Strona główna Blog Strona 101

Bal charytatywny Mukohelpu

0

W sobotę, 11 lutego w Hotelu &Restauracji Coloseum odbył się VII Bal Charytatywny na Rzecz Osób Chorych na Mukowiscydozę Mukohelp pod honorowym patronatem Władysława Ortyla, marszałka Województwa podkarpackiego, Stanisława Kłopota, starosty jarosławskiego oraz Waldemara Palucha, burmistrza Miasta Jarosławia. W tym roku udało się zebrać ponad 260 tys. zł.

Głównym punktem wydarzenia była licytacja wartościowych przedmiotów, którą poprowadził Zygmunt Chajzer, dziennikarz i prezenter radiowy i telewizyjny. W tym roku na licytację wystawionych zostało 106 przedmiotów. Wśród nich była m.in. rakieta tenisowa z autografem Agnieszki Radwańskiej, obraz pt. ,,W cieniu opactwa”, voucher na pobyt w Paryżu, torebka Prada, piłka z autografem Łukasza Piszczka, obraz pt. ,,Kamienica Orsettich”, stół do tenisa, zestaw kosmetyków, okulary męskie – Prada, a nawet Srebrny Medal Mistrzostw Świata Reprezentacji Polski w Piłce Siatkowej Mężczyzn.

W balu zorganizowanym przez Monikę Bartnik, prezes Fundacji Pomocy Chorym na Mukowiscydozę Mukohelp wzięło udział wielu znamienitych gości. W trakcie wydarzenia wręczone zostały statuetki i podziękowania dla osób, które w szczególny sposób angażują się w działanie fundacji i wspierają chorych. O trudnościach, jakim każdego dnia muszą stawiać czoła chorzy na mukowiscydozę (nieuleczalną chorobę genetyczną, która powoduje wytwarzanie w organizmie chorych gęstego i lepkiego śluzu, blokującego drogi oddechowe i wywołującego postępujące wyniszczenie płuc, a w konsekwencji niewydolność oddechową i przedwczesną śmierć) opowiedział 44-letni Piotr Polowczyk, podopieczny fundacji.

Zwieńczeniem wydarzenia był występ Szymona Wydry & Carpe Diem oraz Kwartetu Szafa Gra. Odbyły się też pokazy taneczne.

EK, fot. FB A. Schmidt

Złote, srebrne i brązowe tarcze trafiły do naszych szkół

0
1 lutego na Politechnice Rzeszowskiej odbyła się uroczysta gala Podkarpackiego Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2023. W uroczystości uczestniczyła m.in. Renata Tomaka-Pasternak, dyrektor Zespołu Szkół Drogowo-Geodezyjnych i Licealnych im. Augusta Witkowskiego w Jarosławiu, Łukasz Woźniak, nauczyciel w Technikum oraz dwóch uczniów.

Fundacja Edukacyjna Perspektywy ogłosiła wyniki w 25. edycji Rankingu Liceów i Techników 2023. Sprawdź jak prezentują się licea i technika z powiatu jarosławskiego i przeworskiego na tle województwa oraz kraju.

 

W rankingu głównym liceów ogólnokształcących spośród szkół powiatu jarosławskiego i przeworskiego najwyżej uplasowało się I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu zajmując 464. miejsce w kraju (542. w poprzednim roku). I LO otrzymało „Srebrną Tarczę”. Publiczne Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. Anny Jenke w Jarosławiu zajęło 519. miejsce w Polsce (w poprzednim roku 909) oraz „Brązową Tarczę”. „Brązową Tarczę” otrzymało również II Liceum Ogólnokształcące przy Zespole Szkół Drogowo-Geodezyjnych i Licealnych w Jarosławiu zajmując 571. miejsce w kraju (559. w poprzednim roku).

Na tle województwa I LO im. Mikołaja Kopernika zajęło 22. miejsce, Publiczne Katolickie LO im. Anny Jenke – 25. miejsce, II LO w Jarosławiu – 29. miejsce, Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Stanisława Wyspiańskiego – 62. miejsce, I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Przeworsku – 63. miejsce.

W rankingu głównym techników najwyżej, bo na 54. miejscu, uplasowało się Technikum nr 2 im. Stefana Banacha w Jarosławiu otrzymując „Złotą Tarczę” (155. miejsce w poprzednim roku). Na 129. miejscu (46. w poprzednim roku) było Technikum nr 6 (ZSD-GiL im. A. Witkowskiego w Jarosławiu) zdobywając „Srebrną Tarczę”. „Srebrną Tarczę” otrzymało również będące na 287. miejscu (420. w poprzednim roku) Technikum nr 1 (ZSSChiO w Jarosławiu), a „Brązową Tarczę” i 492. miejsce (powyżej 500 w poprzednim roku) – Technikum nr 3 (ZSEiO im. M. Dąbrowskiej w Jarosławiu).

Na tle województwa najlepiej wypadło Technikum nr 2 im. Stefana Banacha w Jarosławiu zajmując 5. miejsce. Tuż po min było Technikum nr 6 (ZSD-GiL im. A. Witkowskiego w Jarosławiu) – 9. miejsce, Technikum nr 1 (ZSSChiO w Jarosławiu) – 21. miejsce, Technikum nr 3 (ZSEiO im. M. Dąbrowskiej w Jarosławiu) – 31. miejsce, Technikum nr 4 (ZSBiO im. Kazimierza Wielkiego w Jarosławiu) – 50. miejsce, Technikum (ZSZ im. Króla Jana III Sobieskiego w Przeworsku) – 56. miejsce, Technikum nr 5 (ZSI w Jarosławiu) – 57. miejsce.

EK

 

Palił się garaż i budynek gospodarczy

0

Sześć zastępów straży pożarnej gasiło pożar garażu w budynku mieszkalnym w Tywoni. Palił się też budynek gospodarczy w Rozborzu.

 

Pożar zauważono w środę, 8 lutego o godzinie 5.24. Pierwsze jednostki dotarły na miejsce już o 5.39.

– Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że pali się budynek mieszkalny. Pożar zlokalizowany został w garażu. Podano 2 prądy wody w natarciu – mówi bryg. Waldemar Czernysz, rzecznik prasowy KP PSP w Jarosławiu.

Osoby zamieszkujące budynek zdołały go opuścić jeszcze przed przyjazdem pierwszych zastępów straży pożarnej.

Akcja gaśnicza trwała blisko 3 godziny. Uczestniczyło w niej 6 zastępów straży pożarnej. Łącznie 25 strażaków.

Największe straty odnotowano w garażu. Spalił się samochód osobowy oraz przedmioty codziennego użytku przechowywane w garażu. Część mieszkalna nie uległa zniszczeniu. Opalona została fasada budynku oraz część dachu.

Czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzą jarosławscy policjanci. Na chwilę obecną nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Wiadomo jedynie, że w garażu znajdował się kocioł na paliwo stałe.

Z kolei dwa dni później, 10 lutego przeworscy strażacy gasili pożar budynku gospodarczego, do którego doszło w Rozborzu. W akcji gaśniczej uczestniczyła jednostka ratowniczo-gaśnicza z Przeworska oraz Ochotnicza Straż Pożarna z Rozborza. W tym przypadku również nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu.

 

EK, fot. KP PSP

 

Program szansą dla szpitala?

0

Na ostatniej sesji Rady Powiatu Przeworskiego radni zatwierdzili program naprawczy dla szpitala na najbliższe trzy lata.

 

Omówienie „Programu naprawczego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Przeworsku na lata 2023-2025” poprzedziła dyskusja radnych, spośród których wiele wątpliwości i pytań miał m.in. Zbigniew Kiszka. Były starosta przypomniał również o konieczności przystąpienia do procedury konkursowej na stanowisko dyrektora placówki.

Nie wiemy, czy dyrektor obecnie pełniący obowiązki nie wystartuje w konkursie w innym szpitalu. Propozycja jest taka, żeby do końca lutego przystąpić do procedury konkursowej i umocować tego lub innego dyrektora w naszym szpitalu – dodał radny, wobec czego w dalszej części starosta Bogusław Urban uspokoił, że jest po rozmowach z dyrektorem i zarządem, a sam konkurs odbędzie się w stosownym czasie.

 

Oddziały funkcjonują

P.o. dyrektora Robert Płaziak przystępując do omawiania programu naprawczego szpitala, zaznaczył, że składa się on z trzech części. Pierwsza to opis stanu istniejącego. Druga to sposób na rozwiązanie problemów bieżących, czyli propozycja restrukturyzacji posiadanych zobowiązań, natomiast trzecia część związana jest z wynagrodzeniami i potencjalnymi problemami, które można napotkać przy realizacji ustawy o najniższym wynagrodzeniu w zakresie działalności medycznej.

Pierwsza część składa się z trzech części: ratunkowej, stabilizacyjnej i inwestycyjnej. Pierwsza z nich to stan zastany przeze mnie w szpitalu, m.in. związany z brakiem personelu. Część ta cały czas trwa i próbujemy ten szpital tak poukładać, żeby mógł normalnie działać. Jak państwo zauważyli, ginekologia, pediatria i neonatologia funkcjonują, kardiologia w nowej odsłonie również, podobnie jak inne oddziały. Zatrudniamy nowych lekarzy, w szczególności na oddziałach szpitalnych, jak również w okolicznych jednostkach, które posiadamy – wymieniał R. Płaziak przechodząc do części stabilizacyjnej, którą określił jako trudne zagadnienie.

Podejście do spraw wynagrodzeń cały czas trwa. Starałem się wypośrodkować stan finansów, żeby mniej więcej odpowiadał rzeczywistości, która nas za chwilę zastanie. Próbujemy zdobyć lekarzy, których nam potrzeba, bo mamy dość wiekową załogę: do końca 2023 roku ok. 57 osób może odejść na emerytury. Przypomnę tylko, że w ostatnich latach odeszło dwudziestu kilku lekarzy i to naprawdę widać. Elementem stabilizacji jest zatrudnienie co najmniej 10 lekarzy w ciągu roku. Zastąpią oni tych, którzy będą odchodzić, ponieważ byli zatrudniani, kiedy powstawał szpital i teraz wielu z nich osiąga wiek emerytalny. Realizujemy też program pozyskiwania lekarzy stażystów. Pacjenci mogą się czuć bezpiecznie, bo szpital funkcjonuje – zapewnił p.o. dyrektora. Zapowiedział, że kolejnym etapem jest plan rozwoju szpitala, przygotowany we współpracy z działem technicznym, dzięki któremu oceniono, co kawałek po kawałku trzeba zmodernizować. Realizacja tej części to ok. 108 mln zł.

 

Ostatnia szansa dla porodówki?

Starosta zapytał też o bieżącą sytuację na oddziale ginekologii, nad którym w 2019 roku wisiało widmo likwidacji. R. Płaziak przyznał, że demografia jest nieubłagana. W powiecie przeworskim w ciągu roku urodziło się ok. 870 dzieci, z czego zaledwie ok. 300 urodzeń było w przeworskim szpitalu.

Rozpoczęliśmy proces certyfikowania na szpital przyjazny dziecku. Odbudowujemy szkołę rodzenia i mam nadzieję że to coś zmieni, bo wyniki finansowe pokazują stratę ginekologii położnictwa i neonatologii. Przez 6 miesięcy zobaczymy, czy wzrasta nam liczba porodów. Jeśli osiągniemy wartość ok. 500 porodów na rok, to warto zastanowić się, by ten oddział utrzymać – ocenił R. Płaziak.

Ostatecznie, radni zatwierdzili zaproponowany pogram naprawczy dla szpitala. 9 radnych było „za”, 9 wstrzymało się, 1 był nieobecny.

DP

 

Doświadczenie i otwartość procentują

0

W przeddzień Święta Sołtysa rozmawiamy z Krzysztofem Sasem, pełniącym od 1999 r. funkcję przedstawiciela wsi Tyniowice w strukturach samorządowych Gminy Roźwienica, a w obecnej kadencji będącym również reprezentantem całej gminy w samorządzie Powiatu Jarosławskiego. – Bezpośredni kontakt pozwala uczestniczyć na co dzień w życiu swojej miejscowości i gminy oraz być blisko problemów z jakimi zmagają się mieszkańcy – podkreśla sołtys Tyniowic.

 

– Sołtys razem z radnymi, to samorządowa reprezentacja każdej miejscowości. Jesteśmy ogniwem między mieszkańcami a gminą. Uczestniczymy w funkcjonowaniu wsi wtedy, gdy jest dobrze i gdy jest kłopot. Jesteśmy najbliżej. W tym widać naszą przewagę – mówi sołtys Tyniowic. – Piastowanie funkcji sołtysa niesie ze sobą także sprawy problematyczne. Zdarza się, że musi pogodzić różne wizje, znaleźć rozwiązanie, gdy pojawiają się różnice zdań wewnątrz miejscowości. Przecież trudno liczyć, że każdy myśli podobnie – dodaje najstarszy stażem w gminie sołtys.

K. Sas uważa, że funkcja sołtysa wymaga doświadczenia i budowania zaufania. W podobnej sytuacji są radni. Do nas idą ze swoimi problemami i wnioskami. Na nas spada też odpowiedzialność, gdy coś się nie uda – mówi. Sołtys Tyniowic reprezentuje również mieszkańców Gminy Roźwienica w Radzie Powiatu Jarosławskiego. Takie połączenie daje dodatkowe możliwości. Już nie jako przedstawicielowi jednej miejscowości tylko całego okręgu. – Trzeba być otwartym i szukać porozumienia – podkreśla sołtys.

Podobnie uważa Tomasz Kotliński, wójt Gminy Roźwienica.

Obaj podkreślają, że dzięki współpracy między powiatem a gminą udało się zrealizować wiele zadań. Obecnie zakończono geodezyjny etap scaleń w Węgierce, Woli Węgierskiej i Chorzowie. Trzech ostatnich miejscowości w gminie. – Udało się to dzięki współpracy między powiatem a gminą, bo mimo tego, że to powiat jest organem prowadzącym scalenia, gmina też musi ponieść koszty w postaci ulg podatku rolnego wynoszących 100 % w pierwszym roku i 75 oraz 50% w kolejnych oraz uczestniczyć w całym procesie scaleniowym – zauważa wójt. Obaj też uważają, że prace poscaleniowe, w tym budowa dróg dojazdowych powinny być zlecane gminom a nie powiatowi. Przemawia za tym lepsza znajomość lokalnych uwarunkowań. Kolejną inwestycją realizowaną przez powiat wspólnie z gminą jest budowa chodników. Obecnie budowany jest chodnik w Cząstkowicach. Koszty inwestycji pokrywają oba samorządy po połowie. Gmina Roźwienica przeznaczyła na to 215 tys. zł. Na kolejne odcinki chodników przy drogach powiatowych w Węgierce, Woli Roźwienickiej, Roźwienicy, Rudołowicach i Więckowicach już zaplanowane jest współfinansowanie. Gmina będzie też uczestniczyć w przebudowie drogi Roźwienica – Rączyna. Wsparcie będzie rzeczowe. M.in. w formie przekazania działki. Będzie też w formie finansowej.

– Współfinansowanie inwestycji drogowych jest przykładem współpracy skierowanej w stronę mieszkańców. Jeżdżący po biegnących przez gminę drogach nie interesują się zbytnio, kto nimi zarządza. Im chodzi o to, by nie były dziurawe. Dlatego wspieramy modernizację dróg, które są w zarządzie powiatu – podkreślają samorządowcy.

Sołtys, jak podkreśla K. Sas, musi stawiać na współpracę i brać pod uwagę zdanie innych.

MP

 

 

 

Wtargnął na posesję i maczetą poprzebijał opony

0

Do 5 lat pozbawienia wolności grozi 41-letniemu mieszkańcowi Jarosławia, który uszkodził dwa samochody na prywatnej posesji. Mężczyzna wyposażony w maczetę i nóż został ujęty przez właścicieli posesji przy wsparciu sąsiada, a następnie przekazany policjantom.

 

Do zdarzenia doszło w sobotę, 4 lutego przed godz. 19, w Jarosławiu. Przebywający w domu właściciele usłyszeli potężny huk. Kiedy wyszli na zewnątrz, by sprawdzić co się stało, zobaczyli przy swoich samochodach mężczyznę trzymającego w ręku maczetę.

– Domownicy, wsparci przez sąsiada, obezwładnili mężczyznę, wytrącając mu z ręki maczetę oraz nóż. W czasie obezwładniania agresora, jeden z mężczyzn został zraniony powierzchownie w rękę – informuje KPP w Jarosławiu.

O całym zdarzeniu świadkowie powiadomili Policję. Nie pozwolili również na to, aby sprawca się oddalił. Mundurowi zbadali stan trzeźwości 41-letniego mieszkańca Jarosławia. Badanie alkomatem wykazało blisko 2 promila alkoholu w jego organizmie.

– Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie. Wartość strat oszacowana została przez pokrzywdzonych na kwotę ponad 2,5 tys. zł. 41-latek usłyszał już zarzuty uszkodzenia mienia. Za popełniony czyn grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności – informuje KPP w Jarosławiu.

 

EK/KPP

 

Wirtualne skoki po raz drugi

0

W sobotę, 4 lutego odbyły się w Pruchniku II Mistrzostwa Deluxe Ski Jump. Rywalizujących o miano najlepszego skoczka narciarskiego w wydaniu symultanicznym nie brakowało, a najważniejsza była atmosfera i aktywne spędzanie czasu. Wyniki były na drugim miejscu.

 

Organizatorem zawodów był Kacper Pieszko, który ze swoim pomysłem wystartował rok temu. Spotkanie miłośników skoków narciarskich przy wykorzystaniu popularnego symulatora komputerowego pozwalającego na skakanie z normalnych, średnich i mamucich obiektów za pomocą myszki cieszyło się dużym zainteresowaniem, a same mistrzostwa objął honorowym patronatem starosta jarosławski Stanisław Kłopot. On też, wspólnie z wicestarostą, stanął na wirtualnym rozbiegu, by spróbować swoich sił w lotach narciarskich w wydaniu znacznie bezpieczniejszym niż skoki na rzeczywistych obiektach. Miejsca na zorganizowanie mistrzostw użyczyło Centrum Kultury, Sportu i Turystyki w Pruchniku. Skoki komentował dziennikarz sportowy Marek Grzesik.

Uczestniczący w wirtualnym wydaniu popularnej od lat w Polsce dyscypliny sportowej mieli okazję pokazać swoje możliwości i przy użyciu myszki komputerowej poczuć się przez chwilę, jak Małysz, Stoch, Kubacki, czy Żyła.

erka/Fot. Kacper Pieszko

 

Kapliczka w Wietlinie Osadzie

0

Wiele wiekowych kapliczek i krzyży przydrożnych ma szczęście, ponieważ znajdują się ludzie, którzy bezinteresownie zajmują się nimi, dbają i odnawiają. Zawsze taki zadbany obiekt to przyjemny dla oka widok. Tak jest też w przypadku „Kapliczki” w Wietlinie Osadzie. Znajduje się przy drodze, od strony wsi Makowisko. Obiekt ten nazywany jest kapliczką, jednak w rzeczywistości jest to krzyż na postumencie. Obiekt jest zadbany, odnowiony i ozdobiony kwiatami. Powstał on jeszcze w czasach zaborów, przed I wojną światową, a mianowicie w 1908 roku. Świadczy o tym inskrypcja. Wówczas teren ten należał do wsi Wietlin. Jak informuje strona internetowa gminy Laszki, historia Wietlina Osady rozpoczęła od momentu powstania Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Zorganizowano go na bazie gruntów folwarku Zamoyskich, jak również gruntów pozostawionych przez ludność miejscową wysiedloną w latach 1944-1947. Wietlin Osada jako samodzielne sołectwo istnieje jednak dopiero od 2005 roku. Mieszkańcy nie wiedzą, kto był fundatorem „kapliczki”, nie znają jej historii, jednak zajmują się nią. – Nikt nie wie, nic na temat tej kapliczki. Nie wiadomo, kto ją ufundował. Jedyną informacją jest data wyryta na niej – 1908. Jest na niej też namalowana postać powyżej daty. Przyjmujemy, że to Matka Boska. Tak mówili ludzie i tak zostało. Kapliczka jest pomalowana. Moja żona z mamą przynoszą zawsze tutaj kwiaty na święta. Wcześniej opiekowała się nią pani Stanisława Boryło, która już nie żyje – mówi Henryk Duliban, sołtys Wietlina Osady.

Przydrożna „kapliczka” jest śladem po mieszkańcach Wietlina, żyjących tutaj na początku XX wieku. Nie odkrywa swojej historii, mieszkańcy Wietlina Osady dopisują jednak jej dalszą część.

 

Marcin Sobczak

Zakończyli prace przy oranżerii

0

Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków poinformował, że zakończyły się prace remontowo-konserwatorskie przy oranżerii w zespole dworsko-parkowym w Hadlach Szklarskich.

 

Budynek powstał na przełomie XIX i XX w. w okresie rozbudowy założenia dworskiego przez ówczesnych właścicieli, Państwa Łastowieckich. Pierwotna bryła obiektu była o połowę mniejsza – obecny kształt zawdzięczamy rozbudowie dokonanej w latach 70-tych ubiegłego stulecia przez projektanta inż. arch. Jana Hawajskiego. Oryginalna część oranżerii pozostała od strony wschodniej. Zyskała nową funkcję – szklarnię. Na terenie województwa podkarpackiego niewiele jest obiektów tego typu.

Opr. DP, For. A. Busz WUOZ Przemyśl

Walentynkowy list z seminarium

0

Przykładem, że wyznanie miłości można tak ukryć w kartce pocztowej, że odczyta je tylko adresatka, a dla całej reszty przesyłka będzie tylko zwykła pocztówką jest eksponat znajdujący się Muzeum Kamienica Orsettich w Jarosławiu. Kartka pochodzi z początku ubiegłego wieku. Wyznania w schowanym w niej liście miłosnym były prawdziwe, bo zakończyły się ślubem. Niezwykłą pocztówkę ofiarowała jarosławskiemu muzeum córka korespondującej przed ponad wiekiem pary.

 

– Na pierwszy rzut oka, to zwykła pocztówka, nie różniąca się niczym od innych kart z początku XX wieku. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej, to odkryjemy, że niepozorny kartonik skrywa w sobie niezwykłą tajemnicę i być może najpiękniejszy list miłosny, jaki zobaczycie w te Walentynki – tłumaczy Elżbieta Sieradzka z jarosławskiego muzeum.

Pocztówka została wysłana z Przemyśla do Jarosławia 24 listopada 1909 roku. Na awersie karty jest ujęty w ozdobną ramkę rysunek wiejskiej drewnianej chaty. Na drugiej stronie starannie wykaligrafowano zdawkową wiadomość „Dziękuję ślicznie za życzenia oraz zasyłam serdeczne pozdrowienie”, skierowaną do „Wielmożnej Janiny Partykówny”, zamieszkałej na przedmieściach Jarosławia, w okolicy nazywanej „Pasieką”.

– Ta dość konwencjonalna formułka niewiele ma wspólnego z tym, co tajemniczy „JG” naprawdę chciał przekazać pannie Janinie. Właściwa treść karty jest ukryta pod znaczkiem pocztowym, naklejonym w prawym górnym rogu kartonika. Po odsunięciu znaczka ukazują się drobne litery, układające się już w zupełnie inną wiadomość. „Po raz pierwszy w seminarium [chodzi o seminarium nauczycielskie]! 10 godz. wieczór siedzę sam jeden. Tak cicho! Och jakie błogie marzenia, niestety smutne. Boś i Ty smutna” – opisuje E. Sieradzka. – Ale to nie wszystko. Jeśli przyjrzymy się bliżej, zauważymy delikatne nacięcie papieru mniej więcej w połowie notki ukrytej pod znaczkiem. Po obu stronach linii widać kolejne rozcięcia, biegnące równolegle do siebie wzdłuż dłuższej osi karty, mniej więcej do 1/3 jej szerokości. Nacięcia tworzą jakby szufladkę, niewidoczną od frontu pocztówki, która została sklejona z dwóch osobnych kartoników. W tej skrytce, delikatnie wyciętej w tylnej warstwie karty pocztowej, ukryto liścik napisany na niewielkim prostokątnym kawałku różowego papieru. Obie strony karteczki są starannie wypełnione małymi, ale czytelnymi literami. W liście Janek (inicjały JG) wyznaje miłość do „swojej najdroższej Janeczki” i prosi o jak najszybszą odpowiedź na jego oświadczyny – dodaje .

Na początku XX wieku karty pocztowe przeżywały okres swojej największej popularności. W okresie, kiedy telefony można było spotkać tylko na poczcie i w niektórych urzędach, trudno było o szybszą i tańszą metodę przekazywania wiadomości na odległość. Pomimo dużych zasług w ułatwieniu komunikacji, pocztówki miały jedną istotną wadę. Listonosz lub inne osoby postronne mogły łatwo przeczytać treść zapisaną na odwrocie kartonika. Z tego względu, jeśli ktoś chciał przesłać notatkę przeznaczoną tylko dla jednych oczu, musiał się trochę bardziej postarać. Janek, wysyłający ponad wiek temu wyznanie miłości, wykazał się sprytem i nieszablonowym podejściem, a cała historia skończyła się dobrze.

– Jest nam bardzo miło potwierdzić, że panna Janina powiedziała „tak”. Ślub pary odbył się w jeszcze 1909 lub 1910 roku. A niezwykła pocztówka została ofiarowana do zbiorów jarosławskiego muzeum przez córkę Janiny i Janka 80 lat później. Tak więc jeśli komuś z ta opowieść wydała się podobna do historii ich pra – lub prapradziadków, to prawdopodobnie to nie jest przypadek – podsumowuje E Sieradzka.

erka/Muzeum Jarosław