Uczestnicy Dziennego Domu Senior Wigor w Pruchniku i Klubu Seniora w Hawłowicach przenieśli widzów w świat antycznych bogów starożytnej Grecji. W teatralnej sztuce „Uczta na Olimpie” pokazali lekcję historii, która na długo pozostanie w pamięci.
– Widzowie na moment mogli przenieść się na Olimp i zobaczyć „na żywo” bogów i boginie: gromowładnego, niepodzielnie rządzącego Zeusa, który okazał się pantoflarzem, dumną i zazdrosną Herę, upartego i śmiałego Posejdona, mrocznego Hadesa, oraz mądrą, zasadniczą, choć nieco przewrażliwioną Atenę. Była też tajemnicza i groźna Artemida, dostojna Demeter, przebiegły i psotny Hermesa, oraz pięknolica i uwodzicielska Afrodytę z zakompleksionym męża Hefajstosem w towarzystwie krwiożerczego Aresa i wesołka Dionizosa. Piękne, misternie ułożone fryzury, suknie, tuniki oraz liczne atrybuty wykonane często samodzielnie, takie jak skrzydlate sandały, tarcze, pióra, świadczą o dużym zaangażowaniu seniorów w przygotowanie do nietypowej lekcji. Na stole pojawiły się pyszności. Nie zabrakło również antycznej muzyki i chóru greckiego – opisuje prowadząca teatr seniorów w Pruchniku Halina Wojdyło, która przygotowała scenariusz i wyreżyserowała spektakl. Opracowanie muzyczne zapewniła Maria Grochoła.
Podczas badań archeologicznych prowadzonych na jarosławskim Rynku natrafiono na fragment drewnianej konstrukcji złożonej z dwóch belek połączonych w kształt litery L oraz na fragmenty plecionego sznura – poinformował końcem ubiegłego tygodnia Urząd Miasta Jarosławia. Niewykluczone, że są to relikty dawnej szubienicy lub pręgierza, które kiedyś służyły do wymierzania kar.
Archeolog Monika Broszko, prowadząca badania na jarosławskim Rynku.
Odnalezione elementy drewnianej konstrukcji, wykonanej z dębu znajdowały się po stronie wschodniej Ratusza, nieopodal wejścia do Straży Miejskiej. Odkryte zostały na głębokości 130 cm. Próbki z belki zostały przesłane do Laboratorium Datowań Bezwzględnych prof. dr hab. inż. Marka Krąpca w Krakowie.
– Wyniki badań dendrochronologicznych pokazały, że drzewo, z którego zostały zrobione, rosło w latach 1361-1458 i zostało ścięte po 1465 roku. Być może są to relikty dawnej szubienicy lub pręgierza, który stał na jarosławskim Rynku – wyjaśnia archeolog Monika Broszko, prowadząca badania na jarosławskiej starówce.
Archeolog nadmienia jednak, że trudno jest jednoznacznie stwierdzić, że jest to na pewno pozostałość po dawnym miejscu straceń, ale dodaje:
– Konstrukcja ta została postawiona około 90 lat po nadaniu praw miastu przez Władysława Opolczyka. W Trzecim Przywileju z 1479 r., właściciel Jarosławia, Spytek Jarosławski zapewniał mieszkańców, że przestępcy będą ukarani – na dowód swoich słów przywołuje fragment książki F.Siarczyńskiego („Wiadomość historyczna i statystyczna o mieście Jarosławiu”, s.27) – „a sędziemu przysięgłemu, albo podwóyciemu miasta naszego pomienionego sądzić onych poruczamy…”
Był też sznur
Oprócz drewnianej konstrukcji, odnaleziony został też sznur.
– Sznur został wysłany do laboratorium Konserwacji Skór i Drewna na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie przejdzie konserwację i analizę – informuje archeolog.
O ustaleniach będziemy informować na bieżąco.
Odkryć było więcej
Przypomnijmy, że około trzech miesięcy temu na łamach Gazety Jarosławskiej informowaliśmy o odnalezieniu fragmentu ceglanego kanału, który najprawdopodobniej prowadził od Ratusza w kierunku ul. Ostrogskich. Odsłonięty fragment muru miał 6 metrów długości i około 120 cm wysokości. Podczas prowadzonych prac w okolicy drewnianej studni natrafiono też na mur ceglany okalający całą studnię. Najprawdopodobniej była to pozostałość po nieistniejącej już budowli o przekroju owalnym, w którym znajdowała się pierwotnie studnia miejska. W odsłoniętym fragmencie była też sporej wielkości arkada, która mogła niegdyś służyć jako wejście do budynku. W trakcie prowadzonych prac natrafiono również na fragmenty kafli, ceramiki oraz szkła datowane na XVII wiek.
Trwają prace związane z realizacją inwestycji drogowej pn. „Budowa/przebudowa drogi wojewódzkiej nr 835 Lublin-Przeworsk-Grabownica Starzeńska na odcinku od DK 94 do miasta Kańczuga – etap I”. Widać coraz więcej efektów prac, ale kierowcy muszą też liczyć się z utrudnieniami.
Jak informuje Joanna Szarata, specjalista ds. Informacji Publicznej Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, obecnie na przedmiotowej inwestycji prowadzone są roboty budowlane związane zarówno z budową nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 835 (długość ok. 2,1 km), jak również te związane z przebudową/rozbudową odcinka istniejącego (długość ok. 4,0 km).
– Na nowo budowanym odcinku są to m.in.: roboty związane z budową obiektu mostowego na potoku Nowosiółka oraz budową przepustów i przejść dla zwierząt, a także realizacja robót drogowych, tj. wykonywanie wykopów i nasypów, wzmocnienie podłoża oraz kolejne warstwy konstrukcyjne jezdni zasadniczej. Na istniejącym odcinku drogi wojewódzkiej nr 835 realizowane są: odwodnienie korpusu drogowego, budowa skrzyżowania tupu rondo, prace brukarskie przy wykonywaniu chodników oraz zatok autobusowych, a także przebudowy zjazdów indywidualnych i publicznych. Niezależnie przebudowywana jest infrastruktura towarzysząca: kanalizacja deszczowa, sieć wodociągowa, sieć elektryczna, oświetlenie oraz zabezpieczenie sieci telekomunikacyjnych i gazowych – wyjaśnia J. Szarata.
Planowany termin zakończenia robót budowlanych przewidziany jest na 20.06.2023 r. Równocześnie prowadzone będą procedury przed organem nadzoru budowlanego w zakresie uzyskania wymaganego pozwolenia na użytkowanie i/lub skutecznego zawiadomienia o zakończeniu budowy – przewidywany termin to lipiec 2023.
Leszek Smoczkiewicz urodził się w Równem na Wołyniu w 1931 roku. Wychowywał się w rodzinie o tradycjach niepodległościowych. Ojciec walczył w Legionach, w obronie Lwowa oraz w wojnie polsko – bolszewickiej 1920 roku. W roku 1935 został wybrany posłem na Sejm, w 1940 roku aresztowany przez NKWD, zginął w Charkowie.
Leszek Smoczkiewicz do szkoły powszechnej uczęszczał we Lwowie, a w 1944 roku wraz z matką przeniósł się do Jarosławia. W 1945 roku rozpoczął studia geograficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim, które z powodów zdrowotnych przerwał, ukończył je w Toruniu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. W latach 1956-1958 pracował w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie w Wydziale Kultury. Następnie był adiunktem w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Prowadził badania, dotyczące budownictwa ludowego, obrzędowości i folkloru.
W Jarosławiu w 1968 roku objął stanowisko kierownika Muzeum, które sprawował do chwili przejścia na emeryturę w 1982 roku. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu uratował wiele dokumentów, fotografii i pamiątek historycznych oraz zebrał i naukowo opracował liczne materiały archiwalne. Szczególnie interesował się historią i ochroną zabytków miasta. Dzięki niemu została odnaleziona wcześniej ukryta pamiątkowa płyta z Pomnika Niepodległości, ufundowanego w 20 rocznicę wymarszu ochotniczego oddziału jarosławian do Legionów. Szczególnie związał się ze Stowarzyszeniem Miłośników Jarosławia, w którym był członkiem Zarządu. Był współredaktorem Roczników, wydawanych przez SMJ i Honorowym Członkiem tego Stowarzyszenia. Starał się odnaleźć ślady domniemanego grobu hetmana Jana Karola Chodkiewicza, pochowanego prawdopodobnie na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Jednak poszukiwania nie dały pozytywnego rezultatu. Współpracował z Hufcem Harcerskim, w którym podjął się uporządkowania archiwum, niestety w trakcie tej pracy zmarł.
Obecnie Leszek Smoczkiewicz jest osobą zapomnianą, ale niewątpliwie zasługuje na pamięć mieszkańców Jarosławia.
Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”
Kolejne niezwykłe obrazy pojawiły się na ścianach budynków na terenie powiatu przeworskiego. W Sieniawie jest to mural w nowoczesnej odsłonie, nawiązujący do symboli miejscowości. W Siennowie i Ostrowie z kolei pojawiły się wizerunki osób znanych z historii, posiadających swoje korzenie na terenie powiatu.
Mural w Siennowie przedstawia majora Ludomira Wolskiego.
W Ostrowie (gm. Gać) upamiętniono Janka Bytnara, którego imieniem nazwana jest miejscowa drużyna harcerska.
Pierwszy mural w Sieniawie został zaprojektowany i wykonany przez Sowart Grzegorza Buniowskiego. Jak sam wspomina autor i pomysłodawca projektu, wjeżdżając do Sieniawy ta szara ściana ciągle rzucała mu się w oczy.
– Pewnego dnia pomyślałem, że nasze miasto nie ma jeszcze żadnego muralu. Jeżdżę po różnych miastach malując, a w moim rodzinnym mieście jeszcze nie ma nic, postanowiłem to zmienić – dodaje artysta.
W Siennowie i Ostrowie swoje kolejne prace wykonał dobrze już znany Arkadiusz Andrejkow. W pierwszej z miejscowości powstał wyjątkowy mural upamiętniający majora Wojska Polskiego Ludomira Wolskiego, który urodził się w Siennowie. Mural powstał dzięki udzielonej dotacji z Ministerstwa Obrony Narodowej w ramach projektu „Wspomnienie o majorze z Siennowa – mural i quest o Ludomirze Wolskim”. Zadanie realizowane jest przez Fundację Tradycyjna Zagroda oraz Skarby Dziedzictwa przy współpracy z Gminą Zarzecze.
Praca tworzona we współpracy z Fundacją powstała też w Ostrowie. Przedstawia Jana „Rudego” Bytnara, znanego chociażby dzięki książce „Kamienie na Szaniec”, którego rodzina ma korzenie w tej miejscowości. Imieniem Janka Bytnara nazwana jest też drużyna harcerska z Ostrowa.
DP/fot. UMiG Sieniawa, UG Zarzecze, Fb Arkadiusz Andrejkow
Trzydzieści punktów karnych zdobył kierowca bmw, którego tydzień temu zatrzymali policjanci grupy Speed. Mężczyzna wyprzedzał na przejściu dla pieszych i znacząco przekroczył prędkość na przysłowiowej „pięćdziesiątce”. Będzie musiał zapłacić 4 tys. zł mandatu.
Jak poinformowała asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu, policjanci wchodzący w skład grupy Speed zaobserwowali jadący z dużą prędkością samochód we wtorek, 11 października po godz. 12 przy ul. Kruhel Pełkiński w Jarosławiu.
– Kierujący zdecydował się na wyprzedzanie na przejściu dla pieszych oraz jechał z prędkością 128 km/h w miejscu, gdzie dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h – mówi A. Długosz.
Za kierownicą bmw siedział 25-letni mieszkaniec gminy Jarosław. Został on ukarany mandatami karnymi na łączną kwotę 4 tys. złotych oraz 30 punktami karnymi. Za przekroczenie prędkości o 78 km/h w obszarze zabudowanym kierującemu zostało zatrzymane prawo jazdy.
25-letni mieszkaniec gminy Jarosław jest pierwszą osobą w powiecie jarosławskim, która po zmianie taryfikatora mandatów otrzymała tak wysoki mandat. Przypomnijmy, że we wrześniu zaczęły obowiązywać zmiany w prawie drogowym, w tym nowy taryfikator punktów karnych i podwójne stawki mandatów dla kierowców, którzy popełnią wykroczenie z tej samej grupy w ciągu dwóch lat od popełnienia ostatniego wykroczenia. Zmiany wynikają z nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, które weszło w życie 1 stycznia 2022 roku. Regulacja zaostrzyła wtedy kary dla sprawców wykroczeń drogowych, podwyższając maksymalną wysokość grzywny, którą może nałożyć sąd – z 5 do 30 tys. zł oraz zwiększyła wysokość mandatów, jakie nałożyć może policjant – z 500 zł do 5 tys. zł.
Policjanci apelują o rozsądek i stosowanie się do obowiązujących przepisów ruchu drogowego.
Jarosławski radny miejski Piotr Baran wystąpił z interpelacją w sprawie utworzenia lodowiska na głównym placu miasta. Burmistrz odpowiada, że to pomysł dobry i już go analizowano. Nie wyklucza pojawienia się lodowiska po północnej stronie Rynku, ale dopiero po zakończeniu rewitalizacji.
– Rynek naszego miasta odwiedza coraz więcej osób w okresie letnim. Można podjąć próbę ożywienia go również w okresie zimowym. W wielu polskich miastach o tej porze roku na rynkach montowane są lodowiska. Osoby z nich korzystające bądź opiekunowie dzieci odwiedzają w tym czasie sklepy, restauracje czy kawiarnie. W 2021 roku z lodowiska MOSIR skorzystało 4393 osoby, zainteresowanie jest więc dość spore – argumentuje radny prosząc o informację, czy pomysł lodowiska na Rynku jest do zrealizowania w najbliższych latach.
Burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch przyklaskuje propozycji radnego, ale radzi by uzbroić się w cierpliwość. – Już od wielu lat marzeniem mieszkańców Jarosławia jest lodowisko zlokalizowane na naszym Rynku. Przejawiało się to zgłoszeniami, pismami i ustnymi prośbami jarosławian. Dlatego też w poprzednich latach podejmowaliśmy analizy
możliwości usytuowania takiego lodowiska na Rynku. Po wycenie usługi wynajmu lodowiska na pierwszy sezon zimowy, niestety zmuszeni byliśmy z tego zrezygnować. Koszt przekraczał kwotę 150 tys. brutto na okres do 4 miesięcy – wyjaśnia burmistrz. Według niego najlepszym rozwiązaniem jest zakup odpowiedniego sprzętu i rokroczne
ustawianie go na Rynku. – Plany zakładają usytuowanie lodowiska po stronie północnej – w okolicy studni. Na obecnym etapie rewitalizujemy tę część płyty Rynku, dlatego w tym roku jeszcze nie jest możliwy montaż sztucznego lodowiska. Rozważamy przygotowanie i złożenie stosownego wniosku o dofinansowanie zadania z zakresu sportu – dodaje W. Paluch, zaznaczając że cieszy się, iż radny także myśli o ożywieniu pięknego zrewitalizowanego Rynku.
Lodowiska na rynkowej płycie ustawiano w wielu miastach. Były m.in. w Warszawie, Katowicach, Nowym Targu, Pszczynie, czy Rzeszowie. W Jarosławiu może się znaleźć w sąsiedztwie studni, ale dopiero wtedy, gdy zakończą modernizację tej części Rynku.
Pani Anna napisała około 150 takich szczegółowo dopracowanych i z artystyczną grafiką listów. Adresatem był mieszkający na drugim końcu polski pan Wacław, który po trzech latach korespondencji przestał być dla autorki panem, przeprowadził się do Jarosławia i został mężem.
– Troszkę go czarowałam. Ozdabiałam listy. Szczególnie na początku dbałam, by każdy był inny. Rysowałam tuszem używając piórka technicznego. Każda litera rozpoczynająca tekst była grafiką o jedynym kształcie. To były czasy, gdy na poczcie można było polegać. Zdarzało się, że wysyłałam dwa listy tygodniowo i dwa dostawałam – wspomina pani Anna. – W ciągu trzech lat napisałam do Wacława ponad 150 listów. Dostałam od niego ponad 200 – dodaje. W czasie korespondencji spotykali się rzadko ze względu na dzielącą ich odległość. Łącznikiem były listy, które zastępowały bezpośredni kontakt i pozwalały na wyrażanie uczuć, ale też na poruszanie spraw bardziej przyziemnych.
– Napisanie jednego listu zajmowało około dwóch godzin. Zapisywałam całą kartkę formatu A4. Nie zostawiając nawet wolnego skrawka. Pisałam o wszystkim, a tym co się wokół mnie działo. On często opisywał górskie wycieczki – opowiada autorka. Po dwu latach korespondencji pani Anna zaprosiła jeszcze wtedy znajomego na wycieczkę w Bieszczady. – Były jeszcze dzikie. Trudno było gdziekolwiek dojechać. Zapora w Solinie już działała. Bardzo mu się spodobały – wspomina.
Ostatecznie głównie korespondencyjny kontakt doprowadził do małżeństwa. Pobrali się w 1970 r. Trudno powiedzieć, jaka byłaby historia jarosławianki Anny i mieszkającego w Bielawie koło Wrocławia Wacława, gdyby nie było możliwości pisania listów lub gdyby autorka wysyłała byle jak nabazgrane wiadomości. Sam przyznaje, że chciała adresata zauroczyć. To się udało.
Dziś w dobie SMS-ów, emotikonów, messengerów i kopiowanych wyznań słanych na różnych portalach internetowych, w czasach pośpiechu i nastawienia na szybko osiągany cel nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, że można poświęcić tyle czasu na stworzenie czegoś oryginalnego. Listy pani Anny są nie tylko świadectwem innych, choć nie tak odległych czasów. Są także dziełem sztuki niosącym w stylu oraz formie graficznej i literackiej uczucia.
Blisko 9,5 tys. zł zostało przekazane na rzecz Podkarpackiego Hospicjum dla dzieci w Rzeszowie. W akcji „Złotówka dla hospicjum” wzięli udział uczniowie szkół ponadpodstawowych.
Akcja prowadzona była od 29 września do 10 października. Wzięły w niej udział szkoły średnie z terenu powiatu jarosławskiego oraz Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Jana Pawła II w Jarosławiu.
Inicjatorem przedsięwzięcia był Tomasz Kulesza, radny powiatu jarosławskiego, a koordynatorem zbiórki Marta Kurpiel, naczelnik Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego oraz Bożena Ciołek, pracownik wydziału.
Akcję podsumowano we wtorek, 11 października. W Sali Narad Starostwa Powiatowego spotkali się przedstawiciele szkół biorących udział w akcji wraz z opiekunami, pracownicy hospicjum oraz organizatorzy. Ostatecznie udało się zebrać kwotę 9 454,43 zł.
– Przekazaliśmy hospicjum prawie 9,5 tysiąca złotych. Serdeczne podziękowania dla starosty Stanisława Kłopota, naczelnika Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych Marty Kurpiel, pracowników wydziału, za zgodę i wszechstronną pomoc w organizacji akcji. Przede wszystkim z głębi serca dziękuję nauczycielom, wychowawcom i cudownej młodzieży oraz wszystkim ofiarodawcom, dzięki którym udało się zebrać tak pokaźną kwotę. Piękny prezent dla małych pacjentów z podkarpackiego hospicjum – mówił T. Kulesza po zakończeniu akcji.
Organizatorzy zapewniali, że posługują się realnymi danymi i zdaniem ekspertów.
Po zorganizowanym pod koniec września w Warszawie marszu „Stop ukrainizacji Polski” reprezentanci Konfederacji Korony Polskiej brali udział w podobnych wydarzeniach w innych miastach Polski. W środę, 12 października pojawili się też w Jarosławiu ze skromną demonstracją.
Akcja zainicjowana przez KKP i posła Grzegorza Brauna nie wzbudziła w Jarosławiu większego zainteresowania. Uczestnicy pikiety zarzucali władzom, że pod pretekstem wojny w Ukrainie wprowadzają przepisy mogące prowadzić do konfliktów etnicznych, wzrostu przestępczości, załamania systemu zdrowotnego i pogorszenia warunków życia.