Temat szczurów co jakiś czas wraca w debacie publicznej. W różnych częściach naszego kraju mieszkańcy sygnalizują obecność gryzoni w pobliżu zabudowań i altan śmietnikowych. Podobny problem był zgłaszany również w Jarosławiu.
O grasujących szczurach alarmowali mieszkańcy osiedla Armii Krajowej. – Widziałem szczury koło bloku nr 10. Biegał sobie bezkarnie – mówi pan Andrzej, który mieszka w sąsiednim bloku. Szczury pojawiły się także ponoć w okolicy żłobka i pobliskiego sklepu spożywczego. W mediach społecznościowych mieszkańcy zwracają uwagę na wyrzucanie resztek jedzenia przez okna, a także do kanalizacji, co przyczynia się do namnażania gryzoni. – No tak. Ludzie, często w niewłaściwy sposób dokarmiają ptaki, czy np. koty, w efekcie przyczyniając się do rozwoju szczurów – dodaje pan Andrzej. Na problem reaguje Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Jarosławiu, które wydało komunikat przypominający, że wyrzucanie resztek jedzenia może prowadzić do poważnych problemów technicznych i sanitarnych. – Na podstawie zgłoszeń mieszkańców oraz obserwowanych problemów w przestrzeni miejskiej przypominamy, że wyrzucanie resztek jedzenia do kanalizacji sanitarnej, toalet, zlewów oraz w miejscach do tego nieprzeznaczonych prowadzi do poważnych problemów technicznych i sanitarnych w mieście. Toaleta nie jest śmietnikiem, a kanalizacja służy wyłącznie do odprowadzania ścieków. Resztki jedzenia w kanalizacji: powodują zatory i cofanie się ścieków, sprzyjają namnażaniu się szczurów w sieci kanalizacyjnej, zwiększają ryzyko awarii i podtopień, generują dodatkowe prace eksploatacyjne i interwencyjne. Dokarmianie ptaków czy zwierząt w przestrzeni miejskiej to jedno, ale wrzucanie chleba i resztek jedzenia do toalet, wpustów czy kanalizacji to zupełnie inna sprawa i prowadzi do poważnych problemów – podkreślają w PWiK.
Red.
