Strona główna Blog Strona 95

Na nieludzkiej ziemi…

0

W Dziennym Domu Seniora w Przeworsku odbyło się wyjątkowe spotkanie. Podopieczni domu poznali historię Eugeniusza Kinasza, Sybiraka, który w niezwykły sposób przekazał okrutną historię rodziny zesłanej na Sybir.

 

Pan Eugeniusz został zabrany przez NKWD wraz z rodziną jako 3-letnie dziecko w 1940 roku. Po około misięcznej podróży dotarli na miejsce pracy. Tam jego rodzice zostali zaangażowani do pracy w tajdze. Warunki życia były trudne do wyobrażenia. 800 gram chleba dla dorosłej osoby po przepracowaniu całego dnia w lesie, jeśli była wykonana norma. Dzieciom przysługiwała połowa. –Normy były najczęściej niemożliwe do wykonania, ponieważ jeśli już się udało, to na następny dzień była ona podwyższana – mówi Eugeniusz Kinasz. –Przynajmniej wody mieliśmy pod dostatkiem; wszędzie dookoła był śnieg – gorzko wspomina Sybirak. Możliwości ucieczki nie było w ogóle. –Wilki nas bardziej pilnowały niż enkawudziści – wspomina pan Eugeniusz. Jako trzylatek otarł się też o śmierć. –W pewnym momencie zachorowałem na szkorbut syberyjski. Byłem już ledwo żywy, mimo to, nie pozwolono mojej mamie zostać ze mną – musiała iść do pracy wykonać normę. Wrzucono mnie do pomieszczenia, w którym trzymano zwłoki zmarłych. Schorowany i głodny szukałem po ciemku czegoś do jedzenia na podłodze. Znalazłem coś, co okazało się węglem drzewnym, zjadłem to i udało mi się jakoś przeżyć – opowiada Eugeniusz Kinasz. Seniorzy i pracownicy domu słuchali przeżyć Sybiraka w tajdze, a także o długim powrocie do domu przez Kazachstan, gdzie również musieli ciężko pracować, żeby przeżyć w stepie.

 

Historia Sybiraka wstrząsnęła podopiecznymi domu seniora i zrobiła bardzo duże wrażenie. –Widzę, że pan Eugeniusz wywołał bardzo dużo wspomnień, seniorzy bardzo przeżyli tą historię. Okazuje się, że wielu z nich miało w rodzinie kogoś lub znajomych którzy też przeżyli podobne doświadczenia – mówi Krystyna Kaszuba, kierownik Dziennego Domu Seniora w Przeworsku. –Bardzo dobrze było posłuchać takich doświadczeń, jest to dla nas, młodszych pokoleń, cenne doświadczenie i nauka na przyszłość – dodaje. Przeżycia pana Edwarda to bardzo trudna historia i dziś trudno sobie wyobrazić, że takie coś miało miejsce naprawdę. Tym bardziej warto przypomnieć sobie od czasu do czasu trudną historię naszego kraju, żeby nie mogła się powtórzyć.

Sebastian Niemkiewicz

 

Fot. 1

Pan Eugeniusz Kinasz przyniósł resztki sukienki, którą jego mama sama wyszyła sobie podczas zesłania.

 

Fot. 2

Seniorzy słuchali z uwagą historii Sybiraka i jego trudnych doświadczeń.

Woda wyższa, ale strachu nie ma

0

W związku z opadami deszczu wzrasta stan wód na niektórych rzekach. San w Jarosławiu podobnie jak inne rzeki w powiecie jarosławskim i przeworskim utrzymują się w strefie stanów wysokich.

 

Wzrost poziomu wód w rzekach często wywołuje uczucie strachu, zwłaszcza u osób, które żywioł w jakiś sposób doświadczył. W związku z podniesieniem się stanu wód w okolicznych rzekach sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja. Powodów do obaw raczej nie ma.

W niedzielę, 26 lutego stan wody w Sanie wynosił 240 cm. Stan ostrzegawczy występuje, gdy poziom wody osiągnie 440 cm, natomiast dopiero gdy przekroczy 620 cm mówimy o stanie alarmowym.

Jeśli chodzi o rzekę Lubaczówkę w Zapałowie, to aktualny stan wody wynosi 236 cm. Stan ostrzegawczy zachodzi kiedy poziom wody osiągnie 250 cm, a stan alarmowy – 350 cm.

Stan rzeki Wisznia w Nienowicach wynosi 194 cm. Stan ostrzegawczy zachodzi przy 340 cm, a alarmowy przy 460 cm.

Rzeka Szkło w Charytanach wynosi 303 cm. Do stanu ostrzegawczego (330 cm) brakuje jedynie 27 cm. Natomiast stan alarmowy zachodzi przy 470 cm.

Poziom wody na rzece Mleczka w Gorliczynie wynosi 267 cm. Do stanu ostrzegawczego (360 cm) brakuje 93 cm, a do stanu alarmowego (480 cm) – 213 cm.

Rzeka Wisłok w Tryńczy oscyluje na poziomie 443 cm. Stan ostrzegawczy zachodzi przy 540 cm, a alarmowy przy 720 cm.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej podaje, że obecnie tylko San wykazuje trend rosnący, Mleczka i Wisłok – malejący, natomiast pozostałe – bez zmian.

 

EK

 

Uciekał przed policją. Dorwali go na polach

0

Policjanci z jarosławskiej drogówki zatrzymali motocyklistę, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. 19-latek kierując motocyklem KTM, uciekał przed mundurowymi łamiąc przepisy ruchu drogowego. O jego losie zdecyduje sąd.

 

W piątek 17 lutego około godziny 13. na Placu Mickiewicza w Jarosławiu policjanci dostrzegli kierującego motocyklem KTM, którego pojazd posiadał zagiętą (nieczytelną) tablicę rejestracyjną. Funkcjonariusze postanowili go zatrzymać, lecz motocyklista   zignorował to polecenie i odjechał w kierunku ul. 3-go Maja. Policjanci podjęli za nim pościg.

– Kierujący, podczas ucieczki, poruszał się z dużą prędkością i dopuszczał się rażących wykroczeń w ruchu drogowym – wyprzedzał na skrzyżowaniu, na przejściach dla pieszych, wyprzedził z lewej strony pojazd sygnalizujący manewr skrętu w lewo, nie stosował się do sygnalizacji świetlnej i do znaków drogowych. W dalszym ciągu nie stosował się do wydawanych przez funkcjonariuszy sygnałów świetlnych i dźwiękowych do zatrzymania się i kontynuował jazdę w kierunku Łowiec – informuje KPP w Jarosławiu.

W Tuczempach, za wiaduktem kolejowym motocyklista zjechał z drogi publicznej w pola. Policjanci z uwagi na brak możliwości kontynuowania jazdy bezpośrednio za motocyklem, poruszali się drogą, nie tracąc go z pola widzenia. W pewnym momencie motocyklista zatrzymał się na polu, gdzie z uwagi na podmokły teren nie mógł kontynuować jazdy. Policjanci natychmiast pieszo ruszyli za nim. Tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

19-letni mieszkaniec gminy Chłopice był trzeźwy. Po zatrzymaniu trafił do policyjnego aresztu. Za popełnione przestępstwo – nie zatrzymanie się do kontroli drogowej – grozi motocykliście do 5 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo odpowie za popełnione wykroczenia drogowe.

EK/KPP

Świadek ujął pijanego kierowcę

0

Dzięki wzorowej postawie świadka, z jazdy wyeliminowany został pijany kierowca. 56-latek miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie i był już wcześniej karany za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości.

 

W niedzielę, 19 lutego po godz. 19, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu otrzymał informację o nietrzeźwym kierowcy, który został ujęty przez świadka na ul. Lubelskiej w Szówsku. Na miejscu policjanci zastali dwóch mężczyzn. Z relacji świadka wynikało, że sposób jazdy kierującego volkswagenem wskazywał, że może on znajdować się pod wpływem alkoholu. Mężczyzna udaremnił mu dalsza jazdę wyciągając kluczyki ze stacyjki, a o swoich przypuszczeniach powiadomił Policję.

– Od kierowcy volkswagena funkcjonariusze wyczuli alkohol. Dodatkowo mężczyzna miał bełkotliwą mowę. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 2,64 promila alkoholu. Po sprawdzeniach w policyjnych systemach okazało się, że 56-latek był już wcześniej karany za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu – informuje KPP w Jarosławiu.

56-letni mieszkaniec gminy Wiązownica, usłyszał już zarzuty w tej sprawie. Teraz grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

 

EK/KPP

ZSTiO gospodarzem finału olimpiady

0

W ubiegłym tygodniu do Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu przyjechali uczniowie z całej Polski, aby rywalizować w kolejnych etapach XLVI edycji Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy Elektrycznej i Elektronicznej.

 

Organem prowadzącym Olimpiady jest Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie. Uczelnia po raz drugi w ciągu dziesięciu lat przyznała ZSTiO w Jarosławiu organizację kolejnej edycji olimpiady, jako formę uznania za osiągnięcia uczniów, a także dobrze zorganizowaną XXXVI Olimpiadę w 2013 roku.

Uroczyste rozpoczęcie odbyło się w czwartek, 23 lutego, w sali koncertowej Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. F. Chopina w Jarosławiu. W otwarciu XLVI edycji OOWEE wzięli udział m.in. przedstawiciele kadry naukowej AGH w Krakowie oraz starosta jarosławski Stanisław Kłopot i naczelnik Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych Marta Kurpiel.

Uroczystość poprowadziła wicedyrektor ZSTiO w Jarosławiu Agata Ostrowska, a dyrektor ZSTiO w Jarosławiu Adam Tomaszewski na wstępie podkreślił, że możliwość organizacji tak prestiżowej imprezy to dla szkoły gromne wyróżnienie. Głos zabrali również przybyli goście, a oficjalnego otwarcia Olimpiady dokonał Starosta Jarosławski.

Uczestników czekały dwa dni ciężkich zmagań. Uczniowie konkurowali w siedmiu grupach tematycznych: automatyka, elektronika, elektronika medyczna, elektryka, informatyka, teleinformatyka oraz mechatronika. W rywalizacji o tytuł najlepszych wzięli udział także uczniowie szkoły-gospodarza. Hubert Nowak uzyskał tytuł laureata w grupie automatyka, Łukasz Mazur – tytuł finalisty w grupie automatyka oraz Cristian Krzeszowski – tytuł finalisty w grupie teleinformatyka. Poza atrakcyjnymi nagrodami finaliści uzyskali wstęp na dowolny kierunek w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Uroczyste zakończenie XLVI edycji Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy Elektrycznej i Elektronicznej odbyło się w piątek, 24 lutego.

 

DP Fot. DP (3), ZSTiO (2).

 

 

Spacerek po Jarosławiu – część 7

0

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości” zaprasza na wędrówki po jednym z piękniejszych miast w Polsce z przewodnikiem turystycznym Jerzym Czechowiczem

 

Kościół pw. Wszystkich Świętych był trzynawowy z 11 ołtarzami, murowany o bogatym wystroju, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieła sztuki i skarbiec. Nad miastem dominowała wieża Kolegiaty o wysokości 60 m, która w 1633 roku została zwieńczona spiżową rzeźbą św. Michała. Po zawaleniu się górnej części wieży Kolegiata w 1807 roku   została rozebrana. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży wartościowych zabytków zostały przeznaczone na potrzeby wojen napoleońskich. W pobliżu, w miejscu dawnej plebanii wybudowano halę targową, która stała się jednym z pierwszych bazarów kupieckich na ziemiach polskich.

Z urokliwego rynku przechodzimy na plac Bóżnic, gdzie najbardziej okazałym obiektem jest dawna Duża Synagoga i znajdująca się za nią Mała Synagoga. W Jarosławiu pierwsza własną synagogę Żydzi posiadali w drugiej połowie XVII wieku. Budowa nowej, nowej obecnie zwanej dużą nastąpiła w latach 1807-1811. Sala główna pokryta jest sklepieniem krzyżowym dziewięciopolowym. Obecnie w budynku synagogi znajdują się pracownie Zespołu Szkół Plastycznych im. Stanisława Wyspiańskiego. W pobliżu ulicy Hetmana Jana Tarnowskiego znajduje się dawny budynek Stowarzyszenia Rękodzielników Żydowskich, wybudowany w latach 1907- 1912 i do niedawna siedziba Miejskiej Biblioteki Publicznej. Ulicą Grodzką można przejść do fragmentu dawnej Bramy Krakowskiej. Ulica ta była i jest jedną z głównych i reprezentacyjnych ulic Jarosławia, pełniąc funkcję handlowo- usługową o zwartej zabudowie. Na elewacji kamienicy nr 10 występuje rzadki fryz o motywie renesansowej arabeski z rytmicznie powtarzającym się ornamentem w postaci szyszki pinii i stylizowanym rozłupanym owocem granatu, wykonamy techniką sgraffito. Na końcu ulicy widać jeden z nielicznych zachowanych fragmentów dawnego systemu obronnego Jarosławia – Bramy Krakowskiej z XVI wieku.

cdn.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

Zmarł Andrzej Krawczyk, współtwórca szopki u oo. Dominikanów

0

W wieku 75 lat zmarł Andrzej Krawczyk, człowiek o artystycznej duszy, pogodny i zawsze potrafiący dostrzec drugiego człowieka. Malarz, nauczyciel i opiekun harcerzy odszedł w czwartek, 23 lutego. Ostatnie pożegnanie odbędzie się we wtorek, 28 lutego. Spocznie na Nowym Cmentarzu przy ul. Krakowskiej w Jarosławiu.

 

– Andrzej Krawczyk jest w Jarosławiu, postacią naturalnie charakterystyczną, znaną i rozpoznawalną, pomimo swojej wrodzonej skromności. Ukończył Liceum Sztuk Plastycznych im. Stanisława Wyspiańskiego w Jarosławiu, potem zaś Edukację Artystyczną na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jak na człowieka skromnego przystało na swoją pierwszą indywidualną wystawę zdecydował się po trzydziestu latach od rozpoczęcia twórczości artystycznej – tak Andrzej Zgryźniak z Miejskiego Ośrodka Kultury charakteryzował w 2013 r. postać artysty nazywając go wiecznym odkrywcą kontynentu jarosławskiego i wiernym tubylcem, dla którego rodzinne miasto jest niewyczerpanym źródłem ciągle odkrywanej na nowo artystycznej inspiracji.

A. Krawczyk był przez wiele lat nauczycielem w Pawłosiowie. W swoich obrazach pokazywał piękno Jarosławia. Współpracował też przy tworzeniu szopki w Bazylice Matki Bożej Bolesnej.

opr. erka/fot. www.facebook.com/andrzej.krawczyk.378

 

Rozmowy o uczciwej Polsce

0

We wtorek, 21 lutego, powiat przeworski odwiedził Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

 

Władysław Kosiniak Kamysz razem z posłem Mieczysławem Kasprzakiem odwiedzili m. in. Przeworsk, Kańczugę oraz Sietesz, gdzie odbyło się spotkanie otwarte z mieszkańcami oraz konferencja prasowa. Ich tematem przewodnim, jak zaznaczyli organizatorzy, były rozmowy o uczciwym podziale środków z budżetu państwa, wynagrodzenia dla nauczycieli, a także wsparcie młodych ludzi oraz przedsiębiorców. Wcześniej ludowcy spotkali się z burmistrzem Miasta i Gminy Kańczuga, Andrzejem Żygadło, odwiedzili też zatrudniający ponad 350 osób zakład Men’sfield w Przeworsku.

DP/fot. Facebook/Mieczysław Kasprzak

Najzdolniejsi uczniowie odebrali stypendia

0

W poniedziałek, 20 lutego w I Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu odbyło się sympozjum pod nazwą: „Per Aspera Ad Astra” – podążyli drogą Kopernika połączone z wręczeniem stypendiów najzdolniejszym uczniom z Funduszu Kazimierza Michalskiego.

 

Tego dnia w szkole gościli wybitni absolwenci, którzy opowiadali zgromadzonej młodzieży, o swojej drodze życiowej. Byli to: dr hab. nauk medycznych Dariusz Plicner, specjalista kardiochirurgii i chirurgii ogólnej, dr hab. Katarzyna Kuras, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, ks. Marek Machała, dyrektor Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Przemyskiej oraz Michał Krucnal, dyrektor w firmie Azimutus.

W wydarzeniu uczestniczył starosta Stanisław Kłopot, który pogratulował zarówno absolwentom, jak i stypendystom niezwykłych osiągnięć.

W tym roku stypendia otrzymało 23 uczniów: Kinga Klisz, Wiktoria Pyrzak, Maciej Hypiak, Amelia Skrzypek, Jowita Wasyliszyn, Kornelia Machnica, Dominika Połeć, Hubert Żurawski, Karol Kijanka, Szymon Bawor, Julia Helon, Jagoda Kołodziej, Magdalena Wota, Dawid Krawiec, Mateusz Kornaga, Lidia Konieczny, Hubert Dołemski, Aleksandra Kosztyła, Milena Wajda, Marcel Puziewicz, Karolina Zięba, Izabela Buryło oraz Piotr Pawełek.

EK, fot. Starostwo

Kazimierz Kopeć obchodził setne urodziny

0

W niedzielę, 19 lutego Kazimierz Kopeć, zasłużony jarosławianin, więzień obozu Sachsenhausen oraz brat rozstrzelanego w Lesie Kidałowickim Zbyszka Kopcia obchodził swoje setne urodziny.

 

Uroczystość odbyła się w domu pana Kazimierza, znajdującym się przy ulicy nazwanej jego imieniem. Jubilata w tym dniu odwiedził burmistrz Waldemar Paluch, który przekazał najlepsze życzenia. Oprócz najbliższej rodziny z Jubilatem świętowali także harcerze z Hufca ZHP Jarosław wraz z phm Małgorzatą Jaworowską, komendantką hufca oraz zastępcą Violettą Propolą. Nie zabrakło przedstawicieli Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jarosławiu, w której pan Kazimierz przepracował całe życie zawodowe (do 1977 r.) – dyrektor Jadwigi Maryckiej-Legeny, zastępcy Grażyny Prządy oraz koleżanki z pracy pani Stanisławy Hałady. Ponadto w domu pana Kazimierza zgromadzili się także sąsiedzi i przyjaciele.

Był tort, kwiaty, prezenty, listy gratulacyjne oraz najlepsze życzenia na kolejne lata życia.

Pan Kazimierz wraz z żoną Janiną wychował dwie córki: Lucynę i Elżbietę. Doczekał się troje wnuków i czworo prawnuków. Pomimo sędziwego wieku, czuje się dobrze.

 

Powrót do domu

Kazimierz Kopeć to ostatni żyjący jarosławski więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. W chwili wybuchu wojny miał zaledwie 16 lat, jego brat Zbyszek – 18. Kiedy Zbyszek zaangażował się w działalność AK, Kazimierz zaczął mu pomagać. Pewnego dnia bracia zostali aresztowani przez kata Jarosławia – Franza Schmidta. W wieku 23 lat Zbyszek wraz z kolegami z ruchu oporu został rozstrzelany w Lesie Kidałowickim. Pan Kazimierz trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Pomimo upływu lat doskonale pamięta swoją drogę do wolności, kiedy jego i innych więźniów wypędzono na drogę śmierci, bez jedzenia i picia. Marsz trwał dwa tygodnie. Towarzyszył mu głód, wycieńczenie i choroby. Jak wspominał przed laty na łamach Gazety Jarosławskiej, przeżył tylko co dziesiąty. – Dostaliśmy nowe buty uszyte z twardej skóry. Odparzyły nogi tak mocno, że każdy krok był męczarnią. Wtedy zatęskniłem za obozowymi drewniakami – mówił pan Kazimierz. Wielu zmarło po zakażeniach wywołanych piciem wody bezpośrednio z kałuż. – Miałem menażkę kupioną za kromkę chleba. Zbierałem do niej tę samą wodę, jaką inni pili, ale korzystałem z niej dopiero wieczorem, po przegotowaniu. Dzieliłem się nią z Wojtkiem Fecko, który też pochodził z Jarosławia – opowiadał.

Maszerujący w końcu dotarli do miejsca, w którym znajdował się posterunek Czerwonego Krzyża. Tam na dwóch dostali paczkę pierników, która była pierwszym posiłkiem w wolnej strefie. Pan Kazimierz doskonale pamięta, jak wygłodniały i karmiony byle czym organizm zbuntował się przeciw wojskowym konserwom. Nie przyjął też wódki. Nasycił się dopiero chlebem, który dostał od Polki pracującej w niemieckiej fabryce. Pan Kazimierz wspominał też moment, kiedy wraz z innymi ocalałymi dotarł do Lubeki. Kiedy zobaczył zacumowany w porcie statek pasażerski udający się do Gdyni, przyszedł do Wojtka Fecko, z którym połączył go los i zakomunikował, że wraca do Polski, do Jarosławia. Wojtek został (w późniejszym czasie również wrócił do Jarosławia), a on 8 grudnia 1945 r. zarejestrował się w punkcie przyjęcia repatriantów w Gdyni. Znad Bałtyku ruszył w stronę Jarosławia. Podróż zajęła sporo czasu, ale w końcu w Wigilię stanął na progu swojego domu. Tu witano go ze wzruszeniem oraz niedowierzaniem, że żyje.

EK, Fot. UM.