PIŁKA RĘCZNA KOBIET – SUPERLIGA: W drugiej kolejce spotkań piłkarki ręczne Eurobudu doznały drugiej porażki. Zagłębie Lubin nie miało problemów ze zgarnięciem kompletu punktów.
Można powiedzieć, że w pierwszej połowie gospodynie jeszcze nawiązywały walkę. Zaczęły od gola Trawczyńskiej, ale później przez 10 minut nie umiały już trafić do siatki. Przyjezdne odskoczyły na 4-1 , jednak też specjalnie się nie wyróżniały. Eurobud zdołał dojść na kontakt po bramce Matuszczyk, było 7-8, a pierwszą połowę zakończył ze stratą dwóch rzutów. Po zmianie stron Zagłębie zagrało już bardziej serio i szybko wypracowało sobie większą przewagę. W 45 minucie było już 10-18.
W Chotowej odbyła się 2 edycja 1/4 iron Man. Nad malowniczym jeziorem, wśród pięknych lasów okolic Dębicy startował reprezentant powiatu jarosławskiego Tomasz Jaron.
Nasz zawodnik spisał się znakomicie i wywalczył drugie miejsce, rywalizując na dystansie 750 metrów pływania, 45 km rowerem i 10, 5 km biegu. – Pogoda i warunki do startu były bardzo dobre, ale woda była już dosyć zimna – tylko 16 stopni co powodowało że ramiona nie dogrzewały się dobrze. Ostatecznie 2 miejsce zadowala jak i sam wynik 2 h,15 minut – podsumował T. Jaron.
JKS: Adam Fabiński, Paweł Grzebyk, Maciej Gumiński, Paweł Środek, Tomasz Wojtas, Dariusz Pietryna, Piotr Wojtas, Jacek Götz.
Drużyna oldbojów JKS-u Jarosław wygrała rozegrany w Łańcucie IV Memoriał im. Stanisława Nogi i Mariusza Urbańskiego.
Jarosławianie wygrali ze Stalą Łańcut, MKS-em Kańczuga, Oldboy Przybyszówka, Kazików Kolbuszowa oraz Oldboy Przeworsk. Zgarnęli też nagrody indywidualne. Najlepszym bramkarzem turnieju wybrano Adama Fabińskiego, natomiast królem strzelców został Dariusz Pietryna.
Dwa lata temu siedmioletnia dziś Emilka została potrącona przez samochód. Od tego czasu całe jej życie to nieustanna rehabilitacja i walka o samodzielność…
Wszystko zaczęło się 4 czerwca 2020 roku, kiedy miał miejsce wypadek, w którym poszkodowana została Emilka. Miała wtedy 5 lat. Jak wspomina brat dziewczynki, ten obraz wciąż przewija się w jego głowie.
– Podbiegłem do Emilki pierwszy, przypadkowy przechodzień zaczął reanimację. Kilka osób dzwoniło po karetkę, ja po śmigłowiec. Emilka umierała… Nasza mama akurat wracała z zakupów. Była świadkiem dramatu, który się toczył. Nasze serca pękły… – wspomina Jakub w opisie zbiórki.
Na szczęście ratownicy przybyli błyskawicznie i udało im się przywrócić czynności życiowe. Akcja reanimacyjna trwała prawie dwie godziny, potem zabrali Emilkę śmigłowcem do szpitala w Rzeszowie. Lekarze nie dawali im cienia nadziei. Mała miała mnóstwo krwiaków w mózgu, była cała połamana i poobijana. Dodatkowo przez pandemię nie mogli nawet odwiedzić Emilki. Tylko jej mama została wpuszczona na chwilkę. Mogli tylko czekać. Każdy dźwięk telefonu powodował paraliż, że dzwonią z najgorszą informacją. Po 4 dniach okazało się, że Emilka będzie żyła i dziś walczy o to, by stanąć na nogi, biegać, mówić, bawić się wraz z innymi dziećmi.
– Terapeuci są dobrej myśli. Dzięki intensywnej rehabilitacji moja siostra może być w pełni sprawna, tak jak przed tragedią. Przed wypadkiem Emilka chciała tańczyć, śpiewać, bardzo szybko uczyła się nowych rzeczy – mówi brat dziewczynki.
Od dwóch lat Emilka jest nieustannie rehabilitowana. Nauczyła się stawiać swoje pierwsze kroki z pomocą sprzętu ortopedycznego i rehabilitanta. Przy pomocy logopedy wymawia już pojedyncze literki i sylaby. Dziewczynka ma szansę na samodzielne funkcjonowanie, potrzebna jest tylko bardziej intensywna, wielokierunkowa rehabilitacja i odpowiedni do tego sprzęt ortopedyczny. Mimo że rodzina robi wszystko, aby Emilka była w przyszłości samodzielna, sami nie podołają ogromnym finansowym wyzwaniom.
Na zbiórce pod adresem https://www.siepomaga.pl/emilia-favarin zebrano do tej pory ponad 52 tys. zł, a potrzebne jest o wiele więcej. Pomóc można na kilka sposobów, np. oddając 1% podatku, wysyłając SMS, wpłacając pieniadze poprzez zbiórkę lub nr konta:
Dane Odbiorcy: Fundacja siępomaga Pl. Władysława Andersa 3 61-894 Poznań Numer Rachunku: 89 2490 1028 3587 1000 0008 1695 Tytułem: Darowizna Emilia Favarin 0081695. Numer KRS: 0000396361.
Cel szczegółowy 1% podatku: 0081695 Emilia.
SMS: numer: 75365 treść: 0081695.
Powstała też grupa licytacyjna dla Emilki: https://m.facebook.com/groups/3187025658064489/
W pierwszą niedzielę października odbędą się wybory uzupełniające do przeworskiej Rady Miejskiej. W wyznaczonym terminie zarejestrowano dwa komitety wyborcze.
Przypomnijmy, że wybory uzupełniające zarządzone zostały po tym, jak w czerwcu br. Maciej Szewczyk złożył mandat radnego. Swoją decyzję uargumentował zmianami w życiu zawodowym, które uniemożliwiałby mu dalszą skuteczną pracę w Radzie. M. Szewczyk radnym był przez osiem lat.
Wybory uzupełniające odbędą się w niedzielę, 2 października. Wezmą w nich udział mieszkańcy okręgu nr 6, czyli ulic: M. Konopnickiej od nr 3 do końca (numery nieparzyste) oraz Park i Pod Parkiem. Będą wybierać spośród dwóch zarejestrowanych kandydatów – pierwszy z nich to Łukasz Mróz (36 lat, zam. Przeworsk), drugi – Tomasz Misiąg (44 lata, zam. Przeworsk). Swój głos wyborcy będą mogli oddać w lokalu wyborczym mieszczącym się w Szkole Podstawowej nr 1 przy ul. Konopnickiej 5.
Reksio doszedł już do siebie po ataku wilka. Zyskał nowy kojec, który ma jeszcze zostać zabudowany z góry. Pani Aniela boi się jednak, że wilk zaatakuje ponownie.
Wilk zaatakował młodego psa. Wydarł go z łańcucha i rozszarpał. Mieszkańcy Rączyny są przerażeni, bo to już któryś atak z kolei. Myśliwi mówią, że w okolicznych lasach nie ma już zwierzyny. Obawiają się, czy te wygłodniałe zwierzęta, z powodu braku pożywienia, któregoś pięknego dnia nie zaatakują człowieka?
Mieszkańcy Rączyny są zdruzgotani tym, co robią wilki w ich miejscowości.
Do tego przykrego incydentu z udziałem psa doszło w nocy z wtorku na środę (13/14 września) na jednej z posesji w Rączynie.
– Wilki podeszły około godziny drugiej. Wydarły psa z łańcucha i rozszarpały go na moich oczach. Nie byłem w stanie nic zrobić – mówi Andrzej Zięba, mieszkaniec Rączyny.
Zwłoki psa znajdowały się kilka metrów od budy. Widok był przerażający. Na trawie było pełno krwi jak po rzezi jakiejś. Krecik, który jeszcze do niedawna pilnował swoich właścicieli leżał bezwładnie. Miał rozdarty bok, z którego wylewały się wnętrzności.
Pan Andrzej był bardzo poruszony, tym co się stało. Jak mówi, to nie pierwszy atak wilków na jego posesji. Trzy tygodnie wcześniej wilk mocno ranił drugiego psa państwa Ziębów.
– Co ten wilk mu zrobił!? – łapie się za głowę pani Aniela, wracając pamięcią do tamtych wydarzeń. – Pies był cały pokaleczony. Miał poszarpaną skórę. Pełno ran, które nie chciały goić. Rozkruszałyśmy z córką lekarstwa i podawałyśmy mu je strzykawką tak jak małemu dziecku. Az żal było patrzeć, jak to zwierzę cierpiało – opowiada ze łzami w oczach starsza kobieta.
Reksio miał jednak szczęście. Dzięki pomocy weterynarza i trosce swoich właścicieli szybko doszedł do siebie. W dniu, kiedy go odwiedziliśmy, szczęśliwie merdał ogonem. Pani Aniela jest jednak pewna, że wilk mu nie daruje i po niego wróci.
W Rączynie często widywane są wilki
– Okoliczni mieszkańcy zgłaszają do mnie wiele tego typu spraw, ale co ja mogę zrobić, przekazuje je dalej, ale żadnego odzewu nie ma – mówi Andrzej Mroziak, myśliwy z Koła Łowieckiego „Szara Kańczuga”. Nadmienia, że sytuacja jest coraz gorsza.
– Ludzie skarżyli się, że nie mogli w lecie zrywać malin, bo wilki stały, patrzyły, i nawet nie myślały, by usunąć się z drogi – mówi pan Andrzej.
Myśliwy twierdzi, że to plaga. W ostatnim czasie słyszał co najmniej o dziesięciu atakach wilków na psy. Nadmienia, że w pobliskich lasach brakuje już zwierzyny. – Sarny, rogacze – wszystko wycięte – mówi. – Zająca też nie spotka – dodaje właściciel psów, potwierdzając słowa myśliwego.
W gminie o atakach nie słyszeli
– Do obecnego czasu nie wpłynęły żadne informacje do Urzędu Miasta i Gminy Kańczuga w sprawie ataków wilków na psy. Za wyrządzone ewentualnie szkody przez wilka odpowiada Skarb Państwa, należy niezwłocznie zgłosić je do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. W Polsce wilk jest pod ścisłą ochroną i zabronione jest jego umyślne zabijanie, okaleczanie oraz umyślne płoszenie lub niepokojenie – mówi Paweł Mucha, kierownik Referatu Gospodarowania Nieruchomościami i Ochrony Środowiska Urząd Miasta i Gminy w Kańczudze
Ataki były i będą
– Przypadki takie, jak opisane powyżej nie są rzadkie – mówi Łukasz Lis, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. – Wilk traktuje psa jako konkurenta o siedlisko i pokarm. Czego efektem jest jego eliminacja. Terytoria wilczej rodziny mają ogromne areały, stąd my ludzie możemy nie mieć świadomości, że nasz dom i podwórko również znajduje się w wilczym terytorium – tłumaczy Ł. Lis.
Rzecznik RDOŚ nadmienia, że przypadki ataków wilków na zwierzęta się zdarzają, ponieważ ludzie często nie chronią dostatecznie swoich czworonogich podopiecznych.
– Giną zazwyczaj psy, które są wypuszczane, aby „sobie pobiegały”, psy pozostające w nocy na nieogrodzonej lub nieszczelnie grodzonej posesji, a szczególnie psy trzymane na łańcuchach (nie mają szans na ucieczkę, lub obronę). Tylko psy trzymane w kojcach są bezpieczne – mówi.
Zdaniem Ł. Lisa zabijanie psów przez wilki nie można wiązać z ponadprzeciętną agresją czy zachowaniem odbiegającym od normy.
– Nie ma powodów do paniki i obaw o życie i zdrowie mieszkańców – uspokaja Ł. Lis, nadmieniając jednak, że do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie dotarły żadne informacje o opisywanym zjawisku, jak i jego skali.
Poszkodowani nie wiadomo z jakich powodów, najprawdopodobniej z pobudek osobistych, bardzo rzadko zgłaszają przypadki ataków wilków na zwierzęta do zajmujących się tymi sprawami instytucji. Dlatego instytucje niewiele na ten temat wiedzą. Niestety trzeba reagować. Trzeba mówić trzeba o tym głośno, by osoby, które się tym zajmują, mogły w porę zareagować. Gdy stanie się tragedia, tłumaczenia w tylu „nic nie wiedzieliśmy”, „nikt nic nie zgłaszał” nikomu życia nie zwrócą, nawet zwierzęciu.
Kogo powiadomić w przypadku napotkania wilka?
Wszelkie przypadki pojawienia się wilków i innych dużych zwierząt chronionych na terenach zamieszkałych, które mogą stanowić niebezpieczeństwo, powinny być niezwłocznie zgłaszane bezpośrednio do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, który powinien podjąć adekwatne do skali zagrożenia działania lub do najbliższego komisariatu policji, lub do straży gminnej, jeżeli taka formacja funkcjonuje na terenie danej gminy. Obowiązek ten wynika z zapisów w art. 7 ust. 1 pkt 14 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, zgodnie z którym zadań własnych gminy należy zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty, w tym sprawy związane z utrzymaniem porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli.
W przypadku pośredniego zagrożenia istnieje możliwość uzyskania zezwolenia na płoszenie i niepokojenie lub odłów, natomiast w przypadku realnego zagrożenia, zezwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na zabicie zwierzęcia. W sytuacjach naprawdę pilnych (zagrożenie jest realne, udokumentowane i nie można czekać na uzyskanie zezwolenia w trybie zwykłym, tj, pisemnie) zezwolenie może zostać wydane w formie ustnej. Natomiast do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie (Wydział Spraw Terenowych I w Krośnie) należy zgłaszać przypadki stwierdzonych szkód wyrządzonych przez bobry, niedźwiedzie, rysie, wilki i żubry.
– Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie odpowiada za ochronę i zapewnienie bezpieczeństwa obywateli. Zakres zadań regionalnego dyrektora ochrony środowiska określa art. 131 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Nie mniej jednak może on podejmować współpracę z organami jednostek samorządu terytorialnego w sprawach m.in. ochrony przyrody, co też w miarę swoich możliwości robimy. W wielu konfliktowych sytuacjach powodowanych zwierzętami chronionymi jako pierwsi byliśmy na miejscu. Służymy również pomocą merytoryczną.
W związku z coraz częściej zgłaszanymi przypadkami podchodzenia wilków i niedźwiedzi w pobliże zabudowy ludzkiej, na podstawie materiałów Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, zostały opracowane schematy procedur postępowania w przypadku sytuacji konfliktowych, powodowanych przez dzikie zwierzęta chronione, które zostały przesłane do gmin, gdzie incydenty powodowane dużymi drapieżnikami chronionymi występują – informuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
W ostatnim czasie oficjalnie oddano do użytku przebudowaną część ul. Węgierskiej. Nie tylko poprawił się stan nawierzchni jezdni, ale m.in. powstał też chodnik, poprawiąjąc tym samym bezpieczeństwo pieszych.
Zakończone prace objęły wykonanie nawierzchni drogowych, budowę chodnika, zjazdów na posesje, kanalizacji deszczowej oraz przebudowę niezbędnej infrastruktury technicznej, w tym oświetleniowej. Piesi mogą już poruszać się komfortowym i bezpiecznym chodnikiem, o co przez dłuższy czas starali się zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i władze miasta Przeworska. O problemie wspominaliśmy również na łamach Gazety. Wykonanie chodnika możliwe było dzięki poparciu Województwa Podkarpackiego oraz finansowemu wsparciu Powiatu Przeworskiego.
Inwestycja realizowana przez firmę Strabag zlecona została przez Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, a jej wartość wyniosła ponad 2,5 mln zł. W celu realizacji zakończonego obecnie odcinka drogowego ul. Węgierskiej, Gmina Miejska Przeworsk pokryła część kosztów opracowania dokumentacji oraz robot budowlanych. Łącznie przeznaczono na to kwotę 664 tys. zł.
„Też chcemy być – Jesteśmy tacy sami” pod takim hasłem w Środowiskowym Domu Samopomocy w Łopuszce Wielkiej w dniach 15-17 września po raz szósty zorganizowane zostały Trzydniowe Warsztaty Artystyczne.
W warsztatach wzięły udział zaproszone Środowiskowe Domy Samopomocy z Przeworska, Izdebek, Bachórca, Sieniawy, Zalesia z filią w Łapajówce, Laszczyn z filią w Zmysłówce, Pruchnika, Jarosławia i Łopuszki Wielkiej oraz uczniowie ze Szkoły im. Św. Jana Kantego w Łopuszce Wielkiej i wolontariusze.
Uczestnicy tegorocznych warsztatów odbyli zajęcia plastyczne, stolarskie, fotograficzne, kulinarne. Na warsztatach plastycznych, które prowadziła Monika Gmyrek, instruktor terapii zajęciowej w ŚDS w Łopuszce Wielkiej uczestnicy uczyli się techniki decoupage i tą technika dekorowali drewniane skrzynki i szkatułki. Na warsztatach stolarskich prowadzonych przez Arkadiusza Sasa, instruktora tej samej placówki wykonywane były drewniane, wiszące półki. Uczestnicy warsztatów fotograficznych udali się w plener gdzie pod okiem profesjonalistki Anny Śmiałek z Zakładu Fotograficznego Foto Dalux i Ireneusza Lisaka, psychologa z ŚDS Łopuszka Wielka uczyli się robić zdjęcia. Natomiast warsztaty kulinarne prowadził Michał Rut, szef kuchni z Zajazdu Ranczo oraz Małgorzata Dolińska, terapeutka z ŚDS Łopuszka Wielka. Uczestnicy przyrządzali wylosowane przez siebie potrawy.
Koordynatorem całego projektu była Joanna Głuszyk, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy w Łopuszce Wielkiej. Trzydniowe Warsztaty Artystyczne realizowane były w ramach Programu Ministra Rodziny i Polityki Społecznej „Od zależności ku samodzielności” – edycja 2022. Projekt finansowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej a także Miasto i Gminę Kańczuga. W całym przedsięwzięciu wzięło udział 150 osób.
Wagony zniszczone na stacji w Radymnie./ „Działania wojenne na ziemi radymniańskiej w XX wieku”
Wspólnie z Miastem Radymno kontynuujemy wspomnienie bohaterów radymniańskiego września 1939 roku, opracowanego na podstawie dostępnych publikacji.
(…) Część 2 szwadronu pod dowództwem pr. Johanna Bauerstättera, nie czekając na wynik potyczki, ruszyła w kierunku mostu na Sanie. Niestety, obrońcy nie byli w stanie stawić dłuższego oporu i zostali wyparci w kierunku koszar (obecnie urząd miasta i budynki szkoły). W rejonie mostu na Radzie pluton wzmocnienia posterunku policji powstrzymał próbę przedarcia się nieprzyjaciela, ale niedługo potem agresorzy silnym ogniem utorowali sobie drogę w kierunku na przeprawę na Sanie. Gdy siły niemieckie osiągnęły rozwidlenie dróg na Przemyśl Krakowiec, ekipa przemyskich saperów odpaliła ładunki z zamiarem wysadzenia mostu na Sanie. Udało się im to tylko częściowo. Zniszczeniu uległo tylko jedno z przęseł nad prawym brzegiem – to znajdujące się bezpośrednio nad nurtem rzeki przetrwało. Niemcy znając znaczenie mostu w Radymnie przebyli San na łodziach rybackich i mimo oporu polskich sił zdołali uchwycić przyczółek na prawym brzegu rzeki, osiągając tym samym główny cel swojej operacji. Niedługo potem dowódca grupy pościgowej mjr Fritz Iwand skierował swoich żołnierzy do ataku na stację kolejową w Radymnie. Tu stał pociąg z polskimi rezerwistami, mającymi rozkaz stawić się w Przemyślu. Silny oddział niemiecki, którego szpicę stanowiły trzy wozy pancerne ostrzelał próbujący odjechać ze stacji skład. Po krótkiej walce i zniszczeniu lokomotywy załoga pociągu złożyła broń. Podobny los spotkał kolejny wjeżdżający na stację w Radymnie pociąg z rezerwistami, a dwa kolejne przechwycone zostały przez niemieckie tabory i inne jednostki. (…)
Cdn.
Źródło: Urząd Miasta Radymno; źródła opracowania i fotografii:
Jerzy Majka, Generał brygady Wacław Scaevola-Wieczorkiewicz 1890-1969. Krótka biografia wojskowa, Rzeszów 2018.
Zbigniew Moszumański, Działania wojenne na ziemi radymniańskiej w XX wieku, Przemyśl 2019.
Prowadzone prace mają na celu zapobiec parowaniu i skraplaniu się wody na szybach.
Trwają prace mające na celu zapewnić dobrą widoczność drogi kamiennej pochodzącej z przełomu XVII i XVIII wieku, która jest eksponowana na jarosławskim Rynku.
Jakiś czas temu na łamach Gazety Jarosławskiej pokazywaliśmy zaparowany świetlik, który uniemożliwiał widoczność zabytkowej drogi. Na fakt ten niejednokrotnie zwracali uwagę nasi Czytelnicy, proponując nawet proste rozwiązania, które można by zastosować. Sprawą zajęli się pracownicy Urzędu Miasta Jarosławia, którzy zgłosili ją wykonawcy. Końcem ubiegłego tygodnia wykonawca pierwszego etapu remontu płyty Rynku rozpoczął prace, które mają zapobiec parowaniu i skraplaniu się wody na szybach.
– Wykonawca pierwszego etapu remontu płyty Rynku montuje w świetliku nagrzewnicę wraz z wentylatorem. Zapewnią one obieg i podgrzeją powietrze wewnątrz świetlika. Dzięki temu zabezpieczy to miejsce przed parowaniem wody i skraplaniem się jej na szybach. Rozwiążemy w ten sposób problem przesłaniania przez skroploną wodę odkrytej w tym miejscu drogi kamiennej z przełomu XVII i XVIII wieku – informuje Dorota Wilk z Urzędu Miasta Jarosławia.