Niezwykła pasja motoryzacyjna Kacpra

Data:

Kacper Wierzbicki, mieszkaniec Charytan (gmina Laszki) na co dzień jest uczniem klasy o profilu technik informatyk w ZSTiO w Jarosławiu. Poza zajęciami z powodzeniem oddaje się pasji, jaką jest motoryzacja. W swojej kolekcji posiada takie cuda techniki, jak samochód Zastava 1100p, motocykl WSK i 3 motorowery marki Komar. – Kiedy miałem pięć, sześć lat tato mi kupił ,,komary” i grzebałem sobie przy nich. Poza tym takie było moje otoczenie, głównie miałem kontakt ze znajomymi taty, którzy mają bzika na punkcie takich zabytków i poszedłem w to ”na grubo”- wspomina Kacper.

 W wolnym czasie zajmuje się też renowacją starych motocykli. W kręgu zainteresowań motoryzacyjnych chłopaka są kolekcje tablic rejestracyjnych z terenu byłego województwa przemyskiego. Ich zdjęcia  umieszcza na facebookowym profilu ”Przemyskie na czarnych”, gdzie zyskują uznanie wśród fanów starych pojazdów. – Moją misją jest uzbieranie jak największej ilości tablic pochodzących z całego rejonu dawnego województwa przemyskiego – opowiada o swoich planach młody mechanik.

Przygoda z zabytkową motoryzacją u Kacpra zaczęła się od czasów, gdy jako mały chłopiec przebywał w otoczeniu znajomych taty, którzy mają bzika na punkcie zabytkowych klasyków. – Mając pięć, sześć lat zacząłem się bawić częściami do pojazdów. Mój tata, widząc moje zainteresowanie tym tematem, kupił mi komara typu sport. Znalazł go u pana Zbyszka Poręby, pasjonata motoryzacji z Radymna – wspomina Kacper Wierzbicki. – Starałem się zrobić motor tak, by zachować go w oryginalnym stanie – dodaje.

Chłopak jest uczniem technikum w jarosławskim ZSTiO na kierunku informatycznym. – Przez chwilę myślałem, by pójść do klasy o profilu mechanicznym. Później doszedłem do wniosku, że skoro już posiadam dosyć dużą wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie, to spróbuję swoich sił w innej. Zdobyta dodatkowa wiedza może później zaprocentować w przyszłości – podkreśla nasz rozmówca, który od września będzie kontynuował naukę w czwartej klasie.

W wolnym czasie zajmuje się renowacją motocykli i motorowerów. Sam jest posiadaczem trzech komarów i kultowej WSKi 175 M21. Kolejnego komara Kacper nabył od swojego sąsiada.

Zawołał mnie i powiedział, że ma komara, wraz z częściami. Zaciekawiło mnie to, więc poszedłem zobaczyć. Spytałem się sąsiada, ile za niego chce, a on powiedział, że nic. Weźmiesz go sobie, może odzyskasz z niego jakieś części do swoich jednośladów. Nadziękowałem mu się, jak nigdy. Kilka dni później, jak sąsiad zobaczył pojazd po renowacji, ”szczęka mu opadła”. Powiedział z zachwytem, że motocykl teraz wygląda jak nowy, w momencie zakupu w lutym 1975 roku. Sąsiad  jeździł nim do pracy – wspomina z uśmiechem Kacper.

 

Zainteresowanie z przypadku

Zainteresowanie tablicami rejestracyjnymi z byłego województwa przemyskiego u Kacpra narodziło się spontanicznie.

Sięgając pamięcią, od lat szkolnych zacząłem zwracać na to uwagę. Przede wszystkim dlatego, że tą naszą WSKę też mam na starych numerach. Zauważając także tablice innych pojazdów, zamiłowanie do nich rozkręciło się samo z siebie. Narodziła się wewnętrzna chęć dokumentowania tego wszystkiego, bo tych pojazdów z czarnymi tablicami na naszych drogach jest coraz mniej. Chciałbym podkreślić, że moja pasja do zdjęć jest spontaniczna. Nigdy nie wiesz, kto wyruszy do miasta polonezem na zakupy. Zdarzają się stare samochody, w głównej mierze wśród starszych osób, które wyjeżdżają z domu autem raz na rok – tak przedstawia swoje niecodzienne hobby K.Wierzbicki. – Przeglądałem internet i zauważyłem, że istnieją strony z numerami pochodzącymi z innych województw, a nie ma o byłym województwie przemyskim. Po konsultacjach ze znajomymi z facebookowych grup moto założyłem stronę ”Przemyskie na czarnych”, z zamiarem wypromowania nieistniejącego już administracyjnie województwa wśród fanatyków motoryzacji. Jest warszawskie, pilskie, czy białostockie, to czemu nie może być też przemyskie? – stwierdza mężczyzna.

Istnieje też na Messengerze grupa, która zrzesza zainteresowanych  zdjęciami z czarnymi tablicami, z całego Podkarpacia. – Fani przesyłają mi zdjęcia swoich samochodów, z rodzinnych archiwów albo tych, które napotkają na drodze. Wymieniamy się też informacjami, gdzie stoi ten pojazd, żeby każdy uwiecznił go w swojej motoryzacyjnej galerii. Stronę pomaga mi prowadzić kolega, za co jestem mu wdzięczny – chwali się Kacper.

 

Warszawa i Syrena popularne do dziś

Pierwszy post o dużym zasięgu na fanpage’u prowadzonym przez Kacpra dotyczył zdjęcia kultowej Warszawy 223 pochodzącej z Przemyśla, wyprodukowanej w 1967 roku. – Wcześniej samochód nosił nazwę 203, ale producent auta, FSO, musiało zmienić nazwę na 223, bo poprzedni numer został opatentowany przez Peugeota. Fotka zdobyła ponad 500 reakcji, co jak na mój profil mający na chwilę obecną 746 obserwujących jest zaskakującym wynikiem – opowiada mężczyzna. – Drugie najpopularniejsze zdjęcie prezentuje prototyp Syreny 607, którą znalazł mój znajomy. Samochód był w Oleszycach, najprawdopodobniej jeździł do połowy lat 90. Maszyny rolnicze również są bardzo na topie, zwłaszcza jeśli post dotyczy opublikowanego Ursusa lub przyczepy – stwierdza Kacper.

Kacper zapytany o to, jak wybiera konkretny pojazd do sfotografowania, odpowiada, że nie ma wybranego typu pojazdu.

– Ogólnie zależy mi na tym, by uwiecznić każdy pojazd na czarnych tablicach. Co do rodzaju, to podam na przykładzie: stare polonezy będą na pewno ciekawsze niż kolejny egzemplarz ”Malucha”. Posiadanie takiego pojazdu w tamtych czasach było wyznacznikiem statusu, a małego fiata mógł posiadać przeciętny Kowalski – relacjonuje K.Wierzbicki.

 

Zbieranie danych bywa czasochłonne

W szopie, gdzie Kacper trzyma swoje jednoślady znajduje się niemała kolekcja numerów rejestracyjnych z byłego województwa przemyskiego. Można śmiało rzec, że chłopak jest ekspertem w tej dziedzinie.

– Na chwilę obecną ciężko powiedzieć, jaki posiadam najstarszy egzemplarz tablicy. Nie da się jako tako określić, jaki wiek mogą one mieć. Jak już, nieco go przybliżyć według wydawanego, określonego wzoru. Przykładowo, od roku 1956 do 1976 były wydawane dwuliterowe i potem cztery cyfry. Zdarzało się nawet, że w latach osiemdziesiątych takie tablice wydawano, bo za czasów PRLu w papierach panował bałagan – mówi mężczyzna. – W tych bardziej znanych numerach, wydawanych do 2000 roku pierwsze dwie litery oznaczały województwo, a trzecia była dowolna (np. KSB to Brzozów, ówczesne woj. krośnieńskie). Jeden z naszych wyróżników, PRA od numeru 0 do 500 oznaczał Przemyśl, a od 500 do 1000 Jarosław. Zwykle po trzeciej literce można wywnioskować, w którym roku mogło to zostać wydane. Z kolei tablice państwowe wśród pozostałych wyróżniały się tym, że na końcu miały literę (np. PRA 123B). Wyróżnik powstał po to, by umożliwić milicji identyfikację samochodów należących do spółek państwowych (PKS, szkoła jazdy, PGR) – relacjonuje Kacper Wierzbicki.

Mężczyzna jest zdania, że zbieranie danych może być czasochłonne, choć nie korzysta z pomocy archiwów urzędowych. – Po prostu wszyscy fotografują pojazdy, albo same tablice lub też je zbierają i tyle, bo więcej z nich się nie da dowiedzieć. Próbowałem sobie wydedukować, jakie poprzednie numery miał mój motocykl. Zgromadzenie szczegółowych danych pojazdu w rzeczywistości nie jest takie proste. Trzeba być urzędnikiem, bo tylko oni mają dostęp do wielu danych. Aby posiadać dane jakiegoś pojazdu, trzeba być diagnostą albo pracownikiem firmy ubezpieczeniowej. A dane o właścicielu mogą zobaczyć tylko osoby pracujące w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego, to są jedyne oficjalne metody. Przy prowadzeniu strony z tablicami rejestracyjnymi pomaga mi strona wptr.pl oparta tylko na nich. Przykładowo, z niej można się dowiedzieć, jaki przedział tablic obowiązywał od jednego do drugiego numeru, mniej więcej w jakim roku został wydany. Trzeba jednak zwracać uwagę, że dane mogą być nie do końca trafne. Odnośnie mojej WSKi sprawdziłem, że tablica z wyróżnikiem PRW została do niej wydana w 1983 roku, 5 stycznia – mówi K.Wierzbicki.

Pasjonat precyzyjnie dba o porządek swoich eksponatów. – Gdy moje zbiory są zanieczyszczone, to je czyszczę. Czy rdzewieją? Raczej nie, zależy z jakiego materiału  były wykonywane. Jak się komuś chciało, to wyczyścił szczotką drucianą albo wypiaskował i odmalował. Były rejestracje stalowe płaskie, gdzie można było numer namalować, były też z numerem emaliowanym i wytłaczane aluminiowe (lata 90). W 1993 roku weszła ustawa, że tablice muszą być wykonywane z materiału niepalnego, w skrócie przestały być ważne tablice wykonane z materiałów innych niż blacha. W kontekście województwa przemyskiego do lat dziewięćdziesiątych były tablice stalowe, emaliowane albo zwykłe malowane (używane do 1988 r). Potem już weszły aluminiowe z nałożoną folią, która z czasem blakła albo zaczęła schodzić, zwłaszcza pod koniec wydawania czarnych numerów. W Polsce działa Manufaktura Blach Tłoczonych, która tworzy z najwyższą starannością najwierniejsze repliki dawnych tablic rejestracyjnych. Dla niektórych miłośników manufaktura bywa ostatnią deską ratunku. Tam też odnawiałem w/w tablicę do mojego motocykla – dodaje.

 

Sekret długowieczności pojazdu kryje się w jego prawidłowym użytkowaniu i w regularnej naprawie

Wśród pojazdów w kolekcji Kacpra szczególnie ważne znaczenie ma motocykl marki WSK 175 M21.Wyprodukowany w 1972 roku jednoślad jest w rękach trzeciego pokolenia i na chwilę obecną ma się dobrze.

Jeździł nim mój dziadek, potem tata, a teraz ja nim śmigam – śmieje się Kacper Wierzbicki.

Historia tego motocykla miała swoje pięć minut w numerze magazynu ”Automobilista”, wydanym we wrześniu 2024 roku. – Mój dziadek kupił WSKę z trzeciej ręki, jesienią 1975 roku. Mężczyzna, który ją sprzedawał, nie mógł sobie poradzić ze sprzęgłem. Potrzebował pieniędzy, więc sprzedał dziadkowi motor za 3500 zł. Motocykl miał niesamowite szczęście, bo trafił w naprawdę dobre ręce. Znalazł się ktoś, kto chciał i umiał się o niego zatroszczyć. Tajemnica długowieczności tkwi w dobrze przeprowadzonym remoncie, jak i w odpowiednim traktowaniu pojazdów. Dziadek większość napraw robił sam. Części były dokładnie poodkręcane, sprawdzane i wyszlifowane. W naprawie pomagał mu jego brat, który był majsterkowiczem. Na chwilę obecną motocykl przejechał blisko 300 000 km, co w świetle innych marek motocyklowych z PRL-u jest niespotykanym zjawiskiem. Pragnę dodać, że motor wtedy śmigał po innych drogach, które były w gorszym stanie niż dzisiaj opowiada młody chłopak. – Dziadek jeździł tą WSKą do 1993 roku, aż do momentu, gdy się przesiadł do auta marki Zastava, kupionego od znajomego. Z tym pojazdem wiąże się pewna anegdota. Kiedy mój dziadek korzystał z motocykla, sąsiad kiedyś się go zapytał, kiedy ta wska będzie stara? Kilka lat później wydarzyła się taka sytuacja, że w/w znajomy dziadka chciał kupić sobie Zastavę. A że nie miał kasy, dziadek postanowił mu pożyczyć pieniądze. Kiedy kupił już ten samochód, a nie miał jak mu oddać pieniędzy, to stwierdził, że da to auto dziadkowi. I tak WSKa poszła w ręce taty, który po piętnastu latach dokonał renowacji tego motocykla – relacjonuje Kacper Wierzbicki.

 

Zastava jedna na milion

Niezwykle cennym okazem w kolekcji zabytkowych pojazdów młodego mieszkańca gminy Laszki jest samochód Zastava 1100p. Kacper kupił ją w 2023 roku.

Mówi się, że Zastava była najlepszym samochodem z krajów bloku wschodniego. W Pewexie można było ją nabyć i to za dolary. Mój egzemplarz tego samochodu jest z rocznika 1978. Od 1980 roku auto znajdowało się w jednej z wiosek pod Przeworskiem. Pierwszy właściciel jeździł nim aż do swojej śmierci w 2023 roku. Potem samochód trafił do handlarza, ale próby sprzedaży nie odniosły sukcesu. W końcu udało mi się uzbierać fundusze i kupiłem tę Zastavę. Facet sprzedał mi ją za 2500 zł, ze wszystkimi dokumentami. Jeszcze przywiózł na lawecie spod Rzeszowa. W dwa dni od momentu zakupu udało mi się uruchomić auto. Wybrałem się na przejażdżkę po wsi i było fajnie, aż do momentu zużycia paliwa – wspomina Kacper. – Stwierdziłem, że skoro mam już nietuzinkowy pojazd, to z ciekawości postanowiłem sprawdzić, ile sztuk się jeszcze zachowało. W województwie podkarpackim doliczyłem się mniej więcej 70 egzemplarzy tego kultowego, pochodzącego z byłej Jugosławii, samochodu. Zachowało się tyle sztuk, bo mało osób ma sentyment do tego auta i prawie nikt o nim już nie pamięta – dodaje K.Wierzbicki.

 

Rajd ,,Komara” i Automobilklub Jarosławski

Mimo swojego napiętego grafiku Kacper znajduje także czas na uczestnictwo w Automobilklubie Jarosławskim. – Spotykamy się z innymi miłośnikami klasycznej motoryzacji. Wspieramy się, wymieniamy częściami czy doświadczeniami, jeździmy na zloty – opisuje to przedsięwzięcie mężczyzna. Niedawno pasjonaci brali udział w czwartej edycji Rajdu Pojazdów Zabytkowych Doliny Sanu, którego trasa przebiegała po terenie powiatu jarosławskiego.

W zeszłym roku Kacper wystartował w pierwszej edycji Rajdu Komara w Oleszycach, zorganizowanego przez Oleszyckie Stowarzyszenie Miłośników Motoryzacji. – Sama trasa liczyła 80 km. Jechało się m.in. przez Narol, Cieszanów i Horyniec-Zdrój. Za mną jechał tata WSKą, asekurując mnie. Atmosfera była wspaniała – wspomina Kacper. – Niedawno, 19 lipca wziąłem udział w kolejnej edycji, trasa była trochę dłuższa. W tamtejszym stowarzyszeniu udzielają się też koledzy mojego taty, zdarza mi się okazyjnie naprawiać ich motory – mówi Kacper Wierzbicki.

 

Jakie są jego najbliższe plany? – Zamierzam robić swoje i iść do przodu. Kiedyś zadano mi pytanie, czy myślę o wydaniu albumu ze swoimi zdjęciami? Szczerze mówiąc, nie widzę takiej potrzeby. Ten temat jest dosyć niszowy i wymaga to dużych kosztów – podsumowuje Kacper Wierzbicki. – Co do mojego hobby z tablicami rejestracyjnymi, istnieją grupy zrzeszające kolekcjonerów tablic nie tylko z Polski, ale i z całego świata. Ja mam takie szczęście, że mam gdzie te swoje zbiory zawiesić i zaprezentować. Niektórzy zbieracze nie mają gdzie ich trzymać, ponieważ mieszkają w bloku. Moją misją jest uzbieranie jak największej ilości tablic z byłego województwa przemyskiego – dodaje na koniec Kacper.

Trzymamy kciuki za Kacpra, aby jego pasja do motoryzacji i zbierania tablic rejestracyjnych nigdy nie wygasła.

 

DB/Fot. KACPER WIERZBICKI (ARCHIWUM PRYWATNE)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Share post:

Subscribe

Popularne

Zobacz także
Zobacz także

JKS zaczyna od remisu 

Na inaugurację trzecioligowych rozgrywek piłkarze JKS-u Jarosław na własnym...

Nowa jakość i wielki sukces. Podsumowanie Mistrzostw Świata w Jarosławiu

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Ju-Jitsu i Aikido przeszły do...

Gospodynie i sołtysi na wspólnej pielgrzymce

W niedzielę, 26 lipca, odbyła się pielgrzymka Kół Gospodyń...

Strażacy zagrali dla Maćka

W sobotę, 1 sierpnia, odbył się Turniej Charytatywny „Gramy...