Strona główna Blog Strona 242

W kolejce po wymaz

0

Jak oceniają specjaliści, piąta fala koronawirusa nabiera właśnie rozpędu. W ubiegłym tygodniu liczba wykrytych zakażeń przekraczała 50 tysięcy. Wiązało się to też m.in. ze zwiększonym ruchem w punktach pobrań wymazów w kierunku zakażenia SARS-CoV2.

 

Większa liczba skierowań na test sprawiła, że przed punktami poboru ustawiały się długie kolejki. Pacjenci narzekali, że w Jarosławiu trzeba stać na zewnątrz, często w złych warunkach atmosferycznych i w towarzystwie naprawdę chorych ludzi. Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu tłumaczyło ten fakt wzrostem liczby osób, u których wystąpiła konieczność pobrania wymazu, podobnie zresztą jak dzieje się to obecnie w całej Polsce. Np. liczba pobieranych w punkcie wymazów znacząco wzrosła w ubiegłym tygodniu. Podczas gdy 21 stycznia było to 137, a 22 i 23 stycznia odpowiednio 81 i 83, to już od poniedziałku 24 stycznia liczby te zaczęły przekraczać 200, np. w czwartek 27 stycznia było to już 289 wymazów.

Czas oczekiwania na pobranie wymazu wynika najczęściej z niedostosowania się pacjentów do wyznaczonych godzin pobrania badania. Zdecydowana większość osób przychodzi na badanie w godzinach porannych. W odniesieniu do zachowania odstępu między pacjentami, należy wziąć pod uwagę fakt, że pomimo wielokrotnego zwracania uwagi, osoby nie wyrażają woli dostosowania się do wymagań sanitarnych. Niewątpliwie jednak w interesie każdego z nas leży dbanie o własne bezpieczeństwo oraz zachowanie adekwatne do aktualnych zaleceń. W celu usprawnienia pracy punktu poboru wymazów w kierunku SARS CoV-2, 24 stycznia Centrum Opieki Medycznej uruchomiło drugie stanowisko w punkcie (średni czas oczekiwania wynosił 1,5-2h), natomiast w dniu 25 stycznia, utworzono na terenie szpitala drugi punkt przy oddziale zakaźnym, co skutkowało skróceniem czasu oczekiwania na pobranie wymazu do 20 minut – informuje Joanna Zaborowska, pełnomocnik ds. Systemów Zarządzania Jakością i kierownik Działu Jakości i Promocji Zdrowia COM w Jarosławiu.

 

Można podjechać

W szpitalu w Przeworsku od kilkunastu miesięcy działa uruchomiony punkt Drive-Thru dla pacjentów z wystawionymi zleceniami na wymaz w kierunku koronawirusa SARS-CoV-2 metodą RT-PCR.

Ostatnio w związku z bardzo dużą ilością pacjentów wydłużyliśmy godziny pracy. Badania pobieramy od poniedziałku do piątku w godz. od 7.00 do 14.00, a w soboty, niedziele oraz dni ustawowo wolne od pracy w godz. 8.00-11.00 – informuje Janusz Szynal, zastępca dyrektora ds. lecznictwa SP ZOZ w Przeworsku dodając, że nie obserwuje się grupowania osób oczekujących.

Punkt zlokalizowany jest w namiocie przy izbie przyjęć szpitala, a zdecydowana większość pacjentów przyjeżdża samochodem. Niezbędny jest dowód osobisty. Dziennie pobierane są testy od ok. 200 osób. Jak podaje szpital, czas oczekiwania zależy od ilości osób w samochodach. Sama rejestracja i wymaz trwają ok. 5 min. na osobę.

Niestety nie wiemy ile osób ma wystawione zlecenia, dlatego nie jesteśmy w stanie przewidzieć czasu oczekiwania. Przyjmujemy wszystkich chętnych w godzinach pracy punktu, również pacjentów niezmotoryzowanych – mówi J. Szynal.

 

DP

 

 

Nauka bez „jedynek” jest możliwa

0

Czy możliwa jest szkoła bez ocen niedostatecznych i prac domowych? Jaki wpływ na uczniów ma nauczanie zdalne i okres pandemii? O tym i nie tylko rozmawialiśmy z Martą Seweryn-Wilk, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Św. Jadwigi Królowej w Sieteszy, autorką innowacji pedagogicznej pod hasłem „Sukces ucznia – sukcesem nauczyciela”.

 

Na czym polega opracowana przez Panią innowacja?

– Innowacja pedagogiczna organizacyjno-metodyczna pod hasłem „Sukces ucznia-sukcesem nauczyciela” – wzmacnianie motywacji wewnętrznej i rozwijanie kompetencji miękkich uczniów” ma na celu położenie nacisku na to, by o sukcesie ucznia świadczył jego rozwój, a nie ocena. Adresatami innowacji są uczniowie klasy IV i VIII. Realizujemy ją od 02.11.2021 r. do 31.05.2022 r. z możliwością kontynuowania w następnym roku szkolnym. Innowacja jest moją odpowiedzią na potrzeby uczniów i rodziców w zakresie sfery emocjonalnej, która związana jest z pandemią oraz rzeczywistością wypełnioną niepewnością, lękiem, obawami przed uczeniem się występującymi w naszej szkole. Na podstawie obserwacji uczniów przeprowadzonych rozmów, dostrzegłam potrzebę wsparcia uczniów i rodziców. Główną przyczyną opracowania innowacji była możliwość przekazania radości w dochodzeniu do sukcesu edukacyjnego poprzez nie stawianie ocen niedostatecznych.

 

Jaki wpływ na pandemia i nauka zdalna na uczniów?

– Niestety rzeczywistość, w której musimy obecnie funkcjonować okazuje się być ogromnym wyzwaniem zarówno dla ludzi dorosłych, jak i – a może przede wszystkim – dla dzieci i młodzieży. Powrót do nauki stacjonarnej po okresie zdalnego nauczania wyraźnie pokazał nam wychowawcom, nauczycielom jak wielkie zmiany poczyniła pandemia w świadomości i zachowaniu naszych podopiecznych. Mam tu na myśli zarówno aspekty fizyczne, jak i psychiczne. Zauważyć można drastyczny spadek sprawności fizycznej uczniów i ich wydolności na zajęciach wychowania fizycznego. Godziny spędzone przed komputerem wyrządziły pod tym kątem wiele szkód. I nie chodzi tu tylko o czas spędzony na zdalnych lekcjach – młodzi ludzie zbyt wiele czasu poświęcają na gry komputerowe, żyją życiem portali i komunikatorów społecznościowych, tracąc kontakt z rzeczywistością. Kolejnym, bardzo istotnym problemem była zła kondycja psychiczna naszych uczniów. Dzieci obawiały się ponownego spotkania z rówieśnikami, powrotu do lekcji w tradycyjnej formie, tego, że nauczyciele będą chcieli wyegzekwować od nich wiedzę poprzez ogromną liczbę sprawdzianów, kartkówek i odpytywanie. Sporo uczniów przejawiało oznaki wycofania, braku chęci do bezpośredniego kontaktu i rozmowy. Oczywiście nie wszystkie dzieci po powrocie do szkoły borykały się z kłopotami natury psychologicznej. Byli tacy uczniowie, którzy w miarę dobrze odnaleźli się w tej trudnej sytuacji. Niemniej jednak w związku z pojawiającymi się przypadkami zaburzenia zdrowia psychicznego uczniów naszej szkoły uznałam, że należy podjąć działania, które będą miały na celu wsparcie uczniów, jak i ich rodziców. Ostatnie miesiące pracy zdalnej pokazały również, że wielu uczniów nie potrafi samodzielnie planować swojego procesu uczenia się, a jedynym sposobem na uzyskanie odpowiedzi jest kara lub nagroda w postaci oceny. Dlatego też założeniem innowacji zgodnie z wymaganiami podstawy programowej jest rozwijanie u uczniów ciekawości poznawczej, a także samodzielności w zdobywaniu wiedzy. Cechy te łatwiej rozwijać u uczniów, którym bardziej niż na wynikach testów, zależy na wiedzy, którą te testy sprawdzają. Chcę, aby szkoła nie tylko przygotowywała uczniów do egzaminów, ale przede wszystkim do życia.

 

Jak więc oceniać bez ocen?

Ocenianie bez ocen to na pewno wyzwanie dla nauczycieli, którzy przecież sami zdobywali wykształcenie w tradycyjnym systemie edukacji, gdzie oceny, kartkówki i sprawdziany były codziennością. Coraz częściej jednak słyszymy, że również w Polsce zaczynają funkcjonować szkoły, w których odchodzi się od tradycyjnego sposobu oceniania. Tak jest już od dawna chociażby w Finlandii, a okazuje się, że fińscy uczniowie od wielu lat zajmują czołowe miejsca w testach PISA (interdyscyplinarnym badaniu sprawdzającym kompetencje uczniów na całym świecie). Jak oceniać bez ocen? Myślę, że w sukurs nauczycielom przychodzi idea oceniania kształtującego i możliwość stosowania informacji zwrotnej jako oceny bieżącej, po drugie bardzo ważna jest umiejętność samooceny. Chodzi o to, aby uczniowie sami umieli dostrzec, co robią dobrze, a co jeszcze muszą poprawić. Oczywiście ktoś może oburzyć się i pomyśleć – jak uczeń, który dopiero nabywa pewne umiejętności może sam się ocenić? I tu właśnie pojawia się odniesienie do bardzo istotnej roli nauczyciela w życiu każdego ucznia. Nauczyciela, który nie tylko ocenia, ale potrafi wskazać mocne i słabe strony swojego wychowanka. Nauczyciel powinien podejść do każdego ucznia indywidualnie. Z doświadczenia wiem, że są uczniowie na których wrażenie robi tylko pierwsza otrzymana w nowym roku szkolnym, czy półroczu ocena niedostateczna. Przy piątej, szóstej i kolejnej „jedynce” tracą chęć na poprawę ocen wychodząc z założenia, że i tak już nic nie zmienią, że będą mieli słabą ocenę końcową z danego przedmiotu. Trzeba wówczas, mówiąc kolokwialnie, znaleźć na takiego ucznia sposób. Wpłynąć na jego motywację i zmobilizować go do działania nie poprzez straszenie oceną, tylko uświadomienie mu, po co uczy się danego zagadnienia, jak może mu się ta wiedza przydać w praktyce, w dorosłym życiu.

 

Czy w okresie pandemii uczniowie powinni być oceniani inaczej?

– Jak już wcześniej wspomniałam pandemia i związany z nią okres izolacji wyrządziły wiele szkód w psychice młodych ludzi, dlatego my – jako nauczyciele – musimy wziąć to pod uwagę. Nie chodzi tu o pobłażanie uczniom i usprawiedliwianie pandemią braku pracy z ich strony, bo doskonale wszyscy wiemy, że są wśród nich i tacy, którzy wykorzystują zaistniałą sytuację i jej specyfikę ku temu, by jak najmniej wysiłku wkładać w naukę, przygotowywanie się do lekcji i uczestniczenie w nich. Trzeba tylko pamiętać, że nie wszyscy uczniowie mają dogodne warunki do nauki w swoich domach, różnie odnajdują się w sytuacji zdalnego nauczania. Jedni radzą sobie lepiej, drudzy gorzej. I znów wracamy do zagadnienia indywidualizacji procesu nauczania.

 

Jaka w tym wszystkim powinna być rola rodziców?

– Nie ma co ukrywać, że nauczanie zdalne, zwłaszcza to wprowadzone na początku epidemii, spowodowało spore zamieszanie zarówno w życiu uczniów, nauczycieli, jak i rodziców. Wszyscy musieliśmy się odnaleźć w zupełnie nowych warunkach. Powszechne stały się głosy rodziców, że dzieci podczas nauki zdalnej mają o wiele więcej pracy, niż w czasie, gdy placówki oświatowe funkcjonowały normalnie. I tak naprawdę niektórzy z rodziców dopiero wtedy dostrzegli, jak ważną rolę w nauczaniu i wychowaniu ich dzieci pełni szkoła. Byli też tacy, którzy złorzeczyli nauczycielom twierdząc, że nic nie robią, że mają wolne, a oni muszą stać się dla swoich dzieci nauczycielami. I tu nasuwa się pytanie, jak ci rodzice pojmują swoje zadanie w tak szczególnych warunkach? Bo rzeczywiście podpowiadanie zza komputera podczas odpowiedzi, pisanie za dziecko zdalnych sprawdzianów, odrabianie zadań domowych i wykonywanie prac plastycznych może być wyczerpujące i frustrujące. A moim zdaniem rolą rodziców jest wspieranie, pomaganie, a nie wyręczanie. Jeśli chodzi o korepetycje i ich coraz większą powszechność, to jeśli ich forma wynika rzeczywiście z deficytów wiedzy, których dziecko nie jest w stanie samodzielnie nadrobić, a rodzice przecież nie muszą być specjalistami z każdego przedmiotu, by pomóc w domu swojemu dziecku, to nie mam nic przeciwko. Jeśli weźmiemy pod uwagę obecną sytuację i uświadomimy sobie, że nauka zdalna, to nie jest to samo, co nauczanie stacjonarne w szkole, nie będzie nas dziwić fakt, że tak wielu uczniów korzysta obecnie z korepetycji. Na pewno na ich popularność wpływają również świadczenia socjalne 500+ i to, że dzięki nim wielu rodziców jest po prostu na nie stać. Jeśli natomiast udział dziecka w korepetycjach podyktowany jest modą na nie: „Bo dzieci znajomych mają korepetycje, to moje nie będzie gorsze” i te zajęcia sprowadzają się jedynie do „przerabiania” materiału z wyprzedzeniem, albo co gorsza rozwiązywania sprawdzianów, które wykorzystuje w swojej pracy nauczyciel, tylko po to, żeby uczeń dostał w szkole dobrą ocenę, to wydaje mi się, że to mija się z celem.

 

A co z pracami zadawanymi do domu?

– Zagadnienie zadawania zadań domowych było już podejmowane jako innowacja w szkole w Sieteszy jakiś czas temu. Przeprowadziliśmy wówczas „eksperyment” typując jedną z klas, której w procesie dydaktycznym nie były zadawane zadania domowe z matematyki. Oczywiście działaliśmy w porozumieniu z rodzicami, którzy wyrazili na to zgodę. Podsumowując realizację tej innowacji pamiętam też, że była ankieta dla rodziców dotycząca zadawania zadań domowych i większość wcale nie była za tym, żeby tych zadań nie zadawać, bo np. pisali, że dzieci i tak nie mają żadnych innych obowiązków w domu, więc niech chociaż te zadania odrabiają. Myślę, że do zadawania zadań domowych należy podchodzić z rozsądkiem. Nie zarzucać uczniów ogromną ilością pracy do domu, starać się jak najwięcej przepracować z nimi na lekcjach i na zajęciach pozalekcyjnych. Można stosować prace domowe dla chętnych – a na szczęście są tacy uczniowie. Mniej prac zadawanych do domu może sprawić, że uczniowie będą mieli czas na rozwijanie swoich zainteresowań i talentów.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Dominika Prokuska

Kultywują dawne tradycje

0

Bogate tradycje kolędowania nie idą w zapomnienie. Świadczy o tym m.in. XXVI Przegląd „Godnie Święta”, dzięki któremu możemy zapoznać się kolędami, pastorałkami i zwyczajami z dawnych czasów, zwłaszcza tymi pochodzącymi z regionu przeworskiego.

 

Dwudziesta szósta edycja konkursu odbyła się w sobotę, 29 stycznia w Miejskim Ośrodku Kultury w Przeworsku. Komisja artystyczna w składzie: Katarzyna Ignas (etnograf z Zespołu Pałacowego-Parkowego w Przeworsku), Lucyna Skawina (instruktor Gminnego Ośrodka Kultury w Gaci) oraz Bożena Kolejko (muzyk Miejskiego Ośrodka Kultury w Przeworsku) po obejrzeniu i wysłuchaniu 10 wykonawców zdecydowało o nagrodzeniu następujących wykonawców: Zespół Kolędniczy ”Raj” z Ujeznej (GOK w Przeworsku), Zespół „Grzęszczaneczki” z Grzęski (GOK w Przeworsku), Zespół Wokalny „Szafirowe Nutki” (SP w Mirocinie), Zespół Śpiewaczy „Dolanie” z Gniewczyny Trynieckiej, Zespół Pieśni Biesiadnej „Wierzbianie” z Wierzbnej oraz Zespół Śpiewaczy „Cantus” z Gorliczyny.

Wyróżnieni zostali: duet Wiktoria Zielińska i Patryk Zieliński z SP w Rozborzu, Gabriela Sykała z SP nr 1 w Przeworsku, Julia Siuśta z SP nr 2 w Przeworsku oraz Aleksandra Uchman z ZSZ w Przeworsku.

Komisja nie przyznała nagrody Grand Prix. Zwróciła uwagę na wysoki i niezwykle wyrównany poziom wykonań nagrodzonych zespołów, które zaprezentowały kolędy i zwyczaje kolędnicze związane z bogatą tradycją kolędowania w regionie przeworskim. Laureaci otrzymali dyplomy oraz nagrody pieniężne ufundowane przez Miejski Ośrodek Kultury w Przeworsku.

 

DP/fot. MOK Przeworsk

Pamięć o ofiarach Holokaustu wciąż żywa

0

W czwartek, 27 stycznia obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. W poszczególnych miejscach regionu związanych z Holocaustem złożono wiązanki kwiatów i zapalono znicze.

 

Pamięć o Ofiarach Holokaustu uczczono m.in. w Jarosławiu. Obchody odbyły się na terenie jarosławskiego Opactwa, gdzie w czasie II wojny światowej Niemcy zorganizowali miejsce kaźni. Przyniesione wiązanki kwiatów złożyli oraz znicze zapalili przedstawiciele władz miasta i powiatu: Mariusz Trojak, wicestarosta, Dariusz Tracz, zastępca burmistrza Miasta Jarosławia oraz radne Jolanta Makarowska i Agnieszka Wywrót. W wydarzeniu uczestniczył także prof. Wacław Wierzbieniec z Zakładu Historii i Kultury Żydów w Instytucie Historii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Kwiaty i znicze złożone zostały także przy pomniku Ofiar Terroru Nazistowskiego w Siedleczce. W delegacji udział wzięli: Andrzej Żygadło, burmistrz Miasta i Gminy Kańczuga, Małgorzata Hałys, radna Rady Miejskiej w Kańczudze, Anna Podolak, sołtys Siedleczki, Dorota Wójcik, dyrektor Szkoły Podstawowej w Siedleczce oraz Andrzej Zięba, dyrektor Szkoły Podstawowej w Kańczudze.

Obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu na Podkarpaciu zorganizowane zostały już po raz czternasty. Zazwyczaj podczas obchodów odbywały się modlitwy za pomordowanych Żydów, prelekcje, wykłady oraz sesje naukowe poświęcone stosunkom polsko-żydowskim, kulturze i zagładzie. Organizowane były wystawy oraz przekazywane wspomnienia ocalałych świadków tamtych wydarzeń. W tym roku ze względu na pandemię obchody te miały symboliczny charakter.

 

EK, fot. starostwo, UMiG Kańczuga

 

 

Oddali mieszkanie chronione

0

W Gminie Przeworsk powstało mieszkanie chronione. Na ten cel przebudowany został będący własnością Gminy Przeworsk drewniany budynek mieszkalny w Rozborzu. Kompleksowy remont kosztował ponad 350 tys. zł z czego koszty gminy to jedynie 70 tys. zł.

 

Mieszkanie chronione w Gminie Przeworsk powstało w ramach pozyskanego dofinansowania z Banku Gospodarstwa Krajowego. Budynek jest wykonany w technologii drewnianej częściowo podpiwniczony, ze względu na rok budowy domu 1920 jest wpisany do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Dom o powierzchni użytkowej 37 m2 jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. W budynku wykonana została nowa łazienka, kuchnia, pokój, przedpokój oraz ganek. Bardzo się cieszę ze udało się nam zrealizować tą inwestycję. Ta nowa forma wsparcia przewidziana jest dla mieszkańców naszej gminy. Mieszkanie chronione przysługuje osobie pełnoletniej, która ze względu na trudną sytuację życiową, wiek, niepełnosprawność lub chorobę potrzebuje wsparcia w funkcjonowaniu w codziennym życiu, ale nie wymaga usług w zakresie całodobowej opieki tak jak np. w Domach Pomocy Społecznej. Mieszkanie chronione zapewnia warunki samodzielnego funkcjonowania w środowisku, w integracji ze społecznością lokalną. Decyzja o skierowaniu osoby do korzystania ze wsparcia w mieszkaniu chronionym wydawana jest na czas określony, po wcześniejszym dokonaniu uzgodnień pomiędzy pracownikiem socjalnym jednostki GOPS prowadzonej mieszkanie chronione, a osobą ubiegającą się o skierowanie do korzystania ze wsparcia w mieszkaniu chronionym lub jej przedstawicielem ustawowym. Ponadto o wsparcie w ramach mieszkania chronionego może również ubiegać się rodzina, która ze względu na trudną sytuację losową np. pożar nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie w kryzysie. Pragnę nadmienić, że mieszkania chronione nie są częstą formą wsparcia w gminach wiejskich, dlatego tym bardziej cieszy fakt, że my już mamy taką możliwość – mówi Daniel Krawiec Wójt Gminy Przeworsk.

Opr. red.

Kradł drzewo z lasu

0

Do 5 lat pozbawienia wolności grozi 64-letniemu mieszkańcowi gminy Wiązownica, który dopuścił się kradzieży drewna z lasu w Radawie.

 

W minionym tygodniu policjanci z posterunku w Wiązownicy ustalili, że na terenie Radawy doszło do nielegalnej ścinki oraz kradzieży drewna z lasu.

– Na miejscu policjanci wraz z funkcjonariuszami Straży Leśnej z Nadleśnictwa Jarosław, ujawnili dwa pnie świeżo ściętych drzew sosnowych. Obok pni znajdowało się pocięte drzewo, a w jego pobliżu prowadnica piły oraz łańcuch – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Policjanci jeszcze tego samego dnia ustalili podejrzanego o ten czyn. Sprawcą kradzieży okazał się 64-letni mieszkanie gminy Wiązownica. Na posesji mężczyzny funkcjonariusze zabezpieczyli piłę, którą sprawca wykorzystał do kradzieży drewna.

– Mężczyzna przyznał się do kradzieży drzewa – potwierdza A. Długosz.

64-latek usłyszał już zarzuty w tej sprawie. Grozi mu teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności.

 

EK KPP

 

Spadający z dachu śnieg omal nie zabił kobiety

0

– Gdybym podeszła kilka sekund wcześniej uderzył by mnie zerwany daszek nad wejściem do klatki schodowej. Oderwała go potężna bryła śniegu spadająca z dachu – wspomina mieszkanka bloku przy ul. Poniatowskiego w Jarosławiu. Lokatorzy narzekają. Uważają, że zarządzająca budynkiem Spółdzielnia Mieszkaniowa w Jarosławiu zamontowała zadaszenia nie wytrzymujące naporu śniegu i przez to są groźne. Spółdzielnia zaś apeluje o ostrożność.

 

Dawniej daszki nad wejściem do klatek schodowych były solidne. Betonowe. Wymieniono je na ładniejsze, składające się ze stalowej konstrukcji pokrytej pleksą. Wyglądają nowocześniej, ale nie są zbyt odporne na uderzenia spadającego z dachu mokrego śniegu – opisują mieszkańcy. W tamtym roku ciężkie bryły śniegu zniszczyły wszystkie daszki w bloku. Spółdzielnia stanęła na wysokości zadania i odnowiła zadaszenia na takie same. Po ostatnich opadach śniegu tylko jedno ocalało. Pozostałe są mniej lub bardziej zniszczone. Mając na uwadze bezpieczeństwo mieszkańców władze spółdzielni wywiesiły na drzwiach wejściowych apel, by w związku z nawisami śnieżnymi zachowali ostrożność.

– Wygląda na to, że nikt nie potrafił przewidzieć, iż śnieg zachowa się podobnie jak rok temu i daszki oberwie – mówią lokatorzy. Początkiem ubiegłego tygodnia zwracali uwagę w zarządzie spółdzielni ostrzegając, że odrywający się daszek obciążony śniegiem może zrobić krzywdę. Interwencja zarządcy była szybka i objawiła się kartką przyklejoną do drzwi.

Lokatorzy obawiają się, że spółdzielnia skorzysta z już przyjętego sposobu postępowania i ponownie wymieni zadaszenia na takie jakie były.

– Daszki nad wejściami do klatek schodowych nie są odporne na spadający śnieg ponieważ nie w taki celu zostały tam zamontowane. Mają służyć mieszkańcom wchodzącym do klatki schodowej jako ochrona przed opadami atmosferycznymi. Problem z odrywającymi się nawisami śnieżnymi, spadającymi na chodnik przy klatkach schodowych pojawia się od czasu do czasu, kiedy po opadach śniegu, występują silne wiatry przesuwające zalegającą pokrywę śnieżną w kierunku elewacji na której są wejścia do klatek schodowych. Po sezonie zimowym zostaną na dachu zamontowane odpowiednie śniego-łapy, likwidujące ten problem – zapewnia Czesław Staśkiewicz, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Jarosławiu.

erka

 

Minister przywiózł ponad milion złotych

0

W piątek, 28 stycznia minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek odwiedził Państwową Wyższą Szkołę Techniczno-Ekonomiczną w Jarosławiu. Minister przywiózł czek o wartości 1 142 100. Pieniądze mają być przeznaczone na rozwój szkolnictwa zawodowego.

 

W spotkaniu z szefem polskiej edukacji uczestniczyli przedstawiciele kadry akademickiej, samorządu studenckiego oraz parlamentarzyści i reprezentanci władz powiatu jarosławskiego. Czek odebrał Krzysztof Rejman, rektor PWSTE. Dodatkowe pieniądze pochodzą ze zwiększenia subwencji oświatowej dla wyższych szkół zawodowych i mają być przeznaczone na rozwój potencjału dydaktycznego.

W planie wizyty było też spotkanie z dziennikarzami, ale minister spóźnił się i jego pobyt skrócono do części oficjalnej. K. Rejman, zapewnił, że dodatkowe pieniądze zostaną zainwestowane w poszerzenie bazy dydaktycznej, tak by uczelnia zapewniła studentom kształcenie na poziomie XXI wieku. Rektor mówił także o osiągnięciach uczelni i o wysokim poziomie nauczania. Zwracał też uwagę, że szkoła przykłada uwagę do realizacji wartości związanych z patronem błogosławionym księdzem Bronisławem Markiewiczem. Zauważał, że oprócz wiedzy przekazywanej studentom równie ważna jest ich odpowiednia formacja. W takim podejściu K. Rejman upatruje odpowiedniego przygotowania młodych ludzi do włączenia się w budowanie przyszłości Podkarpacia i całego kraju. Rektor dziękował ministrowi za życzliwe spojrzenie na jarosławską uczelnię.

W wystąpieniu ministra też nie brakło ciepłych słów kierowanych w stronę społeczności akademickiej oraz przedstawicieli parlamentu i samorządu. Przemysław Czarnek zwracał uwagę na wsparcie kształcenia zawodowego przypominając, że jeszcze nie tak dawno absolwenci najczęściej wybierali kierunki ogólnokształcące. Teraz znacznie częściej idą w stronę kształcenia zawodowego. Mówił też o dodatkowych pieniądzach na nowoczesne pracownie techniczne w szkołach podstawowych, czyli Laboratoria Przyszłości mające rozwijać zainteresowania młodych ludzi. Zwracając uwagę na rolę wyższych szkół zawodowych minister poinformował, że zwiększono subwencję na ich rozwój o 36 mln zł, a całkowite nakłady na ten typ kształcenia zbliżają się do 800 mln zł. Takie wsparcie powinno przełożyć się na tworzenie wykształconej kadry i uzupełnienie braków szczególnie w zawodach medycznych. P. Czarnek gratulował rektorowi i zapewniał, że będzie wspierał jarosławską uczelnię.

erka

 

Rozdrobnili dyskusję nad 200 mln zł

0

Rada Miasta Jarosławia 14 głosami za, przy trzech przeciwnych i dwóch wstrzymujących się, zatwierdziła budżet miasta na 2022 rok. Przyjęła także uchwałę w sprawie wieloletniej prognozy finansowej na bieżący rok. Dochody miasta w bieżącym roku ustalono na kwotę ponad 195 mln zł. Planowane wydatki to z kolei ponad 211 mln złotych. Radni zgodzili się pokryć deficyt budżetowy szacowany na ok. 15,9 mln zł m.in. przez zaciągnięcie kredytu. Na inwestycje przeznaczono 38 mln zł.

 

Przyjęty budżet niewiele różni się od planu finansowego uchwalonego w ubiegłym roku i można się spodziewać, że podobnie jak wcześniejszy będzie aktualizowany i zmieniany stosownie do potrzeb.

Sesja budżetowa jest jednym z najważniejszych posiedzeń Rady Miasta, bo na niej reprezentanci mieszkańców zatwierdzają roczne podstawy gospodarki finansowej samorządu zapewniające realizację wszystkich zdań gminy. Plan wydatków jest także związany z przyjętą strategią rozwoju miasta pod warunkiem, że rada coś takiego wypracowała.

Sesje w Jarosławiu stają się coraz bardziej ciekawe, ale nie ze względu na ważność poruszanych tematów, tylko na wzajemne utarczki między radnymi i ciągnące się dyskusje o sprawach, które powinny być rozstrzygnięte na posiedzeniach komisji rady lub na szczeblu urzędniczym. Przy obradach prowadzonych w systemie zdalnym, a w takiej formie odbyła się ostatnia sesja, uroku dodają problemy techniczne.

Czy mnie słychać? – upomina się radny. Przewodniczący odpowiada, że niestety nie i proponuje ponownie się załogować. – Ale na transmisji mnie słychać – zauważa radny. Takie sytuacje spotykamy bardzo często w trakcie zdalnych obrad. Do tego dochodzi problem z wpisaniem treści wniosku, bo się nie mieści w przeznaczonym na to miejscu. Pojawiają się za to jakieś dźwięki z otoczenia. Pytanie jednego z radnych, czy nie można dojść do ładu z łącznością i doprowadzić do sytuacji, że transmisje sesji będą na lepszym poziomie pozostaje bez echa. Przysłuchujący się obradom może mieć wrażenie, że radni korzystają z podobnych technik łączności, jak bohaterowie „Czterech pancernych”. Tam też słyszymy – Halo brzoza. Czy mnie słychać?

 

Lodówką się nie zajęli

Radni dyskutując o przedstawionym przez burmistrza projekcie budżetu mieli sporo uwag i w wielu przypadkach nie były to wnioski dotyczące istotnych dla finansów miasta zapisów, tylko propozycje, by dodać 1,5 tys. zł na dokarmianie bezdomnych kotów albo ustawić w okolicy rynku lodówkę, do której przynosili by jedzenie ci, co im zostało, dla tych, co mają za mało. Było też o szafkach przy cmentarzach, w których można składać znicze do powtórnego wykorzystania. Są to sprawy warte rozpatrzenia, ale można się zastanowić, czy akurat na tej sesji, skoro projekt budżetu był analizowany i opiniowany przez komisje Rady Miasta i w sumie już wtedy każdy radny mógł wnieść swoje uwagi i zastrzeżenia.

 

Mieszkańcy liczą, że radni, jako ich reprezentanci będą dbali o powagę, godność i autorytet Rady Miasta, która jest najważniejszym organem stanowiącym jarosławskiego samorządu. Opinie jarosławian co do pracy rady są różne. Można się zastanowić, czy przypadkiem sami radni nie zapracowują sobie na zdanie o ich pracy na rzecz miasta.

erka

 

 

Biskup z Rzeplina przechodzi na emeryturę

0

Jak podaje Nuncjatura Apostolska w Polsce papież Franciszek przyjął rezygnację bp. Edwarda Białogłowskiego z pełnienia posługi biskupa pomocniczego diecezji rzeszowskiej. Polski duchowny osiągnął wiek emerytalny i dołączył do grona biskupów emerytów i oficjalnie został biskupem pomocniczym seniorem diecezji rzeszowskiej.

 

Biskup senior Edward Białogłowski urodził się 8 stycznia 1947 r. w Rzeplinie. W 1965 r., po maturze w Liceum Ogólnokształcącym w Jarosławiu, rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Jako kleryk odbył dwuletnią służbę wojskową w specjalnej jednostce kleryckiej w Bartoszycach. Święcenia kapłańskie z rąk bp. Ignacego Tokarczuka przyjął 17 czerwca 1972 r. w katedrze przemyskiej. Następnie pracował jako wikariusz w Szebniach (1972-1974) i Krośnie-Polance (1974-1979).

W latach 1979-1983 odbył studia specjalistyczne z teologii dogmatycznej na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Równocześnie, od 1981 r., z pracą naukową łączył obowiązki wikariusza w Chmielowie. W 1985 r. uzyskał doktorat na podstawie dysertacji „Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara teologia Eucharystii”. Po ukończeniu studiów był m.in. sekretarzem bp. I. Tokarczuka i notariuszem Kurii Biskupiej w Przemyślu (1983-1985), kapelanem sióstr służebniczek starowiejskich w Prałkowcach (1985-1986), wykładowcą teologii dogmatycznej (1985-1991) i ojcem duchownym alumnów w przemyskim Wyższym Seminarium Duchownym (1986-1988).

Ks. E. Białogłowski przyjął sakrę biskupią 6 stycznia 1988 r. z rąk bp. Ignacego Tokarczuka w katedrze przemyskiej. W diecezji przemyskiej był m.in. wikariuszem generalnym, przewodniczącym Wydziału Nauki Chrześcijańskiej oraz duszpasterzem i koordynatorem Ruchu Światło-Życie. Od 1989 r. rezydował w Rzeszowie, na terenie parafii farnej. Po utworzeniu diecezji rzeszowskiej w 1992 r. został jej biskupem pomocniczym i wikariuszem generalnym. W ramach Konferencji Episkopatu Polski był m.in. wiceprzewodniczącym Komisji Charytatywnej oraz delegatem ds. Duszpasterstwa Rolników.

Bp senior E. Białogłowski odszedł na emeryturę zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego po osiągnięciu wieku wynoszącego 75 lat.

erka/ KEP