Strona główna Blog Strona 104

Minęło 41 lat od wprowadzenia stanu wojennego

0

We wtorek, 13 grudnia w Jarosławskim Opactwie odbyły się uroczystości związane z 41. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego.

 

Obchody rozpoczęły się Mszą św. w intencji ofiar stanu wojennego. Następnie przed obrazem bł. ks. Jerzego Popiełuszki – zamordowanego brutalnie kapelana „Solidarności” złożone zostały wiązanki kwiatów.

W uroczystości wzięli udział parlamentarzyści, bądź ich przedstawiciele, radni, delegacje pocztów sztandarowych, samorządowych, przedstawiciele służb mundurowych, organizacji niepodległościowych, partii politycznych oraz społeczności lokalnych.

Stan wojenny został wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. na terenie całej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (PRL) na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego na czele z gen. Wojciechem Jaruzelskim. Przyniósł tysiącom osób i ich rodzinom wielkie cierpienie – izolację w obozach internowania, uwięzienie, pozbawienie pracy, inne represje, dziesiątki niewinnych straciły życie.

 

EK, fot. UM

Emilia Bilik z Jarosławia z diademem trzeciej wicemiss

0

W sobotę, 17 grudnia odbył się wielki finał konkursu Polska Miss Nastolatek 2022. Miasto Jarosław reprezentowała 15-letnia Emilia.

 

Za nami pierwsze konkursowe emocje związane z walką o koronę Polskiej Miss Nastolatek 2022. W finale, który odbył się w Arche Hotelu Krakowska w Warszawie, wystąpiło 36 kandydatek. Wśród nich były trzy reprezentantki Podkarpacia. Poza 15-letnią Emilią Bilik z Jarosławia, na wybiegu można było zobaczyć również 17-letnią Natalię Tworek z Rymanowa-Zdroju oraz 17-letnią Nikolę Wronę z Łańcuta.

  1. Bilik została Polską Miss Nastolatek Foto, a także zgarnęła diadem jako Polska 3 Wicemiss Nastolatek. N. Tworek została Miss Social Mediów, a N. Wrona otrzymała bardzo cenny tytuł od wszystkich uczestniczek – Najsympatyczniejsza Polska Miss Nastolatek.

Cały konkurs wygrała 18-letnia Kalina Kosikowska z miejscowości Bzowa w województwie kujawsko-pomorskim.

– Polska Miss jest czymś nowym, powstał na bazie regionalnych konkursów piękności. Zadaniem kandydatek będzie między innymi dbanie o wizerunek i promocję firm partnerskich. Daje to możliwość doskonalenia umiejętności personal brandingu i budowania jeszcze większej pewności siebie – mówią organizatorzy.

EK, fot. Instagrm/Polska Miss

Dzięki naszej interwencji koła „maca” będzie bezpieczniej

0

Na drodze wjazdowej do restauracji McDonald’s w Jarosławiu zamontowano barierki. O problemie pisaliśmy na naszych łamach, przypomnijmy, że kilka aut wylądowało już tam w rowie.

 

Popularna sieciówka cieszy się dużym zainteresowaniem klientów. Jest często odwiedzana przez mieszkańców Jarosławia, Przeworska i całej okolicy, a także przez przejeżdżających przez nasze miasto. Po wybudowaniu przy ulicy Krakowskiej restauracji – fastfoodowy potentat nie przewidział chyba natężenia ruchu w tym miejscu. Droga dojazdowa na parking była początkowo bardzo wąska. Potem trochę ją poszerzono, ale problemem dla wielu kierowców okazał się rów oddzielający ją od głównej ulicy. Kilka samochodów musiało być wyciągane. – Czy ktoś z tym coś w końcu zrobi, czy musi dojść do czegoś poważniejszego? – zastanawiali się na forach internetowych klienci popularnego „maka”. Sprawą zainteresowaliśmy zarówno władze Mc Donald’s w Polsce, jak i policję. Po kilkunastu dniach w tym miejscu zainstalowano barierki. Są one widoczne i nie powinno dochodzić tam już do takich zdarzeń. Cieszymy się, że nasza interwencja pomogła!

Red.

 

Biada, jeżeli nie zrodził się w Tobie

0
Christmas scene with Virgin Mary in Christmas crib with baby Jesus, Mary and Joseph in the barn

Koniec roku, kolejne Boże Narodzenie. Niby to samo co zwykle, ale od kilku lat każde święto ma inne tło. Była już pandemia, tym razem mamy wojnę tuż za rogiem. Jak dziś odnaleźć nadzieję i cieszyć się z Dobrej Nowiny?

 

– Boże Narodzenie zawsze przynosi pokój i wzbudza radość. Nawet ludzie zesłani na Syberii przeżywali ten dzień jako czas nadziei i dzielili się okruszynami chleba. Tajemnica Bożego Narodzenia przeżywana w trudnym okresie niesie tym większą nadzieję i radość, że ostatnie słowo na ziemi i w wieczności należy do Pana Boga. Patrzę dlatego z optymizmem i wewnętrznym spokojem na te dni – mówi ks. prał. Marian Bocho, proboszcz parafii Bożego Ciała w Jarosławiu. Kolegiata jest pięknym przykładem, że pomimo trudnych czasów, wiara pozwala przetrwać. Przetrwała wojny światowe, rozbiory i śmiertelne zarazy, które nawiedzały Europę i dała narodziny wielu parafiom w naszym mieście. – Obecnie przeżywamy 700-lecie parafii. Kościół nasz się ostał i był w trudnych czasach umocnieniem i nadzieją. Ludzie otwierając serce dla Boga, otwierają je dla bliźnich. To, że mogliśmy przyjąć tyle uchodźców z Ukrainy, to dowód, że Polska jest wciąż otwarta na Boga, pomimo wielu kryzysów z którymi się zmagamy. To jest postawa, która rodzi się właśnie z tajemnicy narodzin Jezusa. Jak mawiał Mickiewicz: Wierzysz, że Bóg zrodził się w Betlejemskim żłobie? Lecz biada Ci, jeżeli nie zrodził się w tobie. A narodzić się może tylko przez wzajemną miłość. Z kolei Matka Teresa mówiła, że Boże Narodzenie dokonuje się w tobie, ilekroć podasz biednemu chleb – mówi ksiądz prałat. Czy trudne czasy w jakich teraz przychodzi nam żyć mogą pomóc odbudować dialog Boga z człowiekiem? – W takich doświadczeniach większość ludzi zwraca się ku Bogu, wiara wzrasta i potęguje, choć na pewno znajdą się i tacy, którzy będą na podstawie złych doświadczeń Go odrzucać. Na Boże Ciało gościliśmy ks. proboszcza Katedry Lwowskiej, który podczas kazania podkreślił, powołując się na św. Ojca Pio, że Bóg jest obecny właśnie w tych ludziach, którzy cierpią, bo jest cichy, pokorny i współcierpi z nimi. Człowiek wierzący tak właśnie powinien przeżywać życie, w każdym doświadczeniu szukać Boga – mówi ksiądz. Świat nowoczesny zdaje się zupełnie odcinać od Boga, pomimo chrześcijańskich korzeni. Dla niektórych postęp technologiczny stał się symbolem regresu społecznego i tłumaczą obecne wydarzenia na świecie jako dopust Boży. – Stary Testament pokazuje, że Pan Bóg także karze. Zresztą w prawdach wiary mamy powiedziane, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym i za dobro nagradza, a za zło karze. Podczas pandemii trudno było mówić, że jest to kara, żeby się nie narazić różnym środowiskom, ale kto wie, być może jest to rodzaj przywołania do pewnego porządku ustanowionego przez Pana Boga. To co ustanawiają dziś ludzie to pomieszanie z poplątaniem – mówi ksiądz prałat. Jak kiedyś pojawiła się zaraza, duchowieństwo, a także świeccy organizowali przebłagalne procesje wokół miast. Tym razem kazano pozamykać świątynie, a ludzi w domach, co spowodowało duży chaos w duchowym i emocjonalnym życiu ludzi. – Współczesny człowiek nie tylko nie uznaje grzechu, ale wręcz się nim chełpi i uznaje go za normę, a ludzie którzy kierują się Bożym prawem są prześladowani. Dochodzi do absurdów, gdzie zwierzęta mają większe prawa niż człowiek. Boże Narodzenie, które nadchodzi, niesie radość i nadzieję. Wiele ludzi, którzy się pogubili wracają i widzą, że tu jest źródło miłości, siły, szczęścia i pokoju, przy Nowonarodzonym Dzieciątku w betlejemskim żłóbku. Obserwując wiernych zauważam, że postawa idzie coraz bardziej w kierunku zimny – gorący – mówi proboszcz Kolegiaty. Może właśnie dzieje się na naszych oczach oczyszczanie Kościoła z letnich ludzi. Z pewnością, świadomi wierni są daleko bardziej wartościowi dla całej wspólnoty niż niedzielni statyści. – Papież powiedział kiedyś, że przyszłość zależy od tego, jakie będzie nasze „dziś”. Dlatego właśnie już dziś się módlmy, bądźmy dla siebie mili, a przede wszystkim przyjmijmy Ducha Świętego i Nowonarodzonego Pana Jezusa do naszych serc. Jeśli tak będziemy świętować, to jutro będzie lepsze. To życie to nie jest nasz ostateczny dom, trzeba nam tak przeżywać każdy dzień, żeby być, jak mawiał papież Jan XXIII, zawsze gotowym na przyjęcie Komuni św. i na śmierć. Niech te święta pomagają nam przeżyć życie pięknie – życzy ks. prał. Marian Bocho.

Sebastian Niemkiewicz

Wigilia, kolędy i kiermasz dla Poli

0

W sobotę, 17 grudnia, na targowisku „Mój rynek” w Kańczudze odbyła się miejska wigilia, w której wzięli udział przedstawiciele władz miasta, duchowieństwa oraz sami mieszkańcy.

 

Zebranych przywitał burmistrz Miasta i Gminy Kańczuga Andrzej Żygadło wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Łukaszem Skórą. Słowo Boże do zebranych wygłosił natomiast ks. prałat Wojciech Pac. W wigilii wzięła też udział sekretarz Miasta i Gminy Teresa Argasińska. Nie zabrakło potraw wigilijnych w wykonaniu kół gospodyń wiejskich, odbył się kiermasz ozdób świątecznych, a na scenie wystąpili najmłodsi. Wigilia miejska była też okazją by wspomóc małą Polę walczącą z SMA. Podczas wydarzenia odbyło się również wręczenie nagród w konkursie na świąteczną kartkę bożonarodzeniową.

Organizatorami miejskiej wigilii byli: burmistrz Miasta i Gminy Kańczuga Andrzej Żygadło, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Lucyna Homa oraz dyrektor Ośrodka

Kultury Miasta i Gminy Kańczuga Jan Krupiński.

DP/fot. UMiG Kańczuga

Cyrk na drogach, czyli zima znów zaskoczyła drogowców

0
Górka w Jodłówce dała się we znaki autobusom.

W Jodłówce był cyrk, co 3 autobus nie dawał rady pod górkę. Na rondzie w Roźwienicy utknęła ciężarówka. Między Makowiskiem a Zapałowem bus w rowie. Ul. Tarnowskiego w Jarosławiu blokuje tir. Droga z Przeworska do Siennowa wygląda jak tarka. Tragedia na drogach okolicy Kańczugi. Lepiej by zrobili jakby nie odśnieżali, bo zbierając po wierzchu narobili wyrw, których żadne podwozie nie przetrzyma.

 

To tylko część interwencji zgłaszanych przez Czytelników w ubiegłym tygodniu. Narzekano co niemiara. Głównie chodziło o to, że drogowcy za późno ruszyli, a jak już zaczęli odśnieżać, to często robili to na zasadzie sztuka dla sztuki.

– Wczoraj na parcelacji jodłowskiej szkolny autobus odwożący dzieci ze szkoły w Pruchniku zsunął się do rowu. Wyciągały go 2 traktory i koparka. Dzieciaki wysiadały przez okno. Na drogach w Jodłówce był cyrk, co 3 pks nie dawał rady pod górkę. Obracało go w poprzek drogi i koniec kursu – informował w miniony czwartek Czytelnik z Jodłówki podsyłając zdjęcia.

– Od trzech dni nie ma opadów śniegu, a jeździmy po drogach pokrytych warstwą zmarzliny pokonując duże wyrwy. Odśnieżają z pługami uniesionymi parę centymetrów nad asfaltem, bo mniejsze opory i zaoszczędzą na paliwie, a kierowcom pozostawiają nawierzchnię, której nie przetrzyma żaden układ zawieszenia. Lepiej jakby wcale nie odśnieżali. W Jarosławiu jest szczególnie tragicznie – informował w czwartek mieszkaniec Jarosławia zaznaczając, że rozumie spowodowane zimą kłopoty, ale nie rozumie przyjętego przez drogowców systemu ich usuwania.

– W niedzielę rano już nas zasypało. Do południa nikt się nie ruszył, by drogi odśnieżyć. Samochody trochę porozjeżdżały. Pług zebrał po wierzchu i zostawili nam koszmar. Droga z Przeworska do Siennowa jest chyba w najgorszym stanie w całym regionie. Boczne dojazdy to inna sprawa. O nich po prostu zapomnieli – narzeka mieszkaniec Żurawiczek.

Interweniujących było zacznie więcej. Narzekano także na zasypane lub oblodzone chodniki, a od czwartku na spadające z dachów bryły zmrożonego śniegu, które zaczynały być poważnym problemem.

– Mając na uwadze bezpieczeństwo jarosławian, służby miejskie, liczni pracownicy i sprzęt, pracują 24 godziny na dobę, aby jak najszybciej odśnieżyć ulice, którymi zarządza i za które odpowiada Gmina Miejska Jarosław. Mimo tych wysiłków docierają do nas sygnały od wielu jarosławian, którzy skarżą się, że część ulic jest słabo odśnieżona i przez to niebezpieczna – informował w czwartek Waldemar Paluch, tłumacząc że o swoje drogi dbają, ale w mieście są też drogi powiatowe, krajowe i wojewódzkie, które mają odśnieżyć inni. Burmistrz zaznaczał, że przedstawiciele zarządców dróg zapewniali, że są przygotowani do zimy, posiadają odpowiedni sprzęt, zapasy soli i piasku. – Czy to się dziś potwierdza w odniesieniu do poszczególnych kategorii ulic, mogą Państwo sami ocenić – podsumowywał.

Dzwoniący i piszący do Redakcji Gazety Jarosławskiej opisywali działanie różnego szczebla służb drogowych w powiecie jarosławskim i przeworskim. Mówili głównie o drogach miejskich, gminnych i zarządzanych przez powiaty. W większości ich ocena wychodziła poza dolną granicę skali.

Zarządcy zaś tłumaczą, że mieszczą się odpowiednich standardach przypisanych kategoriom dróg. Powiatowe są w piątym standardzie zimowego utrzymania i zajeżdżony śnieg może występować do czasu stopnienia. Mogą więc być w nim wyrwy. Kolejnym problemem są zasypane lub oblodzone chodniki i śnieg lub sople spadające z dachów. Odpowiedzialni za ich usunięcie są niby właściciele nieruchomości graniczących z chodnikiem, a widzimy jak to jest w rzeczywistości. W ostatni poniedziałek mieszkańcy Jarosławia narzekali, że na osiedlu Braci Prośbów śnieg z dachu sklepu usunęli, ale przy tym zasypali przejście. Wygląda na to, że wśród problemów spowodowanych zimową aurą są też kłopoty, które sami sobie tworzymy.

erka

 

 

 

 

 

Magicznie, smacznie i kolorowo na jarmarku świątecznym

0

Pyszne jedzenie, świąteczne dekoracje i magiczna atmosfera to tylko nieliczne atrakcje, jakie czekały na uczestników Jarmarku Bożonarodzeniowego, który w dniach 16-18 grudnia odbywał się na jarosławskim Rynku

 

Przez trzy dni na odwiedzających jarosławski Rynek czekały świąteczne stragany pełne rękodzieła, wyrobów artystycznych, rzemiosła oraz kulinarnych przysmaków. Pośród pachnących choinek i ręcznie zdobionych pierników można było spotkać Mikołaja, szczudlarzy oraz przejechać się świąteczną kolejką. Niepowtarzalną atmosferę świąt dopełniały koncerty kolęd. Na scenie wystąpili m.in. Zespół Exodus ze Środowiskowego Domu Samopomocy Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Koło w Jarosławiu, uczniowie Szkoły Podstawowej nr 10 w Jarosławiu, Zespół Wokalny „Apasjonaci” ze Stowarzyszenia Em-Art, solistki z Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki, Zespół Piosenki Estradowej „Sway”, czy chór Deo Cantamus.

 

EK, fot. ckip

Święta we wspomnieniach zapisane

0
Panie z KGW Gorliczyna II życzą naszym Czytelnikom wesołych świat.

Święta Bożego Narodzenia coraz bliżej. W każdym domu trwają już mniej lub bardziej zaawansowane przygotowania. Kilka dni temu spotkaliśmy się z gospodyniami z KGW Gorliczyna II, by podejrzeć jak szykują się do świąt, a także posłuchać, jakie tradycje zapisały się w ich wspomnieniach z dzieciństwa…

 

Kiedyś przygotowanie dań wigilijnych pani Maria zaczynała 24 grudnia, wczesnym rankiem.

– Nie było lodówek, ani zamrażarek. Wszystko robiłam sama. Gdy miałam 16 lat, umarł tato, mama odeszła gdy miałam 2 lata. Przygotowania spadły więc na mnie. Wcześniej tato, jak robił dla nas pierogi, a było nas sześcioro, to odbijał je od garnka i robił takie duże. Miał dużo pracy w domu i w polu, ale sobie radził – opowiada uśmiechając się do swoich wspomnień.

Ozdób choinkowych, jakie znamy dzisiaj, kiedyś oczywiście nie było. Ale były pomysły jak przybrać świąteczne drzewko.

Z patyków robiło się sople, dawało się jabłka, orzechy. Łańcuchy robiło się ze słomy, źdźbła się nawlekało na siebie. Dawniej nie było cukierków, robiło się więc własne słodycze. Z mąki, masła, cukru i mleka powstawała gęsta masa, którą później na stolnicy wałkowało się i krajało pomady owijane następnie bibułą na choinkę – opowiada pani Maria.

 

Prosto, ale ze smakiem

Gospodynie przyznają, że kiedyś częściej spotykało się na stołach tradycyjne 12 potraw. Dziś już niekoniecznie. Wśród dań, które przygotowują na swoje kolacje wigilijne, nie może zabraknąć m.in. gołąbków z kaszy jaglanej zapiekanych w glinianym baniaku z masłem, zupy z grzybami, kapusty z grochem, klusek z makiem, pierogów z kapustą i z ziemniakami, czy żurku z jajkiem. We wspomnieniach są też pampuchy, kompot z suszek oraz fasola na maśle traktowana jako oddzielne danie, tak by zgadzała się liczba potraw. O dziwo, nie zawsze była na stole ryba, czasem brakowało jej w niektórych domach. U innej z pań robiło się pączki z wiśnią. W jednym z nich ukrywało się grosika, a kto go odnalazł, ten miał mieć dużo szczęścia.

Pani Genowefa dziś jeszcze robi dla dzieci cebulę, jaką pamięta ze swojego dzieciństwa. Gotowało się ją w wodzie, a jak zmiękła, soliło, dodawało tłuszczu, kminku i co kto lubił. Taką wigilijną przystawkę najmłodsi w jej rodzinie bardzo lubią z chlebem lub bułką. W innym domu gotowało się targańce, czyli ciasto rzucane na gorącą wodę, mieszane drewnianą łyżką.

U pani Agnieszki do dziś jest jeszcze stara kuchnia kaflowa. Jak mówi, w sam raz do odgrzewania potraw na wigilię. Do teraz przygotowuje się u niej jeszcze gołąbki z tartych ziemniaków, przygotowywanych w chlebowym piecu. Dużo wcześniej zaczyna z kolei robić piernik adwentowy, ze starego przepisu. Trzeba zacząć ok. 4 tygodnie wcześniej, bo tyle czasu ciasto musi poleżeć w glinianym garnku w chłodnym miejscu, np. na ganku.

W wigilię obowiązywał post, ale jak wspominają nasze rozmówczynie, już po pasterce garnki po prostu latały, taki był ruch i każdy był głodny świątecznych przysmaków.

 

Groch dla wilka

Jednym ze wspomnień z dzieciństwa pani Marii jest przynoszenie przez dziadka do domu snopu żyta. Snop był związany powrósłem, a następnie, po rozcięciu go, dzieci szukały ukrytych w nim orzechów. Kto miał ich jak najwięcej, ten miał mieć szczęście w przyszłym roku. Pani Zofia z kolei pamięta, że do izby przynoszono słomę, która leżała tak potem całe święta. Na tej słomie się turlano, a potem nawet spano na niej.

W wigilię, gdy przychodziła rodzina, wujek wybierał groch z garnka, rozrzucał po kątach i mówił: „Masz wilku grochu, żebyś nie przychodził tego roku” – wspomina pani Zofia.

Pani Agnieszka pamięta wróżby z wyciąganych spod obrusa źdźbeł siana. Która panna wyciągnęła najdłuższe, ta najszybciej miała wyjść za mąż.

Pani Anna przypomina sobie z kolei wspólne jedzenie z jednej miski.

Każdy miał swoją łyżkę i musiał jej pilnować, nie można było jej nawet odłożyć. Na koniec związywało się je, by „krowy nie goniły”, tak się mówiło. Ojciec po północy zabierał sianko spod stołu i z opłatkiem szedł do obory. Razem z siostrą czekałyśmy żeby podejrzeć, czy zwierzęta coś powiedzą, ale ojciec zawsze nas zbywał i szedł sam – wspomina.

 

Brak bramy, resorka na dachu

W wigilię odwiedzano się czasem aż do pierwszej w nocy, zanim udało się obejść wszystkich członków rodziny. A kiedyś to były zimy!

Na pasterkę szło się na nogach do kościoła do Przeworska. Śnieg był po kolana, a my w cienkich pończochach, bo nie było rajstop – wspomina pani Maria i od razu przypomina o innej, lokalnej tradycji ściągania bram, kultywowaną w niektórych miejscach do dziś.

Raz nawet sąsiadowi zgrabiarkę na most wynieśli, innym razem po powrocie z kościoła patrzymy, a na dachu stoi resorka, taka bryczka. Niektóre bramy odnajdywały się dopiero, jak śnieg stopniał – mówi ze śmiechem pani Maria.

Po pasterce kawalerowie roztrzepywali też słomę w gospodarstwach, gdzie mieszkały panny. Słoma leżała na śniegu, była rozwalona aż do samego dołu. Było z tym trochę bałaganu, ale nikt raczej długo nie gniewał się na nikogo.

 

Diabeł z długim jęzorem

Inną tradycją było kolędowanie, dziś już nieco zanikające. A szkoda, bo były to prawdziwe przedstawienia.

– Kolędnicy śpiewali wszystkim pannom, które siedziały na krzesłach na środku i zapraszali na zabawę. Raz aż rozwalili szafę – przypomina sobie pani Maria i dodaje, że kolędnicy chodzili tylko tam, gdzie w domach były panny. Zawsze mieli przebrania, np. diabeł przychodził w masce z długim jęzorem, ze szpilkami. Raz nawet skoczył z płotu do samych drzwi. Gospodynie z Gorliczyny mają nawet spisane całe scenariusze takich przedstawień dla kolędników. Inny zeszyt jest z kolei pełen starodawnych pastorałek, które panie chcą ocalić od zapomnienia. Niektóre zapisane przez nich teksty trafiły nawet do śpiewnika wydanego niedawno przez strażaków z Mirocina.

 

Sekret glinianego garnka

Dziś wiele gospodyń domowych narzeka, że zakwas na barszcz im się zepsuł. Zniechęca je to do samodzielnego przygotowania barszczu i wybierają gotowe produkty. Jak jednak mówi pani Agnieszka, gdy zakwas stoi w glinianym garnku, a nie w słoiku i jest codziennie przemieszany, nie ma prawa spleśnieć. Nie można też żałować buraków. Ma być intensywnie i smacznie, od serca. Może więc, dzięki radom gospodyń z Gorliczyny, na kolejne święta się uda? Warto spróbować.

 

Dominika Prokuska

 

Żywa czy sztuczna, klasyczna czy na pniu?

0

Wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, dlatego wiele osób zapewne stanie przed wyborem świątecznego drzewka, a to jak wiadomo, proste nie jest.

 

Podstawowe pytanie, które pojawia się przy wyborze świątecznego drzewka, dotyczy tego, czy będzie ono żywe, czy sztuczne. Niestety jakiego wyboru, by nie dokonać to i tak dopiero połowa sukcesu, bo wybór jest przeogromny.

Żywą choinkę można kupić prosto z lasu. Sprzedaż prowadzą okoliczne nadleśnictwa. W Nadleśnictwie Jarosław sprzedaż choinek z plantacji ruszyła w czwartek, 15 grudnia i prowadzona będzie do piątku 23 grudnia w godzinach od 8 do 14 z wyjątkiem sobót i niedziel. Sprzedaż odbywa się na placu tuż przed budynkiem Nadleśnictwa Jarosław (Koniaczów 1L).

Choinkę świerkową o wysokości do 1,5 m można nabyć już za 30 zł, za taką do 2,5 m trzeba zapłacić 40 zł. Za większe trzeba zapłacić odpowiednio więcej.

W Nadleśnictwie Sieniawa sprzedaż choinek prowadzona będzie w dniach 15-22 grudnia w godzinach od 8.30 do 13.30 oraz w poszczególnych leśnictwach w dniach 15-22 grudnia w godzinach od 7.30 do 13.30. Ceny kształtują się podobnie jak w Nadleśnictwie Jarosław. Zaczynają się od 30 zł za choinkę do 1,5 m wysokości. Posiadacze Karty Dużej Rodziny mogą zakupić choinkę już za 24 zł.

Sprzedaż choinek prowadzona jest również przy siedzibie Nadleśnictwa Kańczuga przy ul. Węgierskiej 32 od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00 -14.00 w okresie 12-24 grudnia. Za drzewko do 1,5 m trzeba zapłacić 25 zł, od 1,6 m do 2,5 m – 42 zł, zaś od 2,6 m do 5,0 m – 63 zł. W innych punktach sprzedaży, w sklepach czy marketach ceny żywych drzewek są nieco wyższe. W niektórych punktach oferowana jest również sprzedaż z dostawą do domu. Rozwiązaniem dogodnym dla nielicznych osób jest zakup żywych choinek w donicach, które po światach przy odrobinie szczęścia udaje się przesadzić do gruntu.

Która choinka postoi najdłużej? W mieszkaniu ponoć najdłużej postoi sosna pospolita (około miesiąc) bądź jodła kaukaska (około 1,5 miesiąca). Jednak czasami drzewko może zacząć gubić igły dużo szybciej. Przyczyną może być zbyt wysoka temperatura pomieszczenia, zbyt niska wilgotność i brak wody. Okazy, które długo leżały w magazynie, lub sklepie też nie postoją długo. Aby sprawdzić, czy choinka jest świeża, należy obejrzeć pień w miejscu obcięcia – powinien być wilgotny, klejący z widoczną żywicą.

 

Jeśli nie żywa to może sztuczna?

Wybór na rynku sztucznych drzewek również łatwy nie jest. Miniaturki sztucznych choinek można nabyć już od kilku do kilkunastu złotych. Za większe okazy trzeba zapłacić odpowiednio więcej, np. koszt 90-centymetrowej choinki waha się w przedziale 50-100 zł, a 180-centmetrowej od przeszło stu nawet do kilkuset złotych. Obecnie nowoczesne sztuczne choinki w niczym nie przypominają już tych sprzed lat. Są rozłożyste i gęste. Występują one w różnych odcieniach zieleni, a niekiedy nawet bieli. Mniej lub bardziej ośnieżone, czasem z domieszką brązu tworzą niepowtarzalny efekt wizualny. Czasami w sprzedaży można też spotkać choinki w innych rzadziej występujących kolorach jak np. złotym, srebrnym, czerwonym niebieskim czy nawet czarnym.

Hitem ostatnich sezonów, który nadaje tradycji nowoczesnego wymiaru, są choinki na pniu, lecz te, jak i wszystkie inne jednym się podobają, innym nie. Ich koszt to około 200 zł. Buszując w Internecie w poszukiwaniu świątecznego drzewka, można natknąć się również na inne bardziej wymyślne okazy, jak np. choinka sypiąca śniegiem, która zawiera nie tylko radosną melodyjkę, świąteczne ozdoby i światełka, ale także sztuczny śnieg, który sypie się z drzewka po włączeniu, tworząc odpowiednią świąteczną atmosferę. Koszt takiego okazu to około 850 zł.

 

Po co ubiera się choinkę?

Tradycja ubierania choinki wywodzi się z Niemiec. Na ziemie polskie ozdabiane drzewka dotarły dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku. Świąteczna choinka jest pełna symboliki, a ozdoby nie były dobierane przypadkowo. Choinka symbolizuje wieczne życie i nadzieję, światełka dawały kojące światło, a ozdoby stanowiły dobrą wróżbę i miały zapewniać domownikom wszystko to co najważniejsze i najlepsze: spokój, zdrowie, szczęście i dobrobyt. Dziś symbole odeszły w zapomnienie, a choinka jest symbolem świąt i wspaniałą ozdobą domu, na której wiesza się wszelkiego rodzaju dekoracje: bańki, zawieszki choinkowe w różnych kształtach i wzorach wykonane np. z drewna, filcu, czy papieru, kolorowe i lśniące łańcuchy, lampki choinkowe, suszone owoce, czy domowej roboty świąteczne pierniki.

 

EK

 

Znamy laureatów konkursu o Adamie Mickiewiczu

0

W piątek, 16 grudnia w Zespole Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących im. Króla Kazimierza Wielkiego w Jarosławiu odbył się finał VII Wojewódzkiego Konkursu „Śladem Wielkich Polaków”- Adam Mickiewicz.

 

Konkurs organizowany był w trzech kategoriach. W konkursie wiedzy o życiu i twórczości A. Mickiewicza spośród uczniów szkół podstawowych najlepiej zaprezentowani się: Emilia Borowiecka (SP Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu), Szymon Duda (SP w Chłopicach) oraz Aleksandra Wołoszyn (SP Sióstr Niepokalanek). W kategorii szkoły ponadpodstawowe I miejsce zajął Patryk Gaber (ZSDGiL w Jarosławiu), II miejsce – Katarzyna Pawluk (I LO w Jarosławiu), III miejsce – Daria Szczepańska (ZSDGiL).

W konkursie recytatorskim w kategorii: szkoły podstawowe I miejsce zdobyła Aleksandra Cichowlaz (SP w Chłopicach), II miejsce – Nadia Strokoń (SP nr 11 z oddziałami integracyjnymi w Mielcu) oraz III miejsce – Filip Nazarewicz (SP nr 7 w Jarosławiu). W kategorii: szkoły ponadpodstawowe na I miejscu uplasowała się Wiktoria Szpindor (ZSBiO w Jarosławiu), na II – Julia Bielecka (I LO w Przemyślu), na III – Zofia Duszko (ZSDGiL).

W konkursie plastycznym w kategorii: szkoły podstawowe na I miejscu była Emilia Socha (SP Sióstr Niepokalanek), na II – Oliwia Kalicka (SP w Chłopicach), na III – Maciej Sadowski (SP w Ostrowie). Zaś w kategorii: szkoły ponadpodstawowe zwyciężyły:

I miejsce – Jagoda Jamróz (ZSDGiL), II miejsce – Katarzyna Kowal (ZSDGiL) oraz III miejsce – Zuzanna Podkalicka (ZSBiO).

EK