Strona główna Blog Strona 111

Niespokojnie na sesji

0

W ostatni piątek odbyła się kolejna sesja Rady Powiatu Przeworskiego zwołana w trybie nadzwyczajnym na prośbę pielęgniarek i położnych zatrudnionych w SP ZOZ w Przeworsku, które nie godzą się na nierówne traktowanie i degradację zajmowanych stanowisk.

 

Podczas sesji obecnych było zaledwie 10 z 19 radnych. Dopisała za to widownia, na której zebrało się kilkadzięsiąt pielęgniarek i położnych zatrudnionych w przeworskim szpitalu. Jak we wstępie wyjaśniła przewodnicząca Rady, Agnieszka Bukowa-Jedynak, sesja została zwołana na wniosek przedstawicieli Zarządu Zakładowej Organizacji Związkowej przy SP ZOZ w Przeworsku. Pielęgniarki i położne w niej zrzeszone czują się pokrzywdzone przez pełniącego obowiązki dyrektora SP ZOZ Roberta Płaziaka, który na podstawie Ustawy z dnia 26 maja 2022 r. o zmianie ustawy o sposobie ustalenia najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw, degraduje ich grupę zawodową, która jest największą grupą zawodową w przeworskim szpitalu.

We wniosku pojawiła się informacja o otrzymywanych od pielęgniarek sygnałów o nierównym traktowaniu, degradacji zajmowanych stanowisk i niewykonania przez dyrektora obowiązków wynikających z ustawy. Przedstawiciele związku wielokrotnie spotykali się z dyrektorem, ale twierdzą, jego stanowisko nie ulgało zmianie, dlatego też proszą Radę o pomoc. W innym wypadku będą musieli wejść na drogę sądową a to spowoduje zagrożenie dla istnienia szpitala.

Po zwołaniu sesji w ostatnią środę zostałam poproszona przez pana starostę o zmianę terminu sesji z uwagi na wizytę zagranicznej delegacji w sprawie promocji kolejki. Starosta stwierdził, że szpital to nie jest jego sprawa, tylko dyrektora. Panie starosto, przed mieszkańcami powiatu jest pan odpowiedzialny za szpital. Jeszcze niedawno pan twierdził, że jako starosta za niego odpowiada. W czwartek otrzymałam pismo od po dyrektora, który w mojej ocenie zapomina o swoich obowiązkach, co więcej obraża radnych powiatu – powiedziała A. Bukowa-Jedynak wyjaśniając, że ze względu na termin wyznaczony pielęgniarkom i położnym na podpisanie aneksów, który upływa 30 listopada, sesja odbywa się w piątek i nie ma czasu odkładania tematu na później.

Nieobecność dyrektora na dzisiejszej sesji, kolejnej już, jest ewidentnym dowodem jego sposobu pracy i zaangażowania w problemy naszego szpitala, co jest skandalicznym lekceważeniem personelu szpitala oraz radnych, a jedyną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi pan, panie starosto – dodała Przewodnicząca.

 

Starosta opuścił salę

Po odczytaniu sprawozdania z działalności zarządu, starosta zasygnalizował że chce wygłosić oświadczenie w sprawie sytuacji, która ma miejsce na sesji. A. Bukowa-Jedynak przerwała jednak staroście, zaznaczając, że będzie na to czas w odpowiednim, kolejnym punkcie porządku obrad. Na te słowa starosta odparł, że pani przewodnicząca bardzo dobrze wie, że ma on dziś zaproszonych gości, a termin ich wizyty został ustalony dużo wcześniej i prosił o przesunięcie tej sesji na poniedziałek, ale jego prośba została odrzucona. Pomimo kilku prób przewodnicząca nie zezwoliła na odczytanie oświadczenia przez starostę, ten więc zdecydował się wyjść po niecałych 20 minutach sesji, oznajmiając że ktoś na niego czeka. Nie zatrzymały go nawet pielęgniarki, które prosiły o rozmowę.

Następnie głos zabrali prawnicy z ramienia kancelarii adwokackiej, którzy zostali poproszeni o opinię prawną w zakresie planowanych a nawet już podjętych działań przez dyrekcję placówki. Na wstępie podkreślili, że nie działają na czyjąkolwiek korzyść i wydali opinię w sposób obiektywny. Rozważając jednak sytuację na konkretnych przykładach, po dogłębnej analizie, w ocenie kancelarii, ustawa jest wprowadzana w szpitalu w sposób błędny. Potwierdziło to tym samym, że pielęgniarki słusznie czują się pokrzywdzone. W dalszej części sesji głos zabierali też mieszkańcy, którzy opowiadali się zarówno po stronie starosty, jak i przeciw niemu.

 

Oświadczenie na Facebook’u

Wieczorem w mediach społecznościowych Bogusław Urban zamieścił nagranie, w którym odniósł się do wydarzeń na sesji. W tle widać było na nim gości zagranicznej delegacji. Starosta wyjaśnił, że pracuje właśnie na rzecz promocji powiatu i kolejki. Przypomniał, że prosił przewodniczącą o przeniesienie terminu sesji, ale spotkał się z odmową.

Ta sesja stwarzała konflikt interesów. Pacując z gośćmi, bo jako gospodarz musiałem ich odpowiednio przyjąć, musiałem też przybyć na sesję Rady Powiatu, która z punktu widzenia interesu powiatu mogła zostać przełożona na poniedziałek. Starając się jednak zaspokoić oczekiwania pani przewodniczącej, udałem się na tą sesję, przedstawiłem stanowisko zarządu w kwestii podejmowania uchwał, natomiast dalsza moja wypowiedź została przerwana. Zmuszony byłem opuścić obrady, ponieważ przebywanie na sali obrad mijało się celem, gdy przewodnicąca odbierała mi głos i nie była zainteresowana tym, co chciałem powiedzieć. A chciałem oświadczyć, że mam bardzo ważnych gości, a po drugie, będę zwoływał posiedzenie Rady Społecznej SP ZOZ, na którym będziemy rozmawiać na temat sytuacji w SP ZOZ i planie naprawczym. W najbliższym czasie będzie też sesja powiatu poświęcona sprawom ZOZ-u. W kwestii spraw pracowniczych które chciała pani przewodnicząca poruszyć, oświadczam, że te sprawy są to sprawy rozwiązywane w zakładzie pracy razem z dyrektorem, są instrumenty prawne by te problemy rozwiązywać. Nie uciekam od tego co się dzieje, ale są odpowiednie reguły i zasady rozwiązywania problemów – dodał na zakończenie starosta.

DP

Znane osoby związane z Jarosławiem:  Legenda Jarosławia – Profesor „Pepo” Henryk von Kratz

0

15 maja 1915 roku wkraczają do Jarosławia dywizje niemieckie pod dowództwem marszałka Augusta von Mackensena, jednym z jego podwładnych był pułkownik Ernest von Kratz, pruski arystokrata. W Jarosławiu zajmuje na swoją kwaterę willę Marii i Grzegorza Turzańskich przy ul. Kościuszki 12. Od razu zwraca uwagę na córkę doktora Turzańskiego, 15-letnią Anielę, spokrewnioną z księciem Sanguszką, ostatnim ordynatem majątku Gumniska pod Tarnowem.

Pułkownik Ernest von Kratz prosi rodziców Anieli o zgodę na oświadczyny. Po zakończeniu I wojny powraca do Jarosławia i Aniela zostaje jego żoną. Jednak Ernest nie może się w Polsce odnaleźć i niedługo po ślubie Aniela wraz z mężem zamieszkują w zamku rodowym von Kratzów w Hanowerze. Tam z kolei niezbyt dobrze czuje się Aniela i wraz z synem powraca do Polski, ale już bez męża. W 1919 roku rodzi się syn Henryk. Ich rodzinny dom przy ul. Kościuszki różni się zasadniczo od domów sąsiednich. Wybudowany został przed wojną w stylu mauretańskim w dowód przyjaźni matki Henryka z siostrą prezydenta Francji Lubruna. Taka sama willa znajduje się w Algierze. Umieszczony na elewacji arabski napis oznacza „dom szczęścia”, a ręka Fatmy chroni przed złym słowem i niedobrym człowiekiem. Pepo Henryk von Kratz ukończył gimnazjum w Jarosławiu, a pragnąc się usamodzielnić, wybrał Politechnikę Gdańską, na której studiował budowę maszyn. Jako członek studenckiego klubu sportowego ćwiczył boks, miał stoczonych 64 walk w wadze ciężkiej – wszystkie wygrane. Po ukończeniu studiów pozostał na uczelni jako asystent i adiunkt i pracował tam 6 lat. Na wezwanie matki powraca do Jarosławia, gdzie podejmuje pracę w Zespole Szkół Mechanicznych ucząc technologii metali i maszynoznawstwa. Nazywany był „Pepo” – z niemiecka. Interesował się muzyką, w swoim pokoju miał 600 taśm, tu słuchając muzyki był w swoim świecie. Był jedynym w Jarosławiu posiadaczem tak dużej kolekcji płyt znakomitych wykonawców. Lubił zwierzęta, był bardzo uczulony na ich krzywdę. Mówił, że: „powinniśmy szanować zwierzęta chociażby dlatego, że stoją grubo wyżej od nas, ani w nich perwersji, ani fałszu. Jeśli pies mnie wita serdecznie, znaczy że tak czuje, a jeśli człowiek uśmiecha się do mnie, diabli wiedzą, czy już nie wysłał anonimu pod moim adresem”. Zwierzęta, które przebywały w willi Kratza, po śmierci były chowane w ogrodzie za domem; każde z nich miało swój nagrobek, a na nim tabliczkę z imieniem, datą jego śmierci oraz wypisaną sentencją dotyczącą jego życia. Był to człowiek niezwykły – obrońca słabszych i zagrożonych, przyjaciel młodzieży, miłośnik piękna przyrody, literatury, muzyki i historii. Był bardzo wartościowym człowiekiem i stróżem dobrego wychowania.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

Kolejny mural w gminie

0

W czwartek, 24 listopada, odbyło się uroczyste odsłonięcie muralu poświęconego Tadeuszowi Cieśli ps. „Żbik” – żołnierzowi AK i ofierze stalinizmu.

 

To ważne dla Białobok wydarzenie zgromadziło przedstawicieli władz samorządowych, dyrektorów szkół, nauczycieli wraz z delegacjami uczniów, mieszkańców wsi oraz członków rodziny Tadeusza Cieśli. Symbolicznego przecięcia wstęgi dokonali: Anna Huk – członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, dr Irena Kozimala – historyk, autorka publikacji „Żołnierze Wyklęci – Z dziejów partyzantki antykomunistycznej w powiecie przeworskim 1944–1956”, Grażyna Pieniążek – wójt Gminy Gać, Andrzej Łopata – prezes Fundacji Tradycyjna Zagroda oraz Arkadiusz Andrejkow – artysta, autor muralu.

Zwieńczeniem uroczystości była prelekcja dr Ireny Kozimali na temat życia i rodziny Tadeusza Cieśli. Głos zabrał również Mieczysław Skawina, kuzyn „Niezłomnego z Białobok”.

Mural powstaje w ramach projektu „Murale jako ochrona dziedzictwa kulturowego – cykl twórczych spotkań z regionalnym artystą Arkadiuszem Andrejkowem” i dofinansowany ze środków Województwa Podkarpackiego.

DP

Plaga wypadków pod McDonald’s, czyli głody nie jesteś sobą…

0

Restauracja McDonald’s w Jarosławiu funkcjonuje od kwietnia br. Amerykańska „sieciówka” cieszy się dużym zainteresowaniem klientów. Jest jednak problem z wyjazdem, bo już co najmniej kilku kierowców wyładowało tam w rowie.

 

– Głodny, nie jesteś sobą – komentuje jeden z czytelników sytuacje, do których dochodzi pod restauracją. Chodzi o fragment drogi dojazdowej do parkingu, sąsiadującej z ulicą Krakowską. Władze McDonald’sa, chyba do końca nie przewidziały natężenia ruchu. Zresztą, tuż po otwarciu odcinek tej drogi był już poszerzany, jak się okazuje, wciąż jednak jest niebezpieczny. Kierowcy wyjeżdżający z parkingu wpadają do rowu przylegającego do ulicy Krakowskiej, zdarza się to też wjeżdżającym. – Dlaczego tam nikt nie zamontuje barierek? Czy musi tam, stać się coś naprawdę poważnego – czytamy jeden z komentarzy na facebooku. – Do tych zdarzeń dochodzi już za pasem drogowym, na terenie prywatnym – twierdzi jarosławska Policja, która jak się okazuje miała tylko trzy takie zgłoszenia. Próbowaliśmy kontaktować się w tym temacie z władzami restauracji, ale dotąd odpowiedzi nie uzyskaliśmy. McDonald’s w Jarosławiu jest 13. restauracją w województwie podkarpackim, ale jedyną należąca do korporacji McDonald’s. Dwanaście pozostałych jest zarządzanych przez licencjobiorców – małych i średnich przedsiębiorców prowadzących lokalny biznes. Drugim problemem, związanym z bezpieczeństwem, o którym wspominają nasi czytelnicy jest kwestia chodników. Przypomnijmy, że jeszcze w maju w jarosławskim magistracie informowano o przygotowywaniu projektu ciągów pieszych. Chodnik ma mieć szerokość 2 metrów, po lewej stronie ulicy Krakowskiej, jadąc od centrum miasta w kierunku ronda Szymańskiego. Kiedy nastąpi jego bodowa na razie jednak nie wiadomo.

Red. Fot. Gdzie stoją, Jarosław i okolice/facebook

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miało być dobrze. Wyszło jakoś

0

Jeśli ktoś zapewnia, że rozumie, co się dookoła dzieje, to należy zostawić go w błogiej nieświadomości. Lepsze to niż próba wyprowadzenia na właściwe tory. Trzeba tylko pamiętać, by takiego toku rozumowania nie przyjmować. Bo wtedy owczy pęd złapiemy i torem przyjętym przez prowadzącego popędzimy w stronę ogólnej radości.

 

Po tym jak Prezydent RP telefonicznie rozmawiał 7,5 minuty z rosyjskim żartownisiem myśląc, że prowadzi rozmowę na wysokim szczeblu ze swym odpowiednikiem we Francji, przestało mnie dziwić, że jest tylu oszukanych na wnuczka, policjanta, czy inkasenta. Pilnujące Prezydenta służby wywiadu, kontrwywiadu, antywywiadu, cyberwywiadu i partia dały się wykiwać, to jak ma sobie poradzić samotny obywatel.

Pierwsze oznaki zimy doprowadziły do kolejek przed wulkanizatorami oraz do lądowania w rowie tych, których opony okazały się za mało przyczepne w zderzeniu ze ślizgawicą. Na szczęście wicepremier Sasin uchyla rąbka tajemnicy i informuje, że wyższe stawki VAT na paliwa zostaną przywrócone, czyli jego cena wzrośnie. Wtedy jazda może się skończyć. Chociaż prezes Orlenu pociesza, że postara się by 10 zł za litr nie przekroczyć, a jak tak mówi, to można się spodziewać, iż przekroczy. By było sprawiedliwie wyższy podatek wróci też do nawozów i prądu. Na żywność ma zostać zerowy, ale do jedzenia trzeba doliczyć VAT od nawozów, paliwa i energii, o dotychczasowych podwyżkach zapomnieć i za masło zapłacić jak za woły.

Pociesza, że preferencyjny, czyli tańszy węgiel ma być zanim nasze kotły wygasną. Są gminy, które już pilnują by było ciepło i gonią mieszkańców po papierkowe potwierdzenie, że jak jest zimno, to grzać trzeba. Co ciekawe ten preferencyjny węgiel wykopano w Australii lub w Indonezji, bo łatwiej kupić go tam i przywieźć tu, niż w naszej kopalni fedrować. Może dlatego, że jesteśmy krajem na węglu leżącym i gdyby go wydobyli, to już nie moglibyśmy się pochwalić, że starczy go nam na 200 lat.

Jarosławskie władze podsumowały wydatki na przyszły rok i wyszło im, że zabraknie niemal 20 mln zł. Czyli po latach jako takich przychodzą chudsze niż się spodziewano. Z gospodarką, a szczególnie z wydawaniem pieniędzy jest podobnie jak z piciem alkoholu. W obu przypadkach kac poprzedzany jest uciechą, a im większe harce, tym później głowa boli bardziej. W niektórych samorządach zabawa jeszcze trwa.

W sumie źle nie jest, a może być jeszcze gorzej. Tak przynajmniej wieszczą. Wiosna przyniesie ocieplenie, a jesień wybory. Minie kilka kadencji i znowu będziemy tu, gdzie już byliśmy. Po drodze będą zapewniać, że ciągle się rozwijamy.

Roman Kijanka

 

 

 

 

 

700 lat jarosławskiej Kolegiaty

0

W miniony weekend jarosławska Kolegiata obchodziła niezwykly jubileusz. Pierwsza parafia w Jarosławiu istnieje już 700 lat, z tej okazji odbyły się uroczystości z udziałem ks. abpa Józefa Michalika.

 

Uroczystego otwarcia świetych drzwi jubileuszowych dokonał ks. abp Józef Michalik, czym rozpoczęto obchody rocznicowe. Następnie zaproszeni duchowni, przedstawiciele władz oraz parafianie i mieszkańcy miasta wzięli udział w I Nieszporach Adwentu oraz uroczystej Mszy św. Drugiego dnia, w ramach obchodów, odbył się również dziękczynny koncert maryjny w wykonaniu Andrzeja Voziiana.

Jak czytamy w historii jarosławskiej Kolegiaty, w 1323 r., gdy Jarosław otrzymał prawa miejskie, istniała już parafia rzymskokatolicka, która należy do najstarszych na terenie archidiecezji. W 1523 r. Jadwiga z Warzyszyna, wdowa po Spytku, kasztelanie krakowskim, oraz jej córki – Anna, wdowa po Mikołaju z Zakliczyna, kasztelanie wojnickim, oraz Magdalena, żona Mikołaja z Pilczy – kasztelana bełskiego, za zgodą biskupa przemyskiego Rafała Leszczyńskiego, dokonały aktu fundacji Kolegiaty wraz z Kapitułą kolegiacką. W 1618 r. książę Janusz Ostrogski ufundował przy Kolegiacie Kolegium Mansjonarzy, które zostało zatwierdzone w 1619 r. przez biskupa Stanisława Siecińskiego. Pierwotny kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja był drewniany i znajdował się w obrębie późniejszego Opactwa Benedyktynek. Przetrwał on do 1757 r., kiedy to rozebrano go na polecenie wizytującego parafię biskupa Wacława Hieronima Sierakowskiego. W 1473 r. wybudowano na nowym miejscu (przy obecnym rynku miejskim) gotycki kościół murowany. Został on poświęcony pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Kościół ten, nadwyrężony przez pożary w 1600 i 1625 r. oraz zawalenie się wieży w roku 1804, został w 1807 r. zburzony z nakazu władz austriackich.

Obecny kościół parafialny, murowany w stylu renesansowym, zbudowany został wraz z sąsiadującym kolegium według planów Józefa Bricciusa w latach 1582-1594 dla osiedlonych w Jarosławiu w 1574 r. jezuitów. Ufundowała go Zofia z Odrowążów, żona wojewody pomorskiego Jana Kostki. W 1594 r. poświęcił go biskup Wawrzyniec Goślicki, pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Po kasacie jezuitów w 1773 r. został on zamieniony przez Austriaków na magazyn wojskowy. W 1808 r. książę Adam Czartoryski wykupił kościół i podarował go parafii. Jego wnętrze uległo spaleniu w 1862 r. Po remoncie kościół został poświecony w 1863 r. Konsekrował go pod wezwaniem Bożego Ciała sufragan przemyski biskup Jakub Glazer w 1890 roku. Wyposażenie kościoła wykonane zostało w XIX wieku. Szczególną czcią wiernych otaczany jest wizerunek Matki Bożej Śnieżnej, pochodzący z XVI wieku. Z dawnego wystroju kościoła zachowały się: krzyż z XVII wieku, wykonany przez Antoniego Osińskiego oraz późnogotycka (XVI wiek) figura Matki Boskiej z dawnej Kolegiaty.

DP

Ofiary zmowy przedsiębiorców?

0

Mieszkańcy dzielnicy nr 7 po raz kolejny mogą mieć wrażenie, że są pomijani przez władze miasta. Chodzi już nie tylko o ciągnące się latami bezowocne starania o budowę kanalizacji, ale i o ceny za wywóz nieczystości z przydomowych szamb. Jak się okazuje, aktualna cena jest nieopłacalna dla podmiotów świadczących usługi wywozu w mieście i odmawiają mieszkańcom jej wykonania.

 

W ubiegły czwartek w Szkole Podstawowej nr 7 w Jarosławiu odbyło się spotkanie, w którym tłumnie wzięli udział zainteresowani mieszkańcy oraz radni miejscy: Marcin Nazarewicz, Mariusz Walter oraz Wiesław Strzępek. Zdecydowana większość przyszła z zamiarem uzyskania informacji o tym, kiedy na ich ulicach będzie można podłączyć się do sieci kanalizacyjnej. Mieszkańcy mają dość problemów z wysokimi cenami za wywóz nieczystości. Kilka miesięcy temu Urząd Miasta rozpoczął też kontrole gospodarstw domowych, które musiały m.in. wykazać podpisane umowy na wywóz nieczystości oraz rachunki. Ostatnio, po uchwalonej przez Radę Miasta dość nieoczekiwanej obniżce cen za kubik nieczystości do 40 zł, stanęli przed kolejnym problemem. Zarówno PGKiM jak i prywatny przedsiębiorca odmawiają wykonania usługi twierdząc, że kwota ta jest dla nich nieopłacalna. Radny M. Nazarewicz odwiedził kilka innych gmin w Polsce, m.in. Krasnystaw i Ustrzyki Dolne i okazało się, że za tę kwotę można wywozić nieczystości i jeszcze na tym zarabiać. Wyniki swoich działań przedstawił podczas spotkania i zapewnił, że będzie chciał przedstawić je podczas najbliższej sesji Rady Miasta.

 

Zmowa?

Opłaty za wywóz nieczystości już od jakiegoś czasu są poważnym obciążeniem budżetu w domach, gdzie nie ma kanalizacji, m.in. właśnie na terenie dzielnicy nr 7. Burmistrz chciał te opłaty jeszcze podwyższyć, z 45 na 60 zł za kubik. Radni zagłosowali jednak za propozycją M. Nazarewicza i ustalili maksymalną stawkę w wysokości 40 zł. Cena ta nie satysfakcjonuje PGKiM i przedsiębiorcy, którzy odmawiają wykonania usługi. Przedsiębiorca prywatny złożył nawet do ratusza pismo, w którym żądał podwyżki i powtórzenia głosowania.

– Mamy do czynienia ze zmową przedsiębiorców – stwierdził W. Strzępek dodając, że najlepiej gdyby ktoś z tej dzielnicy zgłosił się po licencję i zajął wywozem nieczystości. Radny Nazarewicz podkreślił, że w akcie założycielskim PWiK widnieje zapis, że zadaniem spółki jest dostarczanie wody oraz odbieranie nieczystościod mieszkańców. Zauważył też, że w Jarosławiu trudno doszukać się cen, które powinny być opublikowane na stronie internetowej, problemem okazało się też przedstawienie przez spółki kalkulacji na prośbę radnego. W odwiedzonych gminach takiego kłopotu nie było – M. Nazarewicz mógł zapoznać się z wszelkimi danymi. Co więcej, okazało się, że np. w Ustrzykach Dolnych odległości do oczyszczalni są o wiele większe niż w Jarosławiu z terenu dzielnicy nr 7, poza tym teren jest górzysty. Mimo to, tam opłaca się wywozić za tę cenę, na którą nie chcą przystać jarosławskie podmioty tym się zajmujące.

Mieszkańcy są coraz bardziej sfrustrowani. Czują się pominięci, mimo że mieszkają w granicach administracyjnych miasta. Na spotkaniu padły nawet propozycje, że jeśli nikt nie będzie od nich odbierał nieczystości, mogą je zawieźć pod ratusz na taczkach.

DP

Z Pantalowic do Pruchnika po nowej drodze

0

Otwarto ponad 7 kilometrowy odcinek drogi wojewódzkiej nr 881 między Pantalowicami w powiecie przeworskim a Pruchnikiem w powiecie jarosławskim po gruntownej przebudowie. Całkowita wartość inwestycji wyniosła prawie 34,5 mln zł. Dofinansowanie z Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego przekroczyło 29 mln zł.

 

– Najbardziej niebezpieczny odcinek, na którym często dochodziło do wypadków został gruntownie przebudowany. Droga stanowiąca dojazd do pracy dla wielu mieszkańców gminy, a także prowadząca do siedziby województwa, została wzmocniona, poszerzona, zmodernizowane zostały liczne zjazdy i kolizyjne skrzyżowanie w Rozborzu Długim, przebudowano trzy mosty – na cieku wodnym w Pruchniku oraz na potokach Jodłówka i Rzeplin, powstały oświetlone i oznakowane przejścia dla pieszych z elementami ułatwiającymi poruszanie się osobom niedowidzącym – podkreśla Wacław Szkoła, burmistrz Pruchnika. W kolejnym etapie ma być zmodernizowany odcinek między Pantalowicami a Kańczugą. Trwa również przebudowa dalszego odcinka tej drogi biegnącego ul. Kańczudzką i Jana Pawła II w Pruchniku.

Oficjalne otwarcie zmodernizowanego odcinka nastąpiło w Rozborzu Długim. Organizatorami uroczystości byli: Marszałek Województwa Podkarpackiego, Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie oraz Przedsiębiorstwo Drogowo – Mostowe S.A. w Dębicy. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. wiceminister rodziny i polityki społecznej Anna Schmidt, , posłanka Teresa Pamuła, wicewojewoda podkarpacki Jolanta Sawicka, wicemarszałek Piotr Pilch, członek zarządu Anna Huk, starosta jarosławski Stanisław Kłopot, wicestarosta przeworski Jacek Kierepka oraz burmistrz Pruchnika Wacław Szkoła.

erka/fot. Powiat przeworski

 

 

 

Cegielniana nadal czeka

0

Przebudowa ulicy Cegielnianej jest jedną z bardziej wyczekiwanych inwestycji w Jarosławiu. Od jakiegoś już czasu pojawiają się informacje, że remont tej ulicy nastąpi dopiero po „zarurowaniu cieku Miłka”. Tymczasem lata lecą, a w kwestii bezpieczeństwa nic się nie zmienia.

 

O remont ulicy Cegielnianej mieszkańcy dopytują regularnie. Przynajmniej raz w roku na łamach naszej gazety pojawia się artykuł dotyczący konieczności przebudowy tej ulicy. Nic w tym dziwnego, skoro w opinii mieszkańców jest ona jedną z najniebezpieczniejszych ulic w Jarosławiu. Ostre zakręty, brak poboczy oraz chodnika, a także głębokie rowy od lat przyczyniają się do powstawania wielu niebezpiecznych sytuacji zagrażających życiu i zdrowiu jej użytkowników.

Powiatowy Zarząd Dróg w Jarosławiu, który jest zarządcą tej drogi, widzi potrzebę przebudowy tej ulicy. Tłumaczy jednak, że nie może podjąć żadnych działań, dopóki sprawa cieku wodnego nie zostanie definitywnie rozwiązana.

– Sprawa dotycząca ulicy Cegielnianej w Jarosławiu uzależniona jest od dokumentacji technicznej zleconej przez „Wody Polskie” na realizację zadania „Przebudowa Potoku Szewnia-Miłka”, która jest na etapie pozwolenia wodno-prawnego oraz uzgodnień ZRiD. Dokumentacja przewiduje zmianę przebiegu cieku wodnego, znajdującego się na działce PKP, poprzez przeprowadzenie go w nasypie kolejowym omijając tym samym wiadukt kolejowy, oraz przykrycie potoku w ciągu ulicy Cegielnianej – wyjaśnia Paweł Tworek, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu.

Tworek tłumaczy, że Powiatowy Zarząd Dróg w Jarosławiu przystąpi do robót związanych z przebudową wspomnianej ulicy dopiero po ukończeniu przebudowy potoku Szewnia-Miłka przez wody Polskie i uzyskaniu niezbędnych zezwoleń. Kiedy to nastąpi? Tego niestety nie wiadomo.

EK

 

„Cecyliada” po raz kolejny

0

W Wiejskim Domu Kultury w Grzęsce po raz kolejny odbył się Przegląd Folklorystyczny „Cecyliada”. Wydarzenie było okazją do promowania utalentowanych artystów ludowych oraz kultywowania obyczajów lokalnej społeczności.

 

Przegląd odbył się w sobotę, 26 listopada. Na scenie zaprezentowały się Zespoły Śpiewacze „Studzienczanki” ze Studziana, „Grzęszczanie” z Grzęski, „Ujeźniacy” z Ujeznej, „Cantus” z Gorliczyny, a także Zespół wokalno-instrumentalny „Bella Voce” ze Studziana, Chór „Veritas” z Nowosielec, Zespół Mażoretek z Grzęski, Zespół Tańca Ludowego z Urzejowic oraz Orkiestra Dęta Gminy Przeworsk. Przegląd uświetnił swoim występem Leszek Kamiński, który zaśpiewał utwory własnego autorstwa.

Wójt Gminy Przeworsk Daniel Krawiec wraz poseł na Sejm RP Teresą Pamułą skierowali do wykonawców słowa uznania za zaangażowanie, które wkładają w lokalną działalność kulturalną. Dziękując, przekazali artystom listy gratulacyjne oraz słodkie upominki.

 

DP/fot. org