Strona główna Blog Strona 477

Pamiętajmy o kapliczkach

0

Gminny Ośrodek Kultury w Przeworsku zaprasza do wzięcia udziału w konkursie plastycznym pt. „Szlakiem znaków wiary i pamięci – kapliczki, krzyże i figury świętych w Gminie Przeworsk”.

Konkurs polega na wykonaniu dowolną techniką pracy plastycznej wraz z krótkim opisem i historią miejsca kultu znajdującego się na terenie Gminy Przeworsk. Każda kapliczka, figura świętego, czy też krzyż ma własną historię i swego fundatora. Organizatorzy zachęcają do podzielenia się ich pięknem i historią. W konkursie mogą wziąć udział całe rodziny – konkurs podzielono na 5 kategorii wiekowych. Dla uczestników, którzy zajmą I, II i III miejsce w każdej z kategorii, przewidziano nagrody, a dla pozostałych – drobne upominki. Wybrane prace zostaną również umieszczone w publikacji przygotowanej przez Gminny Ośrodek Kultury w Przeworsku. Zgłoszenia można przesyłać do 15 lipca 2020 r. Więcej szczegółów w regulaminie na stronie www.gok.przeworsk.pl.

Opr. DP

 

 

Ukraińcy wracają do pracy w Polsce

0

Nawet 850 ciężarówek i 12 tysięcy podróżnych dziennie odprawiają funkcjonariusze Straży Granicznej na przejściu w Korczowej. Pomimo epidemii nie brakuje przemytów, ani prób przekroczenia granicy na fałszywych dokumentach.

Od 15 marca przejście graniczne w Korczowej było jedynym czynnym przejściem na Podkarpaciu, gdzie prowadzona jest kontrola ruchu osobowego i towarowego. Rekord padł 15 marca, kiedy strażnicy odprawili na wyjazd z Polski ponad 12 tys. osób.

– Aktualnie coraz większa liczba obywateli Ukrainy powraca do Polski, gdzie po obowiązkowej kwarantannie zamierza na nowo podjąć pracę. Utrzymuje się zwiększony ruch towarowy, odprawianych jest tutaj nawet 850 ciężarówek dziennie – mówi mjr SG Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy BiOSG.

Zadaniem strażników granicznych z Korczowej jest aktualnie oprócz kontroli, rejestracja osób objętych obowiązkową kwarantanną oraz współpraca ze służbami sanitarnymi i strażą pożarną zaangażowaną na granicy w walce z epidemią.

Od połowy marca mundurowi z SG ujawnili już kilkanaście fałszywych dokumentów. Głównie były to prawa jazdy wykorzystywane przez obywateli Ukrainy. Niektórzy z nich zamierzali pracować w Polsce jako zawodowi kierowcy. Funkcjonariusze SG ujawnili również m.in. 3 fałszywe dowody rejestracyjne oraz 2 zaświadczenia ADR uprawniające do przewozu materiałów niebezpiecznych. Zawsze w takich przypadkach wszczynane są postępowania karne, a osoby posługujące się fałszywkami najczęściej kierowane są z powrotem na Ukrainę.

EK/BiOSG

Kolejne etapy „odmrażania”

0

Po dwóch miesiącach przerwy fryzjerzy, kosmetyczki i pracownicy gastronomii mogli w końcu wrócić do swoich obowiązków. Niestety zarówno pracownicy, jak i klienci będą musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W trosce o zdrowie obu stron konieczne było wprowadzenie nowych zasad bezpieczeństwa i reżimu sanitarnego.

Jedną z grup zawodowych, za którą tęsknili klienci są fryzjerzy. Od 18 maja mogą oni w końcu legalnie świadczyć swoje usługi. Wraz z nastaniem epidemii wiele wizyt zostało odwołanych, dlatego po ogłoszeniu zniesienia obostrzeń rozdzwoniły się telefony. Klienci dopytywali o możliwość wizyty, a fryzjerzy informowali o wznowieniu działalności. Nie wszyscy jednak zdecydowali się otworzyć swoje salony już 18 maja. Niektórzy deklarowali, że otworzą je z kilkudniowym opóźnieniem. Niekiedy miało to związek z niespełnieniem na czas wszystkich wymogów sanitarnych.

Ci, którzy zdecydowali się otworzyć swoje salony już w poniedziałek, zapewniali, że są zabezpieczeni i przygotowani na pracę w nietypowych warunkach.

– Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że w salonie przyjmuje sama. Nie muszę więc uważać na to by zachowywać odpowiednią odległość. Nie każdy ma jednak taki komfort – zauważa jedna z jarosławskich fryzjerek. – Zamknięcie salonów spowodowało, że wiele osób spróbowało swoich sił w domu. Niektóre kobiety samodzielnie zaczęły farbować włosy, a mężczyźni zakupili maszynki, którymi zapewne dalej będą się strzyc. Nie ma wesel, więc nie wykonuje się też upięć. Na razie klienci są, ale jak będzie za dwa miesiące nie wiadomo – mówi Bożena, fryzjerka z kilkunastoletnim stażem. Zaznacza, że czas pracy uległ wydłużeniu.

– Wcześniej wykonując koloryzację mogłam przyjąć jeszcze osobę na drobne strzyżenie. Teraz przepisy na to nie pozwalają – mówi.

Według nowych zasad fryzjerzy są zobowiązani m.in. do noszenia rękawiczek, maseczek, czy nawet przyłbic ochronnych, stosowania odzieży ochronnej lub dedykowanej odzieży roboczej, oczyszczania każdej dotykanej powierzchni kilka razy w ciągu dnia pracy oraz zabezpieczania i dezynfekcji urządzeń i mebli po każdym kliencie. Mimo to, po tak długiej przerwie cieszą się z powrotu do pracy. Nie brak im chęci i entuzjazmu.

Przypomnimy, że klienci powinni umawiać wizyty przez telefon lub Internet, zachować bezpieczną odległość (2 metry mijając się z innymi osobami w salonie), nosić jednorazowe maseczki i rękawiczki (które można zdjąć jedynie na czas usługi), a także w miarę możliwości dokonywać płatności w sposób bezgotówkowy.

Pamiętajmy, że z funkcjonowania zostały wyłączone też poczekalnie. O używaniu telefonu komórkowego podczas wizyty, czy ploteczkach przy kawie lub herbacie również musimy na razie zapomnieć.

 

Restauracje, bary, kawiarnie

Od 18 maja usługi gastronomiczne mogą być świadczone zarówno na miejscu, jak i na wynos. Właściciel restauracji powinien stworzyć takie warunki pracy, aby gwarantowały zachowanie bezpiecznych odległości między pracownikami. Ponadto właściciele lokali muszą zadbać o zachowanie bezpiecznych odległości i środków higieny dla gości oraz regularnie dezynfekować powierzchnie w restauracjach i kawiarniach z miejscami do siedzenia. Osoby stojące w kolejce powinny zachować 2-metrowy dystans. Wymagana jest również dezynfekcja rąk przy wejściu na teren lokalu.

– Dozowniki z płynem do dezynfekcji powinny się znajdować w obszarze sali jadalnej (przy punktach składania zamówień/ kasowych) oraz przy wyjściu z toalet – czytamy w wytycznych.

Do właścicieli lokali gastronomicznych należy też ustalenie i kontrola maksymalnej liczby gości, która w danym momencie w nim przebywa.

 

Co jeszcze się zmieni?

Edukacja

Od 18 maja możliwe jest również prowadzenie zajęć praktycznych w szkołach policealnych,

rewalidacyjno-wychowawczych oraz wczesnych wspomagania rozwoju i specjalistycznej rewalidacji. Otwarte zostały placówki i instytucje z bazą noclegową i działalnością opiekuńczo-edukacyjną (schroniska młodzieżowe, ośrodki sportowe czy świetlice środowiskowe).

Od 25 maja rząd umożliwia prowadzenie zajęć opiekuńczo-wychowawczych w klasach 1-3 szkoły podstawowej oraz konsultacji z nauczycielami w szkołach dla maturzystów i uczniów 8 klas (przede wszystkim z przedmiotów zdawanych na egzaminach). Konsultacje będą mogły odbywać się indywidualnie lub w małych grupach. Przedłużony zostanie zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8.

Od 1 czerwca możliwe będzie prowadzenie konsultacji w szkołach z nauczycielami dla pozostałych uczniów ze wszystkich przedmiotów.

Od 17 maja dzieci poniżej 13. roku życia mogą wychodzić z domu bez opieki dorosłego opiekuna.

Od 25 maja przywrócona będzie możliwość prowadzenia zajęć na uczelniach wyższych. Będzie możliwość prowadzenia zajęć dydaktycznych (dla studentów ostatnich lat studiów) i zajęć, które nie mogą być realizowane zdalnie. Powrót do zajęć dotyczy również kształcenia doktorantów i zajęć organizowanych np. w laboratoriach i centrum symulacji medycznej.

 

Transport publiczny

Od poniedziałku 18 maja zmienił się także limit pasażerów w środkach transportu publicznego. Zarządzający transportem publicznym mogli samodzielnie podjąć decyzję, czy skorzystać z tej opcji, czy nie. MZK Sp. z o.o. poinformował w ubiegłym tygodniu, że od 18 maja zostaje przywrócony rozkład jazdy autobusów na wszystkich liniach, który obowiązywał przed wprowadzeniem ograniczeń. Wiele kursów już początkiem maja wznowił również jarosławski PKS (szczegóły na stronie internetowej: www.pks-jaroslaw.pl).

 

Większy limit dla wiernych w kościołach

Od niedzieli, 17 maja został zwiększony limit osób, które mogą uczestniczyć w praktykach religijnych w świątyniach. Od minionej niedzieli podczas mszy lub innego obrzędu na 1 uczestnika musi przypadać 10 m2. Dotychczas na 1 osobę przypadało 15 m2.

EK

Sto milionów

0

Sam już nie wiem co myśleć o pandemii. Na początku była panika, potem wątpliwości. Teraz zniecierpliwienie, ale strach wciąż siedzi w tyle głowy. Jest też niezłe zamieszanie; z początku maseczki były niepotrzebne, bo nic nie dawały, potem się okazało, że jednak przymusowo trzeba je nosić, mało tego, będzie to trwało dopóki nie wynajdzie się szczepionka. Ostatnio pojawiają się pogłoski, że w ciągu najbliższych tygodni ten nakaz zostanie złagodzony i w niektórych miejscach, będzie można swobodnie chodzić bez „kagańca”. Trzeba jednak przyznać, że sytuacja na świecie rozchwiała się i jest dość nieprzewidywalna i władza też musi się uczyć na bieżąco jak reagować. Koniec końców, dzięki lepszym lub gorszym działaniom obecnych władz nasz kraj nie ucierpiał tak bardzo. Owszem, straty ekonomiczne są ogromne, ale… gdy wybucha wojna, to każdy walczy o życie a nie o pracę, a światowa pandemia wstrząsnęła nie tylko Polską, ale całym światem w podobny sposób.

Fryzjerzy i salony kosmetyczne przygotowują się do wielkiego otwarcia; ich obroty pewnie będą zdecydowanie wyższe niż rok temu w tym okresie. Pozostało nam tylko czekać, aż w wiadomościach ogłoszą to jako kolejny sukces naszych elit politycznych. A państwo już wróciło do normalności zupełnie. Pieniądze na dzieci już są zagospodarowane, teraz przyszedł czas na następne priorytety: wakacje. A więc tysiąc dla każdego (oczywiście każdego, kto będzie uprawniony), żeby mógł odpocząć od ciężkiej pracy. Pomoc finansowa państwa nieraz ma sens – często dzięki dodatkowym funduszom i dotacjom firmy mogą funkcjonować i się rozwijać, więc można potraktować to jako inwestycję w gospodarkę. Jednak gdzie jest granica opiekuńczości i nadopiekuńczości? Po dotowaniu wakacji pozostało jeszcze dawać po kilka tysięcy dla tych, którzy kupują samochody i po kilkanaście tysięcy dla nabywających domy. Czemu Wałęsa nie dał rady nasi politycy podołają. Jak nic, niedługo zbierze się tego sto milionów na każdego. Pomoc jest ważna, a w naszym raczej biednym społeczeństwie każdy grosz ma znaczenie. Tylko czy przypadkiem te pieniądze nie były już w naszych rękach, zanim oddaliśmy je w formie podatku?

Sebastian Niemkiewicz

 

Mobbing czy wymysł?

0

Do redakcji dotarł list byłego uczestnika zajęć organizowanych przez Centrum Integracji Społecznej „Pawłowe Sioło” w Pawłosiowie. Uskarża się w nim na złe traktowanie ze strony pracownika tejże instytucji. Pomimo iż już tam nie uczęszcza, chce pokazać na jakie traktowanie można tam liczyć.

Autorka listu zaczęła uczęszczać na praktyki w lipcu ubiegłego roku.- Ja zostałam ofiarą instruktorki, byłam straszona, karana, poniżana, nękana telefonami w czasie pracy i po pracy – żali się. – Pupilki instruktorki w czasie pracy mogły wychodzić do banku, bawić się telefonem, rozmawiać przez telefon, śmiać się z osobami które ich odwiedzały i siedzieć w kantorku z nogami na mopach zwijając papier toaletowy – można wyczytać w liście. Z rozmowy telefonicznej z byłą uczestniczką dowiedzieliśmy się, że dochodziło do nierównego traktowania. Obarczenie ilością obowiązków miało zależeć od sympatii instruktorki, im osoba mniej przez niego lubiana tym więcej pracy do wykonania miała. – Ja w SMS-ie do instruktorki odważyłam się zapytać co mam dziś robię na zmianie i Powiedziałam, że pupilki instruktorki szyderczo się śmieją, że dostałam tyle zajęć i je i odrabiam. Za to dostałam karę 3 dni na drugą zmianę i pół godziny pracy dłużej . Instruktorka chyba powinna sama nauczyć się sprzątać, a potem uczyć innych, bo kantorek dla pań sprzątaczek to sam syf instruktor to widzi ale nie reaguje – otrzymaliśmy również zdjęcia kantorka od autorki listu, do którego dostęp miały wszystkie osoby sprzątające w godzinach wykonywania pracy. W liście opisywane były inne sytuacje. – Ja umytą podłogę w pokojach i sekretariacie, miałam ją jeszcze umyć ściereczką i szorować gąbką po to żeby mnie poniżyć i krzyczeć że muszą czekać na mnie – W innym znowu miejscu można wyczytać: – Po skończonej pracy nie można wyjść do domu, trzeba koło budynku czekać, aż instruktor zgasi światła, zamknie drzwi, bramę, dopiero wtedy można razem wyjść i po przejściu około 30 metrów do chodnika, można samodzielnie iść do domu – pisze była uczestniczka. W miarę jak sytuacja stawała się bardziej napięta, podejmowano środki mające zaradzić problemom. Uczestniczce zaproponowano rozmowę z psychologiem, z której skorzystała. Została przeprowadzona również rozmowa z instruktorką pod nadzorem psychologa. Jak twierdzi autorka listu druga strona zaprzeczyła zarzutom. Sprawa zaczęła jednak nabierać tempa. Pod koniec stycznia tego roku uczestnika złożyła skargę pisemną na instruktorkę, po której została przeprowadzona rozmowa wraz z kierownikiem i instruktorką. Praktykantka została poinformowana o możliwości złożenia zawiadomienia o mobbing, ale jak się okazuje z tego nie skorzystała. Ryszarda Czubocha, nowy kierownik CIS-u potwierdził, że taka rozmowa miała miejsce, twierdząc przy tym, że to pierwsza skarga na tę instruktorkę i takie przypadki nie miały miejsca. – Opisywane zdarzenia przez autorkę listu nie dotyczą okresu pełnienia przeze mnie funkcji kierownika. Zapewniam, że każdy uczestnik Centrum jest objęty szczególną pomocą zarówno kadry jak i pracownika socjalnego, doradcy zawodowego oraz psychologa. – zaznacza R. Czubocha.

Rozżalona uczestniczka odeszła z CIS-u końcem lutego tego roku. – Dla mnie ważniejsze było zdrowie – twierdzi. – Zapraszam autora listu, jeśli czuje się w jakiś sposób pokrzywdzony do naszego Centrum w celu udzielenia możliwego wsparcia – podkreśla z kolei kierownik CIS-u.

Gabriel Łowicki

 

 

Nowe chodniki oddane do użytku

0

W ostatnich dniach na terenie powiatu jarosławskiego do użytku oddano kilka nowych chodników.

Większość ukończonych ostatnio chodników powstała we współpracy z gminami, na których terenie się znajdują. Tak więc: 380 metrów nowego chodnika za 350 tys. zł powstało w Korczowej (gmina Radymno), 160 metrów za kwotę 280 tys. zł wykonano w Czudowicach (gmina Roźwienica), a 205 metrów za 191 tys. zł w powstało Woli Węgierskiej (gmina Roźwienica).

Natomiast ze środków samorządu powiatowego wykonano 60 metrów chodnika na ul. Grucy w Jarosławiu. To nie koniec inwestycji. Planowane są kolejne.

Opr. EK

 

Wyłudzał VAT, teraz posiedzi

0

W 2013 roku w ciągu 1,5 miesiąca wystawił 53 fikcyjne faktury dla firmy z Rokietnicy w powiecie jarosławskim. Teraz został zatrzymany.

57-letniego Zbigniewa B., pochodzącego z Oświęcimia właściciela spółki Handlomax z Bielska Białej zatrzymano w środę, przed tygodniem kilkanaście minut po godz. 6.00 rano. Agenci rzeszowskiej delegatury CBA przewieźli przedsiębiorcę do podkarpackiego oddziału Prokuratury Krajowej w Rzeszowie, gdzie przedstawiono mu zarzuty. – Pomógł innym firmom wyłudzić ponad 500 tys. zł z tytułu zaniżenia podatku VAT – mówią w podkarpackim oddziale Prokuratury Krajowej w Rzeszowie. Jak się okazuje także dla firmy z Rokietnicy, która zajmuje się transportem i budową dróg. Wystawił jej fikcyjne faktury opiewające na kwotę 2 983 mln zł. – Ta firma jest objęta naszym śledztwem – podkreśla Rafał Teluk, szef podkarpackiego oddziału PK. Poszukiwany od 11 grudnia 2018 roku Zbigniew B. prowadził „wędrowny” tryb życia. Pracował na budowach w Polsce i za granicą. Jak twierdzi prokuratura, od 2013 do 2016 roku w Jarosławiu, Krakowie i innych miejscowościach na terenie całego kraju działała zorganizowana grupa przestępcza, która wyłudzała podatek VAT na podstawie tzw. pustych faktur. Fikcyjne faktury VAT wykorzystywano do wystawiania poświadczających nieprawdę dokumentów Tax-Free. Prokurator ustalił, że w okresie działalności grupa mogła wyłudzić około kilkunastu milionów złotych. Dotychczas zarzuty w sprawie postawiono 35 osobom, wobec 28 podejrzanych stosowane są środki zapobiegawcze. Sprawa ma rozwojowy charakter i nie wykluczone są dalsze zatrzymania.

 

 

„Dobra psina” –  Kijanka w Wietnamie cz. 18

0

Dwuznaczności są zabawne. Przykład: większość z Was sformułowanie „dobra psina” zrozumie pewnie jako określenie poczciwego, chociaż może nie najpiękniejszego psa. W azjatyckim pojmowaniu świata te dwa wyrazy mogą wzbudzać zupełnie inne skojarzenia. Może nawet coś w stylu „mniam, mniam”.

Czy Wam się to podoba, czy nie, psina to takie samo mięso jak konina, baranina, wieprzowina czy wołowina. Albo krokodylina, do pożerania której przyznałem się w poprzednim tygodniu.

To nie jest zupa z psa, ale uwzględniając treść artykułu, chciałem Was zrobić w konia.

Tak! W Azji spożywa się psy. I nie bez powodu napisałem „spożywa się”, a nie „żre”. Bo wbrew ogólnemu przekonaniu nie robi się tego z głodu i biedy. Wręcz przeciwnie. Psina jest mięsem uznawanym za bardzo dobre, a co najważniejsze jest drogie. Dlatego przeciętnego Wietnamczyka nie stać na to, żeby w poniedziałek delektować się udkiem Pikusia, we wtorek schabowym z Hektorka, a w pozostałe dni innymi częściami ciał Dżekusiów i Burków.

Jest to raczej składnik kuchni tradycyjnej (przejętej najprawdopodobniej od Chińczyków, ale nie traktujcie mnie jako eksperta) i odświętnej. Czyli szczekające mięso to rarytas, a nie karma dla wygłodniałych biedaków.

Na ulicach nie widać też ślicznych, puszystych szczeniaczków czekających na rzeź. Prawdę mówiąc, dziś wypatroszone psy zostały schowane pod lady. Częściowo winny jestem temu ja. Władze zakazały pieczenia psów na rożnie na ulicach miast. Ten widok przerażał delikatnych białych turystów (czyli jednak nie ja) odwiedzających Azję. I to uważam za nieuczciwe. A kluczem do nieuczciwości jest słowo „odwiedzających”. Trzeba przecież pamiętać, że jako turysta jestem w danym kraju tylko gościem. A goście powinni szanować zwyczaje gospodarzy.

Spokojnie. Ta przerażająca, krwiożercza bestia pilnuje obejścia. Nie jest przeznaczona na gulasz.

W tym miejscu chciałbym z całą stanowczością podkreślić: ja uwielbiam psy, ale nie rozumiem lamentów związanych z tematem ich jedzenia. Po pierwsze, nikt Ci nie każe zeżreć swojego pupila. Po drugie, w czym pies jest lepszy od świnki czy krówki? Świnie są inteligentne. A konie, których też wiele osób broni przed zjedzeniem są durne. Do tego duże, a to dużo mięsa.

Czemu więc możemy jeść naszych genetycznych krewnych (świnie ze zgodnością DNA z ludzkim na poziomie 94% ustępują tylko naczelnym z ich 98%), a nie możemy psa czy konia? Dobra! Nie odpowiadajcie. Nie chcę następnej wojny polsko-polskiej ani kolejnej kłótni o pawlakowego kota. Abstrahując od tego, czy Wietnamczycy jedzą psy, czy nie, muszę Wam powiedzieć, że ja najchętniej „zeżarłbym” większość tych, jakie tam spotkałem. Pożarł dosłownie. Bez gotowania, bez przyrządzania. Na surowo. Rzucałbym się i rozdzierał zębami te pierdzielone półdzikie likaony. Parszywe i wynędzniałe, po których nie wiesz czego się spodziewać, albo wyrachowanych morderców, którzy patrzą na Ciebie, oceniając czy jest ich wystarczająco dużo, żeby można było Cię zaatakować i zjeść. Jednak się nie rzucałem. Powstrzymywałem się, żeby nie zepsuć opinii innym białym turystom. Nie chciałem, żeby Azjaci pomyśleli, że my cywilizowani Europejczycy, jemy psy.

Bartłomiej Kijanka

Rozbił bmw, uszkodził bariery

0

Do dwóch lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna grozi 26-letniemu mieszkańcowi Radymna, który swoją brawurową jazdę pod wpływem alkoholu zakończył, rozbijając samochód na barierach energochłonnych. Na szczęście ani kierowca, ani pasażerowie nie odnieśli większych obrażeń.

 

W sobotę około godz. 14.40, policjanci z Komisariatu Policji w Radymnie, w trakcie patrolu miasta, na ul. Zasanie, wyminęli bmw, którego kierujący poruszał się z dużą prędkością. Funkcjonariusze zawrócili by go zatrzymać. Chwilę później zauważyli bmw wbite w bariery energochłonne. Z pojazdu o własnych siłach wysiadło trzech mężczyzn.

– Funkcjonariusze wstępnie ustalili, że kierujący bmw, na łuku drogi nie dostosował prędkości, stracił panowanie nad pojazdem i najechał na bariery energochłonne. Kierujący tym pojazdem, 26-letni mieszkaniec Radymna miał w organizmie 2,18 promila alkoholu – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Na szczęście nikt z podróżujących nie odniósł poważniejszych obrażeń. 26-latek za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości odpowie teraz przed sądem. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna.

EK/KPP

 

Przyznano dotacje na remont zabytków

0

Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu przyznał dotacje na przeprowadzenie prac remontowo-konserwatorskich. Na liście znalazły się m.in. kamienice, kościoły, cerkwie i dworki.

 

Do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Przemyślu z terenu województwa podkarpackiego wpłynęły 422 wnioski o dotację. 256 z nich dotyczyło obiektów architektury, zaś 166 renowacji tzw. obiektów ruchomych. Pozytywnie rozpatrzono blisko połowę z nich.

W Jarosławiu dotację w wysokości 200 tys. zł przyznano na remont Kościoła pw. św. Mikołaja. Prace mają dotyczyć wzmocnienia struktury murów, naprawę sklepienia nad nawą główną oraz wymianę więźby i pokrycia nad korpusem głównym (nawą). 50 tys. zł przeznaczono na zakończenie prac przy baszcie nr VI oraz prace przy murze obronnym i baszcie nr VII jarosławskiego Opactwa.

Grant w wysokości 80 tys. zł otrzymał Klasztor OO. Dominikanów na wykonanie prac przy stropie w Kaplicy Białej, a 40 tys. zł Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP na remont elewacji z gankiem i sygnaturką przy ul. Głębokiej.

Przyznane środki wspomogą również remont kamienic – 200 tys. zł przeznaczono na remont dachu i stropu Pałacu Rungów (ul. Jana Pawła II 12), 60 tys. zł na remont dachu budynku przy ul. Grunwaldzkiej 18, 50 tys. zł na remont elewacji frontowej budynku przy ul. Kraszewskiego 37, a 40 tys. zł na remont elewacji i ściany budynku przy ul. 3 Maja 50.

Grant w wysokości 140 tys. zł przeznaczono na prace projektowe, badawcze i zabezpieczające przy cerkwi w Miękiszu Starym. 100 tys. zł otrzymał dwór w Węgierce. Po 80 tys. zł otrzymała Parafia pw. św. Mikołaja w Pruchniku oraz Parafia pw. św. Wawrzyńca w Radymnie. 70 tys. zł wspomoże remont dworu w Roźwienicy, a także cerkwi w Chotyńcu.

50 tys. zł otrzymał Kościół w Moszczanach na wykonanie prac przy fundamentach oraz wymianę stolarki okiennej nawy. Dotację w takiej samej kwocie otrzymała Parafia pw. św. Piotra i Pawła w Ryszkowej Woli oraz Pałac w Wysocku.

Grant w wysokości 20 tys. zł otrzymał cmentarz grekokatolicki w Łazach (gmina Radymno) na remont bramy wyjściowej, a także cerkiew w Zapałowie na wykonanie nowych tynków. 10 tys. zł otrzymał dworek w Hawłowicach.

 

W przeworskim skromniej

W Przeworsku grant na wykonanie prac remontowo-konserwatorskich w wysokości 100 tys. zł otrzymał Klasztor OO. Bernardynów, a 80 tys. zł Kościół pw. św. Ducha. 60 tys. zł wspomoże przeprowadzenie prac w Pałacu Lubomirskich, a 50 tys. zł zasili remont cerkwi w Leżachowie, która pełni obecnie funkcje kościoła filialnego. 20 tys. zł przeznaczono na remont kaplicy grobowej Dąbrowskich na cmentarzu parafialnym w Nowosielcach oraz na wyminę okien w kościele parafialnym w Pantalowicach.

 

Zabytki ruchome

W Jarosławiu wśród zabytków ruchomych dotację w wysokości 50 tys. zł przyznano na remont kamienicy przy ul. Rynek 14, a 30 tys. zł na remont kamienicy przy ul. Słowackiego 1. Środki w kwocie 40 tys. zł wspomogą konserwację ołtarza św. Antoniego w Klasztorze OO. Franciszkanów, a 60 tys. zł polichromię malowideł ściennych jarosławskiej Kolegiaty. Grant w wysokości 25 tys. zł wspomoże kompleksową konserwację ikonostasu w Cerkwi pw. Przemienienia Pańskiego.

40 tys. zł przekazano również na konserwację ołtarza bocznego w Kościele pw. św. Mikołaja i Matki bożej Częstochowskiej w Rokietnicy, a po 30 tys. na konserwację techniczno-estetyczną balustrady chóru kościoła w Siennowie oraz na przeprowadzenie prac konserwatorskich przy ołtarzu głównym w Kościele pw. św. Katarzyny w Manasterzu (powiat przeworski).

Niestety nie wszyscy wnioskodawcy dostali dofinansowanie, na jakie liczyli. W większości przypadków jest to tylko cześć potrzebnej kwoty.

EK