Strona główna Blog Strona 82

Dymienie

0

O po świętach. Każdy tak zaczyna wracając do poświątecznej codzienności, więc tradycji stało się zadość. Obłąkanie zakupowe minęło. Portfel opustoszał. Powszedniość wróciła. Niedługo długi majowy weekend, to sobie znowu ruszymy polując na kiełbasę i węgiel drzewny. Zrobimy barbekju albo z angielska grilla, a po naszemu będziemy przypiekać na węglach, by potem na ruszt wrzucić, pamiętając oczywiście o popiciu.

W kombinatorstwie zwanym szumnie polityką też grillują i przypiekają. Tam mamy niekończący się sezon z kumulacją przed wyborami. Unosi się zapach obiecanek, a skuszony nimi lud zachowuje się jak poddymiane pszczoły i bez protestu oddaje, to co wypracował. Niektórzy nawet się cieszą. Już nie potrafią albo nie chcą zauważyć, że odjechali.

Od uogólniania należy się jednak wstrzymać, bo dym niejednakowo działa na ludzi. Jeden z naszych rodzimych parlamentarzystów zauważył na soszialmediach, jak to określają obeznani z Internetem, że każdy polityk jest człowiekiem i każdy ma prawo, a wręcz obowiązek demonstrować swoje przekonania. Z punktu widzenia biologii ma rację. Taką nazwę nauka nam przypisuje. Z tym obowiązkiem już można dyskutować, chociaż idąc tokiem rozumowania polityków, da się wytłumaczyć. Jako ludzie zaliczamy się do naczelnych, więc nie za bardzo mając swoje, pokazujemy przekonania stojących na czele.

Cztery lata temu bojaźń wielka w powiecie jarosławskim się pojawiła. Strach padł na radnych, bo ideologia LGBT miała do szkół i przedszkoli wchodzić. Dzieci namawiać. Uczyć je, a nawet pokazywać rzeczy, o których wstyd myśleć. Zadeklarowali, że jej nie wpuszczą. Ideologia nie przyszła, za to kurek z pieniędzmi przymknięto dochodząc do wniosku, że lepiej pomagać trzeźwo myślącym. Teraz radni wykoncypowali, że nie ma się czego bać, a pieniądze potrzebne i deklaracja poszła do kosza. Gdyby cztery lata temu zapytali spotkanego na ulicy zwykłego człowieka, to powiedziałby im, żeby sobie głupotami głowy nie zawracali, tylko wzięli się za ważniejsze sprawy, bo powiat wprawdzie chwalić się umie, ale rozwijać za bardzo nie chce. Nie pytali, bo oni mają rządzić, a przeciętny mieszkaniec ma za to płacić.

Trafionym ponad miarę rozwiązaniem w dziedzinie powiatowej oświaty jarosławskiej było tyle co uchwalone przekazanie szkoły rolniczej w Radymnie ministrowi rolnictwa. Placówka ledwie wiąże koniec z końcem, więc ją oddają. Ministerstwo bierze, ale stawia warunek. Nie wolno mu robić konkurencji, czyli wszystkie kierunki zbieżne z przemysłem rolno-spożywczym i związane z rozwojem wsi należy z jarosławskich szkół wycofać. Jak minister się uprze, to w Jarosławiu tylko ogólniaki zostaną, bo całej reszcie można rolniczy charakter przypisać. Tylko patrzeć, jak przyszli kucharze, weterynarze, mechanicy, a nawet ekonomiści wezmą za rękę nauczycieli i z kuchenkami, lodówkami oraz całą resztą szkolnego wyposażenia pomaszerują w kierunku Radymna. I jak przekonywał starosta, nawet z Bieszczadów i z Ukrainy przyjedzie młodzież, by orki się uczyć.

Możliwe, że za dwa, trzy lata szkoła w Radymnie upadnie i pociągnie za sobą jakąś placówkę z Jarosławia. Ale to już będzie po wyborach.

Roman Kijanka

 

 

Coraz bliżej prawdy?

0

Mija blisko dwa miesiące od kontrowersyjnej konferencji prasowej, podczas której padły słowa, jakoby przewodnicząca Rady Powiatu Przeworskiego miała zlecić pobicie starosty i wicestarosty. Sprawą zajęła się prokuratura i policja. Czy wiadomo już, kto za tym wszystkim stoi?

 

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się oficjalnie 22 lutego br. Starosta Bogusław Urban na zwołanej konferencji prasowej poinformował, że z zaufanych źródeł dowiedział się, że przewodnicząca Agnieszka Bukowa-Jedynak miała komuś zlecić pobicie jego oraz jego zastępcy Jacka Kierepki. Po skonsultowaniu z prawnikiem powiadomiona została prokuratura, a zarówno starosta, jak i wicestarosta, otrzymali status pokrzywdzonych. Kilka dni później odbyła się sesja, na której radni głosowali wniosek o odwołanie A. Bukowej-Jedynak, nie uzyskał on jednak większości głosów i przewodnicząca zachowała funkcję. Podział w Radzie stał się tym samym jeszcze bardziej widoczny. Na kolejnej sesji, która odbyła się 14 marca, radni reprezentujący większość w Radzie Powiatu złożyli wniosek o odwołanie ze stanowiska starosty przeworskiego Bogusława Urbana.

 

Dwa postępowania

Obecnie trwa postępowanie w sprawie zlecenia pobicia, prowadzone z art. 8 par. 2 kk w związku z art. 158 par. 1 kk, czyli o podżeganie do popełnienia przestępstwa pobicia. Prowadzone jest przez policjantów z KPP w Jarosławiu, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. Dwa dni po konferencji A. Bukowa-Jedynak również złożyła wniosek do Prokuratury, ponieważ uważa, że poprzez fałszywe oskarżenia została pomówiona i zniesławiona w przestrzeni publicznej. Zapowiada, że doprowadzi do wyjaśnienia sprawy i ukarania winnych przygotowania tej ohydnej prowokacji.

Postępowanie w sprawie pomówienia i zniesławienia mnie za pośrednictwem środków masowego komunikowania przez starostę i jego zastępcę prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie. Ja, jako osoba pokrzywdzona, mam wgląd do materiałów z postępowania i dzisiaj już wiem, kto stoi za tą farsą. Mam nadzieję, że Państwo również niebawem się dowiecie. W chwili obecnej toczy się postępowanie, więc nie mogę ujawniać tajemnicy zeznań świadków. Złożyłam również zawiadomienie do Prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa o podżeganiu do składania fałszywych zeznań przez jednego z Radnych Rady Powiatu Przeworskiego, który według moich informacji jest inicjatorem tego haniebnego pomówienia – mówi A. Bukowa-Jedynak i dodaje jednocześnie: Bulwersuje mnie fakt, że starosta i jego zastępca przekazują opinii publicznej niezweryfikowane informacje. Uważam, że działanie to była zaplanowane, aby zniesławić i osłabić mnie w oczach opinii publicznej, a starosta Urban od początku wiedział, że   przedstawione na konferencji informacje są nieprawdziwe.

Wydaje się więc, że już wkrótce sprawa powinna zostać wyjaśniona. Według przewodniczącej zeznania osoby, której rzekomo miała zlecić pobicie, są kluczowe dla śledztwa. Wierzy, że już wkrótce prawda wyjdzie na jaw, a winni zostaną ukarani.

DP

 

Małżeństwa na medal

0

11 par małżeńskich odebrało Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Uroczystość wręczenia medali odbyła się w czwartek, 23 marca w Sali Ślubów.

 

Złote Gody, czyli jubileusz 50-lecia małżeństwa świętowało 10 par, natomiast 1 obchodziła Diamentowe Gody, czyli 60-lecie ślubu. Jubilaci spotkali się w sali ślubów Urzędu Miasta Jarosławia, gdzie wręczone zostały medale, pamiątkowe dyplomy, kwiaty oraz drobne upominki.

Serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia parom małżeńskim złożyli: Dariusz Tracz, zastępca burmistrza Miasta Jarosławia, Elżbieta Grunt, wójt Gminy Jarosław oraz Ewa Rokoszyńska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego.

Medale odebrało 8 par z Jarosławia oraz 3 pary z terenu gminy Jarosław i gminy Pawłosiów. Wśród dostojnych jubilatów znaleźli się: Joanna i Tadeusz Bajorscy (Diamentowe Gody), Stanisława i Marian Domszy, Janina i Alfred Niemczyccy, Barbara i Janusz Tarnawscy, Zofia i Jan Słysz, Zofia i Edward Tabin, Zdzisława i Józef Mrozowicz, Maria i Longin Kupiszewscy, Krystyna i Ryszard Blok, Zofia i Stanisław Pajda, Janina i Henryk Tarnawscy.

Opr. EK, fot. UM

Sopran i organy na zakończenie

0

W Niedzielę Palmową, 2 kwietnia, zakończył się II Przeworski Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej.

 

Przez trzy kolejne niedziele w przeworskiej Bazylice Kolegiackiej odbyły się trzy koncerty dostarczające licznie zebranym słuchaczom wyjątkowych emocji. Na zakończenie wystąpili: Sylwia Olszyńska (sopran) oraz Andrzej Nurcek (organy).

Festiwal to projekt organizowany przez Stowarzyszenie Art Music Artist, którego współzałożycielem jest pochodząca z Przeworska pianistka, Wioletta Fluda-Tkaczyk. Warto wspomnieć, że wydarzenie było częścią obchodów 630-lecia nadania praw miejskich Przeworskowi. Sfinansowane zostało ze środków Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej oraz Miasta Przeworska. Patronatem Honorowym festiwal objął Burmistrz Miasta Przeworska.

DP/fot. FB Leszek Kisiel

Potyczki ortograficzne po raz piętnasty

0

Ponad 100 osób wzięło udział w XV Jarosławskich Potyczkach Ortograficznych. W czwartek, 30 marca uczestnicy zmierzyli się w auli biblioteki Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno Ekonomicznej z najeżonym pułapkami dyktandem. Gościem specjalnym potyczek była vlogerka i konferansjerka Paulina Mikuła.

 

Tytuły Jarosławskiego Mistrza Ortografii oraz I i II wicemistrza przyznano w trzech kategoriach. W grupie uczestników reprezentujących szkoły podstawowe najlepiej poradził sobie z ortografią Marcin Zaborowski ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Jarosławiu. Tuż za nim uplasowała się Aleksandra Buryło ze Szkoły Podstawowej w Kramarzówce, a drugim wicemistrzem została Emilia Kamińska ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Jarosławiu. W kategorii szkoła średnia tytuł mistrzowski zdobyła Martyna Świtlicka – Paprocka z Zespołu Szkół Ekonomicznych i Ogólnokształcących w Jarosławiu. Kolejne miejsca zajęli Patryk Wawrzyszko i Oliwia Ważna, oboje z Zespołu Szkół Drogowo-Geodezyjnych i Licealnych w Jarosławiu. W grupie otwartej najlepszy był Piotr Stęchły, wicemistrzami zostali Izabela Kilar i Marcin Tomas.

Organizatorami konkursu byli Starosta Jarosławski, Zespół Szkół Ekonomicznych i Ogólnokształcących im. Marii Dąbrowskiej w Jarosławiu, Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. J. G. Pawlikowskiego w Przemyślu Filia w Jarosławiu przy PZPW w Rzeszowie, a partnerowali mu Burmistrz Miasta Jarosławia, Uniwersytet Rzeszowski i Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna w Jarosławiu.

opr. erka/org.

 

Będzie doradca ds. ubóstwa energetycznego?

0
Wstępne zasady programu tłumaczyła Edyta Pytko.

Określenie przez wykwalifikowanego doradcę w jakiej sytuacji energetycznej są mieszkańcy, to początek zamysłu, który uzyskał zgodę Rady Miasta Jarosławia na sesji zwołanej pod koniec marca br. Nic więcej nie wiadomo, za wyjątkiem tego, że projekt ma być zintegrowany i nazywać się „Skuteczne wdrożenie programu ochrony powietrza dla województwa podkarpackiego z uwzględnieniem problemu ubóstwa energetycznego: „Podkarpackie – żyj i oddychaj”. Realizatorem będzie województwo Podkarpackie.

 

– Na początku trzeba zdiagnozować sytuacje mieszkańców. To zrobi ktoś wykwalifikowany jako doradca – wyjaśniała Edyta Pytko, dyrektor Biura Strategii, Pozyskiwania Funduszy i Obsługi Inwestora Urzędu Miasta Jarosławia. Z tłumaczeń wynikało, że doradca oceni w jakim stanie ubóstwa są mieszkańcy i dopiero po tym będzie można podjąć odpowiednie kroki związane z realizacją programu pod warunkiem uzyskania dofinansowania.

Dyskusja nad założeniami programu miała charakter zbliżony do samego projektu. – Program to nie walka z ubóstwem energetycznym, bo to decyzje radnych doprowadzają do ubóstwa mieszkańców. Mieliśmy rok ekologii i klimatu i w ramach tego z rynku znikły wszystkie drzewa – zauważał Mariusz Walter. – Czy doradcą będzie ktoś z urzędu, czy będzie stworzony nowy etat? Bo jeśli nowy, to jak to się ma do groźby zwolnień? – dopytywał radny. – Nie ma planu teraz i nie wiadomo – wyjaśniała E. Pytko. – Jak będziemy skutki ubóstwa energetycznego dla Jarosławia ograniczać? Czy oprócz intencji macie jakąś wiedzę, bo jak głosować, to trzeba wiedzieć żeby nie były tylko frazesy ale faktyczne działania – pytał Piotr Kozak. – Konkrety będą później. Projekt dotyczy skutecznego programu ochrony powietrza województwa Podkarpackiego. Będziemy się opierali na tym programie. Szczegóły później bo ich nie znamy – tłumaczono. Marcin Nazarewicz ciesząc się, że będzie zarządzanie energią pytał kiedy urząd zacznie od podstaw, bo w ratuszu pali się na całego, a mieszkańcom wykręcają co drugą żarówkę. – My już zafundowaliśmy mieszkańcom ubóstwo energetyczne. Sam urząd nie ma zamiaru oszczędzać – mówił. M. Walter. Pytał jeszcze, czy ci przy których lampa jest wyłączona mają prawo do ulgi w podatku od nieruchomości. Dyskusję zamknął Jarosław Litwiak sugerując zbyt często zabierającym głos, że oszczędzać można nie używając mikrofonów, bo one też są na prąd.

Program przyjęto. 15 radnych było za, 3 się wstrzymało. Realizacja ma się rozpocząć od 1 stycznia przyszłego roku. Kiedy mieszkańców Jarosławia odwiedzi doradca ds. ubóstwa energetycznego nie wiadomo, ale można się spodziewać, że taki specjalista się pojawi.

erka

 

Pijacki rajd zakończony dachowaniem

0

Przeworscy policjanci zatrzymali 41-letniego mężczyznę, który wjechał mazdą do przydrożnego rowu i dachował. Kierowca miał ok. 3 promile alkoholu.

 

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 2 kwietnia, przed godz.17. Przybyli na miejsce funkcjonariusze ustalili, że kierujący pojazdem marki Mazda, 41-letni mieszkaniec gminy Kańczuga, nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, w wyniku czego stracił panowanie nad prowadzonym pojazdem i wjechał do przydrożnego rowu, gdzie dachował. Badanie stanu trzeźwości wykazało ok. 3 promile alkoholu w organizmie kierowcy mazdy. Ponadto mężczyzna nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Za spowodowanie kolizji oraz kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna.

DP/KPP Przeworsk

„Gęś” powędrowała do Jasła

0

XI Ogólnopolski Maraton Matematyczny “Banachiada” został rozstrzygnięty. 31 marca w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu odbyło się uroczyste rozdanie nagród i dyplomów.

 

Konkurs składał się z trzech etapów. I etap maratonu obejmowały eliminacje szkolne, które przeprowadzone zostały 10 lutego. Natomiast 2 marca w budynku ZSTiO w Jarosławiu odbył się II i III (finałowy) etap maratonu.

I miejsce w tegorocznej edycji „Banachiady” zajęli uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Marii Konopnickiej w Jaśle (123 punkty), II miejsce – uczniowie Szkoły Podstawowej nr 12 w Rzeszowie (117 punktów), a III miejsce – uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 im. Władysława Broniewskiego w Leżajsku (114 punktów).

Tuż za podium, bo na IV miejscu uplasowała się Szkoła Podstawowa nr 18 z Oddziałami Dwujęzycznymi w Rzeszowie, na V – Szkoła Podstawowa nr 2 im. Hugona Kołłątaja w Przeworsku, na VI – Szkoła Podstawowa im. Prymasa Tysiąclecia w Woli Zarczyckiej, na VII – Szkoła Podstawowa nr 2 im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Kolbuszowej, na VIII – Szkoła Podstawowa im. Orląt Lwowskich w Roźwienicy, na IX – Szkoła Podstawowa im. Władysława Kojdra w Grzęsce, a na X – Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Piwodzie z Filią w Cetuli. Podsumowanie konkursu odbyło się 31 marca. Wszyscy uczestnicy oraz ich opiekunowie otrzymali pamiątkowe dyplomy, a laureaci nagrody rzeczowe.

Zespół, który zwyciężył, tradycyjnie otrzymał tytuł „Banachmistrza”, a szkoła przez niego reprezentowana – statuetkę „Gęsi” wzorowanej na tradycji Kawiarni Szkockiej.

EK, fot. ZSTiO

Uczcili tych, którzy pomagali

0

Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką obchodzony jest w rocznicę zbrodni w Markowej, 24 marca.

 

Z tej okazji z inicjatywy wójta Gminy Przeworsk Daniela Krawca oraz Gminnego Ośrodka Kultury w Przeworsku tego dnia odprawiona została uroczysta Msza św. w kościele parafialnym pw. św. Mikołaja Biskupa w Urzejowicach.

Dzień ten ustanowiono – jak zapisano w treści ustawy – „w hołdzie Obywatelom Polskim – bohaterom, którzy w akcie heroicznej odwagi, niebywałego męstwa, współczucia i solidarności międzyludzkiej, wierni najwyższym wartościom etycznym, nakazom chrześcijańskiego miłosierdzia oraz etosowi suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, ratowali swoich żydowskich bliźnich od Zagłady zaplanowanej i realizowanej przez niemieckich okupantów”. Święto jest wyrazem czci dla wszystkich Polaków, którzy, pomagali Żydom prześladowanym i mordowanym przez niemieckich oprawców.

 

Opr. DP/fot. UG Przeworsk

 

Tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie

0

Spod ręki pani Małgorzaty z Kańczugi wychodzą prawdziwe cudeńka. Co roku, przed Wielkanocą, wykonuje ręcznie skrobane pisanki, na których można znaleźć różnorodne motywy: od typowo religijnych, po zwierzęce i roślinne. Takie pisanki robiły jeszcze jej prababcia i babcia. Teraz swoje pierwsze kroki w wyskrobywaniu tych świątecznych ozdób stawia 11-letnia córka pani Małgorzaty. Jest więc duża szansa, że ta tradycja w ich domu nie zaniknie.

 

Małgorzata Podolak ma 34 lata, mieszka w Kańczudze wraz z dwójką dzieci, mężem Marcinem i babcią Teresą. Na co dzień zajmuje się domem. Mimo iż pochodzi z Urzejowic, z Kańczugą związana jest od dziecka, bo tu mieszkali jej dziadkowie.

– Każde wakacje, ferie, a czasem nawet i weekendy oraz wolne popołudnia razem z rodzeństwem spędzaliśmy u nich. Śp. ,,Dziadeczek”, bo tak się zwracaliśmy do dziadka, prowadził wytwórnię wody gazowanej w domu, w którym teraz mieszkamy. Nigdy nie zapomnę smaku tej oranżady, nikt lepszej nigdy nie produkował. Wytwórnię założyli Mieczysław i Waleria Penc, rodzice dziadka Włodzimierza, po to by ten porzucił sędziowanie na meczach piłki nożnej. Niekiedy kibicom nie podobał się wynik meczu i robiło się niebezpiecznie. Nieraz Dziadeczek opowiadał, że musiał uciekać po meczu przed kibicami przegranej drużyny. Oprócz tego dziadek grał też na akordeonie. Nieraz prosiliśmy żeby coś zagrał, wtedy wyciągał z szafy akordeon i grał stare ludowe piosenki. Wspominał, że kiedyś grał na różnych chrzcinach itp. – wspomina pani Małgorzata, która na stałe przeniosła się do Kańczugi w 2004 roku, kiedy zaczęła uczęszczać do miejscowej szkoły średniej.

 

Nożykiem i brzytwą

Tradycję skrobania wielkanocnych jajek pani Małgorzata wyniosła z domu rodzinnego. Takie pisanki robiły jej prababcia i babcia, więc nie było niczym dziwnym, że i ona sama, gdy miała 6 lat, chciała spróbować.

Oczywiście na początku to było takie tam sobie skrobanie, dopiero w wieku kilkunastu lat zaczęłam skrobać tak na poważnie i tak już co roku. Pamiętam to do dziś, jak ugotowane w łupinach cebuli, całe kacze jajko dała mi moja prababcia Śp. Zofia Struś. Tata Ryszard zrobił mi wtedy z malutkiego nożyka kuchennego takie „skrobadełko”, tzn. obciął ostrze noża krótko przy plastikowej rękojeści tak, że powstał szpic. Kiedy ostrze się tępiło, ostrzyło się je na osełce, takiej do ostrzenia kosy. Takim nożykiem wyskrobałam pierwszy kielich eucharystyczny z hostią. Prababcia z kolei skrobała brzytwą – mówi pani Małgorzata dodając, że najpopularniejszymi motywami były te religijne i kwiatowe.

Wydmuszki najlepiej robić z białych jaj. Nasza rozmówczyni robi je sama, jak tylko uda jej się znaleźć odpowiednie jajka. Wydmuszki gęsie obecnie przeważnie kupuje. Jak mówi, najlepsze wydmuszki powstają ze swojskich jaj. Myje się je, suszy i farbuje, a później wzory wyskrobuje ręcznie nożykiem. Wracając do gęsich jaj, to pani Małgorzata jeszcze do niedawna dostawała je od koleżanki, która miała oswojoną gąskę. Niestety, ta zachorowała i zdechła. Koleżanka poprosiła żeby na ostatnim jajku, jakie zniosła, wyskrobać jej ukochaną gąskę ze zdjęcia, gęś Dziubę.

 

Nie tylko jajka

Ozdabianie pisanek to nie jedyne zajęcie naszej rozmówczyni. Na Wielkanoc wykonuje też kwiatki z bibuły do przystrajania palm wielkanocnych, różne stroiki i ozdoby świąteczne. Prace plastyczne sprawiają jej wiele satysfakcji, lubi robić coś z niczego. Dużo maluje i rysuje, np. portrety. Pani Małgorzata robi też na drutach, czego również nauczyła ją babcia, trochę szydełkuje i szyje na maszynie. Szycie z kolei podpatrzyła od mamy, która skończyła szkołę krawiecką w Kańczudze.

W ich domu od zawsze przywiązuje się duże znaczenie do dawnych zwyczajów i tradycji. Pani Małgorzata opowiada, że kiedy w Wielką Sobotę wracają z poświęconymi pokarmami, to po przekroczeniu furtki obchodzą dom trzy razy dookoła, co ma zapewnić dobrobyt rodzinie.

W Niedzielę Wielkanocną po rezurekcji, a przed śniadaniem, skrapiamy pomieszczenia wodą święconą, ale zamiast kropidła używa się gałązki z poświęconej palmy. W ten sposób błogosławi się domostwo. Pamiętam, że jeszcze w domu rodzinnym tato do buteleczki z wodą święconą dorzucał zwęglony kawałek drewna z ogniska palonego na obrzędzie poświęcenia ognia. Od tego ogniska ksiądz odpalał Paschał. Z gałązek bazi z palmy robiło się też krzyżyki i wbijało w ziemię, zwyczaj ten miał przynosić urodzaj – wspomina.

 

Zainteresowanie rośnie

Mimo że pani Małgorzata co roku w dużych ilościach wyskrobuje pisanki, zainteresowanie nimi ciągle rośnie. Wieści o nich roznoszą się zwłaszcza poprzez media społecznościowe i pocztę pantoflową. Drapanki z Kańczugi dotarły nawet za granicę, do Włoch i USA. Jedna z kraszanek wykonanych przez panią Małgorzatę zdobyła nawet pierwsze miejsce w konkursie organizowanym w 2021 roku przez Urząd Miasta i Gminy w Kańczudze.

Z radością muszę dodać, że moja 11-letnia córka też „zaraziła się” tworzeniem pisanek. Mam nadzieję, że będzie kontynuować naszą rodzinną tradycję. Dziękuję Panu Bogu, że dał mi zdolności i że mogłam jeszcze zaczerpnąć z ludowej tradycji dzięki prababci. Jestem dumna, że mogę podtrzymywać tę starą tradycję wielkanocną – dodaje na zakończenie pani Małgorzata.

 

Dominika Prokuska