Strona główna Blog Strona 216

Zabytkowa studnia wróciła na miejsce

0

Zabytkowa studnia zlokalizowana w centralnej części Placu Ks. Piotra Skargi w Jarosławiu została naprawiona.

 

Zabytkowa studnia, która znajdowała się przed jarosławską Kolegiatą została zniszczona w sierpniu ubiegłego roku. Odpowiedzialnym za ten czyn okazał się 62-letni mieszkaniec Jarosławia, który cofając samochodem osobowym nie zachował należytej ostrożności i uderzył w zabytkową pompę uliczną. Jej obudowa została wówczas całkowicie zniszczona.

– Metalowy stelaż obudowy i listwy zostały mocno pogięte, a deski wypełniające jej ścianki i zadaszenie połamane. Sama pompa została również uszkodzona. Żeliwna konstrukcja, na której zamontowany jest mechanizm został połamany, a elementy mechanizmu pogięte i przemieszczone w skutek uderzenia. Uszkodzeniu uległa także kolumna z wylewem wody, a jej element poziomy (wylewka) został odspojony. Na innych elementach żeliwnych w tym na podstawie kolumny zauważyć można odspojenia i pęknięcia – informował po oględzinach Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu.

Wszystkie elementy studni zostały podane naprawie. Po kilku miesiącach żmudnych prac studnia powróciła na miejsce i znów cieszy oko swym widokiem.

Przypomnijmy, że studnia, która znajduje się przed jarosławską Kolegiatą powstała pod koniec XIX wieku w zakładach Wilhelma Knausta we Wiedniu. Ze względu na posiadane wartości została włączona do gminnej i wojewódzkiej ewidencji zabytków.

 

EK

 

Kapliczka Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Maleniskach

0

Przy głównej drodze w Maleniskach możemy zobaczyć murowaną kapliczkę, która znajduje się na prywatnej posesji. Jest to ceglana kapliczka z dwuspadowym daszkiem, pokrytym dachówką. W przeszklonej z trzech stron wnęce jest obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, oczywiście w otoczeniu kolorowych kwiatów.   Kapliczka zbudowana została po I wojnie światowej. – Fundatorem był Antoni Mazur, który pojechał na wojnę w 1914 roku. Wrócił z tej wojny i w dowód wdzięczności, ufundował kapliczkę. Nie wiem kiedy dokładnie ją ufundował, ale na pewno po powrocie z I wojny światowej. Wojna zakończyła się w 1918 roku, ale niekoniecznie w tym roku musiała powstać kapliczka. Mój dziadek też był na tej wojnie, a wrócił po 1920 roku, bo był na Sybirze. Po sadziedzku poszedł na wojnę i z niej już nie wrócił, zginął. Jak szedł na front, to posadził orzecha koło domu. Historia tych żołnierzy była różna. – mówi Janina Bartoszek, mieszkanka Malenisk. Obecna kapliczka nie jest wiekowa, ale powstała na wzór starej, która niszczała. – Pierwotna kapliczka sypała się, cegły były w złym stanie. Okienka były zniszczone. W środku była dziura i woda zaczynała się do niej dostawać. Przejeżdzające samochody ochlapywały ją wodą z kałuż, bo była bardzo blisko drogi. Tynk odchodził za pędzlem, jak chciałam ją pomalować. Postanowiłam, że trzeba zbudować nową, bo tej już nie da rady odnowić. Udało się   w uzgodnieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków z Przemyśla postawić nową, oczywiście w tym samym stylu. Przesunięta została dalej od drogi. Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy też był zniszczony i został odnowiony. Nie pamiętam kiedy dokładnie stawialiśmy kapliczkę. W 1999 roku wyświęcał się mój syn, ona powstała po prymicjach – opowiada pani Janina. Nowa kapliczka upamiętnia tę wystawioną przez mieszkańca Maleniska po powrocie z wojny. Historia nie została zapomniana.

 

Marcin Sobczak

 

Czarne chmury rozwiane. Będzie dalszy remont Rynku

0

Sprawa dalszej rewitalizacji płyty jarosławskiego rynku stanęła ostatnio pod dużym znakiem zapytania. Ze względu na znaczny wzrost kosztów nad inwestycją zawisły czarne chmury. Wydawało się, że jedno z najważniejszych zadań miasta w ostatnich latach może nie zostać dokończone. – Przeznaczymy na ten cel dodatkowe środki – uspokaja tymczasem burmistrz Waldemar Paluch.

 

Początkowo kwota, jaką władze Jarosławia zaplanowały na dokończenie modernizacji Rynku miała się zamknąć w 5 mln zł. Jednak firma, która jako jedyna była gotowa podjąć się realizacji tego zadania, zażyczyła sobie o 1,2 mln zł więcej. Pojawił się problem znalezienia dodatkowych środków pieniężnych, z którym miasto musiało się zmierzyć. W połowie lutego informowaliśmy, że rozważane są różne możliwości dotyczące rozstrzygnięcia sprawy, ponieważ remont Rynku jest inwestycją priorytetową. Niemożliwe było jednak obniżenie kosztów. – Przedmiotowe postępowanie przeprowadzane jest na podstawie Prawa Zamówień Publicznych, a prawo to nie przewiduje możliwości negocjacji w tej sprawie z wykonawcą – informowała wówczas Dorota Wilk z kancelarii burmistrza Jarosławia.

O rewitalizacji jarosławskiego Rynku dyskutowano także podczas ostatniej sesji Rady Miasta, podczas której radni wyrazili zgodę na zaciągnięcie zobowiązania wykraczającego poza obecny rok budżetowy. Dzięki temu w ramach Rządowego Funduszu Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych – edycja pierwsza, możliwe będzie wyremontowanie części północnej i wschodniej wraz Pl. św. Michała. Jest to obszar około 1000 m2 powierzchni.

– Chcemy realizować tę inwestycję. Uważamy, że wkład własny w kwocie ponad miliona jest realny – mówił burmistrz Waldemar Paluch podczas ostatniej sesji Rady Miasta tłumacząc, że zaproponowana przez firmę kwota jest w miarę adekwatna do zakresu prac.

Kilku radnych nie chciało się zgodzić z opinią burmistrza. Dopytywało, skąd wzięte zostaną brakujące środki na pokrycie tej inwestycji, a także opowiadało się za rozpisaniem kolejnego przetargu. Mieli nadzieję, że koszty uda się obniżyć. Ich sugestie zdementował jednak burmistrz W. Paluch, który zwrócił uwagę, że po podwyżkach cen materiałów budowlanych oraz robót, jakie miały miejsce w ostatnim czasie, zadania nie da się zrealizować po dużo mniejszych kosztach. Burmistrz przekonywał, że nawet po rozpisaniu kilku kolejnych przetargów, nie znajdzie się żadna firma, która wykona zadanie za ponad milion złotych taniej. Włodarz wspomniał również o wiążących miasto terminach. Przypomniał, że zgodnie z założeniami Polskiego Ładu zadanie musi zostać zrealizowane w określonym czasie. Po tych wyjaśnieniach przystąpiono do głosowania. Głosowało 15 radnych, którzy oddali 12 głosów za, 1 przeciw oraz 2 wstrzymujące się. Tym samym uchwała mająca na celu zabezpieczenie brakujących środków na rewitalizację drugiej części jarosławskiego Rynku została przyjęta.

 

Zakres prac

Remont płyty Rynku obejmie m.in. rozbiórkę istniejącej nawierzchni, demontaż sieci wodno-kanalizacyjnej, budowę sieci wodociągowej, kanalizacyjnej i deszczowej, budowę nawierzchni z porfiru i bazaltu wraz z podbudową oraz montaż oświetlenia.

Wartość całego zadania szacuje się na kwotę 6 mln 355 tys. zł, z czego 6 mln 225 tys. przeznaczone zostanie na materiały i roboty budowlane, a ok. 130 tys. pochłonie nadzór archeologiczny, elektryczny i konsultacje z muzeum. Dofinansowanie wynosi 4 mln 740 tys. Modernizacja płyty Rynku ma się zakończyć pod koniec przyszłego roku.

 

EK

 

Zmarł radny Grzegorz Krzyżak

0

Radny Rady Miejskiej w Sieniawie odszedł 3 marca. Miał 69 lat.

 

Grzegorz Krzyżak przez wiele lat zasiadał w Radzie Miejskiej Sieniawy – pełnił tę funkcję w latach 1998-2022. Przez 25 lat był sołtysem wsi Pigany (1994-2019). Angażował się też w działalność OSP Pigany – w szeregach formacji od 1972 r. jako strażak, a w latach 1990-2009 jako jej prezes. Odznaczony Brązowym, Srebrnym i Złotym Medalem „Za zasługi dla pożarnictwa”. Łowczy Koła Łowickiego „Bażant”. Wspominany jako aktywny działacz samorządowy, zaangażowany w sprawy sołectwa i całej gminy.

 

DP/UMiG Sieniawa

Pomagajmy rozważnie

0

Zakres pomocy, jaka ruszyła zaraz po agresji na Ukrainę, jest ogromny. Wspieramy uchodźców. Przekazujemy sprzęt, materiały i produkty dla ogarniętego wojną sąsiada. Zbiórki organizowane są w każdej miejscowości. W szkołach, przedszkolach, urzędach i instytucjach. Strażacy z OSP pracują pełną parą. Cała społeczność stanęła po stronie Ukraińców. W obu powiatach trwa jedna szeroka zakrojona akcja prowadzona przez wiele podmiotów.

 

Zakres pomocy widać w punktach, w których uchodźcy znajdują schronienie. Są zapełnione artykułami spożywczymi, higienicznymi i produktami pierwszej potrzeby. Nie brakuje koców i ciepłej odzieży. Są też zabawki. Pomoc to też zaangażowanie w organizację punktu. Przygotowanie ciepłego posiłku. Nad tym też czuwają mieszkańcy. Nowe transporty docierają codziennie. Część to zorganizowane i już przygotowane do potrzeb dostawy potrzebnych artykułów. Przyjeżdżają też samochody prywatne. Przywożą dary z całego kraju. Wsparcie to także przyjęcie uchodźców pod swój dach. To załadowany po brzegi TIR wyjeżdżający na Ukrainę. To przekazanie agregatu prądotwórczego i wiele innych form.

Spontaniczne akcje zaczynają nabierać charakteru zorganizowanego i taki sposób pomocy jest najlepszy. Organizatorzy wiedzą, co jest potrzebne. Kierując się wskazaniami od nich nie doprowadzimy do tego, że środków higienicznych zbierze się nadmiar niemożliwy do wykorzystania, a braknie artykułów medycznych. – Na początku przywozili, co uznali za stosowne. Większość produktów była dobrana do potrzeb, ale niestety zdarzało się, że ktoś spakował wszystko, co mu w domu zbywało i przywiózł, traktując to jako pomoc. Musieliśmy posegregować i część zapakować na śmieciarkę – przyznaje jeden z samorządowców.

Organizacją pomocy zajmują się samorządy, instytucje, fundacje i stowarzyszenia. Nieocenioną rolę pełnią strażacy. Oni są wszędzie. Jednostki OSP z obu powiatów można spotkać wszędzie, gdzie zbierają się uchodźcy. Oni też pomagają w transporcie. Wspieramy uchodźców, którzy już przedostali się do polski i tych oczekujących pod drugiej stronie granicy. Pomoc jest kierowana także do tych, którzy pozostali na Ukrainie. Tam też zaczyna brakować podstawowych artykułów.

Wszyscy, którzy chcą wesprzeć ludzi dotkniętych wojenną tragedią powinni najpierw zweryfikować prowadzoną zbiórkę i zapoznać się z potrzebami. Informacje o tym, co i gdzie jest zbierane można znaleźć wszędzie. Wiele relacji spływa do Redakcji Gazety Jarosławskiej. Sami też zbieramy informacje o zbiórkach. Jest tego mnóstwo i trudno wymieniać, bo włączyła się cała społeczność. Tysiące uchodźców spotkamy przy granicy. Potem się rozjeżdżają. Pomagający są wszędzie.

 

Szeroka pomoc kierowana jest z poziomu rządu. Dla wjeżdżających do Polski przez podkarpackie przejścia graniczne zakwaterowanie i wyżywienie jest zapewnione w 7 województwach w głębi kraju. Zakres rządowego wsparcia jest znacznie większy, a informacje są przekazywane potrzebującym.

erka

 

Czy sąd wstrzyma remont drogi?

0

PANTALOWICE:  Na terenie miejscowości trwa właśnie dość duża inwestycja związana z przebudową drogi. O tym, jak ta sprawa podzieliła mieszkańców pisaliśmy w ubiegłym roku. Czy teraz wyrok sądu może sprawić że prace zostaną wstrzymane? Co z otrzymanym na remont drogi dofinansowaniem?

 

Przypomnijmy, że o sprawie przebudowy drogi zrobiło się głośno w lecie ubiegłego roku. Temat wywołał na tyle emocji, że w centrum miejscowości ktoś postawił nawet kukłę na taczkach, mającą dać do zrozumienia radnej Jolancie Kubickiej, żeby przestała przeszkadzać w realizacji inwestycji. Radna wielokrotnie bowiem występowała w imieniu swoim oraz grupy mieszkańców, którzy nie zgadzali się na planowany przebieg inwestycji. Jak podkreślała, nikt nie był i nie jest przeciwny przebudowanie drogi, która jest konieczna. Ich wątpliwości budziła jedynie konieczność zabrania pod inwestycję w niektórych miejscach nawet 9 metrów z jednej strony drogi zamiast np. proporcjonalnie po trochę z każdej ze stron. Radna sama była jedną z osób, której posesja miała pomniejszyć się kosztem nowej drogi i nie przekonywał jej nawet fakt otrzymania za to rekompensaty finansowej. Nie zgadzając się z planami inwestycji, o których – jak twierdziła – z powodu pandemii i ograniczonego dostępu do urzędów, nie wiedziała odpowiednio wcześniej – podobnie zresztą jak kilku innych mieszkańców, wystąpiła na drogę sądową. Radna Kubicka, razem z dziesięcioma innymi rodzinami, odwołała się od wydanej decyzji środowiskowej burmistrza Kańczugi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Przemyślu. Początkowo SKO odrzuciło ich odwołanie i utrzymało decyzję burmistrza w mocy, jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie nie zgodził się ze zdaniem SKO i 8 lutego wydał wyrok uchylający decyzję środowiskową burmistrza. Sąd dopatrzył się błędów formalnych, m.in. właśnie brak skutecznego powiadomienia zainteresowanych o wydaniu decyzji środowiskowej, przez co nie mogli oni się skutecznie odwołać oraz zgłosić swoich zastrzeżeń. Wyrok można uznać za sukces radnej dochodzącej praw swoich oraz mieszkańców, którzy zwrócili się do niej o pomoc. Co jednak z kontynuacją inwestycji, której oczekuje większa część mieszkańców miejscowości, a na którą Miasto i Gmina Kańczuga otrzymało ogromne dofinansowanie? W urzędzie na razie panuje spokój. Jak nas poinformowano pod koniec ubiegłego tygodnia, do tej pory nie otrzymano żadnej informacji w tej sprawie z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wygląda więc na to, że dopóki takiej informacji nie będzie, wszystkie prace będą kontynuowane zgodnie z wcześniejszymi planami. Będziemy się przyglądać tej sprawie, tym bardziej, że oprócz wycinki drzew jest to równie gorący temat poruszający (i dzielący) nie tylko mieszkańców Pantalowic.

 

DP

 

Nie dajmy się ponieść panice

0

Obawy przechodzą w histerię. Strach, który towarzyszy skutkom wojny, przeradza się w trwogę. Na pierwszy plan wychodzą emocje. Racjonalne podejście schodzi na drugi.

 

Spotkaliśmy się z tym zaraz po wybuchu wojny. Pojawiły się kolejki przed stacjami benzynowymi. W wielu zabrakło paliwa. Doszły braki produktów sklepach i masowe wybieranie pieniędzy. Później się ustabilizowało, a teraz znowu zaczyna narastać atmosfera strachu. Media społecznościowe aż huczą od informacji o napaściach, włamaniach i gwałtach, do którym miałoby dochodzić w strefie przygranicznej. Atmosferę niepokoju podsyca, słyszany szczególnie wieczorem, huk samolotów, a rosnące ceny też nie uspakajają. Coraz częściej słyszane syreny wozów policyjnych niesie obawy.

 

Zwiększone siły policji.

Informacja, że Podkarpacie wzmocniło 800 dodatkowych funkcjonariuszy i ponad pół miliona uchodźców, którzy już przekroczyli granicę też nie uspokaja.

Chociaż Wojewoda Podkarpacki apeluje o spokój, zachowanie zdrowego rozsądku i racjonale podejście. Zwraca uwagę, by polegać na sprawdzonych informacjach, to zwykłym ludziom trudno odnaleźć się w nawale wiadomości, wśród których są rzeczywiste informacje, plotki i całkowicie zmyślone relacje tworzone po to by wzbudzić panikę. Niepokój już wkroczył na nasze ulice.

Mimo wszystko nie ulegajmy panice. Nie kierujmy się tylko emocjami. Wojna trwa tuż za naszymi granicami. Jest też u nas. Skutki agresji na Ukrainę będziemy jeszcze długo odczuwać, ale podchodźmy do wszystkiego realnie. Strach, sianie zamętu i przerażenia na pewno nam nie pomoże.

 

Dochodzi do zaczepek

Z potwierdzonych informacji wynika, że idealnie nie jest i dochodzi do nieprzyjemnych zdarzeń, a nawet napadów. Jednak nie jest tak jak mówi ulica i jakie opisy można znaleźć w Internecie. Podkarpacka policja jednoznacznie stwierdza, że w związku z obecną sytuacją w powiatach przygranicznych nie odnotowano zwiększonej ilości przestępstw.

W Przemyślu 44-letni obywatel Turkmenistanu zaatakował ratownika medycznego i odgryzł mu palec. Sprawca zbiegł. Szukała go policja. To potwierdzone zdarzenie. Pojawiła się też informacja, że troje obywateli Indii pobito w Przemyślu. Krążyła też plotka, że w jednej z jarosławskich szkół została zaatakowana dziewczyna. Ta informacja miała kilka wersji, a żadna nie została potwierdzona przez policję. W ubiegły czwartek poszła wieść, że w Jarosławiu Ukrainiec zaatakował Polaka, bo ten miał śniadą cerę.

W przekazie mieszają się plotki z relacjami rzeczywistych wydarzeń. – To siła Internetu. On wszystko przyjmie, a fejki mają to do siebie, że szybciej się roznoszą – ocenia mieszkaniec Jaroslawia.

 

– Do tematu jakim jest wojna i pomoc uchodźcom, dochodzi pewien problem. Mówię tu o nielegalnych uchodźcach, ciemnoskórych, od których się aż roi, nie tylko w Jarosławiu. Mam nadzieję, że jest jakikolwiek sposób by tego uniknąć – to jeden z internetowych wpisów utrzymanych w dość spokojnym tonie. – Nie namawiam nikogo do agresji, ale z tego co ludzie mówią i piszą wynika, że to oni są agresywni. Wiele osób to potwierdza. Nie mam nic przeciwko ich powrotowi do domów, ale chyba nasze bezpieczeństwo w tej sytuacji jest równie ważne. Zatajanie tych wiadomości i usuwanie postów to także dezinformacja. Uważam, że Polaków nie trzeba zniechęcać do pomocy Ukraińcom, ponieważ pokazaliśmy naszą solidarność i wsparcie, wystarczy spojrzeć na ilość ludzi na granicy i darów które przyjechały z całej Polski – kolejny wpis dotyczący uchodźców i usuwanych komentarzy, z którego wynika, że pojawiają się obawy.

Są też takie apele – Kochani mieszkańcy strefy przygranicznej w związku z dużą ilością obcych narodowości na naszym terenie zwróćcie proszę uwagę na swoje otoczenie bo kolorowi krążą po wioskach i szukają łatwego celu.

Cytujemy spokojniejsze wypowiedzi świadczące raczej o zaniepokojeniu i apelujące o ostrożność. Informacji o napadach, gwałtach i rabunkach nie rozprzestrzeniamy, ponieważ nie znalazły potwierdzenia, a ich powielanie nic dobrego nie przyniesie.

Coraz częściej pojawiają się zdania, że uchodźcy o śniadej cerze, to te same osoby, które nie przedostały się do Polski przez granicę z Białorusią. – Wielokrotnie słyszałem obawy, że ci migranci, którzy nie tak dawno byli wpychani na polską granicę przez władze białoruskie, przemieścili się teraz na Ukrainę i wraz z falą uchodźców idą do Polski. Nie mamy żadnego takiego dowodu, aby taka sytuacja miała miejsce – uspakaja w orędziu do narodu prezydent Andrzej Duda.

 

Obawy rosną

Mimo uspokajającego tonu służb i przedstawicieli władz niepokój rośnie. Grupy związane ze środowiskiem pseudokibicowskim z Jarosławia i Przemyśla zebrały się razem i „patrolują” Przemyśl. Ludzie się zabezpieczają. W sklepie myśliwskim w Jarosławiu klientów nie brakuje. Kupują gazy pieprzowe i wszystko, co według nich, pomoże w obronie. W zachowaniu mieszkańców przygranicznych miejscowości widać, że wojna już tu dotarła. Niestety sporo ludzi bazuje na wieściach roznoszonych pocztą pantoflową i pojawiających się na portalach społecznościowych, a te często nie idą w parze z rzeczywistością. Nie uspokajają, bo są tworzone w innym celu.

– Myślę, że takie posty są usuwane żeby nie siać dezinformacji, paniki i tzw „nawoływania do nienawiści”. Po pierwsze gdzieś tam w Rosji siedzą sobie ludzie, którzy wyłapują takie sytuacje i obawy w społeczeństwie i je potęgują tworząc nieprawdziwe historie. Wszystko po to żeby zniechęcać do pomocy Ukraińcom i żeby dodatkowo nastawiać Polaków przeciwko osobom przekraczającym granice. Nawet jeżeli są imigranci z dalekich krajów, to oni też uciekają przed wojną i nie ma podstaw żeby ich nie wpuszczać czy strzelać do nich – tak komentuje jeden z użytkowników fb.

 

– Do wszystkich, którzy chcą nabić sobie kolejne „lajki” w mediach społecznościowych. Zanim coś wrzucicie zastanówcie się dwa razy komu to się przysłuży. Nie ułatwiajcie „kacapom” roboty – apeluje na fb trzeźwo myślący mężczyzna. Patrzmy realnie. Szczególnie w czasach niosących zagrożenie. Emocje, niepokój, podsycanie strachu i bezmyślne działanie to najlepsza droga do siania paniki.

erka

Świątynie Jarosławia: Świątynia pod ziemią

0

Na placu św. Michała w Jarosławiu w XV wieku wybudowano kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Obiekt ten dotknęła katastrofa w czasie Oktawy Bożego Ciała w 1804 roku z wieży spadła jej górna część, przebijając sklepienie. Część muru przygniotła 22 osoby, które zginęły. Wieńczący wieżę posąg św. Michała spadł na przykościelny cmentarz. Przypadek ten był pretekstem do rozebrania świątyni w 1807 roku. W 1938 roku w miejscu zburzonego kościoła podjęto badania murów krypt, w których pochowano Lubomirskich, Spytków, Kostków, Ostrogskich i innych.

Wybuch II wojny przerwał prace wykopaliskowe. Badania w zasadzie nie przyniosły żadnych rewelacji. Zdołano odsłonić fragment murów kościoła i dotrzeć do dwóch krypt. Po ponad 50 latach, w 1995 roku wznowiono prace archeologiczne pod nadzorem starszego kustosza z jarosławskiego muzeum. W krypcie fundatorskiej znaleziono m.in. fragmenty kafli i szkło z XVII wieku, a także kości ludzkie, które jak oceniono były szczątkami Dunisa-Skopa, marszałka dworu księżnej Anny Ostrogskiej, zmarłego w XVII wieku. Odkryto również 4 szkielety, które mogły być szczątkami rodu Odrowążów. Potwierdzeniem tego był sygnet, wykonany z metalu szlachetnego z oczkiem z kryształu, z wizerunkiem głowy mężczyzny (herbem).

Badania miały też na celu odtworzenie zarysu kolegiaty. Kontynuacja badań nastąpiła w maju 1996 roku. Prace prowadziła firma Artefakt z Radomska pod nadzorem dr Gabrieli Ziółkowskiej. Przekopano teren o powierzchni prawie 10 arów na głębokości około 2 metrów. Odkopano prezbiterium świątyni i odkryto tam mur zbudowany z rudy darniowej od strony południowej i drugi mur od strony północnej, gdzie natrafiono na pochówki.

Zadaniem archeologów było dalsze rozpoznanie najstarszej zabudowy kolegiaty i spenetrowanie innych komór krypty fundatorskiej. Został też odkryty fragment cmentarza przykościelnego.

W okresie międzywojennym władze miasta planowały w miejscu dawnej kolegiaty postawić posąg św. Michała, patrona miasta i kupców. Posąg św. Michała wykonał artysta rzeźbiarz W. Mazur. Postument na figurę w kształcę kolumny został przygotowany, ale wówczas zmieniła się w Jarosławiu władza. Nowy samorząd uchwalił wniosek o przeprowadzeniu w tym miejscu badań. Dalsze prace przerwała II wojna. Następnie w miejscu kościoła wybudowany został pomnik wdzięczności, który przedstawiał żołnierza radzieckiego, patrzącego na wschód. Przez mieszkańców pomnik został nazwany „Iwanem”. Pod pomnikiem odbywały się uroczystości państwowe. W 1989 roku „Iwan” został rozebrany. Były plany wyeksponowania powyżej poziomu gruntu fundamentów dawnej kolegiaty, innym projektem było zlokalizowanie na placu św. Michała makiety kolegiaty w skali 1:10. Nowy plan zagospodarowania Rynku zakłada obrys świątyni znacznie ciemniejszą kostką.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”.

Muzyka jest kobietą

0

Niedzielnym popołudniem w Miejskim Ośrodku Kultury w Przeworsku świętowano Dzień Kobiet.

 

Głównym punktem miejskich i powiatowych obchodów święta kobiet był koncert pt. „Muzyka jest kobietą” w wykonaniu Mobilnej Filharmonii. Poprzedziła go przygotowana przez Komendę Powiatową Policji w Przeworsku prelekcja dotycząca bezpieczeństwa w sieci, w międzyczasie można było też skorzystać z oferty stoisk przygotowanych dla pań, m.in. przez SP ZOZ w Przeworsku, gdzie można było uzyskać porady odnośnie zdrowia, a także innych z produktami adresowanymi do płci pięknej. Każdej kobiecie na powitanie wręczano też tulipana.

Wydarzenie zorganizowane zostało przez Miejski Ośrodek Kultury w Przeworsku oraz Powiat Przeworski.

DP

 

Zabiera niewinnych, a oszczędza demony

0

Używając języka dyplomatycznego można powiedzieć, że relacje między Polakami a Ukraińcami były raczej chłodne. Pod koniec lutego wszystko się zmieniło. Zaangażowanie rodaków w akcję pomocy przerosło oczekiwania. Naród z tysiącletnią historią stanął przy narodzie dopiero swoje dzieje tworzącym. Człowiek ruszył i nie patrząc na okoliczności, niósł wsparcie skazanemu na cierpienie. Miejmy nadzieję, że dziejąca się tragedia już na zawsze zbliży sąsiadów.

Już wcześniej potrafiliśmy pokazać, jaka siła w nas drzemie i że czasem potrafimy się zjednoczyć. Dziś można być dumnym, że jest się Polakiem. Niestety naszą cechą jest wybuch pozytywnych emocji. Tak stało się teraz. Tak było, gdy zmarł św. Jan Paweł II i gdy Solidarność ogarnęła cały kraj. Jednoczyły nas powstania i nawiedzające tragedie. Potem jakoś się to rozmywało i zaczynaliśmy się dzielić. Pojawiali się swoi i oni. Tworzyliśmy różnice, nawet tam, gdzie ich nie było. Z punktu widzenia dziejów jesteśmy sprinterem. Wybuchamy, aby w miarę szybko zapomnieć. Może czas, by przyjąć postawę maratończyka, który nie wkłada wszystkich sił w start, bo pamięta, że przed nim długa droga. Doceniając pomoc, która jest ewenementem na skalę światową, pamiętajmy że obojętnie od losów brutalnej napaści na Ukrainę, tego wsparcia musi starczyć na lata. Nie tylko materialnego, ale też duchowego.

Miliony Ukraińców już przeżyło grozę wojny. Straciło najbliższych. Wszystko, co mieli. Rosyjskie matki też opłakują swoje dzieci. To nie dwa narody się starły. To garstka ludzi ją rozpętała. Mówią, że wojna budzi demony. Szatańskie wizje mieniących się panami świata rzuciły przeciw sobie wojska, nie dbając o cierpienie zwykłego człowieka. Realizacja diabolicznych planów nie bierze pod uwagę, że najbardziej zaboli mieszkańców miast, miasteczek i wsi zmagających się codziennie z trudami życia. Nie oligarchów, prezydentów, generałów, tylko szarą masę, bo tak widzą nas pracujących codziennie na pomnażanie ich majątku.

Dziwna jest ta wojna, w której cywile tarasują drogę wozom pancernym, a uznawana za jedną z najpotężniejszych armii świata musi karmić swoich żołnierzy przeterminowanym jedzeniem. W której cyganie kradną rosyjski czołg, a hakerzy z Anonymusa pokazują siłę Internetu, włamując się do rosyjskich sterowni i zatrzymując pociągi.

Dziwna, bo dziwny jest człowiek. Z jednej strony najinteligentniejsza istota chodząca po ziemi. Z drugiej, chyba najgłupsza. Podatna na manipulacje. Wykonująca to, z czym się nie zgadza. – Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe – tak widział wojnę bard z Czerniakowa Stanisław Grzesiuk, a on po pięciu latach spędzonych w obozach koncentracyjnych dobrze wiedział, co znaczy żyć ze śmiercią na ramieniu.

Świat stanął przed wyborem. Otwiera oczy. Wątpliwe, by zmienił punkt widzenia. Zarzewie wojny będzie się tlić i wybuchać. Raz tu, raz tam. Gdyby nie było wojen, żylibyśmy jak w raju. Dostatnio i spokojnie. Nie trzeba by było organizować zbiórek, by uratować cierpiące dziecko. Na wszystko by starczyło, ale widocznie tak być nie może.

Roman Kijanka