Strona główna Blog Strona 159

Ojcowie protestowali przeciwko alienacji

0
Uczestnicy demonstracji manifestowali przed sądem.

W środę, 13 lipca pod Sądem Rejonowym w Przemyślu odbył się pierwszy protest alienowanych rodziców. Uczestnicy protestu spotkali się w miejscu, gdzie z życiem jakiś czas temu pożegnał się 48-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego, który zdaniem swoich kolegów nie wytrzymał rozłąki z dzieckiem. O śmierci Aleksandra pisaliśmy w numerze 21 Gazety Jarosławskiej, a wcześniej zajmowaliśmy się problemem alienacji rodzicielskiej.

 

– 13 lipca przed Sądem Rejonowym w Przemyślu protestowaliśmy jako rodzice, ojcowie, którzy sprzeciwiają się Alienacji Rodzicielskiej. Według nas dziecko ma prawo do obojga rodziców, z tego względu protest w myśl dobra naszych dzieci, aby Sądy Rodzinne wydawały postanowienia o opiece naprzemiennej, która jest najlepszym rozwiązaniem po rozstaniu się rodziców – mówią Ryszard Grenda i Mariusz Repecki, społecznicy i aktywiści z Jarosławia, którzy wzięli udział w proteście.

Organizatorem protestu był Stanisław Milewski przybyły na tę okoliczność do Przemyśla. W proteście uczestniczyli przedstawiciele Stowarzyszenia „Z podniesioną Głową” oraz „Szczyty Alienacji Rodzicielskiej”.

Miejsce protestu nie było przypadkowe. – Właśnie przed tym Sądem w Przemyślu, kilka miesięcy temu, a dokładnie 4 dni po święcie, które jest obchodzone 25 kwietnia jako Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej targnął się na własne życie, podpalając się w swoim samochodzie, jeden z ojców – Aleksander, który starał się w sądzie o spotkania ze swoją córką i pomimo postanowień nie mógł ich wyegzekwować – mówią koledzy zmarłego Aleksandra.

Przypomnijmy, że zwęglone ciało Aleksandra zostało znalezione pod przemyskim sądem 29 kwietnia. Kilka godzin wcześniej mężczyzna zamieścił wymowny wpis na portalu w mediach społecznościowych „nie zniknął kat, znikam ja”. Policja pod nadzorem Prokuratury ciągle wyjaśnia okoliczności śmierci 48-latka.

 

Kwiaty i znicze

Podczas demonstracji uczestnicy protestu wywiesili transparenty i zapalili znicze pod ścianą przemyskiego sądu, na której ciągle widnieją ślady pożaru. Chętni dzielili się swoimi historiami. Głos zabrała m.in. pani Barbara, alienowana od własnych wnuczków babcia oraz pani Karolina, która przyjechała na protest z dwójką własnych dzieci i mężem, by wesprzeć działania uczestników protestu.

– Pięknym gestem ze strony wielu obserwujących protest było to, że ludzie sami przynosili i zapalali świeczki – zwraca uwagę Piotr Nastałek.

Po proteście zarówno znicze, jak i fotografia zmarłego tracznie Aleksandra zostały usunięte.

– Na szczęście dobrzy ludzie z okolicy jak i lokalni aktywiści dbają o to, aby codziennie pojawiały się nowe – zauważa mężczyzna.

Środowisko osób alienowanych zapowiada, że protesty będą kontynuowane.

 

EK/erka, fot. zbiory własne. 

 

 

Przebudują drogę

0

Przekazane pół miliona złotych ze środków Funduszu Leśnego pozwoli na przebudowę gminnej drogi relacji Gniewczyna Tryniecka (Białobrzeżki) – Jagiełła.

 

We wtorek, 19 lipca, w siedzibie Urzędu Gminy Tryńcza odbyło się wręczenie promesy na kwotę 500 tys. zł. Środki te razem ze tymi pochodzącymi z budżetu gminy pozwolą na realizację pierwszego etapu inwestycji. W jej ramach droga gruntowa prowadząca przez Gniewczynę Tryniecką i Gorzyce do Jagiełły zostanie przebudowana poprzez poszerzenie do 4 metrów, nastąpi też utwardzenie i wykonanie nawierzchni asfaltowej na długości 1,1 km. Wartość prac wyniesie 1 mln zł.

Promesa została przekazana przez senatora RP Mieczysława Golbę, dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Marka Mareckiego oraz nadleśniczego Nadleśnictwa Sieniawa Janusza Starzaka na ręce wójta Gminy Tryńcza Ryszarda Jędrucha oraz radnych. Pieniądze na ten cel pochodzą ze środków Funduszu Leśnego, którym dysponują Lasy Państwowe. Przebudowana droga gminna będzie służyć okolicznym mieszkańcom, miłośnikom wycieczek pieszych i rowerowych, ale i również leśnikom, podczas prowadzenia zadań z zakresu gospodarki leśnej.

DP/UG Tryńcza

W jednej chwili stracił wszystko

0

Drewniany dom pana Krzysztofa spłonął doszczętnie tydzień temu. Sam uszedł z życiem, ale stracił cały swój dobytek. Do tej pory niósł pomoc jako strażak, dziś to on jej potrzebuje.

 

Do pożaru doszło w środę, 20 lipca, ok. godz. 4 nad ranem. Mieszkającego samotnie mężczyznę obudziły trzaski. Po chwili zobaczył płomienie. Szybko obejmowały one kolejne części niewielkiego, drewnianego domku. Nie było nawet wiele czasu, by próbować ocalić jakieś przedmioty. Trzeba było ratować swoje życie. Budynek spłonął doszczętnie, a wraz z nim wszystko, co było w środku: meble, sprzęt AGD i ubrania. Dom wprawdzie był ubezpieczony, ale wiadomo już, że odszkodowanie nie pokryje wszystkich strat, tym bardziej, że budynek wymagał rozbiórki i teraz trzeba postawić go od nowa.

Ruszyli z pomocą

W pomoc panu Krzysztofowi niemal od razu zaangażował się Urząd Gminy Tryńcza oraz Centrum Usług Społecznych Gminy Tryńcza. Powołano specjalny zespół osób, który organizuje i nadzoruje prace związane z usunięciem szkód i odbudową budynku. Utworzone zostało także specjalne konto bankowe, na które można wpłacać środki finansowe, z przeznaczeniem na odbudowę domu pana Krzysztofa. Zaangażowali się także strażacy OSP w Tryńczy. Pan Krzysztof jest członkiem OSP i sam też wiele razy uczestniczył w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Zarząd OSP w Tryńczy przekazał również środki finansowe na odbudowę budynku. W akcję pomocy włączyli się radni, sołtys, sąsiedzi i mieszkańcy wsi Tryńcza. Wśrod mieszkanców gminy organizowana jest zbiórka pieniędzy, a wśród lokalnych przedsiebiorców zbiórka materiałów budowlanych.

Pomagamy naszemu mieszkańcowi zarówno w kwestiach formalnych jak i w odbudowie budynku. Obecnie trwają prace porządkowe, następnie rozbiórkowe, a w kolejnych tygodniach rozpoczną się prace związane z odbudową budynku. Liczymy także na ludzi dobrej woli i wsparcie, zarówno finansowe jak i rzeczowe, aby pan Krzysztof przed zimą mógł wrócić do swojego domu – mówi wójt gminy Tryńcza Ryszard Jędruch.

 

Do odbudowy budynku w pierwszej kolejności potrzebne są pustaki, stal, blacha, cegły i cement. Każdy, kto chciałby pomóc w odbudowie budynku może kontaktować się z pracownikami Centrum Usług Społecznych w Gminie Tryńcza pod nr tel. 16 733-15-28 lub wpłacić środki na podane konto bankowe: 50 9096 0004 3005 0086 0503 0001 (tytuł: pomoc poszkodowanemu w pożarze).

 

DP/fot. KP PSP Przeworsk, UG Tryńcza

 

Palił się samochód i kombajn

0

W środę, 20 lipca zapalił się kombajn pracujący w okolicy Grzęski w powiecie przeworskim. W piątek, 22 lipca na obwodnicy Jarosławia (odcinek Przeworsk – Radymno) zapalił się samochód osobowy.

W obu zdarzeniach nikt nie ucierpiał. Do pożaru kombajnu doszło wieczorem. Dzięki szybkiej akcji strażaków maszynę udało się uratować. Do pożaru samochodu doszło około godziny 13.30. Na miejscu pracowali strażacy oraz policja. Ruch odbywał się wahadłowo. Pomimo szybkiej interwencji strażaków, pojazd uległ całkowitemu spaleniu.

EK/ Fot. KP PSP Przeworsk, asp. sztab. Tomasz Flak

C’ est la vie, czyli po radosnej stronie życia

0

Na terenie zabytkowego parku, a dokładnie pod platanem – jednym z najokazalszych drzew na terenie zespołu pałacowo – parkowego w Zarzeczu odbył się wyjątkowy koncert.

Pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia pod hasłem: „C’ est la vie, czyli po radosnej stronie życia” był Wójt Gminy Zarzecze Tomasz Bury oraz Centrum Kultury w Zarzeczu. Na scenie dla licznie zebranej publiczności wystąpił „kFARTet” w składzie: – Marta Stącel (wokal), Maria Wojnarowicz (wokal), Andrzej Winiarz (wokal, gitara basowa), Wojciech Szela (piano). Artyści zaprezentowali ponad godzinny program. Zgromadzeni usłyszeli piękne, liryczne wiersze autorstwa B. Maczugi, a także utwory z repertuaru polskich i zagranicznych gwiazd sceny muzycznej, wykonywane solo, w duecie i jako trio w oryginalnej aranżacji. Można było usłyszeń między innymi „Pogodę ducha” (z repertuaru Hanny Banaszek), „Kto chce bym go kochała” (z repertuaru Grzegorza Turnaua i Beaty Rybotyckiej), „Opowiadaj mi” (z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego) „Englishman” (z repertuaru Stinga) i wiele innych.

Red.

 

Co jeszcze kryje jarosławski Rynek?

0
Odsłonięta arkada mogła kiedyś służyć jako wejście.

Podczas prac prowadzonych na jarosławskim Rynku, w okolicy drewnianej studni natrafiono na mur ceglany okalający całą studnię w odległości około 2 m. Ma on szerokość około 1 metra.

Odkrycie wskazuje, że przed laty poziom Rynku znajdował się poniżej obecnego o około 50-70 cm.

W poprzednim numerze Gazety Jarosławskiej w artykule „Kolejne odkrycia podczas remontu Rynku” informowaliśmy o odnalezieniu fragmentu ceglanego kanału, który najprawdopodobniej prowadził od ratusza w kierunku ul. Ostrogskich. Odsłonięty fragment muru miał 6 metrów długości i około 120 cm wysokości. Ciekawostkę stanowiła też znaleziona w tym kanale butelka Okocim pochodząca z XIX wieku. Nie minął nawet tydzień, a w miejscu prac znów dokonano ciekawych odkryć. Tym razem natrafiono na ceglany mur okalający studnię.

– Najprawdopodobniej jest to pozostałość po nieistniejącej obecnie już budowli o przekroju owalnym, w której znajdowała się pierwotnie studnia miejska – wyjaśnia archeolog Monika Broszko, zajmująca się badaniem artefaktów odkrywanych na jarosławskiej starówce. – Układ ziemi sugeruje, że poziom Rynku był znacznie poniżej obecnego, zatem odsłonięte tuż pod obecną kostką relikty muru, to fragment części naziemnej oraz fragment części podziemnej budynku. W odsłoniętym fragmencie znajduje się sporej wielkości arkada. Nie można wykluczyć, że być może jest to rodzaj wejścia do budynku, w którym znajdowała się miejska studnia – dodaje.

Odkrycie wskazuje, że pierwotnie poziom Rynku znajdował się znacznie poniżej obecnego o około 50-70 cm. Zarówno po zewnętrznej stronie muru, jak i po wewnętrznej natrafiono na fragmenty kafli, ceramiki, szkła (datowane na XVII wiek).

– Ślady spalenizny między częścią naziemną a podziemną studni mogą wskazywać na pożar na Rynku (1600 lub 1625 rok), co oznacza, że w chwili pożaru budynek już stał. Powstał najprawdopodobniej na początku XVII wieku – zauważa M. Broszko.

Obecnie na terenie Rynku w Jarosławiu trwają prace ziemne związane z drugą częścią rewitalizacji płyty Rynku w części północno-zachodniej. Są to prace związane z poprawą stanu nawierzchni, zagospodarowaniem oraz wymianą sieci podziemnych. Jest to kontynuacja robót prowadzonych w latach 2020-2021 po stronie południowej i wschodniej.

– Obecne prace ziemne mogą przynieść jeszcze wiele dodatkowych informacji, które zdradzą nam pierwotny wygląd w tej części Rynku – podkreśla M. Broszko.

 

Opr. EK, fot. M. Broszko

 

Letnie muzykowanie na Rynku

0

W sobotni wieczór przed licznie zgromadzoną publicznością wystąpiła Dagmara Moskwa – sopran i Svitlana Robulets.

 

W programie koncertu „Z Klasyką na Ty” znalazły się utwory instrumentalne i wokalno-instrumentalne znane z klasycznej literatury muzycznej.

Dagmara Moskwa to absolwentka kierunku „Śpiew solowy” na wydziale wokalno-aktorskim Akademii Muzycznej w Krakowie oraz Edukacji Artystycznej w Zakresie Sztuki Muzycznej na Wydziale Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego. W skład jej repertuaru wchodzi: muzyka klasyczna, piosenki kresowe, artystyczne, aktorskie, utwory z okresu XX-lecia międzywojennego, a także tradycyjne polskie pieśni patriotyczne i religijne.

Natomiast Svitlana Oleksandrivna Robulets jest starszym nauczycielem najwyższej kategorii w klasie fortepianu w Ochakov Music School. To także kierownik katedry fortepianu, dyrektor Oczakowskiej Filharmonii Dziecięcej oraz członek Krajowego Związku Dziennikarzy Ukrainy.

Opr. EK

 

Zamki, pałace, dwory w powiecie jarosławskim: Dwór w Roźwienicy

0

W okresie staropolskim wieś należała do dóbr królewskich. Z końcem XIX wieku pośrodku wsi wybudowano duży murowany dwór. W skład zespołu z tego samego okresu wchodzą oficyna i budynek folwarczny. Układ komunikacyjny zachował się w miarę czytelnie. Są to dwa wjazdy, jeden główny od strony drogi prowadzącej pod dwór, drugi w kierunku folwarku.

Ostatnimi użytkownikami dworu byli Górscy, herbu Szeliga, którzy mieszkali tu do 1946 roku. Wnętrze cechowało bogate wyposażenie: meble, biblioteka, kolekcje obrazów. Wszystko to uległo zniszczeniu podczas II wojny światowej. Dwór został odnowiony w latach 1975- 1980, obecnie jest siedzibą władz gminy. W najbliższym otoczeniu dworu zachowane są najstarsze geometryczne ogrody, pochodzące z drugiej połowy XVIII wieku. Ogrody krajobrazowe, dominujące obecnie w całym układzie przestrzennym pochodzą z początku XIX wieku.

Na osi frontowej dworu znajduje się rozległa łąka kwiatowa. Zbiorowiska roślinne maja charakter zwartych, wysokich drzewostanów. Składają się głównie z dębu, brzozy, lipy, jesionu i buka. Najbliżej dworu rosną: dąb błotny, cyprysiki, żywotniki, platany, iglicznia trójcierniowa, orzechy czarne i sosny wejmutki. Są też prastare lipy i topole białe. Oprócz dworu do obiektów zabytkowych w Roźwienicy należy murowana kapliczka z XIX wieku, ochronka, obecnie kaplica z XIX wieku, przebudowana w latach 80 XX wieku, dawna szkoła z XIX wieku, obecnie sala gimnastyczna.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

 

Lutnia w lamusie

0

W sobotę, 9 lipca, w renesansowym dworze w Hawłowicach Górnych można było posłuchać muzycznej opowieści dotykającej bogactwa i etnicznej różnorodności ziem Pogranicza i tęsknoty za pokojowym współistnieniem Polaków i Rusinów. W wyjątkowym koncercie uznanego lutnisty Antoniego Pilcha zabrzmiały pieśni polskie, rusińskie, ukraińskie i żydowskie.

 

Koncert był częścią cyklu zainicjowanego w 2021 roku, który w założeniu swoim ma dwójkę głównych bohaterów: renesansowy lamus z Hawłowic Górnych oraz lutnię. Wydarzenie zostało zorganizowane przy współudziale profesora Mariana Wolskiego oraz Stowarzyszenia Muzyka Dawna w Jarosławiu i Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich.

– Pragnieniem Antoniego Pilcha było nie tylko wyrażenie zachwytu nad pięknem muzyki, ale też przekazanie swojego współczucia dla walczącej Ukrainy. Z tego względu sobotni koncert dotknął tematu bogactwa i etnicznej różnorodności ziem Pogranicza i tęsknoty za pokojowym współistnieniem Polaków i Rusinów. W programie znalazły się pieśni polskie zachowane w tradycji nadsańskich miejscowości, jak również pieśni ukraińskie, między innymi te zapisane niegdyś w naszym regionie przez Oskara Kolberga. Wspomnienie dawnej Rzeczypospolitej uzupełniły utwory związane z folklorem żydowskim. Renesansowe korzenie lamusa zaś “uhonorowane” zostały poprzez lutnię, która akompaniowała śpiewanym słowom – relacjonuje wydarzenie jarosławskie muzeum.

opr. erka/ Fot. facebook.com/pgkstangeo

 

Księgi cechowe trafiły do muzeum

0
1. Konrad Sawiński, p. o dyrektora muzeum oraz Rafał Kolano, pracownik muzeum.

Cech Rzemiosł Różnych przekazał do Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich 32 dawne księgi cechowe, w których znaleźć można informacje o dawnych rzemieślnikach z ziemi jarosławskiej.

 

O odnalezieniu ksiąg, które przez lata przechowywane były na strychu kamienicy przy ul. Lubelskiej 19 informowaliśmy lutym tego roku w artykule „W cechu odnaleziono księgi pochodzące nawet sprzed stu lat”. Przypomnijmy, że na znalezisko natrafiono całkiem przypadkiem.

– Zaczęło się od tego, że zadzwonił do nas pewien mężczyzna, który szukał informacji o swoim teściu. Poszłam więc na strych, by zobaczyć, czy nie zachowały się tam jakieś stare dokumenty. Tam natknęłam się na zamknięty kredens. Na szczęście udało mi się dopasować klucz i go otworzyć – informowała wówczas pani Anna, zajmująca się sprawami cechu. Pan Artur, który szukał wówczas informacji o swoim teściu, o fakcie odnalezienia ksiąg powiadomił odpowiednie instytucje. Dowiedziawszy się o znalezisku, nie mógł pozwolić, by się zmarnowały. W ostatnim czasie odnalezione księgi zostały przekazane do jarosławskiego muzeum.

 

Co zawierają księgi?

Ręcznie pisane tomy, zawierają informacje o dawnych rzemieślnikach. Stanowią unikalne źródło do poznania dziejów ziemi jarosławskiej od końca XIX wieku aż do współczesności.

– W dużych, oprawionych w grube oprawki brulionach, znajdziemy dane mistrzów – specjalistów różnych rzemiosł. W innych księgach zapisano wiadomości o uczniach – tak zwanych terminatorach – którzy dopiero przyuczali się do zawodu – mówią: Elżbieta Sieradzka i Rafał Kolano, pracownicy jarosławskiego muzeum. – Nie każdy adept zdobywał wyzwolenie, tzn. zyskiwał prawo do przystąpienia do egzaminu. Ci natomiast, którzy zdali test, zyskiwali status czeladników, uprawniający do swobodnego praktykowania wybranego rzemiosła. Dopiero po zdaniu egzaminu mistrzowskiego, czeladnicy mogli prowadzić własny warsztat i przygotowywać młodych adeptów zawodu – tłumaczą.

 

Księgi sięgają XIX wieku

Notatki w najstarszej z ksiąg pochodzą z 1870 roku, zaś wpisy zawarte w najmłodszym brulionie kończą się na roku 1973.

– W tak szerokim przedziale czasu doskonale widać zmieniające się tendencje w zakresie wyboru rzemiosł. W XIX wieku najwięcej było rzemieślników wyspecjalizowanych w branży drzewnej, szewskiej, murarskiej i masarskiej. W latach 20. ubiegłego wieku popularność zdobywały nowe zawody, jak elektromechanik, elektroinstalator czy fotograf. Osobny cech tworzyli także fryzjerzy. Wraz z pojawianiem się nowych zawodów, inne – takie jak na przykład kołodziej, bednarz, rymarz czy powroźnik – odchodziły w niepamięć. Pomimo zdecydowanej przewagi mężczyzn, członkami cechu bywały także kobiety – krawcowe, modniarki czy gorseciarki – wyjaśniają pracownicy muzeum.

 

Uczniowie cechu

Uczniowie mistrzów z jarosławskiego cechu w większości pochodzili z Jarosławia i okolic, choć zdarzały się osoby z różnych zakątków Polski, a nawet osoby urodzone w Stanach Zjednoczonych, które po odzyskaniu przez Polskę niepodległości powróciły do Ojczyzny.

Nauka rzemiosła odbywała się głównie w warsztatach w Jarosławiu, jak i w Pruchniku, Pawłosiowie czy Pełkiniach. Oprócz informacji o imionach, nazwiskach czy zawodach rzemieślników, w niektórych tomach znajdują się też rubryki dotyczące wyznania i przynależności narodowej.

 

Cenne znalezisko

Dawne księgi cechowe stanowią niezwykłe uzupełnienie zbiorów jarosławskiego muzeum dotyczących dziejów rzemiosła. Do najcenniejszych zabytków przechowywanych w instytucji należy przywilej księżny Anny Ostrogskiej dla cechu szewców jarosławskich z 1605 roku.

– Na wystawie stałej muzeum już wkrótce będzie można zobaczyć między innymi bogato zdobione szczyty i chorągwie cechowe oraz tzw. skarbczyki – skrzynie do przechowywania najważniejszych dokumentów cechowych. Księgi cechowe ofiarowane przez jarosławski Cech Rzemiosł Różnych nie tylko doskonale wpisują się w tą kolekcję, ale i umożliwiają podjęcie kolejnych, bardziej wyczerpujących studiów nad historią rzemiosła jarosławskiego. Cieszymy się, że darczyńcy są świadomi wartości historycznej darów, jakie przekazują naszemu Muzeum – mówią E. Sieradzka i R. Kolano.

 

EK, fot. org.