził mróz. Kruszą się wmurowane współcześnie.
Cegły miały być zabezpieczone przed nasiąkaniem, a mróz je rozsadził.
Gorsze parametry
– Prace konserwatorskie murów fortyfikacyjnych w obrębie Bramy Krakowskiej były prowadzone na podstawie dokumentacji technicznej opracowanej przez uprawnionego projektanta. Technologia została przyjęta do realizacji przez Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W ramach prowadzonych prac wykonano oczyszczenie i hydrofobizację muru. Po wykonaniu prac zauważono ślady niszczenia na części cegieł. Z dokonanych wówczas ustaleń wynika, że niszczeniu ulega cegła współczesna wbudowana w latach ok. 1960-1970, kiedy był prowadzony remont bramy przez PKZ. Na dzień dzisiejszy można domniemać, że zastosowano cegłę o innych parametrach wytrzymałościowych niż zabytkowa. Monitorujemy sytuację związaną ze stanem technicznym muru i będziemy odpowiednio reagować w razie konieczności podjęcia określonych działań naprawczych – wyjaśnia Iga Kmiecik, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Jarosławia.
Można sądzić, że z tą hydrofobizacją coś nie wyszło skoro mury nasiąkły, a dalej idącym wnioskiem może być domniemanie, że przeprowadzona w 2017 r. konserwacja przyniosła odwrotny do zamierzonego skutek doprowadzając do niszczenia cegieł położonych przed pięćdziesięcioma laty.
Studenci z zagranicy uczący się w Państwowej Wyższej Szkole Techniczno – Ekonomicznej w Jarosławiu w ramach programu Erasmus+ odwiedzili podopiecznych Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach przekazując artykuły ofiarowane przez mieszkańców Jarosławia i okolic.
– Serdecznie dziękujemy wszystkim osobom, które wspierają naszą charytatywną akcję. Dziękujemy prezes oraz całej załodze za umożliwienie przeprowadzenia akcji na terenie sieci sklepów „Społem” PSS w tym „GAMA” w Jarosławiu oraz dyrekcji i pracownikom sklepu E.Leclerc w Galerii Stara Ujeżdżalnia – mówią inicjatorzy zbiórki, która została zorganizowana pod honorowym patronatem JM Rektora, prof. ucz. dr. hab. Krzysztofa Rejmana. Pomimo wielu ograniczeń załoga schroniska, w którym przebywa kilkaset psów i kotów świetnie radzi sobie z codziennymi obowiązkami. Potrzeby wciąż jednak są spore. Brakuje miedzy innymi karmy mokrej i suchej, zabawek i smyczy, szelek, obroży, czy żwirku dla kotów. – Liczymy na dalsze wsparcie, jednocześnie zachęcamy do adopcji podopiecznych schroniska, zarówno tych rzeczywistych, kończących się zabraniem czworonoga do domu, jak również przypominamy, że można zostać „wirtualnym opiekunem”, czyli wspomagać finansowo jego utrzymanie – mówią studenci PWSTE. Organizatorami akcji, która trwa do końca marca są Magdalena Bojarska, Rzecznik Prasowy i Kierownik Działu Współpracy Międzynarodowej PWSTE w Jarosławiu oraz zagraniczni studenci przebywający w jarosławskiej uczelni.
Mieszkańcy Przeworska już od jakiegoś czasu obserwują zmiany jakie zachodzą wewnątrz, jak i w otoczeniu świątyni, której w ubiegłym roku minęło dokładnie 550 lat od zakończenia budowy.
Chodzi o Bazylikę Kolegiacką pw. Ducha Świętego w Przeworsku. Pod koniec 2020 roku udało się zakończyć prace konserwatorskie, obejmujące zarówno wnętrza, jak i zewnętrzną elewację budynku. Wokół Bazyliki zostały też wymienione płyty z betonowych na granitowe. Był to pierwszy krok do kolejnego etapu prac, które mają na celu przywrócenie średniowiecznego ładu przestrzennego, historycznego założenia zespołu klasztornego. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków z siedzibą w Przemyślu wydał pozwolenie na dalsze pracy wokół świątyni.
Choć część mieszkańców może martwić wycięcie niektórych drzew i krzewów, parafia zapewnia że były ku temu powody i otrzymali stosowne pozwolenia od urzędu nadzorującego prace konserwatorskie. Chodzi m.in. o usunięcie świerków i żywotników zachodnich, które dotknięte zostały żerowaniem ochojnika oraz klonu, który sam złamał się pod wpływem mokrego śniegu i wiatru, uszkadzając przy okazji odnowioną elewację kaplicy Bożego Grobu.
W zamian zasadzone zostaną, zgodnie z wymaganiami urzędu, kasztanowce czerwone „Briotii” oraz krzewy cisu pospolitego „Anna”. Te ostatnie, przycinane raz w roku, będą tworzyć obszary wypełnione trawnikami i roślinami cieniolubnymi.
SIATKÓWKA – I LIGA: Po dwóch partiach jarosławianki prowadziły 2:0, ale pozwoliły dojść do głosu gliwiczankom i doprowadzić do tie-breaka a w efekcie do niepotrzebnych nerwów. Na szczęście dla gospodyń, skończyło się po ich myśli.
Ten mecz dla Sanu-Pajda miał ważne znaczenie w kontekście gry o prawo gry w pierwszej czwórce. Pierwszego seta miejscowe wygrały w stosunki 25:20. Już na początku zbudowały sobie dwa punkty zapasu. Politechnika miała kilka dobrych akcji i była przez chwilę na plusie 10:8, ale gdy w polu zagrywki stanęła Aleksandra Dudek jarosławianki szybko odrobiły straty. Nas zespół bardzo czujnie grał na siatce i nieźle radził sobie na zagrywce. W drugiej partii gospodynie poszły za ciosem, odrzuciły od siatki swoje rywalki i po zbiciu Katarzyny Saj prowadziły 7:3. Potem był remis 9:9, do którego doprowadziła Elena Napalkova, ale za moment znowu dominowała drużyna Sanu-Pajda. Przy serii zagrywek Wiktorii Nowak, tablica wyników wskazała prowadzenie gospodyń 14:10, a po asie serwisowym Dudek było 17:12 dla jarosławianek.
Gdy wydawało się, że trzeci set będzie tylko formalnością nie mające nic do stracenia gliwiczanki po bloku na Aleksandrze Dudek zaczęły od prowadzenia 4:2. Do stanu 7:7 grano punkt za punkt i wtedy podopieczne trenera Piotra Pajdy się zatrzymały. Politechnika uciekła nawet na pięć punktów. San-Pajda gonił, doprowadził do remisu po 22, ale wysiłek jakie włożyły w to jarosławskie siatkarki nie pozwolił im opanować emocji w końcówce i z wygrania tej partii cieszyły się przyjezdne. O czwartym secie nasze dziewczyny powinny szybko zapomnieć, bo zupełnie im nic nie wychodziło. O wszystkim decydował więc tie-break, który wyrównany był tylko na początku. Później przewagę osiągnęła drużyna Sanu-Pajda i mogła triumfować.
PŁYWANIE: Młoda pływaczka Błysku Jarosław wywalczyła pięć złotych medali na Mistrzostwach Podkarpacia. Nasza reprezentantka najcenniejsze krążki zdobyła na dystansach 50m stylem dowolnym, 100 m stylem klasycznym, 200 m stylem dowolnym, 100 m stylem dowolnym i 50m, stylem klasycznym.
Pozostali zawodnicy Błysku na tych zawodach też spisali się bardzo dobrze. Zuzanna Piętnik na 100m stylem grzbietowym wywalczyła 5 miejsce. Na 100m stylem klasycznym 4 miejsce, na 200m stylem dowolnym 5 miejsce, na 100m stylem motylkowym 5 miejsce, zaś na 100 stylem zmiennym 10 miejsce. Zuzanna Bluj na 200m stylem dowolnym uplasowała się natomiast na miejscu 4. Fabian Mirek na 200m stylem dowolnym na miejscu 6, na 50m stylem dowolnym na miejscu 9. Gabriela Banaś na 50m stylem motylkowym zajęła miejsce 13. Alan Walerianowicz na 200m stylem dowolnym miejsce 17, a Marcel Mazurkiewicz na 200m stylem dowolnym zdobył miejsce 16.