Strona główna Blog Strona 211

Są otwarci na medyków z Ukrainy

0

Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Przeworsku szybko zareagował na sytuację związaną z wojną na Ukrainie ogłaszając, że przyjmie do pracy lekarzy z tego kraju.

 

Szpital informuje, że przyjmie chętnych do pracy lekarzy, którzy uciekli ze swojego kraju przed wojną. Dyrekcja zapewnia, że oprócz zatrudnienia pomoże w znalezieniu mieszkania, nauce języka i załatwieniu wszelkich formalności. Co ciekawe, nie będą to pierwsi lekarze tej narodowości pracujący w przeworskim szpitalu – pracuje tu już bowiem dwóch specjalistów chirurgów. Jeden od kilku lat, a drugi dołączył dwa tygodnie temu.

W najbliższym czasie do naszego zespołu lekarzy specjalistów dołączy również pani doktor dermatolog z Irpienia (miasto w obwodzie kijowskim). Obecnie wspólnie pracujemy nad tłumaczeniem dokumentów i nostryfikacją jej dyplomu. Prowadzimy także rozmowy z lekarzem pediatrą i kardiologiem z Ukrainy. Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli będą to kolejni kandydaci do pracy w naszym szpitalu – informuje Grzegorz Jedynak, dyrektor SP ZOZ w Przeworsku.

 

DP

Sukces uczniów ZSSChiO

0

Uczniowie jarosławskiego Zespołu Szkół Spożywczych, Chemicznych i Ogólnokształcących z sukcesami uczestniczyli w XXIII Małopolskim Konkursie Szkół Gastronomicznych w Krakowie.

 

Tegoroczna edycja konkursu, ze względu na sytuację epidemiczną związaną z COVID 19, przeprowadzona była dwuetapowo. Pierwszy etap w formie online: uczestnicy przysłali zgłoszenia i dokumentację fotograficzną swojej pracy. Następnie komisja konkursowa wyłoniła szkoły do części stacjonarnej. W sumie zakwalifikowało się 64 uczniów z 23 szkół z Polski i zagranicy. Jarosławską szkołę reprezentowali uczniowie w trzech kategoriach: kelner, kucharz i cukiernik. W kategorii „kelner” – zespół  uczniów  Olga Grabas i Dawid Sycz z 2 klasy Szkoły Branżowej  prezentowali stół pod nazwą „Ocalić od zapomnienia”. Duet kelnerów nakrywał, omawiał menu i podawał potrawy różnymi technikami na najwyższym poziomie sztuki serwowania potraw. Para  zebrała zasłużone gratulacje od jury i zdobyła pierwsze miejsce. Do konkursu zespół przygotowała Wanda Mazurek. W kategorii „kucharz” szkoła reprezentowana była przez Justynę Halejcio z klasy III Technikum żywienia i usług gastronomicznych. Uczennica wykonała zapomniane jadło kaszubskie Okrasa z gęsiny z orkiszowym podpłomykiem z aromatem czosnku niedźwiedziego, domowymi piklami i emulsją grzybowo-sosnową” za co otrzymała wyróżnienie. Uczennicę przygotowywała Wioletta Stoch. W kategorii „cukiernik” ZSSChiO reprezentowana była przez Gabrielę Idzik z klasy III Technik technologii żywności. Uczennica sporządziła szarlotkę według przepisu prababci Stefanii, a jako zadanie obowiązkowe wykonała dekorację tortu z zastosowaniem kremu bita śmietana i sezonowych, świeżych owoców. Cukierniczy popis został nagrodzony wyróżnieniem. Uczennicę do konkursu przygotowywała Małgorzata Hopko-Pajda. Celem konkursu było: propagowanie różnorodności potraw i napojów oraz tradycji kulinarnych, dokonywanie oceny własnych umiejętności zawodowych, doskonalenie umiejętności stosowania technologii informatycznych, integracja szkół o tym samym profilu kształcenia, rozwijanie zawodowych zainteresowań uczniów, rozbudzanie pomysłowości i inicjatywy, wyrabianie poczucia estetyki i piękna, nawiązywanie współpracy ze szkołami z zagranicy.

 

 

 

 

 

 

 

Ładnie opakowana pustka

0

Z reguły kiedy coś drożeje, liczymy na to, że wraz ze wzrostem ceny, otrzymamy też lepszą jakość. Obecna sytuacja w sklepach jednak temu przeczy. Nie dość, że nie otrzymujemy nic „ekstra” to jeszcze często podstępnie kolejne gramy produktu są nam odbierane. Opakowanie niby to samo, ale jak się wczytać, to już z 500 g zrobiło się 360 g. O wypukłych denkach, bezsensownych wypełnieniach, pięterkach i tym podobnych nie wspominając. Producenci wzbijają się na wyżyny kreatywności, by nas zadziwić.

Podobnie jest z niektórymi ludźmi. Na zewnątrz ładnie opakowani, wyrażający się w okrągłych słowach, wszędzie ich pełno, gdzie coś się dzieje. Gdy sytuacja ich przerasta, już niekoniecznie. Szybko okazuje się, że sprawdza się stare porzekadło o dzwonie choć głośnym, to pustym w środku. A ten, który cicho i sumiennie wykonuje swoją pracę, nie jest zauważany przez nikogo. No, może wtedy, gdy trzeba kogoś skrytykować, to taki będzie akurat idealny. Ale pochwalić? Raczej nierealne.

Choć za naszymi granicami od blisko miesiąca toczy się wojna, jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało, żyć trzeba dalej. Zapasy już porobione, piwnica odgruzowana, wstępne szkolenie z survivalu odbyte na YouTubie. Czujemy się pewniej z tą wiedzą, mimo że schronów jak się okazuje, w naszej okolicy nie ma i nie wiadomo nawet, czy udałoby się nam do nich dostać. A może są, ale wiedzą o nich, tylko ci co mają wiedzieć, jak uważają zwolennicy teorii spiskowych. W telewizji publicznej coraz śmielej powraca narracja, kto zawinił, tym razem doprowadzając do konfliktu na Ukrainie poprzez przyjaźń z nieodpowiednimi ludźmi chociażby. Nie trzeba nawet podawać nazwiska, które już niemal przyrosło do słowa „wina” i wypowiada się w tej relacji niemal samo, automatycznie.

Powitaliśmy astronomiczną i kalendarzową wiosnę. Również niektórzy kierowcy stwierdzili, że to pora na zmianę opon, bo coraz więcej ich w serwisach. Może boją się późniejszych kolejek i chcą przechytrzyć innych, ale niech nie zapominają, że rano mamy jeszcze przymrozki i można się jeszcze nieźle na tym przejechać. Dosłownie.

Kiedyś pierwszego dnia wiosny na ulice wylęgały tłumy młodzieży w fantazyjnych przebraniach. Kto ubrał się najlepiej i zaskoczył innych, był królem dnia. Dziś już tego nie widać. Młodzi może boją się, że to narobi im obciachu, bo wszyscy mają telefony z funkcjami aparatu i kamery. Nie wiadomo, co potem z takim nagraniem ktoś zrobi. A i też wysilać się nie trzeba żeby coś wymyślić. Dziś wygrywa pragmatyzm. Tego dnia organizowane są np. dni otwarte w szkołach średnich dla uczniów ostatnich klas podstawówek. Młodszych być może łatwiej uda się tego dnia zatrzymać w szkole i powstrzymać przed świętowaniem dnia wagarowicza. Zresztą, w dobie dzienników elektronicznych, kiedy rodzic wie o nieobecności zanim zdążysz się dobrze zastanowić, co tego dnia robić, to żadna przyjemność.

 

Dominika Prokuska

Stworzył klawiaturę dla niepełnosprawnych

0

Personalizowana, programowalna i prosta w użyciu klawiatura do komputera, tabletu, smartfonu lub telewizora przeznaczona dla niepełnosprawnych z całkowita niedoczynnością nóg i rąk to wynalazek Filipa Piękosia, 15-latka z Jarosławia.

– Jako pierwszy w świecie stworzył urządzenie posiadające sześć elementów czynnych, których funkcje można dostosować do indywidualnych potrzeb użytkownika. Wbudowany przez niego w klawiaturę wyświetlacz OLED umożliwia podgląd aktualnie wprowadzonego oprogramowania, funkcji klawiszy lub dowolnych innych informacji – tłumaczy Artur Tutka, nauczyciel Filipa w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu, wspierający go w tworzeniu projektu. Wprowadzenie pomysłu na rynek może spowodować, że osoby doświadczone przez los i mające problemy z korzystaniem z urządzeń cyfrowych ze względu na niepełnosprawność będą mogły sprawniej z nich korzystać.

Filipowi Piękusiowi udało się dostać do najważniejszego w Polsce konkursu dla innowatorów „Explory 2022”. Walczy o Wielki Finał w Gdyni i nagrodę publiczności w konkursie. Projekt młodego jarosławianina ZEHLTA K6 ma szansę znaleźć się w gronie wyróżnionych, a to daje nadzieję, że może trafić na rynek już jako gotowy produkt.

O wynalazku Filipa można przeczytać na stronie explory.pl pod adresem https://tiny.pl/9n51g.

opr. erka

 

 

Kameralnie w bazylice

0

W niedzielę, 20 marca, w bazylice pw. Ducha Świętego w Przeworsku odbył się drugi koncert w ramach I Przeworskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej.

 

Wydarzenie zorganizowało Stowarzyszenie ArtMusicArtist, a dyrektorem artystycznym festiwalu oraz inicjatorką całego przedsięwzięcia jest pochodząca z Przeworska, Wioletta Fluda-Tkaczyk.

Wykonawcami koncertu byli Bartosz Gaudyn (trąbka) i Arkadiusz Bialic (organy). Dość licznie zebrani w bazylice słuchacze mieli przyjemność obcować z utworami m.in. Cesara Francka, Dietricha Buxtehude, Antonina Dvoraka, czy Jana Sebastiana Bacha. Tydzień wcześniej w Przeworsku wystąpili Milena Sołtys-Walosik (sopran) i Marek Stefański (organy). A już w najbliższą niedzielę (27.03.) odbędzie się ostatni z koncertów. Wówczas będziemy mogli usłyszeć Piotra Lato (klarnet) i Michała Białko (organy).

Festiwal w całości sfinansowany został z budżetu Powiatu Przeworskiego oraz Fundacji LOTTO. Zarząd Powiatu Przeworskiego przyznał dotację na realizację zadania publicznego w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego w kwocie 10 tys. zł na organizację wydarzenia. Partnerami Festiwalu są: Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy oraz Sanktuarium Grobu Bożego w Przeworsku.

 

DP

 

 

Niszczą, czy dbają?

0

Mieszkańców gminy zaniepokoiły działania związane z wycinką drzew w kompleksie leśnym Dębrzyna. Nadleśnictwo Kańczuga uspokaja, że działania podyktowane są realizacją planu urządzenia lasu opracowanego na lata 2014-2023. Jednak nie wszystkich takie tłumaczenia przekonują…

 

O sprawie zrobiło się głośno na początku marca. Ludzi mieszkających w sąsiedztwie zaniepokoił ruch w kompleksie Dębrzyna. Szybko stało się jasne, że rozpoczęły się tam prace wycinkowe. Niektórzy bali się, że z lasu, gdzie w wolnym czasie szukają wytchnienia, nic nie zostanie.

Po dzisiejszej wizycie w tym co tam zostało, aż serce pęka. Najpiękniejsze miejsca zostały wycięte! Katastrofa – tak opisywała swoje wrażenia jedna z okolicznych mieszkanek.

Los drzew nie pozostał też obojętny internautom, którzy komentowali prowadzone prace w mediach społecznościowych. Większość z nich uznała je za barbarzyństwo, choć znalazły się też nieliczne głosy poparcia, przypominające że jest coś takiego jak gospodarka leśna. Inni zaznaczali też, że las jest miejscem pamięci o tragedii sprzed lat (więcej czytaj na str. 16.)

Ten las w stosunku do okolicznych jest mały, każda wycinka jest więc kolejną pustą przestrzenią, która nie sprawia wrażenia zadbanej i dopilnowanej. Rozumiem usuwanie starych chorych drzew, ale w przypadku Dębrzyny wycięto całe połacie najstarszych części lasu. Nikt nie podważałby kompetencji Nadleśnictwa, gdyby choć trochę brano pod uwagę opinię mieszkańców – skwitowała jedna z komentujących.

 

Nadleśnictwo uspokaja

Jak informuje Tomasz Smędra, nadleśniczy PGL LP Nadleśnictwa Kańczuga, wykonywane działania w każdym fragmencie lasu wiążą się z realizacją zatwierdzonego przez Ministra Środowiska planu urządzenia lasu opracowanego na lata 2014-2023 dla Nadleśnictwa Kańczuga.

12 marca zakończyliśmy prace związane z wycinką drzew w kompleksie leśnym Dębrzyna. Pozostało jedynie ściągnięcie pozyskanego drewna oraz uprzątnięcie powierzchni pod nowe nasadzenia, których dokonamy w bieżącym roku drzewkami dębu. W ramach przedmiotowych cięć pozyskiwana była głównie sosna, osika, jesion, a więc drzewa nie przystosowane do żyznych siedlisk takich jak Dębrzyna oraz w niewielkich ilościach młodszy dąb. Cięcia były tak prowadzone aby wykorzystać przerzedzone fragmenty lasu, a tym samym stworzyć dogodne warunki dla nowego pokolenia lasu, jakie w tych miejscach będzie posadzone. Staraliśmy się nie wycinać starych i zdrowych dębów. Zdajemy sobie sprawę, że kompleks Dębrzyna jest chętnie wykorzystywany do odpoczynku przez lokalnych mieszkańców, dlatego też nie prowadziliśmy prac w bezpośrednim sąsiedztwie miejsc kultu, natomiast w sąsiedztwie ścieżek usunęliśmy drzewa spróchniałe oraz zagrażające bezpieczeństwu osób poruszających się po ścieżkach, co przedstawiają załączone zdjęcia (wykonane w dniu 15.03.2022). Z uznaniem przyjmujemy troskę lokalnej Społeczności o kompleks leśny uroczysko Dębrzyna. Zapewniamy, że nam leśnikom również zależy na zachowaniu lasów w jak najlepszej kondycji – mówi T. Smędra.

 

DP/fot. Nadleśnictwo Kańczuga

 

Stracił panowanie nad pojazdem

0

Kierujący audi, 21-letni mieszkaniec gminy Sieniawa nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem i nim dachował.

 

Do zdarzenia doszło w minioną sobotę około godz. 17 w Dobrej. – Kierowca audi podróżował sam. Przeprowadzone badanie wykazało, że mężczyzna był trzeźwy. Z uwagi na obrażenia, jakich doznał podczas tego zdarzenia, został przetransportowany do szpitala. Trwa ustalanie przebiegu i okoliczności tego zdarzenia – relacjonuje asp. szt. Justyna Urban, oficer prasowy KPP w Przeworsku.

erka/KPP, KP PSP Przeworsk, Fot. str. Paweł Pudełko

 

 

 

Legenda została zweryfikowana

0
KODAK Digital Still Camera

Kapliczka św. Antoniego, znajdująca się na granicy Pantalowic od strony Pruchnika została przeniesiona w związku z przebudową drogi wojewódzkiej Kańczuga – Pruchnik. Istnieją podania, że w jej miejscu znajduje się mogiła z czasów „Potopu szwedzkiego”.

 

Przeniesienie kapliczki umożliwiło sprawdzenie, ile jest w nich prawdy. Prace zostały wykonane pod nadzorem archeologicznym. Kapliczka św. Antoniego powstała w XVIII wieku. Pisaliśmy już o niej na łamach Gazety Jarosławskiej. Według podań w miejscu gdzie powstała, znajduje się mogiła z czasów, gdy Rzeczpospolita walczyła ze Szwecją. Ponoć wówczas w okolicy była wielka bitwa. Teraz w związku z inwestycją drogową zapadła decyzja, by ją odsunąć od drogi. Została przesunięta kilka metrów dalej od swojego pierwotnego miejsca. Wcześniej odpowiednio ją zabezpieczono. Przeniesiona została dźwigiem przez wykonawcę robót, Przedsiębiorstwo Drogowo-Mostowe S.A. w Dębicy. Miejsce na którym stała kapliczka odsłoniło warstwę ułożonych obok siebie kamieni. Archeolożka sprawująca nadzór archeologiczny od strony Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu zajęła się badaniem tego, co skrywa ziemia pod obiektem. – Gdy pokazała się pierwsza warstwa kamieni, zastanawiałam się, co jest pod spodem. Pod tą warstwą pokazały się kolejne. W sumie było sześć warstw, ale nic pod nimi nie było, sam calec lessowy, bez materiału. Wyczyściłam dla pewności jeszcze jeden poziom, by sprawdzić czy coś się nie pokazuje. Nie było jednak śladów pochówku. Był to kamienny fundament przeniesionej kapliczki. Wielkościowo odpowiadał jej podstawie. Kamienie w warstwach ułożone zostały obok siebie i oddzielone były cienką warstwą ziemi. Obok dużych kamieni znajdowały też mniejsze. Nic więcej nie było – mówi Edyta Marek, prowadząca badania archeologiczne przy kapliczce. Podanie o pochówku pod kapliczką nie potwierdziło się. Czy jest jednak możliwe, że pochówek znajduje sie w innym miejscu? – Trudno powiedzieć. Potrzebne byłyby badania na szersza skalę – dodaje archeolożka.

Kapliczka po przeniesieniu znajduje się na niewielkim wzniesieniu, jak w pierwotnym miejscu. Zgodnie z wymogami konserwatorskimi zostaną posadzone przy niej jeszcze cztery lipy.

 

Marcin Sobczak

 

12 kg i to jeszcze nie koniec!

0

Poznajcie Natalię, młodą i ambitną studentkę, która pomimo natłoku obowiązków, nierównej walki z pisaniem pracy dyplomowej oraz dodatkowych kursów i ogromu stresu z tym związanym, ZROBIŁA TO! Schudła 12 kg! Bohaterka tej metamorfozy podzieliła się z nami swoimi wrażeniami od początku podjęcia współpracy z dietetykiem.

Co skłoniło Panią do podjęcia kuracji w Centrum Dietetycznym Projekt Zdrowie?

Skłoniła mnie chęć zgubienia zbędnych kilogramów, poprawa swojego zdrowia, ale także nauczenie się poprawnych nawyków żywieniowych. Ważne było dla mnie wsparcie i zrozumienie ze strony dietetyka, ale również odpowiednie wykształcenie i wiedza. Po zapoznaniu się pozytywnymi opiniami i informacjami na stronie internetowej Projektu Zdrowie, zdecydowałam się na pierwszą wizytę.

Jak wspomina Pani pierwsze tygodnie trwania diety?

Takie zmiany w codziennym życiu nie są łatwe i tak też było w moim przypadku, ale dzięki dużemu wsparciu Pani dietetyk oraz przekazaniu mi przez nią odpowiednich informacji oraz wskazówek, stało się to o wiele prostsze. Początkowo pojawiało się wiele pytań i wątpliwości, ale na wizytach zawsze dostawałam rzetelne odpowiedzi, ogromną dawkę zrozumienia oraz wsparcia. Z tygodnia na tydzień było coraz łatwiej, a widoczne efekty były niesamowitą motywacją.

Jakie błędy żywieniowe popełniała Pani przez rozpoczęciem współpracy z dietetykiem?

Takimi błędami, które pierwsze przychodzą mi na myśl to niewłaściwe komponowanie posiłków oraz picie niewystarczającej ilości wody. Jadłam zbyt małe ilości warzyw oraz wysoko przetworzone produkty z dużą ilością substancji słodzących lub soli.

Czy na początku miała Pani jakieś obawy?

Tak, obawiałam się czy zostanę zrozumiana, ale też czy dam radę wprowadzić zaleconą dietę. Jednak po pierwszej wizycie te obawy zniknęły, Pani dietetyk mnie wysłuchała, poznała moje nawyki i tryb życia, a później powiedziała jak to zmienić aby uzyskać pozytywne efekty. Natomiast dieta jest tak skomponowana i dopasowana, że nie sprawia większych trudności.

Jak się czuje teraz Pani w nowej odsłonie?

Bardzo dobrze, czuję się dużo lepiej, jestem mniej zmęczona, a z każdym ubywającym kilogramem zdobywam większą pewność siebie.

Czy jest Pani zadowolona z efektów kuracji i współpracy z Panią dietetyk?

Zdecydowanie tak, na początku myślałam że cotygodniowe wizyty będą mnie stresować, ale tak nie jest. Z chęcią przychodzę na spotkania z Panią dietetyk, która jest bardzo ciepłą osobą i niesamowitym wsparciem. Potrafi ze spokojem i cierpliwością odpowiadać na pytania, a także dopasować dietę i posiłki tak, by były smaczne, zdrowe, łatwe i szybkie w przygotowaniu co jest dla mnie bardzo ważne.

Co by Pani doradziła osobie, która chciałaby przyjść do Dietetyka, ale nie jest przekonana?

Nie bać się i nie wstydzić tego, że chodzi się do dietetyka, ponieważ świadczy to o tym, że chcemy zadbać o siebie i swoje zdrowie. Najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, czyli umówić się na wizytę i na nią przyjść, później dzięki wsparciu dietetyka wszystko stanie się łatwiejsze.

 

Zadzwoń i zarezerwuj najbliższy wolny termin bezpłatnej konsultacji stacjonarnej lub online: 662 997 776

PROJEKT ZDROWIE – POLSKIE CENTRA DIETETYCZNE

www.projektzdrowie.info

e-mail: jaroslaw@projektzdrowie.info

3 Maja 28A

37-500 Jarosław

 

 

Tylko trzy mecze. JKS lepszy od Wiązownicy

0

Piłka nożna IV liga: Na czwartoligowym froncie, ze względu na złe stany boisk odbyły się tylko trzy spotkania. JKS skorzystał ze stadionu MOSiR im. M. Haspla i przy sztucznym świetle pokonał lidera z Wiązownicy.

 

JKS Jarosław – KS Wiązownica 2-0 (2-0)

Bramki: 1:0 Sobolewski 7, 2:0 Pawlak 45.

JKS: Czysnok (83 Dudek) – Ptasznik, Szakiel, G. Baran, Bartnik – Bała, Sobolewski (90+4 Saramak), Raba, Cardenas (82 Krzyczkowski), Pawlak (89 Kopcio) – Hass ż (90+4 Stankiewicz).

KS: Cynar – Gliniak, Staszczak, Sitek, Kordas – Słoma ż, Rop, Janiczak ż, Wydra (89 Kasia), Michalik – Zieliński.

Sędziował Kantor (Dębica). Widzów 800.

Piłkarze JKS-u udanie zainaugurowali drugą część sezonu. Po dobrym meczu ograli lidera z Wiązownicy, sygnalizując już na początku akces walki o III ligę. Ze względu na warunki atmosferyczne mecz rozegrano na stadionie MOSiR przy ulicy Piekarskiej, na sztucznej murawie, w blasku jupiterów. Już pierwsze minuty pokazały, że to będzie mecz walki. JKS szybko wyszedł na prowadzenie po golu Sobolewskiego, który wykorzystał zagranie z rzutu rożnego. Drugą bramkę, jeszcze przed przerwą zdobył Pawlak.

Fot. facebook JKS/D.Budzowski