Strona główna Blog Strona 103

Atrakcje na ferie wyłączone, bo trzeba oszczędzać!

0

Zaczęły się ferie zimowe w naszym regionie. Tymczasem władze Jarosławia zdecydowały, że to czas na oszczędzanie i wyłączyły atrakcje wodne na basenie. Z tego samego powodu nie „poślizgamy” się też na miejskim lodowisku – przepraszamy za niedogodności – krótko kwituje taki stan rzeczy ratusz.

 

Informacja o tym że na terenie krytej pływalni Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji do odwołania nie będą uruchamiane dodatkowe atrakcje tj. „dzika rzeka” oraz zjeżdżalnia, a także, że nie będzie czynne lodowisko wywołały ogromne poruszenie w sieci. W czasie kiedy dzieci mają ferie zimowe wprowadzane są takie ograniczenia? Nie znam kwot oraz wartości tych oszczędności ale wydaje mnie się, że można byłoby przynajmniej w tym okresie zaoszczędzić gdzie indziej? Czy to na pewno decyzja dobrze przemyślana? – pisze jedna z komentujących. Przeczytać można też między innymi takie zdanie – Przecież lodowisko jest płatne, podczas gdy w innych miejscowościach o wiele mniejszych jest za darmo. Ktoś inny dodaje – Nie dość, że w tym mieście nie ma nic co mogłyby dzieci robić to jeszcze zamyka się lodowisko, które i tak funkcjonuje bardzo krótko. Pozostaje odwiedzać sąsiadów…

 

Inni są chronieni, MOSiR nie

– Ceny energii poszły drastycznie w górę. Lodowiska działające przy szkołach są w innej sytuacji, bo te placówki zostały objęte rządową ochroną. Zapewne dlatego gdzieś indziej mogą one działać. W przypadku MOSiR jest inaczej, my musimy płacić pełną pulę. Zresztą pogoda i tak nie pozwoliłaby na uruchomienie lodowiska. Jest za ciepło. Jeśli chodzi o basen, to wyłączone urządzenia generują sporo energii. Nic na to nie poradzimy. Takie sugestie przekazaliśmy do Urzędu Miasta i tam została podjęta decyzja – tłumaczy Jacek Stalski, dyrektor MOSiR w Jarosławiu. W magistracie specjalnie tego nie komentują. Na stornie internetowej Urzędu pojawił się tylko krótki komunikat – W związku z drastycznym wzrostem cen energii z przykrością informujemy, że w tym sezonie nie będzie czynne lodowisko miejskie, a na terenie krytej pływalni do odwołania nie będą uruchamiane dodatkowe atrakcje tj. „dzika rzeka” oraz zjeżdżalnia. Przepraszamy za niedogodności.  Z informacji jakie uzyskaliśmy koszt energii elektrycznej wykorzystywanej przez MOSiR wzrośnie o ok. 300 procent, a gazu, który służy do podgrzewania wody w basenie i ogrzewania jego powierzchni aż o 700 procent. Samo jedno urządzenie napędzane energią elektryczną, niezbędne do funkcjonowania lodowiska, zużywa 63 kW na godzinę, a sytuację dodatkowo komplikuje również plusowa temperatura, która sprawia, że aby lodowisko funkcjonowało, ów generator o dużej mocy musiałby pracować niemal 24 godziny na dobę. „Dzika rzeka” zużywa 24 kW na godzinę, a zjeżdżalnia 12 kW na godzinę.

 

Trzeba szukać w okolicy

Jeśli jednak nic się nie zmieni, to jarosławianie chcący pojeździć na łyżwach będą wiec zmuszeni poszukać lodowisk w okolicy, a  tych jak się okazuje nie brakuje. – Tylko, żeby pogoda była trochę bardziej zimowa – mówią chociażby w Urzędzie Gminy Jarosław – mamy dwa lodowiska w Muninie i Wólce Pełkińskiej, jak temperatury pozwolą będą czynne. Na tzw. biały orlik zaprasza też wójt Gminy Wiązownica Krzysztof Strent. W przypadku basenu trzeba będzie się już tylko skupić na samym pływaniu, bez dodatkowej zabawy i mieć nadzieję, że i to nie zostanie za jakiś czas ograniczone.

JTP

 

Silnik do remontu, a mechanik miał tylko wymienić olej

0

Końcem września ubiegłego roku pani Bożena z Gorliczyny oddała samochód do mechanika. Miał wymienić olej i czujnik. Zlecone wymiany wykonano i zaczęła się jazda. Ponad miesiąc właścicielka opla jeździła do fachowca z reklamacjami. Ten na początku coś poprawiał. Potem tylko zbywał. W końcu silnik wysiadł. Rzeczoznawca ocenił, że doszło do poważnych uszkodzeń jednostki napędowej, a mechanik nawet nie chce rozmawiać.

 

– W środę, 28 września ub. r. odebrałam samochód od mechanika po wymianie oleju i czujnika ciśnienia. W piątek zaświeciła się kontrolka. Pojechałam do zakładu. Popatrzyli, dolali setkę oleju i stwierdzili, że wszystko jest w porządku – opowiada pani Bożena. Niestety kontrolka ciśnienia oleju znów się zapaliła. Potem zgasła i znów się zapaliła. Właścicielka opla vectry udała się powtórnie do zakładu, w którym wymieniono olej. Tam usłyszała, że winny może być wymieniony czujnik i po zamontowaniu nowego problem zniknie. Czujnik wymieniono. Problemy z kontrolką pozostały. Właścicielka odwiedziła mechanika kolejny raz. Poprawili naprawione i miało być dobrze. Ponad miesiąc odwiedzała zakład. W końcu powiedzieli, że z silnikiem jest wszystko w porządku, a problem może być po stronie instalacji elektrycznej. Uspokojona taką opinią pani Bożena wybrała się w dłuższą trasę. Wcześniej sprawdziła olej. Stan był właściwy. Wracając zatrzymała się na stacji benzynowej niedaleko domu i już nie udało się uruchomić silnika. Opel trafił na lawetę, a potem do warsztatu. – Zawiozłam go do innego mechanika, bo po tych przejściach przestałam wierzyć w solidność poprzedniego. Tam okazało się, że w misce olejowej jest mnóstwo opiłków i pełno silikonu – wspomina właścicielka opla.

Pani Bożena skontaktowała się z warsztatem, gdzie dokonano feralnej wymiany oleju. Mimo starań nie udało się jej porozmawiać z właścicielem, a niezbyt uprzejmi pracownicy nie potrafili zająć stanowiska. Kolejne próby spełzły na niczym, ale w końcu z panią Bożeną skontaktował się przedstawiciel ubezpieczyciela firmy. Po oględzinach silnika stwierdził, że za dużo silikonu i brak uszczelki doprowadził do zniszczenia pompy oleju i trzeba m.in. wymienić rozrząd. Szkody wycenił na 3,8 tys. zł. Mechanik, u którego pani Bożena zostawiła auto ocenił, że koszty naprawy mogą być większe, więc właścicielka zasięgnęła opinii rzeczoznawcy. Ten uznał, że przez niedostateczne uszczelnienie smoka zasysającego olej do pompy doszło do jej zatarcia i wewnątrz silnika pojawiły się opiłki. Według niego oprócz pompy należy wymienić hydrauliczne popychacze, koła faz rozrządu i uszczelniacze na trzonkach zaworów.

Ponieważ pani Bożenie nie udało się skontaktować z właścicielem warsztatu, w którym doszło do wadliwej wymiany oleju, czeka na zakończenie remontu silnika. Chciała dojść do porozumienia. Teraz, gdy już będzie wiedziała jakie koszty poniosła ma zamiar dochodzić swoich roszczeń.

Koszt wymiany oleju, którą spowodowała awarię silnika wyniósł 1 240 zł. – O września praktycznie nie mam samochodu. Koszty remontu mogą być wysokie, a właściciel warsztatu nie znalazł dla mnie nawet chwili czasu – narzeka pani Bożena.

Próbowaliśmy skontaktować się z szefem znajdującego się w Przeworsku warsztatu. W ubiegłą środę powiedziano nam, by dzwonić między godz. 8 a 10. Niestety potem już nikt nie odbierał telefonu.

erka

 

Jak ważna jest rozgrzewka przed treningiem?

0

Regularna aktywność fizyczna ma znaczenie nie tylko dla sylwetki. Z pewnością warto ćwiczyć regularnie, aby móc cieszyć się wymarzonym wyglądem, lepszym zdrowiem, samopoczuciem i kondycją. Pamiętaj jednak, że liczy się odpowiednie przygotowanie.

 

Po co jest rozgrzewka przed treningiem?

Na pewno już od wczesnych lat szkolnych powtarzano Ci na zajęciach z wychowania fizycznego, że rozgrzewka przed treningiem jest bardzo ważna. Czy rzeczywiście tak jest? Oczywiście, że tak. Dzięki rozgrzewce można przygotować odpowiednio swój organizm do wzmożonego wysiłku fizycznego, co ma duże znaczenia dla efektywności i komfortu podczas treningu, a także dla bezpieczeństwa. Rozgrzewka zmniejsza ryzyko przeciążenia, a także urazów i różnego rodzaju kontuzji. Śmiało można więc powiedzieć, że jest to element, o który należy zadbać. Pamiętaj, że rozgrzewka jest ważna nie tylko w przypadku osób, które wylewają siódme poty na siłowni lub biegają długie dystanse. Przygotowanie organizmu do ćwiczeń ma znaczenie niezależnie od tego, jaki rodzaj i intensywność treningu zaplanujesz.

Rozgrzewka – jak ją przeprowadzić?

Wiesz już, jak ważna jest rozgrzewka przed treningiem. Na pewno chcesz także sprawdzić, jak przeprowadzić ją w taki sposób, aby odpowiednio przygotować swój organizm do wzmożonego wysiłku fizycznego. Najlepszym sposobem jest postawienie na profesjonalną wiedzę, którą można znaleźć na przykład na sprawdzonym blogu internetowym.

Świetne propozycje i cenne porady dostępne są na przykład na: https://www.mediaexpert.pl/lp,atlas-cwiczen-mobilizacjePod wskazanym adresem internetowym znajdziesz nie tylko ćwiczenia mobilizacyjne, ale także propozycje ćwiczeń rozwijających różne mięśnie i partie ciała jak na przykład klatka piersiowa, mięśnie dwugłowe ud, pośladki, biceps czy też brzuch. Ćwiczenia są bardzo różnorodne, a więc na pewno dasz radę znaleźć takie, które sprawdzą się świetnie w Twoim przypadku.

Jeśli chodzi o ćwiczenia mobilizacyjne, dużą popularnością cieszy się tak zwany robak. W tym przypadku pracują mięśnie pośladkowe, mięśnie podkolanowe oraz mięśnie łydek. Świetnie sprawdza się także przenoszenie ramion z gumą. To ćwiczenie angażuje nie tylko mięśnie naramienne, ale również mięśnie brzucha. Kolejnym popularnym ćwiczeniem jest przenoszenie ramion w leżeniu. W tym przypadku pracuje mięsień najszerszy grzbietu oraz mięśnie naramienne. Więcej propozycji ćwiczeń mobilizacyjnych znajdziesz na zaproponowanej stronie internetowej.

Rozgrzewka przed treningiem – to warto wiedzieć

Jest przynajmniej kilka ważnych informacji, które warto poznać, jeśli chodzi o rozgrzewkę przed treningiem.

  • Wyróżnia się rozgrzewkę pasywną oraz aktywną– ta pierwsza nie wymaga dużego zaangażowania, druga zaś obejmuje środki takie jak ćwiczenia ogólnousprawniające, koordynacyjne.
  • Dobrze przeprowadzona rozgrzewka może poprawić nastawienie psychiczne– dzięki niej nie tylko przygotujesz swój organizm do wysiłku, ale także będziesz mieć szansę na większe skupienie, co jest bardzo ważne podczas ćwiczeń. Rozgrzewka świetnie nastraja i sprawia, że ma się ochotę na trening.
  • Optymalne tętno to 50-70% Twojego maksymalnego tętna– pamiętaj, że powinno ono wzrastać stopniowo.
  • Rozgrzewkę można wykonywać ze sprzętem lub bez– warto spróbować zarówno pierwszej, jak i drugiej wymienionej możliwości. Dzięki temu dowiesz się, co sprawdza się w Twoim przypadku najlepiej.
  • Rozgrzewka powinna trwać przynajmniej 10 minut, ale maksymalnie 25 minut.

 

Jest wykonawca mostu na Sanie

0

Budowa drugiego mostu na Sanie, która według zapowiedzi miała ruszyć w minionym roku, w tym roku powinna się rozpocząć. Zbuduje go firma Mosty Łódź, która w przetargu ogłoszonym przez Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich zaproponowała najniższą cenę. Koszt inwestycji wyniesie prawie 189 mln zł.

 

W przetargu na budowę mostu wzięło udział 11 firm. Najwyższa oferta była droższa od wybranej i ponad 100 mln zł. Inwestycja będzie częścią zadania: „Budowa nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 865 Jarosław – Oleszyce – Cieszanów – Bełżec wraz z budową mostu na rzece San oraz budową i przebudową niezbędnej infrastruktury technicznej, budowli i urządzeń budowlanych w m. Jarosław”.

Mosty Łódź mają wybudować liczący 624 m most. Długość przęsła nurtowego wyniesie 100 m. Powstanie też infrastruktura towarzysząca. Droga wraz z mostem będzie liczyć około 2 km. Inwestycja ma zostać zakończona za półtora roku i będzie realizowana w dwóch etapach.

Początek nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 865 zlokalizowany będzie na węźle drogowym jarosławskiej obwodnicy na wysokości Huty Szkła. W tym miejscu zaplanowano budowę nowych łącznic i dwóch rond w celu zapewnienia możliwości skrętu we wszystkich kierunkach. Koniec nowego odcinka drogi zaprojektowano w formie ronda u zbiegu z drogą powiatową w Sobiecinie. Pasy ruchu będą miały szerokość 3,5 metra. Przewidziano też ścieżki rowerowe z możliwością ruchu pieszych po obu stronach jezdni. Most ma mieć najwyższą klasę obciążenia. Nowa trasa przecina obszar Natura 2000 „Rzeka San” i przebiega przez tereny zalewowe oraz nieużytki.

erka

 

Spadające konary mogą zabić

0

– Przejeżdżając między starymi dębami, które tworzą aleję przy drodze wojewódzkiej nr 881 między Węgierką a Chorzowem zawsze mam obawy, że spadnie duży, suchy konar i narobi nieszczęścia. Takich, ledwie wiszących gałęzi naliczyłem 18. Drogowcy tłumaczą, że nic nie mogą zrobić, bo aleja jest wpisana do rejestru zabytków – narzeka mieszkaniec Chorzowa.

 

– Dwa razy dziennie pokonuję ten odcinek jadąc do pracy i z powrotem i za każdym razem zwracam uwagę, czy coś nie leci. Przy ostatnich opadach śniegu, który łamał gałęzie nie było zbyt przyjemnie. Na szczęście te suche konary wytrzymały, ale kiedyś spadną. Niedaleko stoi potężny będący pomnikiem przyrody dąb, z którego już wcześniej znaczna część się odłamała i nikt nawet tego nie uprzątnął. Rozumiem ochronę zabytkowych drzew, ale nie pozostawienie ich samych sobie – dodaje inny kierowca. Interweniujący zwracają uwagę, że stojące przy drogach drzewa nawet wtedy, gdy uznane są za obiekty pod konserwatorską ochroną, powinny być odpowiednio pielęgnowane.

Okazuje się, że problem mają też drogowcy, bo bez zgody konserwatora zabytków nie wolno im dokonać przycinki. Zbigniew Bojarski, kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Jarosławiu zapewnia, że już na początku roku zostanie przeprowadzona ekspertyza. Jej sporządzenie przez specjalistów z zakresu dendrologii leży po stronie zarządcy drogi. Będzie ona podstawą do podjęcia decyzji przez Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o ewentualnych przycięciach. – W przypadku drzew nie objętych ochroną na bieżąco pilnujemy, by nie powodowały zagrożeń. Nad tymi czuwa konserwator i musimy dostosować się do jego wymagań. Dlatego specjaliści muszą ocenić, co i jak podciąć. Podobny problem mamy w Kańczudze. Również przy drodze nr 881. Tam musieliśmy zmieniać dokumentację związana z przebudową drogi, bo do ewidencji konserwatorskiej wpisano jesiony stojące w centrum miasta – tłumaczy Z. Bojarski, zapewniając jednocześnie, że formalności związane z oceną drzew i formie ich pielęgnacji zostaną załatwione jak najszybciej. Potem zagrażające bezpieczeństwu suche konary będą usunięte.

erka

 

Do domu przez bajoro

0

Nawet niewielki deszcz sprawia, że mieszkańcy ul. Szarych Szeregów toną w błocie. W ostatnim czasie, by dostać się do swoich mieszkań, musieli najpierw przedostać się przez jedno wielkie bajoro i kleistą maź, która wytworzyła się drodze. Później wszystko przykrył śnieg. Co było przy roztopach nie sposób sobie nawet wyobrazić. Miasto tłumaczy, że trzykrotnie w tym roku ogłaszało przetarg na zaprojektowanie tej i sąsiednich dróg, ale żaden wykonawca się nie zgłosił.

 

– Proszę zobaczyć, co dzieje się z drogą na Szarych Szeregów. Deweloper rozwala nam drogę i  nic w tym kierunku nie robi, by w jakiś sposób ją poprawić. Błoto jest wszędzie. Mamy problem, by przejść oraz dojechać do swoich domów. Miasto powinno zmusić dewelopera do sprzątana po sobie – mówi pan Waldemar, mieszkaniec tej ulicy, będąc już zażenowany całą tą sytuacją, która jak mówi, trwa od co najmniej od trzech lat.

W sąsiedztwie bloku, w którym mieszka pan Waldemar budowany jest kolejny blok. Mieszkańcy wiedzą, że muszą liczyć się z pewnego rodzaju utrudnieniami, ale w niektórych momentach po prostu brakuje im już siły.

– Budowa budową, ale dlaczego nikt nie pomyśli o ludziach już tam mieszkających. Przecież oni też chcą jakoś przejść, przejechać, a nawet odpocząć po pracy – zwraca uwagę mężczyzna.

   Waldemar Paluch, burmistrz Miasta Jarosławia zapewnia, że urząd podejmował w tym roku kroki, by polepszyć sytuację mieszkańców tej części miasta.

– Znamy sytuację i wiemy, jak bardzo jest ona trudna dla mieszkańców, dlatego też robimy wszystko, aby tę drogę wykonać jak najszybciej będzie to możliwe. Pomimo sprzeciwu części radnych udało się zabezpieczyć w obecnym roku środki finansowe na 1 etap działań w tym temacie, czyli zaprojektowanie drogi. Jest to pierwszy niezbędny krok w kierunku poprawy sytuacji. Niestety, trzykrotnie przeprowadzane przetargi nie dały nam możliwości realizacji tego zamierzenia w 2022 roku – wyjaśnia W. Paluch.

Burmistrz nadmienia, że miasto stara się na bieżąco poprawiać stan drogi na tyle, na ile jest to możliwe, w ramach remontów bieżących.

– Dopóki jednak nie zaprojektujemy tej drogi, nie możemy zrealizować jej trwałego utwardzenia. Będziemy w miarę możliwości nadal starali się zabezpieczać dojazd mieszkańcom, a także, niezależnie od tego, zwrócimy się do dewelopera realizującego inwestycję w tym miejscu o przywrócenie drogi do poprawnego stanu – zapewnia burmistrz.

 

EK, fot. Czytelnik

 

 

Odchudzanie z dietetykiem w parze! Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji w gabinecie Projekt Zdrowie w Jarosławiu!

0

Pełni zapału, nie zniechęceni wcześniejszymi porażkami, po raz kolejny podejmiemy decyzję: w Nowym Roku schudnę. Mimo, że nasze postanowienie w wielu przypadkach powinno brzmieć: “znowu schudnę” lub “w końcu schudnę”, mamy nadzieję, że tym razem się uda. Dalszy scenariusz bywa różny: okazuje się, że zapał wystarczył na kilka dni, albo że nie zdążyliśmy zacząć od Nowego Roku, więc planujemy od kolejnego tygodnia, kolejnego poniedziałku, kolejnego miesiąca… Odkładamy decyzję w czasie, odkładając dodatkowe kilogramy.

Pani Zofia schudła 20 kg! Ty też możesz tego dokonać!


Na początku roku 2022 – wtedy właśnie zaczęła się przygoda z odchudzaniem Pani Zofii. Ten rok był dla niej przełomowy, wypracowała to, co wydawało się być nieosiągalne! Przeczytaj, co zmieniło się w ciągu tego roku u Pani Zofii!

Dlaczego zdecydowała się Pani na kurację?
Zależało mi na lepszym samopoczuciu. Miewałam problemy ze stawami, byłam też często zmęczona. Wiedziałam, że zmieniając dietę – mogę też zadbać o swoje zdrowie.

Co było dla Pani najtrudniejsze?
Wcześniej jadłam sporo słodyczy, sama piekłam ciasta, więc trudne było ich ograniczenie. Jednak dostawałam sporo ciekawych przepisów od Pani dietetyk na smaczne słodycze na zdrowo.

Czym była Pani zaskoczona?
Byłam zaskoczona tym, że na diecie wcale nie muszę chodzić głodna, a było nawet odwrotnie, byłam bardzo najedzona, poprawiło się moje samopoczucie i mam bardzo dużo energii. Diety były bardzo smaczne!

Czy poleca Pani gabinet dietetyczny Projekt Zdrowie w Jarosławiu i Panią dietetyk mgr Wiolettę Mendroń?
Tak, jak najbardziej polecam. Jestem bardzo zadowolona ze współpracy i osiągniętych efektów. Moje nawyki żywieniowe zmieniły się na stałe. Teraz już wiem jak jeść smacznie i zdrowo.

 

Jeśli Twoim postanowieniem jest zadbanie o swoje zdrowie, nie czekaj! Zmiana diety to pierwszy krok! Umów się na bezpłatną konsultację do gabinetu Projekt Zdrowie w Jarosławiu.

Podczas takiej wizyty otrzymasz zupełnie za darmo:
☑️ Analizę składu ciała,
☑️ Badanie zawartości tkanki tłuszczowej,
☑️ Dane o swoim zapotrzebowaniu kalorycznym określone przez dietetyka!
Od Ciebie zależy kolejny krok…
☑️ Masz możliwość rozpoczęcia kuracji opartej na zdrowych posiłkach!
☑️ Bez wiążących Cię umów!
☑️ Bez obowiązku zakupu dodatkowych suplementów!

 

PROJEKT ZDROWIE
POLSKIE CENTRA DIETETYCZNE
e-mail: jaroslaw@projektzdrowie.info
ul. 3 Maja 28A
37-500 Jarosław
tel: 662 997 776
https://jaroslaw.projektzdrowie.info/

dietetyk mgr Wioletta Mendroń

 

Dziewięcioosobowa rodzina podtruta czadem

0

Dwoje dorosłych i siedmioro dzieci w wieku od 5 miesięcy do 15 lat zatruło się tlenkiem węgla wydobywającym się najprawdopodobniej z piecyka gazowego zamontowanego w łazience. Do zdarzenia doszło w środę, 14 grudnia tuż po godz. 19. w Makowisku w wielorodzinnym budynku.

 

Na szczęście dość wcześnie zauważono zagrożenie i gdy przyjechali ratownicy wszyscy byli przytomni. – Decyzją lekarza wszyscy zostali zabrani do szpitala na badania – informował bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Od końca września podkarpaccy strażacy wyjeżdżali już kilkadziesiąt razy do interwencji w związku z występowaniem tlenku węgla w domach i mieszkaniach. Przyczyną wydobywania się czadu mogą być niesprawne palniki lub piecyki gazowe, niedrożne przewody kominowe, czy nieprawidłowo funkcjonująca wentylacja pomieszczeń. Do zatruć dochodzi najczęściej w okresie jesienno-zimowym, gdy spada temperatura. Przypominamy – tlenek węgla jest niewidoczny i niewyczuwalny dla ludzkich zmysłów, ale jest silną trucizną. Zatrucie może być śmiertelne. Dobrym rozwiązaniem jest zamontowanie czujnika czadu w pomieszczeniach z piecykami gazowymi oraz innymi urządzeniami, w których zachodzi spalanie. Koszt takiego urządzenia zaczyna się kilkudziesięciu złotych.

erka/Fot. OSP Szówsko

 

Żołnierze złożyli ślubowanie

0
Ślubowanie złożyło 96 żołnierzy - ochotników.

W sobotę, 10 grudnia w Jarosławiu odbyła się przysięga 96 żołnierzy Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej. Wcześniej ukończyli miesięczne szkolenie podstawowe w 16 Batalionie Saperów i 14 Dywizjonie Artylerii Samobieżnej.

 

Wojskowe ślubowanie złożyło 96 żołnierzy – ochotników. Uroczystość rozpoczęło podniesienie na maszt flagi państwowej i odegranie Mazurka Dąbrowskiego. W dalszej części uroczystości nowi żołnierze powtórzyli słowa przysięgi, kilku z nich złożyło ślubowanie na sztandar. Uroczystość zakończyła się defiladą.

Przysięga wojskowa to nie tylko święto dla składających ją żołnierzy, ale również dla ich rodzin i najbliższych im osób. To także wyjątkowy dzień dla instruktorów, którzy przez ostatnie cztery tygodnie nie szczędzili wysiłku, aby jak najlepiej wyszkolić swoich podopiecznych.

 

Opr. EK, fot. 14 DAS

 

Wigilia przed wiekiem

0

Tak jarosławscy uczniowie opisywali tradycje świąt Bożego Narodzenia w 1935 i 1936 r., bazując na ludowych podaniach. Opisy pochodzą z czasopisma „O własnych siłach”, organu samorządu uczniów Państwowego Gimnazjum II. im. A. Witkowskiego w Jarosławiu. Zostały zamieszczone w nr 3 wydanym w lutym 1935 r. i nr 3 z marca 1936 r. Szkolne wydawnictwa znaleźliśmy w zbiorach Podkarpackiej Biblioteki Cyfrowej.

Dawne zwyczaje wigilijne. Według opowiadań starych ludzi.

Gdy dniało, wyglądano w każdym domu przybycia chłopa lub żyda, z powinszowaniem „Wesołych Świąt'”, gdyż był on zwiastunem szczęścia w przyszłym roku. Kobiety w tym dniu nie wychodziły, by nie wnieść nieszczęścia w dom sąsiada. Przez cały dzień wszyscy pościli, a niektórzy to w ogóle nic nie jedli. Gospodyni gotowała dwanaście potraw, na pamiątkę dwunastu apostołów.

Kiedy na ziemię zaczął spływać wieczorny mrok, gospodyni brała dużą, glinianą miskę, wrzucała do niej monetę i nieco siana, następnie nalewała wody, w której myli się wszyscy.

Z chwilą, gdy zabłysła pierwsza gwiazda, gospodarz ubrany w białe lniane szaty jak i wszyscy domownicy, przynosił do izby słomę i snopy zboża. Wchodząc, pukał w drzwi trzy razy, tak jak niegdyś św. Józef i N. M. P., szukając noclegu i mówił, „Niech będzie pochwalony J. Chr.” – domownicy zaś odpowiadali chórem – „Na wieki wieków Amen”.

Ustawiwszy w każdym kącie snop zboża, (żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa) rozścielał na ziemi słomę a na stół kładł nieco wonnego siana i zaścielał obrusem. Gospodyni kładła opłatki, drewniane łyżki i zapalała świecę·

Wszystko było gotowe, więc cała rodzina uklękła do pacierza, następnie zasiadano do „wieczerzy”. Gospodarz łamiąc się opłatkiem najpierw z żoną a następnie z innymi, życzył szczęścia, zdrowia i wszelkiej pomyślności. Niedługo to trwało, gdyż każdy spoglądał łakomie na stół, gdzie stał barszcz i żytni chleb. Wszystko znikało jak kamfora, a gospodyni tylko przynosiła nowe miski. Po barszczu podawała „kutię”, kwas z grzybami, kapustę, pierogi, rybę z olejem, kaszę hreczaną i jaglaną, suszone gruszki a wreszcie fasolę przeważnie ze śliwkami. Po wieczerzy gospodyni wkładała łyżki do snopa żytniego, a to w tym celu, by się bydło nie rozbiegało na pastwisku.

Tymczasem gospodarz zbierał resztki potraw do glinianej miski, które rozdzielał wraz z kolorowym opłatkiem bydłu. Dokonawszy tego, wracał do domu i usiadłszy na słomie z całą rodziną, zaczynał kolędować. Z każdej chaty wydobywały się słowa kolędy „Anioł pasterzom mówił” , które czasem potężniały, to znowu cichły, by za chwilę ze zdwojoną siłą wybuchnąć. Zaledwie przebrzmiała ta kolęda, już zaczynano „Wśród nocnej ciszy”, „Pójdźmy wszyscy” i inne. I długo brzmiały wesołe głosy aż o północy przerywał je spiżowy ton dzwonu, zwołując wszystkich na pasterkę.

Starszyzna na ten głos spieszyła do kościoła, dzieci zaś udawały się do obory, gdyż w tej chwili nawet i bydło rozmawia między sobą. I długo tam siedziały wsłuchując się z zapartym tchem w każdy pomruk zwierząt, aż rodzice wróciwszy z pasterki wypędzili je spać.

Dom powoli ucichał. wszyscy zasypiali „snem sprawiedliwych”, jedynie gospodyni nie kładła się mimo utrudzenia, bacząc, by się jej len na polu nie „wylęgł”.

Mazurkiewicz Wł. kl. I.

 

Wierzenia i zabobony ludowe związane ze świętami B. Narodzenia

Szare jest życie ludu polskiego, pozbawione uroku dla tego, który patrzy na nie z dala, lecz gdy się bliżej przyglądnie, gdy uchyli rąbek jego tajemnicy, zobaczy tam skarbiec legend, baśni i przesądów, które jak tajemnicza latarnia czarnoksiężnika nęci, pociąga, przykuwa.

Wiele uroku i romantyzmu zawierają zabobony związane ze świętami B. Nar., które chciałbym chociaż pobieżnie opisać.

W dniu wilji, chociaż jeszcze mrok gęsty zalega ziemię, we wsi panuje ożywiony ruch. Psy ujadają zawzięcie, goniąc często przesuwającą się między opłotkami czarną sylwetkę mężczyzny, która kieruje swe kroki do najbliższego domu. Istnieje bowiem wśród ludu przekonanie, że mężczyzna wnosi do domu szczęście, kobieta zaś, która pierwsza przyjdzie nieszczęście. Tymczasem mrok rozprasza się, kryje się w głębi lasów i wieś powoli cichnie, jedynie w domu krzyk i hałas.

Dzień minął jak jedna chwila i na bladem jeszcze niebie ukazała się gwiazda jedna, druga, za nią roje innych, które wkrótce wyhaftowały olbrzymi namiot niebieski.

W chatach ucicha powoli i małe izby zalewa jasne światło, które przeciska się przez okna ścieląc się najpierw jasną, później coraz to ciemniejszą smugą aż wreszcie rozpływa się w cieniach grudniowej nocy.

Cała rodzina siedzi przy wigilijnym stole, każdy poważny (by takim być cały rok) trzyma swą łyżkę, by być silnym. Gospodyni tylko nie siada, lecz donosi miski względnie talerze pełne dymiącej strawy i stawia je na opłatku. Kiedy talerz zostanie opróżniony, patrzy czy opłatek

przylepił się, czy nie. Widząc, że opłatek przylepił się do talerza wykrzykuje uradowana – „Będzie urodzaj”.

Kiedy jakiś gość przyjdzie, gdy wieczerza ma się ku końcowi, przepowiadają mu krótkie życie. Po skończonej wieczerzy dziewczyna lub chłopiec wiąże skwapliwie łyżki, by się bydło na pastwisku nie rozbiegało. Tymczasem dorosłe dziewczyny wychodzą na podwórze i dzwonią łyżkami, słuchając, w której stronie odezwie się pies, stąd bowiem ma nadejść jej przyszły mąż.

W domu rozbrzmiewa uroczyście „Anioł pasterzom mówił”’, gdy jednak ucichnie, często w niektórych wioskach jak n. p. w Rokietnicy da się słyszeć głos kwoki. To gospodyni wlazłszy pod stół, naśladuje kurę wysiadującą pisklęta, by na wiosnę mieć ich wiele. Gospodarz pragnąłby odgadnąć tajemnicę całego roku, więc kraje cebulę na dwanaście części (łupek), z których każda oznacza jakiś miesiąc i posypuje je solą. Jeżeli sól przez noc się rozpuści, to dany miesiąc będzie „deszczowny”, jeżeli zaś nie, to „suchy”.

Gospodarze chcąc odgadnąć ile kóp zboża będą mieć w przyszłym roku, rzucają po wilji garście słomy w pułap i za obrazy. Źdźbła wbijają się w szczeliny, ich ilość, ma oznaczać

ilość kóp zboża.

Tego samego dnia jest zwyczaj obwiązywania drzew powrósłami, lecz w różnych miejscowościach. przybrał różną postać. N. p. w Żołyni przychodzi gospodarz do nie rodzącego drzewa i ciągnąc za gałęzie mówi – .Bóg się rodzi, a ty durniu nie rodzisz”. W Mikulicach idzie do takiego drzewa dwóch mężczyzn, z których jeden ma siekierę. Jeden chce ściąć drzewo, lecz drugi stojąc pod drzewem i udając skruchę mówi w imieniu drzewa – „Ach daruj mi tycie, ja na wiosnę pokryję się kwieciem i już będę rodzić owoce”. Wzruszony tem mężczyzna rzuca siekierę i obwiązuje drzewo powrósłem.

I wiele jeszcze można przytoczyć podobnych czynów, które budzić mogą na obojętnych pusty śmiech, lecz dla wieśniaka są czemś wielkiem, mającem olbrzymie znaczenie.

W obecnej chwili podobne przesądy i zabobony krążą między ludem jak rój much, lecz coraz bardziej słabnie ich głos, oddalają się, bledną, aż wreszcie rozpłyną się w świetle dzisiejszej kultury.

Już zwyczaje świąteczne uległy znacznej zmianie, świat bowiem kroczy ciągle naprzód. Zwyczaje obecne są przeważnie powierzchownie znane, warto więc rzucić okiem wstecz i poznać, jak obchodzono święta B. Narodzenia przed kilkudziesięciu laty.

Opracował na podstawie kwestjonarjuszy

Floda kI. VIIIa.

Zwyczaje ludowe w okresie Świąt Bożego Narodzenia.

Wieś Pruchnik koło miasteczka Pruchnika 19 km od Jarosławia zachowała szereg zwyczajów wsi okolicznych a niektóre z nich zachowały się tutaj jako jedyne w powiecie.

Z tych zwyczajów podaję następujące:

1) W dniu św. Szczepana chodzą kolędnicy. z szopką i kobyłką. Szopka jest tutaj okrągła z dachem spiczastym, a w środku świeci się świeczka, oświetlając całą szopkę, która obraca się na drążku. Osobliwość stanowi żyd z kobyłką. Jest ubrany w czarny płaszcz, przepasany słomianym powrósłem i z pod hałata wystaje mu garb. ·

(…)

3) Na Nowy Rok o świcie chodzą dzieci „po szczodrakach”. Każda gospodyni ma napieczone małe bułki zwane „szczodraki '”, które daje kolendnikom. Śpiewają oni taką piosenkę:

(…)

Ciekawy jest też zwyczaj w czasie wieczerzy wigilijnej: po modlitwie i podzieleniu się opłatkiem, gdy wszyscy zasiądą do wilji, – dają pierwszą potrawę tj. groch. Gospodarz bierze łyżkę rzuca groch w okno mówiąc: wilku, wilku, naści grochu a nie przychodź od roku do roku. Dzieje się to na pamiątkę czasów, gdy w sąsiednich lasach było dużo wilków, które napadały na osiedla. Przed samą wilją każdy musi spożyć jeden ząbek czosnku wraz ze skórką wymawiając obrzędowe słowa: ja cię nie obłupiam do gołego, a ty mnie strzeż od wszystkiego złego!

Dopiero po wilji przynosi się słomę i rozściela w izbie. Starzy ludzie mówią, że dawniej jeśli przy willi nie było 12 osób, wilji dotąd nie spożywano, aż uzupełniono liczbę zapraszając biedniejszych do wspólnego siołu.

Świst Stanisław II kl.

 

opr. erka/Fot. izbapamieci.org.pl, wikipedia