W środę, 25 lutego, setne urodziny świętowała Cecylia Rydzik – mieszkanka Świętoniowej. Pani Cecylia wraz ze swoim mężem Franciszkiem wychowała troje dzieci: Jana, Stanisława i Krystynę. Dziś może cieszyć się imponującą, wielopokoleniową rodziną – doczekała się 7 wnuków, 16 prawnucząt oraz 1 praprawnuczki.
Z tej okazji Jubilatkę odwiedzili: wójt Gminy Przeworsk Daniel Krawiec, przewodniczący Rady Gminy Przeworsk Leszek Lasek, zastępca Naczelnika Wydziału Świadczeń Emerytalno-Rentowych ZUS w Przeworsku Wioleta Zając, kierownik Wydziału Obsługi Klientów i Korespondencji ZUS w Przeworsku Małgorzata Dec-Uberman oraz sołtys Świętoniowej Adam Czech.
– Setne urodziny to niezwykły jubileusz i powód do dumy dla całej naszej gminy. Pani Cecylia jest świadkiem historii kilku pokoleń i przykładem siły rodziny oraz przywiązania do tradycji. W imieniu samorządu Gminy Przeworsk życzę Pani Cecylii przede wszystkim zdrowia, spokoju oraz wielu radosnych chwil w gronie najbliższych – złożył życzenia Wójt.
Szczegółowy życiorys Pani Cecylii został spisany w rodzinnej kronice:
„Cecylia Rydzik urodziła się w lutym 1926 roku w Grodzisku Dolnym. Była drugą córką Katarzyny i Ignacego Marek. Jej rodzice zajmowali się gospodarstwem, pracowali na roli.
Ponieważ rodzina Marków się powiększała, rosły potrzeby, toteż tato Cecylii – Ignacy w 1929 roku zatrudnił się jako dozorca domu wczasowego w Tuchli położonej we wschodnich Bieszczadach. Tutaj się osiedlili i zaczęli nowe życie na terenach Ukrainy. Jednak po pewnym czasie Ignacy starał się o lepiej płatną pracę na rozwijającej się kolei i rodzina znowu się przeprowadziła, tym razem do miejscowości Horbacze w powiecie lwowskim. Tutaj otrzymują przydział mieszkaniowy i kawałek ziemi. Ignacy pracuje jako dróżnik, zaś Katarzyna zajmuje się domem i dziećmi. Żyło im się w miarę dostatnio. Mama Cecylii była wyborną kucharką, dorabiała pracami w kuchni w domach bogatych Ukraińców i Polaków. Uczyła też córki od najmłodszych lat obowiązków i pracy.
Cecylia i jej siostry uczęszczały do znajdującej się w Szczerccu Publicznej Szkoły III-go stopnia im. Henryka Sienkiewicza. Codziennie musiały pokonywać ok. 6 km pieszo, aby tam dotrzeć. Mimo niewygód uczyły się bardzo dobrze.
W 1938 roku rodzina Marków podejmuje decyzję o kolejnej przeprowadzce do miejscowości Czerkasy na Ukrainie. Tutaj Ignacy ma blisko do pracy, a dziewczęta do pociągu, by dojechać do szkoły.
Sytuacja rodziny zaczyna się komplikować wraz z nadejściem 1939 roku. Nastały ciężkie czasy, aby przeżyć musieli kryć się po polach i uciekać, gdyż zaczęły się „polowania” na Polaków i Żydów oraz wszystkich, którzy nie byli „rdzennymi” Ukraińcami. Do tych traumatycznych przeżyć i wspomnień Cecylia woli jednak nie wracać.
W 1942 roku 16-letnia Cecylia podjęła się pracy w szwalni w oddalonym ok. 30 km Lwowie. Pracowała tam 2 lata. Kiedy w Czerkasach robiło się niepewnie, skrywała się i nocowała w stajni, w korycie krowy. Rankiem biegła do pociągu na Lwów. Niestety w 1944 roku do szwalni wkroczyli Niemcy i wszystkich pracowników wyprowadzili przed zakład. Zabrali maszyny, szwalnię zamknęli, a ludzi na szczęście puścili wolno.
Ponieważ sytuacja stawała się coraz cięższa, rodzice Cecylii postanowili wrócić na polskie ziemie do rodzinnych stron. Znowu trzeba było wszystko zaczynać od nowa. Początkowo zatrzymali się u ciotki Walerii w Świętoniowej, a po pewnym czasie Ignacy otrzymał mieszkanie kolejowe w Przeworsku i tam rodzina się przeprowadziła. Jednak bardzo marzyli o budowie własnego domu w Świętoniowej obok ciotki Walerii i to marzenie udaje się im zrealizować.
Cecylia zaraz po powrocie do kraju znajduje zatrudnienie w sklepie GS w Świętoniowej, w którym pracuje nieprzerwanie do końca lat 80-tych.
W 1948 roku jako 23 letnia dziewczyna wychodzi za mąż za Franciszka Rydzika, który mieszkał w Świętoniowej, był muzykiem, grał na trąbce i perkusji. Razem z Cecylią podejmują decyzję o budowie własnego domu. Franciszek zajmuje się gospodarstwem, pracuje na roli, a oprócz tego gra po weselach, zabawach, a Cecylia pracuje w sklepie GS, a po pracy pomaga mężowi w gospodarstwie.
W 1949 r. na świat przychodzi ich pierwszy syn Jan. Później w 1954 roku Stanisław i w 1957 roku wyczekiwana córka Krystyna. Cecylia i Franciszek przeżyli razem tylko 22 lata. Franciszek zmarł w 1970 roku mając zaledwie 45 lat.
Cecylia mieszka do dzisiaj w swoim domu razem z córką Krystyną i jej mężem. Jest pogodną, rodzinną, wesołą osobą, bardzo lubianą przez dzieci, wnuki, prawnuki i jedną prawnuczkę.”
DP/UG Przeworsk
