Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała raport wstępny z wypadku śmigłowca Robinson R44 II, do którego doszło 29 listopada ub. r., w pobliżu miejscowości Malawa. Zginęło w nim dwóch braci, przedsiębiorców z powiatu przeworskiego.
Śmigłowiec Robinson R44 z dwoma braćmi na pokładzie rozbił się w lesie w miejscowości Cierpisz koło Rzeszowa. Maszyna uderzyła w drzewa, rozpadła się i stanęła w płomieniach. Obaj mężczyźni zginęli na miejscu.
Udostępniony 28 stycznia wstępny raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych nie wskazuje jeszcze konkretnej przyczyny katastrofy, ale ujawnia m.in., że helikopter zboczył z kursu i tracił wysokość, widoczność gwałtownie się pogarszała, a podczas zderzenia z ziemią doszło do pęknięcia jednego ze zbiorników paliwa, w wyniku czego nastąpił pożar. Drugi zbiornik oddzielił się od kadłuba. Tego dnia panowały trudne warunki pogodowe. Zachmurzenie było całkowite, a podstawy chmur obniżyły się z ok. 300–600 metrów do nawet 50–100 metrów nad ziemią. Widzialność spadała z 5 kilometrów do zaledwie 300 metrów – pojawiło się zamglenie, a później mgła.
Śmigłowiec swój ostatni lot zaczął w Krośnie o 14.10. Na pokładzie znajdowało się trzech mężczyzn: pilot i dwóch pasażerów. Po 12 minutach maszyna wylądowała w Zagorzycach. Jeden z pasażerów opuścił śmigłowiec. Po krótkim postoju maszyna wzbiła się ponownie w powietrze – na pokładzie zostali tylko dwaj bracia. Po 14.30 helikopter ruszył w stronę Przeworska. O 14.52 wieża kontroli lotów w Jasionce próbowała nawiązać kontakt z pilotem, jednak bezskutecznie. Minutę przed 15.00 do służb zaczęły spływać pierwsze informacje o wypadku. O 15.35 ratownicy dotarli na miejsce katastrofy.
Będący na pokładzie bracia, zginęli niemal od razu. Sekcja zwłok wykazała identyczne obrażenia wielonarządowe. Komisja nadal bada wrak, dokumentację maszyny i historię szkoleń pilota.
Opr. DP, fot. PKBWL
