Strona główna Blog Strona 102

Wieczór operowy u Attavantich

0

W piątek, 10 lutego w Sali Lustrzanej jarosławskiego Centrum Kultury i Promocji odbył się koncert finałowy II Mistrzowskiego Kursu Wokalnego pt. „Zima w Jarosławiu”.

 

Podczas koncertu można było usłyszeć najpiękniejsze fragmenty oper i operetek. Koncert „Zima w Jarosławiu” był zwieńczeniem wytężonej pracy uczestników II Mistrzowskiego Kursu Wokalnego, którzy przez cały tydzień pod okiem dr hab. Jolanty Janucik prof. UMFC szlifowali swoje umiejętności. Z cennych porad udzielonych zarówno przez J. Janucik, jak i gościa specjalnego dr Mischy Kozłowskiego skorzystali również uczniowie Zespół Państwowych Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Jarosławiu, których także można było usłyszeć podczas koncertu finałowego.

Na zakończenie wydarzenia J. Janucik podziękowała zarówno Tomaszowi Wywrotowi, dyrektorowi Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu, jak i Grażynie Seredzie, dyrektorowi Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Jarosławiu za owocną współpracę oraz przyjazną atmosferę, która towarzyszyła im przez cały tydzień.

Mistrzowski Kurs Wokalny został zorganizowany w Jarosławiu już po raz drugi i jak zapowiadają inicjatorzy, nie ostatni.

 

Opr. EK, fot. CKiP

 

 

Robią świece okopowe dla żołnierzy. Potrzebne są puszki, parafina i tektura

0

Po mleku dla niemowląt, karmie dla zwierząt oraz żywności tj. groszek czy fasola –wszelkiego rodzaju aluminiowe puszki zbiera pani Anita Tworek z Jarosławia, a następnie wytwarza z nich tzw. świece okopowe. Te trafiają do ogarniętej wojną Ukrainy i służą żołnierzom walczącym na froncie do ogrzania się bądź podgrzania sobie jedzenia.

 

– Świece okopowe to właśnie te puszki, wypełnione zwiniętą w rulon falistą tekturą i zalane warstwą stearyny, parafiny, bądź wosku – wyjaśnia Anita Tworek, inicjatorka akcji.

Jarosławianka produkcją takich świec zajmuje się już od jesieni. – Robi się je bardzo prosto, a efekt zdumiewa. Te świece ratują ludzkie życie. Można nimi podgrzać posiłek, można też się ogrzać. Doskonale sprawdzają się w miejscach, gdzie nie ma prądu i nie można rozpalić ogniska. Jednym słowem nadają się właśnie do miejsc takich jak front – zachwala pani Anita.

Świeca okopowa pali się około 5 godzin. Wiele kartonów wypełnionych po brzegi takimi właśnie świecami, zostało dostarczonych już na Ukrainę, ale potrzeby ciągle są ogromne. Pani Anita chciałaby dalej pomagać, ale kończą się jej już zapasy potrzebnych do produkcji świec materiałów, dlatego apeluje do ludzi dobrej woli o pomoc.

– Chciałabym prosić każdego, kto posiada jakieś resztki świeczek lub zniczy (niedopałki), tekturę (może być taka w rulonie, jaką kupuje się w marketach budowlanych) oraz aluminiowe puszki, aby dostarczył je do Jarosławskiego Opactwa. Rzeczy można zostawić w recepcji – mówi pani Anita. – Dobrze by jednak było, aby dostarczone puszki np. po żywności były już umyte. Zaoszczędzi nam to naprawdę sporo czasu – dodaje inicjatorka akcji.

Świece okopowe pani Anicie pomaga przygotować zaprzyjaźniona rodzina z Ukrainy, którą gości u siebie w domu oraz dwóch nastoletnich chłopców zza wschodniej granicy, dla których jest opiekunem prawnym. Do tej pory pani Anita sama organizowała potrzebne do produkcji świec materiały, prosząc o nie np. swoich znajomych, ale zapotrzebowanie jest na tyle duże, że dobrze by było, aby w tę pomoc zaangażowali się również inni.

 

Nie tylko świece

Oprócz materiałów służących do produkcji świec okopowych zbierana jest także żywność, środki czystości, odzież (może być używana) i bielizna męska oraz wszelkie ilości folii termicznych.

Zebrane rzeczy wysyłane są transportem na Ukrainę. – Ostatni transport wyjechał 1,5 tygodnia temu. Czekamy z niecierpliwością na jakieś wieści, czy dotarł już bezpiecznie do celu – mówi A. Tworek.

A skąd wiadomo co potrzeba żołnierzom? – Jesteśmy w stałym kontakcie z zaprzyjaźnionym księdzem, który z kolei pozostaje w łączności z mężczyznami walczącymi na froncie z jego wioski. Na bieżąco przekazuje nam te informacje i prosi o pomoc, np. ostatnio dzwonił, że skończyła im się parafina – mówi pani Anita.

Pani Anita jest przekonana, że trzeba pomagać, do czego bardzo gorąco zachęca innych.

– Jeżeli wiele ludzi zjednoczy się i dołoży coś od siebie, to można uzbierać wiele rzeczy ratujących życie i zdrowie żołnierzy – mówi A. Tworek.

 

EK

 

 

 

 

 

 

Zakatował dostawcę. Chciał łagodniejszego wyroku

0
Adam Sz. kilka godzin po zdarzeniu został dowieziony do przeworskiej komendy w asyście policyjnych kontrterrorystów./film KPP Przeworsk

W ubiegłym tygodniu odbył się proces odwoławczy 32-letniego Adama Sz. oskarżonego o skatowanie kijem bejsbolowym dostawcy pieczywa w październiku 2020 roku. Mężczyzna wcześniej został skazany na dożywocie, ale teraz zapewniał na sali rozpraw, że „nie chciał zabić” i prosił o łagodniejszy wymiar kary.

 

Przypomnijmy, że do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło 19 października 2020 r. ok. godz. 3 nad ranem przed jednym ze sklepów w Jaworniku Polskim. Jak ustalono, Adam Sz. zaatakował 60-letniego dostawcę pieczywa Wojciecha G., który właśnie przywiózł towar. 32-latek uderzył go z dużą siłą w tył głowy kijem bejsbolowym, a gdy zaatakowany mężczyzna upadł, napastnik uderzał go jeszcze wielokrotnie po całym ciele i głowie. W sumie zadał mu kilkanaście ciosów. Później sprawca przeszukał kieszenie nieprzytomnego mężczyzny, zabrał kluczyki do jego samochodu i odjechał. Policjanci zatrzymali go dopiero w Zgorzelcu. Pobity Wojciech G. zmarł w szpitalu kilka tygodni później. Prokuratura postawiła Adamowi Sz. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w związku z rozbojem z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Co ważne, mężczyzna wcześniej już odsiadywał karę za podobny czyn.

 

Skazany na dożywocie

W grudniu 2021 r. Adam Sz. został skazany na dożywocie przez Sąd Okręgowy w Przemyślu. Miał też zapłacić 30 tys. zł grzywny oraz 200 tys. zł nawiązki na rzecz żony zamordowanego 60-letniego Wojciecha G. Wyrok był nieprawomocny, apelację od niego złożyła obrona oskarżonego. W czwartek, 2 lutego, przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie ruszył proces odwoławczy. Obrońca z urzędu argumentował, że oskarżony nie działał z zamiarem pozbawienia życia i wniósł o zmianę kwalifikacji czynu na pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Poprosił też o łagodniejszy wymiar kary, tj. 10 lat pozbawienia wolności. Gdyby sąd nie przychylił się do tego wniosku, obrońca wniósł, by nie uznawać działania Sz. za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Sam Adam Sz. zapewniał na sali rozpraw, że nie chciał zabić. Nie wiedział, dlaczego uderzał 60-latka kijem. Tłumaczył swoje zachowanie amokiem i wpływem alkoholu. Przeprosił też pokrzywdzonych. Z kolei prokuratura wniosła o oddalenie apelacji w całości i utrzymanie wyroku sądu pierwszej instancji.

 

Utrzymanie wyroku

Sąd Apelacyjny utrzymał karę dożywocia, zdecydował jednak o wyeliminiowaniu z opisu zbrodni słów „działając ze szczególnym okrucieństwem”. Sędzia zaznaczył, że choć został wyeliminowany zapis, że Sz. działał ze szczególnym okrucieństwem, to jednak sędziowie uznali, że kara dożywotniego pozbawienia wolności jest w tym przypadku odpowiednią karą. Zauważył, że Adam Sz. działał w warunkach recydywy, a także że jego czyny wyglądały na zaplanowane, co widać na zapisie ze sklepowego monitoringu, który znalazł się w materiale dowodowym.

Wyrok jest prawomocny. Stronom przysługuje teraz prawo do złożenia kasacji do Sądu Najwyższego.

 

DP

 

 

Uchwalanie budżetu, czyli czemu jest tak źle, skoro jest tak dobrze

0

– Przy tym poziomie zadłużenia miasto już nie ma możliwości brania kredytów. W przyszłym roku będziemy wybierać burmistrza i należy współczuć nowo wybranemu, bo patrząc na ten budżet, będzie miał ciężko – grzmieli radni na sesji budżetowej. – Żyjecie w nierealnym świecie skoro nie wiecie, co się dzieje – słyszeli w odpowiedzi. Podczas uchwalania budżetu było wiele emocji.

 

Na sesji zwołanej w poniedziałek, 30 stycznia, Rada Miasta Jarosławia uchwaliła plan dochodów i wydatków na bieżący rok. Decyzję poprzedziła długa dyskusja. Sesja z przerwami trwała ponad 12 godzin ale debaty rajców nie wywołały zbytniego zainteresowania wśród mieszkańców. Internetową transmisję sesji obejrzało w ubiegłym tygodniu tylko kilkadziesiąt osób.

 

Tegoroczny plan finansowy Jarosławia zakłada, że dochody miasta zbliżą się do 242 mln zł. Wydatki mają być niewiele większe. Uwagę zwraca suma przeznaczona na wydatki majątkowe, czyli na inwestycje. W tym roku samorząd Jarosławia zamierza przeznaczyć na nie ponad 62 mln zł. Większość tych pieniędzy będzie pochodzić z dotacji i dofinansowań. – Budżet jest dynamiczny. Zmienia się w ciągu roku. Tego, co nas czeka nie wie minister finansów. Nie wiedzą też władze samorządowe. Nie jesteśmy wróżką, która jest w stanie przewidzieć na co nas będzie stać – podsumowywała Anna Gołąb, skarbnik miasta.

 

Zanim plan finansowy przyjęto radni poświecili sporo czasu na analizę budżetu i sytuacji finansowej Jarosławia. Dyskusja była dosyć ostra. Nie brakowało w niej całkowicie rozbieżnych ocen i populizmu.

– Przy tym poziomie zadłużenia miasto już nie ma możliwości brania kredytów. W poprzednich latach brano około 15 mln zł kredytu, przy spłacie około 4,5 mln rocznie. To w konsekwencji musiało doprowadzić do krachu. Możliwości rozwoju miasta zostają drastycznie obniżone – podkreślała radna Wanda Czerwiec. – Mamy około 76 mln zł zadłużenia – dodawał Mariusz Walter. Z kolei Marcin Nazarewicz upominał się o wyliczenie wysokości płaconych odsetek. W odpowiedzi usłyszał, że to dodatkowa praca, odsetki się zmieniają i może sam sobie je policzyć. – To może mieszkańcy też mogą sami sobie wyliczać – skomentował M. Walter.

– W przyszłym roku będziemy wybierać burmistrza i współczuje nowo wybranemu, bo patrząc na ten budżet będzie miał ciężko – podsumowywał Piotr Kozak.

Wątpliwości radnych starała się wyjaśniać skarbnik, ale w końcu stwierdziła, że nie wie czy jest sens przekonywać, bo radni są już takimi ekspertami, że podważają opinie służb wojewody i ministerstwa finansów.

Państwo żyjecie w nierealnym świecie, skoro nie wiecie, co się dzieje – oceniał burmistrz Waldemar Paluch. Tłumaczył, że zobowiązania płacone w wysokości 800 tys. zł w zeszłym roku osiągnęły około 4 mln zł, a na obecny rok zaplanowano około 5 mln zł. – Całe życie jestem optymistą i ma nadzieję, że inflacja spadnie i wszystko wróci do stawek sprzed 2 lat – dodawał, przypominając że miasto planuje długofalowo. W inwestycjach długoletnich są m.in. Bulwary nad Sanem, które muszą zostać wykonane do końca 2024 r. przebudowa ul. Tarnowskiego, ulicy Boczna Pogodnej. – Proszę nie wprowadzać w błąd, że straciliśmy jakąkolwiek możliwość inwestowania. Kto powiedział, że gmina nie ma możliwości brania kredytów? – tłumaczył W. Paluch. Dodawał przy tym, że nie ma mowy, iż sytuacja finansowa miasta jest zła, a źle jest, ponieważ problemy ma całe państwo i świat. Według burmistrza Jarosław jest w lepszej sytuacji niż było osiem lat temu, a porównując z innymi miastami zadłużenie miasta jest znacznie niższe.

– Miałem się nie odzywać, ale dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze. W listopadzie burmistrz przedstawiał czarny scenariusz podając, że do domknięcia budżetu brakuje 19 mln zł. Podawał przyczyny, ale zapomniał dodać ze 90 procent tej sytuacji to jego udział i nieodpowiedzialna polityka kredytowa. Potem burmistrz pokazał projekt, w którym deficyt stopniał o 18 mln zł, ale szczytem braku realizmu jest autopoprawka po której deficyt wynosi 88 tys. zł – mówił Wiesław Strzępek.

– Ogromną słabością burmistrza jest brak planowania na lata. Jak dzisiaj można wziąć kredyt i przeżreć pieniądze, to bierzemy – dodawał M. Nazarewicz.

– Różnimy się tym, że ja pokazuję konkrety a państwo potraficie populistycznie krzyczeć. Pieniędzy nie przeżremy. Ludzie potrzebują ich by iść do sklepu, spłacić kredyty. W MOPS od 1 stycznia prawie 90 procent pracowników ma najniższe wynagrodzenie, 80 procent zatrudnionych w MOSIR-ze też. Na podwyżki dla nauczycieli także nikt nam pieniędzy nie dał – odpowiadał burmistrz. – Kredyty były dobre jak się je brało, a jak trzeba je spłacać to radni się gorączkują i krzyczą, że są złe – dodawała Dorota Batiuk-Jankiewicz.

Tłumaczenia o konieczności zabezpieczenia pieniędzy na spłatę kredytów nie przekonały radnych z opozycji i zgłosili w formie poprawek zabranie prawie 2 mln zł z tej puli i przeznaczenie ich na ich zdaniem ważniejsze sprawy. Wcześniej pytali, dlaczego z pozimowych remontów dróg zabrano 400 tys. zł. Skarbnik odpowiedziała, że tyle co jest ma wystarczyć, a jeśli pojawią się duże dziury i dojdzie do uszkodzenia samochodu, to drogi są ubezpieczone.

Radni proponowali, by z pieniędzy zaplanowanych na obsługę długu dołożyć do kanalizacji w dzielnicy nr 7 i 1, wesprzeć muzeum przed zbliżającym się stuleciem placówki, dołożyć do sportu, przebudować przedszkole na potrzeby żłobka, wyposażyć parking na placu Bóżnic w szlabany i parkometry i kupić czujniki czadu.

  1. Strzępek przeanalizował z kolei planowany wzrost wynagrodzeń i stwierdził, że dla wybranych wyniesie on 26%, dla reszty 6%. – W przedszkolach przy szkołach planowane są wynagrodzenia niższe niż były rok wcześniej. W świetlicach szkolnych też mniej. Dla kontrastu wynagrodzenia w urzędzie w 2022 r. wynosiły 7,5 mln zł. W roku oszczędności i wyrzeczeń ponad 10 mln zł i ten wzrost nie będzie dotyczył szeregowych pracowników. Szczytem wszystkiego jest to, co zrobiono z drogami. Proponuję niech się burmistrz przyjedzie Boczną Garbarze czy Boczną Flisacką. Zafundował im pan betonozę na rynku i mówi o bulwarach. Szczególnie tych z Garbarzy interesują bulwary w kontekście stanów dróg, po których codziennie jeżdżą – mówił radny.

W dyskusji poruszano znacznie więcej problemów. Od ważnych w skali całego miasta, po typowo lokalne. Mówiono też o funkcjonowaniu Jarosławskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego i wnioskach jakie pojawiły się po kontroli NIK.

Ostatecznie budżet przyjęto.

erka

 

 

 

Miliony na podkarpackie drogi

0

Szanowni Państwo,

Premier Mateusz Morawiecki przyznał kolejny raz ogromną pulę środków dla Podkarpacia na rozwój infrastruktury drogowej w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Wśród inwestycji kontynuowanych jako wieloletnie znalazły się także te nowe, których realizacja rozpocznie się w tym roku i o które wspólnie zabiegaliśmy z samorządem lokalnym. Mam przyjemność przedstawić Państwu listę nowych inwestycji na terenie byłego województwa podkarpackiego. 

 

Powiat Jarosławski 

Droga powiatowa 1818R Radymno – Medyka – przyznana kwota dotacji: 3.310.684,00 zł 

Miasto Jarosław: ul. Pełkińska – 6,553.797,00 zł 

Gmina Jarosław: droga gminna Morawsko – Łowce  – 2.283.909,00 zł 

Gmina Jarosław: budowa chodnika na ul. Jana Pawła II w Tuczempach – 429.641,00 zł 

Chłopice: budowa chodnika w Dobkowicach – 352.554,00 zł 

Chłopice: droga gminna w Jankowicach – 1.173.946,00 zł 

Pruchnik: droga gminna w Kramarzówce – 530.948,00 zł 

Miasto Radymno: ul. Plażowa – 886.157,00 zł 

Miasto Radymno: ul. Sienkiewicza – 463.491,00 zł   

Gmina Radymno: droga gminna Michałówka – Duńkowice – 894.361,00 zł 

 

Powiat Przeworski: 

Drogi powiatowe: Piskorowice – Pigany – Sieniawa i Ul. Jana Pawła II w Sieniawie – 5.381.195,00 zł 

Gać: droga gminna Gać – Sietesz – 1.160.765,50 zł 

Tryńcza: Droga gminna Gniewczyna Łańcucka – Gniewczyna Tryniecka – 579.182,30 zł 

Tryńcza: droga gminna w Głogowcu – 211.536,80 zł 

Kańczuga: droga gminna Niżatyce – Żuklin – 821.417.00 zł 

Kańczuga: droga gminna Sietesz Cegielnia – Szkoła Podstawowa – 203.140,00 zł 

 

Powiat Lubaczowski:

Droga powiatowa: Lubaczów – Basznia – 6.300,00 zł 

Gmina Lubaczów: droga gminna w Piastowie – 1.120.875,00 zł 

 

Powiat Przemyski:

Fredropol: droga gminna Fredropol – os. Młodowice – Kupiatycze – 358.922.00 zł 

Orły: droga gminna w Orłach – 522.675.00 zł Krzywcza: droga gminna w Ruszelczycach – 1.161.597,00 zł 

Fredropol: droga gminna w Nowych Sadach – 591.372,00 zł 

 

W imieniu mieszkańców Podkarpacia składam Panu Premierowi serdeczne podziękowania za kolejne wsparcie udzielone naszym gminom i powiatom.

 

Anna Schmidt 

Wiceminister Rodziny i Polityki Społecznej 

Poseł na Sejm RP

 

IV Gala Pod Skrzydłem Anioła

0

Już po raz czwarty Stowarzyszenie Pod Skrzydłem Anioła wraz z Podkarpackim Klubem Biznesu zorganizowało w Rzeszowie charytatywną galę. Wszystko po to, żeby pomóc 3-letniemu Marcelkowi cierpiącemu na zaburzenia słuchu. Wśród dzieł sztuki, które zostały zlicytowane dla małego Marcelka, nie zabrakło obrazu naszego krajana Wacława Kochanowicza z Pruchnika. Tym razem ofiarował pejzaż „O brzasku”, który wylicytowano za  6.100 zł.

 

Aby chłopczyk mógł normalnie się rozwijać konieczna jest kosztowna operacja. Podczas gali „Marcelek pod skrzydłem Anioła” odbyła się aukcja szeregu oryginalnych przedmiotów, w tym dzieł sztuki. Wacław Kochanowicz regularnie przeznacza owoce swojej cierpliwej i wytrwałej pracy dla potrzeb chorych dzieci. Podczas wydarzenia zostały wręczone statuetki Anioła na medal. W. Kochanowicz obok wiceprezydent Rzeszowa – Krystyny Stachowskiej, która odebrała statuetkę – Rzeszów miasto Aniołów znalazł się w gronie osób oznaczonych statuetką Anioł na medal. – Kiedy rozpoczynałem przygodę z malarstwem nigdy nie przypuszczałem, że zostanę dostrzeżony i  wyróżniony. Tym bardziej, że podczas IV Charytatywnej Gali  – Marcelek pod Skrzydłem Anioła – Aniołów było wiele” – przyznał po odebraniu statuetki.

Red.

 

 

 

Czy Pruchnik może być uzdrowiskiem?

0
Fragment filmu promocyjnego o termach w Pruchniku.

Wody mineralne są. Geotermalne też. Grota solna z tężnią przyciąga zjonizowanym i nasyconym mikroelementami powietrzem. Mówi się o pokładach borowiny i wód borowych występujących w okolicy Pruchnika, a odkopane niedawno źródło wód siarczkowych, których działanie może być co najmniej porównywalne z ujęciami w znanych uzdrowiskach też jest niedaleko. Są plany na Termy Bieszczadzkie. Mimo to mało kto wierzy, by w najbliższym czasie na mapie ośrodków sanatoryjnych pojawił się Pruchnik-Zdrój.

 

Kiedy można uzyskać status uzdrowiska?

Miejscowość może ubiegać się o nadanie jej statusu uzdrowiska jeśli posiada złoża naturalnych surowców leczniczych lub klimat o potwierdzonych właściwościach leczniczych. Dodatkowo na jego obszarze znajdują się zakłady lecznictwa uzdrowiskowego. Musi też mieć odpowiednią infrastrukturę techniczną. Jeśli ma surowce ale brakuje możliwości leczenia, to może starać się o uzyskanie statusu obszaru ochrony uzdrowiskowej. O nadanie statusu uzdrowiska albo obszaru ochrony uzdrowiskowej występuje urząd gminy. By je otrzymać musi mieć potwierdzenie leczniczych właściwości surowców i klimatu w formie udokumentowanych badań, które wykluczających przy tym negatywne oddziaływanie na zdrowie człowieka. Decyzję o nadanie statusu podejmuje Rada Ministrów. Do jej wydania potrzebna jest m.in. opinia konsultanta krajowego do spraw balneologii i medycyny fizykalnej.

 

Minerały lecznicze są

Odniesienia do wykorzystania zasobów naturalnych jako surowców leczniczych znajdujemy w informacjach promocyjnych Gminy Pruchnik. – Pruchnik w przyszłości może stać się ważnym ośrodkiem sanatoryjno turystycznym z uwagi na występujące na jego terenie wody borowinowe – czytamy w opisie gminy.

Z miejscowych przekazów wynika, że okolicy Pruchnika są złoża borowin i wód borowych. Mają znajdować się w stronę przysiółka Korzenie i Woli Węgierskiej. – Świeże powietrze zarówno latem jak i zimą oraz koloryt krajobrazów powinny przyciągać turystów wrażliwych na piękno, ciszę i obcowanie z naturą i podziwiać piękne panoramy – zachęcają władze gminy.

O tym, że bogate złoża gazu i związane z tym liczne wiercenia przyczyniły się do odkrycia w okolicy Pruchnika wód solankowych oraz geotermalnych można usłyszeć w filmie promocyjnym traktującym o Termach Bieszczadzkich. Dowiadujemy się z niego, że wody zbadano, a wyniki pokazują, że należą one do średnio i bogato zmineralizowanych. Zawartość minerałów jest w nich nawet dwukrotnie wyższa niż zalecana do kąpieli leczniczych. Są to w większości chlorkowo-wapniowe i chlorkowo-sodowe. Między podpruchnickim Heluszem a Wolą Węgierską odkopano niedawni używane w ubiegłym wieku źródło wód siarczkowych, którego minerały miały mieć właściwości co najmniej tak lecznicze, jak w znanych polskich zdrojach. Wody geotermalne występujące w okolicy Pruchnika mają temperaturę od 60 do 80 stopni Celsjusza i mogą być wykorzystywane także do ogrzewania domów.

 

Tężnię już mają

Mieszkańcy Pruchnika mają morski klimat u siebie za sprawą Groty Solnej oferującej seanse w zjonizowanym i nasyconym mikroelementami powietrzu. Wyposażona w tężnię i generator soli grota jest jedynym takim miejscem w okolicy, a jeden seans zapewnia poziom wchłaniania jodu jak 3 dniowy pobyt nad morzem. W planach, na razie tylko na papierze, jest budowa Term Bieszczadzkich. Miałby być to obiekt położony na obrzeżach Pruchnika o architekturze wpisującej wsie w zabudowę miasteczka. Pełniłby rolę leczniczo-rekreacyjną. Drugi zamysł to kompleks Basteja, czyli wykorzystanie pozostałości po zamku z ocalałą basztą i stawami do stworzenia centrum kulturalno-rekreacyjnego.

 

Kupiłby pan wieś…

– Wierzymy, że realizacja tak ambitnego przedsięwzięcia znajdzie zainteresowanie w gronie inwestorów. Trzeba zaryzykować, by spełnić marzenia – uważają twórcy planu budowy Term Bieszczadzkich. – Może kiedyś termy powstaną. Na razie mamy inne, ważniejsze wydatki – mówi Wacław Szkoła, burmistrz Pruchnika, dodaje przy tym, że będzie to raczej zadanie dla jego następców.

To sfera marzeń. Nie do zrealizowania na teraz – słyszmy od mieszkańców. – Pruchnik jako uzdrowisko? To nierealne – mówią. – Kupiłby pan wieś, tylko pieniądze gdzieś – podsumowują.

– Według mojej wiedzy nie ma obecnie możliwości na nadanie Pruchnikowi statusu uzdrowiska. Nie mamy udokumentowanych zasobów mineralnych – kwituje burmistrz. Informacje dotyczące złóż mineralnych, jakie gmina posiada są przekazami zebranymi bezpośrednio od zajmujących się badaniami, a to nie jest oficjalny dokument. Nie znaczy to, że w pruchnickim samorządzie nie pojawiała się myśl o leczniczym wykorzystaniu wód mineralnych. Gmina wystąpiła do Państwowego Instytutu Geologicznego o uzyskanie danych dotyczących odkrytych zasobów wód leczniczych. Odpowiedziano im, że dane zgromadzone przez poszukujących gazu nie są ogólnie dostępne, a samorząd jak chcę, to sam musi rozpocząć całą procedurę. Burmistrz przyznaje, że według informacji, jakie do niego docierały w okolicy Pruchnika są złoża borowiny. – Są zlokalizowane bardziej na obszarze Węgierki i Woli Węgierskiej, a my nie mamy zamiary prowadzić ekspansji obejmującej obszar sąsiedniej gminy – podkreśla W Szkoła.

Wynika z tego, że przez najbliższe kilka lat nie ma mowy o tym, że Pruchnik stanie się miejscowością zdrojową. Chociaż występują tam wody mineralne, a sama miejscowość jest otwarta na turystów. Głównym problemem, tak jak przy wielu ciekawych i kreatywnych pomysłach jest brak pieniędzy, czyli najtrafniejszym podsumowaniem jest zacytowane wcześniej przysłowie.

erka

 

 

 

Tajemnicza śmierć przy torach

0

Niedawno mieszkańców miasta zelektryzowała wieść, że na przedmieściach w opuszczonym budynku znaleziono ciało człowieka. Od razu pojawiły się różne plotki i domysły, odnośnie tego kim mógł być i jaki go los spotkał…

 

Informacja, która początkowo przekazywana była tzw. pocztą pantoflową, jak to w takich przypadkach bywa, z czasem zyskiwała nowych szczegółów. Mówiło się, że to ciało młodego mężczyzny, który popełnił samobójstwo albo że to bezdomny, którego nikt nie szukał lub nawet uchodźca zza wschodniej granicy. Faktem jest, że do odnalezienia ciała doszło przypadkiem.

– Zwłoki ujawnione zostały w piątek, 20 stycznia, przed godz. 11. Znaleźli je pracownicy PKP w Przeworsku podczas prowadzonych prac w jednym ze swoich budynków gospodarczych leżących w rejonie ulic Wspólnej i Łąkowej. Ciało zostało zabezpieczone do dalszych badań sekcyjnych. Czynności prowadzone są przez Komendę Powiatową Policji w Przeworsku pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Przeworsku – informuje asp. szt. Justyna Urban, oficer prasowy przeworskiej KPP.

Według nieoficjalnych informacji jakie udało się nam uzyskać, odnalezione zwłoki były w znacznym stanie rozkładu. Konieczne będą więc badania genetyczne, które mogą potrwać nawet kilka miesięcy. Miejmy nadzieję, że przyniosą one odpowiedzi na pytania kim była zmarła osoba i jak doszło do jej śmierci na przedmieściu Przeworska.

DP

 

 

Potrzebne wsparcie dla Matyldy i Fabiana

0

W poprzednim numerze Gazety Jarosławskiej o naszą pomoc i wsparcie prosili rodzice Franka i Jonasza. Jak się okazuje, pomoc potrzebna jest też małej Matyldzie i Fabianowi. Nie bądźmy obojętni na ich los.

 

– Gdy badania prenatalne wykazały wadę serca u naszej wyczekiwanej córeczki, byliśmy przerażeni. Informacja o tym, że po operacji Matyldzia będzie mogła normalnie żyć, trochę nas uspokoiła. Nie sądziliśmy jednak, że będziemy musieli stoczyć taką walkę o jej życie – mówią Joanna i Mateusz Momotowie, rodzice Matyldy.

Po narodzinach dziewczynki neonatolog wykrył zwężenie zastawki mitralnej. Niestety okazało się, że wada jest znacznie poważniejsza, niż przypuszczano. Zaczęła się udręka. Kolejne pobyty w szpitalach, badania, zabiegi, wizyty u różnych specjalistów, które trwają do dziś.

Matylda ma niecałe dwa latka. Mając 3 miesiące przeszła pierwszą operację, która rozwiązała problem VSD. Kolejna operacja odbyła się, gdy dziewczynka miała roczek. Niestety w najbliższym czasie czeka ją kolejna operacja. Rodzice dziewczynki znaleźli ośrodek w Bostonie, który daje jej szansę na normalne życie. Niestety leczenie nie jest refundowane, a koszt operacji znacznie przekracza możliwości rodziny, dlatego zmuszeni są prosić o pomoc:

– Nasza ukochana córeczka może odejść – nie umiemy pogodzić się z tą myślą. Musimy zrobić wszystko, by ją ocalić! Uda się tylko z Waszą pomocą. Prosimy… – apelują rodzice.

Matylda Momot jest podopieczną Fundacji Siepomaga, na której konto można wpłacać środki na leczenie dziecka. Dziewczynce można też pomóc wysyłając SMS o treści: 0235457 na numer 75365 (koszt 6,15 zł brutto), bądź przekazując 1,5% podatku: Numer KRS 0000396361, Cel szczegółowy 1,5% 0235457 Matylda. W mediach społecznościowych działa też grupa: Licytacje dla Matyldy Momot, na której można licytować wystawione na aukcję przedmioty.

W ostatnich dniach Matylda trafiła do szpitala z zapaleniem płuc. Jej stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu.

– Wyniki echa są niezadowalające. Nie wiadomo dlaczego w tak krótkim czasie pogorszyły się dwukrotnie – poinformowała przed dwoma dniami mama dziewczynki. Zrozpaczeni rodzice proszą o każdą pomoc.

 

W potrzebie jest też mały Fabian

Fabian urodził się w 2020 roku jako wcześniak, dlatego nie uniknął poważnych komplikacji zdrowotnych.

– U syna zdiagnozowano encefalopatie mózgu i padaczkę. Przeszedł też dwie operacje przepukliny pachwinowej. Do wszystkiego doszła jeszcze wykryta wada wzroku. Pierwszy rok życia Fabiana wiązał się z licznymi wizytami w szpitalach, kontrolami u wielu specjalistów oraz nieustanną rehabilitacją – wspominają rodzice Fabiana.

W ubiegłym roku chłopczyk poważnie zachorował. Po przebytym zakażaniu koronawirusem u Fabiana zaczęły się problemy z płucami. Do tego doszły kolejne infekcje, które dodatkowo pogorszyły jego stan zdrowia. Rodzice chłopca po raz kolejny drżeli ze strachu o swoje dziecko. Przypomnijmy, że w marcu 2021 r. w wyniku Covid-19 zmarła 7-letnia siostra Fabiana – Julia.  Na szczęście po dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu stan chłopca się poprawił. Fabian wrócił do domu, ale szczęście nie trwało jednak długo. Fabian znów trafił do szpitala, wystąpił u niego regres ruchowy. To, co wypracował dzięki rehabilitacji przepadło.

– W maju Fabian wrócił na intensywną rehabilitację i powoli wraca do formy. Aby jednak mógł osiągnąć swój wymarzony cel, aby miał szansę na samodzielną i sprawną przyszłość, musi kontynuować leczenie i ćwiczenia pod okiem specjalistów. To wszystko wiąże się z ogromną sumą pieniędzy, a my nie mamy tylu środków. Bardzo prosimy Was o wsparcie! – apelują rodzice Fabiana.

Fabian jest podopiecznym Fundacji Siepomaga. Aby wspomóc chłopca w leczeniu i rehabilitacji można wpłacić pieniądze na konto fundacji. Fabianowi można też pomóc wysyłając SMS o treści 0201764 na numer 75365 (koszt 6,15 zł brutto), bądź przekazując 1,5% podatku: Numer KRS 0000396361, Cel szczegółowy 1,5% 0201764 Fabian.

 

EK

 

 

Są plany, są obawy

0

Wraz z nadejściem Nowego Roku zapytaliśmy przedstawicieli dwóch dużych miast powiatowych, czego mogą spodziewać się mieszkańcy w najbliższym czasie. Zobaczcie jakie plany i obawy ma burmistrz Leszek Kisiel, a jakie burmistrz Waldemar Paluch?

 

Leszek Kisiel, burmistrz Miasta Przeworska

Jakie inwestycje zostaną zakończone, a jakie rozpoczęte?

W 2023 r. nastąpiło zakończenie największej w ostatnim czasie inwestycji sportowej w naszym mieście. Po kilkudziesięciu latach na przeworski obiekt sportowy wraca lekkoatletyka. Ośrodek LA otrzymał 4 bieżnie 400-metrowe, 6 bieżni do biegów krótkich 100 i 110 m, skocznie w dal, wzwyż, do trójskoku i rzutnie do pchnięcia kulą, a także szatnie dla sportowców. Zakupione zostały również trybuny dla kibiców. Inwestycja jest poświadczona uzyskaniem świadectwa certyfikacji PZL stadionu lekkoatletycznego. Wewnątrz obiektu umiejscowiliśmy boisko do piłki nożnej dodając automatyczne nawadnianie i oświetlenie treningowe. Obiekt ten spełnia warunki stadionu LA jak i dla gry w piłkę nożną różnych grup wiekowych. Najważniejszym aspektem będzie odtworzenie lekkiej atletyki w naszym mieście, tym bardziej, że mamy w Przeworsku wzory olimpijskie – Tadeusza Ruta. Z innych inwestycji to przede wszystkim zakończenie budowy łącznika autostradowego z ronda przy ul. Węgierskiej poprzez rondo ul. Studziańskiej do ronda ul. Łańcuckiej na Gwizdaju prowadzone przez PZDW w Rzeszowie. Do tego dochodzą budowy i modernizacje dróg w Przeworsku, a będzie to aż 20 odcinków drogowych. Istotną inwestycją będzie zakończenie realizacji osuwiska skarpy starego miasta, której łączna wartość przekroczy ponad 10 mln zł. W jej ostatnim etapie przebudowie poddane zostaną ulice Bernardyńska i Wałowa oraz zejście schodami na ul. Krętą. Na definitywną przebudowę oczekuje cały dach na Szkole Podstawowej nr 3 przy ul. Gorliczyńskiej.

 

Czy planowane są jakieś większe imprezy kulturalno-rozrywkowe? Jeśli tak, to jakie?

Jak co roku zostaną zorganizowane Dni Przeworska coroczna impreza, w której bierze udział kilkanaście tysięcy osób. Pracujemy nad tym, aby 630-lecie nadania praw miejskich odbyło się z dobrym akcentem kultury.

 

Panie Burmistrzu, czy ze względu na wzrost cen i kosztów ma Pan jakieś obawy związane z 2023 r.?

Jak wszyscy mamy obawy co do inflacji oraz wzrostu cen energii, gazu, paliw i innych nośników podnoszących koszty funkcjonowania miasta. Dramatycznie spadają dochody miasta, a jest to głównie „zasługą” zmian w sposobie finansowania samorządu wprowadzanych przez rząd.

 

Jakie ma Pan marzenia związane z 2023 r.?

… aby, środki finansowe wystarczały na pokrycie zamierzonych inwestycji dających rozwój miasta i dobrobyt mieszkańców.

 

Jedną z istotnych kwestii jest remont dworca PKS. Czy Pan Burmistrz ma już jakiś pomysł, w jaki sposób, można by tę inwestycję zrealizować?

Dworzec PKS za pośrednictwem firmy PKS Jarosław S.A. jest własnością Starostwa Powiatowego w Jarosławiu. Starosta Jarosławski zadeklarował pomoc w remoncie dworca i zamknięcie tego wstydliwego z punktu widzenia wizerunku i bezpieczeństwa podróżnych tematu. Wierzę, że dzięki deklaracjom złożonym przez Pana Starostę Jarosławskiego uda się zrealizować remont w 2023 roku.

 

Waldemar Paluch, burmistrz Miasta Jarosławia

 Jakie inwestycje zostaną zakończone, a jakie rozpoczęte?

Rok 2023 będzie rokiem bardzo trudnym, ze względu na niespotykaną od 25 lat inflację, ogromne podwyżki cen i opłat, które niestety doprowadziły do drastycznego podwyższenia kosztów realizacji inwestycji. Tak jak w całym kraju, tak i u nas, w Jarosławiu, mamy ogromne problemy z rozstrzygnięciem przetargów na inwestycje, które zostały zaplanowane już dużo wcześniej. Staraliśmy się od kilku lat zdobyć zewnętrzne dofinansowania na takie działania, jak chociażby budowa Bulwarów nad Sanem, przebudowa ulicy Bocznej Pogodnej,  przebudowa ulicy Tarnowskiego, budowa Centrum Przesiadkowego przy Dworcu PKP, termomodernizacja Szkoły Podstawowej nr 11. Te projekty pisaliśmy kilka lat wstecz, a szacowane koszty były dużo mniejsze, niż obecne ceny, jakie widzimy w przetargach. To dlatego ogłaszane przetargi nie są rozstrzygane. Skraca nam się więc czas do zakończenia realizacji wszystkich inwestycji, zgodnie z podpisanymi umowami o dofinansowanie. Ważny jest fakt, że te projekty, chociażby tzw. norweskie, są dofinansowane w 100%, a np. ulice Bocznej Pogodnej, czy Tarnowskiego, czy też Bulwary nad Sanem w 90 i 95 %. Zakończona zostanie przebudowa płyty Rynku i Placu Św. Michała. Bardzo ważne jest dla nas rozpoczęcie budowy Bulwarów nad Sanem, przebudowy kanalizacji wzdłuż ulicy Tarnowskiego, przebudowy ulicy Bocznej Pogodnej, czy wymiana taboru MZK.

 

 Czy planowane są jakieś większe imprezy kulturalno-rozrywkowe? Jeśli tak, to jakie?

 Pomimo wzrostu kosztów, wydarzenia kulturalno-rozrywkowe będą się odbywały, ale przybiorą skromniejszą formę. Zorganizujemy oczywiście m.in. Dni Jarosławia i Jarmark Jarosławski. Nie zaplanowaliśmy wprawdzie w budżecie pieniędzy na honorarium dla gwiazdy, która miałaby uświetnić Dni Jarosławia, ale szukamy wśród jarosławskich przedsiębiorców sponsorów, którzy mogliby takiego artystę opłacić.

 

Panie Burmistrzu, czy ze względu na wzrost cen i kosztów ma Pan jakieś obawy związane z 2023 r.?

 Trudno nie mieć obaw, gdy wzrosły nam koszty zatrudnienia pracowników, zużycia energii,  użytkowania pojazdów, w tym autobusów komunikacji miejskiej, czy pojazdów Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, m.in. z powodu dotykającego nas wszystkich wzrostu cen paliw, a do tego doszło ustawowe zmniejszenie dochodów gmin z podatku PIT o 24,5 %, które dla naszego miasta, zgodnie z informacją Związku Miast Polskich, będzie wynosiło ponad 9,5 mln zł i to nie tylko w bieżącym, ale w każdym kolejnym roku.

 

Jakie ma Pan marzenia związane z 2023 r.?

 Marzę, aby mimo trudnej sytuacji, kontynuować dynamiczny rozwój naszego miasta, nie zatrzymywać inwestycji w Jarosławiu, zrealizować wszystkie zamierzenia, wszystkie plany, a także zapewnić jarosławianom 100% odpowiedniej obsługi przez wszystkie nasze służby miejskie.

 

Jedną z istotnych kwestii jest wybudowanie kładki dla pieszych przy ul. Grunwaldzkiej. Czy Pan Burmistrz ma już jakiś pomysł, w jaki sposób, by tę inwestycję zrealizować?

 Już na początku planowania przebudowy skrzyżowania przy Placu Mickiewicza, inżynierowie opracowali zastosowanie rozwiązania w postaci kładki nadziemnej, mając na uwadze rozładowanie ogromnych potoków ruchu pieszych i samochodów, związanych z wybudowaniem galerii handlowej w centrum miasta. Niestety, to rozwiązanie nie znalazło uznania i akceptacji Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Właściciel galerii, mimo, że się do tego zobowiązał,  do dziś nie ma możliwości wybudowania kładki. Widzimy dziś, jakie w tym miejscu tworzą się korki, ilu jest pieszych i ile jest pojazdów, a więc ta sytuacja musi być jak najszybciej unormowana. Obecnie działają tymczasowe przejścia dla pieszych, ale musimy wrócić do tematu. Są pomysły, są propozycje, ale główną przeszkodą jest brak zgody służb konserwatorskich na rozwiązania proponowane przez projektantów projektujących przebudowę tego skrzyżowania, jak również ul. Grunwaldzkiej.

 

EK