Strona główna Blog Strona 207

Gminnej drogi nie naprawisz za swoje

0

Pan Dariusz wielokrotnie zwracał się do Urzędu Gminy w Pawłosiowie o utwardzenie gminnej drogi prowadzącej do posesji, w której mieszka jego 81-letnia babcia. Po kolejnych odmowach zaproponował gminie, że sam pokryje koszty modernizacji odcinka dojazdu. Gmina pieniędzy nie chce, a drogę poprawi, jak w swoim budżecie znajdzie na to fundusze. Na razie ich nie ma.

 

Propozycję naprawienia drogi we własnym zakresie złożył rok temu pan Dariusz. Wtedy, jak mówi, otrzymał słowne zapewnienie, że droga zostanie naprawiona, a on wpłaci 10 tys. zł darowizny na ten cel. Drugim z rozważanych rozwiązań była naprawa odcinka dojazdu sfinansowana przez właściciela posesji. Pan Dariusz skontaktował się z firmą. Ta wyceniła prace na 13 350 zł. – Byłem gotowy zapłacić tę kwotę, ale w lipcu ubiegłego roku urzędnik z Gminy Pawłosiów zajmujący się drogami gminnymi nakazał mi odwołanie tej firmy i poinformował, że gmina wykona drogę w 2022 r. W połowie marca tego roku otrzymałem informację, że gmina jednak jej nie wykona i nie zgadza się, żebym zapłacił za jej utwardzenie – tłumaczy pan Dariusz. – Zupełnie nie rozumiem tej sytuacji. Takie postępowanie, według mnie to skandal. Deklaruję, że opłacę utwardzenie drogi, a samorząd mi odmawia. Przecież nie chcę od gminy żadnych pieniędzy. Przeciwnie, chcę zapłacić za prace leżące w kompetencjach gminy, a ona to blokuje – dziwi się mężczyzna.

Pan Dariusz wyjaśnia, że w czasie suszy droga jest przejezdna, ale gdy tylko spadnie deszcz mięknie, pojawiają się kłopoty i problem z dojazdem do domu, w którym mieszka starsza kobieta. Jest gotów ponieść koszty naprawy, szacując że dzisiaj wyniosą one około 15 tys. zł.

 

Mariusz Reń, wójt gminy Pawłosiów zapewnia, że jeśli tylko pojawią się fundusze, to gmina nie będzie się ociągać i zajmie się poprawą dróg. Mówi, że takich dojazdów jest w gminie więcej, a w tym przypadku sytuacja nie jest jeszcze zbyt zła. Zauważa, że została umocniona skarpa i wycięte drzewa. Wójt zwraca uwagę, że gmina musi oszczędzać, by zapewnić wkład do programów realizowanych z dotacji centralnych. Według niego naprawa jednego odcinka drogi gminnej byłaby precedensem, który może wywołać kumulację wniosków spływających od mieszkańców. – Uzgodniliśmy, że lepszym rozwiązaniem będzie finansowanie napraw dróg gminnych z budżetu samorządu – odpowiada na zarzut, że gmina nie chce wchodzić w partnerstwo prywatne przy tego rodzaju inwestycjach, ponieważ nie jest to forma stosowana także w innych gminach i może rodzić problemy. Wójt zauważa także, że plany z końca ubiegłego roku muszą zostać zweryfikowane, a powodem jest szalony wzrost kosztów.

Naprawa drogi do posiadłości pana Dariusza musi poczekać. On sam utwardzić jej nie może, bo nie jest jej właścicielem. Gmina jej nie poprawi, bo nie ma funduszy, a pieniędzy od korzystającego z drogi nie chce, obawiając się problemów. Samorząd woli poczekać. Zbulwersowany właściciel posesji uważa, że takie postępowanie nijak ma się do samorządności.

erka

 

 

Lokomotywa trafi do ekspertyzy

0

Do Przeworska z Dynowa przewieziono parową lokomotywę wąskotorową należącą do Powiatu Przeworskiego. Teraz w Lokomotywowni i Hali Napraw nastąpi demontaż kotła parowozu celem oddania go do ekspertyzy w zakładzie specjalistycznym.

 

Chodzi o lokomotywę wąskotorową parową Px48 NR 1734, która do tej pory znajdowała się w Dynowie. W ostatnim czasie podpisana została umowa na wykonanie ekspertyzy kotła lokomotywy w zakładzie specjalistycznym. Przewidywany termin jej wykonania to 30 kwietnia. Pozwoli ona na ocenę stanu technicznego oraz wycenę ewentualnego zakresu prac remontowych.

 

Co z drugim parowozem?

Kilka miesięcy temu pisaliśmy też, że Powiat Przeworski czyni starania o pozyskanie odnalezionego w Dębicy parowozu z tabliczką „PKP Przeworsk”. Rozeznanie, które zostało przeprowadzone w Powiatowym Zarządzie Dróg wykazuje, że parowóz z Dębicy był w Przeworsku w latach 1962-63 i później w latach 1978-84.

Będę zabiegał o wsparcie ze strony Marszałka Województwa Podkarpackiego, jak i Prezesa Urzędu Taboru Kolejowego i wystąpię do PKP Cargo o skierowanie tego parowozu do Przeworska – mówi starosta przeworski Bogusław Urban zapewniając, że przy parowozie dębickim prowadzone są prace. Nadal będą też podejmowane działania, by parowóz wrócił do Przeworska.

 

DP/fot. PZD Przeworsk

 

 

 

Pandemia… i po pandemii?

0

Wyludnione ulice, patrole sanitarne, szkoły i urzędy pracujące online, szpitale covidowe, masowe punkty szczepień, a do tego zamknięte kina, hotele, restauracje i zapowiedzi twardego lockdownu. Od poniedziałku, 28 marca niemal wszystkie obostrzenia związane z pandemią przeszły do historii, a resort zdrowia zapowiada, że zagrożenie Covid-19 będzie traktowane podobnie, jak wirusem grypy.

 

Obostrzenia w praktyce przestają istnieć – podkreślał w ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski. Już nie obowiązują maseczki, za wyjątkiem placówek leczniczych. Nie musimy ich nosić w sklepach, autobusach, urzędach i innych miejscach o charakterze publicznym. Należy je nałożyć udając się do przychodni, szpitala i apteki oraz innych placówek zajmujących się ochroną zdrowia. Została zniesiona izolacja domowa, kwarantanna dla współdomowników i kwarantanna graniczna. – Pacjenci, którzy będą identyfikowani jako zakażeni, będą musieli się izolować w domu, jednak nie będzie tym już zarządzał sanepid – wyjaśniał minister zdrowia, informując o wprowadzonych zmianach. Szef resortu podkreślał, że stan epidemii nie zostaje zniesiony, ale ze względu na redukcję zakażeń i hospitalizacji znacząco zlikwidowane są obostrzenia. – Cały czas będziemy utrzymywać stan epidemii, być może przekształcając go w stan zagrożenia epidemicznego – mówił minister zaznaczając, że może to nastąpić jesienią. – To okres zwiększonego ryzyka – podkreślał, dodając że wszystkie obostrzenia i restrykcje wciąż pozostaną jako możliwe działania.

 

Omikron jest łagodniejszy

Decyzja o daleko idącym złagodzeniu obostrzeń została podyktowana zmniejszeniem ilości pacjentów zakażonych koronawirusem, którzy musieli trafić do szpitali oraz spadkiem zakażeń. – Najważniejszym elementem naszej obserwacji jest sytuacja w szpitalach. Mimo zdecydowanie większej liczby zakażeń w piątej fali, liczba hospitalizacji utrzymywała się poniżej poziomu 20 tys. Wariant omikron okazał się zdecydowanie mniej dolegliwy – podkreślał A. Niedzielski, dodając że do końca kwietnia spodziewana jest znacząca redukcja zakażeń i hospitalizacji. Zauważalny spadek ilości zakażonych oraz prognozy biorące pod uwagę także sytuację międzynarodową są według ministra pozytywne. – Przez dwa ostatnie tygodnie mieliśmy do czynienia ze zwolnieniem spadków, a nawet stabilizacją. Od kilku dni obserwujemy jednak przyspieszenie spadków zachorowań. Widzimy to na poziomie zleceń na testy wystawianych przez opiekę zdrowotną. Przez ostatnie trzy tygodnie średnia liczba zleceń wynosiła 16 tys. Niedawno spadła do 13 tys. – podkreślał w ubiegłym tygodniu A. Niedzielski.

 

Dwa lata zakazów

Wyprzedziliśmy ogłoszoną przez resort zdrowia od 28 marca likwidację obostrzeń, rezygnując już wcześniej z ich części, mimo zakazów. Pamiętamy pierwszego chorego na Covid-19 zdiagnozowanego 4 marca 2020 r. Niedługo po tym wyludnione ulice i zakazy, dotyczące nawet wchodzenia do lasu. Punkty pobierania wymazów i patrole sprawdzające przestrzegania obostrzeń. Coraz więcej chorych trafiających pod respiratory. A potem przyzwyczajenie do sytuacji i raczej przypadkowe sprawdzanie stosowania zakazów. Ostatnie miesiące bardziej przypominały zalecenie stosowania maseczek niż nakaz ich noszenia, a o dezynfekcji rąk i zachowaniu dystansu pamiętali tylko nieliczni. Napływ rzeszy uchodźców z Ukrainy dobitnie pokazał podejście do pandemicznych obostrzeń. W punktach recepcyjnych maseczki były wskazane, ale nie bardzo nad tym czuwano. Kwarantannę dla przyjeżdżających zniesiono. Coraz więcej osób traktowało zakazy jako zło konieczne, ale nie do końca wymagane. Decyzja ministra zdrowia tylko uzdrowiła sytuację doprowadzając do tego, że już stosowana likwidacja obostrzeń stała się zgodna z rządowym podejściem.

erka

 

 

 

 

Obwodnica coraz bliżej

0

Efekty budowy obwodnicy miasta Przeworska stają się coraz bardziej widoczne. To długo oczekiwana przez mieszkańców inwestycja. Kiedy planowane jest ukończenie prac?

 

Przypomnijmy, że obwodnica powstaje w ramach zadania pn. „Budowa/przebudowa drogi wojewódzkiej Nr 835 Lublin – Przeworsk – Grabownica Starzeńska”. Przebieg trasy nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 835 jest zgodny z przebiegiem ustalonym w opracowanej na zlecenie GDDKiA w latach 2001-2009 koncepcji programowej obwodnicy Przeworska oraz ustalonym w programie funkcjonalno-użytkowym opracowanym w roku 2014 na zlecenie PZDW w Rzeszowie. Początkowo inwestycja wzbudzała dużo emocji, m.in. wśród mieszkańców, których domy miały zostać wyburzone na potrzeby budowy drogi. Ostatecznie po opracowaniu projektu budowlanego osiągnięto efekt skutkujący ograniczeniem liczby wyburzeń do trzech budynków zlokalizowanych w obrębie planowanego skrzyżowania drogi wojewódzkiej nr 835 z drogą powiatową 1543R.

 

Którędy pobiegnie?

Prawie połowa planowanej obwodnicy będzie nowym odcinkiem drogi wojewódzkiej. Najważniejsze węzły i skrzyżowania to: węzeł Gwizdaj (istniejące rondo) jako początek nowego odcinka drogowego, następnie planowane rondo na ul. Studziańskiej, które połączy drogę powiatową w kierunku Gać-Markowa), a jej koniec to nowe rondo na ul. Węgierskiej, czyli obecna droga wojewódzka prowadząca do Dynowa. Na tej właśnie ulicy od stycznia równolegle toczą się prace związane z przebudową od mostu na rzece Mleczce w kierunku nowo powstającego na ul. Węgierskiej ronda. Prace prowadzone są m.in. przy kanalizacji deszczowej i budowie chodnika. Kierowcy w tym miejscu muszą uzbroić się w cierpliwość, ale finalnie już wkrótce powinni być zadowoleni z efektu. Poprawi się bowiem komfort jazdy i bezpieczeństwo.

 

Kiedy?

Umowa z wykonawcą podpisana została 30 kwietnia 2021 roku, a zaledwie dwa tygodnie później odbyło się oficjalne przekazanie placu budowy. Początkowo zakończenie robót planowane było na przełom 2021 i 2022 roku. Później pojawił się termin 30 września 2022 roku i z tego co widać, ma duże szanse zostać dotrzymany.

 

DP

 

Krzyż patriotyczny

0

Historia krzyża jako symbolu religijnego, symbolu wiary i zwycięstwa zaczęła się od tragedii na Golgocie. Krzyże cmentarne wywodzą się od krzyży wyrytych przez pierwszych chrześcijan. Najczęściej stawiano krzyże na skrzyżowaniu dróg, u wejścia do wsi lub miast, jako wyraz kultu religijnego, jak i o treści patriotycznej.

Jednym z nich to krzyż zlokalizowany naprzeciw obecnego osiedla Kombatantów i na terenie przyszłego kościoła pw. Chrystusa Króla. W miejscu przecięcia się ramion krzyża występował na żeliwnej, okrągłej tabliczce napis o następującej treści: „1847- 1905 Wiśniewskiemu i Kapuścińskiemu Narodowej sprawy męczennikom Młodzież Polska”. Wymienione osoby zostały powieszone we Lwowie w 1847 roku. Wywołało to duży rozgłos w Jarosławiu. W celu upamiętnienia tych wydarzeń w 1905 roku został wniesiony krzyż przez jarosławską młodzież. Drzewo na krzyż ofiarował Józef Małkowski, dyrektor lasów Czartoryskich, a pomocy technicznej przy budowie udzielili bracia Józef i August Meinhartowie. W tym miejscu odbywały się manifestacje patriotyczne, a   kobiety na znak żałoby narodowej ubierały się przez pewien czas w białe stroje z przewieszonym na nich czarnym krzyżem. Przy krzyżu śpiewano pieśni narodowe, po czym młodzież przechodziła w uroczystym pochodzie ze śpiewem przez miasto do kościoła farnego. Krzyż stał na miejscu obecnego, przy głównej drodze i ogrodzeniu na terenie kościoła pw. Chrystusa Króla. Ze zdjęcia wynika, że nie było jeszcze pierwszej drewnianej kaplicy, mogły to być lata 70 ubiegłego stulecia. Na skrzyżowaniu ramion krzyża widoczna jest oryginalna, żeliwna tabliczka.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

Niezbędny remont muru?

0

W nocy z 12 na 13 marca obsunął się kilkumetrowy odcinek muru usytuowanego wokół jarosławskiej Kolegiaty. Proboszcz uspokaja – Nie ma mowy o żadnej katastrofie.

 

Wyłom w murze, który otacza XVI-wieczną świątynię powstał na odcinku około sześciu metrów. Cegły obsunęły się na schody prowadzące z Pl. ks. Piotra Skargi w kierunku ul. Panieńskiej. W ostatnim tygodniu zostały one uprzątnięte, a powstała wyrwa zabezpieczona.

– Mur nie był remontowany od blisko pięćdziesięciu lat. Po tak długim czasie miało prawo się coś zepsuć – mówi ks. prał. Marian Bocho, proboszcz parafii pw. Bożego Ciała w Jarosławiu.

Proboszcz dementuje wszystkie pogłoski, które w ostatnim czasie pojawiły się w lokalnych mediach, jakoby Kolegiacie miała grozić katastrofa budowlana. Uspokaja i przekonuje, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Zwraca również uwagę, jak wiele w ciągu ostatnich lat udało się zrobić.

Przypomnijmy, że od wiosny 2007 roku w jarosławskiej Kolegiacie prowadzone są intensywne prace konserwatorskie, mające na celu przywrócenie dawnej świetności. Wszystkich podjętych działań prowadzonych wewnątrz i na zewnątrz świątyni nie sposób wymienić. Niemniej jednak na szczególną uwagę zasługują prace, które zostały wykonane przy polichromiach kościoła. Ich efekt jest zdumiewający. Ponadto w 2019 roku rozpoczęte zostały prace remontowo-budowlane w podziemiach kruchty kościoła. Nową przestrzeń, którą udało się pozyskać zagospodarowano na galerię XVIII-wiecznych rzeźb Tomasza Huttera, które nie były dotąd eksponowane.

 

EK

 

Petycja w sprawie lampy

0

– Lampy oświetlają rów ściekowy wód deszczowych zamiast jezdni – tak uważa pan Antoni z Muniny i interweniuje w tej sprawie w Urzędzie Gminy Jarosław, a gdy to nie przynosi skutku zawiadamia Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Jarosławiu. Swoje uwagi przesyła też do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie i Redakcji Gazety Jarosławskiej.

 

Mieszkańcowi Muniny chodzi o oświetlenie uliczne przy skrzyżowaniu ul. Królowej Jadwigi i Ogrodową, które nie do końca spełnia swoje zadanie. Zapewnia, że występuje w imieniu mieszkańców ul. Ogrodowej, a swój zarzut kieruje w stronę wykonawcy zgadzając się z postępowaniem samorządu, w tym ze zmianą położenia lamp zaplanowanych w projekcie technicznym po przeciwnej stronie niż je postawiono. – Wykonawca zapomniał o zastosowaniu lamp z wysięgnikiem. W efekcie zamiast oświetlać niebezpieczne skrzyżowanie świecą na rów. Rozwiązaniem tego problemu byłaby wymiana lampy – zauważa pan Antoni. – To miejsce powinno być szczególnie dobrze oświetlone, aby zapobiec poślizgom i wypadkom – dodaje narzekając że jego interwencje w gminie pozostają bez echa.

Wójt gminy Jarosław Elżbieta Grunt zapewnia, że zna sprawę i rozmawiała o niej ze skarżącym, wyjaśniali ją panu Antoniemu także pracownicy gminy. – Oświetlenie jest skierowane na drogę i zostało wykonane zgodnie z dokumentacją, bez żadnych zmian. Lamy zostały tak umiejscowione, by spełniać swoje zadanie – podkreśla wójt przypominając, że wymiana oświetlenia ulicznego, to planowana, duża inwestycja dotycząca całej miejscowości. – Inwestycja została już zakończona, co nie znaczy, że nie będziemy jej monitorować i jeśli zajdzie potrzeba dostosowywać do potrzeb – dodaje E. Grunt.

erka

 

Z kolorowym mikrofonem

0

W środę, 16 marca, w Miejskim Ośrodku Kultury im. Oskara Kolberga w Przeworsku odbył się Powiatowy Przegląd Piosenki Dziecięcej pn. „Kolorowy mikrofon 2022”.

 

Do konkursu zgłosiło się trzynastu wykonawców, którzy zaprezentowali się w dwóch kategoriach wiekowych. Wśród nich były dzieci z przedszkoli oraz najmłodsi uczniowie klas I-III. Jury w składzie: Bożena Kolejko (muzyk, MOK w Przeworsku), Henryk Chruściel (muzyk, Trynieckie Centrum Kultury), Marcin Walawender (instruktor MOK w Przeworsku) postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia. W kategorii wiekowej 4-7 lat I miejsce zajęła Alicja Faszczewska, II – Oliwia Dyndał, a III – Franciszek Michno. Wyróżnienia otrzymali: Wiktoria Gomółka, Maria Szpilka, Julia Winiarz, Viktoria Teniuch, Pola Gazda, Eliza Majcher, Emilia Hadro oraz Kornelia Czepiel. W kategorii 8-10 lat I miejsce zajęła Anna Stępak, a II – Oskar Lewko.

Jak podkreślało jury, uczestnicy konkursu byli świetnie przygotowani od strony wokalnej, jak i wizualnej. Kolorowe stroje podkreślały charakter piosenki oraz pozytywnie wpływały na punktację za ogólny wyraz artystyczny prezentacji.

 

DP/fot. MOK Przeworsk

Wraca normalność

0

„Żaden człowiek swojej siły nie zna, dopóki jej w potrzebie nie dobędzie” powiedziała kiedyś Eliza Orzeszkowa. I gdyby się tak głębiej zastanowić, można by dojść do wniosku, że coś w tym jest. Gdy popatrzymy za nasz wschodni płot, widzimy z jak wielkim poświęceniem matki ratują swoje dzieci. Gdy spojrzymy z kolei bliżej, widzimy znajome nam twarze, które każdą wolną chwilę i środki przeznaczają na pomoc ludziom uciekającym od wojny. Przykładów heroizmu i woli walki w ostatnim czasie nie brakuje. Sytuacja, w której się znaleźliśmy jako naród, jest czasem sprawdzeń. Każdego dnia sprawdzani jesteśmy, na ile jesteśmy w stanie pomóc, zrozumieć, czy wesprzeć drugiego człowieka.

Na szczęście nadeszła wiosna, trochę rozweseliła i ociepliła atmosferę. Sprawiła, że wielu ludzi zaczęło myśleć pozytywnie, dostrzegać dawno nie widziane światełko w tunelu. Wcześniej łatwo nie było. Najpierw zbierająca krwawe żniwo pandemia, później lecące na ukraińskie miasta rakiety. Wszystko to sprawiało, że człowiek czuł się trochę jakby przytłoczony. Dopiero powiew ciepła i świeżości przypomniał o tym, jak było kiedyś. Wraz z nadejściem wiosny ożywiły się trwające niegdyś spory. Na wierzch wylazły zapomniane w ostatnim czasie problemy. Po części wróciła szara rzeczywistość.

Wiosna uruchomiła także lawinę podpalaczy, którzy nawet w tym roku nie szczędzą strażaków zaangażowanych w pomoc na granicy. Nie ma bowiem dnia, by gdzieś nie paliły się łąki, bądź nieużytki. W tym roku płoną też hektary młodnika. Pomimo próśb i gróźb proceder ten ciężko zwalczyć. Nie pomagają też ostrzeżenia ani informacje o osobach, które straciły w ten sposób życie. Trzeba czekać na deszcz, który poskromi miłośników płomieni.

W mieście normalnie. Jedni skarżą się, że latarnie nie świecą i muszą z latarkami chodzić. Inni narzekają, że świecą, ale oświetlają nie to co trzeba. Jedni żalą się na dziury w drodze i na brak remontów ulic przy których mieszkają, drudzy mają problem, bo nawierzchnie nowe i „co niektórzy jeżdżą jak wariaci”. Kombinują co by tu zrobić, aby progi zwalniające postawić. W szkołach chociaż wesoło. Uczniowie bez plecaków chodzą. Książki przynoszą w czym popadnie. W ruch poszły beczki, taczki, koszyki oraz różnego rodzaju przedmioty, które z reguły mają inne przeznaczenie. To trzeba im przyznać. Pomysłowości, kreatywności oraz odwagi większości nie brakuje.

 

Ewelina Kłak

 

 

Szafowanie dla Kasi zakończone sukcesem

0

W połowie marca miał miejsce finał akcji Szafowanie, o której pisaliśmy w styczniu tego roku. Jej celem była zbiórka używanej odzieży mająca pomóc 7-letniej Kasi, czekającej na kosztowną operację.

 

Akcja Szafowanie zorganizowana została przez Koło Gospodyń Wiejskich w Mołodyczu oraz Fundację Po Pierwsze. Celem była pomoc dla Kasi Kośmider, która urodziła się w październiku 2014 r. z bardzo rzadką chorobą genetyczną: dysplazją diastroficzną. Dziewczynka przeszła już kilka operacji, ale czekają ją kolejne. Niestety, są dość kosztowne. W ramach akcji przez kilka miesięcy zbierana była odzież zdatna do użytku, koce, pościel, firany itp. Zbiórka trwa we wszystkich świetlicach na terenie gminy Wiązownica, Stary Dzików, Oleszyce i Sieniawa, a także w parafiach i szkołach (jako jeden z pierwszych przyłączył się Zespół Szkół Innowacyjnych w Jarosławiu).

Finał Akcji odbył się w piątek, 11 marca w Świetlicy Wiejskiej w Mołodyczu. Gościem specjalnym imprezy miała być piosenkarka Beathris, ale nie pojawiła się ze względów zdrowotnych. Mimo to organizatorzy mówią o dużym sukcesie akcji, bowiem dzięki zbiórce na konto Kasi trafiło ponad 15 tys. zł! Do osiągnięcia celu, jakim ustalono kwotę 129 tys. zł potrzebną na operację stóp, brakuje już nie wiele. Kto chce, może wspomóc Kasię na stronie: https://mam-serce.org/kasia-kosmider/

 

DP