W Piwodzie – Hutkach znajdziemy interesujący obiekt małej architektury sakralnej. Przy głównej drodze stoi murowana kaplica, a obok niej pomnik papieża św. Jana Pawła II. Powstała w latach 90- tych ubiegłego wieku. Znajduje się jednak na placu drewnianej kaplicy, powstałej w czasach zaborów, która nie przetrwała do naszych czasów. – Stała tutaj stara, drewniana kaplica z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Były też w niej drewniane figury św. Jana i św. Antoniego. Kaplica ustawiona była wejściem do drogi bocznej. Obok niej rosły dwa wielkie modrzewie. W czasie pewnej burzy jedno z drzew złamało się i zawaliło cały dach. Kaplica była w złym stanie. Nie było już co remontować, był kiepski stelaż. Postanowiłem wybudować nową. Miałem pieniądze na materiał, mieszkańcy pomogli. Rozebrali starą kaplicę i powstała nowa. Było to w 1993 lub 1994 roku. Jest to kaplica Podwyższenia Krzyża i na to święto 14 września odbywa się w niej Msza Święta. Ołtarz zrobiłem własnoręcznie 3 lata temu. Cały wykonany jest z drewna. W tym roku kupiłem w Łowcach pasyjkę na krzyż w ołtarzu i figurki, które ustawione są przy nim. Jedna figurka przedstawia Matkę Boską, a druga św. Jana. W środku ołtarza jest obraz Pana Jezusa namalowany przez malarza z Jodłówki. Po bokach ołtarza ustawione są dwie duże figury. Po lewej stronie jest figura św. Józefa, którą kupił ksiądz proboszcz. Po prawej, odnowiona figura św. Antoniego ze starej kapliczki. Druga figura ze starej kapliczki została zniszczona. Jest tu też obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który kupiła Maria Mil z pięćdziesiąt lat temu do drewnianej kapliczki oraz obraz Serce Jezusa i Serce Matki Bożej. Pomnik papieża Jana Pawła II, który stoi przed kaplicą powstał później niż sama kaplica. Mieszkańcy składali się na figurę. Szukałem kamienia, by ją postawić na czymś solidnym. Znalazłem odpowiedni, ale ważył tak dużo, że był stawiany dźwigiem. Częściowo jest zabetonowany. Poświęcenie pomnika odbyło się 14 września 2006 roku, o czym świadczy pamiątkowa tablica. Myślę, że ta kaplica i pomnik przetrwa dla przyszłych pokoleń – mówi Edward Wałczyk, mieszkaniec Piwody.
Marcin Sobczak
